Category Archives: Autor

Autorzy artykułów

Codzienne rozważania_24.02.11

Chip Brogden

Na początku było Słowo, a Słowo było u Boga, a Bogiem było Słowo.  Ono było na początku u Boga” (Jn 1:1,2)

Czytając pierwszy rozdział ewangelii Jana odkrywasz obecność Kogoś, kto „na początku” był z Bogiem i równocześnie był Bogiem. Nie będziemy próbować wyjaśniać tego, czego wyjaśnić się nie da, lecz wystarczy powiedzieć, że Słowem, które było z Bogiem i było Bogiem a ostatecznie „stało się ciałem i zamieszkało między nami” (Jn 1:14) jest Pan Jezus Chrystus.

Gdy Bóg stworzył człowieka Słowo mówi, że tchnął w niego dech życia (Rdz. 2:7). Oto  tutaj, Jan stwierdza, że Światłość (Jezus Chrystus) jest Światłością człowieka. O co chodzi? O to, że zanim cokolwiek zostało stworzone, Bóg zawczasu zdecydował, że Wszechświat, i wszystko co w nim, będzie ustanowiony, rządzony i zarządzany przez i dla Jezusa Chrystusa, a Bóg nigdy nie zmienia pierwotnych założeń i zamiarów. To tworzy podstawową zasadę Niebiańskiego Porządku , która z kolei strzeże Nieodpartego Królestwa.

— – – – – –

Share your comments:

http://InfiniteSupply.Org/february24aracer

Wchodzenie do Chwały

Couchey Kriston

Przejście kwantowe

Enoch chodził z Bogiem, a potem go nie było; ponieważ Bóg zabrał go” (Rdz 5:24). Przygotuj się na kwantowy skok. Termin „przejście kwantowe” pochodzi z fizyki i odnosi się natychmiastowej zmiany jednego stanu energii w inny. Doszliśmy do granicznego punktu, z którego następny krok jest krokiem do chwały Bożej. Gdy wchodzimy do Jego chwały, On wchodzi w nas i objawia nam oraz przez nas istotę natury i autorytetu Bożego. Podobnie jak było z Enochem, nie będzie już więcej widać tych, którzy chodzą z Ojcem, lecz będzie widoczny Chrystus w nich.

Zmiana paradygmatu

Przenosimy się pustyni do Ziemi Obiecanej, od zbierania manny do opływania w mleko i miód, od zaspokojenia do obfitości, od prostego działania w darach do chodzenia w suwerennej Chwale. Sam Pan przychodzi, aby spocząć w chwale w Swoich synach i na nich… „Potem nagle przyjdzie do swej świątyni Pan, którego oczekujecie, to jest anioł przymierza, którego pragniecie. Zaiste, on przyjdzie – mówi Pan Zastępów” (Mal. 3:1).  My jesteśmy tą świątynią. „Chrystus we mnie” jest czymś więcej niż tylko sloganem. On przychodzi w takiej chwale, że wszystko wokół ulegnie zmianie. Zmienią się zasady. Tylko prawda się nie zmieni, lecz jej rozumienie w świetle Jego chwały będzie znacznie bardziej wyraźne.

Gdy wszystko ulegać będzie zmianie, nikt nie będzie się chlubił w Jego obecności, nie będzie już żadnego „jak zwykle”, nie będzie już więcej przyglądających się z dala czy zgadzających się biernie na wszystko. Odchodzi zarozumiałość spośród Jego ludzi, rzeczywistość nieba nawiedza Ziemię a prawa pochodzące z rzeczywistości niebios depczą prawa tego naturalnego świata. Nic nie będzie niemożliwe i nie będzie się gdzie ukryć.

Niebo i Ziemia staną się jednym.

Przyjdź królestwo twoje, twoja wola niech się stanie jak w niebie tak i na ziemi„. To modlitwa o to, aby w sposobie wyrażania suwerenności Ojca aspekty nieba i ziemi stały się JEDNO. Królestwo Boże nie jest „miejscem” rozumianym z ziemskiej perspektywy jako miejsce i czas w przestrzeni. Jest to ten aspekt Chrystusa, który manifestuje się w ludziach i przez nich. Gdy Jezus powiedział: „Idę przygotować wam miejsce” było to „miejsce” w Nim, w rzeczywistości Ducha. Jest to „siedzenie” w okręgach niebieskich, tam gdzie jesteśmy posadzeni WŁAŚNIE TERAZ.

Jezus powiedział nam, abyśmy modlili się: „Przyjdź królestwo twoje, bądź wola twoja jak w niebie tak i na ziemi„. On już rządzi wszystkim a w niebie Jego wola jest wykonywana doskonale. On przychodzi do Swojej świątyni w pełni po to, abyśmy mogli manifestować na ziemi rzeczywistości Jego panowania w niebie. Nowe Jeruzalem (oblubienica) zstępuje z nieba, co oznacza, że pełnia czasów tych, którzy zasiadają w okręgach niebieskich, którzy są JEDNO z Nim w Duchu, całkowicie pokaże to, co już istnieje w niebie. Niebo zstępuje na ziemię i Jego wola jest wykonywana. On wyniósł nas do miejsc niebieskich, Niebo i ziemia są JEDNO, gdy manifestujemy na ziemi naszą JEDNOŚĆ z Nim w okręgach niebieskich.

Jego celem jest przybliżyć Jego królestwo (miejsce rządów Boga) ludziom, aby było w zasięgu ręki człowieka. Nie znaczy to, że On przychodzi, aby nas zabrać na inne miejsce, my JUŻ zasiadamy na tym miejscu, które dla nas przygotował. On sprawia, że to miejsce w niebie manifestuje się w rzeczywistości ziemi. On jednoczy aspekty nieba z ziemi. Wszystko wokół ma się zmienić i nić już nie będzie takie samo.

Ten ilościowy skok to manifestacja synów podobnych do obrazu ich Ojca. To jest skok ilościowy, to jest zmiana paradygmatu, to jest zmiana. To jest dzień Pański!

W Jego Miłości

Kriston Couchey

продвижение сайта

Codzienne rozważania_23.02.11

Chip Brogden

Tymczasem Bóg umieścił członki w ciele, każdy z nich tak, jak chciał” (I Kor. 12:18).

Chrześcijanin powinien zdawać sobie sprawę z tego, że, czy to on czy ona, jest unikalnym członkiem Ciała Chrystusa, a nie całym Ciałem naraz. Stanowimy wiele części, które razem składają się na całość. Każdy poszczególny członek ma swój unikalny cel, funkcję i rolę. Odpowiedzialność za Bożą pracę jest podzielona wśród wielu członków.

Nie zostaliśmy powołani do tego, aby być wszystkim dla wszystkich ludzi. Bóg umieszcza każdą osobę w Ciele Chrystusa tak, jak Jemu się podoba i to On jest tym, który posyła nas. Nie wysyłamy się sami. Nie określamy tego, co chcemy robić. Nie analizujemy sytuacji naszym ograniczonym rozumem i nie podajemy rozwiązania. To Głowa decyduje o tym, co ma być wykonane a członki po prostu to wykonują.

продвижение

Codzienne rozważania_22.02.11

Brogden Chip

Gdzie jest wiara wasza?” (Łk. 8:25ff).

Czym jest wiara? Czy jest duchową mocą? Czy jest stwórczą siłą? Czy jest jakimś specjalnym darem Bożym, czymś, co musimy sami rozwinąć? Według Biblii wiara jest to po prostu wierzenie w to, że Bóg jest Tym, kim On mówi, że jest i ufanie mu, że ON zrobi to, co mówi, że zrobi. Gdy Jezus pyta: „Gdzie wiara wasza?”, mówi: „Czyż nie ufacie Mi?”. Jestem przekonany, że mamy mnóstwo wiary. Problem jest taki, że mamy wiarę we wszystkie złe rzeczy.

Gdzie jest twoja wiara. W siebie? W innych ludzi? Czy ufasz tylko temu, co możesz zobaczyć, usłyszeć, doświadczyć, czy będziesz śmiał ufać Komuś, kogo nie możesz zobaczyć? Wiara w to, co niemożliwe powoduje, że staje się ono możliwe.

продвижение сайта

Marchewki i kije

Steven Hill

Przyszedł do mnie ktoś, kto był razem z 7000 uczestników na konferencji, gdzie powiedziano im, że jeśli chcą „poruszać się w cudach i znakach to muszą się modlić trzy godziny dziennie”. Wypowiadanie się przeciwko tej propozycji może wyglądać na sprzeciwianie się modlitwie, więc to co powiem, może być jak plucie pod wiatr, niemniej jednak, ruszamy.

Kiedy zaczniemy dostrzegać to, że nie jesteśmy okultystami manipulującymi bogiem przy pomocy naszej duchowej technologii. Socjologiczna definicja magii to próbowanie manipulowania bóstwem przez rytuał! Co więc z tym modleniem się przez trzy godziny. Dlaczego by nie trzy godziny, trzy minuty i trzy sekundy? Trzy razy po trzy to byłaby rzeczywiście święta liczba! Czy trzy godziny to jakaś magiczna ilość, która ma przekonać Boga, aby zrobił coś, czego On tak naprawdę nie chce robić? Co taka głupota mówi o obrazie Boga? W przypowieści o wytrwałej wdowie (Łk. 18:1-8) nie chodzi o to, że mamy być jak wdowa, ponieważ Bóg jest jak niesprawiedliwy sędzia, lecz o to, że Bóg NIE jest podobny do niesprawiedliwego sędziego, lecz chętnie wysłuchuje i szybko działa.

19 rozdział Dziejów Apostolskich nie mówi, że Bóg czynił niezwykłe cuda przez ręce Pawła, ponieważ ten modlił się trzy godziny dziennie. Tak naprawdę to Paweł poucza nas, abyśmy modlili się nieustannie i wygląda na to, że chodziło o strumień płynący z serca. Brzmi to tak, jakby chodziło skupienie się serca na Nim zawsze i wszędzie i oddawanie Jemu uczuć serca. Nie wygląda to na wypełnianie trzech godziny duchowym gadaniem głupot. Nie jesteśmy umieszczenie w godzinach, lecz budujemy relację, nie mamy wypełniać czasu, lecz tworzyć go. Nie spędzamy godzin – budujemy relację; nie wypełniamy czasu – kreujemy go. (Dosł.: We are not putting in hours, we are building a relationship. We are not filling time, we are creating it.)

Poza tym, nikt z tych ludzi na platformie, pokrzykujących 'amen’ w odpowiedzi na ten nonsens nie modli się trzy godziny dziennie. A jeśliby ktoś to robił, po czym mówił o tym, to już otrzymuje swoją zapłatę. Jezus miał wiele do powiedzenia o ludziach, którzy modlą się publicznie długie godziny. Jego przykazaniem było modlić się w ukryciu, aby Bóg mógł odpłacić otwarcie.

Po co jeździmy na takie zdarzenia i płacimy za to, abyśmy czuli się winni i bezużyteczni, bo nie modlimy się trzy godziny dziennie? To jest bardzo proste. Gdyby były tam głoszone: chwała łaski Chrystusa; bogactwo zamieszkiwania Chrystusa w nas; skończone dzieło Chrystusa na krzyżu; wejście do odpocznienia i zaprzestania uczynków własnych, jeśli ludziom dano by zrozumieć ich pełnię doskonałości i wolność w Chrystusie, wtedy mogliby wyjść i czynić znaki i cuda i nie wracać na następną konferencję. Niemniej, jeśli dano im poczucie winy i bezużyteczności, to wrócą na następną rundę, aby uczyć się tego, co jeszcze muszą robić, aby czynić dzieła Boże. Wrócą na następną rundę udzielania przez namaszczonych. Wrócą z następną rundą ofiar.

To jest system osła, marchewki i kija.

Marchewką są znaki i cuda, i służba na platformie.

Kijem jest wina z powodu modlenia się za mało.

Kiedy Ciało Chrystusa zda sobie sprawę z tego, że nie jest osłem?

Czynimy dzieła Chrystusa ponieważ jesteśmy Jego ciałem, napełnionym Jego Duchem, błogosławionym przez Jego Ojca.

Wszelkiego błogosławieństwa

Steve & Marilyn

aracer

Królestwo Boże_2

Fenn John

Pamiętacie z zeszłego tygodnia, że Jezus jest królem Królestwa Bożego, że spędził czas jedząc i pijąc to, co przed nim stawiano, spędzając z nimi noce w ich domach, chodząc po kraju, odpoczywając przy ogniskach. Co za król! Jakie to królestwo, gdzie ceniony był zwykły człowiek i miał coś do zaoferowania. Jezus uczył o kulturze i wartościach królestwa Bożego wśród ludzi w czasie codziennych ich zajęć; wartościach bardzo odmiennych zarówno od rzymskiej jak i żydowskiej kultury pierwszego wieku. Ani Herod, ani religijni władcy, ani pomniejsi królowie wymieszani ze zwykłymi ludźmi nie mówili na ich poziomie, ani nie cenili trudów życia. Podczas swego życia na ziemi Jezus nauczał o Królestwie Bożym. Gdy został wskrzeszony z martwych, Księga Dziejów Apostolskich 1:3 mówi, że przez 40 dni mówił im o Królestwie Bożym. Czytamy, że kilka lat później w Dz. 8:12, gdy Filip głosił w Samarii, uwierzyli w dobrą nowinę o Królestwie Bożym i o imieniu Jezusa Chrystusa.

Jeszcze 30 lat później Księga Dziejów zakończy opowiadanie historii apostoła Pawła (28:31): „mieszkał w wynajętym przez siebie mieszkaniu,…, głosząc Królestwo Boże i nauczając o Panu Jezusie Chrystusie śmiało, bez przeszkód„. Oni nieśli świadomość i kulturę królestwa, które są dostępne i związanego z nim Króla, ludziom! Nie hollywoodzkiego Jezusa, nie Pana, do którego musisz się wspinać ze świecą na kolanach po 120 schodach, lecz tu na dole, na ziemi, Króla i Pana, który teraz żyje w nas. To królestwo jest całkowicie unikalne a oni nauczali o nim i żyli nim przez cały Nowy Testament.

 

Na czym jesteśmy skupieni?

Jezus oferował ludziom obywatelstwo zupełnie innego królestwa, o całkowicie innych wartościach niż te uznawane przez Imperium Rzymskie, religijną arystokrację Żydów, czy bogów, boginie i świątynie oferowane przez Rzym. Dziś ewangelia królestwa nadal jest inna od współczesnego życia i kościelnictwa, jak to było od czasów rzymskich. Czy jesteśmy równie świadomi jak oni, że jesteśmy obywatelami królestwa Bożego? Czy prezentujemy pełny obraz kultury i wartości tego królestwa? Czy stosujemy w praktyce nasza wiarę w taki sam sposób jak to robił Paweł i innym autorzy Nowego Testamentu? Kultura kościelna mówi „nawróć się lub płoń”, a może bez konfrontacji, po prostu „szukaj”, wznoś ręce, spotkaj się z pastorem po nabożeństwie w biurze. Kościelna kultura mówi: „przystąp do nas”

Kościelna kultura funkcjonująca w konkurujących ze sobą dużych namiotach mówi „przyłącz się do nas” wystawiając (na zewnątrz -przyp.tłum.) bystre powiedzonka jako sposób na powiedzenia „przyjdźcie tutaj”. Czy to jest kultura kościelna czy królestwa? Biblia ceni relacje, my cenimy ilości; biblia ceni nawracanie ludzi, nauczanie a następnie wykonywanie w drodze przez życie: starsi uczą młodszych, doświadczeni uczą nowych wiary w relacjach. My zastanawiamy się ilu brało udział i jak wielka była zebrana ofiara.

Oni gromadzili ludzi w domach, uznając domy i całe rodziny jako istotne miejsce do nauczania o Bogu od chwili, gdy Pan przyłączył się do Adama i Ewy w ogrodzie; my gromadzimy ludzi w ogromnych audytoriach, gdzie rodziny dzielą się w zależności od wieku na odpowiednie grupy i słuchają, jak obcy opowiadają im o Bogu. Ich wiara była brudna, oni znali się nawzajem, szli przez życiowe zmagania ze sobą, prowokowali, obrażali, przebaczali i wspólnie przerabiali życiowe trudności; my mamy wiarę wysterylizowaną, gdzie dajemy pieniądze na ofiarę a ktoś inny będzie się angażował z „tymi ludźmi”.

Oni przekazywali pełne informacje o innym królestwie z innym zestawem wartości, o królestwie Bożym; my bez przerwy prezentujemy cieniutki skrawek aż w końcu ludzie myślą, że to wszystko o co chodzi z Bogiem. Wynik jest taki, że kościoły, które niegdyś były samym ostrzu tego, co Bóg robi, nie mają żadnego znaczenia dla swego pokolenia, stały się nawet przedmiotem śmiechu dla każdego obiektywnego umysłu, ziejąc taką samą pustką jak denominacje, które poprzedzały je na tej opadającej ku tradycjom ludzi i społecznej nieprzydatności ścieżce.

Lecz… ludzie intelektualnie i z modlitwą rozdzielają te rzeczy w wewnętrznej walce. W jednej kolumnie wyliczają wartości światowego kościoła wokół nich, a w drugiej wyliczają te rzeczy, które rezonują w ich sercach i duchu.

 

Biblijna rzeczywistość

Gdy czytasz Wielki Nakaz, nie ma tam niczego o nowym narodzeniu, nie ma niczego o namiotach ewangelizacyjnych, przebudzeniowych spotkaniach czy krucjatach ewangelizacyjnych, których celem jest liczenie podniesionych rąk czy zbieranie adresów, aby policzyć ile „decyzji” zostało podjętych. Chwała Bogu za ludzi zdobytych dla Pana przy pomocy tych metod, lecz co będzie jeśli wrócimy do tego w jaki sposób oni szerzyli swoją wiarę?

Jezus powiedział, aby głosić ewangelię „nauczając przestrzegać wszystkiego, co wam nakazałem„. Jest sprawa relacji, ponieważ głoszenie i przestrzeganie obejmuje zarówno elementy uczenia się z „nauczania”, jak i „wykonywanie tego, co nakazałem”, które jest demonstracją w codziennym życiu tego, co Jezus nauczał (Mt. 28:20). Czytamy w Ew. Marka 16:20, że znaki będą towarzyszyć tym, którzy uwierzyli. Uzdrowienia ciał i dusz działy się ponieważ przebywali razem w domach w relacjach wiary z innymi a uzdrowienia i inne cuda były aromatem całości ociągającej się (z wyjściem – przyp.tłum), gdy nauczali i pokazywali innym jak żyć swoją wiarą.

Dziś reklamujemy cuda i uzdrowienia ZANIM one się staną, aby zachęcić ludzi do przyjścia, ponieważ nie mamy z nimi relacji. Ot, następne spotkanie do zaliczenia a może zobaczymy cud, który nie zmieni nas bardziej niż naganiacza, który po prostu chce zobaczyć, co się dzieje, jak to było z ludźmi, którzy chodzili za Jezusem ponieważ zaspokojony został ich głód, a nie dlatego, że miał dla nich życie wieczne (Jn. 6:26). Do której grupy chcesz należeć?

Jak zostało to już zaobserwowane, powiedziałem to i powtórzę jeszcze raz: chrześcijaństwo zostało zapoczątkowane jako relacja, gdy Bóg przyszedł jako człowiek do Izraela. Udało się do Grecji, gdzie stało się filozofią, dalej do Rzymu, gdzie zostało religią, a następnie do Europy, aby być tradycją i ostatecznie do USA, aby być przedsiębiorstwem.

 

Księga Dziejów to normalne chrześcijaństwo

Pamiętam, gdy zdałem sobie z tego sprawę jako nastolatek. Pamiętam, jak mówiłem sobie, że denominacje nie są normalne, lecz nienormalne. Wszyscy mogą myśleć, że to, w co ja wierzę, jest nienormalne, lecz jest odwrotnie. Dzieje Apostolskie są normalne. Normalne jest widzieć uzdrowionych ludzi, wypędzane demony, oglądanie aniołów i Pana, podobnie jak w Księdze Dziejów. To normalne, aby mieć bliskich przyjaciół w wierze, spotykać się w domach na nieformalnych spotkaniach. To co widzę wokół siebie, struktury, wrzawa, promowanie, wynoszenie jednego daru nad wszystkim innym jest nienormalne, a nawet dysfunkcyjne…Księga Dziejów jest normalnym chrześcijaństwem. W taki właśnie sposób królestwo było praktykowane przez założycieli, ojców wiary.

To dlatego wraz z Barbarą doczepiliśmy się do tego, co nazywaliśmy wtedy, w połowie lat 70tych „spotkaniami modlitewnymi” i wzrastaliśmy tak szybko. W czwartek wieczorem było spotkanie w kościelnym podziemiu z grupą nastolatków i starszym kościoła, który otwierał nam budynek. Sobota wieczór było spotkanie ludzi w różnym wieku w budynku na farmie. W niedzielę wieczorem była mniejsza grupka nastolatków w różnych domach. Uwielbialiśmy, modliliśmy się, dary płynęły bez względu na to, kto prowadził, zawsze na bok odkładano kierunek, o którym myślano początkowo, jeśli Pan kierował w inną stronę. Często kontaktowaliśmy się ze sobą w ciągu tygodnia, niektórzy widywali się w szkole. Poświęcaliśmy wiele godzin na rozmowy telefoniczne czy osobiste w różnych sytuacjach rodzinnych, na wzajemne wspieranie się w dojrzewaniu do podejmowania decyzji godnych Chrystusa, zawsze w ten sposób, że starsze, doświadczone pokolenie pomagało młodszemu, nawet jest tylko miesiące różniły nas co do wieku, lecz jeden był duchowo starszym w wierze, a inni byli dziećmi w Chrystusie, choć mimo wszystko wszyscy byli równi.

Po raz pierwszy w historii, przynajmniej jeśli chodzi o takie ilości, ludzie masowo opuszczają kościół i nie odpadają od Boga, lecz znajdują Go. Znajdują Boga w prawdziwych relacjach, w czasie domowych spotkań, po prostu tak jak przedstawia to Księga Dziejów. Staliśmy się podobni do bohaterów wiary z Hbr. 11:16, którzy „zdążają do lepszej ojczyzny to jest niebieskiej. Dlatego Bóg nie wstydzi się być nazwany ich Bogiem, gdyż przygotował dla nich miasto”.

Następnym razem – praktyka.

CZĘŚĆ TRZECIA

Wiele błogosławieństw

John Fenn

раскрутка сайта

Codzienne rozważania_21.02.11

Brodgen Chip

Przeto, bracia moi, i wy umarliście dla zakonu przez ciało Chrystusowe, by należeć do innego, do tego, który został wzbudzony z martwych, abyśmy owoc wydawali dla Boga” (Rzm. 7:4).

Można dziwić się w jaki sposób jest realizowana ta jedność z Jezusem. Nie ma gotowej odpowiedzi na to,lecz zastanawiam się nad tym, że tak jest, ponieważ tak powiedział Bóg. Bóg umieścił nas w Chrystusie. Nie bardzo rozumiem jak to zrobił, lecz wiem, że to zrobił i dziękuje Mu za to. Biblia mówi, że „dzięki Niemu [Bogu]  jesteście w Chrystusie” (1Kor. 1:30).

Uczniowie Jezusa są jedno z Chrystusem, ponieważ Bogu nas tam umieścił. Jesteśmy w Chrystusie a Chrystus w nas. Możemy tego nie rozumieć jak to jest, lecz tak jest. Duchowo jesteśmy jedno z Chrystusem. Ta jedność, unia, to partnerstwo i społeczność z Nim są podstawą naszego duchowego życia i naszego chodzenia z Bogiem.

– – – – – –

Share your comments:

http://InfiniteSupply.Org/february21предложение по продвижению сайтов