BC_19.09.08 Prawo Życia

logo

19 września 2008

Dzisiejsze rozważania zaczerpnięto z:
PRAWO ŻYCIA
Chip Brogden

http://www.theschoolofchrist.org/articles/law.html

Z Chrystusem jestem ukrzyżowany; żyję więc już nie ja, ale żyje we mnie Chrystus; a obecne życie moje w ciele jest życiem w wierze w Syna Bożego, który mnie umiłował i wydał samego siebie za mnie. (Gal. 2:20).

Prawo grawitacji mówi, że siła grawitacji ściąga wszystkie przedmioty w dół. Dla tej siły nie ma żadnego znaczenia jak duży czy mały jest przedmiot, oddziałuje jednakowo na ziarna i samoloty.

Dziś wiem, że podobnie jest z Życiem. Nie ma znaczenia czy jestem powołany do mycia naczyń, koszenia trawników, pisania artykułu, głoszenia kazania, wypędzania demonów, kochania bliźniego, przebaczania moim przeciwnikom czy oddania życia. Dla Życia nie ma to żadnego znaczenia. To nie ja, lecz Chrystus robi te rzeczy. Zasada jest ta sama i Życie nie może zawieść. Jeśli ja zrezygnuję z mojego życia, jeśli zrezygnuję z własnych wysiłków, wtedy On zaczyna robić to, czego ja nie mogę. To jest Chrześcijaństwo.


Subscribe to these daily messages: http://www.TheSchoolOfChrist.Org/join.html

eBooks, MP3 Teachings and Bible studies: http://www.TheSchoolOfChrist.Org/students
(New users click „Register”)

Order Infinite Supply in print: http://www.TheSchoolOfChrist.Org/books/infinite.html

раскрутка сайта

Homoseksualizm bardziej niebezpieczny od palenia

logo

Homoseksualizm jest bardziej niebezpieczny od palenia.

PHILADELPHIA, 3 kwiecień 2007 (LifeSiteNews.com) – Badania wykazują, że lata palenia skracają czas życia palaczy o 1 – 7 lat. Ostatnie analizy wieku, w którym umierają w Norwegii i Danii geje, którzy pozostają w legalnych związkach 'małżeńskich” wskazują, że homoseksualne zachowania skracają czas życia o 24 lata! Takie sprawozdanie zostało przekazane przez doktorów Paul i Kirk Cameron na corocznej konferencji Eastern Psychological Association 23 marca.

„Jakie więc jest usprawiedliwienie potępiania palenia, a popierania homoseksualizmu?” pyta dr Paul Cameron, z Family Research Institute, grupy badawczej z bazą w Kolorado. „Dziś, na całym zachodnim świecie, szkolne dzieci są uczone akceptacji homoseksualizmu, a zła palenia”.

Jak wykazują badania Cameron, geje i lesbijki pozostające w związkach małżeńskich żyją 24 lata krócej niż ich konwencjonalne odpowiedniki.

W Danii, kraju, gdzie najwcześniej rejestrowano gejowskie małżeństwa, w latach 1990-2002 mężczyźni z heteroseksualnych małżeństw umierali średnio w wieku 74 lat, podczas gdy 561 gejów z partnerskich związków średnio wieku 51. W Norwegii, mężczyźni heteroseksualnych rodzin umierali średnio w wieku 77 lat, a 31 gejów w wieku 52. W Danii kobiety (z małżeństw) umierały średnio w wieku 78 lat, w porównaniu do 56 lat w przypadku 91 lesbijek. W Norwegii kobiety, które poślubiły mężczyzn umierały średnio w wieku 81 lat, w porównaniu do średniej 56 lat sześciu lesbijek.

„Zgodność obniżonego wieku życia zaangażowanych w homoseksualizm jest znacząca. – mówi dr Cameron. Te same wzorce wcześniejszej śmiertelności pojawiają się bez względu na to czy przyglądamy się nekrologom z USA czy śmiertelności wśród małżeństw. Biorąc pod uwagę zredukowany czas życie homoseksualistów, dzieci szkolne powinny być zdecydowanie i konsekwentnie ostrzegane przed niebezpieczeństwami homoseksualizmu, nawet bardziej niż przed paleniem. Te okręgi szkolne, które wprowadzają pro-gejowskie programy zajęć powinny przemyśleć swoje priorytety”.

Doktorzy Paul Cameron i Kirk Cameron zaprezentowali „Federal Distortion of The Homosexual Footprint.” Paul Cameron recenzent magazynów: British Medical Journal, Canadian Medical Association Journal, oraz Postgraduate Medical Journal, opublikował ponad 40 naukowych artykułów na temat homoseksualizmu. EPA jest najstarszym regionalnym Psychologicznym Stowarzyszeniem w Stanach Zjednoczonych. Na swej konferencji w Filadelfii członkowie prezentowali najnowsze postępy naukowe kolegom.

Pełny raport (27 stron PDF) w j. angielskim znajduje się TUTAJпродвижение раскрутка сайта

Gdy chrześcijanie wychodzą z ukrycia

Logo_Grady

Grady J. Lee


Szokujące ogłoszenie piosenkarza, Ray Boltz’a, że jest gejem, daje nam sposobność do poprawienia naszych postaw.

Jak powinniśmy zareagować, gdy upadły chrześcijanin podejmuje gejowski styl życia? Czy przytulimy go i powiemy, że z całego serca szanujemy jego decyzję? Czy będziemy się po cichu modlić? Czy też weźmiemy Biblię i zaoferujmy mu surowy wykład?

Wiem, że jest to niewygodny temat, lecz grzebię w nim, ponieważ wzmiankowany artysta, Ray Boltz, wyszedł z ukrycia. Ten 55 letni piosenkarz, zwycięzca trzech nagród Dove Awards stowarzyszenia Gospel Music Association, powiedział światu w ostatni piątek, że jest już zmęczony walką z jego uczuciami do tej samej płci. Powiedział gejowskiemu magazynowi Washington Blade, że teraz prowadzi już „normalne gejowskie życie” i czuje się uwolniony.

Jestem przekonany, że społeczność gejów cieszyła się z tego, że Boltz dołączył do ich strony debaty i teraz oczekują naszej reakcji. Wielu z nich spodziewa się, że chrześcijanie zdejmą jego muzykę ze stacji radiowych, spalą jego płyty CD na scenach i wyślą tajemnicze pogróżki śmierci. (Uwaga: żadna z tych reakcji nie jest właściwa.)two
jest wpaść w złość, gdy ludzie podejmują złe decyzje, lecz gniew
wynikający ze sprawiedliwości własnej nie wydaje charakteru
Chrystusa w nas ani w kimkolwiek innym.

Świetnie znany z serii chrześcijańskich hitów z lat 90tych w tym „Thank You” oraz „I Pledge Allegiance to the Lamb”, Boltz, powiedział, magazynowi Blade, że ujawnił swój tłumiony homoseksualizm swojej żonie i czwórce dorosłych dzieci w 2004 roku, gdy odszedł z muzycznej kariery na emeryturę. Po cichu przeprowadził się na Płd. Florydę i zaczął. Rozwód z żoną po 33 latach został sfinalizowany w tym roku.

Jego wyznanie było brutalnie szczere: „Odrzucałem [moją homoseksualność] do czasu dzieciństwa. Stałem się chrześcijaninem, myślałem, że to dobry interes, modliłem się ciężko i próbowałem przez trzydzieści parę lat, i w końcu, wyglądało to tak, że:
„ciągle jestem gejem; wiem, że jestem”, doszedłem do miejsca, w którym nie mogłem już znieść więcej”.

Gdy pierwszy raz usłyszałem oświadczenie Boltz’a poczułem się w jakiś sposób zdradzony. Czułem się tak samo, gdy pewien sławny kaznodzieja przyznał się do romansu czy kiedy któryś z dobrych przyjaciół porzucał wiarę. Muszę przyznać, że natychmiast zacząłem układać w głowie biblijny wykład.

Byłem wstrząśnięty, tym że Boltz zdecydował się przestać walczyć z pociągiem do tej samej płci, po tylu latach małżeństwa.

Przykro mi było dowiedzieć się, że czuje się „bliżej Boga” odkąd przyjął swoją tłumioną seksualność. Przede wszystkim, zirytowała mnie jego decyzja, aby przekazać jakąś wypaczoną informację naszej kulturze, że chrześcijaństwo nie oferuje mocy do pokonania grzechu. Kiedy jednak prosiłem Pana, aby pokazał mi Jego serce w sprawie sytuacji Boltza, zdałem sobie sprawę, że w naszej zbiorowej reakcji na to zdarzenie o wiele bardziej chodzi o właściwą postawę, niż o właściwe doktryny:

1. Musimy płakać. Prorocy, którzy wzywali starożytnego Izraela do pokut z odstępstwa, robili to przez łzy.
Nie tylko ogłaszali słowo Boże, lecz również przemawiali Jego tonem. Modlę się o to, abyśmy powstrzymali się od mówienia Bożych słów do gejów, dopóki nie będziemy równocześnie płakać na tyle długo, aby ukazać im Jego serce.

Łatwo jest wpaść w złość, gdy ludzie podejmują złe decyzje, lecz gniew wynikający ze sprawiedliwości własnej nie wydaje charakteru Chrystusa w nas czy kimkolwiek innym. Z drugiej strony, płacz zmiękcza nas. Doprowadza do porządku nasze postawy zrodzone z samo-sprawiedliwości. Nie wystarczy, abyśmy głosili ludziom.
Musimy najpierw modlić się o nich. Gdy spotykają nas, muszą widzieć nasze wilgotne oczy, a nie groźne spojrzenia i wskazujący palec. Modlitwa współczucia może skąpać nasze przesłanie w Bożym miłosierdziu. Wymaga to od nas pokornego identyfikowania się z grzesznikami, gdy rozpoznajemy to, że każdy z nas walczy z jakąś formą złamania czy uzależnienia.

2. Musimy kochać homoseksualistów. Kaznodzieje lubią ogłaszać wielkie deklaracje Boże nienawiści do homoseksualistów, a my mamy zwyczaj wiwatować na ich cześć.
Lecz Tim Wilkins, odratowany homoseksualista, który jest obecnie dyrektorem
Cross Ministry w Wake Forest, N.C., błaga chrześcijan, aby stonowali gniewną retorykę. Mówi, że za każdym razem, gdy kaznodzieja robi na kazaniu potępiające uwagi na temat homoseksualistów rani 70% swoich słuchaczy, którzy albo (1) po cichu zmagają się sami z pociągiem do tej samej płci, bądź (2) mają rodzinę i przyjaciół, którzy zmagają się.

Badania Barny z roku 2008 pokazały, że 90% młodych niechrześcijan i 80% młodych ludzi chodzących do kościoła wierzy, że chrześcijanie okazują „nadmierną pogardę wobec gejów i lesbijek”. Czy może to być jedną z przyczyn tego, że nie trafiamy z ewangelią do dużych ilości homoseksualistów.
Jeśli nie okazujemy prawdziwej miłości, możemy spodziewać się, że oni nas zignorują.

Jezus zaoferował przyjaźń, a nie kazanie, które doprowadziło znienawidzonego celnika, Zacheusza, do pokuty. Gdy Jezus wezwał małego człowieka, aby zszedł z drzewa sykomory i powiedział: „Dziś, muszę zatrzymać się w twoim domu” (Łk.19:5), usunął wszelkie odrzucenie, które było udziałem Zacheusza ze strony moralizatorów, potępiających złodziejstwo. (A Jezus nie zyskał większej popularności u ludzi religijnych, gdy zawarł tą nową znajomość.) Być może potrzeba nam więcej gościnności, a mniej kazań!

3. Musimy walczyć o wiarę. Zniechęcająca decyzja Ray Boltz’a reprezentuje narodowy trend. Wielu ludzi dziś, chwyta się homoseksualizmu jako powabnej alternatywy. Słuchają nauczycieli, psychiatrów, gwiazd talk-show, hollywoodzkich sław, sympatycznych członków rodzin, a nawet chrześcijańskich duchownych z głównego nurtu, którzy mówią, że homoseksualna orientacja jest całkowicie genetyczna – niezmienna. Oni kupili kłamstwo, które mówi, że człowiek, który czuje pociąg do tej samej płci, już zawsze będzie kontrolowany przez swoje pragnienia. To nieprawda! Jezus zapłacił ostateczną cenę za to, abyśmy cieszyli się wolnością od wszelkich grzesznych zachowań.

Nie mamy prawa iść na kompromis ze Słowem Boży, bez względu na to jak wielu ludzi zdecyduje się wyjść z ukrycia. Pamiętajmy jednak, że przesłanie, do głoszenia którego zostaliśmy powołani to nie „homoseksualizm jest zły”. To stwierdzenie jest prawdziwe, lecz nie ma mocy, aby zmienić kogokolwiek.

Ewangelia, która musi być głoszona ze dachów domów jest taka, że Jezus kocha nasz wszystkich, bez względu na nasz stan, i że Jego przebaczenie może uzdrowić nasze złamanie. Modlę się o to, aby Ray Boltz szybko odkrył w nowy sposób prawdę – i mam nadzieję, że napisze o wiele więcej pieśni o tym.

aracer

BC_17.09.08 Prawo Życia

logo

17 września 2008

Dzisiejsze rozważania zaczerpnięto z:
PRAWO ŻYCIA
Chip Brogden

http://www.theschoolofchrist.org/articles/law.html

Pójdźcie do mnie wszyscy, którzy jesteście spracowani i
obciążeni, a Ja wam dam ukojenie.
(Mat. 11:28).

Podobnie jak narkoman nigdy nie jest usatysfakcjonowany, tak też człowiek religijny nigdy nie jest zadowolony. Jeden i drugi zawsze muszą szukać większych i lepszych stanów haju. Bez tego haju są poirytowani i rozdrażnieni. Odmów im „działki” a stają się nieznośni. Zasugeruj, że mają problem, a oni zaczną CIEBIE uważać za problem. Niektórzy twierdzą, że ci ludzie są naprawdę głodni i spragnieni Boga, więc będą chodzić tu i tam, ponieważ chcą „świeżego wiatru” czy „większego namaszczenia”, czy cokolwiek innego. To czego rzeczywiście są spragnieni to działki, duchowego przeżycia, poczucia mocy i manifestacji, wrażenia wiejącej na nich delikatnej bryzy, kogoś kto machnie ręką nad nimi i da im „nowe słowo”, i tak dalej. Gdzie jest w tego rodzaju atmosferze Chrystus? Nie da się go nigdzie znaleźć wśród takiej orgii sensacji.

Musimy przestać szukać Jezusa „gdzieś tam” i zacząć szukać tego Chrystusa, który jest w nas. Gdybyśmy choć raz przyszli do Chrystusa w prostocie, natychmiast spotkalibyśmy Go. Lepiej by było zamknąć się samemu w pokoju i po prostu siedzieć przez godzinę w ciszy przed Panem, niż jeździć tam i z powrotem na te wszystkie spotkania w poszukiwaniu czego głośnego, mocnego i demonstracyjnego. To Duch daje Życie; ciało nic nie pomaga. Mam jedno pytanie: czy jesteś usatysfakcjonowany po tych wszystkich doświadczeniach? Jeśli tak, to dlaczego musisz ciągle biegać wokół, żeby dostać jeszcze więcej? Czy mieszkasz w Chrystusie, który jest Życiem, czy nie? A jeśli nie jesteś zaspokojony to czy nie możesz zobaczyć, dlaczego?


Subscribe
to these daily messages:

http://www.TheSchoolOfChrist.Org/join.html

eBooks,
MP3 Teachings and Bible studies:

http://www.TheSchoolOfChrist.Org/students
(New users click „Register”)

Order
Infinite Supply in print:

http://www.TheSchoolOfChrist.Org/books/infinite.html

aracer

Oto, wszystko nowym czynię

oh_logo

Ron McGatlin

Zaledwie uchwyciliśmy się koniuszka szaty objawienia tego, co Bóg robi w naszym świecie. To, co Bóg zamierza jest znacznie głębszą i bardziej uniwersalną, wszechstronną i radykalną transformacją niż to, co do tej pory zostało pokazane. W duchowej i niebiańskiej rzeczywistości istnieje całkiem inny świat, który teraz zaczyna być ukazywany przez Ducha Świętego. Naturalne oczy nie są w stanie zobaczyć a naturalne umysły pojąć tego, co teraz istnieje w duchowej rzeczywistości. Pełny zakres i wpływ Krzyża Jezusa Chrystusa nie został jeszcze dostrzeżony ani wyobrażony przez naturalne umysły. Niemniej w duchowej rzeczywistości jest to w pełni ukształtowane i zaczyna otwierać się dla tych, którzy przez Ducha Świętego widzą i słyszą pełne chwały stwórcze dzieła Boga, dokonującego tego procesu.

1 Kor 2:9-14: Głosimy tedy, jak napisano: Czego oko nie widziało i ucho nie słyszało, i co do serca ludzkiego nie wstąpiło, to przygotował Bóg tym, którzy go miłują. Albowiem nam objawił to Bóg przez Ducha; gdyż Duch bada wszystko, nawet głębokości Boże. Bo któż z ludzi wie, kim jest człowiek, prócz ducha ludzkiego, który w nim jest? Tak samo kim jest Bóg, nikt nie poznał, tylko Duch Boży. A myśmy otrzymali nie ducha świata, lecz Ducha, który jest z Boga, abyśmy wiedzieli, czym nas Bóg łaskawie obdarzył. Głosimy to nie w uczonych słowach ludzkiej mądrości, lecz w słowach, których naucza Duch, przykładając do duchowych rzeczy duchową miarę. Ale człowiek zmysłowy nie przyjmuje tych rzeczy, które są z Ducha Bożego, bo są dlań głupstwem, i nie może ich poznać, gdyż należy je duchowo rozsądzać.

„Uwaga, oto wszystko nowym czynię,”… (Obj. 21:5)

Porządek tego świata zostanie sprowadzony do rdzenia swego stworzenia i uczyniony nowym w Chrystusie Jezusie – powróci do czystego fundamentu świętości, przez Świętego Ducha Samego Boga, przebywającego w ludzkich istotach. Nasze naturalne umysły nie mają możliwości, aby pojąć i przyjąć rzeczywistość potęgi tego, co Bóg czyni na tym świecie i z nim. Planeta Ziemi będzie drżała przy ostatecznym prze-stwarzaniu, gdy ludzie Boży będą chodzić po niej w czystej wierze Jezusa, wprowadzając królestwo niebios na ziemi. To, co już jest ukształtowane w duchowej rzeczywistości, będzie widoczne w Duchu, a przez dojrzałą wiarę Syna Bożego zamieszkującego w synach Bożych, zostanie wprowadzone do tego naturalnego świata.

Nie jest to praca przyszłości, lecz dzieło zakończone w duchowej rzeczywistości na krzyżu, kiedy to uczynki grzechu zostały zniszczone, a Boży lud wrócił do pierwotnego stanu obrazu i podobieństwa do Boga – czystych i świętych istot, które mają autorytet mówić do stworzenia i sprawiać, że będzie wracać ono do woli Boga Ojca. Aby ta rzeczywistość, która już w pełni istnieje w duchowej rzeczywistości, mogła się zamanifestować w naturalnym świecie naszego życia i naszego świata, konieczne jest przystąpienie do niej w wierze. Aby otrzymać w naturalnym świecie to, co już istnieje w duchowym, musimy wierzyć.

W świętości jest dojrzała wiara i wszystko jest możliwe dla tego, kto wierzy. Uświęcenie do czystej świętości jest procesem wchodzenia w wiarę – wiary w to, co zostało dokonane na krzyżu. Zmartwychwstanie, wstąpienie do nieba i powrót Chrystusa w Duchu Świętym mają na celu wprowadzenie całkowicie wykonanego dzieła z duchowej rzeczywistości do ludzkiej, aby było ono ustanowione na ziemi jak to jest w niebie przez wiarę.

Uświęcenie przez wiarę wprowadza praktyczną świętość (święte życie).

Uświęcenie do świętości jest dziełem krzyża Chrystusa wchodzącego do ludzkiej istoty w Duchu Świętym przez wiarę. Świętość dokonuje się przez Świętego Ducha. Bez Świętego Ducha, nie ma świętości w ludzkiej istocie. Pierwotny projekt ludzkości – obraz i podobieństwo Boże – jest odnawiany w tym naturalnym świecie wtedy, gdy skończone dzieło krzyża manifestuje się w ludzkich istotach przez Świętego Ducha. Bóg mieszka w Swej oczyszczonej świątyni – świętej ludzkiej istocie – dojrzałych synach Bożych.

Wiara nie daje obrazu świętości, który wyłącznie Bóg widzi; wiara tworzy rzeczywistość, w której są możliwe zmiany w naturalnym życiu i w tym świecie.

Uświęcenie przez wiarę nie buduje jakiegoś obrazu czy kopii świętego życia przy równoczesnym trwaniu w nieposłuszeństwie. Wiara daje dostęp do skończonego działa Chrystusa w duchowej rzeczywistości i działa w naszym życiu i w świecie tak, aby stworzyć przez Ducha Świętego życie Chrystusa w naturalnej rzeczywistości na ziemi.

To, w co wierzymy, wpływa na decyzje, które podejmujemy. Te decyzje mogą sprawiać, że będziemy przyjmować dzieła Boże, lub będziemy je tracić i nie uda nam się wejść do życia i dzieł, w których Bóg pragnie, aby cała ludzkość chodziła. Wiara, której skutkiem nie są dzieła Boże, nie jest wiarą w Boga. Wiara Syna Bożego w synach Bożych zmieni naturalny świat w to, co już istnieje w duchowym świecie w niebie.

Gal. 2:20:Z Chrystusem jestem ukrzyżowany; żyję więc już nie ja, ale żyje we mnie Chrystus; a obecne życie moje w ciele jest życiem w wierze w Syna Bożego, który mnie umiłował i wydał samego siebie za mnie

Jk. 2:17-18: Tak i wiara, jeżeli nie ma uczynków, martwa jest sama w sobie. (18) Lecz powie ktoś: Ty masz wiarę, a ja mam uczynki; pokaż mi wiarę swoją bez uczynków, a ja ci pokażę wiarę z uczynków moich.

Cel naszego uświęcenia jest wielki i wychodzi poza nasze własne życie.

Wielka tajemnica „Chrystusa w tobie” i stawania się „jednym ciałem” z Nim ma na celu stworzenie nowego świata, królestwa Bożego na ziemi, jak jest w niebie. Pełna reformacja tego świata i planety oczekuje na synów Bożych, którzy chodzą po ziemi w Duchu Świętym – Bóg chodzący po ziemi w ludzkich istotach. To są duchowi ludzie z dojrzałą wiarą, która istnieje wyłącznie w wierze Chrystusa Jezusa, przez którą całe stworzenie zostało stworzone i przez którą wszystko istnieje.

Kol. 1:16-20: Ponieważ w Nim zostało stworzone wszystko, co jest na niebie i na ziemi, rzeczy widzialne i niewidzialne, czy to trony, czy panowania, czy nadziemskie władze, czy zwierzchności; wszystko przez niego i dla niego zostało stworzone. On też jest przed wszystkimi rzeczami i wszystko na nim jest ugruntowane, On także jest Głową Ciała, Kościoła; On jest początkiem, pierworodnym z umarłych, aby we wszystkim był pierwszy, ponieważ upodobał sobie Bóg, żeby w nim zamieszkała cała pełnia boskości i żeby przez niego wszystko, co jest na ziemi i na niebie, pojednało się z nim dzięki przywróceniu pokoju przez krew krzyża jego.

Kol. 1:27-29: Im to chciał Bóg dać poznać, jak wielkie jest między poganami bogactwo chwały tej tajemnicy, którą jest Chrystus w was, nadzieja chwały. (28) Jego to zwiastujemy, napominając i nauczając każdego człowieka we wszelkiej mądrości, aby stawić go doskonałym w Chrystusie Jezusie; (29) nad tym też pracuję, walcząc w mocy jego, która skutecznie we mnie działa.

Rzm. 8:18-22: Albowiem sądzę, że utrapienia teraźniejszego czasu nic nie znaczą w porównaniu z chwałą, która ma się nam objawić. Bo stworzenie z tęsknotą oczekuje objawienia synów Bożych, gdyż stworzenie zostało poddane znikomości, nie z własnej woli, lecz z woli tego, który je poddał, w nadziei, że i samo stworzenie będzie wyzwolone z niewoli skażenia ku chwalebnej wolności dzieci Bożych. Wiemy bowiem, że całe stworzenie wespół wzdycha i wespół boleje aż dotąd.

Kłamstwa o wierze i świętości

Trudno jest uwierzyć, że większość zachodniego świata w tym wielu chrześcijan wierzy, że świętość jest nudna. W rzeczywistości nie ma życia, które mogłoby mieć większe znaczenie, niż to, które jest udziałem świętych ludzi Bożych. Wielu chrześcijan ma głęboko zakorzenione oszustwa na temat wiary i świętości. Moim zdaniem, stan obecnych systemów tego świata może być bezpośrednio odnaleziony w tym błędzie w kościele, który okradł nas z Bożego uzdolnienia przez Ducha Świętego. To uzdolnienie ma na celu to, abyśmy stali się świętymi tak, jak On jest święty i chodzili w Duchu, aby wykonywać dzieła Chrystusa Jezusa i zmieniać ten świat.

Wiara nie jest substytutem świętości, lecz jest to środek umożliwiający przyjęcie łaski, aby stać się prawdziwie świętym w tym życiu. Wiara nie jest darmowym biletem do nieba; jest to dostęp do dzieł Bożych, aby sprowadzić życie i drogi niebios na ziemię.

Łaska to Bóg działający w sercu. Przejawem tego działania na zewnątrz, w świecie, jest wiara działająca ku pobożności umożliwiającej rządzenia na tym świecie. Skończone dzieło Chrystusa na krzyżu nie jest darmowym biletem, który pozwala ludziom żyć w grzechu i pójść do nieba, gdy umrą; jest to środek do świętego życia teraz i sprowadzania sprawiedliwości, pokoju i radości niebios na ziemię zarówno teraz jak i na wieczność.

Ojcze, przychodzimy do Ciebie w wielkiej potrzebie, abyśmy mogli stać się w pełni świętymi synami, wolnymi od błędów, które okradały nas z Twojego wyposażenia do panowania i rządzenia wraz z Jezusem teraz na tej ziemi. Ojcze, prosimy Cię, abyś posłał Swojego Świętego Ducha, aby świecił światłem prawdy i czystej świętości w naszych sercach. Pomóż nam wykorzenić fałszywe wierzenia i zwrócić się do Ciebie z całego serca oczyszczonego zmieszaniny. Spraw, abyśmy byli jak nowo narodzeni, bez jakiegokolwiek innego dziedzictwa poza Tobą.

Ojcze, w Imieniu Jezusa i przez moc Ducha Świętego decydujemy się na wiarę i przyjęcie objawienia Twoich słów głęboko wewnątrz przemieniających nasze życie, abyśmy już dłużej nie żyli my, lecz Chrystus, a życie, którym teraz żyjemy, było życiem w Duchu Świętym. Otwórz nasze duchowe oczy, abyśmy widzieli te rzeczy, które w duchowej rzeczywistości oczekują na zamanifestowanie się przez naszą wiarę w naszym życiu i w naturalnym świecie, aby Twoja chwała pokryła całą Ziemię.

Obj. 21:5-7: I rzekł Ten, który siedział na tronie: Oto wszystko nowym czynię. I mówi: Napisz to, gdyż słowa te są pewne i prawdziwe. I rzekł do mnie: Stało się. Jam jest alfa i omega, początek i koniec. Ja pragnącemu dam darmo ze źródła wody żywota. Zwycięzca odziedziczy to wszystko, i będę mu Bogiem, a on będzie mi synem.

Mat. 6:9-10: A wy tak się módlcie: Ojcze nasz, któryś jest w niebie, święć się imię twoje, przyjdź Królestwo twoje, bądź wola twoja, jak w niebie, tak i na ziemi.

Dążcie do miłości.

Ona nigdy nie zawodzi

Ron McGatlin

basileia@earthlink.net

продвижение

Pozbądź się poczucia winy

Logo_Taylor

Wade E. Taylor

Nie ma większego bólu niż rodzicielski. Miłość rodzica do swego dziecka nie ma sobie równej. Nasze dzieci mogą rozczarować nas, zranić, nawet wykorzystać, lecz w jakiś sposób nie możemy przestać ich kochać. Czasami wydaje się, że im więcej wywołują naszego zmartwienia tym bardziej kochamy je. Chętnie oddalibyśmy swoje życie za te dzieci.
A jednak czasami ta miłość może być bardzo trudna do dania. Pamiętam kobietę, która opowiadała mi, że jej 13 letnia córka doprowadzała ją do rozpaczy. Powiedziała: „Słyszałam jak inni rodzice mówili o tym, że przyjdzie taki dzień, gdy ich dzieci opuszczą domy i to gniazdo będzie puste, a jednak ja nie mogłam się doczekać dnia, w którym moja córka odejdzie. Szczerze mówiąc nie mogę powiedzieć, abym czuła miłość do tego dziecka”. Lecz coś prowadziło tą kobietę, aby opowiedzieć swoją historię obcemu i jestem przekonany, że było to wołanie o pomoc, które mówi: „Pomóż mi, kochać tą dziewczynę, która, jak mi się czasami wydaje, zrujnowała moje życie. Złamałam moje serce, a jednak jest częścią mnie – nie mogę żyć nie kochając jej”.

Niemniej, jakkolwiek bardzo kochamy je, jakkolwiek bardzo chcemy ich dobra, jakkolwiek chcielibyśmy im oddać wszystko, co posiadamy, nie możemy żyć za nich. Nasze dzieci podejmują decyzje i czasami są to złe decyzje.

Przychodzi mi na myśl pewna para, są liderami w kościele i wspaniałymi rodzicami. Kilka lat temu siedli ze swoją 16 letnią córką w celi więziennej. Właśnie została aresztowania za włamanie. Nigdy nie zapomnę prostoty tego, co jej powiedzieli w celi tego wieczoru: „Annie, łamiesz nam serca, lecz nigdy nie powstrzymasz nas przed kochaniem ciebie”.
Jestem pewien, że ci rodzicie chętnie zamieniliby się miejscem z ich dzieckiem, lecz nawet gdyby to było możliwe, nie byłoby to nic najlepszego.

Jesteśmy ich rodzicami; spędziliśmy nasze życie, aby było im jak najlepiej, lecz czasami nawet my musimy cofnąć sie nieco i pozwolić im uczyć się lekcji jakie daje życie. Czasami ból jest częścią powrotu do domu.
Jednak nie powoduje to, że przestajemy się w jakiś sposób czuć odpowiedzialni. Przypowieść o synu marnotrawnym jest trzecią historią w trylogii. Na pierwszym miejscu jest zagubiona owca, a na drugi zgubiona moneta. Trudno byłoby oskarżać owcę (a z pewnością monetę) o to, że się zgubiła, lecz ta historia jest inna. Oto chłopiec mogący już podejmować decyzje, robi to – odwraca się plecami do ojca i jego domu. On sam wybiera. A jednak pomimo faktu, że nasze dzieci podejmują swoje własne decyzje, często czujemy się winni sami.
Słyszałem ten oskarżający głos wyrażany przez rodziców na całym świecie. Jedna para powie: „Co zrobiliśmy źle? Czy byłoby inaczej, gdybyśmy byli bardziej twardzi dla nich?” Inna powie: „Być może byliśmy zbyt surowi”. Jakiś ojciec powie: „Gdybyśmy tylko mieli codzienny, wspólny z dziećmi czas poświęcony Bogu”, a inny powie: „Gdybyśmy nie spędzali z nimi tego codziennego czasu poświęcenia. Być może wymuszaliśmy na nich nasza wiarę za bardzo”. Wina tych „gdybyśmy tylko” może boleśnie, przenikająco szarpać wnętrze a czasami sprawia, że zastygamy w strachu o nasze dzieci.
Patrzymy na inne rodziny, którym wydaje się idzie dobrze. Spotykamy ludzi, którzy mówią: „Cała nasza czwórka dzieci to wspaniali chrześcijanie” i myślimy: „To musi być przeze mnie. Gdzie pobłądziłem(am)?” Czasami wydaje się to takie niesprawiedliwe. Widzimy domy, w których rodziców niewiele obchodzi cokolwiek, a jednak ich dzieci wydają się być czymś pomiędzy Matką Teresą, a Hudson Taylor.
Nawet jeśli wychowanie mimo wszystko nie było bardzo twarde, współczesne społeczeństwo zmusza nas praktycznie do tego, aby postrzegać życie naszych dzieci jako orzeczenie w sprawie naszej skuteczności. Chcemy, aby naszym dzieciom dobrze szło, ponieważ chcemy, aby dobrze o nas myślano. Tak często, gdy nasze dzieci przechodzą przez trudne czasy – czy to nieoczekiwanie niskie stopnie czy znacznie bardziej poważne sprawy – naszą pierwszą myślą jest: „Co ludzie pomyślą o nas?”

Nasz lider w kościele zdając sobie sprawę z tego, co się z nim dzieje, ujął to tak: „Mój chłopak przechodzi teraz przez trudny czas, a moim głównym zmartwieniem jest: Co mój zbór pomyśli? Lecz mam tylko na tyle energii emocjonalnej, żeby zajmować się rzeczywistymi problemami i zdecydowałem, że muszę być wolny od tego, co inni myślą. Najważniejszy jest dobrobyt mojego syna, a nie moja reputacja”.

Tylko niektórzy bardziej szczerzy spośród nas uwolnią się od tyranii strachu przed tym, co inni pomyślą; potrzeba mniej osądzania, więcej modlitwy i świadomość, że Bóg, doskonały rodzic, jest rodzicem, który rani. My wszyscy dobrze robimy nie piejąc zbyt głośno, gdy naszym dzieciom dobrze idzie. Marie Anne Blakely powiedział tak: „Matka nie jest ani dumna ani arogancka, ponieważ ona wie, że w każdej chwili nauczyciel może zadzwonić i powiedzieć jej, że syn właśnie jeździł na motorze po sali gimnastycznej”.
Kilka lat temu dr R.T. Kendall, wtedy senior w Westminster Chapel w Londynie, został poproszony przez organizację Billi Grahama o zgodę nakręcenie godzinnego wywiadu z nim na temat teologii. Dr Kendall mówił do kamery o różnych sprawach, które zwykł był omawiać na swoich piątkowych wieczorach Szkoły Teologicznej. Gdy zbliżyli się do końca, producent powiedział: „Mamy jeszcze pięć minut filmu. Czy mógłbyś nam powiedzieć coś o rodzinie?” Dr Kendall, który mógłby być nieczuły na niepowodzenia, odpowiedział: „Nie chciałbyś nic wiedzieć o mojej rodzinie. Jako ojciec, byłem nieudacznikiem”.
Wierz,ę, że R.T. , a jak go nazywamy, był wspaniałym ojcem, lecz tak to widział, ponieważ gdy jego dzieci były młode, on zbyt wiele czasu poświęcał na swoje studia i Westminster Chapel. W tym czasie, gdy film został zrobiony można by powiedzieć, że jego dzieci były marnotrawne. Niemniej, producent błagał go, więc R.T. mówił o tych latach i błędach, które popełnił. Jedyny fragment tego filmu, który został wykorzystany – i pokazany tysiącom kościelnych przywódców na całym świecie – to były te ostatnie kilka minut. Było to zniewalające. Mówiłem do innych przechodzących przez czas łamania serc – „nie tylko ty tak masz”.
Nic dziwnego, że wykorzystano ten film w taki sposób. Dobrze pamiętam, słyszałem Billy Graham mówiącego po latach, gdy jego syn Franklin był marnotrawnym. Powiedział: „Mieszkaliśmy z Ruth w domu na szczycie i czasami leżeliśmy bezsennie wcześnie rano oczekując na powrót Franklina do domu. W końcu, słyszeliśmy samochód piszczący na zakrętach drogi wspinającej się na górę i wiedzieliśmy, że co najmniej jeszcze jedną, kolejną noc, wrócił cały”.
Tak wielu rodziców nosi ciężki bagaż winy, którego nie muszą nosić. Nie chodzi o to, aby powiedzieć, że byli doskonałymi rodzicami. Byli po prostu rodzicami – rodzicami, którzy poświęcili się temu zadaniu najlepiej jak mogli. Trudno byłoby znaleźć na powierzchni ziemi taką matkę czy ojca, którzy nie chcieliby mieć jeszcze jednej szansy rodzicielstwa – aby cofnąć zegar i móc przeczytać wszystkie książki, pójść na wszystkie seminaria, zanim ich dzieci zostały nastolatkami. Lecz nawet, gdyby taka możliwość była, prawda jest taka, że prawdopodobnie popełniliby inne błędy.
Już czas odłożyć poczucie winy na bok. Nosiliście je już wystarczająco długo. Mimo wszystko proś o przebaczenie za te rzeczy, o których wiesz, że jako rodzic zrobiłeś źle, lecz później przyłącz się reszty nas, którzy kochaliśmy i prowadziliśmy nasze dzieci najlepiej jak tylko mogliśmy, lecz którzy w końcu, muszą obserwować, jak one podejmują własne decyzje.
Nie ma nic bardziej niszczącego duszę niż fałszywa wina. Pozwól jej odejść, zacznij prosić Boga Ojca, aby sięgnął po twoich marnotrawnych, skoro tylko On może. Ostatecznie, są one w Jego rękach, a nie naszych.
I tak naprawdę, zawsze tak było.

Jest to wyjątek z książki „Bringing Home the Prodigals” napisanej przez Rob Parsons.

продвижение сайта

Reformacja Kościoła

Open Bible

George G Delo

Jedną z rzeczy, które Bóg robi obecnie jest uwolnienie Swoich ludzi od więzów stworzonych przez ludzkie tradycje w strukturach kościoła. Coraz więcej ludzi zaczyna widzieć, że zbyt wiele tego, co robimy i nazywamy kościołem opiera się na tradycjach i pysze ludzkiej, i są gotowi do zmiany, aby wprowadzić kościół z powrotem do jego duchowych podstaw. Tylko wtedy, gdy działamy zgodnie ze Słowem Bożym możemy żyć w prawdziwej wolności. Musimy badać życie i zwyczaje kościoła w świetle Pisma, aby zobaczyć, jak co pasuje. Wszystko, co jest sprzeczne ze Słowem, musi być usunięte ponieważ zawsze będzie to skutkować legalizmem i związaniem.

Tradycja mówi nam, że apostoł Paweł został ścięty w Rzymie około 66 roku. Oznacza to, że Księga Dziejów Apostolskich obejmuje około 34 lata historii kościoła od chwili jego poczęcia w Dniu Zielonych Świąt. Razem z listami Pawła, Dzieje bardzo szczegółowo przedstawiają ustabilizowane życie i zwyczaje/praktyki kościoła, przekazując obraz przywództwa kościoła, funkcjonowania ciała Chrystusa oraz podstawowe doktryny dotyczące zbawienia. W ciągu trzydziestu kilku lat życie i zwyczaje kościoła zostały dobrze osadzone. Podobnie jak dziś, rozmiar kościoła różnił się w zależności od miejsca, od małego do ogromnego. Kościół w Jerozolimie liczył w pewnej chwili co najmniej 5000 członków (Dz. 4:4) a liczba ta obejmuje wyłącznie mężczyzn, bez kobiet i dzieci. Tak więc nie można powiedzieć, że współczesny kościół nie może podążać za praktyką z Pisma z powodu swego rozmiaru czy jakiejś inne przyczyny – nie jest to przekonujące. Dzisiejszy kościół (w Ameryce) ma większą swobodę w postępowaniu zgodnie z Pismem, ponieważ nowotestamentowy kościół większość swych lat był bardzo prześladowany.

Większość  problemów dzisiejszego kościoła wynika ze złej koncepcji kościoła. Zamiast organizmu kierowanego przez Ducha Świętego, zrobiliśmy z kościoła organizację prowadzoną przez ludzi. Zamieniliśmy kościół w jednostkę finansową, instytucję korporacyjną i hierarchiczną organizację. Gdy kościół staje się organizacją, wymaga pozycji, urzędów, tytułów i wszelkiego rodzaju ogólnych wydatków. Jest zatem skorumpowany przez handlarzy władzą, chciwość, zawiść i zazdrość. Większość zepsucia, które widzimy w dzisiejszym kościele wynika ze złej jego struktury.

Bóg zaprojektował kościół jako społeczność wierzących, żyjących w pobożnej miłości i społeczności z Bogiem i ze sobą nawzajem. Miało to być kapłaństwo wierzących, służących Bogu w boskiej jedności i równości wobec siebie, w duchowej pokorze, wzajemnym poddaniu, uniżonych sług Pana, w pokorze i w posłuszeństwie, aż na śmierć.

Pierwszy kościół był żywą ilustracja intymnej społeczności żyjącej i wzrastającej razem w miłości do ich Głowy, Jezusa Chrystusa. Pismo pokazuje nam pełne miłości domostwo, a nie biurokratyczny biznes; żywy organizm, a nie hierarchiczną organizację. Kościół ma być zbiorową ekspresją Chrystusa, a nie religijną korporacją. Jest to niezależne ciało, a nie mechaniczna maszyna. Kościół to ludzie, a nie budynki. Jesteśmy kościołem i zawsze, gdy dwaj lub trzej zbierają się, jesteśmy w kościele z Panem Jezusem Chrystusem. Kościół zaczyna się od poszczególnych żywych kamieni, lecz zamyka się w duchowy dom i święte kapłaństwo, gdy jesteśmy połączeni w miłości.

Musimy chcieć patrzeć na różne cechy kościoła jaki dziś znamy i przymierzać je do Pisma. Odkryjesz, że wiele z tego, co ludzie zbudowali jest wzorowane na żydowskim systemie Starego Przymierza, a nie na Nowym Przymierzu Ducha Świętego, co daje system, któremu brakuje obecności i mocy Bożej. Obecny system kościelny jest oparty na podzieleniu Bożych ludzi przez kapłańskie kasty, spotkaniach w stylu jednego wykonawcy przy pasywnym kapłaństwie, na programach, budynkach, hierarchicznym zarządzaniu i zewnętrznej formie. Wydaje to nominalne chrześcijaństwo z niedojrzałym ciałem, organizacją rządzoną pieniądzem, elitarnym przywództwem, profesjonalnym uwielbieniem i bardzo nielicznymi owocami.

Bóg miał na celu to, aby Kościół był miejscem Jego chwały. Kościół powinien być miejscem pełni Bożej obecności i mocy. Powinien ociekać olejem Jego namaszczenia. Atmosfera powinna być przepełniona wonią Jego obecności, powinna być nasączona Jego miłością i współczuciem. Powinna obfitować w Jego społeczność i komunię; powinna być naładowana Jego radością i wiecznymi przyjemnościami; powinna wybuchać Jego uwielbieniem, chwałą i adoracją; powinna być związana szacunkiem i czcią dla Niego; powinna obfitować w uzdrowienia, uwolnienia, zbawienia, cuda i znaki; zelektryzowana żarem, pasją i oddaniem; powinna być złączona więzami widocznej miłości, troski, wsparcia i szacunku; powinna być magnesem nie do odparcia, przyciągającym zgubionych, biednych, pozbawionych środków do życia, chorych, uzależnionych, prostytuujących się, będących w potrzebie, od najmniejszych do największych.

Jedynym sposobem na to, aby kościół doszedł do tego, co było Bożym przeznaczeniem dla niego jest powrót do biblijnych korzeni w życiu i praktyce. Wszystko, co spowodowało korupcję musi być wykorzenione i zniszczone. Koncepcja społeczności wierzących, żyjących we wzajemnej miłości, jedności i społeczności musi zostać odnowiona. Jak powiedział apostoł Paweł: związane przez wszystkie wzajemnie się zasilające stawy, według zgodnego z przeznaczeniem działania każdego poszczególnego członka, rośnie i buduje siebie samo w miłości (Ef. 4:16). Każdy członek musi stać się wzmacniającym stawem Bożej łaski mocy, tak aby całe ciało mogło być połączone w miłości. Kupa cegieł nie jest budynkiem. Wyłącznie wtedy, gdy wszystkie żywe kamienie są ściśle ze sobą połączone, ciało Chrystusa może budować się wespół na mieszkanie Boże w Duchu ” (Ef. 2:22).

Kościół musi stać sie odpowiedni do krytycznych czasów, w których żyjemy. Reformacja jest koniecznością.

George
G Delo
ggdelo@gmail.com


http://powerfortodaypropheticministries.org

topodin