W zeszłym roku w czerwcu zaprosił mnie mój przyjaciel, Rafael, aby głosił w jego kościele w Humacao, w Puerto Rico. Była to akurat niedziele Zielonych Świąt, więc głosiłem przesłanie o mocy Ducha Świętego. Poprosiłem Boga, aby użył mnie w nadnaturalny sposób, ponieważ uważam, że nie powinniśmy głosić o darach Ducha, jeśli nie chcemy ich demonstrować.
Gdy skończyłem kazanie, zauważyłem młodego mężczyznę siedzącego w pierwszym rzędzie. Nigdy do tej pory nie spotkałem go, lecz odczuwałem Bożą miłość do niego. Wskazałem na niego i zacząłem przekazywać słowo prorocze o tym, jak Bóg chce go używać. Prorokowałem również innym ludziom i modliłem się jeszcze o wielu.
Ostatnio wróciłem do Puerto Rico, aby przemawiać na konferencji dla mężczyzn. Zgadnijcie, kto się pojawił? Ten młody mężczyzna, któremu prorokowałem. Ma na imię John i dowiedziałem, że nigdy wcześniej nie był w kościele w Humacao, aż do tej chwili, gdy się spotkaliśmy wtedy. Ponieważ John odczuł, że Bóg tak osobiście przemówił do niego w tą niedzielę, od tej pory regularnie brał udział w nabożeństwach i wzrastał duchowo.
Jedno proste słowo nadnaturalnej zachęty zmieniło życie Johna, lecz tak nie stało by się, gdybym w tym dniu postanowił „zachowywać się” i nie zrobić kroku wiary ku proroctwu.
Co by było, gdybym pozwolił na to, aby strach zatrzymał mnie w nadnaturalnym działaniu? Co by było, gdybym wówczas zdecydował się trzymać swoich notatek, wygłosił sympatyczne kazanie i 'grał bezpiecznie’?
Continue reading



