Category Archives: Autor

Autorzy artykułów

BC_30.12.07 Jego to zwiastujemy

logo


30 grudnia 2007



Dzisiejsze rozważania zaczerpnięto z:
JEGO ZWIASTUJEMY

Chip Brogden

http://www.theschoolofchrist.org/articles/preach.html

Jego to zwiastujemy, napominając i nauczając każdego człowieka we wszelkiej mądrości, aby stawić go doskonałym w Chrystusie Jezusie (Kol. 1:28).


Paweł zdradza nam tajemnice swego powodzenia i klucz do całego Nowego Testamentu – z dzięki temu, klucz do całej Biblii i Klucz do Wszystkiego. Po przedstawieniu nam wspaniałej odsłony Chrystusa, Paweł nie mówi: „To jest TO, co głosimy”, lecz „To jest TEN, którego głosimy”.

Chrześcijaństwo pozostaje instytucją tak długo dopóki jest zajęte rzeczami: kościołami, klerykami, nauczaniem, doktrynami, religijnymi sprawami. Tak zwany „ruch kościołów domowych” jest w podobny sposób skupiony na dynamice tego, jak spotykać się, gdzie spotykać się i co robić w czasie spotkania. „Ruch charyzmatyczny” ma obsesję na punkcie manifestacji i darów duchowych. „Ruch proroczy” jest zaabsorbowany tym, co im się wydaje, że Bóg mówi, robi czy też ma wkrótce zrobić. Paweł był całkowicie pochłonięty Osobą, a różnica między tym, co my głosimy dziś, a Tym kogo on głosił wyjaśnia właśnie jak i dlaczego on był cząstką małej resztki ludzi, którzy byli w stanie wywrócić świat do góry nogami bez pomocy internetu, telewizyjnych programów czy międzynarodowych konferencji i spotkań.



Subscribe to these daily messages:

http://www.TheSchoolOfChrist.Org/join.html

продвижение

Najgłębsza rzeka Niebios

logo

Najgłębsza rzeka niebios
Ron McGatlin (napisane w 2002)

Weszliśmy w czas
przemiany w królestwo Boże. Bóg wysyła Swoich synów uprawomocnionych przez niebo do ustanowienia Jego królestwa tak na ziemi, jak to jest w niebie. Wielu przeżywa dziś nadnaturalne spotkania z Bogiem! – spotkania służące wyposażeniu do budowania królestwa Bożego na ziemi.

DLA TYCH, KTÓRZY MAJĄ USZY DO SŁUCHANIA DZIŚ: TO JEST NAJGŁĘBSZA RZEKA Z NIEBIOS, JAKA MOŻE BYĆ CI WSZCZEPIONA A ZOSTANIESZ PRZEMIENIONY I UPRAWOMOCNIONY. DZIŚ, BÓG CHCE WZIĄĆ CIĘ DO NAJGŁĘBSZEJ RZEKI NIEBIOS.

Nadnaturalne wyposażenie do budowania królestwa Bożego znajduje się w tej rzece: wszelka moc, wszelkie życie, wszelka mądrość, wszystko, co potrzebne. Bóg zabiera teraz Swoich synów do nowego miejsca W NIM.  Gdy to piszę mam prawie 69 lat (rok 2002) a z tego od 48 lat staram się służyć naszemu Panu. Miałem  wiele przeżyć/doświadczeń z Bogiem i kilka ważniejszych zetknięć. To, co przydarzyło mi się kilka tygodni temu przekracza wszelkie moje poprzednie doświadczenia z Bogiem.

Jedno z najbardziejznaczących spotkań z Bogiem miałem niemal 20 lat temu. Aby pomóc zrozumieć, o czym mówię, oto bardzo krótki zapis z tego, co się działo
w tamtym czasie.
Stałem przed trzaskającym ogniem Ojca Boga a Pan wyszedł z tego ognia niosąc ogromny miecz i powiedział: „Przyjmij  namaszczenie”. Dotknął mnie trzy razy tym mieczem i wstąpił z powrotem do ognia Ojca. Dwie wielkie ręce z tego ognia pojawiły się w ogniu. Jedna ręka trzymała duże naczynie jakby kubek czy puchar wypełniony płynnym ogniem. Druga trzymała wysokie puste naczynie przypominające kształtem probówkę. Usłyszałem: „Zamierzam napełnić cię moją miłością”. Ojciec zaczął wlewać ten płynny ogień z kubka do probówki. Gdy poziom w probówce  wzrastał, płynny ogień napełniał mnie samego na tym samym poziomie, zaczynając od stóp w górę ciała. Gdy poziom płynnego ognia osiągnął ramion, wpłynął do moich rąk i tenże strumień płynnego ognia zaczął wypływać z końcówek moich palców na ziemię. Zmartwiło mnie to, że ten płynny ogień Bożej miłości marnuje się. Powiedziano mi, abym się nie martwił o to, ponieważ zapas jest nieograniczony i że nigdy się nie wyczerpie, abym ruszył przed siebie i był tym schlapany. Gdy poziom rósł dalej dosięgając oczu, płynny ogień zaczął wylewać się z nich dwoma małymi strumykami, podobnie jak to się działo na końcach palców. Wkrótce zaczął wyciekać z porów skóry i cały żarzyłem sie tym płynnym ogniem Bożej miłości. Pomimo, że nie byłem doskonałym nosicielem tego ognia, to przeżycie miało na mnie głęboki wpływ i radykalnie zmieniło moje życie.

Poczucie tego, że nic większego nie mogło mi się przydarzyć zostało ostatnio wstrząśnięte, gdy przeżyłem jeszcze potężniejsze spotkanie z Bogiem. Kilka tygodni temu w czasie czwartkowego  spotkania modlitewnego w World Revival Church, leżałem w Duchu na ziemi i Bóg zaczął się zajmować mną. Zacząłem odczuwać ogromne pragnienie, aby znaleźć się w ogniu Bożym, a nie tylko stać przed Nim. Nigdy wcześniej taka myśl mi nie przyszła do głowy, lecz teraz płonęła we mnie. Przyszło do mnie Słowo, że nie mamy, bo nie prosimy. Przypomniałem sobie, że niemal 20 lat wcześniej prosiłem Pana, abym mógł Go zobaczyć i otrzymać namaszczenie. Prosiłem Boga, aby zabrał mnie do Siebie – do ognia w Nim. Natychmiast zostałem  przeniesiony do ognia Bożego i moje życie zmieniło się na zawsze. Wszystko we mnie zostało zrujnowane i została wyłącznie pasja dla Boga. Płakałem wewnętrznie przez wiele tygodni i często na zewnątrz. Byłem pochłonięty.

Heb 12:29: Nasz Bóg jest ogniem trawiący.

Teraz mam pojęcie o tym, o co chodziło Pawłowi, gdy powiedział:
Znam człowieka, czy to w ciele było czy w duchu, nie wiem, lecz Bóg wie – który został uniesiony w zachwyceniu do raju i słyszał niewypowiedziane słowa, których człowiekowi nie godzi się powtarzać

(2 Kor 12:3-4). Nigdy nawet nie śniłem, jak to będzie znaleźć się dosłownie w Ojcu – w Jezusie i w Duchu Świętym – literalnie być w rzeczywistym Ogniu Bożym. Przyjść do Jezusa jest cudownie, lecz musimy pamiętać o tym, że głównym celem Jezusa, jest przyprowadzić nas do Ojca i o tym, że On i Ojciec są jedno.

Tym razem zostało mi pokazane na mgnienie oka niefiltrowane, czyste serce Ojca. Nie byłem przygotowany na szok poznania Jego serca – Jego uczuć wobec Jego dzieci – Jego pragnień – Jego reakcji na Jego dzieci – zdumiało mnie i złamało całkowicie samo wzruszenie jakie wywołujemy w sercu Boga Ojca.
To, na co trafiłem w sercu Ojca odebrało mi dech. Spróbuję opowiedzieć wam o tym, co sprawiło, że nie chcę żyć inaczej jak tylko podobając się Jemu – to, co spowodowało u mnie nienawiść do nieposłuszeństwa (grzech) – to, co stworzyło we mnie intensywną  pasję, aby Go błogosławić. Jest to coś, co usunęło wszelką płyciznę i egoizm, zastępując je pełną pasji głębią miłości, posłuszeństwa, pragnienia służenia Mu, pragnienia czczenia Go i wielbienia, i oglądania jak królestwo Jego jest ustanawiane na ziemi.

Pierwsza rzecz, która mnie przygniotła to była nie do opisania intensywność i ogrom miłości Ojca do Jego ludzi. Była to absolutna czystość i absolutna pasja nieskończonego,  niepowstrzymanego, niezmiernego strumienia Bożego. Nie mam słów, aby opisać to przeżycie stania się jedno z miłością Bożą. Jest to niewyrażalna miłość.

Następne przeżycie pokonało mnie. Osobiście wierzę, że jest to jest to jedna z tych rzeczy, o których Paweł powiedział w 2 Kor.12, że słyszał niewypowiedziane rzeczy, których człowiekowi nie godzi się powtarzać. Czy może tak być, że wtedy nie było to czas na opowiadanie, a teraz ten czas nadszedł?

Następna rzecz, której doświadczyłem w sercu Ojca to był niezgłębionej intensywności ból – niezmierzony smutek – głębokie, ponad miarę cierpienie spowodowane przez obojętność tych, których On kocha. Brak reakcji czy niewłaściwa odpowiedź na tą zdumiewająca miłość, wywołuje ogromne rozdarcie w sercu Ojca. Najgłębsza rzeka w niebie to jest rozdarcie serca Boga Ojca. (Dosł.: The deepest river in heaven is the broken heartedness of Father God.)

Nasz Ojciec, źródło wszelkiej miłości – Ten, który jest miłością – ten, który ma miłość ponad wszystko, cokolwiek możemy sobie wyobrazić, ma złamane serce wypełnione bolesną, żarliwą pełną pasji tęsknotą. Nie można zostać zranionym przez tych, których  się nie kocha głęboko. Im głębsza miłość tym większe cierpienie z powodu bólu tej miłości. Miłość Ojca do Jego dzieci i Jego Oblubienicy przekracza wszelką miłość. Zwykłe podejście Bożych ludzi do Jego doskonałej, pełnej pasji miłości wywołuje niezmierzony ból w sercu Boga. Boże serce jest łamane przez Jego nieposłuszną, obojętną Oblubienicę, która woli ignorować Jego wielką miłość i poszukiwać romansów z innymi rzeczami tego świata. Ból Jego niezmierzonej miłości jest wyraźnie odczuwalny i został wypowiedziany w Ogrodzie Getsemane. Przekraczający wszystko ból i głęboki smutek w Bożym sercu jest taki sam, jak ten odczuwany w Ogrodzie Getsemane. Jezus robił tylko to, co widział i słyszał, że Ojciec czyni i mówi. Nasz Bóg jest jeden. Różne cechy charakteru i dzieło Chrystusa oraz Ducha Świętego stają się bardzo widoczne, gdy wychodzą od Ojca, lecz wewnątrz Ojca, oni są jedno. Uczucie smutku DuchaŚwiętego i głęboki smutek Chrystusa są odczuwane w sercu Ojca.

Co się działo w sercu Ojca w Getsemane?

Mat. 26:36-39: Wtedy idzie Jezus z nimi do ogrodu, zwanego Getsemane, i mówi do uczniów: Siądźcie tu, a Ja tymczasem odejdę tam i będę się modlił. I wziął z sobą Piotra oraz dwóch synów Zebedeuszowych, i począł się smucić i trwożyć. Wtedy mówi do nich: Smętna jest dusza moja aż do śmierci; pozostańcie tu i czuwajcie ze mną. Potem postąpił nieco dalej, upadł na oblicze swoje, modlił się i mówił: Ojcze mój, jeśli można, niech mnie ten kielich minie; wszakże nie jako Ja chcę, ale jako Ty.

Ci z pośród nas, którzy kochali kogoś bardzo głęboko i czuli ból odwrócenia się tej osoby, mogą mieć pojęcie o bolesnej tęsknocie jaką w Bożym sercu sprawiają ci, których On kocha. Ci, którzy znają Jego miłość, po czym pozwolili, aby ich uczucia przeniosły się na coś lub kogoś innego, zadają ogromny ból sercu Boga. Wewnętrzny ból połączony ze szczerym  przebaczeniem staje się (i intensywnie wzrasta) pełnym pasji strumieniem prawdziwej miłości. Jeśli jednak zostanie połączony z urazą może stać się w sercu silnym zgorzknieniem. Bóg ma doskonałe przebaczenie i dlatego nie ma w nim zgorzknienia. Bóg w Swym sercu staje się wzrastającym strumieniem ekstremalnie pełnej pasji miłości dla Jego ludzi. Ta miłość wypływa z głębokiej i potężnej rzeki dla całej ludzkości.

Bóg wylewa Swoją miłość na całą ludzkość jednakowo. Jego miłość dla wszystkich ludzi jest bezwarunkowa. On kocha tych, którzy kochają Go oraz tych, którzy Go nienawidzą. On kocha przyjaciół i przeciwników tak samo. Jednak nie wszyscy  reagują tak samo. Niektórzy przychodzą bliżej, a inni się oddalają. Ci, którzy  przychodzą bliżej, otrzymują więcej, ponieważ oni wybierają przyjście do Boga i są wspaniale błogosławieni. Inni, którzy decydują się odejść, aby żyć w ciemności, są pod przekleństwem tej samej miłości, która błogosławi ludzi przychodzących do Jego światła. Ci, którzy  nie przyjmują i nie reagują na Jego miłość, urażają miłość Bożą. Jedną z definicji zazdrości jest „urażona miłość”. Bóg jest zazdrosny, gdy Jego miłość jest obrażana przez brak właściwej reakcji ze strony tych, których kocha. Bóg sam o sobie mówi, że jest zazdrosny w kilku miejscach Biblii. Zazdrość prowadzi do gniewu spowodowanego przez miłość męża do Swojej żony.

II Moj. 20:3-6:
Nie będziesz miał innych bogów obok mnie. Nie czyń sobie podobizny rzeźbionej czegokolwiek, co jest na niebie w górze, i na ziemi w dole, i tego, co jest w wodzie pod ziemią. Nie będziesz się im kłaniał i nie będziesz im służył, gdyż Ja Pan, Bóg twój, jestem Bogiem zazdrosnym, który karze winę ojców na synach do trzeciego i czwartego pokolenia tych, którzy mnie nienawidzą. A okazuję łaskę do tysiącznego pokolenia tym, którzy mnie miłują i przestrzegają moich przykazań.

V Moj. 4:24:
Gdyż Pan, twój Bóg, jest ogniem trawiącym. On jest Bogiem zazdrosnym.

Bóg mówi, że jeśli Jego żona ma innych bożków to popełnia duchowe cudzołóstwo. Człowiek sam siebie niszczy jeśli decyduje się nie reagować na Bożą miłość i jego uczucia idą w inną stronę.

Przyp. 6:32-35: Lecz kto cudzołoży z zamężną, jest pozbawiony rozumu, a kto chce samego siebie zgubić, niech tak robi. Ciosów i wstydu się doszuka, nie zmaże swej hańby. Gdyż zazdrość wywołuje gniew męża, który w dniu zemsty nie zna pobłażania; Nie przyjmie żadnego okupu i nie zgodzi się nań, choćbyś dawał dużo darów.

Boża urażona miłość staje się zazdrością. Zazdrość powoduje gniew i jest wyrazem intensywnej, pełnej miłości pasji Boga dla Jego ludu. Boży ból i smutek zaczął się jeszcze zanim stworzył człowieka. Lucyfer i aniołowie, którzy zbuntowali się, ogromnie zhańbili i rozczarowali Boga na terytorium Jego własnego domu, niebios. Być może ma to coś wspólnego ze stworzeniem  człowieka na domowym terytorium Szatana, ziemi. Człowiek został stworzony, częściowo, z zadaniem odnowienia czci dla Boga, co miało się stać przez właściwe reagowanie na Jego miłość. Dopiero teraz zaczynamy rozumieć to, że Bóg ma niesamowitą potrzebę tego, abyśmy reagowali na Jego miłość.

Generalnie współcześni chrześcijanie są przyzwyczajeni do patrzenia na Boga, który zaspokaja ich potrzeby. Przez stulecia ufaliśmy Mu, że On zaspokoi naszą potrzebę zbawiciela, który zbawi nas od kary za grzech a ostatnio wielu ufa Mu, że ich wyratuje z grzesznego stylu życia. Wielu nauczyło się ufać Mu co do potrzeb finansowych; uzdrowienia i innych praktycznych rzeczy. Lecz coraz częściej zaczynamy teraz rozumieć rzeczywistość tego, że istniejemy, aby być obiektem Bożej miłości a zatem, aby zaspokajać potrzebę Bożego serca. Naszym zadaniem jest przyjąć i odpowiedzieć na miłość Bożą. Wielu współczesnych przebudzonych chrześcijan odkryło bezwarunkową miłość Bożą a niektórzy wyciągnęli z tego błędny wniosek, że skoro Bóg Ojciec tak bardzo ich kocha, to nie będzie żadnych reperkusji braku ich reakcji na Jego miłość. Nie poznali oni bólu jaki wywołują w sercu Boga przez to, że figlują z Ojcem, po czym odchodzą i stają się Mu nieposłuszni.

To prawda, że Boże miłosierdzie jest nieskończone i że na krzyżu dług naszych grzechów został całkowicie spłacony. Jest również prawdą, że Krzyż musi ponownie być odwiedzany a krew stosowana z powodu naszego nieposłuszeństwa. Nasze „małe grzeszki” czy nieposłuszeństwa mogą się wydawać nieznaczne dla nas. Wiemy, że przebaczenie i odkupienie są dla nas dostępne w krzyżu, lecz nie znamy bólu pojawiającego się w sercu Boga za każdym razem, gdy krzyż musi być stosowany i gdy krzyżujemy naszego Pana ponownie w sercu Boga. Zadajemy ogromny ból naszemu kochającemu Ojcu naszą beztroską.

Chwała następnego wielkiego przebudzenia Bożego nad zachodnimi stanami USA i resztą świata zależy od ludzi Bożych reagujących na Bożą miłość w taki sposób, że zbliżają się do Niego i wchodzą w pochłaniający wszystko ogień. Bóg ma ogromne upodobanie w tym, gdy miłość podnosi się z ziemi ku Niemu w niebie. Gdy reagujemy  na Bożą miłość i reagujemy naszym poddaniem, posłuszeństwem, chwałą, uwielbieniem i czcią w modlitwie, poświęceniu w poście i ofiarnymi darami – wtedy stajemy się żywą ofiarą dla Niego. Gdy reagujemy na Jego miłość, im więcej dajemy, tym więcej otrzymujemy. Bóg jest tak zadowolony i tak zaspokojony, gdy zostaje napełniony reakcją miłości Swego ludu, że wylewa swoje błogosławieństwo na wszystko czego potrzebujemy a nawet jeszcze więcej. On przychodzi w Swej  obecności w wielkiej chwale i manifestuje się wśród ludzi. Wylewa szczególne namaszczenie do uzdrawiania, uwalniania i cudów wszelkiego rodzaju. Gdy reagujemy na Jego miłość, oddając nasze życie jako żywą ofiarę, mamy pieniądze, dobra i wszystko czegokolwiek potrzebujemy, aby wypełnić Jego plan a nawet znacznie więcej.

Musimy napełniać Jego serce naszą totalną miłością dla Niego. Musimy oddawać mu szczere wyrazy tej miłości. Ci, którzy poświęcą swoje egoistyczne życie, aby żyć wyłącznie dla Niego i wejdą szeroką drogą w Jego pochłaniający ogień miłości, błogosławią go. Musimy napełniać Jego serce radością w taki sposób, że będziemy właściwie reagować na Jego bezwarunkową, niezmierzoną miłość.

Największym efektem tego wszystkiego jest to, że faktycznie stajemy się błogosławieństwem i dawcą dla naszego kochającego Ojca. Następnym wielkim błogosławieństwem jest to, że gdy dajemy, wyzwalamy głęboką rzekę mocy, siły, mądrości, darów, cudów i wszystkiego co jest potrzebne, aby ustanowić Jego królestwo na ziemi. Każdy apostoł i każdy prorok, pastor, ewangelista i nauczyciel Boży, który wejdzie w pełni w ten ogień i poświęci wszystko, jako dar dla Boga będzie miał to uprawomocnienie do budowania królestwa Bożego na ziemi teraz.

Potężna miłość Boża będzie przepływać przez liderów i każdego, kto odrzuci to życie i ruszy w ogień Boży. Wszelkie ciało będzie odsunięte na bok, a pozostaną tylko mocni duchowi synowie i wtedy nic nie będzie dla nas niemożliwego, gdy Chrystus zostanie w nas ukształtowany. Nawet jeśli mamy ogromne objawienie wielu faktów, czasów i rzeczy to ono nie będzie dla nas korzystne dopóki nie zostaniemy uśmierceni przez cudowną miłość Bożą.

Już czas modlić się o to, aby Bóg skończył z nami – aby wyruszył i zabił nas teraz, abyśmy mogli wejść w pełni do samego serca Bożego, przez nasze złamanie. Dziś stoją przed kościołem otwarte drzwi, pozbawione zasłony, abyśmy weszli do miejsca najświętszego – do samego ognia Ojca, a to może stać się wyłącznie przez złamanie. Możemy zapomnieć o osiąganiu czegokolwiek dzięki naszym darom i intelektom.  W ogniu Bożym wyłącznie nasza słabość i złamanie będą dostarczały strumienia mocy, aby nasze objawienia działały na zmianę świata w królestwo naszego Boga.

Wszelkie aspekty życia zostają dotknięte, gdy ludzie są pochłonięci przez miłość Bożą. Ci, którzy usługują będą to robić dzięki nadnaturalnej mocy królestwa Bożego. Ci, którzy pracują w rządzie, zaczną rządzić zgodnie z mocą królestwa  Bożego. Ci, którzy działają na polu biznesu, zaczną pracować zgodnie z zasadami i mocą królestwa Bożego. Ci, którzy robią cokolwiek innego, będą robić to dla królestwa Bożego, przez nadnaturalną moc i zgodnie z zasadami królestwa Bożego. Jest to okres przemian. Życie oparte na egoizmie i chciwości będzie zmieniane w rządzącą całym życiem miłość królestwa Bożego, która służy i daje. Zostaną wzbudzeni synowie na wszelkich możliwych miejscach życia i służby. Przyjmą i zareagują na miłość  Bożą i podporządkują swoje życie oraz wszystko, co posiadają, rzeczy materialne czy wpływy, królestwu Bożemu. Będzie wielu ojców i wielu nauczycieli, którzy będą przynosić prawdę Bożą, będąc żywym przykładem czystego słowa swego świadectwa.

Jest to okres zmiany. Źródłem mocy ku przemianie jest miłość Boża, sposobem przemiany jest nasza pełna reakcja na tą miłość Bożą, która polega na tym, że raczej gotowi jesteśmy podjąć ostateczne kroki, aby wejść w sam ogień Boży, niż po prostu stać z  boku.

Ron

раскрутка

Cele Łaski


15 sierpień 2007


Polecono nam jako wierzącym, abyśmy żyli naszym codziennym życiem mając prawdziwe cele, dążenia i pobożne zamiary. Nie możemy tego osiągnąć dopóki nie chodzimy w Bożej łasce (p. Ef, 5:14-18).


Bóg nie szuka siłaczy, którzy pomogą Mu wykonać Jego dzieło. Prawda jest taka, że Bóg szuka ludzi, którzy są na tyle słabi, aby można ich było używać. Musimy pamiętać o tym, że Jego moc doskonali się w naszych słabościach (p. 2 Kor. 12:9). Kluczem do doświadczania nadnaturalnej uwalniającej siły jest osobista słabość. Niech to będzie jasne, że nie mówię o słabym charakterze, czy słabym poznaniu Pisma, lecz mówię o ludziach, którzy doszli do miejsca, w którym stracili całe przekonanie w to, że mocą ciała można wykonać pracę Ducha. Jest to takie miejsce, w którym, stajemy się mocni i „ułaskawieni” (obdarzeni łaską) do wykonania tych rzeczy, które naprawdę powodują rozwój wspaniałego królestwa Bożego. Nigdy nie wolno nam zapominać o tym, że nie mocą ani siłą, lecz wyłącznie dzięki Duchowi, królestwo Boże jest budowane (Zach. 4:6).


Ta prawda jest wyraźnie pokazana w historii, którą znajdujemy w Psalmie 107:23-28 o silnych wytrawnych marynarzach, żyjących z pracy na morzu.
Niemniej, pewnego dnia Pan wzbudził sztorm, który zdmuchnął całą ich pewność siebie. Znaleźli się w na samym skraju i w to w tym miejscu wołali do Pana o łaskę i pomoc. Pomimo, że byli mądrzy i doświadczeni wiatry i fale morskie przekonały ich o tym, że są zależni od Boga. Czy spotkałeś się już w swoim życiu w wiatrami przemian? Jeśli nie, to bądź pewien, że są one już w drodze po to, aby sprawdzić jakie są twoje fundamenty. Wiatry i powodzie przyjdą, aby sprawdzać nasze życie, aby upewnić, że jest ono postawione na solidnym fundamencie Chrystusa i na Nim jedynie (Mat. 24-29).


Jezus Chrystus deklaruje: Beze Mnie nic nie możecie (Jn 15:5). To słowo „nic” znaczy tutaj: 'całkowicie, zupełnie nic’. Ono naprawdę oznacza mniej niż nic. Kiedy dochodzimy do miejsca, w którym zrozumiemy, że aby Królestwo mogło się rozwijać, musi to być dzieło Ducha, zaczyna się radosne życie. Absolutnie nic, cokolwiek kiedykolwiek zrobiłeś, nic cokolwiek mógłbyś osiągnąć nie równa się z radością pozwolenia na to, aby Jezus mógł żyć Swoim życiem przez ciebie. Bóg dokładnie dopasował do każdego z nas unikalną drogę łaski.
Gdy poddajemy swoją wolę i drogi kontroli Bożego Ducha Świętego, zaczynamy doświadczać chodzenia w łasce. W tej dziedzinie, będziesz przeżywał obfitą łaskę, która uzdolni cię do osiągnięcia wszystkiego, cokolwiek Bóg przypisał tobie na zadanie do zrobienia. To depozyt łaski powoduje, że zapala się ogień pasji tak jasno w nowych wierzących. Jedną z największych radości bycia pastorem w ciągu wielu lat było obserwowanie jak nowi wierzących wyrażali swoją ekscytację nowymi rzeczami, które Bóg robił w ich życiu.
Radość i ekscytacja nowych wierzących są zaraźliwe. Przebywanie wśród nowych wierzących jest niezwykle odświeżające; całe ich życie jest rozpalone miłością Boga. Jako pastor, mogłem nauczać w klasie nowych wierzących i zawsze byłem błogosławiony tą radością, którą Jezus Chrystus wywoływał w ich życiu. To łaska powoduje, że światło zadowolenia skrzy się w oczach dojrzałych wierzących, którzy nauczyli się tajemnicy chodzenia w łasce. Nasze życie powinno świadczyć o cudownej Bożej łasce, która uzdalnia nas do wykonania wielkich i potężnych rzeczy na chwałę Boga.


Nie da się oddzielić życiowych działań od życia wypełnionego łaską. Jesteśmy zbawieni z łaski i jesteśmy utrzymywani przez wspaniałą Bożą łaskę. Ciało Chrystusa zdaje się rozumieć sporo jeśli chodzi o łaskę dotykającą życia niewierzącego i doprowadzania go do miejsca zbawienia, niemniej brakuje prawdziwego zrozumienia jeśli chodzi o zdolność Bożej łaski do działania w codziennym życiu wierzącego, doprowadzającą go do prawdziwej skutecznościi owocowania. Łaska nie zmienia umysłu, ma ona przemieniające działania na życie. Łaska jest potężnym czynnikiem motywującym nas do sięgania wyżej i osiągania więcej dla Chrystusa i Jego królestwa.


Istotne składniki łaski


W 1 Liście do Koryntian 15:10 apostoł Paweł stwierdził: „Z łaski jestem tym, czym jestem, a okazana mi łaska nie była daremna, lecz daleko więcej niż oni wszyscy pracowałem, wszakże nie ja, lecz łaska Boża, które jest ze mną„.
Paweł ogłasza, że Boża łaska nie została zmarnowana w jego życiu, lecz pracował więcej, ponieważ ta łaska była aktywna. Tak więc, wszystko czym jesteśmy i wszystko cokolwiek robimy jest spowodowane łaską Bożą, a dalej jesteśmy wzywani do obfitej pracy ku rozwojowi Królestwa Bożego. Jednym z paradoksów chrześcijańskiego życia jest to, że wyłącznie przez łaskę możemy cokolwiek osiągnąć, a jednak Bóg oczekuje, że będziemy wytrwale pracować w Jego służbie. Charles Spurgeon powiedział kiedyś, że: „Wiara sięga gwiazd, które zbudowała miłości i wygląda z okna, które otworzyła nadzieja”.
(Faith goes up the stairs that love has built and looks out the window which hope has opened.)


Podobnie jak wytrwała praca jest wymagana, aby wydobyć całą łaskę, którą Bóg dał, tak pokora jest konieczna, aby tę łaskę otrzymać. Wy wszyscy przyobleczcie się w szatę pokory względem siebie, gdyż Bóg pysznym się sprzeciwia, a pokornym łaskę daje (1 Ptr. 5:5). Łaska obiecana jest pokornym. Wielki święty minionych lat, Walter Buettler, zaobserwował: „Chwila, w której pokora zaanonsuje siebie samą, już ustawia ją na drodze do wyjścia” („the moment humility announces herself she is already on her way out the door.). Gdybyśmy byli naprawdę pokorni i z troską starali się nie dotykać chwały Bożej, lecz zawsze oddawali Jemu cześć za to, co robi, jestem pewny, że otrzymalibyśmy więcej łaski.
Pan ostrzegł mnie kiedyś, że najwyższą formą zdrady jest wziąć dary i łaskę, które On daje przywództwu, aby zdobywać i ubiegać się o Oblubienicę dla Niego i wykorzystać je do tego, aby zdobyć Ją dla siebie.


Niech nasze serce uchwyci się obietnicy pozostawionej w Psalmie 84:12: Albowiem słońcem i tarczą jest Pan, Bóg, Łaski i chwały udziela Pan. W tym fragmencie widzimy prawdziwy klucz do postępu królestwa Bożego. Wszelkie dobre osiągnięcie dokonane kiedykolwiek przez człowieka jest bezpośrednim wynikiem namaszczenia i zaszczepienia łaski Bożej. Obyśmy żyli życiem napełnionym łaską, abyśmy mogli oglądać chwałę Bożą napełniającą ziemię.


Łaska jest jak otwarte drzwi, które zapraszają nas do większego zbliżenia się do Boga. W Przyp. 8:17 Bóg ogłasza: Kocham tych, któży mnie kochają, a którzy mnie gorliwie szukają, znajdują mnie. U mnie jest bogactwo i sława, trwałe dobra i powodzenie. Jest to wspaniała obietnica i mocna zachęta do szukania Boga i Jego błogosławieństwa obfitości wszelkich skarbów. Nie wolno nam zapominać o tym, że Bóg ma wielkie plany dla Swoich ludzi. Albowiem ja wiem, jakie mam myśli o was – mówi Pan – myśli o pokoju, a nie o niedoli, aby zgotować wam przyszłość i natchnąć nadzieją. Już czas na to, aby otworzyć serca szeroko na łaskę Bożą. On jest Bogiem i ma wielkie plany dla każdego z nas.


Oczekiwanie na Boga


Pan pragnie zmieniać nas, On chce doprowadzić nas do Swojego celu dla nas.
Oczekuje, że będziemy zwracać się do Niego, pukać do drzwi Jego serca. Podobnie jak Estera musiała przystąpić do tronu swego męża, również my musimy przygotować się na zbliżenie do tronu Bożego. On również, wyciągnie Swoje berło. Teraz jest czas, w którym łaska przygotowała otwarte drzwi w niebie. Teraz jest właściwy czas, aby przystąpić do tronu Bożej łaski i znaleźć przychylność w tych dniach.


W Ps. 46:10 poleca się nam, abyśmy zamilkli i poznali, że Bóg jest Bogiem. Spędzanie cichego czasu w obecności Pańskiej ma ogromne znaczenie.
To wtedy, gdy czekamy na Niego jesteśmy odnawianiu mocą i siłą (p. Iz. 40:28-31).
Każdy z nas musi znaleźć szczególne, ciche miejsce, gdzie może wyłączyć wszystkie troski tego świata i być sam na sam z Bogiem. Każdego dnia powinniśmy przychodzić do naszej komory, aby go czcić u uznawać jego dobroć i łaskę dla nas, dziękować Mu za Jego prowadzenie i błogosławieństwo naszego życia.
Wielka łaska jest przekazywana wtedy, gdy naprawdę  wchodzimy w Jego bramy z dziękczynieniem i w przedsionki Jego z pieśnią chwały, w taki sposób, że poświęcamy czas na chwalenie Pana i błogosławienie Jego imienia.


Gdy spędzamy czas, aby oglądać Go z odsłoniętym obliczem, następuje przemiana nas w stale wzrastającą chwałę. W tym miejscu cichego uwielbienia i pełnej modlitwy czytania Jego Świętego Słowa, następuje uwolnienie łaski, dającej „Ducha i Żywot”, które przepływają do naszej istoty, aby budować wiarę i udzielać „łaski uzdalniającej” do posłuszeństwa. Istotne jest, abyśmy każdego dnia wydzielali czas na bycie w Jego obecności. Uczestnictwo w lokalnym kościele, branie udziału na nabożeństwach też jest ważne i nie należy tego lekceważyć, lecz to nie stanowi substytutu dla czasu poświęconego na bycie wyłącznie z Panem Chwały.


Być jedno z Panem


Zwróć uwagę na to, że w Ewangelii wg. Łukasza 3:2 Słowo Boże przyszło do Jana, gdy był on sam na pustyni, dając mu wyraźne wskazówki, co do nadchodzących dni. Obecne programy 'kościoła’ pełne są aktywności, a jednak Jan został wezwany na bok, aby być z Panem. Tak więc również dziś, są tacy, którzy są wygłodniali duchowo, szukają czegoś więcej, którzy podobnie zostali wezwani na bok, aby być z Panem w czasie przygotowania.
W wyniku tego bycia sam na sam z Panem, Jan wszedł w jedność z Panem, która nigdy w inny sposób nie mogła być osiągnięta.


Kiedy zapytano Jana Chrzciciela, kim jest, jego odpowiedź potwierdzała jego doświadczenie. Powiedział: Jestem głosem wołającego na pustyni. Wyprostujcie drogi Pańskie, jak powiedział prorok Izajasz (Jn. 1:23). Każdy z nas powinien dojść do tego miejsca, gdzie będzie mógł powiedzieć „Ja jestem głosem Jego”. Jest pilna potrzeba, aby taki „głos” wołał pośród frustracji i niebezpieczeństw współczesnego dnia.
Żyjemy w świecie, który musi mieć łaskę i pokój Boży.


Nie potrzebujemy dziś nowej, ząbkującej metodologii, lecz raczej odwrócenia się i stanięcia w manifestującej się obecności Pańskiej, która nas przygotuje jako „głos wołającego na pustyni” dzisiejszych czasów. Oby można było powiedzieć o nas, jak to było z uczniami dawnych czasów, że widać, że byliśmy z Jezusem. To jedynie spowoduje zmiany, które muszą nastąpić, aby zdobyć ten ranny świat przesłaniem Bożej, odkupieńczej, przemieniającej łaski.


Pewien popularny duchowny pod koniec swojego życia został zapytany, co zrobiłby, gdyby mógł przeżyć życie jeszcze raz. Powiedział, że spędził siedem lat na przygotowaniach do 44-letniej służby. Zamiast tego spędziłby 44 lata na przygotowywaniu się do siedmioletniej służby. Bardzo ważne jest to, jak zaczynamy, lecz o wiele ważniejsze jest jak kończymy.
Pan stara się doprowadzić nas do kresu naszych możliwości, abyśmy weszli w Jego możliwości. Wymaga to uznania Jego obecności i stawania przed Nim. Wyłącznie wtedy będziemy uzdolnieni do tego, aby wyrażać Jego głos – wołający na pustyni dzisiejszego dnia.


Obfitego błogosławieństwa!
Bobby Conner


Eagles View Ministries


P.O. Box 1028


Moravian Falls, NC. 28654 USA


www.bobbyconner.org


~~~~~~~~~~~~

сайт

BC_27.12.07 Sila widzenia

logo

27 grudnia 2007

Dzisiejsze rozważania zaczerpnięto z:
SIŁA WIDZENIA

Chip Brogden


http://www.theschoolofchrist.org/articles/seeing.html

Wy z Boga jesteście, dzieci, i wy ich zwyciężyliście, gdyż Ten, który jest w was, większy jest, aniżeli ten, który jest na świecie.(I Jn. 4:4)

Jan ogłasza, że bez względu na to, co przeciw nam występuje, Ten, który jest w nas jest Większy. Nie ma znaczenia, jak się czujesz, co widzisz, co słyszysz, co ludzie mówią, co robi diabeł. Nie liczy się to, że Łazarz jest martwy od czterech dni i już zaczyna śmierdzieć. Nie ma znaczenia, czy dziewczynka umrze, zanim Jezus do niej dotrze. Nie jest ważne to, że fale już przykrywają łódź, ani to, czy Paweł został ukamienowany i pozostawiony śmierci. Łazarz będzie wzbudzony z martwych, dziewczyna przywrócona do życia, sztorm uciszony, a Paweł będzie znowu głosił.

Ten Większy jest zawsze Większy, a ten Mniejszy jest zawsze Mniejszy. Problem mamy tylko wtedy, gdy wszystko inne postrzegamy jako „większe”, a Chrystusa jako „mniejszego”.


Subscribe to these daily messages:

http://www.TheSchoolOfChrist.Org/join.html

продвижение

BC_26.12.07 Matrix jako przypowieść

logo


26 grudnia 2007

Dzisiejsze rozważania zaczerpnięto z:
MATRIX JAKO PRZYPOWIEŚĆ

Chip Brogden

http://www.theschoolofchrist.org/articles/matrix3.html

Ponieważ w wierze chodzimy, a nie w oglądaniu. (II Kor.
5:7).

Dla nas pozostaje pytanie: co widzimy? Wielu patrzy i nic nie widzi. Patrzą oni na ten świat i wierzą we wszystko, co on mówi. Inni mają oczy otwarte, aby widzieć tak, jak widzi Pan. To objawienie, odsłonięcie, uzdalnia nas do życia w tym świecie i równocześnie pozostawania z dala od tego świata. Takie widzenie umożliwia nam zwyciężanie tego świata i demonstrowanie Chrystusa jako tego, który jest Wszystko we Wszystkim. Nie musimy żyć według tego, co widzimy czy co czujemy, lecz zgodnie z Prawem Ducha, który daje życie w Chrystusie.


Niech Bóg pokaże nam, kim jesteśmy i nich Bóg podniesie nas, abyśmy chodzili godni powołania, które On nam dał.


Subscribe to these daily messages:

http://www.TheSchoolOfChrist.Org/join.html

оптимизация сайта в интернете

BC_25.12.07 Matrix jako przypowieść

logo

25 grudnia 2007
Dzisiejsze rozważania zaczerpnięto z:
MATRIX JAKO PRZYPOWIEŚĆ

Chip Brogden

http://www.theschoolofchrist.org/articles/matrix3.html

Rozbroił nadziemskie władze i zwierzchności, i wystawił je na pokaz, odniósłszy w nim triumf nad nimi (Kol. 2:15)

Zwycięzca demonstruje pierwszeństwo Chrystusa nad grzechem, sobą i szatanem. W jaki sposób jest pierwszeństwo demonstrowane jeśli stale usiłujemy wywalczyć naszą własną drogę do zwycięstwa? Musimy stać w zwycięstwie, a nie walczyć o nie. Jeśli walczymy, to walczymy Z pozycji zwycięstwa, a nie O zwycięstwo.
Musi to być dla nas osiągniętym faktem, a nie przyszłą nadzieją i to właśnie tutaj leży różnica między tymi, którzy ciągle prowadzą wojnę, a tymi, którzy cicho odpoczywają w Chrystusie i pewnie wypraszają w modlitwie Jego Wolę na tej ziemi.


Subscribe to these daily messages:

http://www.TheSchoolOfChrist.Org/join.html

продвижение сайта

Ja, związany?!

Logo_VanCronkhite

Ja związany?!

VanCronkhite David

A to wszystko jest robione w imieniu Jezusa. Wydaje się, że my (no, może tylko ja) czujemy się bezpieczni w tym systemie, który zbudowaliśmy wokół siebie, aby nas chronił, strzegł i określał nas tak, jak nie robiło tego żadne inne pokolenie. Tak naprawdę czcimy  to, w czym złożyliśmy nasze zaufanie. Jeśli nasza ufność jest pokładana bardziej w naszych systemach niż w nadnaturalnym, relacyjnym Królestwie Bożym, to czyż nie czcimy czegoś, czy raczej kogoś innego niż Jezus? Ciągle słyszę pytanie: „Dlaczego mam zmienić królestwa, zmienić przymierza? Czy to nie jest to, nad czym pracowaliśmy całkiem sporo? Należę do najlepszego religijnego systemu stworzonego przez człowieka (który wyklucza większość tego świata). Komercja i Amerykański Sen dobrze się o mnie troszczą. (Ups,… mamy największy procent ubóstwa wśród dzieci w rozwiniętym świecie) Rząd, współpracując w zgodzie z tamtymi dwoma, daje nam prawa, które chronią mnie przed moimi sąsiadami”. A jeśli te wspaniałe trzy rzeczy nie wystarczą, to mamy jeszcze przemysł rozrywkowy i edukację tak dokładnie określone, że mogą nas doprowadzić do zdumienia, bezpieczeństwa, spokoju zawsze, gdy tego potrzebujemy. Służba zdrowia dodaje nam do wielu lat, o których nigdy nie marzylibyśmy (choć śmiertelność niemowląt jest większa niż w innych uprzemysłowionych krajach).

Straszna jest chwila, gdy budzisz się rano i zastanawiasz czy jesteś związany czy wolny! Przyglądam się swojemu życiu, sposobowi życia i zastanawiam się, czy zmieniłem Królestwa? Nie, jestem bezpieczny w swojej wierze w zbawienie, dziękuję, lecz komu/czemu naprawdę służę? Co jest dla mnie ważne? Zdumiewa mnie to, jak pomijam i umniejszam rzeczywistość  bardzo rewolucyjnego przesłania Jezusa dla Jego ludzi. Przesłanie o Jego Królestwie wydaje się nawet bardziej rewolucyjne teraz, gdy rozpoznaję jak Szatan skutecznie dostał mnie w to, czego Jezus nie zrobiłby – uchwycenie się fałszywego królestwa tego świata i nieświadomego czczenia tego, który go kontroluje.

Nie, Królestwo Boże nie jest tutaj potrzebne. O, tak, wezmę ten pakiet zbawienia, który oferujesz z modlitwą, do nieba, lecz nie potrzebuję tutaj zmiany królestwa. Dlaczego miałbym potrzebować?
Mam najlepsze królestwo na całym świecie! Może, przede wszystkim, nie jest to tak zadziwiające, że tak rzadko pytamy czy ogłaszamy Królestwo w naszych modlitwach o zbawienie. To sprawiało by, że trzeba by było zastanowić się nad tym, któremu królestwu ufamy, w którym żyjemy i w co naprawdę wierzymy (a to jest bolesne bardzo dla mnie).

Zbawienie do nieba w przyszłości wraz z tym systemem teraz jest prawdopodobnie najbardziej skuteczną kampanią kościoła dla pozyskiwania liczbowego wzrostu. Musimy tylko pominąć to, że Jezus bardzo wyraźnie powiedział, jeśli chodzi o Jego cel wobec ziemi: „Muszę głosić dobrą nowinę o Królestwie Bożym, ponieważ na to zostałem posłany”. To było całkowicie centralne dla wszystkiego co robił i mówił, a jednak wydaje się, że my jesteśmy zadowoleni z naszych systemów bardziej niż z badania Jego królestwa. Któregoś dnia możemy zostać sprowadzeni do konfrontacji twarzą w twarz z naszymi systemami i ołosić: „Basta! Dość! Nie będę ci służył już więcej, ponieważ całą moja nadzieję składam w wierze, że jest nowy światowy porządek tuż u drzwi, że jest Królestwo ponad tym matriksem systemów, w które wierzyłem”. Oczywiście, to wymaga wielkiej wiary. No, nie całkiem, wiary dziecięcej.

Pozostawienie królestw tego świata jest trudne do wykonania. Jezus tak powiedział. Trudne jest również, dla mądrych tego świata, lecz, eh, ci biedni. Oni nie widzą nic lepszego niż to, aby wierzyć, że jest lepszy sposób niż to, co systemy ludzkie oferują im w imieniu Jezusa.
Ubodzy w duchu teraz zaczynają dostrzegać to, co widzą biedni, że te systemu są zepsute, że one opierają się na ludzkim zrozumieniu, podczas gdy Królestwo Boże jest nadnaturalnie relacyjne, oparte na fundamencie prawości i sprawiedliwości. Obowiązuje w nim waluta, która zawsze zwycięża. Miłość! Miłość Agape! Ona zwycięża.

Powstrzymaj się zanim skrytykujesz to moje twierdzenie. Przemyśl. Co by się stało, gdybyśmy zdecydowali ogłaszać Królestwo tak, jak robił to Jezus, miłować każdego, kogo spotkamy, zamiast próbować  nawracać go do naszej denominacji? Co by było, gdybyśmy tak miłowali nasze żony, nasze dzieci, naszych sąsiadów, pracodawców, szefów, a nawet naszych „członków kościołów”, aby świat mógł zauważyć to i powiedzieć: „taaa,… chcę tego, co wy macie. Chcę być częścią tego, w czymkolwiek wy jesteście”.

Obawiam się, że łatwiej jest złapać kogoś, aby się pomodlił o niebo i iść dalej niż być z nim w jego miejscu bólu i cierpienia, grzechu i niewiary i kochać go ku przemianie w rzeczywistość Królestwa.

Wydaje się, że Miłość jest potrzebna całej ludzkości, aby poznała, że my jesteśmy Jego uczniami, naśladowcami Boga. A Pan mówi, że On wyciąga nas z naszych systemów i tożsamości ku miejscu, gdzie On może nauczyć nas kochać i wierzyć. Jakże to jest zdumiewające! Tak zdumiewające, na prawdę, że ja mogę rzeczywiście nauczyć się chodzić w miłości, przyjmować ją i przekazywać dalej.

сайта