Author Archives: pzaremba

Codzienne rozważania_11.02.2016

Hurynowicz_rozwazania

Treny 3:31-32.
ALBOWIEM PAN NIE ODRZUCA NA WIEKI: GDY ZASMUCA ZNOWU SIĘ LITUJE WEDŁUG OBFITOŚCI SWOJEJ ŁASKI.

Pan Bóg nigdy nie odrzuca na wieki. Kobieta może swoje świecidełka odłożyć na kilka dni, ale nie zapomni ich nigdy i nie wyrzuci do śmieci. Odrzucenie kogoś nie jest w Bożej naturze, aby mógł odrzucić tych, których umiłował. Zostaliśmy wybrani przed wiekami i zostaliśmy umiłowani na całe wieki. Tak nas umiłował, że umarł za nas na krzyżu, dlatego możemy być pewni, że Jego miłość nas nie opuści. Ktoś może twierdzić, że został odtrącony, jest to niemożliwe. Takie myśli powinny być odrzucone i nigdy nie należy dawać im miejsca w swoim sercu. „Nie odrzucił Bóg swego ludu, który uprzednio sobie upatrzył…” (Rzym. 11:2).

Pozdrawiam i życzę błogosławionego dnia.

Codzienne rozważania_10.02.2016

Hurynowicz_rozwazania

Mt 4:4
NIE SAMYM CHLEBEM ŻYJE CZŁOWIEK, ALE KAŻDYM SŁOWEM, KTÓRE POCHODZI Z UST BOŻYCH.

Gdyby Bóg chciał, mógłbym żyć bez chleba tak jak Pan Jezus przeżył czterdzieści dni, lecz nie byłbym w stanie żyć bez Jego Słowa. Przez to słowo zostaliśmy stworzeni i tylko przez nie istniejemy. Bóg jest pierwszą a chleb drugą przyczyną naszego istnienia. W biedzie, gdy zaczynało brakować chleba, malał też głód. Gdy nie było żadnych źródeł pomocy On zsyłał pomoc niespodziewaną. Słowo Boże, Pismo Święte, Biblię musimy mieć zawsze, bo tylko wtedy możemy oprzeć się diabłu. Gdy zabraknie Słowa Bożego wtedy wróg nasz będzie nas miał w swojej mocy ponieważ będziemy słabnąć. Nasza dusza potrzebuje pokarmu a nie ma innego jak Boże Słowo. Żadne księgi czy kaznodzieje całego świata nie są w stanie nakarmić duszy, ale jedno słowo z ust Bożych może nasycić duszę. Daj nam Panie tego chleba na wszystkich drogach naszych.

Pozdrawiam i życzę błogosławionego dnia.

Codzienne rozważania_09.02.2016

Hurynowicz_rozwazania

J 6:37.
WSZYSTKO CO MI DAJE OJCIEC, PRZYJDZIE DO MNIE, A TEGO, KTÓRY DO MNIE PRZYCHODZI, NIE WYRZUCĘ PRECZ.

Czy ktoś może podać przykład, żeby Pan Jezus odrzucił kogoś, kto do Niego przychodzi z ciężarem swych win? Nie ma takiego i nie będzie. Nikt nie może i nie będzie mógł powiedzieć, że szedł do Jezusa a On go odepchnął. Przypuśćmy, że idziemy do Jezusa teraz w sprawie niezbawionych członków naszych rodzin. Możemy być pewni, że nas nie odtrąci i wysłucha. Idę do Niego każdego dnia i nigdy do tej pory nie zamknął przede mną drzwi swojej łaski. Jezus przyjmuje grzeszników i nie odtrąca nikogo. Przychodzimy do Niego z naszymi słabościami i grzechami, z drżącą wiarą, małą wiedzą i słabą nadzieją, ale On nas nie odtrąca. Przychodzimy do Niego z modlitwą ale modlitwa ta urywa się, z wyznaniem ale jest ono słabe, z chwałą ale chwała ta jest zbyt mała w stosunku do Jego ofiary. On jednak nas przyjmuje. Przychodzimy chorzy, nieczyści, słabi i niegodni, ale On nas nie odrzuca.
Pozdrawiam i życzę błogosławionego dnia.

Codzienne rozważania_08.02.2016

Hurynowicz_rozwazania
Jd
1 JUDA, SŁUGA JEZUSA CHRYSTUSA, A BRAT JAKUBA, DO POWOŁANYCH, W BOGU OJCU UMIŁOWANYCH, A DLA JEZUSA CHRYSTUSA ZACHOWANYCH.

Chrześcijanin to ten, który został powołany przez Boga, jak Izrael by być sługą Bożym. Każdy prawdziwy chrześcijanin dzięki ewangelii Chrystusowej usłyszał głos Boży, przemawiający w głębi jego duszy. Usłyszał jak Duch Święty wywołuje go z tego świata i jego złudnych przyjemności. Odczuł jak ten Duch przekonuje go o grzechu. Wtedy Duch Święty pokazał mu Chrystusa w całej jego łaskawej miłości a ten z kolei poczuł porywającą moc krzyża, na którym zmarł Jezus, by zabrać nasze grzechy, gdy jeszcze byliśmy wrogami Boga. Usłyszał w ewangelii Boży głos wzywający go, by całkowicie oddał samego siebie Chrystusowi i odpowiedział na to wezwanie. To stanowi o byciu chrześcijaninem. Chrześcijanin to ktoś, kto jest umiłowany przez Boga Ojca. Ktoś może powiedzieć, że Bóg miłuje każdego człowieka. To jest prawda. Ale dla tych, którzy pozostają poza Chrystusem, On ma miłość zmieszaną ze smutkiem i gniewem. Jest w Nim gniew wobec grzechu. Chrześcijanin jest dzieckiem prawdziwie pojednanym z Bogiem jako Ojcem, który trzyma go w objęciach. Ta miłość, jaką Bóg ma dla swego ludu jest nie tylko z niczym nie zmieszaną, czystą miłością, lecz jest ona także miłością w pełni suwerenną. Chrześcijanin to ktoś, kto jest zachowany przez Chrystusa. Skoro jakaś osoba jest naprawdę pojednana z Bogiem, On nie pozwoli tej osobie odejść. Prawdziwy chrześcijanin, to nie jest ktoś, kto podjął decyzję, by oddać swe życie Chrystusowi lecz ktoś, kto kurczowo trzyma się jej przez resztę swego życia i idzie z Chrystusem wytrwale aż do końca. Chrześcijanin jest wytrwały w wierze zaś Chrystus zachowuje nas w wierze. To są dwie strony tego samego medalu.
Pozdrawiam w ten cudowny deszczowy poranek i życzę błogosławionego dnia.

Chrystus w tobie – czego więcej chcesz_5?

Logo_FennC_2

John Fenn

Gdy byliśmy w szkole średniej Barbara była 'flagową dziewczyną” maszerującej grupy, jedną z kilku, którym przydzielono flagę na długim drzewcu, które wykonywały zsynchronizowane manewry w czasie przerw w czasie sportowych zawodów.

Pewnego wieczoru po zawodach piłkarskich (amerykański football – przyp. tłum.) wracaliśmy samochodem do niej do domu, aby mogła się przebrać po czym szliśmy na pizzę. Pamiętam to, jakby było wczoraj; miała na sobie strój taki jak cheerleaderki, jasnoczerwony i niebieski w kolorach szkoły, drzewce fagi wystawało przez tylne okno, letni wieczór…

Nagle minął nas policjant jadący w przeciwną stronę. Zawrócił, włączył koguta, syrenę i zatrzymał nas. Wiedziałem, że nie przekroczyłem prędkości i zapewniłem Barbarę, że wszystko będzie w porządku.

Wyglądał na bardzo rzeczowego funkcjonariusza. Oświetlił nasze twarze latarką, obszedł wokół samochód i wrócił do nas… w końcu powiedział, że biały dwudrzwiowy samochód, podobny do naszego, został użyty do napadu na stację benzynową kilka minut wcześniej. Napadu dokonali mężczyzna i kobieta, a my pasowaliśmy do tego opisu. Spokojnie odpowiedziałem, że wracamy z zawodów, że moja dziewczyna jest cheerleaderką, jak widzi, i że wracamy do domu z zawodów, a nie z napadu. Cud cudów, uwierzył temu, co oczywiste i pojechaliśmy swoją drogą.

Początkowo serce waliło mi całkiem szybko, lecz równocześnie byłem pewien tego, że nie zrobiłem niczego złego – nie przekraczałem prędkości, nie prowadziłem bezmyślnie, a z pewnością nie napadliśmy na stację benzynową. Gdyby nie miał czystego sumienia, bałbym się prawa, lecz byłem spokojny wewnątrz, wiedząc, że w oczach prawa jesteśmy sprawiedliwi, można by powiedzieć bezpieczni w tej łasce.

Continue reading

Codzienne rozważania_06.02.2016

Hurynowicz_rozwazania

Obj 21:4.
I OTRZE WSZELKĄ ŁZĘ Z OCZU ICH, I ŚMIERCI JUŻ NIE BĘDZIE; ANI SMUTKU, ANI KRZYKU, ANI MOZOŁU JUŻ NIE BĘDZIE; ALBOWIEM PIERWSZE RZECZY JUŻ PRZEMINĘŁY.

Każdy szczerze wierzący do tego dojdzie. Nie będzie łez i bólu. Tu na ziemi jest padół płaczu, ale on przeminie. Będzie nowe niebo i nowa ziemia, tak mówi pierwszy werset tego rozdziału, dlatego nie będziemy tam już płakali nad upadkiem i związaną z tym nędzą. W drugim wersecie mamy przedstawioną oblubienicę i jej wesele. Weselem Baranka jest pora bezgranicznej radości i łzy byłyby tutaj niewłaściwe. Trzeci werset głosi, że tam Bóg będzie z ludźmi mieszkał i nie będzie już łez. Jaki będzie nasz stan gdy nie będzie cierpienia ani krzyku, ani bólu? Będzie wspanialszy niż dzisiaj możemy sobie wyobrazić. Nikt nie potrafi otrzeć lepiej łez niż Boża miłość. „Wieczorem bywa płacz ale ale rano wesele„. Przyjdź Panie Jezu i nie zwlekaj.
Pozdrawiam i życzę błogosławionego dnia.

Syndrom uzależnienia od służby, czyli kiedy służba staje się bogiem

Crosby_ik

„Służba” (Ministry) to słowo wzbudzające silne emocje. Prawdopodobnie w zależności od własnej historii i przeżyć kształtujemy własną definicję i sposób wyrażania jej. Nie definiuję służby przy pomocy podziału na kler i laikat – całe życie jest służbą. Służbą jest każdy wysiłek jaki podejmuje ktokolwiek w każdym czasie i miejscu, który służy Królestwu Jezusa i podejmuję Jego troskę o ludzi. Służba może być zróżnicowana lub specyficzna w sensie powołań z 4 rozdziału Listu do Efezjan, lecz wszyscy „służą” (lub powinni) i każdy musi być w tym wolny od syndromu uzależnienia od służby!

Kiedy służba wprowadza w błąd

Wszyscy ci, którzy zostali powołani do zaangażowania się w służbę (szczególnie, lecz nie wyłącznie, ci z Ef 4) muszą nauczyć się trudnej lekcji Krzyża. Służba może być cienką przykrywką światowej i kościelnej akceptacji dla cielesnego dążenia, ambicji i ogólnie rzeczy biorąc psychologicznego niedomagania.

Nasza tożsamość, zdrowie i poczucie spełnienia w życiu muszą być zakorzenione w tym, że jesteśmy umiłowanymi synami i córkami Bożymi, a nie być czerpane z tego, co budujemy czy osiągnięć w służbie.

Jezus cieszył się życiem jako syn przez 30 lat. Bardzo intensywny czas służby trwał nieco nieco dłużej niż 3 lata, a Jego służba kosztowała go życie. Mamy do czynienia z ogromną ilością „bycia/istnienia” (oraz odczuwalnej „nicości”) w stosunku do „czynienia i powodzenia” a do tego jest jeszcze ostatni rozdział, którego nikt z nas w naturalnym sensie by nie wybrał. Istnienie i działania nie wykluczają się wzajemnie. Niemniej, problem zaczyna się wtedy, gdy przyjmujemy za wartościowe wyłącznie sygnały pochodzące z tej części życia, która charakteryzuje się działaniem. Czasami, tym co najbardziej najbardziej duchowe i najbardziej w stylu królestwa, co można zrobić to nie robić nic, szczególnie wtedy, gdy frustracja i nicość są używane przez Ojca do ukrzyżowania cielesnych ambicji.

Musimy nauczyć się trwać w pokoju duszy wtedy, gdy wydaje się, że nie robimy niczego, nie budujemy niczego i nie usługujemy nikomu. Okresy obfitego owocowania są w porządku, przedłużające się okresy zimnej nicości również. On jest Panem pór, Panem żniw i On Sam zbierze z naszego życia. Jeśli nie nauczymy się tego to będziemy uruchamiać do działania nasz dar pobudzani przez naszą bardzo chętną do tego i nazbyt gorliwą ludzką duszę, nawet wtedy, gdy Bóg nie bierze udziału w tym:

  1. Nauczyciele – zawsze będą nauczać, nawet wtedy, gdy nie potrzeba więcej informacji, nikt nie zadaje pytań i nikt nie jest zainteresowany ich opinią.
  2. Ewangeliści – zawsze będą pozyskiwać jakąś reakcję, nawet wtedy, gdy Bóg nie porusza się w sercach, używając „technik”, aby pozyskać widzialne „reakcje”.
  3. Pastorzy – zawsze będą chronić i osłaniać, nawet wtedy, gdy Bóg stara się dotrzeć do ludzi przy pomocy nieprzyjemnego karcenia. Nieuświęcone miłosierdzie wchodzi na drogę karności Krzyża.
  4. Prorocy – zawsze będą mówić, nawet wtedy, gdy Bóg nic nie mówi.
  5. Apostołowie – zawsze będą „coś” budować, nawet wtedy, gdy Bóg nie jest szczególnie oddany temu, co jest budowane w Jego imieniu.

Takie wysiłki zawsze przynoszą jakieś efekty, kwestią jest to czy zniosą one dzień próby? (Zobacz poniżej: „Byłem na szczycie góry”.)

Continue reading