26 listopada
Stale powtarzam, że zbawienie (sozo, pełnia) to nie zdarzenie, lecz podróż przez doświadczenia. Niemniej, dla osoby, która nic nie wie o aktualnej podróży osobistych doświadczeń może czasami wydawać się zdarzeniem. Obserwator często zakłada, że przebudzona świadomość jest związana z wielką dyscypliną i powodzeniem, podczas gdy w rzeczywistości zawsze jest dokładnie przeciwnie.
Pierwsza część mnie „przeznaczona do zbawienia” to ta, którą moje ego może zaprezentować nie ryzykując obszernego ujawnienia ukrytego-ja. Jest to owo fałszywe ja, które zazwyczaj pierwsze wychodzi do przodu po nawrócenie, ponieważ pragnie grupowej akceptacji bardziej niż Bożej świadomości. Kiedy już moja grupa mówi mi, kim jest Bóg i jakie jest moja „pozycja” z Bogiem, to nie potrzebuję rzeczywiście Boga. Moja grupa jest moim bogiem, pomimo że nigdy nikt tego głośno nie powie. Po prostu potrzebuję Boga do „głównych” zmagań, aby podeprzeć swój ewangelikalny fundamentalizm i aby przygotować swoją posesję na szczycie wzgórza.
Continue reading


