Author Archives: admin

Jak żyje reszta świata

Uwaga: Miliony naszych chrześcijańskich braci i sióstr na świecie żyje w ubóstwie takim jak opisane poniżej. Ten artykuł pomaga nam dostrzec to, co wierzący Trzeciego Świata przeżywają na co dzień. Podstawowym pytaniem jest: „Czego musielibyśmy się wyrzec, gdybyśmy mieli przyjąć styl życia 1.3 miliarda naszych sąsiadów, żyjących w takiej biedzie? Jeśli zaczniemy od przeciętnego zachodniego gospodarstwa, to czego musielibyśmy się pozbyć, aby zejść do tych podstawowych warunków Trzeciego Świata?”

JAK ŻYJE RESZTA ŚWIATA

Robert L. Heilbroner

Zaczynamy od najścia na dom naszej wymyślonej amerykańskiej rodziny, aby obedrzeć ją z mebli. Idzie po kolei wszystko: łóżka, krzesła, stoły, telewizor, lampy. Zostawimy rodzinę z kilkoma starymi kocami, kuchennym stołem i drewnianym krzesłem wraz z sekretarzykiem idą ubrania. Każdy z członków rodziny może zachować w swojej „garderobie” najstarszą marynarkę czy sukienkę, koszulę lub bluzkę, pozwolimy również na zatrzymanie jednej pary butów dla głowy rodziny, lecz ani jednej dla żony i dzieci. Przechodzimy do kuchni, ponieważ urządzenia już zostały wyniesione zajrzyjmy do kredensu. Pudełko zapałek może zostać, jak też małe opakowanie mąki, trochę cukru i soli. Kilka stęchłych ziemniaków i tak już w śmietniku, ale szybko da się uratować, ponieważ będą one stanowić sporą część dzisiejszego wieczornego posiłku. Pozostawimy również garść cebuli oraz talerz suszonej fasoli. Wszystko inne precz: mięso, świeże jarzyny, puszki, krakersy, cukierki. Zdemontowaliśmy już dom; łazienka została rozebrana, bieżąca woda wyłączona, kable elektryczne wyciągnięte.
Teraz zabieramy dom, rodzina może się przeprowadzić do szopy z narzędziami. W następnej kolejności: komunikacja. Nigdy więcej żadnych gazet, magazynów, książek – nic za czym by tęsknili, ponieważ umiejętność czytania też musimy naszej rodzinie odebrać.
Zamiast tego, w naszym szałasowym miasteczku pozwolimy na posiadanie jednego radia.
Czas teraz na służby państwowe: żadnych pocztowców ani strażaków. Jest wprawdzie szkoła, lecz o 5 km stąd i są tam dwie klasy. Oczywiście nie ma w okolicy szpitali i lekarzy, a najbliższa klinika znajduje się 15 km dalej i jest prowadzona przez położną. Można się tam dostać na rowerze, zakładając, że rodzina ma rower, co nie jest prawdopodobne.
A  teraz, ostatecznie, pieniądze
– Pozwolimy naszej rodzinie na zapas 5 dolarów. To pozwoli naszym posiadaczom środków do życia uniknąć tragedii pewnego wieśniaka, który stracił wzrok, ponieważ nie był w stanie zdobyć 1.94$, które, jak mu się błędnie wydawało, musiał mieć, aby uzyskać wstęp do szpitala, gdzie mógł zostać wyleczony.

[ŹRÓDŁO : „Rich Christians in an Age of Hunger”, Ronald Sider – „Bogaci chrześcijanie w dobie głodu” – wspaniała książka].

продвижение сайта

Odrzuć TCHÓRZLIWE CHRZEŚCIJAŃSTWO

(Łuk 9:23)
„Jeśli kto chce pójść za mną, niechaj się zaprze samego siebie i bierze krzyż swój na siebie codziennie, i naśladuje mnie.”

Zauważam wiele niewypowiedzianych postaw w sercach współczesnych członków kościoła. Na przykład:

  • Będę żył dla Boga pod warunkiem, że nie zniszczy to mojej reputacji.
  • Będę żył świętym życiem pod warunkiem, że nie wpłynie to negatywnie na moje relacje z rodziną.
  • Będę modlił się o przyjście Królestwa Bożego pod warunkiem, że nie dotknie to moich finansów.
  • Będę głosił ewangelię pod warunkiem, że nie doprowadzi mnie to do więzienia.

Ostatecznie, jest to tak, jakby powiedzieć:

  • Będę szedł za Chrystusem pod warunkiem, że nie będzie żadnych kosztów, że nie będzie krzyża.

Wszystkie te motywacje śmierdzą mądrością ludzką, cuchną duchem tego świata i są całkowicie sprzeczne z mądrością i poznaniem Boga. Jest to tchórzostwo, które zastąpiło Chrześcijaństwo. Mądrością Bożą i uznaniem Pana nie jest ratowanie własnego życia, lecz gotowość i chęć oddania życia na rzecz Chrystusa (Łuk. 17:23).
Chrześcijaństwo zaczyna się wtedy, gdy mężczyźni i kobiety chcą złożyć wszystko, co posiadają na rzecz osiągnięcia celów jakie ma Chrystus. Dopóki człowiek nie dojdzie do tego stanu, w którym gotów jest na ukrzyżowanie wraz z Chrystusem, kiedy pragnie, aby wszystko było Jemu poddane, nie wszedł nawet na początkowy poziom chrześcijaństwa.
Ta mentalność całkowitego poddania Chrystusowi nie jest jakimś wyjątkiem w chrześcijańskim życiu, lecz mam być prawdziwą zasadą chrześcijańskiego życia.
Być uczniem Chrystusa to odważnie i głośno zwiastować ewangelię, żyć świętym życiem, a to z pewnością oznacza cenę – całe twoje życie! Droga Chrystusa to droga męczeństwa. Drogi chrześcijaństwa zawsze były oświetlane światłem płonących męczenników i choć nie wszyscy chrześcijanie zginą śmiercią męczeńską, wszyscy mają żyć życiem męczenników.
Współczesny, wygodny Kościół musi zostać zmieniony w Kościół walczący a to stanie się tylko wtedy, gdy ten heroiczny duch chrześcijaństwa zostanie odnowiony. Tak musimy kochać Chrystusa a dusze muszą być dla nas tak cenne, aby hymnem Kościoła stało się: „Jego Królestwo za wszelką cenę!”
Jak w starej pieśni:
Jest taka miłość, która przymusza mnie,
By iść zgubionych szukać dusz,
Poddaję, Panie, wszystko co moje Ci,
By zbawiać bez względu na koszt.

Lecz jeśli nasza chrześcijańska zachęta przeplata się z myśleniem typu:

„po prostu nie pakuj się w kłopoty”;

„oby cię nie aresztowali”;

„nie denerwuj ludzi”;

„uważaj na siebie”;

„nie bądź utrapieniem dla innych”;

„nie rób z siebie męczennika”,

to nic dziwnego, że diabeł i jego królestwo nadal rozwijają się i zdobywają coraz więcej i więcej mocy w naszym kraju i na całym świecie. Zbawienie dusz musi być postrzegane jako coś bardziej wartościowego niż zabezpieczanie własnego życia. Kościół zdobywający dusze to kościół, który woli patrzeć jak ubywa jego własnego życia na rzecz zdobywania zgubionych dusz, które idą na potępienie.

Tchórzliwe chrześcijaństwo nigdy nie będzie zagrożeniem dla zwierzchności i mocy ciemności.

Tchórzliwe chrześcijaństwo nigdy nie stanie się pokoleniem, które kształtuje historię.

Wyłącznie odważne chrześcijaństwo jest Królestwem Chrześcijańskim.

Kościół z pampersami nigdy i nigdzie nie będzie kościołem mocy.

Kościół wygodny jest kościołem kulawym.

Chrystus chce kościoła ukrzyżowanego, umarłego dla miłości do czci, życia w grzechu i przyjemności tego świata.

Kiedyś E. M. Bounds napisał, że chrześcijanin: „musi rzucić się bez opamiętania w doskonałej, opróżniającej wnętrze wierze i żarliwości do dzieła zbawiania ludzi. Ci, którzy chwytają za serca i kształtują pokolenia dla Boga, muszą być pełnymi serca, współczującymi, bohaterskimi i nieustraszonymi męczennikami.
Jeśli będą to ludzie bojaźliwi, słudzy na godziny, szukający stanowisk; jeśli będą chcieli podobać się ludziom lub będą się ich bać; jeśli ich wiara będzie słabo zakotwiczona w Bogu i Jego Słowie; jeśli odrzucają złamanie na jakimkolwiek poziomie siebie czy świata, nigdy nie będą w stanie porwać Kościoła na Świecie dla Boga”.
Kościół, który nie boi się ani śmierci ani człowieka, lecz wyłącznie Boga, jest kościołem nie do powstrzymania. Jego krew jest jak krople wody, które zasiewają ewangelię. Aby uciszyć apostołów, diabeł musiał przeprowadzać egzekucje. Czy jest tak i dzisiaj? Czy upadek twojej popularności bądź przychylności u innych uciszy cię? Czy perspektywa cierpienia i bólu zamknie ci usta? Czy też może z jeszcze większą odwagą będziesz głosił ewangelię i oddawał swoje życie na Boże cele?
Musimy pozbyć się wszelkich pragnień zabezpieczania swego ja i zastąpić je życiem poświęcania siebie. Nasza postawa musi być taka jak naszego Mistrza: „Nie moja, lecz Twoja wola nich się stanie”.
Musimy patrzeć z takiej perspektywy jaką miał ap. Paweł (2 Kor. 4:17-18):
„Albowiem nieznaczny chwilowy ucisk przynosi nam przeogromną obfitość wiekuistej chwały. Nam, którzy nie patrzymy na to, co widzialne, ale na to, co niewidzialne; l bowiem, to co widzialne, jest doczesne, a to, co niewidzialne, jest wieczne.”
Złóż swoje życie ze wszelkimi nadziejami, marzeniami i pragnieniami na rzecz Chrystusa i Jego ewangelii, podnieś krzyż, nie starając się, aby ratować swoje własne życie, lecz aby je oddać dla Królestwa Bożego.
Bramy piekła zostaną wstrząśnięte a hordy piekielne będą się trzęsły, gdy serce kościoła będzie biło w takt zawołania:
Twoje Królestwo za wszelką cenę!

сайта

Najpilniej strzeżony SEKRET piekła – fragment

Ray Comfort;  Fragment z książki: „Najpilniej strzeżony SEKRET piekła”

Kto potrzebuje spadochronu?

Rodzaj odpowiedzi grzesznika zależy od tego, w jaki prezentujemy ewangelię. Pozwólcie, że to zilustruję.
Dwaj mężczyźni siedzą w samolocie. Stewardesa podaje pierwszemu z nich spadochron instruując, by założył go na siebie, ponieważ to polepszy jego lot. Pierwszy pasażer jest nieco sceptyczny, bo nie rozumie, w jaki sposób spadochron mógłby usprawnić lot. Ostatecznie decyduje się sprawdzić, czy to twierdzenie jest prawdziwe. Po założeniu spadochronu zauważa, że jest on kłopotliwy – ciężki i niewygodny. Pocieszając się jednak obietnicą lepszego lotu, pierwszy pasażer decyduje się dać sobie nieco czasu. Ponieważ on jeden ma założony spadochron, niektórzy pasażerowie zaczynają się z niego śmiać, co dodatkowo pogłębia jego upokorzenie. W końcu nie mogąc dłużej tego znieść, osuwa się na siedzeniu, odpina spadochron i odrzuca na podłogę. Jego serce wypełnia rozczarowanie i zgorzknienie, ponieważ w jego opinii został okłamany.

Kolejna stewardesa podaje spadochron drugiemu mężczyźnie, lecz posłuchajcie jej wyjaśnienia: mówi mu by go włożył, ponieważ w każdej chwili może dojść do sytuacji, że będzie musiał wyskoczyć z samolotu, z wysokości 8000 metrów! Drugi pasażer z wdzięcznością zapina spadochron. Nie zauważa jego ciężaru na swoich ramionach ani tego, że nie może prosto siedzieć. Jego umysł pochłonięty jest myślą, co mogłoby się stać gdyby wyskoczył bez niego. Gdy pozostali pasażerowie śmieją się z niego, on myśli: nie będziecie się śmiać, gdy spadniecie na ziemię.

Uodpornieni odstępcy

Spróbujmy teraz przyjrzeć się motywacjom oraz rezultatom doświadczeń obu pasażerów.
Motywacją pierwszego mężczyzny do założenia spadochronu, była wyłącznie poprawa komfortu lotu. W efekcie został on upokorzony przez pasażerów, rozczarowany niespełnioną obietnicą i wypełniony goryczą w stosunku do stewardesy, która mu go dała. Jeśli chodzi o niego, nigdy więcej nie włoży czegoś takiego na swoje plecy.

Drugi mężczyzna włożył spadochron, aby uniknąć niebezpieczeństwa nadchodzącego zagrożenia. Ponieważ wiedział, co by się stało bez tego zabezpieczenia, posiadał głęboko zakorzenioną radość i pokój w swoim sercu. Świadomość, że został ocalony od pewnej śmierci, dała mu siłę do przeciwstawienia się urąganiu ze strony innych pasażerów. Jego stosunek do stewardesy, która dała mu spadochron, był pełen płynącej z głębi serca wdzięczności.
Teraz posłuchajcie, co mówi współczesna ewangelia: „Przyjmij Jezusa Chrystusa. On da ci miłość, radość, pokój i spełnienie”. Innymi słowy polepszy komfort twojego lotu. Na zasadzie eksperymentu grzesznik przyjmuje Zbawiciela, by przekonać się czy będzie tak, jak mu głoszono.

Co otrzymuje? Pokuszenie, cierpienie i prześladowanie. Inni pasażerowie drwią z jego decyzji. Co więc robi? Odchodzi od Jezusa Chrystusa, gorszy się Słowem Bożym, jest rozczarowany, zgorzkniały i ma w tym zupełną słuszność! Obiecano mu pokój, radość i spełnienie, a wszystko co otrzymał to doświadczenia i upokorzenia! Jego gorycz zwraca się ku tym, którzy „dali” mu „dobrą nowinę”. Jego stan końcowy jest gorszy niż początkowy – kolejny uodporniony, zgorzkniały odstępca!

Apostoł Piotr działał w nierozsądnej gorliwości, gdy próbował posiekać na kawałki rzymskiego sługę w ogrodzie Getsemane. Wielu nierozważnych chrześcijan również odcina uszy potencjalnych słuchaczy. Gdy grzesznicy już raz stwierdzą, że spróbowali chrześcijaństwa, nie nadstawią ucha by słuchać ewangelii po raz kolejny! Dlaczego grzesznicy odchodzą i nie słuchają? Ponieważ już dłużej nie głosimy pełnego przesłania ewangelii! Pominęliśmy klucz do szczerej pokuty – Zakon Boży! Apostoł Paweł powiedział: „Przecież nie poznałbym grzechu, gdyby nie zakon” (Rz 7:7).

Posłuchaj poniższych słów Charlesa Spurgeona:
Zaniechaj Zakonu a osłabisz światło, dzięki któremu człowiek dostrzega swoją winę. To poważna strata dla grzesznika a nie zysk – gdyż zmniejsza prawdopodobieństwo jego przeświadczenia i nawrócenia. Mówię, że pozbawiasz ewangelię najmocniejszego argumentu (najpotężniejszej broni), gdy odkładasz na bok Zakon. Usuwasz z niej nauczyciela, który prowadzi człowieka do Chrystusa… Ludzie nigdy nie zaakceptują łaski, dopóki nie zaczną drżeć przed sprawiedliwym i świętym Prawem. Dlatego też Zakon służy najpotrzebniejszemu i najbardziej błogosławionemu celowi i nie może zostać usunięty ze swego miejsca.

Gdy grzesznik dostrzega konsekwencje łamania Prawa Bożego – tego, że nie może uciec od nieuchronnego sądu – wówczas dopiero widzi potrzebę oddania się Panu Jezusowi Chrystusowi. Gdy głosimy nadchodzącą karę przez Prawo, grzesznik przychodzi do Chrystusa wyłącznie, by uniknąć „nadchodzącego gniewu”. W miejsce głoszenia, że Jezus polepsza komfort lotu, musimy ostrzegać ludzi przed nieuchronnym skokiem. Każdy musi przejść przez drzwi śmierci. A jak postanowione jest ludziom raz umrzeć, a potem sąd (Hbr 9:27).

Czy jednak chrześcijaństwo nie oferuje obfitego życia? Zapewniam cię, że oferuje! Pokój i radość są właściwymi owocami Ducha. Jest to jednak niesprawiedliwe wobec grzeszników, gdy kusimy ich wyłącznie korzyściami zbawienia. Nasze niefortunne starania powodują jedynie, że grzesznicy przychodzą do Chrystusa z zanieczyszczonymi motywacjami, pozbawionymi pokuty.

Pamiętasz, dlaczego drugi pasażer miał radość i pokój? Ponieważ wiedział, od czego uchroni go spadochron. Tak samo prawdziwie nawrócony posiada radość i pokój w swoim wierzeniu, gdyż wie, że sprawiedliwość Chrystusa wyswobodzi go od nadchodzącego gniewu. „Albowiem Królestwo Boże to… sprawiedliwość i pokój, i radość w Duchu Świętym” (Rz 14:17). Dlaczego sprawiedliwość idzie w parze z pokojem i radością? Ponieważ „bogactwo nic nie pomoże w dniu gniewu, lecz sprawiedliwość ratuje od śmierci” (Prz 11:4).

сайта

Najlepiej strzeżony SEKRET piekła#Różne artykuły

#

Jest to książka dla tych wszystkich,
którzy widząc beznadziejność swoich i innych wysiłków ewangelizacyjnych zarzucili
to Boże dzieło, trochę obciążeni tym, że nie zwiastują, trochę wytłumaczeni
przez różnych kaznodziejów twierdzących, że ten kraj to pod duchową czapą
żyje i dlatego nie mamy takich efektów jak byśmy chcieli no i jeszcze parę
innych powodów. Osobiście brałem udział w dziesiątkach ewangelizacji w różnych
miejscach w całym kraju z Anglikami, Amerykanami, Holendrami, nawet z Australijczykami
i ZAWSZE z tym samym efektem: dziesiątki ludzi modlących o przyjęcie Jezusa
i 0 (ZERO) nawróceń. Od dawna wiedziałem, że coś jest nie tak z tą „modlitwą
pokutną”. Potem Bóg zaczął mnie przekonywać, że to wszystko dlatego, że nie
idziemy w ślady Jezusa, który „świadczył, że uczynki świata są złe”. Oczywiście,
nie ma prześladowań, (no i te wszystkie bajery, że żyjemy w demokratycznym
kraju, że wolność itp, itd…), bo nikomu za skórę nie

wchodzimy. Zwiastowana dziś ewangelia
nie przypomina nawet gumowej pałki, a co dopiero miecza, który rozdziera
wnętrze grzesznika. To jest książka, która pokazuje dokładnie, precyzyjnie
i biblijnie jaki składnik świadczenia został przez kościół utracony, i wyjaśnia
ten właśnie totalny brak naszej skuteczności.

Chciałbym rzucić takie hasło w
internet i, proszę, popchnijcie to dalej:

Kto żyw niech kupuje „Najlepiej
strzeżoną tajemnicę piekła” (a jeśli możesz to 2,5, 10) czyta i rozdaje.
Nawet jeśli dzięki temu będziemy mieli jednego grzesznika nawróconego za
jedną książkę 1:1 to chyba każdy przyzna, że 17 zł. za prawdę, która zbawi
tego człowieka to niewiele, wiem i jestem przekonany, że efekty będą dużo
większe.

A więc jeszcze raz:

Ray Comfort

Najlepiej strzeżona tajemnica piekła

———————————————————————————-

Pozwolę sobie zareklamować jedno
miejsce, gdzie da się ją kupić

(i krótki komentarz na temat tej
książki):

http://www.aetos.pl/product_info.php?products_id=1268

a na stronach wydawnictwa

http://www.jakubwydawnictwo.com

jest wiele innych adresów księgarni
i hurtowni.

Jeśli możesz kup dwie, pięć lub dziesięć i rozdawaj
w kościele, aby każdy
mógł się dowiedzieć
jak być skutecznym w ewangelizacji.


Serdecznie pozdrawiam

Piotr Zaremba

рейтинг seo компаний россии

NIebezpieczeństwo spoufalenia

Chip Brogden

Łuk 7:44 in.

Wszedłem do twojego domu, a nie podałeś mi wody do nóg moich;.

Jak często traktujemy lekko obecność Jezusa? Nasza pseudo-chrześcijańska kultura jest bluźniercza. Nie mówię o świeckości języka, lecz o traktowaniu boskich rzeczy ze swobodną, apatyczną i nonszalancką postawą. Bluźnimy świętym rzeczom traktując je jak coś zwykłego, normalnego, powszechnego oi rutynowo.

Ciekawe jest to, że tylko ci, którzy znają Świętego zagrożeni są spoufaleniem w tej dziedzinie. Niewierzący, ci którzy nie są ze Świętym zaznajomieni, nie mogą bluźnić temu, czego nie rozumieją.

Niebezpieczeństwo spoufalenia polega na tym, że wiemy i zaniedbujemy.

Właśnie tutaj w Ewangelii Łukasza w 7 rozdziale jest to dla nas zilustrowane. Faryzeusz zaprosił Jezusa na obiad. Nie jest to jakiś nieobeznany z religijnymi sprawami człowiek, lecz członek najbardziej ostrego stronnictwa religijnego. Jezus przyjął jego zaproszenie i wszyscy zasiedli do posiłku.

W czasie, gdy siedzieli przy stole, weszła do pomieszczenia kobieta z alabastrowym słoiczkiem oleju. Wiemy, że była grzesznicą, ponieważ Łukasz tak komentuje wydarzenie: A oto pewna kobieta z tego miasta, grzesznica,… (7:37 in.). Ta grzesznica robi coś dziwnego i wspaniałego: obmywa stopy Jezusa  swymi łzami i wyciera je włosami, całując Jego stopy; namaszcza je też przyniesionym pachnącym olejem.

Oczywiście, faryzeusz jest ogromnie zgorszony tym, że ta grzesznica przyszła nieproszona do jego domu. Jest również nieco zmieszany tym wyrazem uczucia. Myśli sobie: Gdyby Jezus był prorokiem, wiedziałby, kim i jaka jest ta kobieta, która go dotyka, bo to grzesznica. Lecz w umyśle  Jezusa, istotne jest to: Kto faktycznie Mnie kocha, a kto mnie lekceważy.

W tamtych czasach nikt nie podróżował dla przyjemności. Powszechnie nie lubiano tego ze względu na upał i brudną przeprawę, której unikano, jeśli tylko było to możliwe. Większość ludzi, w tym i Jezus, podróżowała na piechotę, tak więc rytuał zajmowania się gośćmi był związany ze stałymi zasadami i koncentrował się wokół stóp. Po wejściu do czyjegoś domu, gospodarz witał gościa pocałunkiem w oba policzki i oferował wodę do umycia zmęczonych i brudnych nóg. Jeśli było to możliwe proponowano również jakieś perfumy i olej, aby gość mógł się odświeżyć. Jednak faryzeusz nie dopełnił tej nawet w najbardziej podstawowej, zwykłej i tradycyjnej grzeczności  wobec gościa (7:44-46 in.):

Nie  dałeś wody do stóp moich…., nie pocałowałeś mnie, … głowy mojej nie namaściłeś . . .

Obecność Jezusa została lekko potraktowana!  Czy było to tylko przez zapomnienie ze strony gospodarza, czy też coś innego?  Głębszego?

Być może faryzeusz nadmiernie się spoufalił z Jezusem – stał się po prostu troszkę nazbyt swobodny. Z daleka Jezus był niesamowity, a teraz siedział u niego przy stole, w jego domu i mógł się przekonać, że Jezus jest człowiekiem. Może doszedł do wniosku, że Jezus nie różni się tak bardzo od niego. To tylko Jezus, nie się więc czym ekscytować. Niech się sam zatroszczy o wodę i umyje sobie nogi. To jest właśnie niebezpieczeństwo spoufalania!

Mówi się, że poufałość rodzi pogardę. Na początku pragnęliśmy obecności Pana, lecz dziś już lekceważymy ją. Na początku byliśmy w zachwycie, lecz teraz być może nie jesteśmy już tak zdumieni. Jego odwiedziny stają się bardziej rutyną, czymś zwyczajnym, bardziej powszechnym. Przyzwyczailiśmy się już do śpiewanych pieśni a czytanie biblii jest suche; świadectwa składane przez braci i siostry nie poruszają nas, w końcu już to wszystko słyszeliśmy i widzieliśmy tyle razy.

Z drugiej strony właśnie ta kobieta, zachowała cichą cześć, poczucie boskiego zdumienia, majestatyczne wyrażenie zadumy na Tym co Święte. Oddała cześć Temu, któremu cześć się należy. Wykonała to, czego zabrakło. Gdy przybyła i zobaczyła, że nikt nie usłużył Panu, to, na tą jedną chwilę, w tym miejscu stał się On centrum jej istnienia.

Tak niewielu ludzi prawdziwie dziś usługuje Panu Samemu. Oczekują, że Pan będzie usługiwał im i faktycznie robi to. Lecz taka jest natura Pana Jezusa, że On nigdy nie zwróci uwagi na siebie, nigdy nie powie:”Dlaczego nie usługujesz Mnie? Dlaczego Mnie lekceważysz? Dlaczego nie umyłeś Moich stóp?” Będzie milczał i oczekiwał, że ktoś Go zauważy. Być może to właśnie jest przyczyną faktu, że często jest pomijany i lekko traktowany; On nigdy nie stara się o nic dla siebie.

Kiedy po raz pierwszy Pan pokazał mi wagę usługiwania Jemu, nie żądał ode mnie niczego. Po prostu pozwolił mi doświadczyć tego, jak samotny był pośrodku całej religijnej działalności. Tam, wśród naszych wspaniałych kościelnych nabożeństw zrozumiałem, że lekceważymy Jezusa – zbyt dobrze znamy Jego obecność. Gdy zrozumiałem to, jaki sprawia to ból Panu, natychmiast też wiedziałem, co należy zrobić. To właśnie wtedy zrozumiałem, że usługiwać Panu jest rzeczą pierwszoplanową, najważniejszą; podstawowym celem i przyczyną naszego istnienia.

Najlepsi kelnerzy i kelnerki to ci, którzy uprzedzają twoje potrzeby i natychmiast ruszają, aby je zaspokoić – nawet nie musisz o to prosić. Nie mówią: „Czy chce pan jeszcze herbaty?” Patrzą, czy potrzebujesz, a gdy widzą, że masz pustą szklankę, pojawiają się, aby ją napełnić.

Kelner, sługa, usługujący: wszystkie trzy wyrazy mają to samo znaczenie. Oczekiwać na Pana; być sługą Pana; usługiwać Panu; wszystkie trzy opisują tę samą funkcję i cel działania. Najczęściej nie jest to głoszenie, nauczanie, podróżowanie czy budowanie wielkiej służby, lecz wypatrywanie, uprzedzanie i zaspokajanie Potrzeb Pana, którego nikt nie lekceważy.

Pan daje przez calutki dzień; On uczy tłumy; On uzdrawia ich choroby; On wychodzi naprzeciw ich potrzebom, a pod koniec dnia jest zmęczony, ma brudne stopy i potrzebuje odświeżenia. Lecz często jest tak, że Jego potrzeby są całkowicie pomijane, a my gorliwie wyciągamy ręce po NASZE błogosławieństwo.

Z pewnością ta kobieta miała wiele potrzeb, a jednak przyszła do Pana Jezusa, nie po to, aby błogosławieństwo otrzymać, lecz aby błogosławić (Łuk 7:44-46 in.):

On zaś łzami skropiła nogi moje i włosami swoimi wytarła,… nieprzestała całować nóg moich, … ona zaś olejkiem namaściła nogi moje..

Gdy Jezus wchodzi do „naszego domu”” – czy to jest miejsce oddawania czci, dom, praca, czy serca – czy lekceważymy Go? Czy Jego Potrzeba jest zaspokojona?

Modlę się o to, aby Pan przekonał nas, że bluźnimy Panu i uwolnił nas od spoufalenia. Pokutujmy i odkryjmy ponownie Tego, który siedzi z nami przy stole.

ceo продвижение сайта

Amerykański bałwan

Wyobraź sobie kogoś, kto bierze kawałek drewna, rzeźbi go tak, aby wyglądał na brodatego mężczyznę w długiej szacie. Na dole tej figury ryje imię „Jezus” no i w końcu codziennie klęka przed nim w czci. Czy w ten sposób staje się chrześcijaninem? Nie, to sprawia, że jest bałwochwalcą. On czci coś, co sobie nazwał Jezusem, lecz co nie jest Nim w ogóle. Jego drewniany bożek jest ciężką obrazą dla Jezusa.

W podobny sposób współczesne amerykańskie chrześcijaństwo stworzyło sobie wiele wersji Jezusa, które z ledwością przypominają Jezusa objawionego w Piśmie. Tworząc sobie bożki według swojego upodobania, ci czciciele „amerykańskiego Jezusa” nie są ani troch mniej bałwochwalcami, ani trochę więcej chrześcijanami, niż ów rzeźbiarz, którego przed chwilą opisałem.

Jakie różnice występują między amerykańskim, a Biblijnym Jezusem? Ten amerykański pojawia się w różnorodnych postaciach, lecz porównajmy tylko kilka jego cech z tej najbardziej popularnej wersji do Biblii.

Biblijny Jezus powiedział, że tylko ci, którzy pełnią wolę Jego Ojca, zachowują Jego przykazania wejdą do królestwa. Wszyscy inny zostaną wrzuceni do piekła, nawet ci, którzy nazywają Go Panem (Mat. 7:13-27). Biblijny Jezus ostrzegał, że nienawidzący, pożądliwi, nieprzebacząjcy, egoistyczni, zdziercy nie będą zbawieni ((Mat. 5:21-22, 27-30; 6:14-15, 19-24; 25:31-46). W przeciwieństwie do tego, amerykański Jezus nie upiera się przy świętości tak bardzo. Z pewnością nigdy nie mówi o tym, że posłuszeństwo jest istotne do zdobycie wiecznego życia. Ci, którzy wierzą w to, są legalistami, mówi. Zawsze podkreśla Bożą łaskę, lecz jest to łaska, która przymyka oko i przebacza, lecz nie przemienia. Amerykański Jezus wierzy, że wiara bez uczynków może zbawiać i że jest cała klasa związanych z niebem chrześcijan zwanych „cielesnymi”, którzy są nie do rozróżnienia od niebawionych ludzi.

Biblijny Jezus w wyraźnych słowach ostrzegał swoich najbliższych uczniów o tym, że mogą nie być przygotowani na Jego powrót, jeśli wrócą do swoich grzechów. Ostrzegał ich, że zostaną wrzuceni do piekła, jeśli nie będą przygotowani na Jego powrót (Mat. 24:32-51; 25:1-30). Amerykański Jezus, z drugiej strony, wierzy, że jak już raz zostałeś zbawiony to już zawsze będziesz zbawiony. Masz zagwarantowane miejsce w niebie, bez względu na to jak prowadzisz swoje życie. Często mówi publiczności, że umarł za wszystkie grzechy, przeszłe, obecne i przyszłe, tak więc nie ma takiego grzechu, którego popełnienie nie obejmowałaby Jego śmierć. Mogą się więc czuć pewni w Jego łasce. (Nigdy nikt nie zdaje pyta, czy na koniec wszyscy będą zbawieni, skoro Jezus umarł z grzechy każdego, przeszłe, obecne i przyszłe).

Biblijny Jezus nie znając czasu Swego powrotu, powiedział uczniom, żeby byli gotowi nawet na ucieczkę w góry, z powodu wielkich prześladowań jakie zaczną się, gdy antychryst wejdzie do świątyni. Niektórzy będą zamęczeni. Obiecał kataklizmy oraz że „pośle swoich aniołów z wielką trąbą, i zgromadzą wybranych jego z czterech storn świata z jednego krańca nieba aż po drugi” (Mat 24:3-36). Amerykański Jezus obiecuje, że wszyscy jego będą zabrani w górę zanim jakiekolwiek prześladowania się zaczną, ponieważ Bóg nie dopuści, aby ludzie, których kocha byli tak prześladowani. (Ci, którzy wierzą w amerykańskiego Jezusa często nie mają najmniejszego pojęcia jak wiele prześladowań na całym świecie ci którzy , którzy wierzą w Bilijnego Jezusa, ani specjalnie ich to nie obchodzi.) Amerykański Jezusa wróci dwa razy, a Jego drugi powrót nastąpi po Jego pierwszym powrocie po siedmiu latach, tylko zapomniał o tym powiedzieć uczniom.

Biblijny Jezus nakazał swoim uczniom, aby sprzedawali swoje majętności i rozdawali ubogim, a wszelkie swe dobra składali w niebie. Nakazał im, aby nie składali swych bogactw na ziemi. Powiedział, że ci, którzy tak robią są pełni ciemności (p. Mat.6:19-24; Łuk 12:33). Nawet ci, którzy skrupulatnie składają dziesięciny, podobnie jak faryzeusze, mogą kochać pieniądze (p. Łuk. 11:42; 16:14; 18:12).

 Amerykański Jezus często mówi swoim uczniom coś dokładnie przeciwnego. Chce dawać im więcej skarbów do zbierania na ziemi, żeby byli nawet jeszcze bogatsi niż już są. Obiecuje powodzenie już za 10% ich przychodów. Interesujące jest to, że zgodnie badaniami Georga Barna, nie więcej niż 8% ludzi, którzy wierzą w amerykańskiego Jezusa, faktycznie daje co najmniej 10% ze swych przychodów na ten cel.

Biblijny Jezus nauczał swoich uczniów modlić się, aby Imię Jego Ojca było święcone, aby Jego królestwo przyszło i Jego wola wypełniła się doskonale na Ziemi. Uczył ich, aby prosili o swój codzienny chleb i uwolnienie od zła (Mat. 6:9-13). Amerykański Jezus uczy swoich uczniów, aby modlili się modlitwą Jabeza i domagali się swoich praw związanych z przymierzem, aby zdobyć jeszcze więcej bogactw.

Biblijny Jezus mówił wszystkim, aby pokutowali, ostrzegał ich, że jeśli tego nie zrobią to zginą. Ogłaszał, że pokuta jest koniecznym wymogiem przebaczenia (p. Mat. 4:17; Łuk. 5:32, 13:3-5; 24:47). Amerykański Jezus rzadko wspomina o pokucie, zwykle prosi ludzi o to, aby przyjęli Go jako zbawiciela.

Biblijny Jezus często mówił o piekle i ostrzegał przed jego horrorem. (p. Mat. 5:2, 29-30; 8:12; 10:28; 13:41-42, 49-50; 18:9; 22:13; 23:33; 24:51; 25:30; Łuk. 13:28). Amerykański Jezus nie chce nikogo straszyć wspominaniem o piekle, skoro mogłoby bo urazić niektórych ludzi idących do piekła, a to utrudnia wzrost kościoła.

Biblijny Jezus powiedział swoim sługom, że ich celem jest powoływanie uczniów, którzy będą posłuszni wszystkim Jego przykazaniom (p. Mat. 28:19-20). Amerykański Jezus mówi swoim sługom, że ich celem jest nazbierać jak największe tłumy na niedzielne nabożeństwo.

Biblijny Jezus obiecywał wolność od grzechu tym, którzy staną się Jego prawdziwymi uczniami i będą trwać w Jego Słowie (p. Jn. 8:31-36). Amerykański Jezus takich obietnic nie daje. Grzesznicy i uzależnienie muszą poczekać na niebo z nadzieją na wolność. Amerykański Jezus oferuje im psychologiczną poradę i grupy wsparcia.

 Biblijny Jezus wierzył, że być wierzącym w Niego i by Jego uczniem to synonimy. Wzywał każdego, aby zrobił pierwszy krok ku relacji z Nim stając się oddanym uczniem (Mat. 28:19-20; Łuk.14:25-35; Jn. 8:30-31). Amerykański Jezus wierzy, że każdy może być oddanym niebu wierzącym, nawet jeśli nigdy nie stanie się uczniem, co jest tylko opcjonalny krokiem dla tych, którzy rzeczywiście chcą oddać się Jemu.

Biblijny Jezus wzywa do pełnego pasji oddania. Ogłasza, że nie jesteśmy warci Go, jeśli kochamy naszych rodziców czy dzieci bardziej od Niego. Nie możemy przyjść do Niego, jeśli nie odrzucimy siebie i nie weźmiemy Jego krzyża (p. Mat. 10:37-38; 16:24). Amerykański Jezus nie przejmuje się tym, że zajmuje drugie miejsce po bardziej ekscytujących rzeczach jak amerykański football, NASCAR (wyścigi samochodowe) oraz WWF (ochrona zwierząt).

__________________________________________________________________________________________________

 Główną różnicą między Biblijnym, a amerykańskim Jezusem jest to: Biblijny Jezus jest Królem Królów i Panem Panów, wszechmocnym Synem Boga, nadchodzącym Sędzią świata, podczas gdy amerykański Jezus jest tylko zbawicielem i przyjacielem.

 Główną różnicą między tymi, którzy wierzą w Biblijnego Jezusa, a tymi, którzy wierzą w amerykańskiego jest to: Ci, którzy wierzą w Biblijnego Jezusa przestrzegają Jego przykazań i miłują braci (p. 1 Jn 2:3-6; 3:9-10, 14), podczas gdy ci, którzy wierzą w Jezusa amerykańskiego mają na sobie cienka warstwę świętości i nie dbają o braci, a w rzeczywistości często nienawidzą i krytykują prawdziwych naśladowców Jezusa nazywając ich „niezrównoważonymi fanatykami” czy „legalistami”, bądź „świętszymi od papieża”

 (p.1 Jn. 2:9, 11, 19; 3:14; 4:20).

Lecz jest jeszcze jeden, najbardziej poważny fakt: ludzie, nie są zbawiani wtedy, gdy uwierzą, że zbawienie jest z wiary, lecz gdy uwierzą w Osobę, Boską Osobę zwaną Jezus Chrystus (p. Jn. 3:16), a skoro tak, to bardzo powinno martwić nas to, że tak wielu ludzi, którzy twierdzą, że są chrześcijanami, wierzy w Jezusa tak ogromnie różniącego się od Tego Biblijnego. Ludzie, którzy wierzą w amerykańskiego Jezusa faktycznie nie wierzą w Jezusa w ogóle. Amerykański Jezusa jest amerykańskim bałwanem.

Lecz czy Syn Człowieczy, gdy przyjdzie znajdzie wiarę na ziemi? Jezus (Łuk.18:8).

раскрутка

Zmiany ??!!#Różne artykuły

#

Kościół
paszteci zmiany „frazeologii” Świętej Trójcy

Richard Ostling
ASSOCIATED PRESS
Czerwiec 20, 2006
BIRMINGHAM, Alabama.


W niektórych Prezbiteriańskich kościołach Święta Trójca w postaci: „Ojciec,
Syn i Duch Święty” zostaną usunięte – „Matka, Dziecko i Łono” zawieszone.
Delegaci na krajowy zjazd Prezbiteriańskiego Kościoła (USA) przegłosowali
wczoraj, aby „przyjąć” deklarację polityki używania języka zawierającego
odniesienia do płci dla nazwy Trójcy, a jest to o krok od przyjęcia tego.
Urzędnicy kościoła zostali upoważnieni do zaproponowania „eksperymentalnej
liturgii” ze „zmienionym słownictwem” dla Trójcy, lecz zbory nie będą musiały
tego używać.

Oprócz „Matka, Dziecko i Łono” oraz „Skała, Odkupiciel, Przyjaciel,”
są jeszcze następujące możliwości:
• „Kochanek, Umiłowany, Miłość”
• „Stwóca, Zbawiciel, Ten, który uświęca (Sanctifier)”
• „Krół Chwały, Książe Pokoju, Duch Miłości”

Nie zmienia to teologicznej
pozycji kościoła, lecz daje edukacyjną możliwość rozwoju duchowego życia
członków” – powiedziała w czasie wczorajszej debaty na temat zmian przewodnicząca
komisji legislacyjnej Nancy Olthoff, świeckiego członka kościoła.

Zgromadzenie z ledwością
broniło konserwatywnej oferty, aby posłać dokument do dalszych studiów, które
mogły by go unicestwić. Zespół ekspertów, który pracował nad tym tematem
od 2000 roku stwierdził, że klasyczny język nazewnictwa Trójcy ciągle powinien
być używany, lecz prezbiterianie powinni starać się o „świeży sposób wypowiadania
tajemnicy trój jedynego Boga”, aby „rozwinąć słownik chwały i czci kościoła”.
Język, który był używany przez setki lat do opisania Ojca i Syna „był używany
do popierania idei, że Bóg jest mężczyzną i że mężczyzna jest nadrzędny wobec
kobiety” stwierdziła ta ekipa specjalistów. Konserwatyście odpowiedzieli,
że kościół powinien ściśle przylgnąć do sposobu w jaki Biblia odnosi się
do Boga i zwrócić uwagę na to, że Modlitwa Pańska, której Chrsytus nauczył
mówić, jest skierowana do „Naszego Ojca”.

Delegaci zaśpiewali zmienioną
wersję znanej doksologii; „Chwała Bogu, od którego wszelkie błogosławieństwo
płynie”, unikając męskich rzeczowników i zaimków określających Boga.

Młoda delegatka Dorothy
Hill, studentka
Gordon-Conwell Theological Seminary in
Massachusetts, protestowała, twierdząc,
że dokument proponujący zmiany językowe w nazewnictwie Trójcy „sugeruje punkt
widzenia, który wywoła napięcie co do czegoś, o czym w naszych kościołach
zawsze zachowywano jako prawdę o naszym Trójjedynym Bogu”.

Panna Hill przypomniała
delegatom, że w Dziesięciu Przykazaniach powiedziano: „…, gdyż Pan nie
pozostawi bez kary nikogo, kto nadużywa Jego imienia”.

Wielebna Deborah Funke
z Montany ostrzegła, że ten dokument będzie „wywoływał teologiczne zagmatwanie
i podziały” w czasie, gdy denominacja liczące 2.3 miliona członków napotyka
na inne problemy.

Zgromadzenie głosuje dziś
nad propozycją, aby dać lokalnym zgromadzeniom i regionalnym prezbiterianom
swobodę ordynowania kleryków i świeckich urzędników żyjących w homoseksualnych
związkach. Dziesięć konserwatywnych grup prezbiteriańskich ostrzegło wspólnie,
że zgoda na to, co oni nazywają „opcją lokalną” będzie „promowaniem schizmy
przez dopuszczenie do lekceważenia jasnych biblijnych standardów Pisma.

Brawo Dorothy Hill !!

aracer.mobi