Category Archives: Pozostałe

Samokontrola: rzeczywisty ratunek dla uzależnionych

Brown Tom

Każdy wydaje się być uzależniony od czegoś. Wielu zawodowców wskakuje na platformę i obiecuje rozwiązania na wszystkie ludzkie problemy – od przejadania do nadużycia alkoholowego, palenia tytoniu, hazardu, narkomanii, pornografii i całego mnóstwa wszelkiego rodzaju innych problemów dotyczących sprawowania kontroli nad swoim życiem, a jednak ciągle, pomimo oferowanych rozwiązań, niezliczone ilości ludzi ciągle nie mają się lepiej.

Żyjemy w pokonanym społeczeństwie

Każdy wydaje się być uzależniony od czegoś. Wielu zawodowców wskakuje na platformę i obiecuje rozwiązania na wszystkie ludzkie problemy – od przejadania do nadużycia alkoholowego, palenia tytoniu, hazardu, narkomanii, pornografii i całego mnóstwa wszelkiego rodzaju innych problemów dotyczących sprawowania kontroli nad swoim życiem, a jednak ciągle, pomimo oferowanych rozwiązań, niezliczone ilości ludzi ciągle nie mają się lepiej.

Dlaczego wielu ludzi nie doznaje postępu? Wierzę, że odpowiedź leży w tym, iż wiele z tych obiecanych środków ignoruje czy ostatecznie niewystarczająco skupia się na rzeczywistym rozwiązaniu: UZALEŻNIONEJ OSOBIE. Tak, rozwiązanie twoich nałogowych zachowań to TY!   Co kontroluje ciebie? Jak złamać te zachowania, które są nie do pokonania i które wydają się trzymać cię w uścisku! Jak? Przez samo-kontrolę! Niemal wszyscy zgadzają się co do tego, że potrzebujemy samokontroli, lecz niewielu rozumie to jak ją zdobyć; lub wydaje im się, że to nie dla nich.

„Po prostu nie urodziłem się z samokontrolą” – często mówią sobie, lecz samokontrola nie jest czymś tak trudnym do osiągnięcia, jak się na pierwszy rzut oka wydaje.

POZNANIE DAJE SAMOKONTROLĘ

Biblia ma wiele do powiedzenia na temat samokontroli. Jeden z głównych fragmentów zajmujących się tą sprawą znajduje się w Drugim Liście Piotra. Znajdujemy tam natchnione słowa:

2 Ptr. 1:3 Boska jego moc obdarowała nas wszystkim, co jest potrzebne do życia i pobożności, przez poznanie tego, który nas powołał przez własną chwałę i cnotę, 1:4 przez które darowane nam zostały drogie i największe obietnice,abyście przez nie stali się uczestnikami boskiej natury, uniknąwszy skażenia, jakie na tym świecie pociąga za sobą pożądliwość.

Czyż nie jest to właśnie to ,czego pragniesz: uciec do zepsucia (nadużycia alkoholu, hazardu, narkomanii, obżarstwa, itd.) w świecie rządzonym przez diabelskie pragnienia? Z pewnością tak. Lecz w jaki sposób uciec przed tymi rzeczami? Następny wers mówi nam:

1:5 I właśnie dlatego dołóżcie wszelkich starań i uzupełniajcie waszą wiarę cnotą, cnotę poznaniem, 1:6 poznanie powściągliwością, …

Aby mieć samokontrolę (powściągliwość) najpierw musisz przyjąć Jezusa Chrsytusa jako swego Zbawiciela. To powoduje, że stajesz się uczestnikiem Boskiej natury. Samokontrola jest atrybutem Boga i On daje ją tym, którzy są narodzeni na nowo, lecz nie jest ona udzielana przy nawróceniu, lecz wiara. GDy już narodzisz się na nowo musisz dodać do swojej nowej wiary wszystkie cnoty Boskiej natury: „dobroć, poznanie, samokontrolę, wytrwałość, pobożność i braterską miłość.

Zwróć uwagę na to, że ap. Piotr nie daje nam przypadkowej listy cnot, które powinniśmy pozyskać, lecz daje postępującą listę chrześcijańskich jakości, które wywołują stały wzrost. Przyjrzyjmy się uważnie tej liście i zwróćmy uwagę na to, w jaki sposób każda z tych cech rodzi następną – wszystkie w odpowiednim porządku.

Pierwszym owocem jaki jako chrześcijanie mamy jest wiara. Bez wiary nie możesz być zbawiony, lecz możesz bez pozostałych owoców. Zatem pierwszą cnotą jaką otrzymujemy jest wiara. Lista zaczyna się od wiary i kończy na najwyższej ze wszystkich wartości jaką jest miłość!  W samym środku tej listy Piotr mówi: “… poznanie, powściągliwością…” Poznanie tworzy powściągliwość (samokontrolę). Jak więc zdobyć samokontrolę? Zdobywasz ją przez poznanie.

POZNANIE PRAWDY UWALNIA

Poznanie jest warunkiem wstępnym samokontroli. Jeśli poznanie jest tak istotne w porządku do zdobycia powściągliwości to jej przeciwieństwo – brak poznania – niszczy powściągliwość. Brak poznania to po prostu wiara w fałszywe informacje.

Jezus mówi:

Jan. 8:32 . . .  i poznacie prawdę, a prawda was wyswobodzi.

Co Cię uwalnia? Poznanie prawdy. Nie sama prawda, lecz poznanie prawdy uwalnia cię.

Przeciwieństwo tego jest również prawdą: kłamstwo utrzymuje cię w więzach. Jezus nazywa Szatana „ojcem kłamstwa”. Szatan będzie kłamał nam po to, abyśmy trwali związani grzechem i w bolesnych zwyczajach.

Jakub mówi, że jeśli oszukujemy sami siebie, to nasze ciała pozostają bez kontroli.

Jak. 3:2 Dopuszczamy się bowiem wszyscy wielu uchybień; jeśli kto w mowie nie uchybia, ten jest mężem doskonałym, który i całe ciało może utrzymać na wodzy.

Czy chciałbyś utrzymywać swoje ciało pod kontrolą? Jakub mówi, e jeśli człowiek zawsze mówi prawdę to kontroluje samego siebie – innymi słowy: kontroluje siebie samego. Gdy okłamujemy siebie, to tracimy kontrolę nad sobą. Wielu ludzi okłamuje samych siebie i w przez to traci samokontrolę. Te kłamstwa pochodzą ze złych wierzeń. Złe wierzenia to kłamstwa, którymi sami siebie ranimy i które muszą być wymieniona naprawdę.

KŁAMSTWA, W KTÓRE WIERZYMY

Oto to, o co mi chodzi: Jednym z głównych kłamstw, które sobie sami mówimy po to, aby uniknąć samokontroli jest takie: „Ponieważ upadłem wcześniej, zawsze będę upadał”.

Jednak doświadczenie mówi, że większość ludzi, który pokonali bolesne zachowania usiłowało wiele razy je przełamać i wiele razy zawiodło. Większość byłych palaczy dowodzi tej prawdy. Wielu próbowało wiele razy rzucić palenie… na próżno. W końcu rzucili i to na stałe. Jednak niepowodzenia z przeszłości nie znaczą, że nie powiedzie ci się w przyszłości!

Innym powszechnym kłamstwem, w które wierzymy i które zatrzymuje samokontrolę jest:  :Ranię tylko siebie samego”.

Ci, którzy wierzą w to kłamstwo, nigdy nie byli doradcami. Udzielam porad dziesiątkom żon, których serca zostały rozerwane rozbitymi małżeństwami, żyją w bałaganie z powodu swych pijanych mężów, którzy nie przestają sięgać o coś mocniejszego. Strumienie łez świadczą o tym fakcie, że grzech rani nie tylko przestępców, lecz wszystkich wokół nich.

Ludzie wierzą w to kłamstwo po to, aby uniknąć poczucia winy za swoje działania, lecz prawda jest taka, że zniszczenie spowodowane grzechem nie jest ograniczone wyłącznie do grzesznika. W tym procesie ranieni są także inni.

Oto największe kłamstwo, które przełykamy a które powstrzymuje nas przed doświadczeniem samokontroli:

Nie mogę wyrzec się siebie samego.

Jezus mówi:

Mat.16:24 ...:  Jeśli kto chce pójść za mną, niech się zaprze samego siebie i weźmie krzyż swój, i niech idzie za mną.

Jezus wierzy, że możesz się wyrzec siebie. Gdyby tak nie było, to byłyby nie w porządku wymagając od nas samo-wyrzeczenia. Ale ty nie rozumiesz mojej sytuacji. Moje pokuszenia są większe niż mogę znieść! Nie mogę znieść tej presji!

A jednak Bóg mówi:

1 Kor.10:13 Dotąd nie przyszło na was pokuszenie, które by przekraczało siły ludzkie; lecz Bóg jest wierny i nie dopuści, abyście byli kuszeni ponad siły wasze, ale z pokuszeniem da i wyjście, abyście je mogli znieść.

Bóg nigdy nie pozwoli na to, abyś był kuszony ponad to, co możesz znieść.

Prawda jest taka, że niektórzy ludzie nie chcą znosić pokuszeń, choć mogliby, gdyby zdecydowali się na to. Możesz powiedzieć sobie „nie”. To jeszcze nie jest koniec wszystkiego, jeśli będziesz musiał wytrzymać ból wyrzeczenia siebie. Możesz to znieść. Rzeczywiście możesz.

Lubisz lody? Dobrze, zainteresowałem cię!

Tak – możesz powiedzieć – uwielbiam lody. To jest moja słabość, nie mogę powiedzieć „nie” lodom.

Tak, możesz!

Och nie, nie mogę. Uwielbiam je za bardzo.

Zamierzam udowodnić ci to, że możesz powiedzieć „nie” lodom.

Wyobraź sobie, że jesteś wewnątrz największego na świecie salonu lodów. Mają tutaj wszelkie dostępne smaki, więcej niż możesz to sobie wyobrazić. Ekspedientka za kontuarem pyta cię:

Co pan sobie życzy? Proszę tylko powiedzieć, a spełnię to.

Mówisz, a ona robi ci największą, najbardziej kremową lodową rozkosz jaką kiedykolwiek widziałeś. Wręcza ci to wraz z ogromną łyżką.  A teraz zapytam:

Czy możesz odłożyć te lody

Och, nie, nie mogę!

W porządku. Dodajmy teraz nieco do tej historii. W chwili, gdy już masz wsunąć pełną łyżkę do ust, słyszysz pstryknięcie. Czujesz zimny, metalowy przedmiot przyłożony do głowy. Kątem oka możesz dostrzec wielką, włochatą rękę trzymającą pistolet wymierzony w twoją skroń, a głęboki głos przysięga:

– Jeśli zjesz tego loda, odstrzelę ci głowę!

Pozwól, że ponownie zapytam:

– Czy możesz odłożyć te lody?

Sądzę, że już widzisz istotę. Możesz powiedzieć „nie” jeśli widzisz konsekwencje.

Konsekwencją grzechu jest śmierć. Grzech niszczy twoje życie.

Nie jest łatwo wyrzec się siebie samego, lecz przez wzgląd na lepsze, bardziej szlachetne życie jest to konieczne. Przeważnie sam przekonujesz się, że gromadzenie wartościowych rzeczy w życiu będzie zależało od tego, czy zechcesz tolerować trochę przykrości, niewygody i niezadowolenia. Właśnie o tym mówi ap. Paweł pisząc:

Rzym.

5:3 A nie tylko to, chlubimy się też z ucisków, wiedząc, że ucisk wywołuje cierpliwość,

5:4 a cierpliwość doświadczenie, doświadczenie zaś nadzieję;

Opieranie się pokuszeniu warte jest tego!

SCENA JEST GOTOWA

Prawdą jest to, że samokontrola jest wyborem. Ty decydujesz o tym, jakie będzie twoje życie.

– Mylisz się – możesz się sprzeczać – Ja nie decydowałem o tym, aby być alkoholikiem. To nie moja wina, że wychowywali mnie rodzicie alkoholicy. Gdybym miał innych rodziców, nie byłbym alkoholikiem dzisiaj.

Nie mieszaj ze sboą tego, co oni zrobili z tym, co ty robisz. Oni są odpowiedzialni za swoje życie, lecz ty jesteś odpowiedzialny za swoje. style=”font-family: tahoma;”> style=”font-family: tahoma;” face=”Times New Roman, To jest jak sztuka sceniczna. Wchodzisz na scenę, która jest już przygotowana. Ty nie decydowałeś o tym, jak będzie ustawiona dekoracja. Nie wybierałeś swoich rodziców. Nie wybierałeś nauczycieli, którzy wyśmiewali cię. Nie wybierałeś rówieśników, którzy kpili z ciebie. Oni wszyscy byli tutaj, gdy ty się pojawiłeś, czy też zmieniali się bez twojej zgody.

Lecz, przyjacielu, Bóg przychodzi do ciebie z kartką czystego papieru w rękach. Daje ci ją wraz z piórem, po czym mówi:

– Scena jest już gotowa… lecz ty napisz scenariusz. Ty zdecyduj o tym, co twoja postać będzie robić w tej pełnej życia scenie. Ty zadecyduj o tym, jak twoja postać będzie reagować na tych rodziców alkoholików, których masz. W twojej życiowej sztuce to ty decydujesz o tym, w jaki sposób będziesz reagował na szydzących nauczycieli i kpiących rówieśników. Ty decydujesz, co robić, gdy twój współmałżonek zostawił cię odchodząc z kimś innym. Czy będziesz pławił się w użalaniu nad sobą i zatopisz swoje smutki w butelce czy będziesz obżerał się jedzeniem? A może przebaczysz i poprawisz swoje życie? Wybór należy do ciebie.

Ty – i TYLKO TY – możesz napisać scenariusz”!

Przyjacielu, scenariusz jest w twoich rękach.

Ty jesteś autorem

Co napiszesz?

Tom Brown

P.O. Box 27275

El Paso, TX 79926

(915) 857-0962

seo оптимизация топ 10

Pierwszy grzech

Pierwotnym grzechem było zwątpienie

Tom Brown

Czy kiedykolwiek zastanawiałeś się, dlaczego wiara jest tak ważna dla Boga? Ja tak. Przygotowywałem się do czegoś, co miało być zwykłym przesłaniem na temat wiary. W czasie pracy nad usługą ogarnęło mnie zdumienie nad wagą wiary. Wiedziałem, że było w tym przesłaniu coś więcej niż do tej pory rozumiałem. Nie jestem kimś, kto z łatwością przyjmuje coś jako prawdę, zawsze chcę wiedzieć dlaczego to jest prawdą. Chciałem znać odpowiedź na pytanie: dlaczego wiara jest tak ważna. Dlaczego Bóg sprawił, że wiara jest warunkiem koniecznym do zbawienia czy otrzymania jakiegokolwiek błogosławieństwa obiecanego przez Boga? Dlaczego wiara, a nie miłość? Czyż Paweł nie powiedział, że: “teraz pozostają te trzy:wiara, nadzieja i miłość, a z nich najważniejsza jest miłość”? (1 Kor. 13:13). Jeśli najważniejsza jest miłośc to dlaczego wiara jest warunkiem zbawienia? Dlaczego nie miłość? Biblia mówi:

Ef. 2:8 Albowiem łaską zbawieni jesteście przez wiarę, i to nie z was: Boży to dar;

Zbawienie jest z łaski przez wiarę. Miłość, jakkolwiek jest ważna, nie jest warunkiem wymaganym do zbawienia. Wiara jest! Biblia faktycznie mówi, że nie jest możliwe, aby podobać się Bogu bez wiary:

Hebr. 11:6 Bez wiary zaś nie można podobać się Bogu; kto bowiem przystępuje do Boga, musi uwierzyć, że On istnieje i że nagradza tych, którzy go szukają.

Autor Listu do Hebrajczyków podaje następnie imiona mężów wiary: Noe, Abraham, Mojżesz, Dawid, Eliasz itd., itd. Każdy z tych ludzi był inny, nikt z nich nie był doskonały. Gdy spojrzymy na pierwszy wspólny czynnik to okaże się, ża autor listu chce, abyśmy zdali sobie sprawę z tego, że jedna nić jest przepleciona wszędzie – i to jest ich wiara. Nie byli jakoś szczególnie dobrzy, miłujący, czy czyści. Niektórzy się upili, inni oddali swoje żony innym mężczyznom, a jeszcze inni brutalnie zabijali wspólnoty. Jeden szczególny bohater popadł w cudzołóstwo i popełnił morderstwo na mężu, a inny rozważał samobójstwo. Jednak pomimo ich wszystkich słabości, podobali się Bogu. Podobali się Jemu z powodu jednej rzeczy: mieli wiarę. Lecz co jest w tym tak przyjemnego? Gdy biblia mówi, że jest coś niemożliwego , to lepiej zwróć na to uwagę. Szczególnie wted, gdy mówi, że nie jest możliwe podobać się Bogu bez wiary. Możesz mieć wszystkie inne cechy jak: miłość, powściągliwość, radość, lecz bez wiary nadal nie podobasz się Bogu. Musisz dowiedzieć się dlaczego wiara tak bardzo podoba się Bogu. Bóg zaczął odpowiadać moje głębokie wołanie o temat wiary i jej ważności. Pokazał mi, że aby zrozumieć dlaczego wiara jest tak ważna, najpierw muszę zrozumieć pochodzenie grzechu.

Pierwszy grzech Spekulacje wokół natury pierwszego grzechu są niezwykle obfite. Niektórzy widzą ten grzech po prostu jako zjedzenie owocu, inni myślą, że chodziło o seks. Jeszcze inni pracują nad bardziej dziwacznymi pomysłami, wyobrażając sobie, że Adam i Ewa popełnili jakieś cięższe czy bardziej wymyślne przestępstwo. Prawda jest jasna: grzech Adama i Ewy jest tak oczywisty, że straciliśmy rzeczywiste znaczenie prostego aktu zjedzenia zakazanego owocu.

Dlaczego owc był zakazany? Po prostu dlatego, że Bóg tak powiedział:  Rodz. 2:16 I dał Pan Bóg człowiekowi taki rozkaz: Z każdego drzewa tego ogrodu możesz jeść, 2:17 ale z drzewa poznania dobra i zła nie wolno ci jeść, bo gdy tylko zjesz z niego, na pewno umrzesz.

Nic w wyglądzie owoców nie wskazywało na to, że są śmiertelnie groźne. Wyglądały bezpiecznie, a w istocie wyglądały na dobre jedzenie. Niemniej, gdyby Adam i Ewa wierzyli Bożemu Słowu, że ten owoc ich zabije to nie zjedliby go. Gdyby nie dowierzali Bogu, a uwierzyli w słowa kogoś innego, to jedliby go. Gdy zdecydowali się na zjedzenie owocu, wykazali jedną rzecz: nie uwierzyli Bożemu słowu. Grzechem pierworodnym była wątpliwość. Zanim nawet włożyli owoc do ust wątpili w to czy umrą. Wierzyli w to, że staną się mądrzejsi. Jak powiedział Paweł (Rzym. 14:23): Lecz ten, kto ma wątpliwości, gdy je, jest potępiony, bo nie postępuje zgodnie z przekonaniem; wszystko zaś, co nie wypływa z przekonania, jest grzechem

Czy zdajesz zdajesz sobie sprawę z komplikacji jakie są komplikacje tego, że wątpliwość jest pierwszym grzechem? Aby Bóg mógł odwrócić efekty pierwszego grzechu, musi wymagać czegoś przeciwnego od tego pierwszego grzechu. Nie możes odwrócić czegoś, dopóki faktycznie nie odwrócisz czegoś. Grzech Adama i Ewy przyniósł przekleństwo. Ponieważ to zwątpienie było grzechem, jedyną rzeczą, która może odwrócić ten grzech to będzie coś przeciwnego do  zwątpienia, czyli wiara. Bóg nie miał wyboru nic innego jak tylko wymagać wiary jako warunku niezbędnego do zbawienie, ponieważ zwątpienie było przyczyną sądu. Gdydy piewszym grzechem było zjedzenie owocu to nie jedzenie jabłek odwróciłoby ten grzech. Gdyby było t seks, to abstynencja mogłaby nas zbawić od grzechu. Gdyby pierwotnie było to cudzołóstwo to tylko czystość mogłaby ludzi zbawić. Gdyby było to kłamstwo to tylko mówienie prawdy mogłby nas zbawić. Czy rozumiesz? Z powodu natury tego pierwszego grzechu Bóg musiał uczynić wiarę przyczyną zbawienia. Piewszy grzech ustanawia zasady, na których Bóg zbawia ludzkość. Skoro zwątpienia było problemem to wiara jest rozwiązaniem.

Czmu ten grzech był tak śmiertelny? Tak więc Adam i Ewa nie uwierzyli Bogu, lecz czemu było to tak śmiertelne? Dlaczego owoc spowodował śmierć? Aby zrozumieć jak śmiertelny był ten grzech, musisz zrozumieć fundament i pochodzenie wszechświata. Jak możesz zrozumieć pierwszy grzech, jeśli nie rozumiesz pochodzenia świata?

Hebr. 11:3 (BW) Przez wiarę poznajemy, że światy zostały ukształtowane słowem Boga, tak iż to, co widzialne, nie powstało ze świata zjawisk.

(BW)Przez wiarę poznajemy, że słowem Boga światy zostały tak stworzone, iż to, co widzimy, powstało nie z rzeczy widzialnych.

Światy zostały stworzone przez słowo Boga. Ten wers mówi nam, że fundamentem i pochodzeniem światów jest słowo Boga. Bóg wszystko stworzył Swoim Słowem: Kol 1:16 mówi tak: Kol 1:16 ponieważ w nim zostało stworzone wszystko, co jest na niebie i na ziemi, rzeczy widzialne i niewidzialne, czy to trony, czy panowania, czy nadziemskie władze, czy zwierzchności; wszystko przez niego i dla niego zostało stworzone. On też jest przed wszystkimi rzeczami i wszystko na nim jest ugruntowane. Zwrot w Nim odnosi się tutaj do Pana Jezusa z czasu przed Jego wcieleniem. On jest przed wszystkimi rzeczami . Zanim było cokolwiek, On już istniał, ponieważ On jest drugą osobą wiecznego Boga. On był Słowem, zanim stał się człowiekiem. Jan potwierdza to:

(Jn 1:1-3)Na początku było Słowo, a Słowo było u Boga, a Bogiem było Słowo. Ono było na początku u Boga. Wszystko przez nie powstało, a bez niego nic nie powstało, co powstało . . Zanim Jezus narodził sie w Betlejem, był słowem Boga. To słowo Boga stworzyło wszystko i dlatego w pierwszym rozdziale Księgi Rodzaju drobiazgowo podkreśla słowo mówiona jako stwórczą moc Bożą. Co najmniej dziewięć razy Księga Rodzaju w pierwszym rozdziale mówi: “I rzekł Bóg … I rzekł Bóg … I rzekł Bóg …

Rdz. 1:3-4 I rzekł Bóg: Niech stanie się światłość. I stała się światłość. I widział Bóg, że światłość była dobra. Oddzielił tedy Bóg światłość od ciemności. Zwróć uwagę na sekwencji: zanim Bóg “zobaczył”, najpierw “rzekł”. To, czego nie było widać uczynił widzialnym. W języku biblijnym “ co widzimy, powstało nie z rzeczy widzialnych”. Niewidzialne Słowo Boży spowodowało, że wszystko rzeczy stały się widoczne. Ono stworzyło nawet aniołów, które są niewidzialne. Nie istnieje nic, co nie zawdzięczało by swego pochodzenia Słowu Bożemu.

Słowo Boga nie tylko stworzyło wszystko, lecz również Jego Słowo utrzymuje wszystkie światy: Hebr. 1:3 .. jest odblaskiem Jego chwały i odbiciem Jego istoty, podtrzymuje wszystko słowem swej potęgi,… Słowo Syna

Bożego podtrzymuje wszystko. Budynek ma nie tylko fundament,lecz również podpórki jak belki, ściany i filary. Boże słowo jest nie tylko fundamentem wszechświata, lecz podpiera i utrzymuje go. Bez Słowa wszechświat zapadł by się. Gdy zrozumiesz to w pełni, będziesz również w stanie docenić to jak okropny był pierwszy grzech. Adam i Ewa nie uwierzyli Słowu Bożemu, które jest źródłem wszystkiego. Odrzucili fundamentalną i podtrzymującą wszystko moc wszechświata. Jak mogli nadal żyć, jeśli sami odsunęli siebie od życia, które podtrzymuje cały wszechświat? To dlatego umarli. Człowiek stał się taki jak jeden z nas Reakcja Boga na ich niewiarę wydaje się niewygodna. Zauważ, że Bóg mówi tak:

Rodz.3:22 (ang.) Po czym Pan Bóg rzekł: Oto człowiek stał się taki jak jeden z nas: zna dobro i zło; niechaj teraz nie wyciągnie przypadkiem ręki, aby zerwać owoc także z drzewa życia, zjeść go i żyć na wieki. Jedzenie z drzewa żywota nadal dawałoby człowiekowi życie i wieczność. Czym jest drzewo żywota? Przyp. 3:18-19 (BT)

Jest drzewem życia dla tych, którzy się jej uchwycili, a ci, którzy się jej trzymają, są uważani za szczęśliwych.Pan mądrością ugruntował ziemię i rozumem stworzył niebiosa. Pismo uczy nas, że mądrość jest drzewem żywota. Mądrość jest greckim słowem – Logos. Możesz przypomnieć sobie to słowo ze swojego studium Biblii. Jest to słowo używane dla słowa Boga. Od “logos” pochodzi słowo “logika”. Logos oznacza słowo i mądrość Boga. Mądrość został spersonifikowana jako drzewo żywota, którym jest Jezus Chrystus. “On jest mądrością Bożą” (p. 1 Kor. 1;24)

Drzewo żywota w ogrodzie było słowem Boga. Czy rozumiesz dlaczego Adam i Ewa nadal mogli jeść z drzewa żywota i uniknąć śmierci? Śmierć przyszła do nich dlatego, że odeszli od słowa Boga, gdyby więc mogli przyjść ponownie do Słowa, to mogliby nadal żyć. Biblia zachęca nas do tego, abyśmy jedli z drzewa żywota, patrz Objawienie 2:7 oraz 22:14. Zauważ, co powiedział Bóg, że przydarzyło się Adamowi: “Człowiek stał się taki jak jeden z nas…” (wersja ang.)  Liczba mnoga “my” odnosi się do Trójcy: Ojca, Syna i Ducha Świętego. Zwróć uwagę na to, że Bóg nie powiedział, że “człowiek stał się taki jak my”. Człowiek nigdy nie będzie taki jak Trójca. Lecz Bóg powiedział: “Człowiek stał się jak jeden z nas”. Nie troje, lecz “jeden” z nas. Jeśli wstałyby trzy osoty i powiedziały: “Jeden z nas będzie twoim przyjacielem”, to myślałbyś, że wszyscy troje będa twoimi przyjaciółmi? Nie, ponieważ powiedziali: “jeden” z nas. Jeden to liczba pojedyncza. Człowek nigdy nie będzie podobny do Trójjedynego Boga. Trójca mówiła, że człowiek stał się jed jedna z osób Trójcy. Jaki więc stał się ten człowiek? To proste: przeciw komu zgrzeszył człowiek? Zgrzeszył nie przeciwko Ojcu czy Duchowi Świętemu.

Na szczęście nie zgrzeszył przeciwko Duchowi Świętemu, ponieważ nie było by wtedy przebaczenia, ponieważ kto bluźni przeciw Duchowi Święŧemu nie otrzyma przebaczenia. Człowiek zgrzeszył przeciwko Słowu, przez niewiarę  Słowu. Słowo jest jego źródłem życia, a oto człowiek zdecydował sie żyć korzystając z innego źródła – swego własnego słowa.

Teraz człowiek miał żyć posługując się swoim własnym poznaniem i mądrością. Zostawił Słowo po to, aby żyć swym własnym słowem. To dlatego Bóg powiedział: „Teraz człowiek stał się jak jeden z nas” – człowiek stał się jak Słowo w tym sensie, że będzie tworzył swoją własną egzystencję bazując na swym poznaniu dobra i zła. Taki jest też aktualny stan człowieka. Człowiek stracił swoją duchową jedność z Bogiem i jest wiedziony zmysłami. Jedyne poznanie jakie zdobywa dociera do niego poprzez pięć zmysłów. Wierzy w to, co zobaczy i czuje. Gdy Adam i Ewa zgrzeszyli odstąpili od duchowej rzeczywistości i przeszli do fizycznej.

Wtedy otworzyły się oczy im obojgu i poznali, że są nadzy; spletli sobie liście figowe i zrobili sobie przepaski. (Rdz. 3:7) Przed upadkiem byli tak duchowo nastawieni, że nawet nie zauważyli tego, że są nadzy, lecz gdy tylko odeszli od wiary w Słowo, skupili się na tym, co widzieli – teraz strzegły ich oczy. To również wzrok spowodował ich upadek: A gdy kobieta zobaczyła, że drzewo to ma owoce dobre do jedzenia i że były miłe dla oczu, i godne pożądania dla zdobycia mądrości, zerwała z niego owoc i jadła. Dała tez mężowi swemu, który był z nią, i on też jadł. (Rz. 3:6).

Zobaczyła, że owoce są dobre. Oczy oszukały ją. Uwierzyła bardziej w to, co zobaczyła niż w to, co powiedział Bóg. Bóg powiedział, że owoce są śmiertelne niebezpieczne, lecz ona zobaczyla, że są dobre. Poszła za swoim wzrokiem i zostawiła na boku wiarę w słowo Boga. Myślała, że zdobędzie mądrość, lecz zamiast tego otrzymała śmierć. To, co zobaczyła, nie było tym, co otrzymała. Bóg miał plan odkupienia człowieka. Skoro człowiek odciął Słowo i w ten sposób, zastąpił Słowo swoim słowem, Bóg wiedział, że jedynym odkupieniem będzie ponowne uwierzenie człowieka w Słowo. Lecz jak Bóg miał to zrobić? Człowiek może uwierzyć tylko w to, co widzi. Tak jest! Wykrzyknął Bóg Skoro człowiek stał się jak Słowo to Słowo będzie musiało się stać takie jak człowiek. To wcielenie było sposobem na to, aby człowiek uwierzył ponownie w Słowo. A Słowo ciałem sie stało i zamieszkało między nami, i ujrzeliśmy chwałę jego, chwałę, jak ma jedyny Syn od Ojca, pełne łaski i prawdy (J. 1:14). Jedynym sposobem na to, aby człowiek znów uwierzył w Slowo było, aby zobaczył Jego chwałę. Bóg musi stać się ciałem, aby człowiek mógł uwierzyć. Bóg musi wejść na świat jako człowiek.

Co było od początku, co słyszeliśmy , co oczami naszymi widzieliśmy, na co patrzyliśmy i czego ręce nasze dotykały, o Słowie żywota – a żywot objawiony został, i widzieliśmy , i świadczymy, i zwiastujemy wam ów żywot wieczny, który był u Ojca, a nam objawiony został. (1 J. 1:1-2).  Czy zwróciłeś uwagę na dominacje zmysłów?

Słyszeliśmy… widzieliśmy, czego ręce nasze dotykały… żywot objawiony, widzieliśmy go. Dopóki człowiek nie dotknie Słowa swymi zmysłami, nie może uwierzyć. Zatem Słowo musiało stać się ciałem.

Posłuchajcie, gdy niektórzy uwierzyli w Chrystusa, faktycznie uwierzyli w Słowo, które wszystko stworzyło. Wierzyć w Chrystusa to “odwrócić” grzech Adama i Ewy. Oni nie uwierzyli Słowu, zatem Słowo stało się ciałem dla nas, abyśmy uwierzyli. Wiara jest do uchwycenia dla każdego. Każdy może uwierzyć w to, co widzi. Chrystus przyszedł, apostołowie są świadczyli o tym, co widzieli a teraz my wierzymy w ich świadectwo, które jest świadectwem ich zmysłów. Widzieli zmartwychwstanie i powiedzieli nam to: my zatem albo decydujemy uwierzyć w ich świadectwo, albo nie wierzyć.

Gdy już uwierzymy ich świadectwu, opuszczamy rzeczywistość zmysłów i wchodzimy do rzeczywistości Ducha. Bóg nie zamierzył tego, abyśmy żyli dzięki naszym wykorzystaniu naszych zmysłów. Chrystus wszedł raz w rzeczywistość zmysłową po to, abyśmy uwierzyli Niego. Wtedy Bóg daje nam Ducha, abyśmy mogli żyć ponownie przez wiarę. Wiara wprowadza nas ponownie do pierwotnego stanu. Nasza wiara nie opiera się na naszych zmysłach, lecz na tym, co Bóg powiedział w swoim Słowie. Bóg powiedział Tomaszowi: “Że mnie ujrzałeś, uwierzyłeś, błogosławieni ci, którzy nie widzieli, a uwierzyli” (J. 20:29)

Bóg mógł zostawić Jezusa na ziemi, aby Go wszyscy mogli zobaczyć. Tłumy mogłyby dotknąć Jego ran i uwierzyć. To spowodowało by, że nasze zmysły stałyby się podstawą naszej wiary. Bóg nie chce, abyśmy żyli przez to, co widzimy. “Gdyż w wierze pielgrzymujemy, a nie w oglądaniu” (2 Kor. 5:7).

Zamiast tego, Bóg przyjął Jezusa do nieba, zabrał Go z naszego widoku tak, abyśmy byli zmuszeni do życia z wiary. Jezus powiedział: “Powiadam wam prawdę: lepiej dla was, abym ja odszedł” (J. 16:7). Gdyby został to nikt z nas nie żyłby z wiary. Jezus mówił dalej: “Bo jeśli nie odejdę, Pocieszyciel do was nie przyjdzie, jeśli zaś odejdę, poślę go do was” (J. 16:7). Przyjęcie Chrystusa jest pierwszym aktem wiary grzesznika, lecz przyjęcie Ducha Świętego jest naszym pierwszym aktem wiary, jako dziecka Bożego.

Wielu wierzącvych waha się w tym momencie, zbyt trudne stało się przyjęcie Ducha, ponieważ wierzący nie chce żyć w rzeczywistości zmysłów i przyjąć niewidzialnego Ducha. Chrystus jest fizyczny; ma ciało; chodził o ziemi. Łatwo jest przyjąć taką osobę, lecz z drugiej strony Duch nie ma ciała, nigdy nie był widoczny, zatem wielu chrześcijanom trudno jest przyjąć Ducha. Lecz ty możesz jeśil chcesz żyć z wiary. Przyjrzyjmy się bliżej temu, co powiedział Jezus o Duchu: Ja prosić będę Ojca i da wam innego Pocieszyciela, aby był z wami na wieki – Ducha prawdy, którego świat przyjąć nie może, bo go nie widzi i nie zna; wy go znacie, bo przebywa wśród was i w was będzie. (J. 14:16-17)

Zwróć uwagę na to, że świat go przyjąć nie może, bo go nie widzi i nie zna. Świat nie może zaakceptować Ducha Świętego, ponieważ nie może Go zobaczyć. Słowo świat mówi o niezbawionych ludziach. Oni nie podjęli swej pierwszej decyzji o przyjęciu Chrystusa, który był widzialny; jak więc można oczekiwać, że podejmą jeszcze trudniejsze decyzję wiary, aby przyjąć Ducha, który nigdy nie był widoczny.

Dla ciebie, jako wierzącego, aktem wiary jest przyjąć Ducha Świętego. Jeśli nie możesz przyjąć Ducha Świętego to jak będziesz w stanie przyjąć jakąkolwiek inną obietnicę daną przez Boga? Jak powiedział święty Paweł: A myśmy otrzymali nie ducha świata, lecz Ducha, który jest z Boga, abyśmy wiedzieli, czym nas Bóg łaskawie obdarzył.[…]Ale człowiek zmysłowy (bez Ducha) nie przyjmuje tych rzeczy, które są z Boga, bo sa dlań głupstwem, i nie może ich poznać, gdyż należy je duchowo rozsądzać.(1 Kor 2:12, 14)

Wielu chrześcijan uważa takie obietnice jak boskie uzdrowienie, mówienie językami, egzorcyzmy i dary Ducha jako głupstwa. Dlaczego tak uważają? Ponieważ nie przyjęli Ducha. Gdy przyjmujmy ducha, zaczynamy żyć w duchu, a nie w ciele czy cielesnej rzeczywistości. Żyjemy tym, czego naucza Duch. On otwiera Boże Słowo dla nas i zaczynamy ucyć się dowiadywać o tym, czym Bóg łaskawie nas obdarzył.

Tom Brown

P.O. Box 27275 El Paso,

TX 79926 (915) 857-0962

www.tbm.org

www.charismatic.org

сайта

SB09 – USA, KRK i znak zwierzęcia#Sabat – Russell Kelly Earl

Adwentyści są uczeni, aby bać się i nie ufać Kościołowi Rzymsko Katolickiemu, protestantom, a w szczególności rządowi Stanów Zjednoczonych. Są oni uczni przez Ellen G. White, że w dniach ostatecznych Stany Zjednoczone będą fałszywym narodem-prorokiem z Obj. 13:11-18, który będzie w czołówce skazujących ich na wyroki śmierci z mocy bestii.#

Obj. 13

Adwentyści są uczeni, aby bać się i nie ufać Kościołowi Rzymsko Katolickiemu, protestantom, a w szczególności rządowi Stanów Zjednoczonych. Są oni uczni przez Ellen G. White, że w dniach ostatecznych Stany Zjednoczone będą fałszywym narodem-prorokiem z Obj. 13:11-18, który będzie w czołówce skazujących ich na wyroki śmierci z mocy bestii.

Wielki Bój”: „Jedynym narodem, tylko jednym, który spełnia te proroctwa [Obj. 13:11-18]; nieomylnie wskazuje ono na Stany Zjednoczone Ameryki”.

Zgodnie z twierdzeniami EG White Kościół Rzymsko Katolicki jest małym rogiem z wizji z siódmego i ósmego rozdziału Księgi Daniela, mocą bestii z Obj. 13:1-10 i Babilonem z Obj. 17 i 18. Nauczają oni tego, że skoro Rzymski Katolicyzm twierdzi, że użył swego własnego autorytetu, aby zmienić Boże przykazania z soboty na niedzielę to ci, którzy oddają cześć w niedziele, składają hołd papieżowi są „córkami” Babilonu z Objawienia.
Gdy odstępczy protestantyzm w Stanach Zjednoczonych będzie kontrolował proces legislacyjny, aby w tych ostatnich dniach wymusić niedzielę, wtedy wypełni się proroctwo i zostanie stworzony posąg zwierzęcia.

Wielki Bój:
GDY główne kościoły USA zjednoczone w takich doktrynalnych punktach jak te, które wyznają wspólnie, zaczną wpływać na państwo, aby wymusić swoje dekrety i utrzymać swoje instytucje, WTEDY protestancka Ameryka uformuje się na podobieństwo Rzymskiej hierarchii, a nieuchronnym wynikiem będzie wyrządzanie cywilnych kar na myślących
inaczej
.

….

Egzekwowanie zachowywania niedzieli na części protestanckich kościołów jest egzekwowaniem czci dla
papiestwa – bestii… zatem wprowadzenie niedzieli w Stanach Zjednoczonych będzie egzekwowaniem czci dla bestii i jej posągu”.

Misją kościoła adwentystów jest ogłaszać, że Boże Prawo jest niezmienne. Aż do końca dni ostatnich ci, którzy nigdy nie słyszeli prawdy o sabacie mogą być zbawieni ze względu na ignorancję. Niemniej, ci którzy słyszeli prawdę o sabacie siódmego dnia i odrzucili ją otrzymają znak zwierzęcia i nie będą zbawieni. Przed powrotem Jezusa każdy człowiek na ziemi usłyszy sabatowe posłanie i podejmie decyzję czy opuści kościoły o babilońskiej czci dla niedzieli i przyłączy się do Kościoła ADS czy też zostanie zabity i na zawsze stracony, gdy powróci Jezus.

Gdy zaś zostanie prawnie wymuszone przestrzeganie niedzieli i świat zostanie oświecony co do obowiązku
wobec prawdziwego sabatu to każdy, kto przekroczy przykazanie Boże, aby być posłusznym zasadzie, która nie ma wyższego autorytetu od rzymskiej, będzie w ten sposób czcił papiestwo nad Boga. Taki człowiek oddaje hołd
Rzymowi i mocy, która akceptuje instytucję ustanowioną przez Rzym, czci bestię i jej posąg. Jako człowiek odrzucił instytucję, którą ustanowił Bóg i ogłosił, że będzie ona znakiem Jego władzy i czci zamiast tego coś, co Rzym wybrał sobie jako znak swojej supremacji, w ten sposób przyjmując znak lojalności wobec Rzymu… „znak bestii”. A nie będzie
to wcześniej zanim ta sprawa będzie tak wyraźnie przed ludźmi postawiona i oni będą musieli wybierać między przykazaniami Bożymi a przykazaniami ludzkimi, wtedy ci ,którzy nadal będą żyć w przestępstwie otrzymają „znak bestii”.

Tuż przed powrotem Chrystusa cały świat będzie kontrolowany przez Kościół Rzymsko Katolicki. Wyroki śmierci będą nakładane na zachowujących sabat Adwentystów Dnia Siódmego, za wywoływanie wielkiego zgiełku dni ostatecznych.

ADS zapieczętowani Bożą ochronę będą odważnie nauczać o sabacie, aż do chwili, gdy każdy będzie w pełni świadomy swego wyboru. Gdy nastaną dni ostateczne i pieczęcie, trąby, i kataklizmy wystąpią objawienia,
odstępczy protestantyzm w Stanach Zjednoczonych będzie siłą, która przywróci Rzymskiemu katolicyzmowi jego dawny autorytet”.

W swych działaniach, które obecnie protestanci podejmują w Stanach Zjednoczonych, aby zapewnić sobie
wykorzystanie i poparcie instytucji państwa idą drogą papistów. Nie, to jest znacznie więcej, otwierają oni drogę dla papiestwa, aby przywrócić panowanie Protestanckiej Ameryki, które stracili w Starym Świecie. A to co daje jeszcze większe znaczenie temu ruchowi to fakt, że zasadniczym przedmiotem rozważań jest wymuszenie przestrzegania niedzieli – zwyczaju, który ma swoje pochodzenie w Rzymie i który Rzym uważa za swój znak swojej władzy
”.

Cały świat będzie obwiniał o sądy Objawienia Adwentystów DS., ponieważ oni odmówią
oddawani czci w Niedzielę, co będzie zgodne z narodowym prawodawstwem dotyczącym niedzieli. Przywódcy kościelni będą zachęcać swoich członków do tego, aby ścigali i zabijali ADS
.

Wielki Bój:
Przerażenie to stan do którego świat zostanie doprowadzone. Moce ziemi, zjednoczenie do walki przeciwko
przykazaniom Bożym ogłoszą, że „wszyscy, zarówno mali i wielcy, bogaci i ubodzy, wolni i niewolnicy” (Obj. 13:16) potwierdzą zwyczaj przestrzegania fałszywego sabatu. Wszyscy, którzy nie podporządkują się będą nawiedzani cywilnymi karami a w końcu zostanie ogłoszone, że zasługują na śmierć. Z drugiej strony prawo Boże wymagające
posłuszeństwa, aby brać udział w odpocznieniu Bożym grozi gniewem wszystkim, którzy przestępują tą zasadę.

Przy tak wyraźnie postawionej sprawie, każdy człowiek, który depcze Boże prawo, aby wykonywać ludzkie uchwały otrzymuje znak bestii; przyjmuje znak uległości mocy, której jest posłuszny zamiast Bogu.

…..

Ci zaś, którzy czczą prawo Boże są oskarżani o to, że z ich powodu sądy są sprowadzane na świat i będą postrzegani jako przyczyna konwulsji natury i walki, i rozlewu krwi wśród ludzi zamieszkujących ziemię, którzy napełniają ziemię
nieszczęściami
”.

Sabat, a nie ewangelia jest największym ostatecznym sprawdzianem, który zdecyduje o tym, kto rzeczywiście kocha Boga i kto ostatecznie będzie zbawiony w te ostatnie dni.

ZNAK BESTII

Wielki Bój: : “Przerażenie to stan do którego świat zostanie doprowadzone. Moce ziemi, zjednoczenie do walki  przeciwko przykazaniom Bożym ogłoszą, że „wszyscy, zarówno mali i wielcy, bogaci i ubodzy, wolni i niewolnicy”
(Obj. 13:16) potwierdzą zwyczaj przestrzegania fałszywego sabatu. Wszyscy, którzy nie podporządkują się będą nawiedzani cywilnymi karami a w końcu zostanie ogłoszone, że zasługują na śmierć. Z drugiej strony prawo Boże wymagające posłuszeństwa, aby brać udział w odpocznieniu Bożym grozi gniewem wszystkim, którzy przestępują tą
zasadę.

Przy tak wyraźnie postawionej sprawie, każdy człowiek, który depcze Boże prawo, aby wykonywać ludzkie uchwały otrzymuje znak bestii; przyjmuje znak uległości mocy, której jest posłuszny zamiast Bogu.

….

Sabat będzie największym znakiem lojalności, ponieważ jest to miejsce prawdy, szczególnie dla nawróconych. Gdy ostateczny test zostanie sprowadzony na ludzkość, wtedy linia podziału między tymi, którzy służą Bogu, a tymi którzy Mu nie służą, będzie wyraźna. O ile przestrzeganie fałszywego sabatu w uległości wobec państwowego prawa jest w opozycji do Boga to zachowywanie prawdziwego sabatu, w posłuszeństwie dla Bożego prawa jest dowodem lojalności wobec Stwórcy. Jedna klasa ludzi, przyjmując znak posłuszeństwa ziemskim mocom, otrzyma znak bestii, a druga klasa wybierając znak posłuszeństwa wobec Boskiej władzy, otrzyma pieczęć Bożą”.

….

„ Ci zaś, którzy czczą prawo Boże są oskarżani o to, że z ich powodu sądy są sprowadzane na świat i będą
postrzegani jako przyczyna konwulsji natury i walki, i rozlewu krwi wśród ludzi zamieszkujących ziemię, którzy napełniają ziemię nieszczęściami ”.

……

Ten argument pojawi się ostatecznie: i zostanie wydany DEKRET przeciwko tym, którzy święcą sabat z czwartego przykazania, potępiając ich jako zasługujących na najwyższą karę i udzielając ludziom prawa, po pewnym czasie, do zabijania ich.

Rzym w Starym Świecie i odstępczy protestantyzm w Nowy przyjmą podobny kurs wobec tych, którzy czczą
wszystkie boskie zasady”.

Adwentyści DS. są uczeni, aby znaleźli sobie jakieś odległe miejsce do ukrycia i zbierali tam
zaopatrzenie na ostatnie dni okresu Obj. 12. To dlatego nie powinni ufać innym.

Wielki Bój: „Gdy dekret wydany przez różnych ludzi rządzących chrześcijaństwem przeciwko zachowującym przykazania zniesie rządową ochronę i rzuci ich wrogom na zniszczenie, Boży ludzie będą uciekać z miast i wiosek i zbierać się razem w grupy zamieszkując najbardziej odizolowane i osamotnione miejsca”.

Cała ta teoria jest zbudowana na serii fałszywych przypuszczeń, które muszą być prawdziwe w całości po to, aby cały
scenariusz był prawdziwy.

  1. że sabat dnia siódmego obowiązuje wszystkie narody

  2. że sabat jest największym sprawdzianem zbawienia w dniach
    ostatecznych

  3. że resztka z Objawienia odnosi się wyłącznie do kościoła ADS

  4. że Ellen G. White jest jedynym wypełnieniem Obj. 19:10

  5. że Obj. 13 jest niewypełnionym przyszłym proroctwem

  6. że bestia z K. Daniela i Objawienia to Kościół Rzymsko
    Katolicki

  7. że bestia z Obj. 13:11-18 to Stany Zjednoczone

  8. że USA stanie się stanem totalitarnej religii i wymusi
    przestrzeganie niedzieli

  9. że wyroki śmierci będą wydawane przez rząd USA na ADS nie
    czczących niedzieli

  10. że sabat jest pieczęcią Bożą oraz

  11. że Niedziela jest znakiem bestii.

Po tym wszystkim ADS upierają się w swym pamflecie „Kim są Adwentyści Dnia Siódmego?” na stronie 6:
„Kim rzeczywiście jesteśmy? Czy jesteśmy jakąś dziwną grupą z dziwacznymi ideami? Czy nasi liderzy robią jakieś dziwaczne przewidywania przyszłości?” ADS chcą, aby inni postrzegali ich jako normalni chrześcijanie, a główną różnicą jest to, że oddają Bogu cześć w sobotę, zamiast w niedzielę.

Osobiście uważam, że owa doktryna SDA powoduje, że są to ludzie niegodni zaufania jako amerykańscy legislatorzy, żołnierze czy osoby odpowiedzialne za rządowe pozycje.

раскрутка

SB08 – Przesłania trzech aniołów#Sabat – Russell Kelly Earl

Trzech aniołów”, a nie sabat dnia siódmego, są “symbolami” Kościoła ADS. Znak na frontonie każdego kościoła pokazuje trzech aniołów z czternastego rozdziału Księgi Objawienia. Adwentyści odkrywają swoje istnienie i powołanie do ich unikalnej interpretacji przesłania tych trzech aniołów posłańców.#

Objawienie 14

[PIERWSZY ANIOŁ POSŁANIEC]

Obj.

14:6 I
widziałem innego anioła, lecącego przez środek nieba, który miał
ewangelię wieczną, aby ją zwiastować mieszkańcom ziemi i wszystkim
narodom, i plemionom, i językom, i ludom, który mówił donośnym głosem:

14:7 Bójcie się
Boga i oddajcie mu chwałę, gdyż nadeszła godzina sądu jego, i oddajcie
pokłon temu, który stworzył niebo i ziemię, i morze, i źródła wód.

[DRUGI ANIOŁ POSŁANIEC]

Obj.

14:8 A drugi
anioł szedł za nim i mówił: Upadł, upadł wielki Babilon, który napoił
wszystkie narody winem szaleńczej rozpusty.

[TRZECI ANIOŁ POSŁANIEC]

Obj.

14:9 A trzeci
anioł szedł za nimi, mówiąc donośnym głosem: Jeżeli ktoś odda pokłon
zwierzęciu i jego posągowi i przyjmie znamię na swoje czoło lub na
swoją rękę,

14:10 to i on
pić będzie samo czyste wino gniewu Bożego z kielicha jego gniewu i
będzie męczony w ogniu i w siarce wobec świętych aniołów i wobec
Baranka.

14:11 A dym ich
męki unosi się w górę na wieki wieków i nie mają wytchnienia we dnie i
w nocy ci, którzy oddają pokłon zwierzęciu i jego posągowi, ani nikt,
kto przyjmuje znamię jego imienia.

14:12 Tu się
okaże wytrwanie świętych, którzy przestrzegają przykazań Bożych i wiary
Jezusa.

Trzech aniołów”, a nie sabat dnia siódmego,
są “symbolami” Kościoła ADS. Znak na frontonie każdego kościoła
pokazuje trzech aniołów z czternastego rozdziału Księgi Objawienia.
Adwentyści odkrywają swoje istnienie i powołanie do ich unikalnej
interpretacji przesłania tych trzech aniołów posłańców.

Zgodnie z książką
„Wielki Bój” napisanej przez Ellen G. White „posłanie pierwszego
anioła” było głoszone po raz pierwszy przez William’a Millera. Miller
nauczał, że świat zostanie zniszczony ogniem 22.10.1844 roku.
Przyznają, że Miller mylił się! Pierwszy anioł głosił fałszywe
posłanie! Pierwszy anioł mylił się! Jest to całkowicie inne przesłanie
pierwszego anioła, na temat „godziny sądu, który ma przyjść”, które
odnosi się do doktryny sądu dochodzeniowego (Investigative Judgment),
gdy Jezus przeniósł Swój tron z miejsca świętego do Najświętszego w
1844 roku. Dla adwentystów dopiero wtedy Jezus zaczął badać życie
każdego wyznającego wiarę od Adama do dziś, aby określić, kto zostanie
wzbudzony. Druga nowa wersja przesłania pierwszego anioła jest jeszcze
bardziej zadziwiająca niż była oryginalna.

Drugi anioł ogłosił,
że „Babilon upadł”. Adwentyści uczą, że było to po raz pierwszy
głoszone pod koniec 1844 roku. Ich pierwsze ustalenia na rok 1843
zawiodły, a wielu adwentystów wróciło do swoich pierwotnych kościołów,
a te inne kościoły kpiły z adwentystów. Ich odpowiedzią było
ogłoszenie, że to inne kościoły są „upadłe”. „Wielki Bój” stwierdza, że
ten „upadek” zaczął się, gdy kościoły zaczęły odrzucać nauczanie
Williama Millera w latach 1822 i 1833, i że zakończy się to przed tuż
przyjściem Jezusa, gdy cały świat odrzuci sabatową „prawdę”.

Dziś ADS interpretują to przesłanie tak: „każdy
kościół, który nie czci soboty i nie przyjmuje intperpretacji Pisma
podanego przez Ellen G. White odpadł od Bożej łaski
” (Obj. 12:17;
19:10).

Były (są) zatem dwa
zupełnie różne przesłania drugiego anioła – jedno głoszone przez
Williama Millera w latach 30-tych XIX wieku, które nie ma zupełnie nic
do powiedzenia na temat sądu (dochodzenia) czy sabatu (o czym teraz
mówią, że było fałszywym przesłaniem) – i całkowicie odmienne drugie
anielskie przesłanie, które obejmuje odrzucenie sabatu i sądu

Zdumiewające jest widzieć jak współczesne
szpitale KADS mieszają się z „babilońskimi” denominacjami, które widzą
jako anty-Chrysta. Członkowie tego kościoła są uczeni, aby patrzeć na
innych podejrzanie traktując ich jako ewentualnych prześladowców dni
ostatecznych. Pretendując do wchodzenia w ewangeliczne szranki czy
nawet włączając się w stowarzyszenia usługujących, kaznodzieje ADS
uważają wszystkich innych za „Babilon” czy „nierządną”, fałszywą odrośl
(Obj. 17:15).

Wielki Bój str. 355-408. Przesłanie
trzeciego anioła uczy, że Rzymski Katolicyzm (Obj. 13:1-10) i
„odstępczy protestantyzm” (Obj. 17:5) przyłączą się do Stanów
Zjednoczonych (fałszywy naród proroczy z Obj. 13:11-18), aby wymusić
uniwersalne przestrzeganie niedzieli (Obj. 13:16-18). Antychryst i Sam
Szatan będzie kontrolował wszystkie kościoły, a ”znakiem bestii” JEST
„cześć niedzieli”. Stworzyli paranoję jakoby przyjaciele i rodziny
zachowujący niedzielę koniec końców przekażą ich władzom za nie
przestrzeganie niedzieli (Obj. 13:15-17; 12:14-16). Wielu z nich żyje w
nieustannym strachu i nieufności do wszystkich z poza ADS.

Jest oczywiste, że ADS
są całkowicie pochłonięci przez sprawy sabatu. Przeciętny człowiek, nie
adwentysta, nie ma pojęcia jak bardzo są oni inni. Nie rozumiejąc tego,
większość z nas nie przyjmuje ich jako zwykłych chrześcijan ignorując
ich dziwne doktryny. Dla SDA Słowo, które mówi o tych którzy „zachowują
przykazania Boże i świadectwo Jezus Chrystusa”
(Obj. 12:17:19:10)
doskonale opisuje TYLKO nich samych. Twierdzą, że zachowują WSZYSTKIE
dziesięć przykazań, a w szczególności sabatowe; twierdzą, że mają
„Ducha proroczego” w pismach Ellen White, co, dla nich, oznacza
„świadectwo Jezusa” (Obj. 19:10).

ADS zastąpili w
biblijnych proroctwa naród izraelski sobą. Spowodowało to liczne
nieporozumienia jeśli chodzi o wydarzenia ostatnich dni i proroctwa.
Dla nich Chrystus nie wróci dopóki nie będzie tutaj 144.000
BEZGRESZNYCH adwentystów dnia siódmego, którzy WYKAŻĄ całej ludzkości,
że można doskonale przestrzegać dziesięć przykazań. (Ellen G. White
„Wielki Bój”).

14:10 to i on
pić będzie samo czyste wino gniewu Bożego z kielicha jego gniewu i
będzie męczony w ogniu i w siarce wobec świętych aniołów i wobec
Baranka.

14:11 A dym ich
męki unosi się w górę na wieki wieków i nie mają wytchnienia we dnie i
w nocy ci, którzy oddają pokłon zwierzęciu i jego posągowi, ani nikt,
kto przyjmuje znamię jego imienia.

Dziwne, przesłanie
trzeciego anioła kończy się czymś, co być może jest najdłuższym opisem
piekła, gehenny czy Jeziora Ognistego w Bożym Słowie, a jednak SDA
nauczają, że te ognie są bardzo bliskie ugaszenia, ponieważ odrzucają
doktrynę o nieśmiertelności duszy.

продвижение сайта

SB01 – Sabat stworzenie w Księdze Rodzaju#Sabat – Russell Kelly Earl

Adwentyści Dnia Siódmego uczą, że sabat Stworzenia miał 24 godziny i nigdy w historii nie zaginął. Ponieważ Bóg odpoczął z Adamem i Ewą pierwszego stworzonego sabatu, to więc musiał on być oddzielony dla wszystkich potomków Adama i Ewy. Sabat siódmego dnia, pierwszy przestrzegany przez Boga i Adama przed upadkiem, musiał być w centrum moralnych oczekiwań Boga.#

1:5 … wieczór i poranek … dzień pierwszy.

1:8 … wieczór i poranek … dzień drugi.

1:13 … wieczór i poranek … dzień trzeci.

1:19 … wieczór i poranek … dzień czwarty.

1:23 … wieczór i poranek … dzień piąty.

1:31 … wieczór i poranek … dzień szósty.

Rodz.

2:1 Tak zostały
ukończone niebo i ziemia oraz cały ich zastęp.

2:2 I ukończył Bóg w
siódmym dniu dzieło swoje, które uczynił, i odpoczął dnia siódmego od
wszelkiego dzieła, które uczynił.

2:3 I pobłogosławił
Bóg dzień siódmy, i poświęcił go, bo w nim odpoczął od wszelkiego
dzieła swego, którego Bóg dokonał w stworzeniu.

2:4 Takie były
dzieje nieba i ziemi podczas ich stworzenia. W dniu, kiedy Pan Bóg
uczynił ziemię i niebo,

Adwentyści Dnia Siódmego uczą, że sabat
Stworzenia miał 24 godziny i nigdy w historii nie zaginął. Ponieważ Bóg
odpoczął z Adamem i Ewą pierwszego stworzonego sabatu, to więc musiał
on być oddzielony dla wszystkich potomków Adama i Ewy. Sabat siódmego
dnia, pierwszy przestrzegany przez Boga i Adama przed upadkiem, musiał
być w centrum moralnych oczekiwań Boga. Ponieważ został on ustanowiony
zanim zaistniał naród Izraelski czy Prawo Mojżeszowe to nie może on być
ograniczony tylko do Izraela i jego starotestamentowego zestawu praw.

INNY PUNKT WIDZENIE SABATU STWORZENIA

Po pierwsze ADS
bezpodstawnie powołują się na Rdz. 2:3 oraz Wyj. 2:11 twierdząc, że
Sabat jest „pamiątką stworzenia”. Choć wydaje się to jakby
„oddzielającą kreską” nad czymś bardzo ważnym to jednak tekst nie mówi,
że Sabat jest czy był „pamiątką stworzenia”. Zamiast tego, jest
„pamiątką odpoczynku po stworzeniu”. Czytamy w Rodz. 2:3, że „
Bóg dzień siódmy, i
poświęcił go, bo w nim odpoczął od wszelkiego dzieła swego, którego Bóg
dokonał w stworzeniu”.

Bóg odpoczął od stwórczej aktywności i
pozwolił człowiekowi dzielić Swój odpoczynek – dopóki człowiek nie
zgrzeszył. Nacisk jest tutaj na „stworzenie”, a nie na „odpoczynek”. O
ile „stworzenie” jest ponownie wymienione w przykazaniu o
przestrzeganiu Sabatu w Wyj. 20:11 to brakuje go, i jest to ważne, w
ostatecznej wersji przykazania, jaką znajdujemy w Pwt. 5:15.

Po drugie, Biblia nie
stwierdza, że doskonały odpoczynek, który zaczął się w oryginalnym dniu
Sabatu stworzenia skończył się po 24 godzinach. O ile Księga Rodzaju w
pierwszym rozdziale stwierdza, że każdy z sześciu dni stworzenia był
ograniczony przez „wieczór i poranek” to nie mówi tego samego o dniu
Sabatu. Dlaczego? Oczywiście, Bóg chciał powiedzieć nam, że pierwszy
Sabat był w jakiś sposób inny od pozostałych sześciu dni stworzenia.

Po trzecie, mamy
wewnętrzny tekstowy dowód na to, że oryginalny odpoczynek Sabatowy mógł
trwać wiele lat, czy nawet eonów, dopóki człowiek nie zgrzeszył. Bóg
nawodnił ziemię (2:6) i umieścił Adama w ogrodzie, aby go „strzegł i
uprawiał” (2:15). „Uprawianie i strzeżenie” ogrodu nie stanowiło
pogwałcenia pierwotnego Sabatu, ponieważ Bóg i Adam utrzymywali stałą,
codzienną społeczność, aż do wejścia grzechu (3:8). Dopiero po grzechu
i oddzielenia się od Boga, współdzielenie przez Adama sabatowego
odpoczynku z Bogiem zmieniło się w życie pracy i potu (3:17-19). Gdy
skończył się oryginalny Sabat, oddzielenie i śmierć weszły na świat
(3:21-24). Nie wiemy jak długo ten pierwszy okres trwał.

Po czwarte, odliczanie
dni do śmierci Adama nie zaczęło się od chwili, gdy został stworzony.
Dziwne, ale nie zawiera ono również roku czy lat, gdy narodzili się
Kain i Abel. Rdz. 5:3 mówi (BT):
Gdy Adam miał sto trzydzieści lat, urodził mu się
syn, podobny do niego jako jego obraz, i dał mu na imię Set..

Rdz.
5:4 mówi, że żył następne osiemset lat (800) i zrodził synów dzieci po
narodzeniu Seta. Dalej czytamy, Rodz. 5:5: Ogólna liczba lat, które
Adam przeżył, była dziewięćset trzydzieści. I umarł.
Skoro „ogólna
liczba lat” nie wymienia tych lat, gdy narodzili się Kain i Abel w Rdz.
4:1 i 2 to prawdopodobnie nie jest w nich zawarty również okres
spędzony w ogrodzie przed upadkiem. Dziewięćset trzydzieści lat Adama
zaczyna swoje naliczanie po grzechu!

Po piąte, pamiątka może wskazywać na obie strony. Po odpadnięciu od
współdzielenia doskonałego Bożego odpoczynku i społeczności
spowodowanym grzechem, skończył się doskonały bezgrzeszny odpoczynek w
ogrodzie. Siódmy dzień Sabatowy dany narodowi Izraelskiemu w Wyj
20:8-11 przypomina Izraelowi o odpoczynku Adama w ogrodzie przed
grzechem. Siódmy Sabatowy dzień w Powt. 5:13-15 przypomina Izraelowi o
odpoczynku od egipskiej niewoli. Dwa dni sabatowe ze Święta Szałasów z
Księgi Kapł 23:39-43 również przypominają Izraelowi o odpoczynku od
egipskiej niewoli. W Nowym Przymierzu, wierzący są odnawiani w tego
samego rodzaju odpocznienie, które miał Adam w ogrodzie przed grzechem;
odpoczynek wierzących jest obecności Bożej każdego dnia tygodnia (Hebr.
4:3, Rzym 5:1; 8:1; Hebr. 4:16).

Po szóste, nigdzie w Bożym słowie nie wspomina się o dniu odpoczynku czy Sabatu od drugiego rodzaju Księgi Rodzaju, aż do szesnastego Księgi Wyjścia, czyli ponad 2000 lat.
Ludzkość grzeszyła i trudziła się bez odpoczynku, zarówno fizycznego
jak i duchowego. Brak odpoczynku i mnogość grzechu doprowadziła do
potopu, „
Kiedy
zaś Pan widział, że wielka jest niegodziwość ludzi na ziemi i że
usposobienie
ich jest wciąż złe” . Boży gniew spadł w Rodz.
11 przy wieży Babel. Od dwunastego rozdziału Księgi Rodzaju do
szesnastego K.Wyjścia (od Abrahama do Mojżesza) Biblia mówi o trudzie i
jeszcze większym trudzie, lecz nic nie mówi o odpoczynku.

Po siódme: nie ma żadnego dowodu na to, że siódmy dzień tygodnia został dany innym
narodom i był przez nich przestrzegany gdziekolwiek na kuli ziemskiej
przed nadaniem go w K. Wyjścia 16. Twierdzenie ADS, że Sabat był dany
całej ludzkości przed Zakonem Mojżeszowym jest fałszywe.

Gdyby Bóg chciał, aby cała ludzkość przestrzegała Sabatowego dnia pod koniec każdego tygodnia
to spowodowałby, że taki dzień byłby wrodzony w świadomość człowieka.
Tak się jednak nie stało. Pomimo, że starożytni Sumerowie i
Babilończycy mieli siedmiodniowy (7) tydzień to najprawdopodobniej
pochodził on z podziału faz księżyca. Ich dni były przypisane imionom
siedmiu astronomicznych „ciał niebieskich” okrążających Ziemię jak
Słońce, Księżyc, Wenus, Mars, Jupiter, Uran i Saturn. Mieli raczej
szóstkowy (6) system liczenia niż dziesiętny (10) jako podstawę
liczenia. Sześć, sześćdziesiąt i wielokrotności szóstki wyraźnie
zdominowały hebrajskie myślenia (por. Rdz. 7:6; Lb 7:88; 1 Krl 10:14;
Dn 3:1).

Starożytne cywilizacje
wyznaczały ilość dni „tygodnia” przez częstotliwość dni targowych, a
nie jakieś wrodzone wezwanie do oddawania czci w siódmy, sabatowy
dzień. Niektóre plemiona z Zachodniej Afryki przyjęły czterodniowy (4)
odstęp między dniami targowymi, Asyryjczycy uznali pięciodniowy (5)
odstęp, a starożytni Rzymianie ośmiodniowy (8), podczas gdy starożytni
egipcjanie dziesięciodniowy cykl (10). Dopiero około 100 lat przed
Chrystusem Rzymianie przyjęli żydowski, siedmiodniowy cykl tygodniowy.
Takie informacje można znaleźć w większości dużych encyklopedii pod
hasłem „kalendarz”.

Istotą jest tutaj to, że o ile niektóre
moralne atrybuty Boga pojawiają się jako znane całej ludzkości to sabat
siódmego dnia kończący siedmiodniowy tydzień – nie. Zatem, Sabat siódmego
dnia nie jest wewnętrznym, wrodzonym prawem dla całej ludzkości.

раскрутка сайта

Charakter Chrystusa 03

 

Część Pierwsza

Pan  Jezus Chrystus nigdy nie osądzał nikogo na podstawie stosunku tej osoby do Niego. W sposób naturalny osądzamy innych zgodnie z tym, jak nas traktują a miarą ich charakteru i wartości czynimy nasze zainteresowanie nimi. Lecz Pan taki nie był. Bóg jest Bogiem wiedzy i działania są ważone przez Niego. On rozumie każde działanie w pełni. We wszystkich moralnych aspektach On rozumie to i zgodnie z tym rozważa. Jako obraz Boga wiedzy widzimy naszego Pana Jezusa Chrystusa w dniach Jego służby tutaj. Mogę zwrócić się do 11 rozdziału Ewangelii Łukasza.

Kurtuazja i chęć wywarcia dobrego wrażenia spowodowały, że został zaproszony do domu faryzeusza na obiad, lecz Pan jest Bogiem wiedzy i On rozważył tą sprawę w pełnym moralnymcharakterze tej sytuacji.

Miód kurtuazji, który jest najważniejszym składnikiem życia społecznego tego świata, nie powinien zakłócać Jego smaku czy osądu. On aprobował rzeczy, które są doskonałe. Człowiek, który zaprosił Go na obiad, nie miał oceniać sądów Tego, który miał wszelkie miary i wagi świątyni Bożej. To z Bogiem wiedzy miał okazję skonfrontować się ten człowiek inie dał rady, nie mógł.

Jeżeli dokładnie prześledzimy tę sytuację zauważymy jak bardzo jest ona dla nas pouczająca. W zaproszeniu ukryty był cel. Jak tylko Pan wszedł do domu, gospodarz zadziałał jak faryzeusz, a nie jak gospodarz. Dziwił się, że jego goście nie umyli rąk przed jedzeniem, a charakter, który tutaj na początku ukazuje, w pełni wychodzi na jaw na końcu. Pan zaś podejmuje całą scenę zgodnie z tym co się dzieje, ponieważ On rozważają jako Bóg wiedzy.

Ktoś mógłby powiedzieć, że kurtuazja z jaką został przyjęty powinna sprawić, aby milczał. Lecz Pan nie mógł patrzeć na tego człowieka, tylko z punktu widzenia jego relacji do Pana. Pan nie mógł zostać odwiedziony od sprawiedliwego osądu. On obnaża i gromi, a zakończenie tej sceny ukazuje, że Jego działanie było w pełni sprawiedliwe.

Agdy stamtąd odchodził, „zaczęli uczeni w Piśmie i faryzeusze gwałtownie nań napierać i wypytywać go o wiele rzeczy, czyhając nań, by go przychwycić na jakim słowie”.

Zupełnie inaczej zachowywał się w domu innego faryzeusza, który również zaprosił Go na obiad (Łukasza 7), ponieważ Szymon nic nie ukrywał pod zaproszeniem, wręcz przeciwnie. Również działał jako faryzeusz, w cichości oskarżając biedną grzesznicę i swego gościa za przyjęcie jej. Lecz okoliczności nie są dobrym gruntem do wydawania sprawiedliwego sądu. Często te same słowa, w różnych ustach mają różne znaczenie. Tak więc Pan, doskonały Mistrz ważący sprawiedliwie i według Bożej myśli, pomimo, że mógł zgromić Szymona i obnażyć go, zwraca się do niego po imieniu i opuszcza jego dom, tak jak zazwyczaj opuszcza go gość. Rozróżnia tych dwóch faryzeuszy, choć spożywał obiad z nimi obydwoma.

Możemy teraz spojrzeć na Pana i Piotra w 16 rozdziale Mateusza. Piotr wyrażaswoje przywiązanie do swego Mistrza mówiąc: „Miej litość nad sobąPanie, nie przyjedzie to na Ciebie”. Lecz Pan osądził słowa Piotra wyłącznie w ich moralnym kontekście. Widzimy tutaj jak powinniśmy postępować w przypadku, gdy jesteśmy w jakąś sytuację osobiście zaangażowani.

Idź precz, Szatanie”; nie była to odpowiedź, którą określilibyśmy jako zwykłą, naturalną uprzejmą, do jakiej mogłyby zachęcać wcześniejsze słowa Piotra. Lecz ponownie mówię, Pan nie słuchał słów Piotra tak jak zostały one wyrażone z osobistej dobroci i dobrej woli względem Niego. On osądził je. Zważył jak należało w obecności Bożej i natychmiast odkrył, że to wróg je poddał, ponieważ ten, który zamienia się w anioła światłości bardzo często czai się pod słowami kurtuazji i dobroci.

W ten sam sposób poradził sobie Pan Jezus z Tomaszem w 20 rozdzialeEwangelii Jana. Tomasz właśnie uwielbił Go: „Pan mój i Bóg mój”. Lecz Jezusa nie pociągało moralne wywyższenie jakie czuł ani z tego co słyszał, ani z tego co widział, ani przez słowa takie jak te. To była prawda, słowa umysłu, które były pokutą wobec zmartwychwstałego Zbawiciela, zamiast wątpliwości, uwielbiły Go. Lecz Tomasz nie poddawał się tak długo jak mógł. Wszyscy uczniowie nie wierzyli w zmartwychwstanie, lecz on upierał się przy tym, że nie uwierzy, dopóki jego zmysł i oczy nie uwolnią go. To był jego moralny stan, a Jezus miał to przed sobą i ustawił Tomasza na właściwym dla niego miejscu,podobnie jak wcześniej zrobił to z Piotrem. „Tomaszu, ponieważ mnie zobaczyłeś uwierzyłeś. Błogosławieni, którzy nie widzieli a uwierzyli”.

W takich przypadkach jak te, nasze serca byłyby zaskoczone, mogłyby nie wytrzymać wobec takiego ataku, gdy dobra wola Piotra czy chwała Tomasza, zostałaby im z powrotem zwrócona. Lecz nasz doskonały Mistrz  stał za Bogiem i Jego prawdą, a nie za sobą samym. Stara arka przymierza nie miała być celem pochlebstw. Izrael mógł czcić ją i przynosić na pole bitwy, mówiąc, że teraz, w jej obecności, już wszystko będzie dobrze. Lecz nie tak się mają sprawy z Bogiem Izraela. Izrael uciekł przez Filistynami pomimo, że arka była na polu bitwy. Piotr i Tomasz zostali zgromieni pomimo, że Jezus, ciągle Bóg Izraela, był przez nich czczony.

Aniołowie radują się, gdy nawracają się grzesznicy. Taka jest radość aniołów wniebie, gdy nawraca się jeden grzesznik. Posiadanie takiego sekretu jest wielkim szczęściem dla nas, jak i możliwość przeczytania ilustracji tego w 15 rozdziale Ewangelii Łukasza.

Lecz jest coś więcej poza tym. Ta radość, choć w niebie, jest publiczna, brzmi sama z siebie i ma towarzystwo. Tak bardzo prawdziwa jak powinna być, tak bardzo właściwa, że cały dom powinien się nią dzielić i znaleźć w niej wspólną radość. Lecz jest jeszcze coś ponad tym. Jest to zarówno radość Boskiego łona, jak i radość niebios. Ewangelia Jana 4:27-32 oraz Łukasza 15 pokazuje to. A muszę powiedzieć, że owa radość Boskiego łona jest czym znacznie głębszym, jest pełna, cicha i osobista. Nie stara się o to, aby być wzbudzana i podtrzymywana przez innych, “Ja mam pokarm do jedzenia,o którym wy nie wiecie”, to jest język serca Chrystusa i On zakosztował tej radości. Chwała wypełniała dom tak, że usługujący musieli stanąć z boku na chwilę. Pasterz właśnie przyniósł do domu zagubioną owcę, trzymając ją na ramionach i radując się a ta radość była całkowicie Jego. Domownicy nie byli zaproszeni do tej radości z Nim, gdy kobieta zostawiła Mu zbawionego i szczęśliwego grzesznika. Uczniowie odczuli znaczenie tej chwili, nie przeszkodzili. Tłuszcz był zarezerwowany dla ołtarza, najbogatsza część święta. Pokarm Boży był rozdawany i uczniowie milczeli stojąc z boku. To była wspaniała chwila niewiele jest takich. Możemy tutaj poznać głęboką, niewypowiedzianą radość Boskiego, podobnie jak publiczną, ekstatyczną, radość niebios w 15 rozdziale Ewangelii Łukasza.

Lecz Ten, który mógł tak ucztować był czasami zmęczony, głodny i spragniony. Widzimy to w 4 rozdziale Ewangelii Jana i ponownie w 4 rozdziale Ewangelii Marka. Lecz te dwa przypadki są różne. W Ewangelii Marka 4 Jezus zasnął, aby odpocząć i zregenerować siły. Jest to coś całkowicie niezależnego od przypadku w Ewangelii Jana 4. Dlaczego? W Ewangelii Marka 4 znajdujmy Go po całym dniu trudu i wieczorem był zmęczony, jakto jest naturalne po całym dniu pracy. Wtedy (rano) człowiekwychodzi do codziennej pracy, by trudzić się, aż do wieczora (Psalm 104:23). Tak więc sen został Mu zapewniony w celu odnowienia siły do usługiwania, gdy nadejdzie poranek. Jezus to wykonał całkowicie, spał w łodzi. W Ewangelii Jana 4 znów jest zmęczony, głodny i spragniony, siedzi na brzegu studni jak zmęczony podróżnik, czekając na uczniów, aż przyjdą z sąsiedniej wioski z jedzeniem. Lecz gdy przychodzą, okazuje się, że On jest nakarmiony i wypoczęty i to bez jedzenia, picia czy spania. Jego zmęczenie znalazło inny sposób odświeżenia, niż mógłby Mu dać sen. Został uszczęśliwiony owocem w postaci dzieła dokonanego w grzesznicy. Kobieta została odesłana w wolności zbawienia Bożego. Lecz nie było samarytańskiej kobiety w Ewangelii Marka 4 i dlatego w swym zmęczeniu musiał skorzystać ze snu.

Lecz jak prawdziwe jest to wszystko dla naszego wspólnego odczuwania człowieczeństwa. Wszyscy to rozumiemy. Serce Pana było szczęśliwe w 4 rozdziale Ewangelii Jana, lecz nie było nic, co by Go uszczęśliwiło w 4 rozdziale Ewangelii Marka, a jesteśmy nauczeni tego, że (i naszedoświadczenie zgadza się z tymi słowami): „Gdy serce jestszczęśliwe, ciału również dobrze, a duch przygnębiony wysusza kości”.(Przypowieści 17:22). Tak więc, Mistrz mógł raz powiedzieć: „Ja mampokarm, którego wy nie znacie”; podczas gdy innym razem, skorzystał ze snu, który „ugasił” Jego zmęczenie.

Jak doskonale to zgadza się z człowieczeństwem, które odwieczny Syn Boży przyjął na siebie! Z pewnością, było to pełnowartościowe człowieczeństwo, z wyjątkiem grzechu. On zna nasze słabe ciała i współczuje z naszymi słabościami, lecz nie współczuje z naszymi grzechami.

Obecnie, w czasie zamieszania i tak wielkiego odstępstwa przychodzi pokuszenie, aby to wszystko rzucić jako beznadziejne i odejść od precyzyjnego trzymania się Słowa Bożego. I być może ktoś pod wpływem takich myśli powie, że to rozróżnianie jest niepotrzebne i nigdy się nie kończy. Wszystko jest i tak w nieporządku i odstępstwie, po cóż więc w ogóle próbować rozróżniać.

Lecz Pan nie był taki. On był wśród zamieszania, lecz nie pochodził z niego; był na świecie, lecz nie ze świata, jak już wcześniej o Nim powiedzieliśmy. Spotykał ludzi wszelkiego rodzaju, w każdym stanie, lecz On stale trwał przy swej równej, wąskiej i nie zakłóconej drodze przez to wszystko. Pretensje faryzeuszy, światowość herodianów, filozofia saduceuszy, kaprysy tłumów, ataki przeciwników, ignorancja i niedołęstwo uczniów, były tym moralnym materiałem, z którym się nieustannie musiał spotykać i reagować każdego dnia.

A to wszystko, stan rzeczy, jak i ludzkie charaktery, doświadczały Go: moneta Cezara, krążąca w ziemi Immanuela, rozwalenie murów w ruiny, Żydzi i Poganie, czyści i nieczyści, zakłopotani lecz bezpieczni w swej religijnej arogancji, mogli nadal zatrzymać ją na swój własny sposób. Lecz złota zasada Pana Jezusa Chrystusa, wyrażona w doskonałości Jegodrogi przez to wszystko brzmi: „oddawajcie co cesarskie, cesarzowi, a co Boskiego Bogu”.

Resztka w dniach niewoli, podobnie jak w dniach zamieszania, zachowała się wspaniale, rozróżniając rzeczy, które się różnią od siebie, a nie porzucając wszystkiego w beznadziei. Daniel mógł doradzać królowi, lecz nie korzystać z jego pokarmu. Nehemiasz mógł służyć w pałacu, lecz nie cierpiał Moabitów czy Amonitów w domu Pańskim. Mordochaj mógł strzec życia króla, lecz nie kłaniał się przed Amalekitą. Ezdrasz i Zorobabel przyjmowali przychylność od Persów, lecz nie pomoc od Samarytan. Uprowadzeni do niewoli mieli modlić się o powodzenie Babilonu, lecz nie śpiewali tam pieni Syjonu. To wszystko było wspaniałe i Pan Jezus  Chrystus w Swoim czasie był doskonały w tym charakterystycznym dla resztki działaniu.

A to wszystko przemawia do nas, ponieważ do nas należy dzień dzisiejszy, ze swym utrapieniem, nie gorszym od tych dni w jakich żyli uprowadzeni do Babilonu, czy od czasu w jakim żył Pan Jezus. I my, podobnie jak oni, nie mamy działać na beznadziejnej scenie, lecz zawsze wiedzieć jak oddawać co cesarskie cesarzowi, a co Boskie Bogu.

Całe Jego moralne piękno jest dla nas przykładem, lecz widzimy Go również stojącego w Bożym stosunku do zła i jest to miejsce, którego oczywiście my nigdy nie będziemy mogli wypełnić. Mógł dotykać trędowatego czy martwego i pozostać nie zanieczyszczonym. On miał Boży stosunek do grzechu. Znał dobro i zło, lecz był w Boskiej supremacji nad nim, wiedząc takie rzeczy, o których wie Bóg. Gdyby był inny niż był, dotknięcie zmarłego czy trędowatego zanieczyściłoby Go. Musiałby wtedy być odsunięty poza obóz i przejść przez cały proces oczyszczania jaki przewidywało prawo. Lecz nic z tego nie widzimy u Niego. Nie był nieczystym Żydem, nie był też tak po prostu czysty, bo nie było możliwe zanieczyszczenie Go, a jednak taka była tajemnica Jego Osoby, taka doskonałość Jego człowieczeństwa w połączeniu z Boskością w Nim, że pokuszenia w Nim były równie realne jak niemożność zanieczyszczenia Go.

Zastanówmy się nad tym przez chwilę. Naszą powinnością wobec tego wszystkiego, pomimo tajemnic i głębokich, drogocennych prawd, jest raczej przyjęcie ich i uwielbianie, niż dyskusja nad nimi i analiza. Śmierć Pana Jezusa Chrystusa – mam tuokazję, aby to powiedzieć – była doskonałym wyrazem Jego moralnejchwały, o której mówię (uczy o tym Filipian 2 rozdział). Oczywiście  wiem, że miała ona o wiele większe znaczenie, ale między innymi świadczyła ona o moralnej chwale Pana Jezusa Chrystusa.

Dla każdej duszy jest największym szczęściem, aby zwrócić uwagę na Pana Jezusa Chrystusa, który jest centrum pragnień każdej duszy ludzkiej. Czasami jako ludzie tak bardzo mieszamy prawdy w mądrości, że w końcu pozostajemy z przekonaniem, że nie sięgnęliśmy do Niego Samego, do Pana Jezusa Chrystusa, choć tak bardzo byliśmy zajęci tematem o Nim. Okazuje się, że wałęsaliśmy się niejako „dookoła”.

Pan był ubogim, a jednak ubogacającym; nie  mający niczego, a jednak wszystko posiadający. Ten cudowny i wysoki stan objawiał się w Nim w sposób który był i musiał być osobliwy, generalnie Jego własny. Pan Jezus mógł przyjmować usługiwanie pobożnych kobiet z ich własnego stanu posiadania, a jednak usługiwać wszystkim potrzebom wokół, bez korzystania ze skarbów ziemi. Mógł nakarmić tysiące na pustynnych miejscach, a jednak być głodnym Samemu,  oczekującym na powrót z sąsiedniej wioski uczniów z jedzeniem.

To właśnie oznacza nie mieć niczego, a jednak posiadać wszystko.

Nigdy nikogo o nic nie błagał, choć nie miał ani grosza, ponieważ gdy chciał zobaczyć pieniądz (nie dla własnego użytku) musiał o niego poprosić, aby mu pokazano. Nigdy nie uciekał, choć Jego życie było narażone na szwank tam gdzie był. Wycofywał sięlub przechodził nie zauważony. Wielkość i moralna chwała Jego Osoby była łatwa do zauważenia każdego dnia.

Błogosławiony i wspaniały! Któż uchowałby się przed naszym wzrokiem tak doskonały, wyśmienicie niesplamiony, delikatnie czysty w każdej minucie i we wszelkich szczegółach codziennego ludzkiego życia! Paweł nie jest taki, nikt taki nie jest, oprócz Jezusa, Boga-Człowieka. Cechy szczególne Jego cnót, pośród powszechności Jego otoczenia mówią nam wiele o Jego Osobie. To musi być szczególna Osoba, to musi być Boski Człowiek, jeśli mogę to tak wyrazić; Osoba, która mogła nam dać i pokazać w swym działaniu tak wiele szczególnych i nadzwyczajnie wspaniałych cech w tak zwyczajnym otoczeniu. Paweł nic takiego nam nie daje, mówię to po raz wtóry. Była w nim wielka pobożność i moralna wielkość, wiem. Gdyby ktokolwiek miał być pokazywany jako taki to z pewnością, zgadzam się, byłby to on, Paweł. Lecz jego drogi nie są takie jak drogi Jezusa Chrystusa. Gdy Paweł był w niebezpieczeństwie, posłużył się siostrzeńcem do ochronienia się. Przyjaciele spuścili go w koszu przez mury, nie twierdzę, że prosił lub żebrał o pieniądz, lecz potwierdzał, że zostały do niego wysłane. Nie zarzucam tu, jakoby Paweł ogłosił się faryzeuszem w mieszanym towarzystwie, aby się uchronić, czy też jakoby mówił źle o arcykapłanie, który go sądził. Takie zachowania byłyby moralnie złe i nie ma świadectwa w Piśmie na to, aby miały miejsce. Mówię tutaj tylko o takich przypadkach jakie były, nawet jeśli moralnie nie były złe, były poniżej pełnej osobistej i moralnej chwały jaką może nieść tylko Boskość, którą były naznaczone tylko drogi Chrystusa. Nie była ucieczka do Egiptu, jak mówimy, wyjątkiem w tym charakterze Pana, ponieważ była to podróż w celu wypełnienia proroctwa i pod autorytetem Bożego nakazu.

Lecz to wszystko jest w rzeczywistości nietylko moralną chwałą, lecz jest i moralnym cudem, czymś wspaniałym, wspanialszym niż to co pióro trzymane ludzką ręką mogłoby w ogóle nakreślić. Jest to o wiele bardziej piękne. Możemy to wyjaśnić tylko wtedy gdy, jak to już było wcześniej przez innych zaobserwowane, jeśli uznamy to za prawdę i żywą rzeczywistość. Musimy zamilknąć wobectej błogosławionej potrzeby. Więcej jeszcze:gdy będziemy podążać za tą błogosławioną prawdą, jak jest napisane: „Niech mowa wasza, zawsze będzie zaprawiona solą, abyście wiedzieli jak komuś odpowiadać”. Nasze słowa powinny być właśnie takie – zawsze z łaską, usługując drugim dobrem, łaską dla słuchaczy. To również często będzie w ostrych słowach napomnienia, czy zgromienia, a czasami zdecydowanie czy surowo, z oburzeniem czy zapałem; dzięki czemu będą zaprawione solą, jak mówi Pismo. A mając te ostateczne cechy, będące łaską i osolone, będą niosły świadectwo, że wiemy jak odpowiadać każdemu. Pośród wszystkich innych form doskonałości moralnej, Pan Jezus Chrystus charakteryzował się tą cnotą. Wiedział jak odpowiadać każdemu tak, aby było to zawsze z korzyścią dla duszy słuchającego, bez względu na to, czy ów człowiek tego wysłuchał, czy też wstrzymywał się od posłuszeństwa, lecz zawsze odpowiadał na czasie i każda Jego wypowiedź była dobrze zaprawiona solą. Dlatego, odpowiadając na pytania ludzi, Pan nie był tak bardzo zainteresowany usatysfakcjonowaniem ich, jak dotknięciem ich sumienia czy stanu.

Również w Jego milczeniu, czy też odmowie odpowiedzi, gdy stał przed Żydami czy poganami, przed kapłanami, Piłatem czy Herodem, możemy prześledzić dokładnie takie samo doskonałe dopasowanie Jego słów i odpowiedzi. Jest  to wspaniałe, że co najmniej Jeden pośród synów ludzkich wiedział kiedy jest czas milczenia, a kiedy czas mówienia.

Olbrzymia różnorodność Jego tonu i sposobu mówienia również widoczna jest w tym wszystkim. Cała ta różnorodność, jak to miało miejsce i było wielkie, była częścią jego „wonności” przed Bogiem. Czasem Jego słowa były uprzejme, czasem nie znoszące sprzeciwu; czasem wnioskował na głos, a czasami gromił; czasami wyciągał wnioski po cichu, aż do chwili, gdy decydował się na to, aby kogo ostro potępić. Było tak ponieważ zawsze moralność była tym najważniejszym czynnikiem, który decydował w działaniu.

15 rozdział Ewangelii Mateusza jest rozdziałem, który uderzył mnie jako ten, w którym ta doskonałość, w różnorodności piękna i wspaniałości, może być dostrzeżona. W trakcie wydarzeń opisywanych przez ten rozdział, Pan Jezus był wzywany do udzielenia odpowiedzi faryzeuszom, tłumom, obcej kobiecie z okolic Tyru dotkniętej nieszczęściem i Swoim uczniom, stale i wciąż objawiającym swą głupotę i egoizm. Możemy tu zauważyć jak różny jest styl Jego napominania, wyciągania wniosków,  uciszania, cierpliwego nauczania i wiernego, mądrego, łaskawego ćwiczenia duszy i nie możemy na to inaczej zareagować, jak tylko odczuwać doskonałość dopasowania tej różnorodności do miejsca i sytuacji jaka tego wymagała.

Podobne było dopasowanie i piękno całej sytuacji, gdy ani nie nauczał ani nie uczył w 2 rozdziale Ewangelii Łukasza, gdy tylko słuchał pytań i udzielał odpowiedzi. Nauczanie w tej chwili nie byłoby we właściwym czasie, gdyż był dzieckiem pośród starszych. Uczenie się nie byłoby zgodne z pełnią wierności światłu, które świeciło jasnym blaskiem, a które, jak wiedział, niósł Sam w Sobie. Z pewnością moglibyśmy o Nim powiedzieć, że był mądrzejszy niż wiekowi, i więcej rozumiał niż nauczyciele. Nie mam na myśli Jego jako Boga, lecz tego, który był napełniony wszelką mądrością, jak o Nim powiedziano.

Lecz On w doskonałości łaski wiedział w jaki sposób korzystać z tej pełni mądrości, tak więc nie jest nam przez ewangelistę przedstawiany w świątyni, w otoczeniu doktorów, w wieku dwunastu lat jako nauczającylub uczący się, lecz po prostu jest o Nim napisane, że słuchał izadawał pytania. Mocny w duchu, pełen mądrości, a łaska Boża była nad Nim jest to Jego opis, gdy wzrastał w latach. Gdy jako Człowiek rozmawiał ze światem, Jego mowa zawsze była pełna łaski, zaprawiona solą, jako kogoś, kto wie jak odpowiadać każdemu. Jakież piękno i doskonałość dopasowana do tych różnych okresów zarówno dziecięctwa jak i męskości.

Idźmy dalej. Widzimy Go, oprócz tego co powyżej już zaznaczyliśmy, w różnorodnych innych okolicznościach. Czasami niewiele znaczy, znieważany, śledzony i nienawidzony przez przeciwników, ustępuje, aby zachować swe życie przed ich atakami i zamiarami. Bywa słaby. Idą za nim tylko najbiedniejsi ludzie. Zmęczony, również głodny i spragniony, jest „dłużnikiem” miłujących Go kobiet, które Mu usługują, które czują, że zawdzięczają Mu wszystko. Czasem współczuje tłumom w pełni łagodności, czy też towarzyszy uczniom w ich posiłkach czy w drodze, rozmawiając z nimi tak, jak człowiek rozmawiałby z przyjaciółmi. Bywa też wobec nas w mocy i czci, czyniąc cuda, pozwalając wydobyć się odrobinie promieni chwały, ciągle pozostając w Swej osobie i okolicznościach nikim i niczym w oczach świata, synem stolarza, bez wykształcenia czy majątku, a jednak czyniący więcej ruchu między ludźmi, a także czasami, w umysłach rządzących, niż jakikolwiek człowiek, kiedykolwiek uczynił.

Dzieciństwo, dorosłość, ludzkie życie we wszelkiej różnorodności, takiego nam Go przedstawia. I takim powinno Go widzieć nasze serce! Jest to doskonałość, która pokazuje nam niezbicie na to, że cokolwiek On czynił było działaniem Boga. Nigdy nie było widać w działaniu Pana Jezusa jakiegokolwiek najmniejszego kroku, o którym nie byłoby pewności, że całkowicie było kierowane przez Ducha Bożego. Bardzo wiele okazji pokazało nam to w Ewangeliach.

Gdy Pan Jezus chciał przy odpowiedzi posłużyć się współczesnym na danym obszarze pieniądzem, poprosił, aby mu pokazano go, bo nie miał przy sobie. Rzeczywiście możemy być pewni, że nie nosił przy sobie żadnych  pieniędzy. Moralne piękno tego dzieła, płynęło z moralnej doskonałości Jego wewnętrznego stanu.

W godzinie Gestemane poprosił swych uczniów, aby czuwali z Nim, lecz nie prosił, aby się modlili o Niego. Mógł domagać się współczucia. Ceniłby sobie wysoko w godzinie słabości i ucisku to, aby serca uczniów były związane wokół Niego. Takiepragnienie wywodziło się z moralnej chwały jaka była uformowana w Jego ludzkiej doskonałości. Lecz jeśli tak czuł i czynił, to nie mógł, jako Boska osoba, prosić ich, aby stanęli wraz z Nim w Jego sprawie. Mógł więc chcieć tego, aby się oddali Jemu, lecz nie mógł starać się, aby się oddali Bogu za Niego. Tak więc, prosił ich ponownie o to, aby z Nim czuwali, lecz nie prosił ich, aby się modlili o Niego. Toteż wkrótce czy też zaraz po tym, gdy przyłączył się do nich wmodlitwie, powiedział za nich i o nich: „módlcie się, abyście nie popadli w pokuszenie”.

Pawełmógł powiedzieć do swych przyjaciół – świętych: „wspierajcie nas w modlitwach zanoszonych do Boga za nas, ponieważ ufamy, że mamy czyste sumienie”.

Lecz nie taki był język Jezusa. Nie muszę mówić o tym, że nie mógł być taki, lecz pióro, które opisuje dla nas takie życie i oddaje nam taki charakter, jest wiedzione przez Ducha Bożego. Nikt inny prócz Ducha nie mógł tego napisać.

On czynił dobrze i pożyczał nie licząc na odpłatę. Dał, a Jego lewa ręka nie wiedziała, co robi prawa. Nigdy w żadnym, nawet pojedynczym stwierdzeniu, jak wierzę, nie domagał się od jakiejkolwiek osoby, którą  odnowił czy uwolnił, rekompensaty lub jakiejkolwiek usługi.

Jezus nie po to kochał, uzdrawiał, zbawiał, aby mieć z tego jakiś zysk.

Nie  pozwolił na to, aby ten, w którym był legion demonów pozostał z Nim. Dziecko uzdrowione u podnóża góry zwrócił ojcu. Córkę Jaira zostawił na łonie rodziny, a syna wdowy z Nain oddał matce. Od nikogo z nich nie żądał rekompensaty. Czy Chrystus dawał po to, aby otrzymać coś zpowrotem? Czy On (doskonały Mistrz) nie ilustruje swej własnej zasady: czyńciedobrze, pożyczajcie nie spodziewając się zwrotu? Natura łaski jest ważna dla innych, a nie po to, aby ubogacić siebie: a Pan przyszedł, aby w Nim i w Jego drogach, łaska mogła błyszczeć we wszystkim w bogactwie obfitości i chwały, które do niej należy. Znalazł w tym świecie sługi: lecz nie uzdrowił ich najpierw, aby następnie wymagać od nich. Powołał ich i następnie wspierał. Byli owocami działania energii Ducha Świętego i uczuć rozpalonych w ich sercach przez Jego miłość. Wysyłając ich powiedział do nich: „Darmo wzięliście darmo dawajcie”.

Z pewnością w opisie takiego charakteru jest  coś więcej ponad ludzkie zrozumienie i powtarza się to stale i wciąż.  Szczęśliwie można dodać, że takie formy, w najbardziej prostej nawet postaci, ta moralna chwała Pana, świecąca czasami: są zupełnie nie do przyswojenia dla wszelkich dążeń i pojęć serca.

Pan  Jezus Chrystus nigdy nie odmawiał najsłabszej wierze, chociaż  akceptował i odpowiadał, i to również z rozwagą, gdy zwracali się do Niego z żądaniami najodważniejsi.

Mocna  wiara, która zbliżała się do Niego bez ceremonii i przeprosin, z  bezpośrednim przekonaniem, była przez Niego chętnie witana, podczas gdy  cicha dusza, która przystępowała do Niego, jako zawstydzona i przepraszająca, że żyje, była zachęcana i błogosławiona.

реклама продвижение раскрутка

Charakter Chrystusa 02

Nikt z nas nie myśli o Janie, Piotrze i pozostałych jako o ludziach, którzy mieli zatwardziałe lub złe serca. Raczej nie. Bylibyśmy gotowi powierzyć im nasze troski i potrzeby. Lecz ta krótka narracja w Ewangelii Marka 6, do której się odnoszę pokazuje, że oni wszyscy zawiedli, wszyscy byli dalecy. Gdy olbrzymi tłum ludzi zbliżał się do Niego, zagrażając ich spokojowi to dla Jezusa była to okazja, do której właśnie lgnął. To wszystko mówi nam o Nim i o Jego charakterze. Nigdy nie znałem nikogo takiego, tak dobrego, kto by zstąpił do godnych jedynie potępienia grzeszników. Tylko Pan Jezus Chrystus jest godny tego, aby ufać Jego miłości. Nie można ufać Marii, czy innemu świętemu, zawsze zaś można ufać nie tylko zwykłej mocy Jego jako Boga, lecz również łagodności Jego serca jako człowieka. Nikt nigdy nie pokazał, nie miał, czy nie wykazał jej tak dobrze – nikt nie inspirował jej z takim przekonaniem. Niech inni zwrócą się do świętych czy aniołów, jeśli chcą, ja ufam bardziej dobroci Jezusa. Z pewnością tak jest, a szczególnie w zdarzeniu z Marka 6, gdy pomijając ciasnotę serca najlepszych z pośród nas, jak Jan i Piotr, okazał pełną, nieukrywaną, zbawiającą łaskę i potwierdził to. Lecz co więcej, jest w Nim zarówno wzajemna obecność charakterów jak i cnót i łask. Jego stosunek do świata, gdy tutaj był, pokazuje to. Był zarówno Zwycięzcą,Cierpiącym jak i Dobroczyńcą. Jakaż molarna chwała jaśnieje z takiego połączenia! On przezwyciężył świat, odmawiając sobie wszystkich jego atrakcji i ofert. Cierpiał przez niego świadcząc o Bogu przeciw wszelkiemu jego (świata) przekleństwu i duchom; błogosławił go, rozdzielając stale miłość i moc, odpłacając dobrem za złe. Pokuszenia świata dawały mu tylko okazję do zwycięstwa, zepsucie i wrogowie do cierpienia, a troski do wyświadczania dobra. Cóż za połączenie!

Jakaż moralna chwała jaśnieje z  każdego Jego zestawu cech!

Pan Jezus zobrazował Słowo, które jest między nami, na świecie, lecz nie ze świata. Zrobił to w formie, której odbiciem jest Jego wypowiedźz J 17:15: „nie proszę Cię, abyś ich zabrał z tego świata, lecz abyśich zachował od złego”. Przez całe swoje życie pokazywał taki stan, ponieważ, choć był na świecie, działał wśród ignorancji i nieszczęścia, lecz nigdy jako jeden z upadłych ludzi; nigdy jako ten, który dzieli  światowe nadzieje i plany czy dotknięty przez jego ducha świata. Lecz wierzę, że w siódmym rozdziale Ewangelii Jana, widzimy Go wybitnie w Jego charakterze. Był to czas święta namiotów, czas radości w Izraelu, oczekiwania na przyjście królestwa, okres zbiorów, gdy ludzie mieli pamiętać tylko o tym, że były dni, gdy wędrowali po pustyni i mieszkali w namiotach. Bracia zaproponowali Mu, aby wykorzystał taką chwilę jako okazję, a “cały świat”, jak mówimy, była to wówczas Jerozolima. Chcieli, aby sam sobie zapewnił ważność i zrobił coś, co zrobiło by z Niego, jak to dziś nazwalibyśmy, człowiekiem świata. Odmówił. Jego czas jeszcze nie nadszedł, aby obchodzić święto namiotów. On będzie miał Swe Królestwo na świecie i będzie potężny, aż po krańce ziemi, gdy przyjdzie Jego dzień, lecz teraz był w drodze do Swego ołtarza, a nie do Tronu. Nie pójdzie na to święto, aby cieszyć się z tego święta, chociaż na nim będzie i dlatego, gdy tym razem dotrze do miasta, widzimy go w służbie, a nie w czci; nie czyniącego cuda, jak chcieli go widzieć Jego bracia, aby zyskał więcej uwagi ludzkiej, lecznauczającego innych, a następnie ukrywającego się pod słowem: Naukamoja nie jest moją lecz tego, który mnie posłał. Bardzo osobliwe iszczególne jest to wszystko. Była w tym część moralnej chwały Człowieka, doskonałego Człowieka, Jezusa, w Jego stosunku do świata. Był zwycięzcą, cierpiącym i dobroczyńcą; na świecie lecz nie ze świata. Lecz z taką samą doskonałością widzimy Go w każdej z tych przedstawionych cech.

Tak więc w zetknięciu z żalem, który jest, jak to mogę wyrazić, na  zewnątrz, widzimy czułość, moc, która przynosi ulgę, lecz w zetknięciu  z uczniami, widzimy zarówno wierność jak i czułość. Trędowaty w Mateusza 8, jest obcym. Przynosi swój problem do Jezusa i zostaje natychmiast uzdrowiony. W tym samym rozdziale uczniowie przychodzą ze swymi troskami, (strach przed sztormem ) lecz zostają upomnieni, mówido nich: Czemu jesteście bojaźliwi, małowierni. A przecieżtrędowaty miał małą wiarę, tak jak uczniowie. Oni powiedzieli Mu: „Panie,ratuj bo giniemy”, a trędowaty: „Panie, jeśli chcesz możesz mnieoczyścić”. Lecz oni zostali zgromieni, a on nie. Ponieważ dla Pana były to różne sytuacje i słusznie. W jednym przypadku był to zwykły problem, a w drugim chodziło zarówno o duszę jak i problem. Tak więc, w jednym przypadku była w to zaangażowana czuła wrażliwość, a wierność była pobudką do działania w drugiej sytuacji.

Różne Jego relacje w stosunku do uczniów i do obcych, w jednym zestawieniu, pokazują nam w jak doskonale Pan rozróżnia sprawy, które występują tak blisko, ale wcale nie pozostają takie same. Co więcej, aż do tego stopnia doskonałości. Pomimo, że Sam gromi, nie pozwala, aby inni to robili zbyt lekko. Mojżesz mógł być upokarzany przez Pana, lecz Pan równocześnie nie pozwolił na to, aby Miriam i Arron robili mu wyrzuty (Ks. Liczb 11:12). Izrael na pustyni był stale i wciąż karcony ręką Boga, lecz w obliczu Balaama, czy innego przeciwnika, staje jako Ten, który nie widzi żadnych braków u Swych ludzi i nie ścierpi żadnego czarowania w celu pokonania ich.

Tak  więc Pan, w piękny sposób, zdecydowanie wchodzi między dwóch uczniów i napomina dziesięciu (Mateusza 20). Pomimo, że przekazał Janowi Chrzcicielowi słowo ostrzeżenia i upomnienia, jakby w sekrecie (takie słowo jakie tylko sumienie Jana mogło zrozumieć), to do ludzi zwraca się, aby wyrażali się o Janie tylko z pochwałą i zachwytem, i ciągle towarzyszy temu ta Łaska umiejętnego rozeznawania różnic podobnych zdarzeń.

Nawet w pracy z własnymi uczniami przychodzi taki moment, w którym nie widać już wierności, lecz wyczuwana jest sama czułość. Mam na myśli godzinę odejścia (Jana 14:16), było już za późno, aby być wiernym. Ta chwila nie dopuszczała tego. To był czas, który całkowicie należał do serca. Nie było tu miejsca na uczenie duszy. Otwierał przed nimi nowe Tajemnice, sekrety o najdroższej i najbardziej intymnej społeczności między nimi a Ojcem, lecz nie ma tutaj niczego, co moglibyśmy nazwaćnapomnieniem lub zgromieniem. Nie ma takich słów jak: „małowierni”czy „jakże to jeszcze nie rozumiecie?”. Każe słowo, które zabrzmiało by podobnie, było by tylko rozrywaniem rany, która bolała w sercu, która nie pozwoliłaby im poznać miłości, jaką do nich żywił. Była to święta chwila smutku rozstania, w doskonałej myśli i uczuciu Jezusa. I w pewien bardzo prosty sposób doświadczamy jej my sami tak, abyśmy mogli conajmniej radować się i czcić ją w Nim. Jest czas przytulania, jak powiada kaznodzieja, i jest czas powstrzymywania się od przytulania (uścisku). Jest to prawo księgi miłości i Jezus przestrzegał go.

Lecz nie pozwalał sobie na rozczulanie, gdy sytuacja wymagała wierności, a więc omijał wiele sytuacji, w których ludzka wrażliwość poczułaby się oburzona i w których ludzkie poczucie moralności osądziłoby je jako  oburzające. Nie zdobywał swych uczniów dzięki uprzejmej (miłej) naturze. Miód został wyłączony spośród prawdziwych ogniowych ofiar składanych z pokarmów, podobnie jak kwas. Ofiary z pokarmów nie mogły ich zawierać (Kapłańska 2:11) i nie było ich w Jezusie, prawdziwej „ofierze ogniowej”.

Nie spełniał ich życzeń, a jednak przywiązał ich do Siebie bardzo blisko i w tym jest moc. Zawsze jest moralna moc w tym, że zawierzenie komuś jest zdobywane bez starania się o nie, ponieważ wtedy serce jest przekonane o rzeczywistości miłości. Wszyscy to wiemy.

Uwaga poświęcana komuś, jeśli jest tylko zwykłą uwagą, jest miodem, a jak wiele tego „nędznego” materiału można  w nas znaleźć! Wszyscy jesteśmy narażeni na to, aby sądzić, że wszystko jest w porządku i nie sięgamy wyżej niż tylko do oczyszczenia z kwasu i napełnienia lampy miodem. Niech tylko uda nam się zagrać naszą rolę na dobrze zorganizowanej, uprzejmej scenie przed ludźmi, podobając się innym i robiąc wszystko co możemy, aby utrzymać dobre stosunki z innymi, a już jesteśmy zadowoleni z siebie i również z innych. Ale czy to jest służba Bogu? Czy jest to ofiara ogniowa? Czy można to rozumiećjako część doskonałej moralnej chwały doskonałego człowieka? W rzeczywiści nie. Możemy w naturalny sposób osądzać i jestem pewien, że nikt nie może tego zrobić lepiej czy bardziej skutecznie, lecz ciągle pozostaje jedną z tajemnic świątyni, że miodu nie używano, aby dawał słodki zapach ofiary.

Tak więc widzimy w rozwoju, w rozsądku, w połączeniu i w rozróżnianiu, jak doskonały w moralnej chwale i pięknie był na wszystkich tych ścieżkach Syn Człowieczy!

Życie Pana Jezusa było jasno świecącą lampą. To była taka lampa w domu Bożym, która nie potrzebowała złotych szczypiec, ani popielnic. Zawsze była oporządzona przed Panem i świeciła ogniem z czystej, wygniecionej oliwy. Zawsze manifestowała się tym, którzy byli wokół, obnażając i prostując, lecz zawsze zachowując swoje miejsce niewzruszone. Bez względu na to czy był prowokowany przez uczniów, czy przez przeciwników, a działo się to nieustannie, nigdy nie znajdujemy, aby Pan wymawiał siebie samego.

Raz
uczniowie narzekali: Panie, czy nic cię to nie obchodzi, że giniemy, lecz On nie dochodził prawa do snu, z którego został wyrwany.

Innymrazem zwrócili się do Niego: Widzisz, że lud napiera na Ciebie, apytasz: Kto się mnie dotknął, lecz Pan nie potrzebował pytać, chciał działać w kierunku zaspokojenia zaistniałej potrzeby.

Kiedyindziej znowu Marta powiedziała Mu: Panie, gdybyś tu był nie byłbyumarł brat mój. Lecz Pan nie usprawiedliwiał swej nieobecności, ani powodów zatrzymania się przez dwa dni w miejscu gdzie był, lecz pouczyłMartę jaki skutek przyniesie to Jego opóźnienie: „zmartwychwstaniebrat twój„. Jakże wspaniałe uzasadnienie Jego opóźnienia! Tak było za każdym razem. Czy Pan Jezus był wyzywany czy gromiony, nigdy nie znajdujemy w Jego ustach ani jednego słowa odwołania, czy kroku wstecz. Każdy język, który powstawał przeciwko Niemu z osądem, Pan potępiał.

W 2
rozdziale Ewangelii Łukasza jego matka gromi Go, lecz zamiast przyznać jej słuszność, to ona musi wysłuchać Jego, gdy przekonuje ją o jejbłędnym myśleniu.

Piotr

bierze Go na stronę, aby upomnieć: Panie miej litość nad Sobą, nie przyjdzie to na Ciebie. Lecz Piotr musiał się nauczyć tego, że to samszatan poddał mu takie napomnienie.

Urzędnik w pałacu arcykapłana posunął się nawet dalej, poprawiając Go i uderzając w policzek, lecz został przekonany o tym, że złamał zasady sądzenia, wobec sądu i w miejscu sądu.

To wszystko mówi nam o doskonałym Mistrzu. Okoliczności mogły nieraz być przeciwko Niemu. Czemu śpi w łodzi, gdy wiatry i fale atakują? Dlaczego zatrzymuje się w drodze, gdy córka Jaira umiera? Czy też dlaczego pozostaje na miejscu gdzie był, podczas gdy Jego przyjaciel Łazarz w dalekiej wiosce w Betanii choruje? Lecz to wszystko są tylko okoliczności i to chwilowe. Słyszeliśmy o tych wszystkich sytuacjach jak sen, opóźnienie, zatrzymanie, lecz widzieliśmy też zakończenie jakie zgotował Pan Jezus i to wszystko razem jest doskonałe.

W dniach patriarchów okoliczności były przeciwko Bogu Joba. Posłaniec za posłańcem przynosili zdawałoby się zbyt wiele, bezlitośnie, nieuchronnie, lecz Bóg Joba nie musiał się tłumaczyć. Podobnie nie musiał tłumaczyć się Jezus, którego działanie mamy opisane w Ewangeliach.

Gdy więc spoglądamy na Pana Jezusa jako na lampę w świątyni, światło w domu Bożym, odkrywamy, że ani szczypce, ani popielnice nie mogą być używane. Nie mają żadnego zastosowania do Niego. Wobec czego, konsekwentnie ci, którzy Go prowokowali lub napominali, sami musieli wrócić napomnieni i przyjąć na siebie wstyd. Używali szczypiec i popielnic do lampy, która ich nie wymagała, zdradzali przez to tylko swoją głupotę, a lampa świeciła jeszcze większym blaskiem, nie dzięki szczypcom i popielnicom lecz dlatego, że mogła przekazać więcej nowego świadectwa (które dawała przy każdej okazji), że tego nie potrzebuje.

Z tego wszystkiego uczymy się tej lekcji, że we wszystkich przypadkach powinniśmy stanąć z boku i pozwolić Jezusowi wykonywać swoje dzieło. Możemy patrzyć i uwielbiać, lecz nie mieszać się i nie przeszkadzać, jak wszyscy ludzie w tamtych czasach, przeciwnicy, krewni, a nawet uczniowie. Nie byli w stanie pomnożyć światłości, która świeciła; mogli cieszyć się nią, chodzić w niej, lecz nie wolno im było próbować jej poprawić czy regulować.

Pozwólmy naszym oczom patrzeć tylko na Pana Jezusa Chrystusa i na Jego doskonały charakter a będziemy mogli być pewni, że lampa Pana, ustawiona na świeczniku, oświetli w pełni całe ciało.

Lecz  idźmy dalej. Możemy dalej obserwować, że jak Pan nigdy nie tłumaczy się pod ludzkim osądem w czasie całej swej służby, jak to widzieliśmy, tak też jest i w godzinie Swej słabości, gdy moce ciemności powstały przeciwko Niemu. Nie poddał się ludzkiemu użalaniu. Gdy został uwięziony przez Żydów i Greków nie błagał ich, ani nie zaskarżał ich. Nie odwoływał się do współczucia, nie słyszymy błagania o życie. Modlił się do Ojca w Getsemane, lecz nie była to próba usunięcia żydowskiego arcykapłana czy rzymskiego namiestnika. Wszystko co w tej godzinie mówi, nie ma na celu obnażenia grzechu na jaki ludzie, czy to Żydzi czy Grecy, cierpieli w tej godzinie.

Jakiż obraz! Któż mógłby wymyślić taką  rzecz! Musiał być pokazany lub opisany, tak jak był widziany przezinnych. To był doskonały Człowiek, który wędrował tu w pełni moralnejchwały, a promienie i odblaski Jego doskonałej chwały pozostawione zostały przez Ducha świętego na stronach Ewangelii. Proste, szczęśliwe i szczere przekonanie o Jego osobistej miłości do nas (Panie, rozwiń to w naszych sercach!), najbardziej wspomaga nasze pragnienia, aby być z Nim i odkrywać Jego samego.

Słyszałem  o kimś kto obserwując Jego światło i błogosławione drogi w czterech Ewangeliach, wybuchnął łzami i nie mógł powstrzymać wyrażania swoichuczuć i wołał: O, i ja tam byłem z Nim! Jeśli jeden może mówić za wszystkich, kochani, to jest to czego chcemy, czego pragniemy. Znamy swoje potrzeby, lecz można także powiedzieć, że Pan zna nasze pragnienia.

Ten sam kaznodzieja, którego już cytowaliśmy, mówi: Jest czas zatrzymywania i czas odrzucania (Kaznodziei 3:6). Pan zarówno zatrzymywał jak i odrzucał, we właściwym czasie. Nie ma strat w służbie serca czy ręki, która wielbi Boga, niech będą tak hojne, jak tylko mogą.

Wszak  od Ciebie pochodzi to wszystko, a my daliśmy tylko to, co z Twojej ręki mamy” jak powiada Dawid.

Bydło tysięcy wzgórz należy do Niego i wszystko co napełnia ziemię. Lecz faraon traktował chęć Izraelitów do uwielbienia Boga jako próżniactwo i zajmowanie się bredniami, a uczniowie poczytywali wylanie na ciało Jezusa olejku za trzysta denarów jak stratę. Lecz oddanie Panu Jego własności, czy to honoru i czci, czy miłości serca, czy pracy rąk, czy materialnego domu, nie jest ani próżniactwem ani stratą. Jest to najważniejsza praca, którą przedkładać można Bogu.

Lecz tu chciałbym się zatrzymać na chwilkę lub dwie.

Wyrzeczenie się Egiptu nie jest próżniactwem, ani nie jest stratą namaszczenie głowy Chrystusa; chociaż tak to widzimy, że pewne szczególne rachunki prowadzone między synami ludzkimi a nawet często (zbyt często) między świętymi Boga, mogą spowodować taki pogląd.

Życiowe okazje są pomijane, światowe możliwości światowych obietnic nie wykorzystywane, ponieważ serce zrozumiało ciężar wspólnoty z odrzuconym Panem.

Lecz niektóre osoby mogą powiedzieć, że istnieje próżniactwo i strata, okazje mogły być zatrzymane przez „właściciela”, a możliwości mogą być wyszukiwane i zdobywane, a następnie wykorzystane dla Pana. Lecz takie osoby tego nie dostrzegają. Twierdzą, że te ludzkie, ziemskie wpływy, które są związane z „okazjami” to dar od Pana, który może być użyty dla korzyści, budowania i błogosławienia wierzących, ale Odrzucony Chrystus, Chrystus wyrzucony przez ludzi poza obóz, jeżeli jest znany poprzez duchową społeczność, przez daną duszę, będzie ją uczył innej lekcji.

Te życiowe profity, światowe okazje, tak zalecane, są dokładnie tym samym Egiptem, którego Mojżesz się wyrzekł. Wyrzekł się nazywania go „synem córki faraona”. Bogactwa Egiptu nie były w jego oczach wartościowe, ponieważ nie mógł ich wykorzystać dla Pana i odwrócił się od nich i Pan wyszedł naprzeciw niego i w końcu wykorzystał go, nie po to bybłogosławić Egipt, lecz aby wyprowadzić swój lud z niego.

Pójdę  nieco tym tropem dalej, ponieważ, jak czuję, jest to dla nas ważne. To wyrzekanie musi być wykonane na gruncie zrozumienia i wiary w odrzuconego Pana, ponieważ będzie wymagało całego pięknego, szczerego i właściwego charakteru. Jeśli zostanie podjęte z powodu zwykłych religijnych zasad, jak wypracowanie świętości, czy tytułu dla siebie, to można spokojnie powiedzieć, że będzie to coś gorszego niż próżniactwo i marnotrawstwo. Będzie to „wpadnięcie” w pułapkę szatana, który wtedy nas przezwycięży. Nie będziemy wtedy mieli możliwości zwyciężyć nad światem. Lecz jeśli rzeczywiście decyzja zostanie podjęta w wierze i miłości dla odrzuconego Pana, i w zrozumieniu Jego stosunku do obecnego złego świata, to jest to właściwy krok uwielbiający Pana.

Służenie  ludziom na koszt Bożej prawdy nie jest chrześcijaństwem, pomimo, że ludzie, którzy to robią mogą być postrzegani jako dobroczyńcy. Chrześcijaństwo bierze pod uwagę chwałę Bożą, jak również błogosławienie ludzi, lecz jak tylko stracimy to z oczu, będziemy kuszeni do uważania za próżniactwo i stratę czasu tego, co w rzeczywistości jest świętą, konsekwentną i oddaną służbą dla Jezusa. Rzeczywiście tak jest. Przyznanie słuszności kobiecie, która wylała olejek na Jego głowę mówi mi właśnie o tym (Mateusza 26). Mamy oddawać chwałę Bogu we wszystkim co robimy, pomimo, że ludzie odmówią uznania tego, co nie jest wykorzystuje światowego porządku czy nie zaspokaja potrzeb naszych sąsiadów. Możemy się uczyć od Jezusa, który znał Boże wymagania i sposoby działania w tym egoistycznym wiecie. Pan Jezus znał (z pewnością możemy to powiedzieć) prawdziwą i rzeczywistą konieczność działania we właściwym i jedynym porządku. Pan wiedział kiedy odrzucać,a kiedy zatrzymywać. „Zostawcie ją – powiedział o kobiecie,która rozbiła buteleczkę z drogocennym olejkiem – dobry uczynekspełniła względem Mnie”. Lecz po nakarmieniu tłumów powiedział: ”pozbierajcie resztki, aby nic nie przepadło”.

Obserwujemy to działanie według Bożej zasady: jest czas zbierania i czas rozrzucania. Jeśli hojna służba serca czy ręki w uwielbieniu nie ma iść na straty, to każdy okruch ludzkiego jedzenia jest święty i nie wolno

go wyrzucić. Ten, który przyznał, że słuszne było wydanie 300 denarów przy jednej okazji, przy innej nie pozwolił, aby jakikolwiek kawałeczek chleba zmarnował się na ziemi. W Jego oczach takie kawałki były święte. Były one żywnością konieczną do życia, którą Bóg dał człowiekowi do tego by żył, a życie jest rzeczą świętą.

Bógjest Bogiem żywych. „Będziesz z tego jadł”; powiedział o tym Bóg i dlatego Jezus uświęcił to. W Księdze Powtórzonego Prawa 20:19 drzewa pól są życiem człowieka, mówiło prawo, taki przepis był przeznaczonydla tych, którzy byli pod zakonem „jeśli wypadnie wam oblegać jakieś miasto przez wiele dni, by je w końcu zająć, nie będziecie niszczyć rosnących tam drzew, przykładając do nich siekierę, bo będziecie przecież spożywać z nich owoce. Nie będziecie przeto ich niszczyć. Zresztą, czy drzewa rosnące na polu są ludźmi, żebyście musieli jeoblegać?” To byłoby marnotrawstwem, profanacją, aby w ten sposób znęcać się nad żywnością, która jest Bożym darem. Jezus w tej czystości  i doskonałym Bożym porządku nie pozwolił, aby kawałki życia zmarnowały się na ziemi, „zbierzcie je, aby nic przepadło”.

Są to zaledwie drobne przypadki; lecz we  wszystkich okolicznościach ludzkiego życia, przez jakie Pan Jezus  Chrystus przechodził, widzimy jak one zmieniały się całkowicie pod wpływem Jego moralnej chwały; pod wpływem jaki wywierał na nie  Jego doskonały charakter; na wszystkich ścieżkach, po których stąpały Jego święte stopy.

Dla  ludzkiego oka nie było możliwie śledzenie tego, lecz dla Boga było to  stałą, świętą wonią słodyczy, poświęceniem, doskonałą ofiarą całopalną w świątyni.

 Część Trzecia

aracer