Category Archives: Autor

Autorzy artykułów

Wychodzenie z pustyni

Kriston Couchey

Pan położył mi na sercu, aby ponownie przejrzeć wiersz, który dał mi 8 lat temu. Teraz jest czas na wyjście z pustyni, aby posiąść Ziemię Obiecaną. Wychodzimy z pustyni i wkraczamy do Ziemi Obiecanej oparci na naszym Umiłowanym.

Wychodzenie z pustyni,

Wchodzisz sądząc, że zostaniesz wyposażony.

Wychodzisz wiedząc, że zostałeś obdarty,

Wchodzisz zdumiony tymi, którzy twierdzą, że znają Boga, lecz po prostu jeszcze nie pojęli.

Wychodzisz, zdumiony tym, że twierdziłeś, że znasz Boga, lecz po prostu jeszcze nie pojąłeś,

Wchodzisz myśląc, że jesteś co najmniej apostołem.

Wychodzisz wiedząc, że jesteś pierwszym z grzeszników,

Wchodzisz, przekonany jesteś mężem Bożym wyznaczonym do pracy,

Wychodzisz bez żadnego przekonania co do siebie.

Wchodzisz mówiąc: „Jestem inny, nie zajmie mi to dużo czasu”,

Wychodzisz mówiąc: „Myślałem, że nigdy się to nie skończy”.

Wchodzisz zły na tych, którzy odrzucili ciebie i dar złożony na twoim życiu,

Wychodzisz ofiarując swoje życie za tych samych ludzi, aby nie zginęli.

Wchodzisz myśląc, że szukasz Boga,

Wychodzisz wiedząc, że Bóg szukał ciebie.

Wchodzisz opanowany czystością doktryny,

Wychodzisz ogarnięty czystością świętości.

Wchodzisz rozkoszując się dniem, w którym będziesz prorokował jak Eliasz,

Wychodzisz, jak Mojżesz, przekonany, że nie nadajesz się do tego zadania.

Wchodzisz fantazjując o wielkich cudach, które będziesz czynił pośród tłumów,

Wychodzisz woląc samotność w pokoju i ciszy.

Wchodzisz jako modlący się mąż, który dobrze wie jakimi słowami się modlić,

Wychodzisz straciwszy wszelkie znaczenie słów, ponieważ nauczyłeś się milczeć przed Nim.

Wchodzisz skoncentrowany na sprawach życia i służby,

Wychodzisz wiedząc, że oprócz Niego nic się nie liczy.

Wchodzisz mówiąc, ogłaszając i wzywając swoje przeznaczenie,

Wychodzisz wdzięczny, jeśli zostaniesz odźwiernym zewnętrznego dziedzińca.

Wchodzisz mając zawsze ostatnie słowo dla tych, którzy ci się sprzeciwiali,

Wychodzisz niezdolny, aby mówić cokolwiek oprócz tego, co słyszysz, że Ojciec mówi.

Wchodzisz rozglądając się za odpocznieniem Ziemi Obiecanej,

Wychodzisz wiedząc, że w końcu znalazłeś je w Nim.

Wchodzisz szukając cudów, mocy i służby,

Wychodzisz zatracony w Miłości, wspierając się na Umiłowanym.

W Jego Miłości

Kriston Coucheyбесплатная раскрутка сайта ucoz

Radość wzmaga wiarę

Graham Cooke

Dziękczynienie daje błogosławieństwo. Stała radość otwiera drzwi ku wzrostowi. W życiu chodzi o możliwości, a nie o negatywy. Jezus powiedział „Wszystko jest możliwe dla wierzącego” (Mk. 9:23).

Dziękczynienie ma kreatywną moc do tworzenia dobra. Radość jest dobra dla nas, stwarza energię, entuzjazm i siłę, rozszerzamy się wewnętrznie, oczy jaśnieją, czujnie wypatrując błogosławieństwa, wzrostu i przychylności. Gdy wywyższamy w sercach Jezusa, przyciąga to do nas dobro, stajemy się atrakcyjni dla przychylności i błogosławieństwa, potrafimy patrzeć na życie i okoliczność inaczej, dzięki czemu widzimy dobro we wszystkim.

Ćwiczenie wywołuje uwalnianie się endorfiny, która wzmacnia nasze poczucie dobrobytu, dzięki czemu jesteśmy w lepszej psychicznej kondycji, szybsi, bardziej ożywieni w sobie. Radość, która jest duchowym równoważnikiem endorfiny, powiększa wiarę a wiara pomaga trwać w gotowości i lepiej skupiać się na tym, aby we wszystkim widzieć Boga i polegać Nim. Gdy jesteśmy wdzięczni, nasza zdolność do ufania i wiary bardzo wzrasta, ponieważ chwała daje moc. Radość pokonuje wszelki wrodzony negatywizm i ustawia serca w pozycji dobrej do przyjęcia trwałej przychylności.

Radujcie się zawsze, w modlitwie nie ustawajcie, we wszystkim bądźcie wdzięczni, ponieważ taka jest wola Boża dla was w Chrystusie Jezusie” (1Tes. 5:16-18). Boża wola zawsze jest powiązana z Jego naturą. Wszystkie nasze życiowe doświadczenia powinny być połączone z dziękczynieniem i radością. Gdy radość jest stylem życia, wtedy życie mniej przypomina roller coaster; płynie, jest bardziej stabilne i równe. Przeżywamy więcej odpocznienia, pokoju, radości i nasza zdolność do wiary nie spada w wyniku różnych wydarzeń.

Jeśli nie chcemy, aby dziękczynienie było naszym stylem życia to możemy mieć pewność, że nie będzie ono strzeżone przed zwątpieniem, strachem i niewiarą. Stajemy się podatni na wszelkie negatywne kierunki i źródła. Łatwo wtedy dać się zdołować przez ludzi, okoliczności czy działalność przeciwnika. Jesteśmy podatni na ataki – jak siedząca kaczka – przez wszystko, co niepożądane w życiu, na wiarę i na szczęście. Ludzie potrafią być tak bojaźliwi, że stają się pesymistami. Można mieć taki pogląd na życie, który tak przeciwdziała prostemu zaufaniu, że człowiek staje się cyniczny wobec tych, którzy wierzą, że Bóg coś zrobi.

Radość jest związana z Boża naturą. On jest dobry, jego dobroć trwa na wieki. Dziękczynienie uzdalnia nas do odpocznienia w jakimś atrybucie Bożej natury. Co Bóg pokazuje ci na swój temat tym razem? Ciesz się z tego! Dziękuj za to, kim jest dla ciebie. Gdy uczyłem się tego jak żyć w pokoju i odpocznieniu jako atrybutach stylu życia, cała moja radość płynęła z tych cnot (Bożych – przyp.tłum.). Byłem tak wyluzowany, że straciłem umiejętność martwienia się. Radość wzmagała pokój i dzięki temu spadało zatroskanie. W trudnych dniach zacząłem wyszukiwać dobra wokół mnie. W czasie przeciwności widziałem przychylność stojącą nade mną. Każdy atrybut, który Bóg ci ogłasza, będzie wzrastał w tobie dzięki dziękczynieniu.

Dziękczynienie jest jak pocisk, który ma celownik nastawiony na podczerwień (ciepło). Wyostrza się na jakiś szczególny znak. Ono jest przyciągane przez dobro, przychylność i wiarę. Jeśli taka jest prawda w jakiegoś rodzaju okolicznościach to musi mieć większą moc w różnych sytuacjach. Twierdzę, że życie w dziękczynieniu nie tylko zwiększa moc przychylności nad okolicznościami, lecz również przyciąga do nas przychylność z przyszłości. Jesteśmy ludźmi teraźniejszości/ przyszłości, ponieważ jesteśmy napełnieni Duchem Świętym, który objawia nam to, co ma przyjść (Jn 16:13). Bezwzględnie możliwe jest osiągnięcia takiego miejsca, w którym wiara wzmaga nasze przekonanie co do przyszłych możliwości, jakie Bóg ma w sercu dla nas. „Albowiem Ja wiem, jakie mam myśli o was, mówi Pan, myśli o pokoju, a nie o niedoli, aby natchnąć was nadzieją na przyszłość” (Jer. 29:11).

Dziękczynienie utrzymuje nas obecności Bożej teraz i zwiększa oczekiwania na przyszłość. Tworzy wokół nas przestrzeń, której negatywizm nie może spenetrować. W takim kontekście nasze życie modlitewne jest wzmacnianie; modlimy się w wierze, a nie w desperacji. Nie ma nic złego w modlitewnej desperacji, jeśli w jesteś w takim miejscu i tylko tyle masz. Niemniej jednak, to modlitwa wiary daje życie i zdrowie (Jk. 5:15). Jeśli modlitwa jest otoczona przez radość i dziękczynienie (1Tes. 5:16-18) to Boża wola staje się bardzo wyraźna, bez względu na to, co dzieje się wokół nas. Jeśli stylem naszego życia jest dziękczynienie i radość to po prostu nie ma miejsca na zamieszanie.

Jesteśmy ludźmi, których tożsamość i przeznaczenie są ugruntowane w Chrystusie w nas, nadziei chwały. Nasze życie zawsze jest strzeżone przez coś lub kogoś. W Chrystusie radość wzmaga Jego obecność w naszym wnętrzu. W Chrystusie dziękczynienie rozszerza Jego moc i wpływ we wszystkich sytuacjach, jakie przechodzimy. Nasze umiejętność rozpoznawania Bożej woli i przebicia się w modlitwie dramatycznie wzrasta przez dziękczynienie.

Radość jest stylem życia, bez niej kurczymy się, maleje moc a radość z Boga gaśnie.

topod.in

Od organizacji do żywego organizmu

Kriston Couchey

SEN: Pozbywanie się starego, wprowadzanie nowego.

Ojciec przypomniał mi wspaniały sen, jaki miałem lata temu, który ukształtował moje zrozumienie tego, co Pan robi w Swym ciele tej godziny. Jestem przekonany przez Ducha Świętego, że jest to słowo na teraz. Gdy siadłem, aby spisać to ostatniej nocy, obecność Pana zamanifestowała się w bardzo silny sposób.

W tym śnie jadę brudną drogą w jakimś niewygodnym autobusie z betonowych klocków. Mój ojciec prowadzi go a wielu pasażerów śpi, kiedy nagle ściągany jest do rowu po lewej stronie. Rów jest na tyle głęboki, że jeśli autobus pojedzie dalej w tym kierunku to przewróci się. Kiedy kierowca walczy, aby utrzymać się na drodze, wiem, że jeśli autobus się przewróci to pasażerowie zginą. Nakazałem więc w imieniu Jezusa, aby wrócił na drogę. Wraca i zatrzymuje się na środku drogi, niezdolny do dalszej jazdy. Wychodzimy na zewnątrz. Oglądam go i widzę, że przednia opona odpadła i przód jest rozbity. Widzę, że autobus wymaga naprawy.

Staram się go popchnąć ręcznie, lecz zdaję sobie sprawę z tego, że to tylko zwiększy zniszczenia. Przestaję. Lecz jest on już i tak bezwartościowy, więc pcham go dalej a wszystkie klocki odpadają. Wraz z moim bratem decydujemy, że jedynym rozwiązaniem jest zacząć ponownie budowę od samych podstaw. Korzystając z niektórych klocków ze starego autobusu zaczęliśmy go odbudowywać. Po położeniu dwóch czy trzech bloków zaczęła się przemiana. Zamiast autobusu z cementowych kloców, to co zaczęliśmy budować przyjmowało żywą postać. Spojrzałem i zobaczyłem moją córkę (której na imię Wiara), która płakała z powodu tej żywej istoty, mówiąc: „Zapomniałam, jak wyglądałam! Zapomniałam, jak wyglądałam!”.

Autobus reprezentuje kościół. Mój ojciec (apostoł) reprezentuje kościelne przywództwo. Cementowe klocki to ludzka struktura, która jest niewygodna i uniemożliwia ruch autobusu. Dużo ludzi w kościele śpi w czasie, gdy jest on spychany do lewego rowu (bezprawie), z którym walczy przywództwo. W Imieniu Jezusa kościół zostanie uratowany przed niebezpieczeństwem, lecz nie może dalej trwać w tym kształcie. Struktura kościoła nie nadaje się do tego, aby poruszać się do przodu i musi zostać zniszczona. Kilka części z poprzedniej budowy zostanie przemienione w żywe części (kamienie), brat zacznie budować razem z bratem. Nie ma już starego przywództwa jako głowy kościoła (kierowanie autobusem), lecz kościół staje się żywa istotą (Ciałem), które jest zwinne SZYBKIE i, podobnie jak królik, rozmnaża się SZYBKO. Nasza Wiara płacze i mówi: „Zapomniałam, jak wyglądałam! Zapomniałam, jak wyglądałam!”. Przez Wiarę widzimy to, do czego zostaliśmy stworzeni!

POZBYWANIE SIĘ STAREGO

Autobus jest rozbity, bezprawie starało się pokonać śpiący kościół, aby doprowadzić do jego upadku, lecz Ojciec uwalnia nas w Imieniu Jezusa. To, co było NIE zawiedzie nas do miejsca naszego przeznaczenia, zostaje zniszczone. Zaczynamy TERAZ. Ojciec bierze do ręki do budowy żywe kamienia na budowę Swego żywego ciała poza organizacją ludzką i buduje to, czego zawsze chciał: żywy, oddychający organizm.

WPOWADZANIE NOWEGO

Organizm jest żywa istotą, a żywa istota jest bytem, które reaguje na impulsy pochodzące z Głowy. Bóg używa apostołów, aby pomagali budować Jego Ciało, lecz oni nie są głową kościoła! Kościół prowadzony przez apostoła, który szedł za ludzką wizją jest używany i zastępowany kościołem prowadzonym przez Ducha. Poprzednia struktura i przywódcze metody nie są w stanie poruszyć nas ku erze królestwa, ustępuje to miejsca zwinnemu, żywemu, ruchomemu, pomnażającemu się organizmowi. Sam Pan przychodzi, aby przemienić i zamieszkać w Swym ciele w taki sposób, który daje mu życie i pełnię. ON przychodzi, aby przejąć zarządzanie i być KRÓLEM w Swym KRÓLESTWIE: jego ludźmi i całego stworzenia.

Nie pisze tego, aby kogokolwiek, kto jest w przywództwie czy zaangażowany w aktualnej strukturze kościoła obrazić. Po prostu potrzebujemy zmieniać się wraz z Panem, aby osiągnąć Jego cele.  System zarządzany przez człowieka i struktury, które istnieją aż do tej pory będą poddawane niszczeniu, tak aby pojawiło się to, co Pan buduje.

W Jego Miłości

Kriston Couchey

http://my.opera.com/Boanerges/blog/продвижение

Jak głęboko to sięga? – Pokuta z martwych uczynków

Steve Hill

Witajcie Przyjaciele.

Pokuta z martwych uczynków jest jedną z fundamentalnych prawd wiary czy też, jak tłumaczy Eugene Peterson w Message (parafraza Biblii): „odwrócenie się plecami do 'zbawienia z własną pomocą’, a zwrócenie w zaufaniu ku Bogu”. Niemniej, doświadczamy po nawróceniu tego, że nasze martwe uczynki zbierają się stosami. Gdy zaczęliśmy iść za Jezusem, nie znaliśmy niczego oprócz dawania i przyjmowania. Rozmawialiśmy o Jezusie wszędzie i Bóg działał. Następnie zaczęliśmy słuchać coraz więcej kazań, zaczęliśmy dawać coraz więcej i więcej nauczania,…

Nie mamy obecnie przebudzenie ponieważ kościół jest w nieporządku. Musimy poddać się autorytetowi apostołów i proroków„. Byliśmy radykalni i poddaliśmy się z całego serca, oddawaliśmy apostołom należną część, a jednak żniwo nie przyszło. Czy nie widzieliśmy tego, że Jezus jest naszym apostołem a my wszyscy braćmi, przyjaciółmi i sługami jesteśmy? Czy nie widzieliśmy, że hierarchia niszczy życie, a przyjaźń rozwija je?

Nie mamy żniwa, ponieważ musimy zbudować ołtarz uwielbienia, aby chwała mogła zstąpić i przyciągnąć mężczyzn i kobiety do Jezusa„. Byliśmy radykalni i poddani więc uwielbialiśmy, krzyczeliśmy, skakaliśmy i tańczyli. Czy nie rozumieliśmy tego, że Chrystus w nas jest nadzieją chwały? Czyż nie rozumieliśmy tego, że taki model uwielbienia był powrotem do starotestamentowej rzeczywistości? Bóg nie jest 'tam gdzieś’ aby zstępować, lecz jest w nas, aby przez nas się wyrażać.

Nie widzimy żniwa i finansowego błogosławieństwa, ponieważ nie oddajemy właściwie dziesięciny. Niektórzy nauczają, że błogosławieństwo ciała będzie zgodne z procentem ciała, które daje dziesięcinę. Byliśmy radykalni i oddani, więc oddawaliśmy dziesięciny i dawaliśmy, i wierzyliśmy w błogosławieństwo, lecz błogosławieństwo nie przyszło. Niektórzy oskarżali tych nielicznych, którzy nie dawali! Czyż nie rozumieliśmy, że robiliśmy z Boga legalistycznego, mizernego księgowego, zamiast zwracać się do hojnego Ojca?

Nie mamy żniwa ponieważ nie modlimy się odpowiednio dużo„. Więc modliliśmy się więcej, pościliśmy częściej i wołaliśmy jeszcze więcej do Boga? Prowadziliśmy masowe spotkania modlitewne. Czy myśleliśmy, że Bóg nie chciał kochać ludzie dla siebie? Czy wydawało nam się, że musimy Go przekonać, żeby zrobił to, co mówił że zrobi? Czy nie rozumieliśmy, że modlitwa jako „próżne powtarzanie’ (u nas jest: „nie bądźcie wielomówni” -przyp.tłum.) niszczy relację z Bogiem?

Nie widzimy żniwa z powodu przekleństw, demonicznych więzów i grzechów przeszłości„. Byliśmy radykalni i poddani, więc wyznawaliśmy, prowadziliśmy duchową walkę i łamaliśmy przekleństwa. Podejmowaliśmy marsze pojednania. Czy nie rozumieliśmy tego, że jeśli chcemy złamać wszelkie przekleństwa to musielibyśmy wrócić całą drogę, aż do Adama? Czy nie rozumieliśmy, że zostało to uczynione przez Chrystusa na Krzyżu? Czemu nie byliśmy w ustanie usłyszeć słów Jezusa: „Wykonało się!”.

Nie mamy żniwa, ponieważ nie mamy dość Ducha Świętego„. Tak więc prowadziliśmy: New Wine nights, Fire nights, River nights oraz Soaking Sessions (różnego rodzaju całonocne spotkania napełnienia, nasiąkania Duchem,… -przyp.tłum.). Ludzie przeżywali uzdrowienia, radość odnowienie, lecz wciąż nie było żniwa. Czy nie rozumieliśmy, że Duch Święty napełnia nas tak, że mamy iść i czynić uczynki Jezusa poza naszymi ścianami? Celem napełnienia jest ulica, a nie scena.

Nie mamy żniwa, ponieważ nie pragniemy wystarczająco mocno Boga„. Chodziliśmy więc na jeszcze więcej spotkań, więcej konferencji, aby zapragnąć i zostać napełnionymi. Lekceważyliśmy to, co powiedział Jezus o tych, którzy piją z Ducha Świętego – nie będą pragnąć więcej. Chodzenie na spotkania nie dowodzi tego, że pragniemy Boga, może tylko dowieść tego, że daliśmy się nabrać na religijną kulturę, w której chodzi się na spotkania w nieskończoność.

Dlaczego widzieliśmy ludzi przychodzących do Jezusa, gdy sami przyszliśmy po raz pierwszy do Niego? Nie mieliśmy żadnego pojęcia o tych wszystkich wymienionych wyżej rzeczach. Po prostu byliśmy na ulicach, w pomieszczeniach, kafejkach i w klubach rozmawiając o Jezusie. Jezus powiedział idźcie, więc poszliśmy.

Te wszystkie „święte tradycje świętego charyzmatycznego kościoła” mogą być równie martwymi uczynkami jak modlitewne paciorki i zabijanie kurczaków (na ofiarę – przyp.tłum.). Byliśmy napełnieni mentalnością uczynków: musisz zrobić to, jeśli chcesz….

Nauczaliśmy i praktykowaliśmy duchową technologię, aby spełnić nasze wizje. W najlepszym przypadku, byliśmy szczerymi legalistami zabezpieczonymi własną arogancją, że byliśmy bardziej oddani i bardziej aktywni od innych grup. W najgorszym przypadku, byliśmy czarodziejami usiłującymi manipulować duchową rzeczywistością. Lekceważyliśmy to, że Jezus jest oddany budowaniu Swego kościoła! Lekceważyliśmy to, że Jezus obiecał oddać Swoje Królestwo Swoim dzieciom.

Pokutujemy ponownie z martwych uczynków.

Jak głęboko to sięga?

Jakkolwiek głęboko, łaska idzie głębiej!

Królestwo Boże przyjmuje się darmo i daje darmo!

Radujcie się łaską Bożą!

Steve & Marilyn

раскрутка сайта

Ogień świętości, a duch perwersji

29 września 2010

J. Lee Grady

Moralne upadki w naszych szeregach stały się plagą – jedynym rozwiązaniem jest zesłane z niebios duchowego oczyszczenia domu.  Jestem pewien, że, podobnie jak ja, odczuliście ukłucie w serc, gdy usłyszeliście o koszmarnych oskarżeniach skierowanych przeciwko kaznodziei z Atlanty, Eddiemu Longowi, z New Birth Full Gospel Baptist Church. Na dwóch kolejnych lotniskach mojej podróży CNN nadawało wstrętne szczegóły sprawy wytoczonej przez dwóch młodych mężczyzn, którzy oskarżają Longa o zmuszanie ich do seksu. Ostatnio jeszcze dwóch młodzieńców wystąpiło z podobnymi oskarżeniami.

Bez względu na to czy są one prawdziwe, czy nie (proszę módlcie się o Longa i jego kościół w czasie tej próby), kłopotliwe jest wysłuchiwanie prezenterów wiadomości, sugerujących, że żonaty biskup zielonoświątkowy wykorzystał swoją władzę i dopuścił się gejowskich romansów. Tak naprawdę smutne jest to, że w naszej seksualnie znieczulonej kulturze, ludzie nawet rumieńców nie dostaną, słysząc takie rzeczy o duchownym.

„Musimy głosić pełną ewangelię, nie wersje neutralną, która unika jakichkolwiek wzmianek o grzechu, sądzie i świętości. Odkupienie Jezusa nie daje nam zgody na grzeszenie, a ci, którzy nauczają takiej herezji będą szczególnie na to narażeni”.

W ostatnią niedzielę, w czasie kazania Long oddalił zarzuty i przysięgał walczyć ze swymi oskarżycielami. Większość członków jego 25-tysięcznego kościoła stanęła za nim, pomimo tego, że zaczęły krążyć zdjęcia. Long nie wyjaśnił niczego na temat tych sugestywnych zdjęć ani tego w jaki sposób młodzi mężczyźni je zdobyli, lecz ogłosił, że on „nie jest mężczyzną” ze zdjęć, który ma być poddany procesowi. W tej chwili mamy słowo biskupa Longa przeciwko 4 mężczyznom i wkrótce będziemy znosić ambaras cywilnej rozprawy, która może być bardzo szpetna, nawet jeszcze bardziej, jeśli dowody poprą oskarżenia. Podobnie jak w przypadkach katolickich księży wykorzystujących dzieci, które były latami ukrywane, oraz licznych ostatnich skandali wśród chrześcijańskich przywódców, imię Jezusa będzie tarzane w błocie a chrześcijanie będą powszechnie przedstawiani jako hipokryci, którzy co innego głoszą, a co innego robią.

Zacząłem obserwować pewien niepokojący trend jeszcze zanim zarzuty przeciw biskupowi Longowi wyszły na światło dzienne: złowrogi duch perwersji najechał ranki charyzmatycznych kościołów. Oto tylko kilka przykładów, które były przekazane mi przez ludzi zaznajomionych z takimi sytuacjami:

– Lider podobno chrześcijańskiej służby zachęcał żony dwóch mężczyzn, aby popełniły cudzołóstwo a następnie prosił je o przekazanie mu szczegółowych opisów ich czynności.

– Grupa podróżnych duchownych rutynowo spotykała się na weekendowe ucieczki, na których dochodziło do wymiany żon.

– Przywódca „proroczego” kościoła na Zachodnim Wybrzeżu uwiódł kilku mężczyzn ze swego głównego zespołu. (Kościół został zamknięty, gdy ten grzech został ujawniony.)

– Pewien pastor dowiedział się, że członkowie jego zespołu mają romanse w ich kościele i nie zrobił niczego, aby powstrzymać tą rozpustę.

– Pewien kościół na Południowym Wschodzie prowadził seminarium dla małżeństw w czasie którego chrześcijańskie pary były zachęcane do umieszczenia w sypialniach rur, aby żony mogły na nich tańczyć przed współżyciem. (Pytanie: Czy taniec na rurze pochodzi z klubów striptizowych?)

Przepraszam za taką wyrazistość, nie znajduję żadnej przyjemności w opisywaniu grzechów, które w ogóle nie powinny być nawet wymieniane wśród wierzących, a szczególnie wśród tych, którzy twierdzą, że są „napełnieni Duchem”. Przywódcom, którzy angażują się lub tolerują takie zachowania nie wolno wkładać swych brudnych rąk na ludzi w kościele i udawać, że mają Ducha Świętego. Duch perwersji jest działa w oddawaniu czci kultu Baala, który spowodował, że starożytny Izrael odpadł na stałe. W Nowym Testamencie jest łączony z Izabel, kapłanką Baala, i manifestuje się wtedy, gdy fałszywi nauczyciele nawiedzają kościół i prowadzą ludzi do bałwochwalstwa i niemoralności (p. Obj. 2:20). Atakuje przywódców kościoła, ponieważ celem przeciwnika jest zanieczyścić ludzi przez zbrukane kazalnice.

Bóg wzbudził Eliasza, aby przeciwstawił się Baalowi i Jezebel. Aby zburzyć warownie perwersji w dzisiejszym ugodowym kościele, musimy mieć armię nieustraszonych mężczyzn i kobiet, którzy żyją w ogniu świętości i którzy bezkompromisowo głoszą Słowo.  Ludzi, którzy nie są doskonali, lecz pozwalają na to, aby Ten, który oczyszcza, pochłonął ich egoistyczna dumę i materialistyczną chciwość, glebę na której rośnie perwersja. Nie mają to być ludzie sprawiedliwi we własnych oczach, lecz pokorni, złamani, jak Eliasz, którzy będą gotowi udać się na pustynię, zanim skonfrontują się z prorokami Baala na Górze Karmel.

Potrzebujemy świętości i to prawdziwej świętości, a nie legalizmu. Głosimy miłosierdzie krzyża i cudowną Bożą łaskę dla grzeszników. Oferujemy przebaczenie i uzdrowienie tym, którzy byli niemoralni. Krew Jezusa i odświeżająca moc Duch mogą uwolnić każdego, kto pokutuje ze związania seksualnym grzechem, lecz musimy również ostrzec wierzących, którzy odwracają się od Chrystusa i zwracają się ku perwersji, że depcząc Jego krew „znieważają ducha łaski” (p. Hbr. 10:29). Musimy głosić pełną ewangelię, nie wersje neutralną, która unika jakichkolwiek wzmianek o grzechu, sądzie i świętości. Odkupienie Jezusa nie daje nam przyzwolenia na grzech, a ci, którzy nauczają takiej herezji będą szczególnie na to narażeni.

Pełen desperacji modlę się o to jedno: Panie, ochrzcij nas ogniem Twojej świętości!

Mam nadzieję, że z równą zaciętością pragnienie tego samego płomienia. Proście go o ponowne rozpalenie ognia Odlewacza w was.

————————-

J. Lee Grady jest redaktorem pomocniczym magazynu Charisma. Ostatnia jego książka to: The Holy Spirit Is Not for Sale.

Follow him on Twitter at leegrady.

сайта