Chip Brogden
Wstęp
Znak 1 – całkowite oddanie Pierwszeństwu Chrystusa
Znak 2 – dążenie do wyższego powołania Bożego
Florence Chadwick była pierwsza kobietą, która przepłynęła Kanał La Manche w obie strony. Jakiś czas po tym osiągnięciu, postanowiła stać się pierwszą kobietą, która przepłynie z Wyspy Katalina na wybrzeże Kalifornii. Po wielu godzinach płynięcia w lodowatej wodzie, odpędzając się do rekinów i walcząc ze zniechęcającą mgłą, zrezygnowała pół mili przed celem. „Gdybym tylko mogła zobaczyć ziemię,– powiedziała – dałabym radę”.
Widzenie celu naszej duchowej podróży jest krytycznie ważne. Bóg ma dla nas cel, lecz ten cel jest często zaciemniany przez mgłę religii. Jeśli nie jesteśmy w stanie dostrzec celu, zrezygnujemy i sięgniemy po coś mniejszego, łatwiejszego. Dokładnie taki jest problem instytucjonalnego kościoła. Ci, którzy mają Wiarę Skupioną na Sobie i Wiarę Skupioną na Kościele w istocie zgodzili się na coś znacznie poniżej pełnego zamysłu Bożego dla nich. Są zadowoleni z osiągnięcia celu minimalnego przy minimalnym wysiłku, lecz nie chcą iść ani trochę dalej.
A zatem te słowa Pawła muszą się wydawać dla nich dziwne: „pędzę ku wyznaczonej mecie, ku nagrodzie, do jakiej Bóg wzywa w górę w Chrystusie Jezusie” (Fil 3:14 BT). Dziwne, ponieważ współcześni, nowomodni i wyglądający na oświeconych członkowie chrześcijaństwa nie „pędzą” do niczego. W ich myśleniu nie ma żadnego powodu ku temu, żeby naciskać na cokolwiek, ponieważ oni już mają to, czego chcieli. Ich cel, ich nagroda, jest całkiem inna od Pawłowych. Oni już osiągnęli cel, podczas gdy Paweł (który był znacznie większy od nich pod względem duchowej mądrości i objawienia) ciągle dąży i naciska pędząc ku celowi.
Bądźmy szczerzy. Jaki jest nagi minimalny cel większości chrześcijan? Bez wątpienia takim minimalnym oczekiwaniem jest pewność tego, że po śmierci pójdą do nieba. Z pewnością nie chcą iść do piekła i mając do wyboru między niebem, a piekłem, większość, co jest zrozumiałe, wybierze niebo.



Mój przyjaciel Charles potrzebował mentora. Chciał się dowiedzieć jak usługiwać, więc poprosił starszego pastora o wyszkolenie. Pastor zgodził się, ale Charles szybko zorientował się, że człowiek potrzebował służącego, nie ucznia. Charles stał się giermkiem.