Category Archives: Temat

Tematyka artykułów

Pozytywny i zachęcający?

Chip Brogden

Król izraelski odpowiedział Jehoszafatowi: Jest jeszcze jeden mąż, przez którego moglibyśmy zapytać się Pana, lecz ja go nienawidzę, gdyż nie zwiastuje mi nigdy nic dobrego, a tylko zło” (I Krl. 22:8).

Na pierwszy rzut oka mogłoby się wydawać, że nie ma nic złego w określeniu czegoś jako „pozytywne i zachęcające”. W mojej okolicy są trzy chrześcijańskie radiostacje i wszystkie twierdzą, że oferują pozytywny i zachęcający program dla całej rodziny. Podejście jest oczywiste: nikt przecież nie chce spędzać dużo czasu nad tym co negatywne i zniechęcające.

Niemniej odkryłem pewną słabość w tym pozytywnym, zachęcającym i przyjaznym rodzinie środowisku, którą trzeba się zająć. Chęć dostarczenia ludziom tych wrażeń (czy to przez radio, telewizję, kościół czy stronę internetową), tworzy nierealistyczne oczekiwania w sercach i umysłach słuchaczy, zgromadzeń, które przychodzą polegając na tym, że zostaną dobrze nakarmieni przez „tą usługą”. Zadowolenie jest pewnego rodzaju osądem, który nie kieruje się Prawdą, lecz samopoczuciem. Czy czuję się dobrze, pozytywnie, zachęcony, podniesiony i przede wszystkim szczęśliwy? Jeśli tak to wszystko jest w porządku. Czy tak? Musimy poważnie kwestionować to, co się samo reklamuje jako „służba”. Widać wyraźnie, że praktyka tzw. „służby”, czy to w formie kazania czy pieśni, staje się synonimem „chrześcijańskiej rozrywki”. Nie chodzi o to, co mówią, lecz o to czego, nie mówią. Najbardziej rażącym elementem, który jest pomijany w tej pozytywnej i zachęcającej chrześcijańskiej subkulturze jest nauczanie o braniu na siebie krzyża i wyrzekaniu się siebie. Wydaje mi się, że jest to główny brakujący współczesnemu chrześcijaństwu składnik. Nie chodzi mi tutaj o tęskne wspominane o tym, że Jezus umarł na krzyżu za nasze grzechy, ponieważ z tym jest OK. Chodzi mi o te „pozytywne i zachęcające” słowa Jezusa, które jakoś są pomijane:

I powiedział do wszystkich: Jeśli kto chce pójść za mną, niechaj się zaprze samego siebie i bierze krzyż swój na siebie codziennie, i naśladuje mnie” (Mat. 10:38).

I powiedział do wszystkich: Jeśli kto chce pójść za mną, niechaj się zaprze samego siebie i bierze krzyż swój na siebie codziennie, i naśladuje mnie (Łk. 9:23).

Tak więc każdy z was, który się nie wyrzeknie wszystkiego, co ma, nie może być uczniem moim” (Łk. 14:23).

Jeśli kto przychodzi do mnie, a nie ma w nienawiści ojca swego i matki, i żony, i dzieci, i braci, i sióstr, a nawet i życia swego, nie może być uczniem moim. (27) Kto nie dźwiga krzyża swojego, a idzie za mną, nie może być uczniem moim” (Luke 14:26,27).

I rzekł ktoś do niego: Panie, czy tylko niewielu będzie zbawionych? On zaś rzekł do nich: Starajcie się wejść przez wąską bramę, gdyż wielu, powiadam wam, będzie chciało wejść, ale nie będą mogli”  (Łk.13:23,24).

Nie każdy, kto do mnie mówi: Panie, Panie, wejdzie do Królestwa Niebios; lecz tylko ten, kto pełni wolę Ojca mojego, który jest w niebie” (Mat. 7:21).

Dlaczego mówicie do mnie: Panie, Panie, a nie czynicie tego, co mówię?” (Łk. 6:46).

Dlaczego nie słyszymy o tym, skoro podjęcie krzyża jest podstawą uczniostwa? Ponieważ ukrzyżowania nie są „przyjazne rodzinie”! Ci, którzy rozumieją krzyż w praktyczny sposób, to znaczy ci, którzy rzeczywiście idą za Panem Jezusem jako uczniowie, wiedzą o tym, że to wyrzeczenie się siebie trudno jest uznać za pozytywne i zachęcające doświadczenie. Umieranie nie jest łatwe! Zgoda na to, aby moja wola nie była realizowana i trzymanie się woli Kogoś Innego jest trudne! Codzienne krzyżowanie nie jest pozytywnym i zachęcającym zdarzeniem.

Tak więc chrześcijańscy artyści estradowi (pastorzy, kaznodzieje, prorocy i wykonawcy) muszą unikać tego tematu. Jeśli przyjrzymy się dokładniej i dłużej to znajdziemy jakieś dowody na występowanie jakiejś pieśń tu czy kazania tam, ot kilka słów rzuconych, aby wyglądało na to, że sprawa jest załatwiona. Dziękujmy Bogu i chwalmy Go za wszystko cokolwiek możemy odebrać, oprócz tych obowiązkowych wzmianek o prawdziwym koszcie uczniostwa podawane z taką częstotliwością, że mogą całkowicie zaginąć w potężnym oceanie chrześcijańskiej mowy, która skupia się na pozytywnych i zachęcających częściach Biblii, a ignoruje twarde, lecz niezbędne powiedzenia Jezusa.

Spójrzcie na to, co powiedział król Izraela o proroku Micheaszu: „… ja go nienawidzę, gdyż nie zwiastuje mi nigdy nic dobrego, a tylko zło„.  Tak, to właśnie jest istota sprawy. Dla cielesnego, światowego pokolenia prorocze słowo ma być zawsze pozytywne i zachęcające, zawsze mówiące o dobrych rzeczach co do mnie i zawsze łaskoczące moje małe uszka.

Tacy jak Micheasz nie są dopuszczani do chrześcijańskiej telewizji i nie są zapraszani do kościołów. W swym duchu odczuwam, że za każdym razem, gdy nie mówisz o tym, co jest uważane za pozytywne i budujące, ludzie wciskają palce do uszu, zaciskają powieki i krzyczą do siebie „lalallaalalala”. Może jak będziemy udawać, że nie słuchamy czy nie widzimy, to sobie pójdzie gdzieś? Nie chcemy słuchać Prawdy, ponieważ jest zbyt depresyjna! Powoduje, że źle się czujemy. A przecież to jest najważniejsze; nie to czy jest Prawdziwe, lecz czy potem czuję się lepiej!

Ci, którzy szukają wyłącznie drogi pozytywizmu i zachęcenia są ciągną ku szybkim rozwiązaniom i łatwym odpowiedziom; religijna aktywność nie wymaga wiele czasu i wysiłku, a raczej nie wymaga wysiłku w ogóle. Mamy specjalne utwory muzyczne przeznaczone na czas wezwania do przodu, do modlitwy, i mamy kaznodziejów, którzy mówią nam, co mówi Biblia, mamy chrześcijańskie księgarnie, które dają nam to, co należy czytać, mamy w też internet, aby mieć kontakt z innym chrześcijanami, chrześcijańską muzykę grającą w tle, a to wszystko, aby nas utrzymywać w dobrym nastroju. Cóż łatwiejszego! Pomyśl tylko o ileż bardziej skuteczny i pełen mocy mógłby być Pierwszy Kościół, gdyby tylko mieli ten sam pozytywny i zachęcający system, który mam dziś!

Czy zdajesz sobie sprawę z tego, że niemal każdy fałszywy prorok wymieniony w Biblii był pozytywny i zachęcający? Nie chodzi o to, żeby powiedzieć, że fałszywy prorok będzie pozytywny i zachęcający, lecz aby zwrócić uwagę na fakt, że na coś to nam pokazuje. Mianowicie na słabość i wadliwość ludzkiej natury. W naturalny sposób chwytamy się tego, co nas podnosi i sprawia dobre samopoczucie, a odsuwamy od siebie myślenie o tym, co nie jest przyjemne. Fałszywy prorok może zwodzić ludzi właśnie dlatego, że jest w człowieku coś takiego co rozpaczliwie pragnie wierzyć wyłącznie w pozytywne i zachęcające rzeczy o sobie samej.

Czy sugeruję w ten sposób, abyśmy szukali tego tylko tej przeciwnej strony? Nie, nie powinniśmy tego poszukiwać, ale też nie powinniśmy tego automatycznie odsuwać. Mamy szukać Prawdy, bez względu na to jakie w nas wywołuje uczucia, pozytywne czy negatywne. Paweł mówi, że nie pokłada zaufania w ciele. Nadmierne zadufanie w sobie jest formą pychy a całkowite poleganie na tym co pozytywne i zachęcające jest receptą na nieszczęście. Być może jedyną nadzieją jaką masz jest utrata pewności siebie! Jeśli żyjesz w ciele to musisz zostać doprowadzony do miejsca zniechęcenia, im szybciej tym lepiej! Może tajemnicą zwycięstwa nie jest wykrzykiwanie zwycięstwa, lecz wołanie w desperacji do Boga i przyznanie się do porażki. Co by było, gdybyśmy, zamiast chwytać się tego, co pozytywne i zachęcające, udali się do Boga i przyznali, że pomimo całej pozytywnej i zachęcającej pomocy narobiliśmy całkowitego bałaganu i nie wiemy, co zrobić?

Powinieneś przewartościować nasz schrystianizowany system wartości i zadać sobie kilka twardych pytań. Co sprawia, że przesłanie jest „dobre”? Co sprawia, że nabożeństwo jest „budujące”? Co powoduje, że chrześcijańska pieśń jest „namaszczona”? Skąd się to bierze, że jakaś służba jest „pozytywna i zachęcająca”? Czy przed tronem sędziowskim Chrystusa, Bóg w ogóle te rzeczy uznaje za wartościowe kryteria? Czy ja sam osądzam te rzeczy sprawiedliwie, czy też według moich własnych uczuć?

Dlaczego pewne chrześcijańskie osobowością są popularne? Dlaczego czytam ich książki i słucham ich przesłania? Czy stała dieta składająca się z tego co pozytywne i zachęcające da mi właściwy obraz tego kim sam jestem, czy też będzie mi się wydawało, że jestem lepszy, niż jestem? Czy chcę być doprowadzony zabawą do duchowej głuchoty, czy chcę być wyzwany do duchowej dojrzałości? Czy przez resztę życia zamierzam objadać się cukiereczkami i gumą do żucia, czy poszukam twardego pokarmu?

Czasami, wbrew moim najusilniejszym staraniom, aby doprowadzić coś do szczęśliwego zakończenia, najbardziej pozytywną i zachęcającą rzeczą jaką mogę powiedzieć jest coś takiego: „Zachęcam cię do pokuty, ponieważ jeśli tego nie zrobisz, jestem pewny*), że będzie ci się działo coraz gorzej. Zachęcam cię do tego, abyś pozbył się całej swojej pewności siebie, wziął krzyż i złożył swoje życie w dobre ręce Kogoś Innego, ponieważ jestem pewien (positive), że bez Niego niczego nie możesz zrobić”. Im bardziej skupiony na sobie jesteś tym bardziej negatywnie i zniechęcająco to brzmi – i WŁAŚNIE tak powinno być.

*) tu ang. gra słów „positive” znaczy: pozytywny jak też bezwzględnie pewny.продвижение

Codzienne rozważania_13.02.10 Umieszczony w formie

Poured Into a Mold

James Ryle

lecz Bogu niech będą dzięki, że,…, przyjęliście ze szczerego serca zarys/formę tej nauki, której zostaliście przekazani” (Rzm. 6:17, NIV)

Wyobraź sobie zręcznie zrobioną formę odlewniczą, wykonaną z jakiegoś rzeźbiarskiego arcydzieła; wytwór sztuki, mistrzowski produkt tak unikalny i tak wspaniały, że godny kopiowania. Z wielką ostrożnością zostaje ono pokryte odpowiednimi materiałami i powstaje model, z którego tworzy się formę odlewniczą. Będzie do niej wlewany roztopiony materiał, aby powstała zachwycająca kopia oryginału.

Po zalaniu forma jest odstawiana, aż do ostygnięcia, po czym kopię wyciąga się i wykonuje się prace wykończeniowe; wszystkie niedoskonałości są oczyszczane, nadmiar usuwany, a na końcu poleruje się ją, aby stała się błyszczącym dziełem sztuki, którym każdy widz będzie się zachwycał i naprawdę trudno jest znaleźć różnice między oryginałem i kopią.

Czy wiesz o tym, że Bóg chce dokładnie to samo zrobić z tobą? Pan chce, abyś stał się dokładnie taki jak Jezus, aby inni mieli trudności ze znalezieniem różnic między wami dwoma! Jak tego dokonuje? Przez ogień Jego Ducha i formę Jego Słowa.

Paweł opisuje to jako „forma nauczania, której zostaliście powierzeni”. Grecki zwrot oznacza tutaj dosłownie „być wlanym do formy”.

Mówiąc praktycznie: Bóg chce, abyśmy stali się w Jego rękach plastyczni i podatni na naukę tak, aby mógł wlać nas w formę Pisma. Następnie, gdy zostaniemy już ukształtowani pod wpływem tej formy, Pan wyjmuje nas jako mężczyzn i kobiety Słowa, ludzi, którzy naznaczeni są charakterem i zachowaniem podobnym do Jezusa.

Być może najlepiej oddaje to stary standard muzyki Gospel:

Duchu żyjącego Boga, spłyń od nowa na mnie.

Duchu żującego Boga, spłyń od nowa na mnie.

Stop mnie, ukształtuj mnie, napełnij mnie, użyj mnie,

Duchu żyjącego Boga, spłyń od nowa na mnie.

– – – – – – – – – – – – – – – – – – –

Spirit of the living God, fall afresh on me.

Spirit of the living God, fall afresh on me.

Melt me, mold me, fill me, use me,

Spirit of the living God, fall afresh on me.раскрутка

Codzienne rozważania_12.02.10 Najsłodszy punkt

Najsłodszy Punkt na Ziemi

James Ryle

To mi za mało” Iz. 49:6

Każdy kto kiedykolwiek dobrze uderzał w piłeczkę golfową czy to dzięki umiejętności czy przypadkiem rozumie znaczenie „the sweet spot” (Słodki punkt – przyp.tłum.) Jest to taka chwila, gdy wszystko zbiega się razem w doskonałej precyzji, w pozbawionej wysiłku łasce dające odczucie, którego nie można wyrazić, a jedynie przeżyć.

Podobnie jest w życiu, są takie słodkie punkty, te chwile, gdy jesteś we właściwej strefie; jesteś tym do czego cię Bóg powołał, robisz to do czego On cię obdarował, czujesz się tak, że nie da się tego opisać, można to wyłącznie przeżyć. Wiesz, o co mi chodzi? Ktokolwiek? Nie wszyscy to znają, większość ludzi żyje poza tą strefą, zmagając się, aby tylko dać sobie radę, bądź co najmniej udają.

Kiedy człowiek przekracza swoje możliwości i chwyta się tego, co nie dla niego, zawsze będzie przeżywał frustrację i rozdrażnienie. Podobnie będzie się działo wtedy, gdy opiera się temu i szuka czegoś mniejszego niż przewidział dla niego Bóg. Żadna z tych grup ludzi nigdy nie przeżyła słodkiego punktu. Jedni chcą zbyt wiele, a drudzy za mało, nikt z nich nie będzie zadowolony.

Prorok Izajasz utknął w samym środku tego dylematu. Wiedział, że Bóg powołał go do służby, lecz przeżywał frustrację i niepowodzenia bez względu na to, jak wierny starał się być. O ile mógł stwierdzić, robił to, co do niego należało, lecz coś było nie tak. W wielkiej desperacji narzekał Panu: „Na darmo się trudziłem, daremnie zużyłem swoją siłę” (w. 4).

Widząc to, że Izajasz uważał, że ma głosić wyłącznie do Izraela, odpowiedź z nieba przeobraziła cały jego świat: „To mi za mało, że jesteś mi sługą, ustanowię cię również światłością dla pogan, aby moje zbawienie sięgało aż do krańców ziemi„.

W chwili, gdy Izajasz myślał nad rezygnacją, Bóg dał mu promocję! Może jest tak też z tobą. Może zaspokoiłeś się czymś mniejszym i czujesz rosnącą frustrację, prawie gotowy do poddania się. Twoja rezygnacja jest przedwczesna – i nie została przyjęta! Pan gotów jest promować ciebie na to miejsce, do którego zawsze byłeś przez Niego przeznaczony.

Życiowym celem jest to, aby być tym, do czego Bóg nas stworzył, robić to do czego On nas obdarował i powołał, wtedy i tam, gdzie On zlecił nam. Każdy z nas pragnie być właściwą osobą, mającą właściwe wyposażenie we właściwym miejscu i czasie.

A to jest ten najsłodsze punkt na ziemi.

aracer

Codzienne rozważania_11.02.10 Jezus ma ostatnie słowo

The Last Word on Everything and Everyone

James Ryle

Jezus ma ostateczne słowo w każdej sprawie i w stosunku do każdego od aniołów do armii. On jest po prawicy Bożej i wszystko co powie, dzieje się” (1Ptr. 3:22, The Message).

Wcześniej czy później to ostatnie słowo zostanie wypowiedziane, wszelkie dyskusje umilkną, a spory zakończą się. Ktoś, jakoś w jakiś sposób będzie w stanie podsumować wszystko i wszystko umieścić we właściwym miejscu. Tym kimś jest Jezus.

Aż do tego czasu będziemy otoczeni huraganami opinii, idei, sugestii, postulatów, pontyfikatów, wyolbrzymień, twierdzeń, teorii, koncepcji, uwag, urojeń, marności i rozmaitości, oraz chmary wszelkich innych słownych szkwałów, które rujnują nasze życie i rozsypują gruzy po całym widnokręgu. Wir stworzonej przez człowieka chmury wciąga wszystko i wszystkich w swoją spiralę. Wkrótce osiągnie taką prędkość, że trudno będzie wyłożyć jakąś myśl na stół dyskusji.

BUUM! Tak będzie, gdy odezwie się głos trąby, wszystko z piskiem zatrzyma się, i okaże się, że staniemy przed Panem oszołomieni bezsensem. Spojrzy na nas wszystkich a Jego spojrzenie upokorzy wszystkich.

Wtedy On będzie mówić; a co On powie, stanie się. On będzie miał ostateczne słowo w każdej sprawie i w stosunku do każdego. Dobrze jest zostać Jego przyjacielem teraz, nie sądzisz?

комплексное продвижение сайта москва

Wizja dla Izraela_12.02.10

AKTUALNOŚCI Z JERUZALEMU

Informacje i intencje do modlitwy za służbę Składu Józefa i za Izrael

źRóDŁO: Vision für Israel e.V. · Tel. (D) 089-566 595 · Fax (D) 089-5464 5964

eMail: Info@VisionfuerIsrael.de · Web: www.VisionfuerIsrael.de

Piątek, 12 lutego 2010

…i nie będzie napadał na nich ciemięzca”   Zachariasz 9,8

EGIPT POJMUJE GRUPĘ DŻIHADYSTÓW PLANUJĄCYCH ATAKI NA IZRAEL – Egipska policja zatrzymała co najmniej 23 mężczyzn, podejrzanych o planowanie ataków na izraelskich turystów w Egipcie, jak podano w przedostatnią niedzielę. Urzędy bezpieczeństwa podały, że jest to nowa grupa islamskich terrorystów. Z kręgów rządowych wyciekło, że egipskie służby bezpieczeństwa skonfiskowały duże ilości materiałów wybuchowych w tym również podobne do tych wykorzystywanych w rakietach typu Quassam, które Hamas wystrzeliwuje od początku miesiąca na Izrael. Egipska prokuratura oskarża 23 osobową grupę o: planowanie zamachu w Schrein Abu Hasira w delcie Nilu, w grobowcu Hasiry, Rabbiego żyjącego w XIX w. który jest miejscem żydowskich pielgrzymek. Grupie zarzuca się ponad to, że chce rozszerzyć Dżihad na sudańską prowincję Darfur oraz planowanie ataków na amerykańskie statki na kanale sueskim na wybrzeżach Aleksandrii i Kairu. (Haaretz)

NETANJAHU: „POKÓJ Z SYRIĄ – BEZ WARUNKÓW WSTĘPNYCH“ – Premier Benjamin Netanjahu powiedział w niedzielę na posiedzeniu rządu, że Izrael chce podpisać traktat pokojowy z Syrią i innymi sąsiadami, podobnie jak to uczynił z Egiptem i Jordanią. Premier podkreślił jednak, że w rokowaniach nie można liczyć na „duże ustępstwa”. Dodał: „Przy każdej umowie, którą podpiszemy bezpieczeństwo Izraela musi być na pierwszym miejscu”. W tym miesiącu doszło do eskalacji werbalnej między Damaszkiem a Jerozolimą. (INN) Politycy w regionie próbują nie nadawać dużego znaczenia napięciom między Izraelem i Syrią, ale konieczne jest by modlić się o tę sytuację. Konflikty słowne mogą prowadzić do dalszych podziałów na Bliskim wschodzie jak obecnie między Izraelem i Turcją.

IZRAELSKI MINISTER SPRAW ZAGRANICZNYCH LIEBERMAN OSTRZEGA SYRIĘ PRZED WOJNĄ – W poprzedni czwartek minister spraw zagranicznych Izraela Avigdor Lieberman ostrzegł Damaszek by nie wciągał państwa Izrael w kolejną wojnę; taki konflikt kosztowałby życie wielu syryjskich żołnierzy co mogłoby doprowadzić do upadku reżymu prezydenta Bashara Assada. Dalej Lieberman powiedział, że Syria musi zaprzestać żądania zwrotu Wzgórz Golan, które zostały wyzwolone w czasie wojny sześciodniowej. Na początku tygodnia minister spraw zagranicznych Assada zagroził, że w czasie kolejnego konfliktu Syria będzie atakować miasta izraelskie. Na arenie międzynarodowej uważa się, że Syria chce zawrzeć porozumienie z Izraelem ale pod warunkiem zwrotu całych Wzgórz Golan. (Arutz-7) Syryjski prezydent Baschar Al-Assad wielokrotnie powtarza, że jego rząd nie prowadzi bezpośrednich rozmów pokojowych z Izraelem, dopóki żydowskie państwo nie odda zdobytych w wojnie sześciodniowej w 1967 roku Wzgórz Golan. Oddanie to oznaczałoby, że Syria zdobędzie kontrolę nad wschodnią częścią Jeziora Genezaret, które jest największym zbiornikiem wody pitnej w Izraelu. Na Wzgórzach są też tuziny osiedli żydowskich, żyje tam 30.000 Żydów uprawiających winnice, sady i hodujących bydło. Izrael zaopatruje się w owoce i warzywa głównie z tego regionu. Wody spływające ze Wzgórz spływają do Jordanu, który jest trzecim co do wielkości rezerwuarem wody w Izraelu. Jedyny kurort w Izraelu gdzie można uprawiać narciarstwo też położony jest na Wzgórzach. Region, z którego widać północny Izrael i południową Syrię ma strategiczne znaczenie dla bezpieczeństwa Izraela, ponieważ można z nich obserwować poczynania Syrii.

USA NAMAWIA IZRAEL I SYRIĘ DO ŁAGODZENIA NAPIĘĆ – Washington wezwał Izrael i Syrię do łagodzenia ostatnich napięć, ponieważ mogłyby one utrudnić kontynuowanie prowadzonych akurat rozmów pokojowych. Amerykański sekretariat stanu poinformował, że USA koniecznie chce by Izrael rozmawiał o pokoju zarówno z Syryjczykami jak i Arabami tzw. palestyńskimi. Izrael odpowiedział na to, że pragnie wprawdzie rozmów, które prowadzić będą do trwałego pokoju z Syrią, nie może jednak nie reagować na zagrożenie jego bezpieczeństwa. (INN)

ACHMADINEDŻAD: IRAN BEDZIE WZBOGACAŁ URAN – Irański prezydent Achmadinedżad polecił swoim urzędnikom z agencji atomowej „rozpoczęcie produkcji”. Przed kilkoma dniami zaledwie zapowiedział, że Iran przyjmie propozycję Zachodu i wyśle Uran do Europy. Teraz stwierdził: „Jeżeli Allach zechce zaczniemy wzbogacanie Uranu by zapewnić nam dostawy”. Produkcja wzbogaconego Uranu jest głównym problemem społeczności międzynarodowej, ponieważ można z niego wyprodukować broń atomową. Iran nadal gra na zwłokę i mimo wszystko nadal rozwija swój program atomowy, który jest zagrożeniem dla świata i dla Izraela. (AP)

HAMAS: NIE BĘDZIEMY PRZEPRASZAĆ ZA ŚMIERĆ CYWILI – Minister sprawiedliwości [sic!] Hamasu Mohammed Faraj Al-Ghoul powiedział w ostatnią sobotę, że jego odpowiedź na raport Goldstone’a inaczej niż to podały media nie będzie zawierał przeprosin za to, że Hamas bombardował izraelskie cele cywilne i za uprowadzenie izraelskiego żołnierza IDF Gilada Szalita. Pewna duża agencja prasowa podała w ostatnim tygodniu, że pismo Hamasu do komisji Goldstone’a ma zaczynać się tymi słowami: „Mamy nadzieję, że izraelska ludność rozumie, że powodem i główną przyczyną [naszych ataków] są trwające ataki waszego rządu”. Al-Ghoul wyjaśnił, że pismo nie zawiera niczego, co można by uważać za przeprosiny. Ataki na Izrael trwały będą nadal”. (Arutz-7)

BRYTYJSKI PREMIER GŁĘBOKO DOTKNIĘTY RAPORTEM O ANTYSEMITYZMIE W 2009 – W poprzedni piątek brytyjski premier Gordon Brown określił statystyki o napadach antysemickich w 2009 roku na terenie królestwa Brytyjskiego jako bardzo zasmucające. Według grupy Żydów od czasu powstania Fundacji na rzecz Bezpieczeństwa w Gminach w roku 1984, która notuje przypadki antysemickie nie było jeszcze tak złego roku jak 2009. W poprzednim roku odnotowano 924 takie przypadki. (Haaretz)

TURECKA DZIEWCZYNKA ŻYWCEM POGRZEBANA – W poprzednim tygodniu policja zatrzymała ojca i dziadka pewnej nastolatki po ekshumacji jej zwłok; była ona ofiarą „mordu honorowego”. Dziewczynka została przez jej rodzinę żywcem pogrzebana za karę za rozmawianie z chłopcem. Zostało to podane przez turecką gazetę w poprzedni czwartek. Obdukcja wykazała dużą ilość ziemi w ustach i żołądku co wskazuje zdaniem lekarzy na to, że była ona cały czas żywa i świadoma. (Haaretz) Komisja praw człowieka poinformowała tureckiego premiera, że w Istambule dokonuje się jednego mordu honorowego w każdym tygodniu. W ostatnich 5 latach znanych jest 1.000 przypadków. W gminach muzułmańskich na całym świecie takiego mordu dokonuje się każdego dnia, nawet w USA, Kanadzie i Europie.

PLAGA BIEDY W IZRAELU – Biedni ludzie w Izraelu żyją w dużo gorszych warunkach niż biedni np. w Wielkiej Brytanii. Wykazały to badania wykonane przez uniwersytet Bar-Ilan i uniwersytet w Bristolu. Według nich jest sześć razy bardziej prawdopodobne, że biedny w Izraelu nie dostanie jedzenia niż biedny w UK. Prawdopodobieństwo wyłączenia mu telefonu lub prądu jest 4 razy większe. Poza tym uczeni wykazali, że biedni w Izraelu częściej chorują na schorzenia chroniczne niż w Wlk. Brytanii. (Jerusalem Post) „Niechaj uciśniony nie odchodzi ze wstydem! Ubogi i biedny niech wysławia imię twoje!“ – Psalm 74,21

WIĘKSZE KARY DLA IRANU – Amerykański senat uchwalił w ostatni czwartek ustawę zgodnie, z którą prezydent Obama obarczy firmy dostarczające gaz do Iranu sankcjami co będzie miało wpływ na część elit w Teheranie. Krok ten ma zwiększyć naciski na Iran by zaprzestał rozwijać program atomowy. Sankcje te przewidują też nie udzielanie pożyczek i innej pomocy amerykańskich instytucji finansowych. Dotknie to przedsiębiorstw dostarczających ropę naftową do Iranu i pomagających w rozbudowie rafinerii. Kary dotyczą też firm wydobywających, transportujących i magazynujących ropę i gaz w Iranie. Ustawa także zakazuje rządowi amerykańskiemu nabywanie towarów z krajów, z którymi handluje irański sektor energetyczny. (Daily Alert, New York Times)

POMOC DLA IZRAELA W POTRZEBIE – Narodowy instytut ubezpieczeń opublikował kolejny raport o biedzie. Obraz jest porażający: liczba potrzebujących w Izraelu wynosi 1.651.300 osób w tym 783.600 dzieci. Jest coraz trudniej. Proszę pomóżcie nam wspomagać ofiary terroru i ich rodziny a także ludzi starszych i innych ludzi w Izraelu, którzy cierpią niedostatek. Potrzebujemy waszej pomocy.

Dziękujemy Panu za Wasze modlitwy

Barry, Batya i zespół VfI

tłum z niem. MWN

раскрутка сайта

Utożsamieni z Chrystusem

Chip Brogden

Paweł napisał w Liście do Galacjan 2:20 coś bardzo szczególnego: „Z Chrystusem jestem ukrzyżowany, żyję więc już nie ja, ale żyje we mnie Chrystus„. Czy miał na myśli to, że fizycznie był tam na Krzyżu z Chrystusem, gdy On umierał? Wiemy, że Jezus był ukrzyżowany między dwoma złoczyńcami i że Paweł prawdopodobnie nie był nawet na miejscu tego historycznego wydarzenia.

Więc, Paweł powiada, że choć został ukrzyżowany, nadal żyje. Czy chodziło mu o to, że został również wzbudzony z martwych wraz z Jezusem? Jeśli tak to dlaczego nie słyszeliśmy o tym wcześniej? Na koniec mówi, że tak naprawdę to on sam wcale nie żyje, lecz że Chrystus żyje w nim. Bardzo to dziwnie brzmi dla naturalnego umysłu. To dlatego musimy rozeznawać duchowe rzeczy w duchowy sposób.

Wydaje się oczywiste, że Paweł nie mówił o fizycznym ukrzyżowaniu i fizycznej śmierci, pogrzebie i zmartwychwstaniu. Pomimo że powiedział: „Z Chrystusem jestem ukrzyżowany”, nie chodziło mu o to, że był obecny z Chrystusem w ciele w chwili ukrzyżowania; lecz chciał nam pokazać coś znacznie bardziej głębokiego. Wkrótce odkryjemy, że doświadczenie ukrzyżowania z Chrystusem nie jest wyjątkowe dla apostoła Pawła, lecz jest prawdą w stosunku do każdego nowo narodzonego dziecka Bożego. Nie tylko Paweł, lecz każdy uczeń Jezusa został ukrzyżowany z Chrystusem.

Jak to możliwe? Biblia mówi, że istnieje niewidzialna, lecz bardzo silna jedność między Jezusem a wszystkimi Jego uczniami; są oni jednym Ciałem. Jest to duchowa jedność. Ta duchowa jedność kształtuje się na podstawie naszej relacji i społeczności z Chrystusem. Jezus mówi: „Ja jestem prawdziwym krzewem winnym… trwajcie we Mnie, a Ja w was” (Jn 15:1,4a). Jezus porównuje to zjednoczenie do krzewu winnego, który ma wiele odgałęzień. Każda winorośl żyje zjednoczona z krzewem. Jako gałązki możemy wzrastać i wydawać duchowy owoc tak długo, jak długo jesteśmy żywi, mieszkamy, przebywamy, trwamy, jesteśmy częścią krzewu winnego. Tak więc, zjednoczenie z Bogiem nie jest nagrodą za bycie duchowym, lecz jest jego podstawą.

Mając tą analogię w pamięci, możemy zrozumieć, co Paweł miał na myśli, gdy patrzymy na niektóre jego stwierdzenia. Mówi Koryntianom, że „Kto się łączy z Panem, jest z Nim jednym duchem” (1Kor. 6:17). W Liście do Efezjan przyrównuje to duchowe zjednoczenie do jedności istniejącej między mężczyzną i kobietą, gdy stają się małżeństwem: „Tych dwoje będzie jednym ciałem, a ja odnoszę to do Chrystusa i kościoła [Ekklesia]” ((Ef. 5:31b,32).

Z całą pewnością jest to wielka tajemnica. Nie da się pojąć, jak Bóg może sprawić, abyśmy byli jednym duchem z Jezusem, lecz to jedno wiemy: jakkolwiek się to odbywa, ma swój początek na Krzyżu. Krzyż jest punktem początkowym naszego zjednoczenia z Chrystusem. Na Krzyżu Bóg widzi nas w miejsce Chrystusa i widzi Chrystusa na naszym miejscu. Chodzi o to, że na Krzyżu, cała nasza grzeszność jest przypisana Chrystusowi, a cała Jego sprawiedliwość jest przypisana nam.

Jakże cudowne jest to dla nas, ale jak straszliwe dla Niego! Jednak jest to Boży Sposób, i Biblia mówi o tym, jako o identyfikacji:

Tego, który nie znał grzechu, za nas grzechem uczynił, abyśmy stali się sprawiedliwością Bożą” (2Kor. 5:21).

Biblia nigdy nie utożsamia nas z Jezusem w Jego preegzystencji w Bogu ani w Jego narodzinach, ani nawet w Jego bezgrzesznym życiu na ziemi. Lecz w chwili, gdy Jezus poddał się Krzyżowi, utożsamił się z nami, biorąc nasze grzechy i przyjmują karę dokładnie tak, jakby On Sam zgrzeszył. W podobny sposób, gdy my poddajemy się temu Krzyżowi, Bóg utożsamia nas z Chrystusem, tak jakbyśmy byli bezgrzeszni. Jezus stał się naszą mądrością, sprawiedliwością, poświęceniem i odkupieniem (1Kor. 1:30). Pismo nie mówi, że On nam te rzeczy daje, lecz że On jest tym dla nas.

Czy Jezus został ukrzyżowany za Swoje grzechy? Nie, został ukrzyżowany z nasze grzechy. Czy teraz jesteśmy mądrzy, sprawiedliwi, poświęceni i odkupieni ponieważ cokolwiek uczyniliśmy? Nie. Bóg po prostu utożsamił nas z Chrystusem, tak jakbyśmy byli ukrzyżowani razem z Nim. On traci wszystko, my wszystko zyskujemy. To dlatego nasze zbawienie zaczyna się od pokuty i wiary w Chrystusa i Jego skończone dzieło na Krzyżu. Nie da się tego osiągnąć w inny sposób. Jak cudownego Pana mamy!

Być „w Chrystusie”

Możesz się dziwić jak to zjednoczenie z Jezusem się odbywa. Nie potrafię na to odpowiedzieć, lecz uważam, że tak jest, ponieważ Bóg mówi, że tak jest. Bóg umieścił nas w Chrystusie. Naprawdę nie rozumiem tego, jak to zrobił, lecz wiem, że to zrobił i dziękuję za to Bogu. Biblia stwierdza, że „dzięki niemu (Bogu) jesteście w Chrystusie Jezusie” (1Kor. 1:30). Uczniowie Jezusa są jedno z Chrystusem, ponieważ Bóg nas tam umieścił. Jesteśmy w Chrystusie i Chrystus jest w nas. Możemy nie rozumieć tego, jak to się dzieje, lecz tak jest. Jesteśmy duchowo zjednoczeni z Chrystusem. Ta jedność, unia, partnerstwo i społeczność z Nim jest podstawą naszego duchowego życia i naszej drogi z Bogiem.

Pasażerowie linii lotniczych muszą ufać samolotowi, jeśli chcą dokądkolwiek polecieć. Wchodzą do odrzutowca i gdy już się tam znajdą, ich przeznaczenie (dobre czy złe) jest związane z tym samolotem. Jeśli samolot wznosi się na 1000m to pasażerowie również, jeśli samolot rozbija się, pasażerowie razem z nim. Gdy samolot dociera do celu pasażerowie są tam w tej samej chwili. Czy może się tak zdarzyć, że samolot doleci do Seattle, a pasażerowie z jego pokładu do Dallas? Albo czy to możliwe, aby część podróżnych jednego samolotu dotarła do Miami, a część do Denver? Oczywiście, że nie. Czy da się tak zrobić, aby samolot przybył na miejsce o godzinę, minutę czy choćby tylko jedną sekundę wcześniej czy później niż pasażerowie? W żaden sposób. Wszyscy podróżni, znajdujący się na pokładzie samolotu docierają tam gdzie dociera samolot i w tej samej chwili. W podobny sposób, gdy Bóg umieścił nas w Chrystusie, na zawsze połączył nas ze śmiercią, zmartwychwstaniem i wstąpieniem do nieba Chrystusa, oraz jako istoty posadzone w okręgach niebieskich. Tak więc, Bóg uważa nas za ukrzyżowanych, martwych, wzbudzonych z martwych i zabranych do nieba oraz zasiadających tam. Nie może być inaczej. Tak długo, dopóki trwamy w Nim (Jn 15:5) nasze przeznaczenia są połączone.

Wsadziłem kiedyś 20 dolarowy banknot do jakiejś książki, po czym książka gdzieś się zawieruszyła. Co stało się z banknotem? Zginął również, gdy zginęła książka. Banknot i książka były ze sobą związane, ponieważ umieściłem jedno wewnątrz drugiego. Aby znaleźć banknot musiałbym znaleźć książkę. Gdy już znalazłem książkę, znalazłem również te pieniądze. W podobny sposób Bóg umieścił nas w Chrystusie. Gdy Chrystus został ukrzyżowany, również my zostaliśmy ukrzyżowani, gdy Chrystus powstał z martwych to samo stało się z nami. Dwoje stało się jednym i to, co jest prawdą o Nim, jest również prawdą o tych, którzy są w Nim.

A teraz, posłuchajcie mnie uważnie. Zanim mój ojciec ożenił się z moją mamą i poczęli mnie, miał kilka poważnych wypadków samochodowych. Zapytasz: czy przeżył je? Wiesz o tym bardzo dobrze, ponieważ żyję i osobiście piszę te słowa, lecz gdyby mój tato zginął w wieku 16 lat, zginąłbym razem z nim, ponieważ byłem jeszcze wtedy w moim ojcu. Jego śmierć byłaby moją śmiercią; a nie tylko moją, lecz również śmiercią moich dzieci, ich dzieci i tak dalej. Wszyscy razem zginęlibyśmy w nim, nigdy nie mogąc przeżyć życia. Lecz jego życie, przetrwanie i zwycięstwo nad konsekwencjami tych wypadków było również moim życiem, przetrwaniem i zwycięstwem, moich dzieci i ich dzieci i tak dalej.

Mówiąc duchowo jest to coś podobnego do tego, co Bóg uczynił umieszczając nas w Chrystusie. Chrystus został ukrzyżowany, zmarł, powstał do życia, wstąpił do nieba i zasiadł na tronie; a ponieważ byliśmy w Nim, gdy to wszystko działo się, Bóg uważa, że stało się to samo również z nami. My, którzy jesteśmy Jego dziećmi mamy udział w samym życiu Chrystusa i każdy z nas jest świadectwem zmartwychwstania i zwycięstwa Chrystusa. Gdy Bóg wzbudził Go z martwych, wzbudził również nas z martwych.

Kluczem do tego wszystkiego jest zobaczenie siebie w taki sam sposób, w jaki widzi nas Bóg. Musimy widzieć, że Bóg uczynił nas jedno z Chrystusem; tylko wtedy możemy powiedzieć wraz z Pawłem: „Jestem ukrzyżowany z Chrystusem” i przeżywać realność tego faktu. Gdy już to zobaczymy, bardzo łatwo będzie dostrzec, że my, którzy zostaliśmy ukrzyżowani z Chrystusem, byliśmy martwi, pogrzebani, wzbudzeni z martwych i zostaliśmy posadzeni wraz z Nim. Niesamowite korzyści przypadają tym, których Bóg uczynił jedno z Chrystusem, ponieważ gdy zostaliśmy zjednoczeni z Nim, to nasza duchowa historia staje się powiązana z Nim. Jesteśmy „ubłogosławieni wszelkim duchowym błogosławieństwem … w Chrystusie” (Ef. 1:3). W sobie samych? Przenigdy? Wyłącznie w Nim!

сайт

Codzienne rozważania_10.02.10 Kadź wrzącego kwasu

James Ryle

Wszak Bóg przemawia raz i drugi, lecz na to się nie zważa: We śnie, w nocnym widzeniu, gdy głęboki sen pada na ludzi i oni śpią na swym łożu. Wtedy otwiera ludziom uszy, niepokoi ich i ostrzega, aby odwieść człowieka od złego czynu i uchronić męża od pychy. Zachowuje jego duszę od grobu, a jego życie od śmiertelnego pocisku” (Job 33:14-18, NIV).

Widziałem we śnie anioła stojącego z ogromną kadzią, którą trzymał w rękach. Kadź napełniona była czymś, co przypominało gotujący się kwas. Stał tam mężczyzna, któremu nagle anioł zaczął wylewać ten kwas na głowę!

– Dlaczego to robisz! – krzyknąłem.

Anioł spojrzał na mnie i, kontynuując wylewanie, poważnie powiedział: „To są przekleństwa, którymi on przeklinał innycha a teraz są one wylewane na jego własną głowę!”

Ten widok tak mnie poruszył, że obudziłem się i leżałem w ciszy na łóżku. Najpierw zastanawiałem się czy to nie ja jestem tym mężczyzną ze snu i szybko zacząłem błogosławić każdego, kto tylko przyszedł mi do głowy! Następnie, ponieważ widok był tak złowieszczy, kwestionowałem to czy to może być prawda. Było w nim otrzeźwiające poczucie Boskiej sprawiedliwości. Wszystko to było ogromnie niepokojące. Wstałem i zacząłem szukać w Piśmie odpowiedzi, a poszukiwania nie były próżne.

Umiłował przekleństwo – niech ono nań spadnie!Nie chciał błogosławieństwa – niech będzie dalekie od niego! Przyoblókł się w przekleństwo jak w szatę, Niech więc wejdzie ono jak woda we wnętrzności jego i jak oliwa w kości jego!” (Ps. 109:17-18).

Wyraźnie dostrzegłem lekcję, która Pan ilustrował mi w tym śnie: ten, kto przeklina innych, sam będzie przeklęty. Jezus powiedział: „Nie sądźcie, abyście nie byli sądzeni. Albowiem jakim sądem sądzicie, takim was osądzą, i jaką miarą mierzycie, taką i wam odmierzą” (Mt. 7:1-2).

Jak do przekleństwa tak samo ma to zastosowanie do błogosławieństwa. Ten, kto błogosławi innych, sam będzie błogosławiony. Jaką miarę mierzycie tak i wam odmierzą. W innym miejscu Jezus mówi: „Błogosławcie tych, którzy was przeklinają” (Mat. 5:44).

Czy może tak być, że błogosławienie tych, którzy nas przeklinają ma za zadanie ustrzec przed dojściem do miejsca, w którym przeklinamy sami siebie? Tak myślę. Jakże mroczna to myśl, że przeklinając kogoś innego samemu staje się w miejscu odebrania tego samego przekleństwa dla siebie!

Jednak jakże cudownie jest wierzyć, że błogosławiąc innych niechybnie sami dziedziczymy błogosławieństwo! Pomimo oszałamiającego wrażenie pozostawionego przez wizję tej nocy, jedno jest pewne: od tej chwili, bardzo ostrożnie dobieram słowa.

Ja i mój dom, będziemy BŁOGOSŁAWIĆ innych; abyśmy błogosławieństwo odziedziczyli.aracer.mobi