Category Archives: Autor

Autorzy artykułów

Wkraczanie do Ziemi Obiecanej

Kriston Couchey

GODZINA PRZEZNACZENIA

Jest to godzina przeznaczenia dla tych, którzy szukają serca Ojca. Mówiąc obrazowo, wchodzimy do Ziemi Obiecanej i zostawiamy za sobą pustynię przygotowania. Nasze dziedzictwo i przeznaczenie nie jest miejscem w przestrzeni, lecz jest Osobą. Nie jest to jakiś tytuł czy pozycja, lecz jest to relacja. Nie jest to doktryna: jest to łaska i prawda w komunii z Ojcem. Naszym dziedzictwem jako Jego synów jest stawanie się miejscem zamieszkania istoty Ojca. Jego istota to Jego charakter i władza. Nasz pierworodny brat, Jezus Chrystus, w pełni wyraża istotę Ojca, Jego naturę i autorytet. Być podobnym do obrazu Jezusa Chrystusa jest naszą Ziemią Obiecaną, to jest nasze dziedzictwo i przeznaczenie! Cele Boże dla ludzkości i stworzenia będą wkrótce ujawnione, wtedy gdy ci, którzy przetrwali i nauczyli się lekcji pustyni wchodzą do Ziemi Obiecanej swojego dziedzictwa i przeznaczenia w Chrystusie. Główną lekcją wyniesioną z pustyni jest dziecięce zaufanie i zależność od Ojca, który jest naszym wszystkim we wszystkim.

CAŁKOWITA ZALEŻNOŚĆ

Zaprawdę, zaprawdę powiadam wam, kto nie podda się królestwu Bożemu jak małe dziecko, nie wejdzie do niego” ~Jezus~ Jesteśmy całkowicie zależni od Niego we wszystkim i ON jeden może rzeczywiście zaspokoić nasze potrzeby. Gdy Ojciec zaczął mnie używać, aby dotykać życia innych ludzi, zapytałem Go: „Dlaczego wybrałeś mnie?” Odpowiedział natychmiast: „Ponieważ jesteś słaby!” Jeśli jesteśmy słabi to nie możemy tego robić samemu, potrzebujemy pomocy. Jestem tak słaby, że bez Jego siły zostanę zrujnowany. Słabość wymaga, aby istniało źródło siły zaspakajające tą potrzebę. To w uznaniu naszej słabości i tego, że potrzebujemy Jego mocy możemy je znaleźć, lecz nie tylko ja jeden jestem słaby; CAŁA ludzkość jest słaba. Wielu jeszcze nie przyznało się do swojej słabości, ponieważ polegają na ludzkiej sile i ciągle polegają na sobie, religii czy innych. Wtedy, gdy przyznamy się do swojej słabości i odrzucimy własne bezowocne próby, Pan może być mocny. Jest to dzieło krzyża w nas. Dojście do naszego życiowego celu w królestwie tak naprawdę polega na osiągnięciu dziecięcego zaufania i całkowitej zależność od Ojca we wszystkim. Choć Jezus nie był grzeszny, był całkowicie zależny od Ojca i nie mógł uczynić niczego, czego nie robiłby Ojciec bądź czego Ojciec nie mówił. Wejście w Jego obietnice zawsze wymaga dziecięcej wiary, która reaguje gorliwie na głos Ojca.

NASZE POTRZEBY ZASPAKAJANE W NIM

Królestwo Boże manifestuje się wtedy, gdy mężczyźni i kobiety wyrażają serce Boga z pozycji Jego pełni i odpocznienia, mając zaspokojone swoje potrzeby wyłącznie przez Ojca. Wiele lat temu Ojciec pokazał mi, że kościół został posłany na pustynię, aby odkrył i nauczył się tego, że wszystkie potrzeby są zaspokajane wyłącznie w Ojcu. Duch Święty powiedział do mnie pewnego dnia, że są trzy zasadnicze potrzeby, które musimy zaspokajać w Ojcu, gdy znajdujemy się na pustyni przygotowania. Te trzy potrzeby to: potrzeba rozpoznania (znać i być poznanym), potrzeba Miłości (intymności, bezpieczeństwa) i potrzeba Akceptacji (aprobaty). Jezus przyszedł, aby te potrzeby mogły zostać w nas zaspokojone w relacji z Ojcem. Być poznanym, kochanym i akceptowanym przez Ojca wypełnia wszystkie te potrzeby. Grzech wypełnia te potrzeby poza Ojcem. Takie niezaspokojone potrzeby manifestują się jako swawolne pragnienia zdobycia światowej mądrości i wiedzy, zaspokajania ciała, sławy, chwały itd.

Dawne dni przeminęły. Ci, którzy są gotowi na wejście, są przygotowani. Mając zaś wszystkie potrzeby zaspokojone w Nim musimy uwolnić się do służenia innym z czystej miłości, pozbawionej jakichkolwiek innych ukrytych powodów, których podłożem są niezaspokojone potrzeby.

WIZJA CHWAŁY BOŻEJ

Rzadko miewam wizje, lecz pewnego ranka miałem wizję, w której przede mną w odległości widziałem coś, co wyglądało jak dwa długie rzędy noży wystających z ziemi. Unosiłem się i gdy się zbliżałem, zdałem sobie sprawę z tego, że nie były to noże, lecz końcówki skrzydeł aniołów stojących w dwóch długich rzędach tworząc korytarz wzdłuż doliny. Zostałem zniżony do tego korytarza i spojrzałem dalej. Na końcu tej drogi były ogromne drewniane otwarte drzwi. Atmosferę w pomieszczeniu za drzwiami wypełniała bursztynowa poświata a powietrze miało złotą poświatę. Była to chwała Boża a ja zmierzałem tą drogą, aby wejść do Chwały Bożej.

Przejście tej drogi, aby wejść do naszego przeznaczenia, nie zależy od naszych umiejętności dostania się tam, lecz jest zależna od Jego możliwości i wierności dostarczenia nas tam. Pan szuka ludzi, których wiara uzależnia ich od Niego i tego, że to On nas tam doprowadzi. Daje nam anielskie towarzystwo, aby nas doprowadzić do miejsca, które przygotował dla nas w Nim. Idźmy dalej w wierze. Pan prowadzi nas do wszystkiego, co przygotował tym, którzy Go kochają, którzy mając potrzeby szukają Go i są powołani zgodnie z Swoim postanowieniem.

W Jego Miłości

Kriston Couchey

kcouchey04   @ earthlink.net

topodin.com

Wielki Arcykapłan

20 grudnia 2010

Hall Dudley

Mając więc wielkiego arcykapłana, który przeszedł przez niebiosa, Jezusa, Syna Bożego, trzymajmy się mocno wyznania. Nie mamy bowiem arcykapłana, który by nie mógł współczuć ze słabościami naszymi, lecz doświadczonego we wszystkim, podobnie jak my, z wyjątkiem grzechu” (Hbr. 4:14-15)

Autor Listu do Hebrajczyków prezentuje kapłaństwo i dochodzi do wykazania tego, że Jezus jest wypełnieniem wszystkich poprzednich obietnic i zapowiedzi. Już wcześniej pokazał, że Jezus jest większy od aniołów w tym, że ostateczne Boże Słowo było przekazane przez Syna, a nie przez aniołów. Pokazał również to, że Jezus jest wypełnieniem cieniowej roli Mojżesza. Mojżesz był sługą w domu Bożym, który Bóg przygotowywał dla ludzi Bożych na ziemi. Jezus był tym Synem rządzącym w domu, który sam zbudował. Jozue przekazał ludowi Ziemię Obiecaną, lecz nie był w stanie poprowadzić ich do zajęcia reszty. Jezus jest tym ostatecznym Jozuem, który może zagwarantować ludziom całkowite odpocznienie od ich niepokojów.

Teraz autor zajmuje się kapłaństwem. Niestety, nie jest to zbyt ceniona prawda ostatnimi czasy, tzn. prawda o prawdziwej roli kapłana. Kapłan jest pośrednikiem, a w popularnej współcześnie ewangelii nie występuje potrzeba pośrednika. Mówi się nam, że ponieważ Bóg jest miłością, a my jesteśmy ludźmi to możemy przystępować do świętego Boga z przekonaniem, że on sprawi, że wszystko będzie lepiej. Wniosek z tego jest taki, że grzeszna ludzkość może przystępować do świętego Boga bez jakiegokolwiek rodzaju wstawiennictwa. Prawdopodobnie w reakcji na twarde zwiastowanie o gniewie i piekle, pozytywnie myślący kaznodzieje ignorują obecnie konieczność przychodzenia do Boga przez pośrednika, którego ofiara satysfakcjonuje wieczną sprawiedliwość.

Jeśli zdecydujemy się odrzucić sprawę gniewu i odpłaty, odrzucamy krzyż jako coś koniecznego do zbawienia. Sąd, który wyraża moc gniewu, widoczny jest na krzyżu w tym, że Jezus, jako nasz arcykapłan nie tylko zaniósł swoją krew ofiarną do miejsca najświętszego w niebie, lecz w tym, że Sam był tą ofiarą. To Jego krew została ofiarowana, aby sprawiedliwości stało się za dość. Jezus był kapłanem i był barankiem. Jako kapłan rozumie nasze zmagania, ponieważ i On stał się człowiekiem. Jako doskonała ofiara przyjmuje na siebie na zawsze wszelki gniew, który spada za grzech. Pojednał nas z obrażonym Królem, który był wyszydzany za każdym razem, gdy decydowaliśmy się na odrzucenie Jego władzy i wykonywaliśmy własną wolę. On przyjął konsekwencje naszych wyborów przeciwko porządkowi Bożego Królestwa i On pokonał pana grzechu i śmierci, któremu było dane prawo do naszego życie, gdy wybieraliśmy chodzenie w ciemności.

To NIE ewangelia Nowego Testamentu głosi, że Bóg kocha nas tak bardzo, że pozwoli każdemu i w każdym stanie przyjść do Niego dlatego, że pragnie dla ludzi lepszego życia. Prawdziwa Ewangelia głosi, że Bóg tak bardzo kocha, że posłał Swojego Syna, aby umożliwił nam tak poznać Ojca, jak zna Go Syn. Każda „ewangelia”, która nie prezentuje wyłącznie Syna, który służy jako pośrednik między grzesznym człowiekiem a świętym Bogiem jest fałszywą ewangelią.

Przyjść do Boga przez Syna to mieć pewność, że On żyje na zawsze, aby wstawiać się za nami. On zawsze jest naszą doskonałą ofiarą i gwarantuje nam dostęp do Boga Ojca, którym sam się cieszy.

раскрутка сайта

Sen: pamiętajcie kim jesteśmy!

Kriston Couchey

Gdy zastanawiałem się z zakłopotaniem nad tym snem, Ojciec wyjaśnił mi, kim był ten młodzieniec ze snu: „To jest Kościół” – powiedział.

Część I POKONANY PRZEZ ŚWIAT

W tym śnie byłem młodym mężczyzną, który właśnie znalazł swą drogę w życiu. Jestem gdzieś poza domem. Będąc w podróży prowadzę samochód i w czasie parkowania wpada na mnie inne auto. Tak pierwszy kościół zaczął swoją podróż i drogę do dojrzałości. Samochód, który ja prowadzę w jakiś sposób ma do czynienia z celem kościoła, a ten drugi to świat i jego cele, które 'kolidują’ ze sobą. Parking reprezentuje cel, który nie postępuje do przodu, lecz został 'zaparkowany’ (jest nieużywany).

Tamten mężczyzna jest dla mnie miły i kończy się to tak, że idę do niego do domu i zaprzyjaźniam się z jego dziewczyną. Zachowując się miło w stosunku do mnie, zaczynają mnie oboje atakować łyżkami do opon. Sam podnoszę taką łyżkę, aby walczyć na ulicy. Wiem, że będąc w mniejszości, przegrałem walkę i dostanę poważne urazy głowy. Sytuacja reprezentuje to, jak pierwszy kościół zaprzyjaźnił się ze światem i zaczął „kochać” te rzeczy (przyjaciółka) ze świata. Z powodu tego kompromisu, świat i diabeł (przyjaciółka) atakowali kościół swymi narzędziami. Kościół RÓWNIEŻ podjął tą samą światową broń i jest pokonany, z powodu swojej niewierności i wykorzystania światowej broni (Miecz Konstantyna). Walka odbywa się na ulicy i poza strefą ochrony domostwa Ojca.

Część II OCUCENIE NA ULICY

Minęło 15 lat, mam amnezję i uszkodzenia mózgu spowodowane tym atakiem, używam słownictwa z zakresu dwu, trzylatka i jestem pod nadzorem prawnego opiekuna. Minęło wiele lat. Z powodu zniszczeń dokonanych na kościele zapomniał o tym kim jest i stał się jak niemowlę zależy od prawnych opiekunów (prawo, uzależnienie, hierarchia), którzy się nim teraz zajmują. Jest to obraz współczesnego systemu instytucjonalnego kościoła.

Jestem na ulicy. Nagle amnezja opuszcza mnie, mój mózg łączy się w całość i wracają mi wszystkie czynności. Zaczynam rozumieć trudną sytuację, w której się znalazłem. Straciłem kontakt z rodziną, ponieważ byłem daleko, gdy zdarzył się wypadek, bliscy nie mogli mnie znaleźć, byłem pod opieką prawnych opiekunów. Na zewnątrz, na ulicy i nie pod opieką prawnego opiekuna jest miejsce, gdzie następuje uzdrowienie. Kościół przypomina sobie ponownie poza ścianami religii kim jest, przypomina sobie swoją „Rodzinę”, do której należał i od której został oddzielony, przez co znalazł się pod opieką 'prawnych opiekunów’ czyli tych którzy na mocy swej pozycji dyktowali mu co i jak, tych od których był całkowicie uzależnionych, tych którzy nadzorowali każde jego działanie.

Mówię opiekującej się mną kobiecie: „Vicky to moja mam, zadzwoń do nie”. Mówię jeszcze niewyraźnie, ale wiem, że mogę wyraźnie, jeśli spróbuje. Kobieta jest zszokowana tym, że poskładałem tyle wyrazów razem, lecz ignoruje moją prośbę, ponieważ siedziała przy mnie tyle lat i wiem, że nie jestem w stanie sam zająć się sobą. Zbudziłem się, byłem zdumiony snem i modliłem się, po czym znowu zasnąłem.  Vicky to skrót od Victorii, Zwycięzcy. Po okresie dzieciństwa i braku możliwości zatroszczenia się o siebie, kościół budzi się do świadomości, że jego dziedzictwem jest być kościołem zdobywczym i zwycięskim. Prawny opiekun (stary Opiekun) nie ma takich umiejętności, czuje się pewnie wśród ubezwłasnowolnionych sierot więc ciągle traktuje kościół jak kogoś niedojrzałego, niezdolnego do zajęcia się sobą.

Część III WYRAŹNE SŁOWA

Teraz mówię do prawnej opiekunki jeszcze niewyraźnie, po czym, ostatecznie, wraca mi umiejętność wyraźnej mowy i zaczynam jej mówić, ku jej zdumieniu, że teraz jestem już normalny. Ona nie chce w to uwierzyć, że już nie potrzebuję jej kontroli, lecz prawda jest taka, że nie faktycznie już nie potrzebna mi jest prawna opieka, mózg został uzdrowiony, amnezja minęła, znowu staje się dorosłą osobą, która może podejmować własne decyzje. Sen kończy się tym, że kościół w końcu jasno wyraża swoje serc w dojrzały sposób i może podejmować swoje decyzje. Prawny opiekun (stary Opiekun) nadal uważa, że kościół musi być rządzony stale i zależny „pod” jego nadzorem.

PRZYSŁOŚĆ ORGANICZNEGO KOŚCIOŁA

Otrzymałem ten sen po rozmowie z kimś, kto rozpaczał nad brakiem „delegowanej władzy” i „struktury” w ruchu organicznego kościoła. Zachowanie tej osoby DOKŁADNIE odzwierciedla to, co czuje wielu „prawnych opiekunów”, gdy widzą ludzi kościoła, którzy nie wchodzą „pod” to, co ludzie uważają za władzę. Jednak Bóg naprawdę rodzi Swój kościół, aby był wyrazem Jego Samego w mniejszych organicznych warunkach. Wielką przeszkodą dla tego rodzaju organicznego sposobu działania jest myślenie hierarchicznego przywództwa, „prawnego opiekuna” pochodzące z tego, kończącego się wieku. Gdy ludzie zdają sobie sprawę z tego, że nie potrzebują już więcej „prawnego opiekuna” i wyjdą spod jego wpływów, widzimy wolność, dzięki której dojrzewają i działanie Ducha Świętego przez każdego, a nie tylko przez przywództwo. Umysł kościoła zdrowieje a jego postawa pomału wraca. To sprawia, że „Pamiętamy, kim jesteśmy”.

Dziś mamy do czynienia z zagrożeniem zwiedzenia i braku wizji w organicznym sposobie wyrażania się kościoła. Kościół nadal usiłuje odnaleźć swój wyraźny głos i przekonanie co do tego „kim jest”. Potrzebuje prawdziwych apostołów i proroków, którzy ROZJAŚNIĄ wizje tego, kim jest kościół, UZDOLNIĄ go do tego, oraz UWOLNIĄ, aby był dojrzałym młodym człowiekiem siły, do czego został powołany. Ten organiczny kościół ma jednak dużo ran, które muszą zostać uzdrowione. Zmaga się z odróżnieniem prawdziwej apostolskiej i proroczej służby od ludzi funkcjonujących jako „prawni opiekunowie”. Niech to będzie jasne: małe dziecko potrzebuje opiekuna i jest to dobre, aby troszczono się o niego. Człowiek dorosły, dojrzały nie potrzebuje tego, aby opiekun nim kierował i poprawiał go. Za brak wizji i wdzierające się zwiedzenie odpowiedzialne jest odrzucenie wszystkiego, co wygląda jak stary opiekun, lecz istnieje prawdziwe Apostolskie i Prorocze dzieło i pojawia się ono w ruchu organicznego kościoła.

KRÓLOWIE I KAPŁANI

Jednym z zadań apostołów i proroków jest wyposażanie ciała, aby wypełniało swoje role jako królowie i kapłani pod naszym Bogiem. Proroczy płaszcz ma w swej naturze kapłaństwo, a apostolski jest w swej naturze królewski. Jednak w przypadku obu tych darów nie może mieć miejsce uzależnianie i dyktatura w kościele, są one po to, aby uczyć innych, jak mają wejść w swoje miejsca kapłanów i królów w Chrystusie.

Zadanie uzdalniania kościoła do wypełnienia swego przeznaczenia ZANIKA, gdy ludzie zaczynają funkcjonować zgodnie z naturą i autorytetem Chrystusa! Chrystus we mnie jest nadzieją Chwały! Co Bóg kształtuje w kościele? On kształtuje SYNÓW! On buduje pełnię miary Chrystusa w Swym ludzie; który będzie wyrażał Jego Osobę.

W Nim

Kriston Couchey

продвижение

Czcij w Duchu i Prawdzie

Ron McGatlin

Worship – oddawanie czci, uwielbienie, również sprawowanie kultu, nabożeństwo,…

Ciało Chrystusa musi doświadczyć chodzenia w czystym uwielbieniu/czci. Czczenie Boga jest jednym z pierwotnych celów stworzenia. Jeśli spojrzeć na cały przekrój Ciała Chrystusa to widać dużo różnych idei czym jest uwielbienie. Bez wchodzenia w definicje i nauczania konieczny jest wyraźny głos Ducha co do tego ważnego i wartościowego przywileju i obowiązku. Moim zamiarem jest przekazać słowo zachęty i wyjaśnienia wprost z mego serca, osobistego doświadczenia i mam nadzieję z Ducha. Prawdopodobnie jest dużo różnych form, stylów czy czynności, które są nazywane uwielbieniem. Osobiście znam tylko dwie główne formy. Nauczyłem się tego, aby nie wypowiadać się poza swoim własnym doświadczeniem, aby nie osądzać doświadczeń cudzego sługi.

Gdy byłem uczestniczyłem w kościołach ewangelicznych baptystów i kościołach fundamentalnych, oddawanie czci oznaczało po prostu uczestnictwo w w niedzielnym nabożeństwie, wysłuchanie ewangelizacyjnego czy nauczającego kazania, zaśpiewanie kilku pieśni, ogłoszeń, modlitwy pastora, może jakiejś szczególnej muzyki, zebrania ofiary i zaproszenia. Był też później czas na porozmawianie z przyjaciółmi, podanie ręki kaznodziei w drodze do wyjścia. To wszystko, plus szkółka niedzielna, zajmowało niewiele ponad 2 godziny tygodniowo.

Gdy po jakimś czasie zaangażowałem się w kościołach o charakterze charyzmatycznym, koncepcja uwielbienia (oddawania czci) zmieniła się w tym również chały. Terminy chwała i uwielbienie (praise and worship) oznaczały długie okresy wylewnego śpiewu, podnoszenia rąk, żywych fizycznych reakcji w tym podskakiwania, tańczenia czy wykrzykiwania chwały Bogu. Mogło to również obejmować okresy bardzo spokojnego klęczenia czy leżenia twarzą do ziemi w intymnej komunii z Bogiem. Przeważnie nie było w tym żadnej, bądź bardzo niewiele, przygotowanej choreografii, lecz raczej wysiłek skierowany na działanie zgodne z prowadzeniem Ducha. Muzyka i śpiew mogły wzrastać w dużym crescendo jak i płynąć w słodkiej melodyjnej harmonii śpiewu w obcych językach. Czasami było to podobne do jakiejś machiny potężnej i rytmicznej duchowej muzyki. Bywało i tak, że spontaniczne wykrzykiwanie do Pana napełniało powietrze wspaniałą chwałą. Ta cudowna wolność w czczeniu Boga ze wszystkich sił ciała i pełnych głosów była cudownie prowadzano przez Ducha. Niestety, po pewnym czasie stało się to formą sztuki, która była planowana czy zarządzania ludzkim projektem, a ostatecznie stało się nawet wielkim biznesem wtedy, gdy muzyka uwielbienia została zapisana i wprowadzona na rynek.

W tego rodzaju nabożeństwa praktykowane było przechodzenie od czasu uwielbienia do czasu głoszenie i tylko ta pierwsza, muzyczna część była uważana za uwielbienie. To w połączeniu z składaniem ofiar i różnych form usługiwania modlitwą czy proroczym słowem mogło trwać wiele godzin. Reakcje były poważne, tak że czasami całe zgromadzenie wychodziło do przodu po modlitwę, proroctwo, aby oddać życie Jezusowi, czy cokolwiek innego co Duch Święty robił w tym dniu.

Niektórzy kwestionują autentyczność i wartość tego rodzaju współczesnych przeżyć uwielbienia. Ci, którzy preferują bardziej wyciszony niedzielne poranki, oparte na „oddawaniu czci jako nabożeństwie” (worship service) nie wierzą, że Biblia daje przyzwolenie na taki 'prowadzony przez Ducha” charyzmatyczny rodzaj nabożeństw i uważają je za emocjonalny chaos. Z drugiej strony ludzie z grup żywszych mogą nie wierzyć w to, że ci inni ściśle trzymają się przedstawionego przez Biblię sposobu oddawania czci i chwały i wielu uważa, że ich nabożeństwa są pozbawione życia.

W obu grupach uważa się, że do pewnego stopnia doświadczają Boga w ramach swojej znanej formy „oddawania czci”. Po niedzielnym nabożeństwie ci z grupy cichej mogą odczuwać, że są bardziej czyści i odciążeni, ponieważ wykonali swój obowiązek. Ci z drugiej grupy mogą odczuwać to, że w czasie uwielbienia i oddawania chwały rzeczywiście spotkali się z manifestacją obecności Bożej w potężny sposób. Niektórzy krytycy, którzy prawdopodobnie nigdy nie brali w tym udziału, mogą sądzić, że twierdzenie o spotkaniu się w uwielbieniu z obecnością Bożą jest głupim twierdzeniem, które nie jest biblijne.

Na podstawie osobistego doświadczenia wiem, że jest trochę prawdy i fikcji w obu grupach. Generalnie jest tak, że obie grupy lubią wskazywać na wady czy niedostatki drugiej strony, ignorując równocześnie zalety i cnoty.

Biblijny punkt widzenia na uwielbienie

Pierwszy raz cześć jest wymieniona w Biblii, gdy Abraham zabierał Izaaka, aby był ofiarą. W Starym Testamencie zostało dużo napisane o ofiarach i składaniu ofiar jako o oddawaniu czci. Jest również napisane o tym, aby nie oddawać czci obcym bogom. Nawet pobieżny przegląd Biblii pokazuje istnienie wielu biblijnych form oddawania czci, w tym następujące:

Składane ofiary oraz posty

Oddawanie chwały Panu

Piękno świętości

Śpiewanie chwały

Kłanianie się i klęczenie

Podnoszenie świętych rąk

Nie oddawanie czci innym bogom

Nie oddawanie próżnej chwały nauczaniu i doktrynom ludzkim

Przynoszenie Panu darów

W duchu i w prawdzie

Radowanie się w Panu

Chwała na instrumentach

Tańczenie przed Panem

Oraz wiele innych.

…oddajcie pokłon odziani w święte szaty! Zadrżyj, cała ziemio, przed Jego obliczem!” (Ps. 96:9).

Wyraz tłumaczony tutaj jako „zadrżyj” dosłownie znaczy 'zatańczyć’, 'wykręcić’, 'zakręcić’, bądź 'wirować’, 'skręcać się’ jak w bólu porodowym.

Życie uwielbienia

Uwielbienie, które podoba się Bogu nie da się wepchną do żadnej religijnej szufladki. Jest zbyt wielkie i ma zbyt obszerną dynamikę, aby mieściło się w jakichś granicach czy formułach. Uwielbienie, które płynie z głębi serca ukrzyżowanego życia jest zarezerwowane dla Boga. Jest oddaniem swego ciała jako żywej ofiary, aby Chrystus Jezus mógł w pełni mieszkać w nas przez Ducha Bożego. Wszystko, co robimy i czym jesteśmy powinno uwielbiać Boga, jak słodka woń. Każdy oddech i każda chwila życia powinny być uwielbieniem i chwałą dla Niego.

Jezus mówiąc do bardzo religijnych faryzeuszy wyraźnie dał im do zrozumienie, że całe ich religijne uwielbienie i ofiary były składane na próżno i nie miały żadnego znaczenia, ponieważ ich serca nie były w porządku.

Mat 15:7-9: „Obłudnicy! Dobrze prorokował o was Izajasz w słowach: Lud ten czci mnie wargami, ale serce ich daleko jest ode mnie. Daremnie mi jednak cześć oddają, głosząc nauki, które są nakazami ludzkimi„.

Istotą uwielbienia jest intymna relacja miłości z Bogiem, z której wypływa służba dla Niego z całego serca w czystym uwielbieniu. Uwielbienie przede wszystkim wymaga więzi z Bogiem, intymnej miłości, następnie wymaga służenia Mu z miłości i służenia Jego ludziom.

Dziękuję Bogu za to, że droga jest otwarta i czystymi rękom i czystym sercem, prawdziwe uwielbienie i czysta chwała obfituje nawet w tym fotelu, na którym piszę. Łzy radości i pełnej miłości wdzięczności ponad miarę wprost z mego serca spotykają się z falami umacniającej miłości i radości, niewypowiedzianie wylewnej na mnie i wlewanej we mnie. Nie ma żadnej naturalnej muzyki, lecz melodia jego miłości spływa z nieba. Nie mam słów, aby chwalić Go za Jego cudowną obecność i wspaniałe zaopatrzenie w obfite życie. Chwalcie go, święci, chwalcie Go dopóki jest dech w piersiach, On jest godzien wszelkiej chwały.

Chwalcie Boga w świątyni jego, Chwalcie go na ogromnym jego nieboskłonie.

Chwalcie go dla potężnych dzieł jego, Chwalcie go za niezmierzoną wielkość jego!

Chwalcie go na głośnych trąbach, Chwalcie go na harfie i cytrze! Chwalcie go bębnem i pląsaniem, Chwalcie go na strunach i na flecie!

Chwalcie go na cymbałach dźwięcznych, Chwalcie go na cymbałach głośnych! Niech wszystko co żyje chwali Pana! Alleluja” (Ps. 150:1-6).

Dążcie do miłości, ona nigdy nie zawodzi,

a Jego królestwo trwa na wieki.

Ron McGatlin

www.openheaven.com

basileia@earthlink.net

продвижение сайта

Rozwój jest przede wszystkim sprawą relacji

Graham Cooke

Bóg chce, abyśmy znali Go w taki sam sposób, jak On nas zna. W każde okoliczności wbudowane jest wezwanie, aby podnieść stan naszego przeżywania/doświadczania Pana. On zawsze daje takie propozycje, które demonstrują Jego miłość, radość i przychylność dla nas. On kocha Swoich ludzi i chce, abyśmy w tym twardym i nieuporządkowanym życiu uczestniczyli w spotkaniach z Nim i przeżywali Jego obecność. W każdych okolicznościach zadaję w sercu jedno pytanie: „Panie, czym chcesz dla mnie być teraz, czym nie mógłbyś być innym razem?” Każda sytuacja jest dla nas również zaproszeniem. Bóg w każdej sytuacji składa nam propozycje. Nasze życie jest otoczone przez objawienie Boga i Jego natury. Nie da się uciec przed tą prawdą i prawdziwym poznawaniem Boga. Duch Święty jest zwyczajnie zbyt dobry w tym, co robi. Jest duchem wyjawienia (Jn. 16:13), On czci Jezusa i jest nieskończenie zafascynowany Jego dziełem w naszym życiu. Jest duchem mądrości i objawienia, który naświetla każdą sytuację. Miłość do Ducha Świętego jest równie ważna jak kochanie Ojca i Syna. Nie da się rozdzielić Osób Boga, lecz należy się z nimi spotykać zarówno razem jak i indywidualnie. Duch Święty jest geniuszem w życiowych sprawach, On wszystko wie o wszystkim i może wszystko zrobić! To zdumiewająca osoba. Być w Jego obecności jest ogromnie rozpalające i zachęcające.

Objawienie jest wglądem; jest to światło spostrzeżenia, które otwiera nas, abyśmy mogli zobaczyć coś więcej niż tylko otaczającą nas sytuację. Spostrzeżenie prowadzi nas do zaufania Panu, co jest pierwszym wymaganiem życia (Przyp. 3:5). Nasze serce zawsze jest na pierwszym miejscu. Bóg nigdy nie mówi do głowy, jeśli wcześniej nie otworzy naszego serca. Wewnętrzny człowiek ma wgląd w wewnętrzne dzieła Boga. Spostrzeżenie zatem prowadzi do zrozumienia. Nasz umysł zostaje odnowiony i zaczyna iść szlakiem serca. Zaufanie staje się wiarą, a my zaczynamy bardziej szczegółowo rozmawiać z Panem. Równocześnie wiara stwarza spotkanie, w którym jesteśmy wystawieni na Bożą Obecność. Pan kocha takie chwile z nami. Spotkanie sprawia, że stajemy się całkowicie przekonani co do tego Kim Bóg jest dla nas i uzyskujemy pewność co do tego, co zrobi w danej sytuacji.

Zetknięcie gwarantuje cały szereg dalszych trwających stale doświadczeń, które w związku z zaistniałą sytuacją, powinny być dostępne nam. Każdy problem ma swoje rozwiązanie, ponieważ każda sytuacja jest zaproszeniem do bliskiego poznania Boga, nawiązania z więzi z Nim. Te doświadczania miłości, pokoju, radości, cierpliwości, dobroci, przychylności itp., wzmagają naszą nadzieję. To jest tak: dochodzenie do pełnego przekonania prowadzi do oczekiwania, które rozszerza zarówno wnętrze człowieka jak i sytuację zewnętrzną. Prawdziwe poznanie musi obejmować spotkanie i doświadczanie, a nie jest czymś wyłącznie intelektualnym, mózgowym.

Przeczytałem kiedyś książkę zatytułowaną „Tortured for Christ”. Jest to historia Richarda Wurmbrandt’a, który był więziony przez Sowietów w obozie na Syberii. Ta książka dała mi pewien obraz, jakąś myśl i pewne zrozumienie tego mężczyzny. Później miałem szczęście spotkać się z nim osobiście i spędzić kilka godzin na rozmowie. To spotkanie (zetknięcie) było głębokim przeżyciem, które spowodowało eksplozję zrozumienia go na zupełnie innym poziomie. Gdy ponownie wróciłem do tej książki, zobaczyłem tam i wyczułem rzeczy, które były dla mnie niedostępne za pierwszym razem. Pismo działa w taki sam sposób.

Akademickie studia nad Biblią ujawniają pewne wartościowe rzeczy, niemniej to spotkanie z Autorem, otwiera nas na coś znacznie więcej niż intelektualne zrozumienie. Każde zetkniecie z Jezusem sprawia, że słyszymy tego samego ducha objawienia, który uruchamia w nas pragnienie nowego doświadczania piękna i cudowności Boga. Nie czerpiemy naszego objawienia Boga z tego, jak przeżywamy Go, lecz czerpiemy je z tego, jak się Sam nam objawia. Każda sytuacja obejmuje zaproszenie do relacji, do przeżywania Go i poznawania Kim jest dla nas teraz. Każda okoliczność ma cel główny i drugorzędny. Celem głównym jest poprawienie naszej więzi z Panem a celem drugorzędnym jest zajęcie się samą sytuacją.

Jeśli skoncentrujemy się na zaproszeniu i nastawimy serca na poznanie Pana to we wszystkich dziedzinach wzrośniemy w Chrystusie (Ef. 4:15). Staniemy się słodką wonią Chrystusa wszędzie dokądkolwiek pójdziemy (2Kor. 2:15). Przede wszystkim wrośnie nasza relacja z Nim. Ten stale trwający proces stykania się prowadzi do regularnego przeżywania/doświadczania Chrystusa, co wzmacnia nas w kształtowaniu na Jego podobieństwo (Rzm. 8:29). Jeśli relację z Bogiem stawiamy przed rozwiązaniem okoliczności to we właściwy sposób wykorzystujemy zaistniała sytuację, zamiast być wykorzystanymi przez nią. Jeśli odwrócimy ten proces, to często jest tak, że niczego nie zyskamy. Nasze okoliczności rzadko rozwiązują się, a nasze rzeczywiste poznanie Jezusa nie wzrasta, a nawet jeszcze gorzej, bo może się okazać, że będziemy musieli ponownie przejść przez te same okoliczności.

Proces, w którym objawienie staje się prawdą w naszym doświadczeniu zawsze jest związany z życiowymi sytuacjami. Zawsze chodzi o coś więcej niż nasz aktualne okoliczności. Wzrastająca dziś wieź z Bogiem otwiera nas na nowy poziom życia w Duchu jutro. Mądrość jest umiejętnością widzenia tak, jak widzi Bóg, myślenia w taki sam sposób i działania w zgodzie z Jego celem. Te wszystkie doświadczenia są przede wszystkim relacyjne. Bóg nie wzmacnia nas po to, abyśmy mogli sprzeciwiać się naszym okolicznościom, z raczej usiłuje dać nam siłę opartą na więzi z Nim, tak aby On zwyciężał w nas i przez nas. Prawdziwe poznanie jest ogólnym wynikiem procesu urzeczywistniania Boga w nas.

Wgląd wywołuje wnikliwość i zaufanie, to z kolei prowadzi do zrozumienia, odnowienia myślenia i wiary. Stąd możemy ruszyć ku spotkaniu z Obecnością, co daje nam relację/więź, pełne przekonanie o tym, Kim jest Bóg dla nas i co chce zrobić w naszej sytuacji. To prowadzi nas do nowego poziomu stale trwającego doświadczenia, które łączy nas z oczekiwaniem (nadzieją!). Końcowym wynikiem tego procesu jest wzrost oczekiwania i prawdziwego poznania Chrystusa wewnątrz, dzięki czemu w każdych życiowych okolicznościach dojrzewamy.

Czym chce Bóg być teraz dla ciebie, czym nie mógłby być innym razem? Odpowiedź na twoja obecną sytuację jest w pierwszym rzędzie związana z więzią z Bogiem. Pozostań w tym miejscu, aż do chwili przełomu w swym postrzeganiu tego, kim Bóg jest dla ciebie. Życie zaczyna się zawsze tutaj!

deeo.ru

Pan uczyni drogę

07 grudnia 2010

Francis Frangipane

Podatki, zagrożenie terrorystyczne, choroby i starzenie, finanse, polityczne konflikty, rodzinne relacje, kościelne walki, obawy, bezpieczeństwo, strata pracy, ceny paliw, wojny, niesprawiedliwość, śmierć,… to tylko kilku przeciwników, których większość nas codziennie spotyka. A jednak, pozwólcie, że wam powiem, co Pan powiedział do mojej duszy:

Nie troszczcie się o nic, ale we wszystkim w modlitwie i błaganiach z dziękczynieniem powierzcie prośby wasze Bogu. A pokój Boży, który przewyższa wszelki rozum, strzec będzie serc waszych i myśli waszych w Chrystusie Jezusie” (Flp. 4:6-7).

Pan nie chce, abyśmy mieli jakiegoś rodzaju ogólny pokój wynikający z braku jakichś szczególnych problemów, ani nie zamierza dawać nam odrobinę duchowego, a jednak po ludzku postrzeganego pokoju. Jeśli będziemy postępować zgodnie przedstawioną przez Niego kolejnością to Pan zamierza schronić nas w Swojej własnej obecności, niewzruszonym pokoju Bożym.   Pokój Boży jest głęboką ciszą, która otacza myśli Wszechmocnego. On nigdy nie jest zaniepokojony, zawsze opanowany, zawsze ma rozwiązanie. Od samego początku widzie zakończenie i patrzy na potrzeby człowieka z pozycji posiadania nieskończonych zasobów i możliwości. On przyjmuje potrzeby Swoich dzieci zarówno ze współczuciem jak i pewnością, ponieważ dla Niego wszystko jest możliwe.

Pokój jaki Pan daje nie tylko pochodzi od Niego, lecz jest Jego przedłużeniem, jest to sama substancja Jego pokoju. Jest to pokój Bożego wymiaru, jest to boski materiał, o którym On mówi, że „strzec będzie serc i umysłów w Chrystusie Jezusie„.

Zdumiewające.

Niektórzy mogą sprzeciwiać się mojej interpretacji, lecz pamiętajcie obietnicę Zbawiciela:

Pokój zostawiam wam, mój pokój daję wam; nie jak świat daje, Ja wam daję. Niech się nie trwoży serce wasze i niech się nie lęka” (Jn. 14:27).

Paweł powtarza:

A w sercach waszych niech rządzi pokój Chrystusowy, do którego też powołani jesteście w jednym ciele; a bądźcie wdzięczni” (Kol. 3:15).

Ten wers oraz inne pokazują, że istnieje dla nas miejsce schronienia, wymiar strzeżony przez sam Boży pokój, gdzie możemy przebywać. Gdy wejdziemy do tej rzeczywistości zaufania, Boży pokój obiecuje zmiażdżyć Szatana pod naszymi stopami (Rzm. 16:20). Oczywiście, musimy osobiście wybrać, która rzeczywistość będzie nad nami górować. Tak więc, Pismo mówi: „niech pokój Chrystusowy rządzi” oraz „Nie troszczcie się” i „powierzcie prośby wasze Bogu„. To słowo mówi o możliwości wyboru rzeczywistości, które są pod ręką. Pamiętaj, że pokój Boży również jest dostępny. Przejmij władzę nad postawą niepokoju i zmartwienia, ponieważ „prowadzi tylko do złego” (Ps. 37:8), a zamiast tego stań w wierze na obietnicach Bożych.

Pokój jest naszą tarczą a Słowo Boże naszą bronią. Tak więc, zawładnij negatywnymi, pozbawionymi wiary myślami, które rozdymają problemy, zamiast wysławiać Pana. „Nasz Ojciec wie, czego potrzebujemy, zanim Go poprosimy” (Mt. 6:8).

Przestań zmagać się i wiedz, że On jest Bogiem! Jeśli jesteś zmęczony, przyjdź do Niego i weź Jego jarzmo na siebie a znajdziesz odpocznienie dla duszy swojej! Ostatecznie, przypomnij sobie słowa Pawła, abyśmy wznosili nasze prośby „z dziękczynieniem”. Wielu myśli za dużo, a dziękuje za mało, więc zrzućmy nasze troski na Pana, ponieważ On naprawdę troszczy się o nas. On uczyni drogę.раскрутка сайта