Category Archives: Autor

Autorzy artykułów

Co się narodziło z Ducha,…

Logo_Frangipane

Budzimy się, zwlekamy z łóżka i kuśtykamy do łazienki; mętnym wzrokiem zerkamy na swoje odbicie w lustrze. To pewne, że spoglądamy na obraz całkowicie związanego z ziemią stworzenia. No, przynajmniej tak to wygląda. Prawda jest taka, że bez względu na nasz cielesny wygląd, chwila, w której otrzymaliśmy Ducha Świętego rozpoczęła proces przemian w nas. Nie jesteśmy już „zwykłym człowiekiem” (1 Kor. 3:4), lecz zostaliśmy uwolnieni od ciała, aby stać się istotami duchowymi.

Wśród wszelkich stworzeń, chrześcijanie są swego rodzaju hybrydą złożoną zarówno z cielesnego jak i duchowego wymiaru. Mamy zdolności do zmagania się z dynamiką życia na ziemi dzięki fizycznym, emocjonalnym i intelektualnym zdolnościom, jak też wznosimy się ponad nasze naturalne ograniczenia poprzez duchowe protokoły jak uwielbienie czy modlitwa, którą łączą nas z Bogiem w niebie.

Widzisz, jesteś czymś więcej niż osobą z ciała i krwi, którą zobaczyłeś dziś rano w lustrze. Niesamowitą rzeczywistością jest to, że jeśli trwamy mocno w wierze, nasze duchowe przeznaczenie to wieczne obleczenie w rzeczywistą chwałę Bożą! (2 Thes. 2:14; 2 Kor. 3:18). Prawda, że ciągle mamy cielesną naturę i oczywiście ważne jest, abyśmy chodzili w pokornej pokucie z naszych grzechów. Niemniej jednak, nasza cielesna natura nie unicestwia naszej duchowej natury. Podczas gdy chodzimy w pokorze, stale musimy przenosić naszą tożsamość z ciała na ducha.

Może ktoś powiedzieć: „Tak, lecz moje ciało jest bardziej do mnie podobne”. Tak, zgadza się, ale jest to istota walki, na którą każdy z nas napotyka i którą musi zwyciężyć: wiemy kim jesteśmy w ciele, lecz czym uczynił nas Bóg duchowo? Im bardziej identyfikujemy się z duchem, tym bardziej skuteczni jesteśmy w uśmiercaniu naszych cielesnych pożądliwości.

Ponieważ nasze przeznaczenie jest duchowe, ważne jest, abyśmy poważnie traktowali prawa i zasady, które funkcjonują w duchowej rzeczywistości. Musimy uczyć się jak żyć z sercami otwartymi na duchową rzeczywistość, ponieważ, zwyczajnie, nie ma innego sposobu, aby przeżyć prawdziwe wewnętrzne przemiany (a nie religijne „obowiązki”), jak tylko przez poznanie i uchwycenie protokołów Ducha Bożego.

Duch czyni nas podobnymi do
Chrystusa, a nie dziwakami

Gdy dyskutujemy o duchowej rzeczywistości, typową reakcją ewangelicznych chrześcijan jest uśmiech, odmowa i wewnętrzne zamknięcie, jakby zostali zaproszeni do zakupienia domu w „dziwacznej ziemi”. Gdy Pismo mówi o duchu czy to, gdy odnosi się do naszego ducha, czy do Ducha Świętego, czy złych duchów to taka wiedzą jest zawsze praktyczna, daje poważny wgląd i uwolnienie. I rzeczywiście, nigdy nie staniemy się podobni do Chrystusa trzymając się z dala od zamieszkującego w nas Ducha Świętego.

Umiłowani, poznanie duchowej rzeczywistości nie jest drugorzędną doktryną. Rola Ducha Świętego w naszym życiu, jak też objawienie dotyczące naszej duchowej natury są głównymi tematami Biblii. Zastanów się nad tym, od pierwszej do ostatniej strony Słowo Boże odnosi się do duchowego świata (i ich różnorodnych form) niemal 600 razy. Około 200 razy Duch jest używany w sposób unikalny przez Boga. W ponad 350 wersach termin „duch” odnosi się do pewnego rodzaju cechy czy aktywności ducha ludzkiego.

W przeciwieństwie do tego mamy wymienionych: 232 raz wiarę, 310 – miłość, 132 – nadzieję. Te duże liczby odniesień ukazują nam ważną prawdę: Bożym zamiarem wobec nas jest to, abyśmy poznali duchową rzeczywistość.

Mamy postępować ostrożnie, ponieważ nie chcemy zostać zwiedzeni. Ignorancja duchowej rzeczywistości już jest formą głębokiego duchowego zwiedzenia. Prawdą jest, że są manifestacje, które w fałszywy sposób prezentują duchowe funkcjonowanie, jednak jeśli naszym prawdziwym zadaniem jest upodobnienie do Chrystusa to będziemy osiągali to podobieństw wyłącznie poprzez naszą relację z Duchem Świętym. Jeśli ciągle obawiasz się zwiedzenia, pamiętaj: Duch Święty jest Duchem Prawdy.

Zrozumienie ludzkiego ducha
Przejrzyjmy więc szybko podstawy dotyczące ducha ludzkiego. Faktem jest, że wiele życiowego zła miało dostęp do naszego wewnętrznego człowieka tylko dlatego, że byliśmy pozbawieni duchowej ochrony. Przypowieści mówią nam, że „Jak miasto odkryte, bez murów, jest człowiek, który nie ma kontroli nad swym duchem” (tłum. z j.ang. – przyp. Tłum.). To pewna porowata cecha naszego ducha sprawia, że przyjmujemy życiowe okoliczności z ich różnorodnymi wpływami. Jeśli nie mamy kontroli nas swoim duchem, jesteśmy „bez murów” i podatni duchowe przeciwieństwa i pokusy. Jeśli zaś nasz duch poddany jest Bogu, mamy ochronę przed atakiem. Nasze serca są chronione przed wejściem duchowego przeciwnika i złych wpływów.

Pójdźmy nieco dalej. Mówimy, że jesteśmy „narodzeni na nowo”, lecz co to rzeczywiście znaczy? W prostych słowach znaczy to, że Duch Święty obudził nas do rzeczywistości Bożej, lecz jest to zaledwie początek. Znaczy to również, że jesteśmy poddani Panu, Duch Święty w coraz większym stopniu napełnia i zamieszkuje nas. Jak mówi Pismo: „Kto się łączy z Panem, jest z Nim jednym duchem” (1 Kor. 6:17).

Przenikanie ducha między Bogiem a nami samymi nie jest podobne do niczego na ziemi. Jednoczy nasze ubóstwo z Jego wystarczalnością i nasze słabości z Jego mocą. Sam Pan staje się naszą siłą i źródłem naszych cnot: Jego obecność przepływa przez „rozmiar” naszej otwartości na Ducha Świętego i dlatego tak wiele z procesu nawrócenia zależy od Ducha karmiącego i pielęgnującego naszą duchową wrażliwość.

To poprzez jedność Ducha Świętego z naszym duchem Bóg mówi do nas o tym, że boska moc działa w nas, a cnoty (czy owoce) są przez nas widoczne dla innych (Gal 5:22). Również przez Ducha Świętego Bóg rozpoznaje nasze wewnętrzne potrzeby i przynosi uzdrowienie. Jak napisano: „Lampą Pańską jest duch człowieka: on głębię wnętrza przenika” (Przyp. 20:27).

Ku Chrystusowej pełni
Niech to będzie w nas umocnione: nasza pierwsza natura jest duchowa. Duch Boży wszedł w nasze życie; nasz duch stał się miejscem Jego zamieszkania; On przyszedł, aby nas uczyć wszystkiego, aby oświecić Pisma i prowadzić nas w podejmowaniu decyzji. On również stara się komunikować z nami poprzez sny, wizje i potwierdzone słowo prorocze (Dz. 2:17). On jest naszym pocieszyciele w czasach bolesnych i naszym pomocnikiem w czasach walki. On obiecał napełnić nas boskim przekonaniem i wyposażyć nas wytrwałą modlitwę. Gdy Mu się poddajemy, ON wydaje w nas prawdziwe owoce i wyposaża nas w autentyczne duchowe dary. On uzdalnia nas do tego, abyśmy byli świadkami Pana.

Jeśli prawdziwie szukamy podobieństwa do Chrystusa, to przyjdzie ono dlatego, że nasz duch jest wypełniony Duchem Bożym. Nie jesteśmy tylko ciałem i krwią. Jezus powiedział: „Co się narodziło z Ducha, duchem jest” (Jn 3:6).сайт

Wieże czy nadbrzeże

Logo_Total Change

Myślałem o potężnym spotkaniu jakie przeżyłem z Duchem Świętym w 1988 roku. Pomimo tego, że w tamtym czasie nie rozumiałem proroczej alegorii postanowiłem zrealizować ją i to był WIELKI BŁĄD! Jak to zwykle w tych sprawach bywa, jeśli tego nie rozumiemy, wydaje nam się, że coś dobrego robimy i wtedy niszczymy dzieło, wykonując to, czego nie powinniśmy. Lecz Bóg doprowadza sprawę do końca całkowicie pomimo naszego działania i wiele lat później mówimy: „O, więc to, tu jest” (Czy ty to wszystko dostałeś?) W każdym razie, miałem już w życiu te chwile „O, więc jest tutaj”, już się tym nieco dzieliłem wcześniej, lecz nie wchodząc w szczegóły oto moja historia.

Byłem na spotkaniu pastorów w Niagara Falls. Nasza denominacja zdecydowała ordynować homoseksualistów i wielu napełnionych Duchem pastorów zmagało się teraz z problemem reformowania instytucji lub założenia nowej. Któregoś wieczoru Pan wezwał mnie nad wodospady i wykorzystał je jako proroczą ilustrację Swego przesłania dla mnie. Spacerowałem wzdłuż brzegu rzeki, gdzie chodnik jest tuż przy wodzie. Pan zaczął dawać mi prorocze przesłanie wykorzystując to, co było wokół. Rzeka Niagara, górny bieg i wodospady reprezentowały ludzki pęd do zniszczenia. Mgła – reprezentowała „dym ich ognia wznosił się w dzień i w nocy”. Brzeg – reprezentował kościół wykonujący Wielki Nakaz, Boży lud ratujący ginących z wody, zanim wpadną w zniszczenie.

Dwie wieże na górze ponad wodospadami reprezentowały Boże Słowo i Ducha jak latarnie dla świata.

Wtedy Pan powiedział do mnie o trzech rzeczach:

” Moi ludzie zbierają się wokół Mojego Słowa i Ducha na przedstawienie. (W podstawie każdej wierzy są zdumiewające kompleksy.) Wezwij ich, aby zeszli z tych wież na dół i podjęli swoją pracę na brzegu. Chodź wzdłuż brzegu tam i z powrotem, wzmacniaj ich i zachęcaj”.

Myślałem, że zrozumiałem te słowa w tamtym czasie, skończyłem opuszczając tą liberalną denominację i przyłączając się do charyzmatycznej. Potraktowałem swoje powołanie poważnie i nigdy nie wierzyłem w to, że biorę udział w rozrywkach wieży. Tak, moje kazania zostały zmienione przez pasję spotkania z Bogiem, tak więc teraz nauczałem „teologii rzeki” i „namaszczenie do pracy nad brzegiem”. Mieliśmy nawet konferencje na temat „Mocy wież”. Problem polegał na tym, że rzeczywiście nigdy nie pracowaliśmy nad brzegiem. Czasami ratowaliśmy jakichś ludzi z wody, lecz celem było przyprowadzenie ich do wieży! Nie mogłem dostrzec tego, co widział Bóg. Serce moje ciągle było przylgnięte do wieży, podczas gdy Boże serce było nad brzegiem. W jaki sposób Pan kiedykolwiek mógł wyrwać mnie z wieży i przenieść na dół nad brzeg i ku wielkiemu nakazowi? Przede wszystkim to wieże Słowa i Duch pochodzą od Boga, a ludzie wewnątrz również należą do Boga. To wszystko jest Jego, więc myślałem, że to jest miejsce gdzie powinienem być, lecz pomału, krok za krokiem Pan zmienił moją perspektywę i w miłości swojej poprawił mnie. Oto kilka kroków, których doświadczyliśmy.

1. Bałwochwalstwo ujawnione.

To bardzo dziwna rzecz, lecz wieże Słowa i Duch stanowią warunki sprzyjające dużej ilości bałwochwalczej czci. Tak dzieje się zawsze, gdy jakiś Boży cel zostaje zniekształcony na korzyść ludzkiego. Sam, osobiście, miałem bałwana „służby”. Nie bylem w stanie dostrzec tego, ani zmienić, dopóki Pan nie objawił mi tego. To prawda, że wszedłem do służby, ponieważ miałem prawdziwe powołanie, lecz stopniowo uległem „wielkiej wizji służby wieży”. Podobnie jak wąż na palu z pustyni – to, co zaczęło się jako święte, zostało zniekształcone. Skończyłem na faktycznej konfrontacji z Bogiem. Objawił mi to, że żyłem jak kapłani z księgi Ezechiela i służyłem obrazom na ścianach mojego wewnętrznego pokoju (serca). W moim przypadku, przeszedłem od służenia Jezusowi do służenia martwemu obrazowi, który nazywamy „wizja służby”.

Nie mogłem zrozumieć, w jaki sposób bałwochwalstwo był możliwe, dopóki Pan nie pokazał mi, że była to służba z ciała temu wypaczonemu obrazowi służby – wizji sukcesu, sławy, młodości, pieniędzy, pozycji, budynków, organizacji, to wszystko pochodzące z przebudzenia i chwały Bożej. Motywacje mojego serca zostały przez to pochłonięte, modliłem się do Boga, aby błogosławił to dzieło, wyznawałem i wyglądałem tego. Duchowa walka wokół mnie była mordercza, więc sądziłem, że to musi być właściwe! Lecz nie byłem poddany Bogu, więc diabeł nie mógł odejść! Gdy służba szła zgodnie z tym obrazem, byłem szczęśliwy, gdy szło źle, miałem depresję. To była moja cielesna służba innemu bogu! Jakże odrażające! Jak wstrętne! Jak Jego objawienie złamało mnie. Wyznałem to szybko, lecz minęły całe lata na pokonanie, wyrzucenie swoich „stołów wekslarzy” i wyjście poza ściany wież. Niestety, to również wypchnęło mnie poza krąg akceptacji moich kolegów. Problem z tym bałwochwalstwem jest taki, że będący wewnątrz wieży Słowa i Ducha, zachęcają do tego. Nigdy nie możemy tego sami zobaczyć, dopóki Pan nie objawi.

2. Boskie niezadowolenie

W połowie lat 90tych zacząłem doświadczać Bożego niezadowolenia. Mieliśmy najlepsze spotkania „Ducha i Słowa” z całego okresu mojej służby, lecz wracałem do domu potężnie niezadowolony. Była jakaś tęsknota za czymś, czego nie mogłem wyjaśnić. Pytałem stale: „Boże, nie kapuję, co się dzieje? Jesteś tuta, błogosławisz. Doświadczamy twojej mocy i chwały! Skąd to uczucie rozgoryczenia?” Podobnie jak ptasia mama wynosi swoje pisklęta z gniazda, tak Sam Bóg wywoływał w nas coraz większe niezadowolenie z siedzenia w gnieździe, które do tej pory było takie wygodne.

3. Od moich możliwości ku Jego możliwościom

Następnie, Bóg przeprowadził mnie od polegania od swoich własnych możliwości duchowego działania, do polegania na Jego możliwościach we mnie. Nazywam to „namaszczeniem miłości”. Tam w górze, w wieżach, cała służba polega na naszej zdolności do poznania słowa, uczenia się właściwej metody i posiadania właściwych duchowych doświadczeń. Wszystko kręci się wokół duchowych dokonań. To dlatego płynie nieustanny strumień nauczania i konferencji. Powodzenie zdobywają ci, którzy sięgną szczytu, lub tak to wygląda! Lecz dla mojej służby powodzenie wydawało się ulotne. W szczególności chciałem widzieć cuda, lecz bez względu na to, jak bardzo się starałem, nie mogliśmy przejść do tego. Czasami cuda się zdarzały (ponieważ Bóg kocha ludzi), lecz było to zawsze przypadkowe, a nie strumień służby. Wyglądało to tak, jakby Pan powiedział: ” możesz zajść tylko dotąd i ani kroku dalej. Moja moc nie jest przeznaczona dla wieży”.

Ostatecznie przeżyłem ogromny przełom. Boża miłość dla ludzi i Jego zdolności we mnie (namaszczenie miłości) stały się centrum, a nie ja i moje duchowe zdolności. Nagle cuda otworzyły się przede mną, odkryłem, że Bóg nie był zobligowany do namaszczania mojej misji czy pracy w wieży, lecz On zawsze namaszcza Swój wielki nakaz. Tam, nad wodospadami Niagara stały dwie wieże, z powodu rzeki i wodospadów, a nie na odwrót! I podobnie, gdy ja dotarłem do Jego serca, Jego moc dotarła do mnie.

4. Twarzą w twarz z Wielkim Nakazem

Ostatecznie Pan przyłączył mnie do pełnej mocy pracy „na brzegu ” , gdy pojechałem do Indii. To właśnie tam zobaczyłem, co może się dziać, gdy zespół chrześcijan faktycznie WYKONUJE Wielki Nakaz. Zobaczyłem miłość we współpracy z wierzącymi, prawdziwą apostolską służbę, łaskę i zaopatrzenie dla najmniejszych ludzi, uzdrowienia i zbawienie dla tysięcy i rzeczywistą socjalną zmianę misternie kutą przez Królestwo Boże. Nie mogłem się opierać, ostatecznie musiałem wyłamać się z tego miejsca, w którym byłem. Tak więc teraz skończyłem nad brzegiem, chodząc tam i z powrotem, wzywając świętych z wież na dół i zachęcając ich do ratowania ginących.

Życie nad brzegiem

Jakie jest więc życie pełne pracy nad brzegiem rzeki? Co z życiem nad wodospadami, gdzie ludzie pędzą ku zagładzie i są wyrywani?

1.  Tak, co najmniej z jednego powodu jest ono bardziej realne niż życie w wieżach. Teraz jesteśmy połączeni z Kanadyjczykami, ich radościami i bólem. Nigdy nie wiedziałem tyle o subkulturze jaką tworzy życie w wieży. Ludzie wokół wyglądają stamtąd, z góry, jak mrówki.

2. Inna jest też nad brzegiem definicja Apostoła.

Nigdy nie mogłem wyobrazić sobie tego, w jaki sposób apostołowie pasują do wież. Wydaje się, że w wieżach Słowa i Ducha apostoł jest definiowany przez to „jaki jest wielki”, ale na brzegu jest zupełnie inaczej. Apostoł znany jest na tyle, na ile daleko zapuszcza się w wodę, aby kogoś wyratować. Teraz kwestionuję to, czy apostołowie z wież, są nimi naprawdę.

3. Pieniądze.

Nad brzegiem staje się boleśnie oczywiste, że niemal wszelkie zasoby są przekazywane na budowanie wież. Brzeg ma tylko chodnik. Właściwie to jest zdumiewające jak niewiele kościół w wieży wydaje na wielkie przykazanie.

Osobiście, wypatruję tego dnia, gdy całe wielkie, techniczne wyposażenie zostanie przeniesione na dół na brzeg i zostanie wykorzystane, w tym miejscu do którego należy. Wieże mają być latarniami Słowa prawdy i mocy Ducha, do wykonania zadania, które jest na wyciągnięcie ręki. Miejmy nadzieję, że Pan nie musi zburzyć naszej ulubionej wieży, tylko po to, aby nas sprowadzić tam, gdzie mamy być.

Terry Somerville.

сайта

Utracone składniki cudów we współczesnym kościele.

Logo_Total Change

Terry Somerville

W środę wieczorem przeżyłem błogosławieństwo biorąc udział w innym uzdrowieniu. Pięciu z nas właśnie skończyło spotkanie w lokalnej restauracji i rozmawialiśmy na chodniku na zewnątrz. Jeden z mężczyzn był kaleką o zniekształconych biodrach po licznych operacjach. Zapytaliśmy go, czy moglibyśmy się modlić o niego, a gdy to zrobiliśmy odrzucił swoją kule, wyprostował się i powiedział, że ból przeszedł. Powiedzieliśmy mu, żeby się przeszedł kawałek a on zrobił to bez trudu, potem biegał ze łzami spływającymi po policzkach! Z gorliwością oddał swoje życie Chrystusowi. W ciągu ostatnich kilku lat wiedzieliśmy tak wiele cudów. Lecz jedno pytanie jest zadawane mi zarówno przez pastorów jak i członków zborów: „dlaczego nie dzieje się to w naszych kościołach?” Oto dziesięć „utraconych składników” cudów we współczesnym kościele:

1.
Nakazywanie zamiast modlitwy.

Często uzdrowienia dzieją się, gdy przestajemy prosić Boga, aby to zrobił, a po prostu uzdrawiamy ich tak, jak Pan nakazał to robić. Było to dla mnie poważnym wyzwaniem, gdy któregoś dnia Duch Święty zapytał mnie: „Terry, w jaki sposób wielbisz mnie?” Odpowiedziałem: „Otwieram usta i wypowiadam cudowne rzeczy o tobie”. Wtedy powiedział: „W jaki sposób wypędzasz demony?” Powiedziałem: „Mówię im, żeby odeszły i one muszą to zrobić”. Następnie zapytał: „W więc jaki sposób uzdrawiasz chorych?” Powiedziałem: „Mówię chorobie, żeby odeszła i żeby ciało było zdrowe???” Zacząłem tak robić i wyniki przeszły wszelkie oczekiwania. Tak, jest też czas na modlitwę, lecz musimy zrozumieć to, że autorytet do uzdrawiania jest jak setnik, którego Jezus polecił jako przykład. Mówi on do swego sługi „idź” a ten idzie, tak więc Jezus mówi „bądź uzdrowiony” i sługa jest uzdrowiony. Jesteśmy pod dowództwem Jezusa i grzech, choroba, wszelka słabość są pod naszym autorytetem. Zobacz następny rozdział…

2.
Wiara do używania władzy Królestwa

Służba uzdrawiania wymaga dwóch rzeczy: a) Autorytetu (władzy) – legalnego prawa do uzdrawiania w Imieniu Jezusa. b) Mocy – duchowego dynamitu do niszczenia dzieł diabła.

Jezus powierzył dwunastu, siedemdziesięciu, a następnie każdemu wierzącemu autorytet (legalne prawo) nad wszelkimi demonami i chorobami. Pierwsi chrześcijanie zaczęli używać swego autorytetu do uzdrawiania chorych nawet zanim jeszcze otrzymali moc Ducha Świętego! Zdumiewające. TO NIE NAMASZCZENIE UZDRAWIAŁO, LECZ AUTORYTET! Lecz po zmartwychwstaniu Pan powiedział im, aby również zaczekali na moc Ducha Świętego. Pomyśl o tym, jak o straży granicznej. Mają oni autorytet, ponieważ zostali posłanie do wymuszania przestrzegania praw imigracyjnych danego kraju. Szybko będą mieli wzmocnioną moc broni. To zlecenie się liczy a moc po prostu podpiera je.

Współcześnie chrześcijanie często interpretują brak mocy, jako brak autorytetu. Jeśli nie widzą uzdrowienie, dochodzą do wniosku, że Bóg nie chce uzdrowienia i rezygnują, zamiast zwiększyć moc ( na przykład poprzez post i modlitwę) Prawda jest tak, że my ZAWSZE mamy autorytet (prawo) do uzdrawiania. Chrześcijanom nakazano, aby uzdrawiali. Jest to nasze zadanie, nasz mandat i przywilej, lecz my przebijamy się przez bramy piekieł, a ostatnim wrogiem jest śmierć. Dlatego walcz o uzdrowienie! Dokończ zwycięstwa, które które czeka, aż do Jego powrotu.

3.
Właściwe zrozumienie łaski.

Cuda są uwalniane, gdy bardziej koncentrujemy się na Bożej łasce niż na ludzkich upadkach. Nie potrafię powiedzieć jak często wierzący mówili do mnie: „Bóg nie chce mnie uzdrowić, nie jestem godny”. Ci ludzie myślą, że jest odbywa się jakiegoś rodzaju sąd czy oczyszczanie, lecz Jezus nigdy i nikomu nie odmówił uzdrowienia, bez względu na to, w jak złym stanie byli potrzebujący. Nasza sprawiedliwość nie poruszą Bożej ręki ku uzdrawianiu. Jest do darmowy dar Bożej miłości. Jezusa umarł za grzeszników i On dziś uzdrawia grzeszników. W Indiach widzieliśmy wielu uzdrowionych Hindusów, pomimo tego, że w tym samym dniu oddawali cześć innym bożkom. To dlatego, że Bóg ich kocha, a Królestwo jest u drzwi! Dzień sądu nadejdzie, lecz nie jest jeszcze tutaj! Pan kocha ludzi i nienawidzi ciemności i diabłów, które zniewalają ich.

4.
Motywacja Bożej miłości

Gdyby nasza motywacją było budowanie naszego kościoła czy służby, a nie poruszanie się w Bożej miłości, to prawdopodobnie nigdy nie zobaczylibyśmy wielu cudów. Bóg jest w ludziach, a nie w budynkach, organizacjach czy służbach. Pan nie jest zobowiązany do wypełnienia naszej misji, tylko Swojej. Jeśli naszą motywacją jest współczucie, wielki nakaz, i Królestwo Boże będziemy oglądać wiele cudów. Jezus to obiecał!

5.
Wytrwałość

53 rozdział Księgi Izajasza mówi nam, że Jezus wziął nasze grzechy I nasze choroby, a jednak często rezygnujemy po jednej modlitwie i mówimy: „No, wydaje się, że Bóg nie chce uzdrowić”. Co za nonsens! Uzdrowienie zostało nabyte na tym samym krzyżu co przebaczenie. Gdyby ktoś powiedział, że nie czuje, aby wszystkie jego grzechy zostały przebaczone to naciskalibyśmy na to, że faktycznie wszystko zostało spłacona na Kalwarii. Potrzebujemy tego samego uporu do uzyskania uzdrowienia, co do przebaczenia. Rozumiemy to, że walczymy przeciw grzechowi i podobnie musimy walczyć z chorobami z taką samą łaską. Często widzimy jak ilość uzdrowień wzrasta dzięki wytrwałości. Po usłużeniu komuś ta osoba mówi, że jej stan nieco się poprawił. Często próbujemy ponownie, aby zwiększyć zasięg, a jeśli trzeba to znowu i znów! Na niektórych spotkaniach robię to po pięć razy z rzędu, a ludzie są całkowicie uzdrawiani. Wytrwałość może oznaczać dni, tygodnie czy lata, lecz nigdy nie rezygnuj! Moja własna córka jest upośledzona, wiele cudów już otrzymała i potrzebuje jeszcze więcej. Nigdy nie rezygnujemy. Jezus zapanuje któregoś dnia całkowicie.

6.
Rób to, czego nie możesz robić! TERAZ!

Ludzie muszą brać swoje uzdrowienie szybko, a nie modlić się sami będąc uzdrowieni. Jezus często mówił ludziom, aby zrobili to, czego wcześniej nie byli w stanie. „Wyciągnij swoją rękę,… wstań i chodź”. Wielokrotnie uzdrowienie dzieje się wtedy, gdy ludzie podejmują ten krok wiary. Nie modlitwa, lecz po prostu nakaż i czyn! Wielokrotnie w mojej służb „wstań i chodź” wywoływało cudowne uzdrowienia! Gwarantuję wzrost pozytywnych wyników w imieniu Jezusa!

7.
Gromienie demonów, które wywołują choroby

W swej autobiografii, Smith Wigglesworth powiedział, że gdyby mógł ponownie zacząć swoją służbę to zawsze gromiłby diabła, ponieważ demony miały udział w 80% przypadków. Często w służbie uzdrawiania jest coś więcej niż tylko uzdrawiania. Wielokrotnie widziałem jak uszy głuchych otwierają się zaraz po zgromieniu ducha głuchego i niemego. W większości przypadków nie miałem szczególnego objawienia (z wyjątkiem autobiografii Smith’a Wigglesworth’a).

8.
Odwaga

Za każdym razem gdy wiara jest zaangażowana wychodzimy poza naszą strefę bezpieczeństwa. Jesteś sługą i szafarzem Bożej łaski. Nie wolno ci słuchać „wewnętrznego faryzeusza” oceniającego wszystko, co robisz. Zażenowanie musi odejść (Ono odcina uzdrowienie). W czasie spotkań często stawiam Boga na miejscu; „….droga wyjścia tutaj”.

O co mi chodzi? Będę mówił tak dobrze o Jego miłości i cudownej łasce, że wygląda to tak, jakby On chciał wszystkim pokazać, że to jest prawda. Wtedy stawiam wszystkich potrzebujących na przodzie i proszę Go, aby zademonstrował swoją miłość i moc. Jezus jest taki cudowny!

9.
Przywództwo, które daje możliwości służbie uzdrawiania

Duch Święty udziela swych darów poprzez Ciało Chrystusa. We współczesnym kościele wielu z tych, których Pan mógłby używać nie ma możliwości do służby. Nie jestem w stanie zliczyć ile razy wkładałem ręce na kogoś, a ci nie byli uzdrawiani, po czym wzywałem innych, aby to zrobili i dar uzdrawiania manifestował się przez nich. Pastorzy muszą WIEDZIEĆ, że to oni wyposażają świętych do służby, po czym wypuścić ich, aby tą służbę sprawowali.

10.
Po prostu rób to!

Za każdym razem, gdy pojawia się sposobność! Wierz w to lub nie, ale najważniejszym utraconym składnikiem jest proste podjęcie działania. Większość świętych na zachodzie nigdy nawet nie próbowało włożyć rąk na ludzi czy modlić się o uzdrowienie. Nic dziwnego, że nic się nie dzieje. Ujmując to inaczej: więcej ludzi jest uzdrawianych, gdy się modlisz, niż wtedy, gdy tego nie robisz. To pewne!

Terry Somerville

продвижение

Pokuta poprzedza przebudzenie

Frangipane Francis

Prawdziwe przebudzenie nie zdarza się tak po prostu. Są pewnie warunki, które muszą w ludzkim sercu zostać spełnione, zanim Pan nawiedzi Swoich ludzi.

Musimy pragnąc uwolnienia, a nie zwykłej ulgi.

Zbyt często współcześnie usługujący pragną uwalniać ludzi, którzy nie chcą pokutować z grzechów, którzy nie wołają z głębi serce do Boga o pomoc. Efekt jest takim, że ci, o których się modlą otrzymują ograniczoną ulgę, lecz wkrótce popadają znów w grzech i opresję. Kluczem do skutecznego uwolnienia jest rozeznanie tego, czy dany człowiek jest gotowy i chętny najpierw do uwolnienia od ciężaru grzechu, zanim usłużymy mu uwolnieniem duchowym. Czy ma w sercu pokutę? Czy odstawił na bok swoje bałwany? Czy serce jest zwrócone naprawdę ku Bogu?

Boży wzór postępowania ustanowiony dla poszczególnych ludzi, jest również właściwy dla kościoła i miasta. Jak Pan nie uwalnia nas od różnych sytuacji, dopóki nie wołamy o pomoc, tak i wojna o nasze kościoły i miasta nie zostanie wygrana, dopóki wielu spośród nas nie będzie wołać do Boga w modlitwie. Wywołanie przez Chrystusa w kościele na terenie całego miasta, wołania do Boga, ma na celu wzbudzenie w sercach właściwych postaw, na które Bóg może odpowiedzieć.

Bez podskórnej struktury modlitwy i wołania przed Bogiem, uwolnienie, „związywanie i rozwiązywanie” i inne formy duchowej walki są bardzo ograniczone. Uwolnienie, zgodnie z Pismem, jest ostatnim stadium procesu, który zaczyna się, gdy osobiste obrzydzenie obecną sytuacją wierzącego jest tak silne, że zmusza go do wołania do Boga o pomoc.

Wybawiciele.

Starotestamentowy wzorzec uwolnienia i przebudzenia jest taki: w odpowiedzi na modlitwy i cierpienia Jego ludu, Pan wzbudzał wybawiciele. Były to jednostki namaszczone i uprawnione przez Boga do pokonania tych, którzy dręczyli Izraela.

Ważne jest zwrócić uwagę nato, że ich skuteczność nigdy nie opierała się na ich własnej wartości i referencjach. O ile byli oni w unikalny sposób wysłani przez Boga, to ich przybycie było zsynchronizowane z pokutą Izraela. Brak pokuty; brak uwolnienia. Gdy Izrael wołał do Boga, wyzwoliciele byli posyłani i namaszczani mocą Ducha Świętego. Istota tego starotestamentowego wzoru odnowienia może być powtórzona przez nas w dzisiejszych czasach. Możemy jeszcze nie dostrzegać współczesnych „wyzwolicieli” ani trochę więcej, jak nie widzimy pojawiającego się przebudzenia w tych miastach, których modlitwa i pokuta są głębokie i szeroko rozpowszechnione.

Spoglądając ponownie na schemat pozostawiony przez Izrael, widzimy, że grzech narodu przynosił porażkę i dominację obcej władzy. Wraz z nią przychodziła cześć dla demonów i całkowite zwiedzenie serc Izraelczyków wprowadzone przez przeciwnika. Gdy Izrael straszliwie zanieczyszczał Boże prawa, nadchodziła ekonomiczna, kulturalna i psychiczna klęska całego narodu. Tam, gdzie kiedyś ludzie radowali się błogosławieństwem Bożym, teraz rozpacz i smutek ogarniał tą ziemię. To w kontekście cierpienia ludzie szczerze i z głębokości serca wołali do Boga, aby wzbudził wybawicieli. Te jednostki prowadziły pokutującego Izraela do zwycięstwa nad ciemięzcami. Gdy prawdziwe przywództwo zostało ustabilizowane, nadchodziło ogólnonarodowe powodzenie i pokój.

Należy wspomnieć o tym, że droga do przebudzenia nie była schematyczna; nie było jakiegoś określonego planu nadejścia. Nikt nie był w stanie przewidzieć jak długo miał trwać czas sądu, ani kiedy pokuta tak przesiąknie serca grzesznych ludzi, że Bóg będzie usatysfakcjonowany. Ten jeden fakt będzie zawsze prawdą: czas jaki to zajmuje zawsze będzie dłuższy niż się tego spodziewamy. Czynnikiem determinującym jest uznanie grzechu i powrót do Boga. Gdy już główny trzon narodu był w pełni zwrócony ku Bogu następowało uzdrowienie ziemi.

Nahemiasz mówi o takim wzorcu pokuty poprzedzającym narodowe uwolnienie. Modlił się tak (Neh. 9:27):

Toteż wydałeś ich w ręce wrogów, a ci ciemiężyli ich. W czasie ucisku zaś wołali do ciebie, a wtedy Ty wysłuchałeś ich z niebios i według obfitego swego miłosierdzia dałeś im wybawicieli, którzy wybawiali ich z ręki ich wrogów.

Nie wolno nam poganiać tego procesu ani poddawać się frustracji, gdy nasze modlitwy natychmiast nie uruchamiają Bożej interwencji. Pan czeka na to, aby naród złamał się poniżej progu swego buntu. Tak, to może być dla nas zachętą: nasze wstawiennictwo jest pierwszym owocem tego, co jest ma stać się reakcją narodu wobec Wszechmocnego! Czasami może pojawiać się pewna

płynność duchowej aktywności, lecz zanim nastąpi narodowe przebudzenie, będzie naród wołający do Boga. Ten okres jest zwany „czasem ich ucisku” i nie znajdzie wypełnienia w przebudzeniu dopóki naród nie będzie wołał do Pana przez jakąś ilość lat.

Ludzkie nieszczęście, Boże serce

W Księdze Sędziów ten schemat pojawia się wielokrotnie. Gdy Izrael popadał coraz głębiej w grzech, Bóg czekał na ciężar i konsekwencje grzechu, aby ukorzyć ich dusze. Czekał na ponowne sprowadzenie ich ku Sobie. size=”3″> Tak, Pan nie był obcy cierpieniom Izraela, nawet w czasach gdy trwali w buncie odczuwał ich cierpienia. Gdy Pan „nie mógł już dłużej znosić cierpienia Izraela” (Sdz. 10:16), posyłał im wyzwolicieli. Tragiczny stan i desperacja Izraela przygotowywały ich dla Boga.

Widzimy ten schemat, gdy Pan spotkał się z Mojżeszem w Księdze Wyjścia. Odkupiciel powiedział (Wyj. 3:7-8):

 Napatrzyłem się na niedolę ludu mojego w Egipcie, i słyszałem krzyk ich z powodu naganiaczy jego; znam cierpienia jego. Zastąpiłem przeto, by go wyrwać …”

Zauważ to, że Pan widział doświadczenia Swego ludu; słyszał ich płacz, wiedział o ich cierpieniu. Bóg nigdy nie jest daleki od niedoli ludzkości, a prawdę mówiąc, On nosi boleści naszego społeczeństwa: nasze uciski, uciskają Jego; nasze cierpienia stają się Jego smutkami.

A wracając do naszego tekstu z Księgi Wyjścia, zauważ również, że to nie same modlitwy zostały przez Pana usłyszane, lecz ich płacz. Jedną sprawą jest modlitwa o nasze potrzeby, a całkiem inną płacz nad nimi. To tych, którzy płaczą (wołają) pociesza Bóg. Pan wiedział o ich doświadczeniach i cierpieniach. Modlitwa, na którą Bóg odpowiada to nieustanny płacz, często zrodzony z „doświadczeń” i „cierpień”, jak to ma miejsce obecnie w niektórych częściach Afryki i Azji.

Być może Pan nie odpowiedział nam w pełni, ponieważ nasze modlitwy ciągle mieszczą się w wygodnym schemacie. W 1970 roku przyszedłem do Chrystusa w czasie Charyzmatycznego Przebudzenia. To poruszenie Boże zrodziło się w nieustannym płaczu „dniem i nocą” milionów matek. Nie był to wynik zwykłej godziny modlitwy; pojawiło się z nieustannego płaczu matek (i ojców), którzy byli głęboko zaniepokojeni zaangażowaniem swoich dzieci w narkotyki i bunt. Ich modlitwy nie były ograniczone religijną dyscypliną, lecz wypływały z głębin ich egzystencji. Bez skomplikowanej maszynerii duchowej walki, łzy i płacz ich nieukojonego wstawiennictwa dotarł do Boga i uratował ich dzieci.

Być może opóźnienie przebudzenia w naszych czasach jest spowodowane tym, że wprawdzie jesteśmy zaniepokojeni, lecz nie jesteśmy dotknięci przez stan naszego społeczeństwa; choć zasmuceni, jednak nie płaczemy.

Niemniej jednak, musi być uznane to, że coraz większa ilość Bożych ludzi prawdziwie poddało się wrażliwości Chrystusowego współczucia. Niosą oni na skrzydłach swego wstawiennictwa nie tylko potrzeby ludzi, lecz również ich ból. Odkładają na bok swoją reputację, swoją pracę, a nawet składają, tak, swoje życie, aby zobaczyć oczyszczenie z grzechów naszego społeczeństwa.

Choć ciągle w mniejszości, ci wstawiennicy noszą w swych duszach cierpienia swoich miast, słyszą wołanie uciśnionych; wiedzą o cierpieniu zarówno nienarodzonych jak i tych urodzonych. Bóg jest gotów odpowiedzieć na ich modlitwę. Z samego łona ich ucisku, Bóg wyprowadzi uwolnienie.

Modlący się kościół nie powinien ograniczać czasu trwania swego oddania do wstawiennictwa, Bóg oczekuje życia pełnego modlitwy, a nie zwykłej sezonowej modlitwy. Jeśli przeciągający się czas, który jest potrzebny do wprowadzenia zmiany, może nas zatrzymać to jest oczywiste, że przygotowawcza praca w naszych sercach nie jest jeszcze wystarczająco głęboka, aby przyciągnąć boską interwencję.

Jak to się wszystko ma do przebudzenia? Duchowe odnowienie jest jedynym antidotum dla naszych miast i naszego kraju, jest to Boża odpowiedź dla tych wszystkich, którzy wołają nieustannie do Niego o pomoc.

Panie, przebacz nam to, że pragniemy ulgi, zamiast uwolnienia, że szukamy dróg na skróty, zamiast Twojej doskonałej drogi. Mistrzu, wiemy, że Twoje serce nie może odmówić szczeremu wołaniu doświadczonych, że Ty nie możesz długo znosić nieszczęścia Swego ludu i nie działać na naszą korzyść. Tak więc, dziś wołamy do Ciebie! Ześlij nam ponownie deszcz twojej obecności! Oczyść nas z pożądania wygody i apatii. Wprowadź nas do miejsca, w którym będziesz mógł uhonorować Swoją suwerenność i sprowadzić przebudzenie do naszej ziemi! Na Twoją chwałę modlimy się, Amen.

продвижение

Niedogodny czas

Pan ma tłumy tych, którzy wierzą w Niego, lecz tylko niewielu tych, którzy prawdziwie uwielbiają Go. Prawdziwi czciciele znajdują spełnienie w adorowaniu Boga. Woń ich czci wznosi się nie tylko w zaplanowanym czasie zgromadzenia kościoła, lecz również w niedogodnym czasie. Prawdziwi czciciele wstają wcześnie przed pracą czy szkołą; są na nogach przed całą rodziną, tak by mogli spędzać czas sam na sam z Bogiem. Zamiast przeżywać frustrację z powodu opóźnień, zamieniają trudności i przeszkody na sposobności uwielbienia Boga. Możesz zauważyć jednego z takich czcicieli jak siedzi w sąsiednim samochodzie stojącym w korku ulicznym i śpiewa wraz z chrześcijańską muzyką.

Prawdziwi czciciele nauczyli się tajemnicy czczenia Boga w niedogodnym czasie. Ja sam odkryłem, że Pan prowadzi mnie do uwielbiania Go w takich chwilach. Zdarzało się, że pisałem w samotności czy pracowałem nad jakimś ważnym projektem, gdy coś nagle budziło się w moim duch: wzrastała świadomość bliskiej obecności Pana. Nie nakazywał mi oddawania Mu czci, lecz zapraszał do tego. Mogło to być tylko 10 czy 15 minut, a czasami znacznie więcej. Pomimo wszystko, odkładam to, co robię, biorę do ręki gitarę i zaczynam wielbić Pana. Szczerze mówiąc, nie jestem dobrym muzykiem; znam tylko kilka akordów, ale wiem, że gdy uwielbiam Królowi niebios podoba się moja ofiara. On zagwarantował mi pełną publiczność i w jakiś cudowny sposób sprawia, że czuję, że brzmienie mojego uwielbienia jest wszystkim, czego słucha, gdy śpiewam.

Zaproszenie.

Ja sam pragnę, aby uwielbienie całkowicie mnie pochłaniało, a jednak, wyznaję, że główną przeszkodą, którą muszę pokonać jest niewygodny czas Jego zaproszenia. Wydaje się nawet, że Pan właśnie na to czeka, abym był zajęty czymś ważnym, co mam skończyć zgodnie z Jego wolą. Może to być bardzo późno w nocy, wtedy gdy już niemal zasypiam, gdy nagle pojawia się sposobność do uwielbiania.

A jednak już sam fakt, że zareagowałem pomimo „niedogodności”, rzeczywiście nadaje poloru i słodyczy mojemu uwielbieniu. Gdy oddaję Bogu cześć na niedzielnym zgromadzeniu to przyznaję, że mogę być uniesiony przez dźwięk muzyki i udział innych wokół mnie. Znajduję się wtedy w atmosferze uwielbienia, tak więc moje uwielbienie może być czymś wszczepionym mi przez innych, a nie całkowicie moje. Niemniej, gdy chodzi o niedogodny czas, moja reakcja potwierdza, że cześć, którą oddaję jest rzeczywista i że Bóg jest naprawdę na pierwszym miejscu w moim życiu.

To, co dla mnie jest również ogromną przyjemnością, wartą odnotowania, to fakt, że Pan nie oczekuje ode mnie jakiejś długiej produkcji. Jakkolwiek wspaniałe są niedzielne uwielbienia, On nie szuka profesjonalnej posługi pieśni, lecz czegoś realnego z serca.

Innym błogosławieństwem jest to, że często moja żona słyszy, gdy uwielbiam Pana i zawsze przyłącza się. Gdy uwielbiam, wkrótce słyszą towarzyszący mi głos w tle. Jest równie zaabsorbowana obecnością Bożą jak ja sam. Nie ważne, co robiła, po prostu kocha uklęknąć przed Bogiem i to również napełnia słodyczą nasze uwielbienie.

Modlitwa i uwielbienie.

Między modlitwą, a uwielbianiem jest różnica. Modlitwa to nasza prośba do Boga oparta na potrzebach naszych i naszego świata. Świat jest przepełniony ludźmi, którzy mają serdeczne i gwałtowne prośby, które są mile widziane przez naszego niebieskiego Ojca a każda z nich jest wysłuchiwana ze świetlistej sali tronowej. Niemniej jednak, uwielbienie nie jest artykułowaniem naszych potrzeb, lecz jest zwieńczeniem naszej miłości. Jest to coś, co ofiarujemy Bogu, bez względu na stan naszych potrzeb.

Przypomnij sobie zdarzenie z Ewangelii, w którym dziesięciu trędowatych wołało do Jezusa o uzdrowienie. Gdy Pan odpowiedział na ich modlitwy i uzdrowił ich, poszli swoją drogą. Niemiej, jeden zatrzymał się, „wrócił, donośnym głosem chwaląc Boga” (Łuk. 17:11-19). Ten mężczyzna pełen wdzięczności wobec Chrystusa, wrócił i skłonił się we czci przed Bogiem. Widzisz, wielu ludzi będzie się modlić, tłumy uzyskają odpowiedzi, lecz tylko nieliczni wrócą, aby oddać Mu cześć.

Umiłowani, jeśli uwielbienie szczerze wypływa z naszych serc, to Pan będzie często powtarzał zapraszanie nas do Swojej obecności. Jego zaproszenie cicho wejdzie w progi naszej duszy. Przyjdzie pod płaszczykiem prostego pragnienia, aby kochać Go i jeśli pójdziemy za tym pragnieniem, poprowadzi nas ono do Bożej obecności.

A gdy będziemy Go wielbić, On zapewni nam wewnętrzną siłę i pokój; gdy przyjdziemy z dziękczynieniem, On odświeży nas Swoją miłością i radością. Rozkoszujmy się przywilejem bycia prawdziwym czcicielem Boga, nawet jeśli sposobność ku temu przychodzi w niedogodnym czasie.

deeo

Czyste Serca

Nic nie może być ważniejsze od chodzenia w dobrej społeczności i komunii z Panem.
Autor Listu do Hebrajczyków stwierdza (12:14): Dążcie do pokoju ze wszystkimi i do uświęcenia, bez którego nikt nie ujrzy Pana. Zaleca się nam, abyśmy dążyli do czystości i uświęcenia. Ostrzeżenie jest aż nazbyt wyraźne – bez świętości nikt nie ujrzy Pana. Bóg nie będzie dzielił się Swym namaszczeniem i mocą z nieczystymi naczyniami – oczyśćcie się wy, którzy nosicie naczynia Pańskie (Iz. 52:11).

CiałoChrystusa jest stawiane wobec wymagań życia czystym, świętym życ iem.
Ostatnio Duch Pana powiedział do mnie: „Powiedz kościołowi, że świętość nie jest nieczystym słowem!”

Nie jest też „świętość”kwestią wyboru!

Jeśli ukrywamy w sercu nasze grzechy przed Bogiem, to zakrywamy równieżnasze duchowe oczy i nie jesteśmy w stanie widzieć Bożych rzeczy. Gdy pozbędziemy się udawania chroniącego siebie i budujące własną sprawiedliwość, a zamiast tego oczyścimy nasze serca to nasz duchowywzrok zostanie odnowiony tak, abyśmy mogli oglądać Królestwo Boże. Zgodnie ze słowami Jezusa zawartymi w Ewangelii Mateusza 5:8: otrzymaliśmy obietnicę: „Błogosławieni czystego serca, albowiem oni Boga oglądać będą”. J a kże cudownaobietnica. Jeśli nasze serca będą czyste a nasze dusze w porządku, będziemy oglądać Pana. Nie tylko będziemy widzieć w duchowej rzeczywistości, lecz będziemy oglądać Boga działającego w naszym życiu i służbie.

W Księdze Przypowieści 22:11 czytamy następującą, drogocenną obietnicę: „Kto miłuje czystość serca i na ustach ma miłosierdzie, tego przyjacielem jest król”(tłum. z j.angielskiego) Królów Król i Panów Pan pragnie społeczności i komunii z czystymi sercami. Jeśli mamy chodzić w mocy i prawdziwym autorytecie, to będzie tak tylko wtedy, gdy oczyścimy nasze serca. Aby wzrastać w autorytecie Bożym musimy mieć coś więcej niż „czyste ręce”; musimy mieć „czyste serca”. Świętość dotyczy nie tylko naszych „działań”lecz również naszych „postaw”. Posłuchajmy ostrzeżenia z Psalmu 24:3-5: „Któż może wstąpić na górę Pana? I kto stanie na jego świętym miejscu? (4) Kto ma czyste dłonie i niewinne serce, Kto nie skłania duszy swej ku próżności i nie przysięga obłudnie, (5) Ten dostąpi błogosławieństwa od Pana I sprawiedliwości od Boga, zbawiciela swego”.

CZYM JEST ŚWIĘTOŚĆ? Jakie jest prawdziwe znaczenie słowa „świętość”? Greckie słowo użyte tutaj to hagiasmos i mówi ono o uświęceniu, konsekracji, oczyszczeniu. Uświęcenie i świętość są czymś znacznie więcej niż oddzielenie siebie od grzechu. Musimy oddzielić się dla Pana. Prawdziwa świętość jest oddzieleniem od grzechu, lecz jest również jednością z Panem. Jest to wychodzenie ze świata i zbliżanie się do Pana. Jeśli będziemy starali się tylko odizolować od grzesznych rzeczy i nie pozwalać sobie na głębsze chodzenie zPanem, to  w rezultacie doprowadzi to do przejęcia nas przez religijnego ducha własnej sprawiedliwości. Pamiętaj, jesteśmyoddziele ni dla Pana, a nie tylko oddzieleni od grzesznego stylu życia.

Przykład odejścia od grzechu i przyjścia do Pana jest wyraźnie dostrzegalny w historii odstępczego syna z ewangelii Łukasza 15:11-24. Odkrywamy tutaj bunt ze strony młodszego syna, widzimy też jak wysoki jest koszt nędznego życia. „Roztrwonił swój majątek, prowadząc rozwiązłe życie”. W tym momencie, gdy młodzieniec pozbył się wszystkiego, został pozbawiony wszelkich środków do życia, znalazł się w najgorszym dole swojego życia, mieszkając w chlewie bez przyjaciół, bez jedzenia, oddzielony od rodziny. W tym rozpaczliwym, pełnym ciemności stanie, Duch Święty wykonuje cudowną pracę przekonywania, która kończy się powrotem do zdrowego rozsądku młodego człowieka: wejrzawszy w siebie, rzekł: … Wstanę i pójdę (w pokucie) do ojca mego”. Wyszedł z chlewu swego grzesznego życia i poszedł z powrotem do ojcowskiego domu.

To będzie rok, w którym wielu odstępców wejrzy w siebie, wróci do zdrowego rozsądku, wstanie i powróci do „Ojcowskiego Domu”, gdzie prawdziwa nadzieja i pomoc są dostępne. Jakaż to będzie radość, gdy oglądać będziemy powrót i odnowienie tych zranionych ludzi!

PRACA NAD CZYSTYM SERCEM Rozwinięcie w sobie samokontroli jest istotne dla oddania naszych myśli i działania w niewolę posłuszeństwa Chrystusowi i podnawianiu naszego umysłu codziennie. Wynikiem tego będzie prawdziwe poświęcenie, uświęcenia serca i życia. Poświęcenie nie jest zwykłym zewnętrznym powstrzymywaniem się od udziału w grzechu, lecz oczyszczeniem serca do takiego stopnia, że nie chce się robić niczego, co obraża serce Boga. Duch Boży stara się o to, aby nasze serce było wrażliwe na to, co łamie serce Naszego Niebieskiego Ojca, lecz dzieje się to tylko wtedy, gdy są obecne równocześniei oczyszczanie,  i przyjmowanie – oczyszczanie z nieodpokutowanych grzechów i przyjmowanie do serca świętych nakazów Bożych. Tak, potrzebujemy Ducha Świętego, aby oczyszczał, odcinał wszelkie bezowocne gałązki, jak też nawadniał Wodą Słowa Bożego, która powoduje wzrost duchowego owocowania.
Musimy usunąć wszystko, cokolwiek jest nieświętego, po czym tak uporządkować nasze serca, aby były one rządzone przez Tego, który jest święty. Już czas na to, aby wyrzucić świat z naszych serc i zrobić więcej miejsca dla panowania Boga. Musimy otworzyć nasze serca na reflektor Bożego światła – usunąć nawet najmniejsze drobiazgi, które nie pochodzą do Niego, po czym umieścić tam Światło Jego Słowa i utrzymywać serce w czystości. „Zbadaj mnie, Boże, i poznaj moje serce, Doświadcz mnie i poznaj mysli moje! I zobacz czy nie kroczę drogą zagłady, a prowadź mnie drogą odwieczną!”(Ps. 139:23-24).

WOŁANIE O OCZYSZCZENIE Posiadanie czystego serca zaczyna się od wołania o oczyszczenie. Duch Święty nawołuje do pokuty i oczyszczenie nieczystości grzechu. Niezbędne jest proszenie Pana o badanie naszych serc i ujawnianie wszelkiego grzechu, abyśmy mogli wyznać i porzucić go. Pamiętaj ostrzeżenie z Psalmu 66:18 „gdybym knuł coś niegodziwego w sercu swoim, Pan nie byłby mnie wysłuchał”.
Jeśli udzielimy grzechowi bezpiecznego schronienia w naszych sercach to będzie on przeszkodą w naszej społeczności z Bogiem.

Dobrze zrobimy rozważając modlitwę Króla Dawida z Psalmu 51. Jest to największy psalm z serii pokutnych i zawiera wspaniałą modlitwę wyznania grzechu i prośbę o przebaczenie. Wyznanie Dawida przychodzi po skonfrontowaniu go i zgromieniu przez proroka Natana. Uczymy się z tego tej lekcji, że nigdy nie można dojść do takigo stanowiska czy stanu, gdy nie trzeba odpowiadać za swoje postępowanie. Nasz naród z pewnością potrzebuje usłyszeć tą lekcję… moc i pozycja nie zwalniają cię od życia odpowiedzialnego przed Bogiem.

Ten psalm zaczyna się wołanie wyznania. Dawid wyraźnie ogłasza sam, że zgrzeszył i potrzebuje Bożego miłosierdzia (Ps.51:3-4): Zmiłuj się nade mną, Boże, według łaski swojej, Według wielkiej litości swojej zgładź występki moje! Obmyj mnie zupełnie z winy mojej I oczyść mnie z grzechu mego!”(Psalm 51:10-12).
Dawid pragnie czegoś więcej niż przebaczenia grzechu on pragnie stać się naczyniem Pańskim. W istocie woła on „Uczyń, Panie, abym był jeszcze bardziej tym, czy Ty chcesz, abym był. Przez twoją dobroć i miłość spraw, aby ta porażka wprowadziła mnie na nowe poziomy zwycięstwa!”

ŻYCIE W ŚWIETLE BOŻEGO SŁOWA Obietnica jest bardzo jasna: jeśli chcemy być blisko Pana, musimy żyć czystym i świętym życiem, a jedynym sposobem na to, jest życie według zarządzeń i wskazań Słowa Bożego.
Nie wystarczy odrzucić ciemne uczynki grzechu; musimy żyć zgodnie z Jego Słowem. Widać to w Pierwszym Liście Jana 1:7-10, gdzie czytamy: Jeśli zaś chodzimy w światłości, jak On sam jest w światłości, społeczność mamy z sobą, i krew Jezusa Chrystusa, Syna jego, oczyszcza nas od wszelkiego grzechu. Jeśli mówimy, że grzechu nie mamy, sami siebie zwodzimy i prawdy w nas nie ma. Jeśli wyznajemy grzechy swoje, wierny jest Bóg i sprawiedliwy, i odpuści nam grzechy, i oczyści nas od wszelkiej nieprawości. Jeśli mówimy, że nie zgrzeszyliśmy, kłamcę z niego robimy i nie ma w nas Słowa jego” . Tą prawdę można również dostrzec w Starym Testamencie w Księdze Powtórzonego Prawa 6:5-6: Będziesz tedy miłował Pana, Boga swego, z całego serca swego i z całej duszy swojej, i z całej siły swojej. Niechaj słowa te, które Ja ci dziś nakazuję, będą w twoim sercu”.

Aby utrzymać serca w czystości musimy nauczyć się trwać w Słowie Bożym.
Zbyt wielu chrześcijan myśli o czasie spędzonym z Biblią jako o opcjonalnym obowiązku i niepotrzebnym legalizmie, lecz Słowo Boże jest czymś więcej niż tym do czego trzeba się zwrócić, gdy szukamy obietnicy, lub w czasie przygotowania do nauczania. To dzięki czytaniu, rozważaniu i zapamiętywaniu Biblii (gdy jest ona zachowana w sercu) będziemy poznawać doskonałe Boże drogi czystości. „Słowo twoje jest pochodnią nogom moim, i światłością ścieżkom moim”(Psalm 119: 105). Posiadania czystego serca sprawia, że my sami będziemy oglądać Boga a inni będą dostrzegać Boga w naszym życiu. To zbierze żniwo dusz dla królestwa Bożego i sprawi radość sercom wierzących.

Nich Bóg udzieli nam łaski, abyśmy szukali Go dopóki nie przyjedzie i nie wyleje na nas sprawiedliwości. „I mówiłem: Siejcie sobie ku sprawiedliwości; żnijcie ku miłosierdziu, orzcie sobie nowinę; bo czas jest szukać Pana, aż przyjdzie, i spuści na was sprawiedliwość jako deszcz”. (Oz. 10:12 BG)

NIE PRZYZWYCZAJAJ SIĘ DO CIEMNOŚCII nie miejcie nic wspólnego z bezowocnymi uczynkami ciemności, ale je raczej karćcie”(Ef. 5:11)

Niedawno zostaliśmy wraz z żoną zaproszeni na bardzo sympatyczny obiad przy świecach. Tylko kilka świec oświetlało restaurację, co miało wywołać nastrój i stworzyć unikalną atmosferę. Potykałem się w mrocznym pomieszczeniu, wpadłem na krzesło narzekając cicho, że potrzebuję światła choćby po to, aby przeczytać menu. To było lekcja chodzenia w wierze, a nie w patrzeniu. Niemniej było to również duchowa lekcja. Stopniowo oczy przyzwyczaiły się do ciemności umożliwiając większą koncentrację na przedmiotach. Pomyślałem: “to nie jest zabawne, jak łatwo można się przyzwyczaić do ciemności”.
Duch Boży zaczął mi objawiać wielką potrzebę, aby chrześcijanie wyszli z ciemności i zaczęli chodzić w świetle dziennym.

Już czas na to, aby chodzić w czystym Świetle Pana po to, aby być odbiciem Jego Boskiego Blasku. Amen.

интернет реклама продвижение сайта

Przebaczenie – serce Ojca

Przebaczono ci… ten zwrot musi być jednym z najbardziej uwalniających i radosnych zwrotów znanych ludzkości. Fakt, że Bóg chce przebaczać, a nawet tęskni do przebaczania upadłemu człowiekowi jest bardzo ważny. Rozmyślanie nad tym, że dzięki Bożej łasce zostaliśmy uwolnieni od więzów nieubłaganych ciemności grzechu i głębokiej, wewnętrznej rozpaczy budzi nadzieję. Pozostaje całkowicie poza wszelkimi możliwościami ludzkiego umysłu pojęcie zdumiewającej łaski i miłosierdzia Bożego, przez które Bóg odnawia nas ku społeczności ze Sobą. Aniołowie, którzy zbuntowali się nigdy nie zaznali najmniejszej chwili boskiej łaski oferującej im miejsce na odnowienie i pokutę. Tak, Bóg w Swym miłosierdziu stale błaga upadłą ludzkość, aby odwróciła się od grzechów ku wiecznemu zbawieniu. Nie ma tak szokująco złego grzechu, który blokowałby Boże miłosierdzie i przebaczenie. Bóg błaga złych i odstępczych ludzi: „Chodźcie, a będziemy się prawować – mówi Pan! Choćby wasze grzechy był jak szkarłat czerwone, nad śnieg zbieleją; choć będą czerwone jak purpura, staną się białe jak wełna” (Iz.1:18). Z drugiej strony, nie ma grzechu, który byłby tak banalny, aby można było negować potrzebę rozciągnięcia nad nim miłosierdzia Bożego. Nigdy nie zapominaj, że to małe liski niszczą winnicę (p. PnP 2:15). Nie możemy popaść w zwiedzenie przeciwnika, który chce, abyśmy wierzyli, że Bóg jest zainteresowany wyłącznie sprawami dużych grzechów w naszym życiu. Nie ma nic tak wielkiego, ani tak małego, aby się tym nie zajmować. Teraz jest czas, aby każdy z nas w radykalny sposób zajął się tym, co go od Boga oddziela. Bóg nie tylko chce usunąć z naszego serca wyraźne skazy, lecz również małe plamki. On wie o tym, że tylko ci, którzy mają czyste ręce i czyste serce wejdą do obecności Pańskiej. Bóg jest zarówno źródłem jak i substancją (istotą) naszego przebaczenia.
Źródłem i substancją przebaczenia jest serce Boga. „Jeżeli będziesz zważał na winy, Panie, któż się ostoi? Lecz u ciebie jest odpuszczenie, aby się ciebie bano” (Ps. 130.3-4).

Substancją,która udziela mocy naszej sprawiedliwości jest krew Chrystusa.
Następująca pieśń napisana w połowie XIX wieku stawia bardzo trafne pytanie: „Cóż może zmyć mój grzech?” Niech słowa tej pieśni spenetrują głęboko twoje wnętrze: „Co może zmyć grzech? Nic, oprócz krwi Jezusa. Co może przywrócić mi pełnię? Nic, oprócz krwi Jezusa. Jako  przeproszenie widzę tylko to: nic, prócz krwi Jezusa. Za moje oczyszczenie, oto jest błaganie moje: nic, prócz krwi Jezusa. Nic nie może zadość uczynić grzechowi; nic, prócz krwi Jezusa. Żadne dobro, które uczyniłem, nic, prócz krwi Jezusa. To moja jedyna nadzieja i pokój; nic, prócz krwi Jezusa. To cała moja sprawiedliwość; nic, prócz krwi Jezusa. O! Drogocenny strumieniu – czynisz mnie białym jak śnieg. Żadna inna skarbnica; nic, prócz krwi Jezusa”. Duch Święty zainspirował apostoła Pawła, aby zapisał następujące słowa w Liście do Efezjan 1:7: W Nim mamy odkupienie przez krew Jego, odpuszczenie grzechów, według bogactwa łaski Jego”. To bogactwo Bożej łaski nabyło nasze przebaczenia za drogocenną krew Jezusa, Baranka Bożego.

Gdy Chrystus ustanowił Wieczerzę Pańską przypomniał nam o tym, że przebaczenie naszych grzechów jest w Jego krwi: „Oto krew moja nowego przymierza, która się za wielu wylewa na odpuszczenie grzechów” (Mat 26:28). Znów autor tekstu pieśni ukuł te prowokujące do myślenia słowa: „Jest to fontanna wypełniona krwią z żył Emmanuela a grzesznicy zanurzeni pod tym strumieniem tracą swoją winę i plamy. Czy byłeś u Jezusa po Jego oczyszczającą moc, czy zostałeś obmyty we krwi Baranka?” Takie słowa mogą wydawać się dziwne dla uszu cielesnego kościoła. (W rzeczywistości spora część niewierzącego „kościoła” jest zajęta usuwaniem takich pieśni ze swoich śpiewników.) Słowa innej starej pieśni brzmią mi w myślach:

Byłem głęboko zanurzony w grzechu, z dala od spokojnego brzegu. Bardzo głęboko splamiony wewnątrz, tonący bez nadziei na wynurzenie. Lecz Mistrz morza usłyszał moje zdesperowane wołanie. Z wody podniósł mnie i teraz jestem bezpieczny”. Jakiemu wspaniałemu Bogu służymy. Bogu, który chce słuchać naszego zrozpaczonego wołania i chce nad nami rozciągać swoje miłosierdzie, aby nas wydostać z morza grzechu. Pismo stwierdza, że ci, którym wiele przebaczono, wiele miłują. Każdy z nas powinien przeżyć swoje życie w miłości do Pana, ponieważ byliśmy związani więzami grzechu, w głębokim, straszliwym dole. W swej pełnej miłości dobroci, Bóg przyszedł, wyciągnął do nas swoją dłoń i poprzez przebaczenie, podniósł nas z gęstego błota, uwalniając nas z tego dołu grzechu. „Tęsknie wyczekiwałem Pana; skłonił się ku mnie i wysłuchał mnie. Wyciągnął mnie z dołu zagłady, z błota grząskiego. Postawił na skale nogi moje, umocnił kroki moje” (Ps. 40:1-2).
Jezus daje nam ogromny wgląd w Boże serce, które jest nastawione na odnowienie i przebaczenie w przypowieści o synu marnotrawnym w ewangelii Łukasza 15:11-24.


Potem rzekł: Pewien człowiek miał dwóch synów. I rzekł młodszy z nich ojcu: Ojcze, daj mi część majętności, która na mnie przypada. Wtedy ten rozdzielił im majętność. A po niewielu dniach młodszy syn zabrał wszystko i odjechał do dalekiego kraju, i tam roztrwonił swój majątek, prowadząc rozwiązłe życie. A gdy wydał wszystko, nastał wielki głód w owym kraju i on zaczął cierpieć niedostatek.
Poszedł więc i przystał do jednego z obywateli owego kraju, a ten wysłał go do swej posiadłości wiejskiej, aby pasł świnie. I pragnął napełnić brzuch swój omłotem, którym karmiły się świnie, lecz nikt mu nie dawał. A wejrzawszy w siebie, rzekł: Iluż to najemników ojca mojego ma pod dostatkiem chleba, a ja tu z głodu ginę. Wstanę i pójdę do ojca mego i powiem mu: Ojcze, zgrzeszyłem przeciwko niebu i przeciwko tobie, już nie jestem godzien nazywać się synem twoim, uczyń ze mnie jednego z najemników swoich. Wstał i poszedł do ojca swego. A gdy jeszcze był daleko, ujrzał go jego ojciec, użalił się i pobiegłszy rzucił mu się na szyję, i pocałował go. Syn zaś rzekł do niego: Ojcze, zgrzeszyłem przeciwko niebu i przeciwko tobie, już nie jestem godzien nazywać się synem twoim. Ojciec zaś rzekł do sług swoich: Przynieście szybko najlepszą szatę i ubierzcie go; dajcie też pierścień na jego rękę i sandały na nogi, i przyprowadźcie tuczne cielę, zabijcie je, a jedzmy i weselmy się, dlatego, że ten syn mój był umarły, a ożył, zginął, a odnalazł się. I zaczęli się weselić.

W tym fragmencie odkrywamy jak wysoki jest koszt nędznego życia. Ten młody człwoiek stracił całe swoje dziedzictwo na życie na wysokim standardzie i skończył w najgorszym miejscu. Mimo wszystko, widzimy serce ojca obejmujące złamanego i pokutującego syna. Kiedyś Pan powiedział do mnie tak: „Jeśli będziesz głosił pokutę moim sposobem, to będziesz widział coraz więcej pokutujących ludzi”.
Gdy pokutujemy, Bóg podnosi nas i stawia na najwyższym miejscu. Jest to objawienie marnotrawnego syna – z chlewu do pełnego miłości uścisku ojca! Bardzo ważne jest, abyśmy uzyskali znacznie wyraźniejsze pojęcie przebaczenia. Są dwa aspekty, co do których potrzebujemy objawienia Boskiego przebaczenia naszych grzechów oraz naszej potrzeby przebaczania innym tego, co złego nam uczynili. Tylko wtedy, gdy doświadczamy obu rodzajów przebaczenia będziemy odpowiednio wyposażeni do chodzenia w zwycięskim życiu. Głęboką wartość mają przemieniające życie słowa nakazu przekazane w Liście do Efezjan 4:29-32:

Niech żadne nieprzyzwoite słowo nie wychodzi z ust waszych, ale tylko dobre, które może budować, gdy zajdzie potrzeba, aby przyniosło błogosławieństwo tym, którzy go słuchają. A nie zasmucajcie Bożego Ducha Świętego, którym jesteście zapieczętowani na dzień odkupienia. Wszelka gorycz i zapalczywość, i gniew, i krzyk, i złorzeczenie niech będą usunięte spośród was wraz z wszelką złością. Bądźcie jedni dla  drugich uprzejmi, serdeczni, odpuszczając sobie wzajemnie, jak i wam Bóg odpuścił w Chrystusie”.

Zwróć uwagę na czynnik motywujący – przyjęliśmy troskliwe miłosierdzie Boże dotykające naszego życia w praktyczny sposób.
Teraz więc, my powinniśmy rozciągać miłosierdzie na wszystkich, jak Bóg nad nami. Możesz protestować mówiąc: „Nie masz pojęcia, co oni mi zrobili”. To prawda. Niemniej jednak, cokolwiek nam zrobiono nie da się porównać z tym, co zrobiliśmy Chrystusowi, a jednak Bóg w swym miłosierdziu przebaczył nam. Z tym samym miłosierdziem my powinniśmy przebaczać jedni drugim. Mężczyźni i kobiety, którzy nie znają przebaczenia niosą swoją moralną pustkę ze sobą do każdej dziedziny codziennego życia. Nieprzebaczenie sprzyja zgorzknieniu, złości i wszelkiego typu złej woli. Są to kluczowe składniki choroby.
Pamiętaj, że to radosne serce jest dobre jak lekarstwo. Prorok Nehemiasz przypomina nam o naszym uporze i Bożej cierpliwości. W Księdze Nehemiasza 9:17 odkrywamy, że Bóg pragnie udzielić przebaczenia każdemu z nas:

Uchylali się od posłuszeństwa, nie pomnąc na cuda, jakie czyniłeś z nimi, owszem, usztywniali swoje karki i wpadli na pomysł, aby wrócić do swojej niewoli w Egipcie. Ale Ty jesteś Bogiem odpuszczenia, miłosiernym i litościwym, cierpliwym i wielce łaskawym, więc ich nie opuściłeś”.

Dostrzeż w tym fragmencie niektóre cechy Boga:

Bóg jest Bogiem cudów, i cudownych dzieł.

Bóg jest Bogiem przebaczenia.

Bóg jest Bogiem łaski.

Bóg jest Bogiem współczucia.

Bóg jest Bogiem który nie popada szybko w gniew.

Bóg jest Bogiem obfitującym w pełną miłości dobroć.

Bóg jest Bogiem który nie odrzuca.

Słowa proroka pomagają nam lepiej zrozumieć to, że Bóg jest Bogiem miłości i miłosierdzia, tęskniącym za udzieleniem każdemu tak dobrego życia, że sami nie moglibyśmy sobie tego nawet wyobrazić. Bóg pragnie dać nam życie zwycięskie, którego wynikiem jest jasna przyszłość zarówno na teraz jak i w wieczności. Teraz jest czas na to, aby całkowicie zrzucić na Chrystusa wszelkie nasze troski, wiedząc, że jest On wiernym przyjacielem – gotowym i chętnym, aby przeprowadzić nas przez wszelkie życiowe sprawy. Otwórz szeroko swoje serca i doświadcz Ojcowskiego serca przebaczenia

Eagles
View Ministries Bobby Conner

предложение по продвижению сайта