Category Archives: Autor

Autorzy artykułów

Czy należy „bać” się Boga?

http://chipbrogden.com/wp-content/uploads/chipbrogden-logo-sticky.png

Chip Brogden

“Usłyszałem szelest twój w ogrodzie i zląkłem się, gdyż jestem nagi, dlatego skryłem się” (Rdz 3:10). 

W Biblii strach po raz pierwszy jest wspomniany w kontekście człowieka obawiającego się Boga. Zastanówcie się nad tym przez chwilę. To jest pierwsza fobia w zarejestrowanej historii Teofobii – strachu przed Bogiem. Jest to właściwe określenie – Teofobia. Znajdziesz ten wyraz w medycznym słowniku, a oznacza on: „chorobliwy strach przed Bogiem”.

Człowiek niemal od samego początku swego istnienia cierpiał na Teofobię, a to wskazywałoby na to, że praktycznie każdy strach, który odczuwamy – nie wszystkie, ale większość z nich – wiąże się z tym nadrzędnym, przytłaczającym strachem przed Bogiem. W większości opiera się on na niewiedzy – obawiam się tego, czego nie wiem, czego nie rozumiem. Skoro więc nie znam Boga i nie rozumiem Go, a religia karmi mnie nieustanną dietą nieprawd i półprawd o Bogu, grając na moich obawach,to oczywiście będę się bał Boga. Ten strach sprawia, że albo będę uciekał przed Bogiem, albo będę podejmował starania, aby się Mu podobać, na przykład: może pójdę do kościoła, ponieważ myślę, że Bóg z tego powodu ucieszy się.

Trzeba koniecznie zrozumieć, że religijna osoba starająca się przypodobać Bogu jest równie nieświadoma, jak „grzesznik” starający się ukryć przed Bogiem – ani jeden, ani drugi rozumieją poprawnie Boga. Wszystko, co robią jest zbudowane na strachu. Jeden nie chodzi do kościoła, bo boi się Boga, drugi chodzi z tego samego powodu. Czy nie jest to ciekawe, jak strach prowadzi ludzi do zupełnie przeciwnych postaw!

Bóg nie prowadzi nas według naszych obaw. Jakże łatwo jest usprawiedliwić różne lęki pod pretekstem: „Czuję się tak prowadzony”. Czy rzeczywiście jesteś tego pewien? Wielokrotnie bywa tak, że nie jesteśmy prowadzeni przez Boga, lecz przez nasze obawy. Weźmy na przykład kogoś, kto ma objawienie Chrystusa, ma objawienie Ciała Chrystusa, Kościoła, który Jezus buduje, lecz trzyma się tego miejsca, gdzie jest, pomimo że jest to całkowicie dla niego martwe. Jaki podaje powód? „No, obawiam się. Dokąd pójdę. Co pomyślą przyjaciele?” Pastor dowiaduje się o tym i mówi, że musisz przecież być pod duchową ochroną, a wilki lubią polować na odizolowane owce. Jeśli więc, nie zostaniesz w kościele, diabeł dorwie cię i Bóg nie będzie z tego zadowolony itd., itp. Wtedy racjonalizuje się całą sprawę, mówiąc, że Bóg chce, aby pozostał tam, gdzie jest, aby „być światłem w ciemnym miejscu”, kwitnął tam, gdzie jest zasadzony, no i te wszystkie bezsensowne rzeczy. Nie twierdzę, że tak się nie może stać, pytam czy rzeczywiście Bóg chce, abyś trzymał się tego, czy też poddajesz się strachowi?

Bóg nie dał nam ducha strachu. To jest istota – nie chodzi o to czy właściwe jest pozostać bądź wyjść, czy nie – lecz raczej, co tobą kieruje? Jakie są twoje motywacje. Co cię kontroluje?

Biblia mówi, że „Bóg jest miłością”. Mówi również, że „doskonała miłość usuwa strach”. Bóg jest doskonały i Bóg jest doskonałą miłością. Tak więc, miłość, a nie strach, powinna być cechą charakteryzującą przyjaźń z Bogiem. Naszą motywacją działania ma być miłość, a nie strach. Weźmy pod uwagę codzienny czas poświęcany Bogu. Mnóstwo ludzi modli się i czyta Biblię kilka minut dziennie na początku dnia. Wielu tego nie robi i czują się z tego powodu winni. Chciałbym, abyś zaczął badać motywacje, które stoją za tym. Zapytaj samego siebie: Dlaczego? Pytając, zacznij grzebać coraz głębiej i głębiej. Tu nie chodzi o to, co robisz, czego nie robisz, lecz o to, dlaczego? Bardzo łatwo przychodzi nam zmienić coś duchowego w coś religijnego. Wtedy, gdy zdarzy się nam ominąć taki modlitewny poranek, jesteśmy poirytowani i źli przez resztę dnia, bądź odczuwamy poczucie winy, że tego nie zrobiliśmy. Możemy czuć się dobrze, bo zrobiliśmy to i myśleć, że jesteśmy bardziej duchowi od tych, którzy nie robią tego. Łatwo jest popaść w coś, co miłością nie jest. Zaczynasz modlić się z obawy przed tym, co może się stać, jeśli tego nie zrobisz. Sugerowałbym, że jest to zła motywacja do modlitwy.

Bez względu na to czy modlisz się, czy czytasz Biblię, jest tylko jedna motywacja: kocham Boga i chcę lepiej Go poznać. O to chodzi. Nie boję się tego, co się może stać, gdy czegoś nie zrobię. Nie staram się pozyskać Jego uznania. Wiem, że mnie kocha tak samo, bez względu na to czy się modlę, czy nie. Lecz, dochodząc do lepszego poznania Boga możesz odpuścić sobie te nieuzasadnione obawy, co do Boga. W zależności od religijnego wychowania może zająć dużo czasu uwolnienie się od tych wszystkich błędnych informacji o Bogu. Jest to w porządku, należy to do procesu uczenia się.

Niemniej, wierzę, że jest to kluczem do pokonania wszelkiego strachu i zmartwienia – wyjście poza Teofobię, nasz strach przed Bogiem. Gdy już wiesz, że Bóg jest po twojej stronie, gdy już wiesz, że nie czeka gdzieś tam, aby cię walnąć w głowę za każdym razem, gdy popełnisz błąd, jesteś na dobrej drodze do pokonania strachu przed wszystkim innym.

Naprawdę potrzebujemy kolejnej Reformacji

1.11.2017
J. Lee Grady

Sławne 95 tez Lutra zostało przetłumaczone z łaciny na niemiecki i rozpowszechnione.

Pięćset lat temu Marcin Luter zorganizował najważniejszy ruch protestu w historii. Martwiło go to, że urzędnicy Kościoła Rzymskokatolickiego obiecywali ludziom przebaczenie grzechów i szybką ucieczkę z czyśćca w zamian za pieniądze, więc 31 października 1517 roku przybił długą listę skarg na drzwiach kościoła w Wittenberdze.

Sławne 95 tez Lutra zostało przetłumaczone z łaciny na niemiecki i rozpowszechnione.
Podobnie, jak Jeremiasz, Luter miał odwagę zadawać pytania, których nigdy nie zadawano. Sprzeciwił się także potędze papieża, który rzekomo miał być nieomylny. Dzięki temu odważnemu mnichowi Duch Święty wywołał protestancką Reformację i odnowił doktrynę łaski, która była skorumpowana, religijna, dysfunkcyjna, upolityczniona i duchowo martwa.

Nie jestem Lutrem, lecz wzrasta we mnie przekonanie, że współczesne, tak zwane „napełnione Duchem” kościoły, zmagają się z wieloma podobnymi problemami, co Kościół Katolicki w 1517roku. My nie mamy „odpustów”, lecz mamy maratony telewizyjne mające na celu charytatywną zbiórkę pieniędzy. Nie mamy papieży – mamy za to super-apostołów. Nie wspieramy nietykalnego kapłaństwa, rzucamy za to pieniędzmi w celebrytów ewangelistów, którzy chcą latać prywatnymi samolotami.

Aby uczcić 500 lecie Reformacji, oferuję moją własną listę niezbędnych reform do wprowadzenia we współczesnym charyzmatycznym/pentakostalnym ruchu. Ponieważ jednak nie mogę ich przybić na drzwiach w Wittenberdze, umieszczam je online.

Swobodnie możecie je przybić, gdziekolwiek chcecie.

Zreformujmy naszą teologię. Duch Święty jest trzecią osobą Trójcy, jest Bogiem i jest święty. Nie jest żadnym „to”. Nie jest niewyraźnym zarysem, mocą czy wewnętrzną siłą. Musimy przestać manipulować Nim, nakazywać Mu i rzucać Nim wokoło. (Powinniśmy też przestać ignorować Go, jak by był jakimś opcjonalnym „dodatkiem” do naszych opracowanych uprzednio planów.)

Wróćmy do Biblii. Słowo Boże jest fundamentem chrześcijańskiego przeżycia. Każde egzotyczne doświadczenie musi być weryfikowane poprzez Słowo i rozeznanie Ducha Świętego. Wizje, sny, proroctwa i spotkania z aniołami muszą być zgodne z Pismem. Jeśli nie sprawdzamy ich zgodności z Pismem, możemy skończyć rozpowszechniając zwiedzenie.

Najwyższy czas na podjęcie osobistej odpowiedzialności. My, charyzmatycy, musimy przestać obwiniać o wszystko demony. Zazwyczaj to ludzie są problemem.

Continue reading →

Jezus, Hollywood i skandal z Harveyem Weinsteinem

18.10.2017

W zeszłym tygodniu dowiedzieliśmy się o czymś rzeczywiście wstrętnym, co schowane było pod hollywoodzkim iskrzącym blaskiem. Harvey Weinstein, miliarder odpowiedzialny za produkcję między innymi takich filmów jak: Zakochany Szekspir, Chicago oraz The King’s Speech, został zwolniony z pracy i wyrzucony z Academy for Motion Picture Arts and Sciences po tym, jak dziesiątki kobiet oskarżyło go o gwałty i seksualne nękanie.

Kobiety, które go o to oskarżyły to aktorki: Ashley Judd, Kate Beckinsale, Gwyneth Paltrow, Mira Sorvino oraz Angelina Jolie. The New York Times, który ujawnił całą sprawę, poinformował, że Weinsetein spłacił inne kobiety, które straszyły go podjęciem prawnych działań.

Całe to wstrętne zamieszanie, pokazuje nam również to, że pracownicy przemysłu filmowego wiedzieli o jego zachowaniach, a jednak zamietli wszystko pod niesławny czerwony dywan Hollywood. Ten skandal ujawnił nikczemną filmową kulturę, w której od kobiet oczekuje się, że będą udzielały seksualnych przysług w zamian za rozwój kariery.

Nie jest żadnym hitem kinowym to, czego oczekiwało kierownictwo filmów, lecz może się okazać, że jest jeszcze gorzej, szczególnie od chwili, gdy coraz więcej kobiet otwarcie mówi o seksualnym wykorzystaniu w przemyśle filmowym. Aktorki Jennifer Lawrence, Reese Witherspoon oraz America Ferrera przyznały teraz, że były nękane czy molestowane w pewnym okresie swego życia.

W tym tygodniu aktorka, Alyssa Milano, poprosiła kobiety, aby na Tweeterze umieściły tweet opatrzony hasztagiem #MeToo jeśli były molestowane, zgwałcone, bądź nękane. Od niedzieli #MeToo został użyty ponad milion razy na Twitterze, a ponad 5 milionów ludzi na świecie zaangażowało się w dialog „Me too” na Facebooku.
Jest również wielu chrześcijan, którzy również mogliby teetować #MeToo. Uczniowie Jezusa nie są odporni na ten problem. Zdarzało się, że zarówno kobiety jak i mężczyźni byli seksualnie wykorzystywani bądź nękani przez kościelnych przywódców. Zamiast wskazywać osądzającym palcem na Hollywood, powinniśmy wykorzystać ten skandal do tego, aby rozpocząć w kościele rozmowę na temat płci i sprawiedliwości.

Oto kilka punktów, które powinny zostać omówione:

Musimy przestać unikać tematu seksualnego wykorzystania. To, czego unikamy z kazalnicy, prosperuje w ciemności. Dopóki nie mówimy o tej niewygodnej sprawie, ofiary będą cierpieć w naszych ławach w milczeniu. Może to pomóc w uruchomieniu kampanii „Me too” w lokalnych społecznościach. Chrześcijanie muszą czuć się wolni, aby przyznać, że seksualne niepokojenie miało miejsce, a kościoły powinny zaoferować konieczne poradnictwo i leczenie. Continue reading →

Jak walczył z Szatanem Jezus


Richard Murray

To, w jaki sposób Jezus radził sobie z diabłem jest całkiem zaskakujące

Ani dosłownie, ani symbolicznie nie uderzał pięścią, nie miażdżył, ani turbował. Nie przemawiał do niego w długich retorycznych przemowach, po prostu … odrzucał.

Gdy Jezus spotykał się z pokuszeniem, stal powtarzał diabłu: „Zejdź mi z drogi, Szatanie!” lub „Idź precz, Szatanie!” (tu dosł.: „Get BEHIND me Satan!”).

Rozumiesz? „Opuść moją osobistą przestrzeń” – ani mniej, ani więcej – nie wolno ci tu więcej wkraczać. Idź sprzede mnie i zostaw w spokoju to, co dostrzegam w sercu”.
Jezus regularnie rugował Szatana, nie pozwalając mu zajmować tego „obszaru pomiędzy”, to jest tej świętej przestrzeni w nas, która znajduje się POMIĘDZY „Bożym wewnętrznym głosem” a „naszym wewnętrznym uchem”. Strategia Szatana ZAWSZE była i jest taka sama: uniemożliwić nam „słuchanie z wiarą” (Ga 3:2,5).
Szatan naprawdę najbardziej boi się właśnie tego, że TY będziesz „słuchał” Bożego Ducha „z wiarą”. Diabeł stara się zakłócić nasze wewnętrzne porozumienie z Bogiem tak, abyśmy nie otrzymywali boskiego „rhema”, słów od Boga, tych słów, które „w wierze” Jezus powiedział Szatanowi, słów którymi my powinniśmy nieustannie żyć.
Ostatecznie, Jezus zawsze zwracał ponownie uwagę na Swego Abba. Spójrzmy na to, jak reagował Jezus na to, gdy Szatan na pustyni potępienia starał się zakłócić uwagę i zwracać ją w fałszywym kierunku, zmącić ten święty „obszar pomiędzy” Jezusa. WSZYSTKO, co powiedział Szatanowi było związane z oczyszczeniem przestrzeni porozumienia „pomiędzy” Nim i Ojcem.

Gdy kusił Jezusa głodem, Jego zasadniczą reakcją było zwrócenie uwagi na to, że ważniejsze jest być BARDZIEJ głodnym KAŻDEGO słowa „rhema” przekazanego przez Ducha, niż fizycznego chleba. Przestrzeń porozumienia oczyszczona!
Gdy Szatan nęcił Jezusa, aby w zamian za rządzenie nad wszystkimi królestwami tego świata, oddał mu chwałę, Jezus odpowiedział, kierując uwagę na to, że ZAWSZE i JEDYNIE godzien jest WSZELKIEJ naszej chwały i służby Jego prawy Ojciec. Przestrzeń porozumienia oczyszczona!
W końcu, gdy usiłował przy pomocy wersu z Pisma skusić Jezusa do tego, aby skoczył ze szczytu Świątyni, aby aniołowie Mu usłużyli, dowodząc w ten sposób, że jest Synem Bożym, Jezus przebił to diabelskie odczytanie lepszym „inspirowanym rhema” tekstem, w którym nalega, aby NIGDY nie poddawać Pana naszego Boga żadnym diabelskim sprawdzianom. Przestrzeń porozumienia oczyszczona!
W powyższych, prostych wersach zawarta jest prosta strategia Jezusa walki z Szatanem:„Idź precz, Szatanie” („Get behind me Satan!”), bądź, ujmując to inaczej: nie zakłócaj mojego bezpośredniego postrzegania TERAZ, usuń swoje ukryte sugestie TERAZ, usuń bezprawne przeszkody TERAZ.

Naruszasz moją przestrzeń zarezerwowaną jedynie dla Abba!”

 

Jezus i tylko Jezus. Czemu to jest takie trudne?


Joe McKeever

Tylko Jezus.

–Nikt inny nie był w Niebie poza tym Jednym, którzy przyszedł stamtąd (J 3:13). Jak wyraźne to jest? On jest tym, który wie.

–Nikt nie może przyjść do Boga Ojca, oprócz Jezusa (J 14:6). Jak jasne to jest? On jest naszym Pośrednikiem.

– Nikt nie może poznać Boga, jeśli mu Go nie objawi Jezus (Mt 11:27). Jak jasne to jest? On jest Tym, który objawia.

–Nie na żadnego innego imienia pod Niebem danego ludziom, przez które musimy być zbawieniu. Tylko Jezus (Dz 4:12). Jak jasne to jest? On jest naszym Zbawicielem.

– Jezus powiedział, że dana Mu jest wszelka władza nad ludzkością (J 3:35, 13:3, 17: 2 oraz Mt 28:18). Jak jasne to jest? On jest Panem.

Oto pewien szkic, który to podsumowuje.

Wyrwało mnie to z łóżka w środku nocy ostatnio. Wykorzystaj to jeśli potrafisz, a Pan poprowadzi…

Po pierwsze: Jest tylko On jeden, którzy przyszedł z Niebo, i On jedynie jest naszym AUTORYTETEM w sprawach Nieba i ziemi (J 3:13). To dlatego nawet Ojciec powiedział ludziom: „Jego słuchajcie” (Łk 9:35).

Po drugie: Jedynie On poszedł na krzyż i dokonał odkupienia naszych grzechów – On jeden jest naszym ZBAWICIELEM (J 3:16). TO dlatego Duch Święty pociąga ludzi do Niego. On jest Drzwiami (J 10).

Po trzecie: Jedynie On zmartwychwstał i wstąpił do Ojca – On jeden jest naszym PANEM (Dz 2:32-36). To dlatego zegnie się wszelkie kolano i wszelki język wyzna, On jedynie jest Panem.

Jezus jest naszym Autorytetem w sprawach życia i tego, co po życiu, naszym Zbawicielem naszych grzechów i świata, Panem Nieba i Ziemi. On jedynie jest godzien wszelkiej chwały.

Jezus. Wszystko sprowadza się do Jezusa. On jest w centrum wszystkiego co Bóg objawił.

“Jezus Chrystus jest wszystkim, co Bóg ma do powiedzenia o Sobie” –John Bisagno.

Continue reading →

Gdy święte miłosierdzie dotyka pyłu śmierci

BRAD JERSAK 10/23/2017
Łk 7:11-17
Jezus wzbudza z martwych syna wdowy w Nain
„A zaraz potem udał się do miasta, zwanego Nain, i szli z nim uczniowie jego i mnóstwo ludu. A gdy się przybliżał do bramy miasta, oto wynoszono zmarłego, jedynego syna matki, która była wdową, a wiele ludzi z tego miasta było z nią. A gdy ją Pan zobaczył, użalił się nad nią i rzekł do niej: Nie płacz. I podszedłszy, dotknął noszy, a ci, którzy je nieśli, stanęli. I rzekł: Młodzieńcze, tobie mówię: Wstań.I podniósł się zmarły, i zaczął mówić. I oddał go jego matce. Wtedy lęk ogarnął wszystkich, i wielbili Boga, mówiąc: Prorok wielki powstał wśród nas i Bóg nawiedził lud swój. I rozeszła się o nim ta wieść po całej Judei i po całej okolicznej krainie”.

CO SIĘ DZIEJE, GDY ŚWIĘTY BÓG DOTYKA NIECZYSTEGO CZŁOWIEKA?

…i co się dzieje świętemu Bogu, gdy zostaje dotknięty przez nieczystego człowieka?

Odpowiedź na to pytanie może zależeć w znacznym stopniu od tego, co rozumiemy przez „święty”, oraz od tego, co dla nas znaczy „nieczysty”. Niemniej, większość z nas musi dowiedzieć się od Jezusa, co myśleć o świętości, nieczystości i o tym, co się dzieje, gdy one się ze sobą stykają. To zdarzenie z Ewangelii daje nam odpowiedź.

Widzimy tutaj świętość w działaniu.

CZYM JEST ŚWIĘTOŚĆ?

Kiedy nasi ludzcy przodkowie po raz pierwszy zobaczyli piorun spadający z niebo i zapalający drzewo, w ich umysłach zapaliła się myśl o Bożej świętości oraz jej niebezpiecznej, niszczącej mocy.

Gdy nasi duchowi przodkowie, świeżo uwolnieni Hebrajczycy, zebrali się pod Górą Synaj, uważali świętość nie tylko za potężną, lecz również radioaktywną i zaraźliwą. Świętość, dotknęła tej góry, gdyby więc choćby zwierze dotknęło tej góry, należało je zabić, … z daleka (Wyj 19:12-13). Świętość była śmiertelna. Prawo zostało ustanowione, aby nakreślić linię graniczną świętości. NIE DOTYKAĆ!

Kapłani otrzymali szczególne wytyczne co do obchodzenia się z rzeczami świętymi, a z zachowywaniem tych przepisów wiązało się zarządzaniem miejscem Świętym i byciem świętym. Wraz z drobiazgowym przestrzeganiem tych praw przez religijny personel doszło do tego, że oni sami uznali siebie za świętych. Świętość oznaczała zachowywanie prawa, bądź odwrotnie: świętość oznaczała unikanie łamania prawa. Świętością było niegrzeszenie (jakkolwiek się to zdefiniuje).

Świętość skupiona na unikaniu grzechu nieodwołalnie stała się moralizatorska i purytańska. Chrześcijańskie ruchy uświęceniowe mogły mierzyć stan uświęcenia kogoś na podstawie tego, czego on nie robił. Praktycznie rzecz biorąc świętość stała się synonimem praktykowania sprawiedliwości własnej i wydawania moralnych sadów.

ŚWIĘTOŚĆ JEZUSA

W Chrystusie Bóg ponownie ustanawia nasze poczucie tego, co Święte. „Bądźcie świętymi, jak ja jestem święty” zostaje objawione jako: „bądźcie miłosierni, jak wasz Ojciec niebieski jest miłosierny”. W Ewangelii Łukasza 6:32-42 święte miłosierdzie Boże jest określone jako łaska i gościnność pozbawione uprzedzeń, radykalne przebaczenie, miłość do wrogów oraz unikanie osądzania innych.
Jeśli chcesz być święty tak, jak Bóg jest święty, bądź miłosierny tak, jak miłosierny jest twój Ojciec.
Chrystus nauczał jednak nie tylko o świętym miłosierdziu. W zdarzeniu z Nain również pokazuje nam święte miłosierdzie.
Widzimy świętą moc i święte miłosierdzie Boże objawione w Chrystusie jako dające życie współczucie. Święty Bóg widzi tą ubogą wdowę, która już opłakała śmierć swego męża, a teraz jej jedynego syna. Świętość wychodzi naprzeciw i dotyka ich.
Jest to ta świętość, która zstąpiła z nieba, świętość wcielona przez dziewicę Marię i Ducha Świętego, świętość, która stała się człowiekiem.
Jest to świętość Boża objawiona w człowieczeństwie Jezusa Chrystusa. Jest to świętość, która widzi nasze zranienia, naszą niedolę, smutek. Jest to świętość zakorzeniona w miłosierdziu Bożym, które było przyczyną Jego zejścia na dół, aby być z nami.
Gdy myślimy: „Święty”, musimy myśleć o miłosierdziu Bożym.

CZYM JEST NIECZYSTOŚĆ?

Continue reading →

Sprawowanie władzy ku zmianie tego świata


Zastanawiałem się ostatnio nad zmianami zachodzącymi w USA i na świecie. Jest ich zarówno dużo jak i są istotne, lecz skupiłem się nie na zmianach, lecz raczej na tym, jak powinniśmy na nie reagować.

Na potrzeby tej dyskusji powiedzmy, że wiele z tych zmian to zmiany niewłaściwe, a nawet złe, i należałoby się im sprzeciwiać, a nawet odwrócić je.

Pozostaje następujące pytanie: w jaki sposób mamy sprzeciwiać się temu, czemu musimy się sprzeciwić, a może bardziej szczegółowo: jakiego rodzaju władzę mamy wykorzystać.

Następujące wokół nas zamiany przeprowadza się w oparciu o polityczną władzę, moc manipulacji i zastraszenia, moc zwiedzenia, publicznej opinii i, jak niektórzy by mogli dowodzić, moce duchowe, które są w to zaangażowane. Wiele z nich następuje dzięki różnym kombinacjom tych mocy.

Pojawia się więc tak często lekceważone pytanie: jakiego rodzaju mocą powinniśmy jako wierzący władać, aby sprzeciwiać się niewłaściwym zmianom czy złym dziełom na naszej ziemi?
Czy powinniśmy korzystać z mocy politycznej, bądź manipulacji. Czy powinniśmy władać mocą publicznej opinii przy pomocy petycji?

Cofnijmy się na chwilę i zadajmy nieco bardziej fundamentalne pytanie. Jakiego rodzaju władzę/moc dał nam Bóg? Jakiego rodzaju autorytet został nam dany, abyśmy sprawowali go na Jego rzecz?

W tej całej dyskusji dowodzę następujących prawd:

  • Synowi i córki Królestwa nie mogą korzystać z niektórych rodzajów władzy/mocy, ponieważ po prostu nie nadają się dla nich, jak na przykład: zwodzenie i zastraszanie.
  • Główną bronią, którą dał nam Jezus, jest autorytet, który nie jest tym samym co moc (temat na osobny artykuł), a autorytet, który nam dał, należy do rzeczywistości Ducha. Bądźmy pewni tego, że skutek sprawowania tego autorytetu w duchowej rzeczywistości będzie przejawiał się w rzeczywistości fizycznej.

To powiedziawszy, należy uznać, że tylko niektórzy wierzący (podkreślam: nie wszyscy) są w szczególności powołani przez Boga do reprezentowania Jego Królestwa w rzeczywistości politycznej. Ci bracia i siostry mają prawo do wykonywania autorytetu w tej (politycznej) dziedzinie.

Tak więc, moją nieśmiałą konkluzją jest to, że gdy my, jako wierzący, widzimy jakiś polityczny kryzys (taki jak ustanawianie praw przeciwko chrześcijanom) czy wykorzystanie przemocy (myślę o ISIS czy Hamas) to nie do nas należy korzystanie z tej samej siły, która czyni zło. W przeciwieństwie do tego, jesteśmy wezwani, aby korzystać z autorytetu działającego w duchowej rzeczywistości, a wynikiem tego będą zmiany w naturalnej.

Taki jest nowotestamentowy wzór

Continue reading →