Category Archives: Temat

Tematyka artykułów

Chrześcijanie poza kościołem – Rozdział 10

                                                  CZY ODPOWIEDZIĄ JEST „PREBUDZENIE” ?   

Przebudzenie” w sensie chrześcijańskim zdefiniowane jest jako potężne poruszenie Boże, które przynosi prawdziwe „odnowienie” – powrót kościoła do czegoś, co było oryginalnym stanem z „Księgi dziejów” – i trwa przez pewien czas. Było wiele wspaniałych Reformacji i Przebudzeń w ciągu całej historii kościoła – które dramatycznie zmieniły go na zawsze.

Zdając sobie sprawę z tego, że tysiące ludzi opuszcza współczesne kościoły, wielu liderów chce jakiegoś rodzaju „rozwiązania”, aby ich sprowadzić z powrotem.

 Co możemy zrobić, aby wrócili – pytają.  Lecz nie zdają sobie sprawy z tego, że wielu z tych „niezkościelonych” ludzi nie jest w ogóle zainteresowanych powrotem do „kościoła jaki znamy” . Czekają na nowe poruszenie – całkowicie nowy „Kościół” – przemieniony przez moc Bożą. W rzeczywistości jest jasne, że oni chcą czegoś znacznie bardzie podobnego do pierwotnego kościoła Biblii. To o czym mówią to Reformacja na ogromną skalę a Przebudzenie, to coś co przeniesie nas  ponownie do pełni żywotności, wiary i mocy pierwszych chrześcijan.

Ciekawe jest to, że oryginalny kościół w Jerozolimie był w istocie kościołem „otwartym”.

 Przepraszam – mówisz – kościół zewnętrzny? Myślałem, że spotykali się każdego dnia w świątyni. To wcale nie brzmi dla mnie jak kościół „otwarty”.

 Choć niewiel chrześcijan współcześnie zdaje sobie z tego sprawę jest absolutnie poza wszelkimi wątpliwościami, że kościół Jerozolimski przede wszystkim był „otwarty”.

Księga  Dziejów Apostolskich zapisuje to, że wierzący z Jerozolimy zbierali się codziennie  Przysionku Salomona, który był ogromnym otwartym dziedzińcem dołączonym do głównej świątyni. Zwany był również „dziedzińcem pogan” i był ogromnym otwartym obszarem z ławkami – o wymiarach około pięciu i pół boisk do piłki nożnej. Wzdłuż jednej strony był zakryty obszar, gdzie stawali apostołowie i głosili – znany jako ganek Salomona.

Wiemy, że kościół w Jerozolimie był liczony w tysiącach od samego początku, a zatem jeśli chcieli się gromadzić „jako jedno” to jedynym miejscem na to było coś na otwartym powietrzu. Zatem był to najbardziej zatłoczony i ruchliwy „plac” w całym mieście. Jeśli więc chcieli, aby ich posłanie było przekazane przed największą możliwą publicznością to właśnie było odpowiednie miejsce.

  Cóż ma to wszystko wspólnego z dyskusją na temat chrześcijan „bez kościoła”. No tak, oni nie są jedynymi, którzy mówią o powrocie do „oryginału”. Nie są jedynymi, którzy wierzą, że wielka Reformacja i Przebudzenie nadchodzi. Jest to coś, co Bóg zdaje się mówić do wszystkich chrześcijan – w poprzek całego spektrum – od wielu już lat. Zdaje się, że to ON chce Przebudzenia bardziej niż ktokolwiek inny.

Czy to możliwe, aby takie poruszenie Boże było „punktem spotkania”, gdzie wielu ludzi zarówno z kościoła jak i z poza niego znajdzie wspólny grunt? Czy to może być odpowiedzią?

Jasne jest, że Bóg chce powrotu do Swego „oryginalnego” kościoła. Wszystkie cuda, jedność, przenikające serca kaznodziejstwo „pokuty” i wszystko inne, co powodowało, że pierwszy kościół był tym czym był – to wszystko Bóg chce odnowić, ponieważ tak wiele zostało utracone przez stulecia. Porównywalnie do nich, nasz wpływ jest minimalny, a nasze małostkowe podziały zabijają nas.

Myślę, że wielu chrześcijan byłoby zdumionych, gdyby dowiedziało się, jak całkowicie inny był pierwszy kościół od tego, co nazywamy „kościołem” teraz.

Wtamtych dniach mieli oni całkowicie  ZEJDNOCZONY style=””> kościół ( i nie mówię tutaj o „ekumenizmie”!). Prostą prawdą jest to, że nie mieli „denominacji” wcale. W rzeczywistości to byliby zdumieni słysząc o czymś takim! Był „jeden” kościół – bez podziałów, bez małych grupek separujących się i określających siebie różnymi nazwami. Przede wszystkim Jezus modlił się” aby byli JEDNO… aby świat uwierzył. Cóż takiego nie pozwala światu „uwierzyć” współcześnie? To, że nie ma JEDNEGO.

Ostatnio mnóstwo ludzi podkreśla to, że pierwszy kościół spotykał się w domach (co jest prawdą), lecz wydaje się, że zapominają o tym, że wierzący zbierali się również na OGROMNYCH SPOTKANIACH NA OTWARTYM POWIETRZU i działo się to CODZIENNIE – wspólne schodzenie się „jako jedno”. Wszyscy wierzący z całego miasta mogli zbierać się w ten sposób.

 Widzimy wiec, że były DWA różne rodzaje spotkań, w kościele jerozolimskim. Jedne były to bardziej intymne spotkania typu „kościół domowy”, gdzie wierzący z sąsiedztwa mogli zebrać się razem w czyimś domu – przyjmując komunię i poruszając się wspólnie w duchowych darach – budując siebie nawzajem w jedności i miłości. Drugie zaś były ogromne i otwarte o czym tu już dyskutowaliśmy. (Masowe zgromadzenia całego miasta, gdzie apostołowie mogli głosić, uzdrawiać chorych itd.). Te również odbywały się przez cały czas.

W rzeczywistości apostołowie kontynuowali służbę Jezusa – po prostu tak, jak im nakazano. Zarówno Jezus jak i Jan Chrzciciel prowadzili służby na otwartej przestrzeni – tam, gdzie „zwykli ludzie” byli. To było bardzo ważne. Zostali oni powołani do tego, aby docierać do zgubionych, a nie ukrywać się za czterema ścianami.

Dziś w kościel bardzo źle się przysługujemy całemu światu. Oni niemal nigdy nie widzą jak się zgromadzamy „jako jedno”, czyż nie? Faktycznie, to oni w ogóle nas nie widzą. Zamykamy się w naszych oddzielnych grupach – za czterema ścianami – poza polem widzenia i poza uwagą. Nic dziwnego, że mamy tak mały wpływ na świat wokół nas. Sami powodujemy naszą nieobecność w ich życiu.

Lecz to wszystko ma się zmienić. Bóg mówi w ostatnich latach na całym globie o nadchodzącej „Wielkiej Reformacji” kościoła – o wielkim „wstrząsaniu”, które przywróci go do stanu w jakim powinien się zawsze znajdować.

Bardzo interesujące jest zwrócenie uwagi na to, że największe Przebudzenia kościoła w ciągu stuleci zawsze obracały się wokół ogromnych spotkań na otwartym powietrzu. Wielkie przebudzenie lat 1740 (Wesley, whitefield i Tennant)) jest pierwszym tego przykładem. Zwyczajnym stało się dla dziesiątków tysięcy ludzi zbieranie się na otwartym powietrzu. Podobnie „Drugie Wielkie Przebudzenie” w 1800 (zaczęło się w Kentucky), które było świadkiem powstania „camp-meeting” i odbywało się wśród tysięcy zgromadzonych na otwartym powietrzu. Nawet wielkie Przebudzenie 1859 roku było mocno w tym zakorzenione – szczególnie w Ulsterze, gdzie były masowe spotkania modlitewne na otwartym powietrzu.

  Jestem przekonany, że Bóg już wkrótce zadziała w ten sposób ponownie. On chce odnowić „oryginał”, pragnie, aby kościół zbierał się „jednomyślnie” – właśnie tam, gdzie są ludzie. Pan pragnie „jednego” kościoła – nie wielu – kościołów, który jest czysty i święty – „bez skazy, zmazy czy czegoś w tym rodzaju” i chce kościoła, który idzie „niszcząc dzieła diabła”, jak to robił Jezus.

  Aby oglądać ponownie takie chrześcijaństwo Bóg będzie musiał wykonać wielkie „trzęsienie” i właśnie to zrobi. Cokolwiek jest potrzebne. Wchodzimy w erę wielkiej „przemiany” w kościele. Wierzę, że będzie to aż do krytycznego punktu „zmień lub zgiń” wśród współczesnego zachodniego chrześcijaństwa, ponieważ Bóg nie może mieszkać w letnim kościele.

Gdzie zatem w tym wszystkim pasują chrześcijanie będący „poza kościołem”? Ogromna ich ilość wierzy, że to co obecnie robią to „przygotowanie” do tego nachodzącego poruszenia Bożego. Faktycznie jest znaczące to jak wielu z nich napisało do mnie o tym. Wierzą, że aby być w pełni gotowymi na to, co Bóg ma zrobić muszą się „oduczyć” wiele z ich starych sposobów „prowadzenia kościoła”  i przygotować się na to, że Bóg chce zrobić coś zupełnie nowego.

Oto kilka przykładów tego, co napisali w tej sprawie:

Rowayne (Płd. Afryka):

Wierzę, że Bóg jest bardzo zajęty czymś całkowicie nowym, co wstrząśnie religią i tradycją. Nadchodzi taki czas, że będziemy świadkami ogromnej zmiany w sposobie funkcjonowania kościoła. Wierzę, że kościół wyjdzie na ulice, uwielbienie będzie absolutnie ogniste na rogach ulic i równinach. Modlitwa wzniesie się z centrów handlowych i biznesowych miejsc. Nie będziesz musiał chodzić do kościoła, ponieważ kościół będzie czekał na ciebie na zewnątrz! Niesamowita przemiana słabej i bezsilnej organizacji w potężną Walczącą Oblubienicę… Niektórzy z nas widzieli tę cudowną przemianę w sercu Boga wiele razy, czekamy i przyglądamy się a nie będzie to już długo trwało. Chwała Bogu!

Lea (USA):

Czuję, że tradycyjny sposób na „prowadzenie kościoła” miał już swoją erę. Myślę, że Bóg szuka ludzi, którzy są gotowi przyznać, że głodujemy i nie zostajemy nakarmieni we współczesnym kościele, choć słyszałam pastorów mówiących, że tak. Szczerze wierzę, że nie będziemy gotowi na następny ruch Boży dopóki nie przyznamy się, że pragniemy i, że współczesna struktura nie działa. Wyczekuję tego, co Bóg zrobi i myślę, że to się działo poza ścianami a w szczególności poza programami i tradycjami niedzielnych poranków. Wypatruję również czasu, gdy my, jako wierzący, zjednoczymy się pod parasolem i będziemy mieli przywilej brania udziału w następnym ruchu, który Bóg wykonuje. Nie sądzę, aby wszyscy byli wezwani do opuszczenia kościoła, lecz wierzę, że niektórzy tak i jestem zachęcona tym, co słyszę o reakcjach tych ludzi. Jestem bardzo podekscytowana i chcę oglądać to, co Bóg zamierza zrobić przy pomocy tych ludzi!

Sue (Australia)

W 1995 roku Pan pokazał mi, że zamierza „strząsnąć piekło z kościoła”. Dosłownie.

Pokazał mi, że w systemie lokalnego kościoła nad niektórymi kościołami są demoniczni mocarze i mają do tego legalne prawo. Dał mi werset mówiący, że „rzeczy podlegające wstrząsowi, będą wstrząśnięte” Każda struktura, która nie jest zbudowana na Panu rozpadnie się, tj. instytucje, kościoły, koledże, wszystko, co nie zostało ugruntowane na Skale Chrystusa Jezusa. Ustabilizowany system, taki jak go znamy, rozpadnie się. Stało się to, że ludzie weszli w drogę Bogu i jego planowi dla Jego królestwa.

Jestem jedną z tych wyczekujących. Wiem, że Bóg znów użyje mężów i niewiasty, których wytrenował i którzy są poza systemem. To, co Bóg tchnął w ich życie, nie pójdzie na marne. Czuję, że zostałam ukryta w Jaskini Adullam na 5 lat. W zeszłym roku wzięłam udział w proroczej koferencji i odkryłam, że inni czują to samo… Jezus przychodzi do kościoła pełnego chwały.

Steven (miejsce nieznane):

Byłem poza kościołem przez trzy lata, czekając na Boga, aby pokazał mi, co mam dalej robić. W tym tygodniu otrzymałem list z prośbą, abym przyjechał i nauczał na temat pastorskiego przywództwa w szkole biblijnej w South Pacific, lecz czego miałbym nauczać? Moje pojmowanie rzeczy jest całkowicie odmienne od NORMALNEGO pastorskiego punktu widzenia. Czy kościół będzie kiedykolwiek gotowy na wykorzenienie i zburzenie normalnie bezsilnego systemu, który powoduje, że ludzie uzależnieni są od kościoła i liderów, zamiast polegać na Bogu i na Nim JEDYNIE?

Jim (Lokalizacja nieznana):

Komicznie nazywam to „przeżyciem poza Ciałem” odnosząc to do ciała Chrystusa. To style=””> w co może się to przerodzić to przebudzenie, które objawi Kościół bez ścian.

Cathy (USA):

Ostatnio przeprowadziliśmy się… są tutaj trzy widoczne, napełnione Duchem kościoły, które mają w większości takie same doktryny. W żadnym z nich nie wspomina się o pozostałych, ani nigdy nie schodzą się razem w jedności na jednym miejscu. Na tyle na ile można to powiedzieć wszystkie wzrastają i maja przyjemne budynki i programy przyciągania tak wielu ludzi jak to tylko możliwe… Dziwi mnie to… słyszałam jak jeden pastor z Columbii mówi:

 Ludzie byli gotowi na jedność, lecz pastorzy ich powstrzymywali.

Może to nie jest pełna odpowiedź, lecz w duchu wierzę, że jest to kluczowy krok.

L.S. (USA):

Czuje się tak, jakbym czekał od dawna… lecz wierzę, że Pan mówi, że Reforamcja jest już blisko i, że znajdę miejsce w nowym poruszeniu Bożym.

Carroll (USA):

Słyszeliśmy i stale słyszmy proroctwa o nadchodzącej w kościele zmianie. Słyszymy tylko w części. Większość z nich nie zdaje sobie sprawy, że Bóg nie przeniesie  jednej cegły czy betonowego kościoła do drugiego, lecz zrobi coś poza ścianami kościołów.

Nie jesteśmy przeciwni kościołowi – lecz Bóg chce dokonać pewnych zmian a my chcemy być z Nim, gdy będzie to robił.

 Jest wielu ludzi, którzy, podobnie jak my, nie należą do kościołów – nie jesteśmy samotnymi strażnikami przyrody. Przyjaciele, których mamy nie wędrują w kółko bez celu. Jesteśmy częścią „Ciała” a następne poruszenie Boże będzie miało miejsce na rynku miejskim i w domach i być może wtedy ci, którzy nie „opuścili” będą siedzieć wewnątrz cegły, czy betonowego systemu, ponieważ oni byli uczeni, że wszystko musi pochodzić z systemu. Będą mieli trudny czas z nowym poruszeniem Bożym.

Mark (USA):

Czuje w swym sercu, że to masowe pragnienie i ludzie idący za Jezusem jest Bożą sposobem na ustanowienie sceny na wielkie reformacyjne zmiany.

 __________________________________________________

Ponownie autor:

Jak więc widzicie, to poczucie nadchodzącej Reformacji czy Przebudzenia jest bardzo powszechne wśród ludzi z poza kościoła. Postrzegają siebie, jako będących na „Pustyni” i zwróconych w stronę Obiecanej Ziemi Przebudzenia – „nowego bukłaku” dla kościoła. Lecz, jak już wcześniej powiedziałem w tej książce, podobnie jak było to z dziećmi Izraela, kiedy przyjdzie czas na ostateczne opuszczenie tej pustyni, przyjdzie test.

Jestem przekonany, że wielu z pośród ludzi poza kościołem to materiał na liderów i nie zdziwi mnie jeśli Bóg przygotowywał ich do przywódczej roli w nadchodzącym poruszeniu. Lecz jest jedna rzecz, z która będą musieli się zmierzyć: wszystkie największe przebudzenia miały silnych liderów. Była to całkowicie krytycznie ważna sprawa dla ich powodzenia. Czy jednak ci ludzie z poza systemu rzeczywiście poradzą sobie z tą koncepcją? Nic nie mogę poradzić na uczuciu, że niektórzy (o ile nie: wielu) staną się ofiarami postaw anty-liderskich, anty-władzy, anty-Ciała, które wchłaniają na całej poza kościelnej scenie (podobnie jak ja sam kiedyś). Wielu z nich rzeczywiście nie wierzy już w LIDERSTWO wcale.

  Jeśli nie wierzysz w nic poza najbardziej umiarkowaną formą władzy to wtedy jest bardzo trudno PROWADZIĆ siebie. Możesz „zarządzać” lecz faktyczne prowadzenie jest czymś zupełnie innym, a bez liderów, którzy będą korzystali ze swego autorytetu, aby trzymać diabła z daleka, każde Przebudzenie będzie infiltrowane przez przeciwnika natychmiast. Zobaczyłem to w czasie badań nad minionymi przebudzeniami stale i wciąż. Jest to główna przyczyna zakończenia Wielkiego Przebudzenia Walijskiego z 1904 roku w ciągu JEDNEGO ROKU. Mamy przeciwnika, który grasuje wokół jak lew ryczący i nienawidzi Przebudzeń. Przeniknął i zrujnował wiele poruszeń Bożych w historii i jeśli damy mu szansę to zrobi to ponownie. Uwielbia on sytuacje, w których istnieje „próżnia” władzy i nikt nie strzeże bram. Mówię wam, nie istnieje coś takiego jak Przebudzenie bez liderów. A jeśli jest to nie trwa długo! Przebudzenia muszą być strzeżone przez liderów, którzy są wyznaczeni przez Boga i którzy nie boją się stanąć przed odpowiedzialnością. Tacy ludzie jak Wesley, Booth, Finney i podobni. Silni przywódcy – ci wszyscy. Takimi byli też apostołowie. Przebudzenie i silne przywództwo idą ręka w rękę.

Księga Dziejów jest pełna liderów, którzy DIAŁALI JAK LIDERZY. Byli sługami – tak, lecz byli również RZECZYWISTYMI PRZYWÓDCAMI. Bez nich nie byłoby Księgi Dziejów. Zastanawiam się, ile czasu upłynie zanim ludzie z poza kościoła poradzą sobie z tym prostym faktem? (Mnie zajęło to bardzo dużo czasu).

Muszę, zatem, zadać te pytania:

Czy współcześni nie zrzeszeni ludzie rzeczywiście są gotowi pomóc prowadzić nowe poruszenie Boże? Czy też wielu z nich faktycznie boi się „prowadzić”? Czy są gotowi wziąć odpowiedzialność i autorytet tam, gdzie to jest potrzebne? Czy też wierzą w jakiegoś rodzaju przebudzenie bez przywództwa? Czy są oni gotowi stać się „stawami” w prawdziwym znaczeniu tego słowa? Czy też podejrzliwość i „trwanie poza” stały się przeważającą częścią ich duchowej konstrukcji? Czy są gotowi na przyłączenie się do ciała czy też znajdą ewentualnie jakieś wymówki, aby pozostać z dala i odczepieni? Są to zasadnicze pytania i są to właśnie te rzeczy, które będą testowane, gdy nadejdzie pora. Czy ci ludzie prawdziwie WYRZEKLI SIĘ wszystkiego, czego muszą się wyrzec?

POKUTA, KTÓRA ZALEJE
KOŚCIÓŁ

Oczywiście, choć jest wiele spraw dotyczących „struktury”, którymi należy się zająć dziś to RZECZYWISTYM problemem (tym, który faktycznie się liczy) jest sprawa SERCA. Kościół jest chory i niedomagający, ponieważ jego serce jest chore i niedomagające. Nie tyle jest to problem ‘szufladek’, w których żyje czy stylu nabożeństw, które prowadzi. To są składniki drugorzędne. To SERCE ludzi Bożych potrzebuje faktycznej pracy i to jest to, od czego każde Przebudzenie musi zacząć – oczyścić serca Jego ludzi. Rozwiązywanie spraw „strukturalnych” może przyjść później to serce tak naprawdę się liczy. A zatem, potężna fala POKUTY musi przyjść najpierw (podobnie jak w każdym prawdziwym Przebudzeniu w całej historii).

  Znam wielu ludzi w ruchu kościołów domowych, którzy wierzą, że jeśli tylko wejdziemy we właściwą strukturę opartą na domach, to wszystko inne pójdzie za tym. Niektórzy spędzają całe godziny na dyskusjach o „pluralizmie starszych” czy „formach kościołów domowych” itd. Wydaje się, że wierzą w to, że zmiana „szufladki” spowoduje, że zmieni się ku dobremu wszystko inne. Przykro mi, lecz nie zgadzam się z tym. To zmiana SERC jest konieczna – przede wszystkim i ponad wszystkim i to właśnie Przebudzenie spowoduje. Pamiętajmy, w pierwszym kościele, to WYLANIE przyszło najpierw, a później budowano wokół tego struktury. Najpierw musi przyjść Przebudzenie i zmienić serca Bożych ludzi, zanim zacznie się cokolwiek innego. Próby formowania „nowego bukłaka” bez nowego wina jest po prostu stawianiem zaprzęgu przed koniem.

Jak wielu, jestem przekonany, że wielkie Przebudzenie nadchodzi – powódź Bożego Ducha, która sprowadzi kościół na kolana w głębokiej pokucie i przemianie. Poprzez te dzieła przyjdzie „nowy bukłak” i ogromne zbiory – wraz z wzbudzonymi przez Boga nowymi liderami.

Czy będzie, zatem, wielu nowych liderów wśród tych trwających poza kościołem?

Nie wątpię, że tak będzie. Nie po to Bóg przeprowadził ich przez to wszystko, aby nic z tego nie było, lecz czas jest kluczową sprawą. Czasami potrzeba „kryzysu”, aby mógł powstać nowy lider. Jak mówi przysłowie „Z właściwą godziną przychodzi właściwy człowiek” („Cometh the hour, cometh the man”) i nigdy nie będzie to bardziej prawdziwe niż w czasach Przebudzenia czy Reformacji. Nagle nowi liderzy przyjdą jakby znikąd – przygotowywani przez Boga latami w ukrytych miejscach. Tak zawsze było z największymi Przebudzeniami. Czas jest najważniejszy.

Jak zobaczyliśmy w tym rozdziale – a faktycznie w całej książce – jest na świecie grupa chrześcijan, którzy opuścili bezpieczną strefę rutyny, przyjaciół i znajomego otoczenia, aby oddzielić się ku czemuś nowemu, nie wiedząc dokładnie dokąd idą czy też w jaki sposób się tam dostaną, po prostu wiedząc, że muszą iść. Usłyszeli wołanie, sprawdzili wizję i wyruszyli. To wymagało odwagi i wielu z nich bardzo głęboko podziwiam. Jeśli dali radę przejść przez pustynię, nic pewniejszego niż to, że wielu z nich będzie wspaniałymi przywódcami Bożego ludu, lecz kluczem jest tutaj nastawienie na wyjście z tej ‘pustyni’. Osobiście wierzę, że ogromna ich ilość przejdzie to. Żyjemy w doniosłych czasach.

Czy, zatem, ten potężny ruch poza-kościelny jest znakiem, że coś nieuniknionego leży przed nami? Czy ta narastająca fala „niezadowolenia” wśród tłumów chrześcijan jest dowodem dramatycznych zmian, które są tuż za rogiem? Z pewnością możemy wywnioskować, że coś ważnego się dzieje. To, co się dzieje jest zbyt wielkie, aby mogło być dziełem zwykłego zbiegu okoliczności, coś niezwykłego i to na światową skalę, co może być zarządzone wyłącznie przez Boga.

Czy więc, zobaczymy nowy typ przywódców wychodzących z pustyni – przygotowanych na ten czas- gotowych do przyjęcia narodzin nowego poruszenia Ducha Bożego? Czy nadchodzi następne wielkie „przebudzenie uliczne”? Cóż, jedno jest pewne – zdecydowanie potrzebujemy go. Tylko czas pokaże.

Niemniej są znaki tego, że coś o tej wielkości i znaczeniu zbiera się. Wydaje się poza wszelkimi wątpliwościami, że Bóg jest bliski działania w zupełnie nowy sposób w tym pokoleniu i, że On czyni coś całkowicie radykalnego. Czy też, może, jest to coś tak starego, że wydaje się radykalne, ponieważ nigdy do tej pory tego nie widzieliśmy.

 _________________________________________________________________

< Część 9 |

Można kopiować, drukować, kserować tą książkę i przekazywać dalej.

Niemniej jeśli chcesz „publikować” ją lub jej fragmenty w innej formie, czy publikacji, proszę o uzyskanie najpierw zgody autora.

Andrew Strom’s email:
prophetic@revivalschool.com

 NASZA STRONA :

http://www.revivalschool.com

PRZYŁĄCZ SIĘ DO NASZEJ LISTY “PROROCZO/PRZEBUDZENIOWEJ’ E-MAILOWEJ

W j. angielskim).

Wystarczy wysłać pusty e-mail na adres:
anzac-subscribe@welovegod.org


_________________________________________________

Copyright (c) Andrew Strom, 2003/2004.

Wszelkie prawa zastrzeżone.

продвижение сайтов seo раскрутка сайта обучение

Poznaj Pana Średniowieczka

czyli prorocze ostrzeżenie  ap. Pawła na temat substytutów.

Sapp Roger

Jest to zrozumiałe, że jest dziś tak wielkie zamieszanie wokół chrześcijańskiej służby uzdrawiania. Gdy chodzi o uzdrowienie to głoszonych jest w Kościele dwóch różnych Chrystusów. To nie jest nic nowego, apostoł Paweł mówił o tym samym problemie, który miał miejsce w Koryncie w pierwszym wieku.

Okazuje się, że ta korekta jest prorocza w swym spojrzeniu na przyszłe problemy Kościoła. Z pewnością popadliśmy w kłopoty bardzo szczególnego pomieszania, które przewidywał Paweł. Zatem, owa korekta której udzielił im Paweł z pewnością znajduje zastosowanie dziś i do nas.
Napisał:


2 Kor 11:1

Obyście mogli znieść odrobinę niedorzeczności z mojej strony, w samej też rzeczy znosicie.

Pawła ton jest napominający. Niektórzy mówią, że ironiczny; jest niemal sarkastyczny. Jest wyraźnie rozczarowany tym, że koryncki kościół nie widzi różnicy między tym, co jest prawdziwe, a tym co fałszywe.
Oczywiste jest to, że współczesny kościół jest również słaby w tej dziedzinie lecz, mało tego, jest tak ignorancki wobec faktu, że może być zdumiewająco ignorancki, że znacznie przecenia swoją duchową dojrzałość. Paweł kontynuuje swoje korygowanie pisząc w następnym wersie:

11:2 (BT)
Jestem o was zazdrosny Boską zazdrością. Poślubiłem was bowiem jednemu mężowi by was przedstawić Chrystusowi jako dziewicę czystą.

(BW)
Zabiegam bowiem o was z gorliwością Bożą;
albowiem zaręczyłem was z jednym mężem, aby stawić przed Chrystusem dziewicę czystą.

Ilustrując im sytuację obrzędem starożytnego ślubu, przypomina im, że zostali zaręczeni z Chrystusem. Wówczas wyglądało to inaczej i odbiega znacznie od naszego współczesnego pojęcia chodzenia ze sobą i małżeństwa. W tamtych dniach, gdy para była już uznana za małżeństwo to jeszcze przez rok nie mogło być to małżeństwo skonsumowane. Byli już uważani za męża i żonę zanim ze sobą zamieszkali. Chrystus jest już mężem Kościoła, który kocha.
Kościół jest oblubienicą. Przymierze małżeństwa między Chrystusem i wierzącymi zostało już zawarte, lecz nie zostało jeszcze w pełni skonsumowane.
Umowa zostanie w pełni uznana, gdy Chrystus wróci po Swoją oblubienicę i dokona się Weselna Uczta Baranka. Chrystus opisuje to przymierze w czasie Ostatniej Wieczerzy jako Nowe Przymierze. Obecnie wierzący są zaręczeni z Chrystusem.

Swoją troskę o wierzących w Koryncie Paweł określa jako Bożą zazdrość. Te emocje, oczywiście, pojawiają się u kogoś jeśli pojawia się potencjalna możliwość konkurencji o miłość i oddanie umiłowanej osoby.
Zazdrość jest wywoływana u kogoś, kto kocha drugą osobę i nagle powstaje jakaś rywalizacja o tą relację. Paweł chce przedstawić wierzących Chrystusowi jako dziewicę czystą. Widzi on w wierzących Koryntianach wielki potencjał do rywalizacji i niewierności Chrystusowi. W jaki sposób taki problem powstał w Koryncie? Został on spowodowany przez zwiedzenie złego. Paweł wyjaśnia to w następnym wersie, gdzie pisze:

11:3 (BT)
Obawiam się jednak, ażeby nie były odwiedzione umysły wasze od prostoty i czystości wobec Chrystusa w taki sposób, jak w swojej chytrości wąż uwiódł Ewę.

Paweł przypomina Koryntianom, że taka sama sytuacja już się wcześniej zdarzyła. W ogrodzie Eden relacja oparta na miłości i zaufaniu została zerwana przez zwiedzenie Ewy przez węża; złego. Paweł opisuje diabelską działalność w Ogrodzie jako chytrość. Greckie słowo, z którego „chytrość” wzięto dosłownie znaczy „czynienie wszystkiego”. To słowo zawsze jest używane w negatywnym sensie w Nowym Testamencie. Oznacza ono zachowanie bez skrupułów.
Jest tłumaczone na wiele różnych sposobów jako subtelny lub przebiegł spryt (w pol. chytrość – przyp. tłum.). Użycie tego słowa oznacza, że dzieła diabelskie delikatnie i stale wypaczają relację miłości między Chrystusem i Kościołem.
Paweł przypomina nam, że ta działalność diabelska jest bardzo podobna do zwiedzenia i upadku w Ogrodzie Eden.

Gdzie to się dzieje? Otóż czytamy, że diabeł pracuje cierpliwie w szczególnej rzeczywistości – w umysłach wierzących – stara się on zwieść umysły wierzących. Użyty tutaj przez Pawła zwrot („korupcja”) jest często tłumaczony jako „zepsucie, zanieczyszczenie”. Diabeł pracuje cierpliwie nad tym, aby zanieczyścić lub zwieść umysły wierzących.

W jaki sposób to robi? Stara się on odwieść umysły wierzących od prostoty i czystości oddania się Chrystusowi. Jedno greckie słowo tłumaczone w dwóch słowach – „prostota i czystość” – to „haplotes”.
Widocznie tłumacze zdecydowali, że jedno słowo nie może pokryć całego znaczenia tego greckiego słowa i użyli do tego dwóch polskich wyrazów. To greckie słowo oznacza „pojedyczny” (w przeciwieństwie do „diplous” znaczący „podwójny”).
Ukazuje ono jedno punkt koncentracji uczuć. Określa ono prostotę, szczerość i nie uleganie wpływom z powodu jednolitego skoncentrowania serca. Na czym jest skupiona ta uwaga? Przedmiotem koncentracji jest Chrystus. Diabeł cierpliwie psuje tą koncentrację uczucia w Chrystusie. W następnym wersie, Paweł ujawnia środki jakich diabeł używa zanieczyszczania umysłów wierzących:

11:4 (BT)
Bo gdy przychodzi ktoś i zwiastuje innego Jezusa, którego myśmy wam nie zwiastowali, lub gdy przyjmujecie innego ducha, którego nie otrzymaliście, lub inną ewangelię, które nie przyjęliście, znosicie to z łatwością.

Czytamy tutaj o tej subtelnej, diabelskiej metodologii.
Diabeł usiłuje przedstawić nam trzy substytuty, które mają za zadanie rozproszyć skupienie chrześcijan. Oto one:

  • Zastąpienie Jezusem, Chrystusa Nowego Testamentu. Wielu zostało dziś zwiedzionych przez strategię przeciwnika. Wielu wie więcej o tym fałszywym Jezusie, niż wiedzą o Chrystusie Nowego Testamentu. Jest to szczególnie prawdziwe wtedy, gdy dyskutowana jest sprawa uzdrowień, ale i przy innych okazjach również.
  • Zastąpienie duchem, Ducha Świętego Nowego Testamentu. Wielu dziś nie ma pojęcia o mocy Ducha Świętego objawionej w Nowym Testamencie. Zamiast tego został im przedstawiony Duch Święty, któremu brak jest tych samych zdolności, które On przejawiał w Biblii i nie jest już tym wspaniałym, cudownym, zmieniającym życie Duchem.
  • Zastąpienie ewangelią, Ewangelii objawionej w Nowym Testamencie. Wielu przyjęło dziś ewangelię o znacznie mniejszych wymiarach i mniejszej mocy. Ewangelia została odarta z fizycznych uzdrowień, cudów i uwolnień z mocy diabła po to, aby wydać przesłanie, które tylko zbawia lecz nie uwalnia i nie uzdrawia.

Smutne jest to, że wielu wierzących i niewierzących jest lepiej zaznajomionych z tymi substytutami niż z rzeczywistością.
Jesteśmy świadomi, że to nie jest dobra nowina, a ostrzeżenie Pawła skierowane do Koryntian okazuje się być prorocze. Diabeł odniósł częściowy sukces w ciągu ponad tysiąca lat, powodując, że Kościół w ignorancji uchwycił się substytutów.
Niemniej jednak, dziś jest już inaczej – wielu rozróżnia to co fałszywe coraz wyraźniej.

Niektórzy współcześni słudzy będą nawet się spierać o podnoszenie zastępczego Jezusa ponad Jezusa Chrystusa objawionego w Nowym Testamencie. Robią to często nawet nieświadomie sugerując, że ten Jezus działa teraz inaczej niż działał w pierwszym wieku. Robią to przy pomocy teologicznego słownictwa i idei, takich jak twierdzenie, że Bóg jest suwerenny. Jeśli nie są uważni to mogą przedstawić poprzez teologię innego Jezusa Chrystusa, substytut tego prawdziwego Jezusa Chrystusa Nowego Testamentu. Ten substytut jest tylko cieniem Jezusa Nowego Testamentu. Mogą oni mieć cień Jezusa czyniący dziś o wiele mniej dobrych rzeczy, w uderzająco inny sposób, niż On to robił w NT.

Ci usługujący będą się sprzeczać o to, że Duch Święty już więcej nie czyni tych rzeczy czy czynów w taki sam sposób jak czynił to w Nowym Testamencie. Dary Ducha Świętego już nie istnieją w ich umysłach. W ich myśleniu te dary były dla pierwszego wieku, lecz teraz już nie są więcej dostępne. Zatem, przedstawiają oni „ducha świętego”, który ma znacznie mniej mocy i jest mniej aktywny w życiu wierzących niż Duch Święty objawiony w Nowym Testamencie. Ten „duch święty” jest tylko cieniem Ducha Świętego Nowego Testamentu. Jest tylko duchowym cieniem.

Ci słudzy, będą przedstawiać “ewangelię” odartą z jej mocy do uzdrawiania i uwalniania. Rozszerzają zwiedzenie, przed którym Paweł proroczo ostrzegał dwa tysiąclecia temu. Paweł ostrzegał przed takim zwiedzeniem „chrześcijańskich usługujących”.

Kilka wersetów poniżej tego proroczego ostrzeżenia daje on opis kaznodziejstwa tej, przez diabła zainspirowanej, alternatywy: cienia Jezusa, cienia ducha i cienia ewangelii. Oto czytamy:

11:13-15 (BT):
Ci fałszywi apostołowie to podstępni działacze, udający apostołów Chrystusa. I nic dziwnego. Sam bowiem szatan podaje się za anioła światłości. Nic przeto wielkiego, że i jego słudzy podszywają się pod sprawiedliwość. Ale skończą według swoich uczynków.

Paweł jest tutaj całkowicie jednoznaczny. Ci, którzy głoszą cienie, fałszywego Jezusa, fałszywego Ducha Świętego i fałszywą ewangelię, nie są sługami Chrystusa. Sami są fałszywi. Są sługami cieni, a nie rzeczywistości.
Są fałszywi bez względu na to jak „chrześcijańsko” czy ortodoksyjnie mogą wyglądać. Mogą oni również szczerze wierzyć, że służą Chrystusowi, lecz w rzeczywistości są oni sługami zwodniczej działalności, chytrości diabła. Zanieczyszczają umysł Kościoła Chrystusa przez przedstawianie innego Jezusa. Gdyby byli prawdziwymi sługami Chrystusa to mieliby objawienie prawdziwego Chrystusa. Gdyby widzieli prawdziwego Chrystusa Nowego Testamentu to rozumieliby Ducha Świętego, Ducha Chrystusowego. Gdyby rozumieli prawdziwego Chrystusa i Ducha Świętego to rozumieliby, że Nowy Testament pozostaje ten sam, ponieważ Chrystus i Duch Święty pozostają tacy sami wczoraj, dziś i na wieki.


Zdecydowane potępienie.

Dlaczego Paweł tak ostro potępia tych kaznodziei? Bez wyraźnej prezentacji prawdziwego Jezusa Chrystusa ludzie nie mogą uwierzyć w Niego, więc nie mogą przyjąć zbawienia, uzdrowienia i uwolnienia, ponieważ nie mogą uwierzyć w Niego i przyjść do Niego w dziecięcej prostocie. Zgodne jest to z prawdą, że substytut Jezusa nie inspiruje nadziei i wiary w Chrystusa.
Fałszywy Chrystus inspiruje strach i potwierdza wątpliwości, ponieważ jest on nieprzewidywalny, nierealny i tajemniczy. W zamian za to ludzie nie przyjmują pomocy, którą prawdziwy Chrystus chciałby im dać, ponieważ są raczej pasywni w swej wierze niż aktywni skoro nikt nie może być pewien tego, czy fałszywy Jezus chce pomagać czy nie. Wierzący, którzy przyjęli cień Jezusa często stają się zależni od światowego systemu finansów i medycznej pomocy pomimo całej ich słabości. Często stają się rozgoryczeni i pod coraz większym wpływem fałszywej koncepcji, że ten cały potężny Bóg im nie pomoże i odrzucił ich w czasie ich kryzysu. Nie jest więc dziwne, że chrześcijańskie grupy, które głoszą te cienie mają tak wielu odstępujących wierzących.

Stwarzanie zamieszania przez zastąpienie.

Diabeł nie może zrobić nic, aby usunąć Pana Jezusa Chrystusa z Jego miejsca. Jest On wywyższony na wieki po prawicy Ojca.
Chrystus Ewangelii jest na zawsze Królem Królów i Panem Panów; On będzie panował na zawsze i diabeł ani jego upadli aniołowie nie są w stanie nic zrobić w tej sprawie. Jednak, Chrystus zdecydował, żeby manifestować Swoją wolę i Królestwo poprzez Swój Kościół zwyczajnie, lecz nie wyłącznie. Głoszenie Ewangelii zostało powierzone Jego Kościołowi. Służba Jezusa Chrystusa i wiele pokrewnych spraw jest obecnie uzależnione od wiernego funkcjonowania Kościoła. To tutaj diabeł i jego sprzymierzeńcy skoncentrowali swoją uwagę.

Skoro nie mogą zniszczyć i zdusić całego Kościoła, to starają się zniszczyć prostotę oddania Chrystusowi, przedstawiając innego Chrystusa. Usiłują uniemożliwić wierzącym otrzymanie mocy Ducha Świętego i chcą głosić ewangelię bez mocy o Chrystusie. Niszczą tych, którzy mogliby być prawdziwi, prezentując fałszerstwo, które wydaje się być podobne z wyglądu do prawdy.

Spotkaj Pana Średniowieczka.

Jest jak najbardziej właściwe rozważenie cech zastępczego Jezusa. Aby uniknąć zamieszania, będę nazywał substytut Jezusa Panem Średniowieczkiem. Przez ponad 15 stuleci liczni przywódcy Kościoła ogłaszali Pana Średniowieczka nie rozumiejąc, że ich umysły zostały odwiedzione od prostoty skupienia się na Jezusie Chrystusie, którego objawia Nowy Testament.
Czym różni się substytut Chrystusa od Chrystusa Nowego Testamentu? Przyjrzymy się tylko trzem różnicom między Panem Średniowieczkiem, a Jezusem Chrystusem.

  • Wola Pana Średniowieczka jest tajemnicą jeśli chodzi o pomaganie ludziom w praktycznych, ludzkich problemach takich jak finanse i uzdrowienie.

W przeciwieństwie do tego Jezus Chrystus Nowego Testamentu nigdy nie waha się, aby uzdrowić kogoś, kto potrzebuje uzdrowienia. On objawia, że Bóg jest Ojcem, który chce zaspokoić ludzkie potrzeby tak, jak zaspokaja potrzeby ptaków. On demonstruje moc przez nadnaturalne nakarmienie tysięcy ludzi dwukrotnie i stworzenie ponad setki litrów wina na przyjęciu weselnym.
Ten sam Jezus Chrystus jest objawiony jako miłosierny i wierny Najwyższy Kapłan, które wie, co my czujemy.

  • Pan Średniowieczek, cień Chrystusa, ma pełną kontrolę. Moc pana Średniowieczka jest absolutna, lecz on nie pokazuje tej mocy, aby konsekwentnie pomagać wierzącym czy też zbyt często. Ten brak pomocy jest często opisywany jako fakt, że On jest suwerenny.

W przeciwieństwie do niego, moc Jezusa Chrystusa wobec ludzi jest aboslutna dziś jak i wtedy. O ile jest oczywiste, że Bóg może sprawować absolutną kontrolę, On tego nie robi. Bóg ograniczył swoją kontrolę nad nami, aby nadać nam prawdziwego znaczenia. Bez wolnej woli bylibyśmy tylko robotami. Chrystus uzdrawia wszystkich, którzy do Niego przychodzą. Gdy przychodzą jak dzieci, szukając pomocy u rodzica, wtedy otrzymują tą pomoc.
Chrystus pomaga wszystkim, którzy proszą; robił to kiedyś tak samo jak i teraz. Czasami ludzie nie otrzymują, bo nie proszą. Jeśli przychodzą i proszą prawdziwego Chrystusa, aby uzdrowił, tysiące otrzymuje pomoc. On, konsekwentnie, współczująco i spolegliwie reaguje na każdą prośbę. Niektórzy nie proszą w Jego własnym mieście Nazarecie, ponieważ widzą Go inaczej. Chrystus nie może uzdrowić tam wielu i nie może czynić cudów z powodu ich niewiary. Tak samo jak wówczas, niektórzy nie wierzą dziś i nie otrzymują od Chrystusa niczego pomimo, że On chce im pomóc.
Oni po prostu nie przychodzą do Niego po pomoc. Podobnie jak kiedyś, dziś Chrystus nie ma kontroli nad tymi ludźmi, którzy się Mu sprzeciwiają. Ich reakcja na przesłanie o realnym Chrystusie, Ewangelii, określa poziom zaangażowania jaki mogą z Nim osiągnąć. On pragnie dla nich dziś (jak pragnął kiedyś), aby poddali się Jemu, jako Panu i Zbawicielowi dobrowolnie.

  • Pan Średniowieczek, cień Chrystusa, może mieć głęboki, tajemniczy lecz dobroczynny cel w tym, że kogoś nie uzdrowi.

W przeciwieństwie do tego, każdy kto przychodził do prawdziwego Chrystusa Nowego Testamentu po uzdrowienie był uzdrawiany.
Prawdziwy Chrystus nigdy nie ujawnił głębokiego celu tego, aby ktoś pozostał chorym. On nigdy nie wahał się uzdrawiać, jak gdyby Bóg Ojciec miał jakiś cel dla choroby czy zranienia. Zawsze wiedział wcześniej, że wolą Ojca było uzdrowienie tego, kto do Niego przyszedł. Nigdy nie musiał modlić się, aby określić czy jest wolą Ojca uzdrowić daną osobę, zawsze reagował natychmiast i bez wahania na każdą potrzebę uzdrowienia. Współczucie prawdziwego Chrystusa okazywane jest w Jego reakcji na przedstawioną potrzebę. Nie ma żadnej skomplikowanej motywacji, lecz proste, szczere współczucie dla tych, którzy są ranni i chorzy. Zapraszamy cię do tego, abyś rozważył również inne porównania Pana Średniowieczka, substytutu Chrystusa z Jezusem Chrystusem Nowego Testamentu. Prześlij nam takie porównania mailem a my podzielimy się nimi z innymi czytelnikami tej listy i naszych stron internetowych.

info@allnationsmin.org

deeo.ru

Mówienie prawdy

Do 1993 roku byłem kapelanem wojskowym. W tym czasie, jako część mojego zadania,uczyłem umiejętności przywódczych oficerów zawodowych na wypoczynkowych obozach. Często używałem do tego gier z dziedziny zarządzania. W jednej z takich gier, zwanej „Powerplay”, zasady są takie, że liderzy są arbitralnie podzieleni na grupy.
Kategorią podziału jest zwycięstwo w przeprowadzonym scenariuszu działalności handlowej.

Grupa zwycięska otrzymuje autorytet nad pozostałymi grupami.
Grupa zwycięska ma prawo tworzenia zasad przyszłego handlu i dyktuje swoje warunki pozostałym grupom. Bez wyjątku, grupa zwycięska zawsze zaczyna tworzyć zasady, które utrzymują jej autorytet i nadają korzyści w handlu.
Udzielenie im odpowiedniej ilości czasu w wyraźny sposób wiedzie do wykorzystania (nadużycia) innych grup. Ta grupa uzasadnia swoje zachowanie wygraną w poprzedniej części gry i uzyskaniem do tego prawa (autorytetu).

Reakcje różnych wykorzystanych grup:

W obozach wypoczynkowych gdzie byli wprowadzani niezawodowi oficerowie (sierżanci), pozwalali oni na to, aby ich wykorzystywano.
Ich naczelną wartością była lojalność wobec autorytetu bez względu na to, jak źle byli traktowani. Byli nieszczęśliwi i narzekali między sobą w okresie tego wykorzystywania, lecz nie robili nic skutecznego, aby się tym problemem zająć.
Nie reagowali, nie konfrontowali sytuacji, nie przedstawiali prawdy ze swego punktu widzenia wykorzystującej ich grupie sierżantów. Było to charakterystyczne dla niemal wszystkich sierżantów, z którymi grałem w tą grę.
Okazywało się, że dla nich wartością była wielka lojalność, a prawdomówność nie. (Oczywiście, było kilka wyjątków, którzy byli lepszymi oficerami z natury).

Reakcje oficeróww oficerskim obozie liderów były zupełnie inne. Gdy grupa oficerów, którzy wykorzystywali, stawała się coraz bardziej agresywna.
Oficerowie byli coraz bardziej aktywni i pobudzeni na rzecz swojej odpowiedzialności za zajęcie się niesprawiedliwą sytuacją.
Oferowali reakcję (sprzężenie zwrotne), które było przeważnie ignorowane.
Obmyślali uderzenie; innymi słowy, wycofywali się i nie współpracowali z nadużywającymi autorytetu. Często próbowali kontynuować konfrontację z grupą i usiłowali wynegocjować bardziej sprawiedliwą sytuację.

Niemal we wszystkich przypadkach grupa mająca władzę stawała się jeszcze bardziej autorytatywna i tworzyła jeszcze bardziej ostre reguły dla swojej własnej korzyści oddzielając się od zachowania buntowników z dala. Grupa wykorzystująca często twierdziła, że to ci pozostali oficerowie nie grają uczciwie, buntując się, wycofując i nie chcąc współpracować. Innymi słowy, grupa przy władzy nie dostrzegała swego nadużycia i oskarżaławykorzysty-wane grupy o wycofywanie się i niechęć do dalszej gry.

Bark szacunku dla prawdy prowadzi do zaślepienia:

Zaślepienie jest charakterystyczne dla organizacji i liderów, którzy nie cenią sobie prawdy w swych relacjach. Jest tak ponieważ mówienie prawdy jest zduszane zarówno w organizacjach, w których podstawą działania jest lojalność jak i w przypadku poszczególnych osób o takim nastawieniu.

Ponieważ nie ma szczerej reakcji, często stają się zaślepieni na swoje nieprawe zachowania i szczerze dziwią się czemu inni tak reagują. Nie będzie nikogo, kto by im powiedział, że źle jest rzerzucać winę za trudności w relacjach na ofiarę ich złych zachowań (wykorzystywania).

Cenienie prawdy może uchować lokalny kościół czy dowolną organizację od przejścia na pozycję kultu. Szanowanie mówiących prawdę jest charakterystyczne dla pobożnych relacji. Brak szacunku jest charakterystyczne dla kultów. Zachowania z dziedziny kultów, które zawsze mają element zaślepienia, zawsze są wynikiem nadmiernego podkreślenia lojalności nad prawdą.
Przywódcy muszą rozumieć to, że ich własne pragnienia lojalności może przezwyciężyć autentyczność u jego podwładnych. Aktywnie muszą kultywować autentyczność (prawdziwość) wraz z lojalnością.

Ta gra ujawniała również to, że różni ludzie mają różne wartości i oczekiwania. Zawodowi oficerowie byli uczeni w wojsku tego, że właściwe posłuszeństwo oznacza, że będę mówić do przełożonego oficera z odwagą i szczerze (prawdomównie) o organizacyjnych problemach. Oficerowie, którzy nie konfrontują swoich dowódców, gdy jest taka potrzeba są słabymi liderami a dowódcy, którzy nie słuchają swoich szczerych, mówiących prawdę podwładnych, bez kary za to, są słabymi dowódcami.

Lider oficer oczekuje, że będzie traktowany przez innych liderów w porządku. Spodziewa się, że jego wkład będzie ceniony i szczerze potraktowany. Będzie on chciał rozwiązać większe problemy organizacji i nie będzie po prostu siedział cicho. Jeśli organizacja zbytnio ceni lojalność i nie bardzo prawdomówność, to lider tego typu nie będzie postrzegany jako należący do tej samej drużyny i będzie prywatnie będzie tak zaszufladkowany. W wyniku tego, organizacja może stracić tego cennego lidera.

Lider sierżant pozostanie lojalny, aż do upadku.
On się dostosuje do problemu, a nie koniecznie będzie mówił szczerze organizacji. Nie ma nic złego w tego typu osobie, są oni bardzo potrzebni w każdej organizacji.
Niemniej jednak, w niezdrowych organizacjach, lider sierżant jest ceniony wyżej niż lider oficer.

Typ lidera oficera może pomóc organizacji zająć się jej problemami czyli wzrastać. Jeśli organizacja tworzy atmosferę dla szczerej uczciwości i prawdomówności, będzie przyciągać wiele osobowości o typie oficera i będzie w stanie ich utrzymać. Nie będzie również traciła swoich sierżantów. W rzeczywistości, lider o typie sierżanta będzie znacznie bardziej szczęśliwy, ponieważ problemy będą rozwiązywane.

Gdy lojalność jest ważniejsza niż prawdomówność.

Lojalność i prawdomówność są dwoma związanymi ze sobą wartościami, które muszą być utrzymywane w pewnym sprzężeniu wobec siebie.
Lojalność związuje nas razem; prawdomówność uwalnia nas. Jeśli jedna z wartości jest nadmiernie podkreślana to pojawiają się poważne problemy i obie wartości zostają wypaczone. Jeśli nadmiernie jest podkreślana lojalność, to będzie przekazywana tylko afirmacja i one będzie odbierana jako reakcja. Jeśli w praktyce jest tylko prawdomówność bez zachowywania lojalności to taka sytuacje nie buduje lecz rozrywa. Jeśli prawdomówność jest postrzegana jako fundamentalny składnik lojalności to organizacja będzie się budować na integralności. Jeśli lojalność jest widziana jako fundamentalny składnik prawdomówności to wtedy organizacja będzie miała prawdziwą jedność.

Często w organizacji, czy to jest lokalny kościół, biznes, czy denominacja, czy też stowarzyszenie w kościele, lojalność staje się nadrzędną wartością i zaczyna przykrywać prawdomówność. Często przejawia się to bardziej w prywatnych słowach, działaniach i postawach niż w oficjalnym stanowisku organizacji. Liderzy organizacji mogą mówić, że cenią prawdomówność, lecz ich działania ujawniają, że tak nie jest. Jest kilka dających się przewidzieć efektów takiego działania:

Mówiący prawdę są niedoceniani.

Jednostki, które zdecydowanie cenią szczerość i prawdomówność nie są doceniane i często odrzucane jako nielojalne.
Niektórzy ludzie są szczególnie nastawieni na prawdomówność i mogę być postrzegani jako nie grający w tej samej lidze przez ceniących wysoko lojalność. Może to spowodować konflikt wartości w organizacji między tymi ludźmi. Wartość lojalności zwykle w takich sytuacjach wygrywa nad prawdomównością, ponieważ ci, którzy mają władzę zazwyczaj bardziej cenią lojalność.

Gdy lojalność zwycięża nad prawdą to często przybiera to formę tłumienia swobodnego wyrażania sięa w szczególności różnicy poglądów. To nie oznacza, że różnice poglądów znikną, lecz prawda będzie wychodziła na jaw stale i wciąż w różnych, czasem nawet destrukcyjnych formach, dopóki nie zostanie właściwie potraktowana. To właśnie dlatego polityczni tyrani nie są w stanie całkowicie uciszyć swobodnego wyrażania się i dlatego odczuwają potrzebę uciszania go. Prawda zawsze znajdzie drogę do wyrażenia się po prostu dlatego, że jest prawdą i Bóg stoi za nią.

Za każdym razem, gdy lojalność pokonuje prawdomówność, jednostki lojalne są nieświadomie szkolone przez liderstwo do ukrywania prawdy lub zakładania organizacyjnego knebla. Jednostki nastawione na prawdomówność są wtedy uczone tego, że nie są mile widziane. Tworzone jest wrażenie, że sukces i promocja w organizacji bardziej bierze się z tego, że mówi się przywódcom to, co oni chcą usłyszeć niż prawdę. Lojalni zdają się być wówczas postrzegani jako niż ci, którzy są ludźmi silnej integralności i prawdomówności.

Szczere relacje w Kościele:

Koncepcja szczerości może być najlepszą mieszaniną lojalności i prawdomówności. Szczera osoba to jest ktoś, kto z lojalności wobec Boga i innych mówi prawdę bez domieszek. Słowo „szczerość” (ang. „sincere”) pochodzi od łacińskiego „sincerus”. Dosłownie znaczy „bez wosku’. To słowo pochodzi z czasów, gdy Rzymianie budowali potężne budowle używając do tego marmurowych kolumn, które służyły do podtrzymywania ciężaru tych monumentalnych konstrukcji. Budowniczowie udawali się do kamieniołomów i sprawdzali jakość kolumny.Pracownicy kamieniołomów zalepiali woskiem pęknięcia kolumn, aby upozorować ich solidność i sprzedać je.
Oczywiście można było używać do budowy wyłącznie „szczerych” (sincerus) kolumn.
Tylko te kolumny, które faktycznie były solidne, bezszczelin zalepionych woskiem, były w stanie utrzymać ciężar budynku. Jeśli wykorzystali kolumny, którym brakowało „szczerości” cały budynek mógł się zawalić. Paralela jest oczywista. Duch Prawdy potrzebuje w kościele szczerych ludzi. Ludzi, którzy cenią lojalność i prawdomówność we wzajemnej równowadze ze sobą.

uczyłem umiejętności przywódczych oficerów zawodowych na wypoczynkowych obozach. Często używałem do tego gier z dziedziny zarządzania. W jednej z takich gier, zwanej „Powerplay”, zasady są takie, że liderzy są arbitralnie podzieleni na grupy.

aracer.mobi

Zapłata

Czasami spoglądam w kierunku nieba i zastanawiam się jak to będzie zamieszkiwać w Bożej obecności. Wiem, że będzie cudownie, lecz teraz chcę żyć dla Boga i zrobić dla Niego tak wiele, jak to jest tylko możliwe, aby przynieść Mu chwałę i kierować ku niemu innych. Zupełnie nic nie liczy się w porównaniu z Jego wielkością, Jego chwałą, Jego pięknem, łaską.. Co jeszcze? Po co żyć, jeśli nie żyję dla Niego? Po co zmagać się, jeśli to nie uwielbia Jego? Po co pracować i osiągać w tym życiu cokolwiek, jeśli nie jest to dla Niego, suwerennego, miłosiernego Króla?

Wiele jesteśmy w stanie osiągnąć w tym świecie. Możemy zbierać pieniądze i majątek. Możemy troszczyć się o rodzinę. Możemy okazywać dobroć, ofiarować pieniądz i czas na rzecz cierpiących. Możemy dawać i pomagać; a jednak jeśli nie jest to na chwałę Bożą, to cóż z tego? Tak, wiem, że to dobrze pomagać ludziom, lecz czy w Dniu Sądu, gdy będziemy stali wobec nieskończonej czystości Jego świętego Majestatu, to wszystko będzie się liczyć? To zależy.

Coś jest dobre jeśli jest robione w celu uczczenia Boga i w imieniu Chrystusa; to znaczy, jeśli jest zrobione dlatego, że jest odpowiedzią na Krzyż i dla Bożej chwały. Jeśli karmimy biednych ponieważ to sprawia, że czujemy się lepiej, lub po to, abyśmy zostali uznani to nasza odpłata już nam została dana: „a w, gdy się modlicie, nie bądźcie jak obłudnicy, którzy lubią stawać na rogach ulic, aby ich ludzie widzieli. Zaprawdę powiadam wam, już otrzymali zapłatę swoją (Mat 6:5). Jeśli dajemy pieniądze ponieważ to jest dobra rzecz to już otrzymaliśmy odpłatę swoją w postaci samozadowolenia. Lecz jeśli pomagamy innym, ponieważ Bóg tego pragnie od nas, ponieważ zostaliśmy odkupieni przez Chrystusa, ponieważ staramy się okazać dobroć Bożej miłości innym, to jest to dobre dzieło i odpłata z pewnością nadejdzie.

„Oto przyjdę wkrótce, a zaplata moja jest ze mną, by oddać każdemu według jego uczynku” (Obj. 22;12)

Bóg widzi, co robimy w ukryciu. On zna motywacje naszego serca i wie czy nasze życie i uczynki są skoncentrowane na Nim czy na nas samych. Zapłata jest proporcjonalne do naszych motywacji. Kol 3:23-24 mówi: Cokolwiek czynicie z serca czyńcie, dla Pana, a nie dla ludzi, widząc, że od Pana otrzymacie jako zapłatę dziedzictwo , gdyż Chrystusowi Panu służycie” (Kol. 3:23-24).

W rzeczywistości nie jesteśmy w stanie zrobić niczego, co byłoby czyste. Jesteśmy
dotknięci przez grzech we wszystkim czym jesteśmy. Tak, Bóg mówi, że otrzymamy zapłatę w niebie, ale może się to stać tylko dzięki Jego dobroci i łasce, a nie dlatego, co jest w nas czy w tym, co robimy. Widzę Bożą zapłatę jako Boży dar dla nas… lecz ma to pewną przyczyną: Ponieważ On nas kocha i ponieważ możemy Mu przynieść chwałę.

Wielu komentatorów wierzy, że w Obj. 4, dwudziestu czterech starców reprezentuje chrześcijan a ich korony są symbolizują zapłatę jaką Bóg nam daje. Zwróć uwagę na to, co tam jest napisane (w. 10/11): „Upada dwudziestu czterech starców przed tym, który siedzi na tronie i oddaje pokłon temu, który żyje na wieki wieków i składa korony swoje przed tronem, mówiąc: godzien jesteś, Panie i Boże nasz, przyjąć chwałę i cześć i moc, ponieważ Ty stworzyłś wszystko, i z woli twojej zostało stworzone, i zaistniało”. Jakże cudowną możliwość będziemy mieli, aby skłonić się przed Panem i złożyć przed Nim wszelkie dobre rzeczy, które zrobiliśmy dla Jego imienia. W rzeczywistości, cokolwiek robimy, robimy z powodu łaski Bożej i On jest tym, który powinien odebrać wszelką cześć. Tęsknię dnia, kiedy zaniosę wszystko Panu i położę moją koronę przed Nim, na Jego chwałę. On jest godzien otrzymać chwałę, cześć i moc.

Jaki jest cel życia?
Jakie są głębokości twego serca? Dla kogo żyjesz? Czy zbierasz swoją zapłatę tutaj na ziemi, czy w górze, w niebie?

что дает регистрация в каталогах

Klejnoty poznania

Zaremba Piotr
VII /VIII. 1996

Ez.16.17.
A ty nabrawszy wspaniałych swoich klejnotów z mojego złota i srebra,które ci dawałem, robiłaś sobie podobizny bożków i z nimi uprawiałaś nierząd

Oz. 2.8.
Ale ona nie w ie, że to Ja dawałem jej srebro i złoto w obfitości, z którego oni robili sobie Baala.

Jedną z najbardziej niebezpiecznych form bałwochwalstwa jest bałwochwalstwo “ukryte” nie polegające na tworzeniu figur czy obrazów , lecz na oddawaniu czci Bogu takiemu jakim On nie jest, czy te ż po prostu bogu stworzonemu w naszej wyobraźni. W liście do Rzymian czytamy, że bałwochwalstwo to nie tylko obrazy (1,18 i n.):
gniew Boży z nieba objawia się przeciwko WSZELKIEJ bezbożności i nieprawości ludzi, którzy przez nieprawość tłumią prawdę.
Ponieważ zamienili Boga prawdziwego na fałszywego i oddawali cześć i służyli stworzeniu zamiast Stwórcy, który jest błogosławiony na wieki.

To co się pomiędzy tymi dwoma wersami znajduje, wyjaśnia jak nale ży spoglądać na Boga (mo żna Go oglądać w Jego stworzeniu ,,., można Go poznać umysłem ) oraz jakie błędy popełniono. Konsekwentnie patrząc na kolejne wersety widzimy, że najpierw błąd powstał właśnie w umyśle (w. 21):

znikczemnieli w myślach swoich, a ich nierozumne serce pogrążyło się w ciemności
Po czym posunęli się dalej tworząc sobie (w.23)

obrazy przedstawiające śmiertelnego człowieka, a nawet ptaki, czworonożne zwierzęta i płazy.

Ponieważ że ostatni etap rozwoju znikczemniałego umysłu raczej nam nie grozi, zajmijmy się tym wcześniejszym , kiedy to tworzymy w naszych sercach obraz Boga takiego, jakim On nie jest na prawdę. Czytamy w Słowie o tym, że “Żydzi wymyślili o Bogu wiele rzeczy nieprawdziwych.“ (……….)

Pomimo, że nie jest to figura, nadal pozostaje to stworzeniem, a nie Stwórcą. Jeżeli czcimy i służymy takiemu obrazowi to jest to bałwochwalstwo.

Współczesne Chrześcijaństwo jest trapione przez wewnętrzne podziały i jest dla ka żdego widocznym znakiem braku prawdziwego uczniostwa Chrystusowego (braku miłości wzajemnej), którego główną przyczyną jest właśnie “ukryte bałwochwalstwo”. Oto przez stulecia istnienia Kościoła najpierw apostolskiego, później powszechnego i w końcu reformowanego jego słudzy:

Ez.16.17
nabrawszy wspaniałych swoich klejnotów z mojego złota i srebra, które im dawałem, robili sobie podobizny bożków i z nimi uprawiają nierząd

Jak mogło dojść do takiej sytuacji? Jak czytamy powy żej Bóg w swojej miłości dawał klejnoty ze złota i srebra . Cóż to za cenne dary otrzymywał Kościół od Boga? Odpowiedź na to pytanie znajdujemy w Piśmie:

Ps. 12.7
Słowa Pana są słowami czystymi, srebrem przetopionym, odłączonym od ziemi, siedemkroć oczyszczonym…

Ps. 19.10
Wyroki Pana są prawdziwe, a zarazem sprawiedliwe. Są bardziej pożądane niż złoto, nawet najszczersze ,…

Sal.8.11.
Mądrość bowiem jest cenniejsza niż korale, i żadne klejnoty jej nie dorównają .

Kościół otrzymywał prawdziwie, złote klejnoty tajemnic Królestwa Bożego i zamieniał je na podobizny bożków, które były i są czczone i uwielbiane przez tych, którym zostały powierzone lub ich następców, z uporem porównywalnym do uporu ludzi oddających cześć drewnu i gipsowi, z zaślepieniem wcale od tamtych nie mniejszym i bronione z gorliwością niegodną dziś ju ż martwej litery. Niejako “przy okazji” swoje dorzucił diabeł, ojciec kłamstwa i Kościół Boży zamiast tętnić życiem , sprawiedliwością, radością i pokojem, zdrowiem!, huczy sporami doktrynalnymi, oddając cześć stworzeniu zamiast Stwórcy. To, co w zamiarze Bożym było złotym klejnotem, stało się obrzydliwą kukłą przed Bogiem, przyczyną nierządu dla dzieci Bożych i powodem zgorszenia dla niewierzących, którzy szukając znaku uczniostwa Chrystusowego wśród tych, którzy się zwą Chrześcijanami, nie znajdują go tam.

Wielu Chrześcijan nie widzi nic poza swoją denominacją , inni zrażeni tym , hamują swój wzrost stojąc z boku, a jeszcze inni usiłują szukać ratunku w tworzeniu ugrupowań niezależnych, które stają się coraz modniejsze. Powodem takiego zachowania może być fakt cielesności i chodzenia w religijności (pomimo głośnych okrzyków o rzekomej wolności), co przenoszą na działania zboru, czy Kościoła w ogóle.

Myślę, że Biblijne stwierdzenie:
Tyt. 1.15.
Dla czystych wszystko jest czyste, a dla pokalanych i niewierzących nic nie jest czyste , ale pokalane są zarówno ich umysłu,, jak i sumienie.

można z powodzeniem zacytować inaczej:
dla ludzi wolnych wszędzie jest dostępna wolność, zaś dla cielesnych wszędzie widoczna jest religijność.

Niezrozumienie istoty przesłania Dobrej Nowiny powoduje, że setki i tysiące godzin, które umiłowani w Panu mogliby poświęcić na społeczność z Panem, tracą bezpowrotnie na dyskusje, które do niczego nie prowadzą , bo nie mogą. Grzech bałwochwalstwa tępiony wszędzie gdzie się da, znakomicie się czuje w naszym własnym domu, który jest nazwany świątynią Ducha Świętego. Patrząc na Stary Testament, widzimy, że w różnych okresach istnienia świątyni udawało się wstawić tam wiele takich obrzydliwości. Oczywiście, nigdy nie odbywało się to bez widocznych skutków. W księdze Ozeasza czytamy jakie są następstwa bałwochwalstwa w ogóle:

Oz. 5.4
Ich uczynki nie pozwalają im zwrócić się do swojego Boga, gdyż duch wszeteczeństwa jest w ich sercu, tak, że nie znaj cf Pana

Efektem takiej postawy w stosunku do jakichkolwiek doktryn czy nowych “Chrześcijańskich pomysłów” jest brak wzrostu w Chrześcijańskim życiu wielu, jak powiada Ozeasz “tak, że nie znają Pana “. Każdy z nas na pewno zna Chrześcijan o bardzo skrajnych poglądach na wszelkie inne denominacje czy grupy chrześcijańskie i nie tylko Chrześcijańskie, wypowiadających się w bardzo zdecydowanym i ostrym tonie na ich temat, lecz również nie wykazujących jakiegoś szczególnego wzrostu czy też godnego pragnienia poznania.. Oto właśnie okazuje się, że taka postawa – “ich uczynki” – nie pozwala na przyjście dostatecznie blisko do Boga, aby sięgnąć po nowe klejnoty prawd duchowych. Zachodzi bowiem obawa, że “duch wszeteczeństwa”, który jest nich (czyli niewłaściwa postawa), uczyni z tego Bożego klejnotu kolejnego Baala.

Ap. Paweł ostrzega nas przed tym , że IKor.8.1,2
poznanie nadyma, ale miłość buduje .
Jeśli kto mniema, że coś poznał , jeszcze nie poznał, jak należało poznać;

Takie dwa sposoby podchodzenia do poznania otrzymanego od Boga, są sobie przeciwstawione i tak muszą być traktowane. Je żeli zrozumienie prawd Bożych pozostaje na poziomie nadymania osoby czy grupy osób tym poznaniem obdarzonych, to zamiast budować w miłości, staje się bałwanem, wielbionym i uznawanym za jedynie właściwą drogę do zbawienia. Dalsza część tego Słowa objawia rzeczywistość takiego poznania : jeszcze nie poznał, jak należało poznać. Dlaczego? Bo cząstkowa jest nasza -wiedza … (I Kor. 13.9). Właśnie fakt, że cząstkowa jest nasza wiedza powinien wpływać na to, że będziemy z tych cząstek wiedzy jak z puzzli składać obraz całości , a nie na pojedynczych klockach lub na niewielkich ich grupach budować wieżę Babel , ponieważ do poznania Boga potrzebni są wszyscy święci:

Ef.3.18
abyście mogli pojąć ze wszystkimi świętymi, jaka jest szerokość i długość, i wysokość, i głębokość i mogli poznać miłość Chrystusową, która przewyższa wszelkie poznanie,…

W tym miejscu ap. Paweł pokazuje, że poznanie i miłość wcale nie muszą być sobie przeciwstawione, lecz doskonale się mogą uzupełniać, przy czym miłość przewyższa wszelkie poznanie.

Przypuszczam , że nie znaleźlibyśmy wtedy wielu Bożych prawd, które stały się na przestrzeni stuleci, przedmiotem czci i kultu jako jedynie słuszne, prawdziwe, właściwe i do zbawienia prowadzące.
Religijność bierze swój początek w opisanym typie ukrytego bałwochwalstwa. Duch religijności to nic innego, jak duch wszeteczeństwa zaprzęgnięty do oddawania czci doktrynom (naukom ludzkim) niekoniecznie teologicznym, które stanęły ponad Bogiem i z pewnością jest to jeden z najsilniejszych duchów. Oczywiście same doktryny mogą być i przeważnie są dobre. Od ich prawidłowości zależy dalszy wzrost poszczególnych członków Kościoła jak i jego całości. Jest to obserwacja, która może być dokonana przez każdego i jest widoczna w licznych przykładach kościołów, które pewne prawdy przyjęły i na nich się zatrzymały. Tyle wzrostu ile umożliwiło zrozumienie danej prawdy Biblijnej dokonało się i oczekują one teraz na dalsze otwarcie się na nowe zrozumienie. To otwarcie często staje się niemożliwe z powodów opisanych wyżej, ale nie dyskwalifikuje ich jako ludzi zbawionych. Pochodzenie tego typu religijności wydaje się być proste – wynika z cielesnego chodzenia dzieci Bożych, które nie mając żadnych przeżyć duchowych, zastępują je cielesną mądrością, usiłując przekonywać innych o swojej racji “w słowach mądrości ludzkiej” zamiast “w mocy Bożej”. Biblia ostrzega nas przed chodzeniem w ciele (Rzym. 8.5-8):
Bo ci, którzy żyją według ciała myślą o tym co cielesne; ci zaś, którzy żyją według Ducha, o tym, co duchowe. Albowiem zamysł ciała, to śmierć, a zamysł Ducha , to życie i pokój. Dlatego zamysł ciała jest wrogi Bogu; nie poddaj się bowiem zakonowi Bożemu, bo też nie może. Ci zaś którzy są w ciele Bogu podobać się nie mogą .

Ci którzy żyją według ciała myślą, o tym co cielesne”- jak bardzo prawdziwe są to słowa i jak często można ich funkcjonowanie rozpoznać w Ciele Jezusa. Wielu prawdziwie cielesnych chrześcijan dostrzega w Kościele tylko to co cielesne, tj. organizację, zamiast zorganizowanego organizmu, muzykę zamiast uwielbienia, liturgikę zamiast społeczności itd. itd….. Długo można wyliczać ró żne możliwe systemy zaliczania lub nie zaliczania się nawzajem do ugrupowań chrześcijańskich, a przecież:

IKor. 12.12,14
wszystkie członki ciała, chociaż ich jest wiele tworzą jedno ciało, tak i Chrystus. albowiem i ciało nie jest jednym członkiem , ale wieloma.
Wprowadzając nieco inne spojrzenie na dalsze wersety (lw5-21) przeczytajmy to tak:
jeśliby rzekła noga do ręki: ponieważ nie jesteś ręką nie należysz do ciała , czy dlatego nie należy do ciała , a jeśliby rzekło oka do ucha: ponieważ nie jesteś okiem, nie należysz do ciała, czy dlatego nie należy do ciała.  Jeśliby całe ciało było okiem, gdzież byłby słuch? A jeśliby całe ciało było słuchem, gdzież byłoby pogonienie ? Tymczasem Bóg tak umieścił członki w ciele, każdy z nich tak, jak chciał. Nie może więc oko powiedzieć ręce: nie potrzebuj ę ciebie; albo głowa nogom: Nie potrzebuję was.

Dlaczego tak jest?
Dlatego, że IKor. 6.17 kto się łączy z Panem jest z nim jednym duchem.
Skoro mamy więc zapewnienie o duchowej jedności ciała Chrystusa, dlaczego nie ma jedności w rzeczywistości widzialnej? I na to pytanie znajdujemy odpowiedź w Piśmie:

I Kor 3.3.
Jeszcze bowiem cieleśni jesteście. Bo skoro między wami jest zazdrość i kłótnia , to czyż cieleśni nie jesteście i czy na sposób ludzki nie postępujecie? (myślicie) Jak. 4.1. Skądże spory i skąd walki między wami? Czy nie pochodzą one z namiętności waszych, które toczą bój w członkach waszych?

Oczywiście nie oznacza to, że powinniśmy przyjmować wszystko co się w okolicy pokazuje i ze wszystkimi bratać się, bo to też byłoby cielesne. Cóż zatem czynić?
Zgodnie z listem do Efezjan 4.12-16 powinniśmy świętych (w tym samych siebie):

przygotowywać do dzieła posługiwania, do budowania ciała Chrystusowego. Abyśmy już nie byli dziećmi, miotanymi i unoszonymi lada wiatrem nauki przez oszustwo ludzkie i przez podstęp prowadzący na bezdroża błędu. Lecz abyśmy, będąc szczerymi w miłości, wzrastali pod każdym względem w niego, który jest Głową w Chrystusa, z którego całe ciało spojone i związane przez wszystkie wzajemnie się zasilające stawy, według zgodnego z przeznaczeniem działania każdego poszczególnego członka, rośnie i buduje siebie samo w miłości.

Wszelkie Boże skarby mądrości i poznania Królestwa Bożego mają więc być wykorzystywane w jednym celu, do którego droga opisana jest powyżej na kilka sposobów:

1) wzrastanie pod KAŻDYM względem w
Chrystusa

2)
wzajemnie się zasilać

3) spoić i związać

4) ROSNĄĆ

5) BUDOWAĆ

aracer

JEZUS MNIE UZDROWIŁ W RADOŚCI

18.05.2004
Od wielu lat bardzo chorowałam na stawy. Nie pamiętam już jak to się zaczęło, ale ból coraz bardziej był dokuczliwy. Stawy biodrowe i kolanowe, coraz bardziej utrudniały mi poruszanie się. Coraz trudniejsza stała się jazda rowerem, wchodzenie po schodach wyciskało łzy w oczach a już prawdziwy koszmar był w nocy gdy chciałam przekręcić się z boku na bok lub po prostu podnieść się. Cały czas byłam na środkach przeciwzapalnych i przeciwbólowych. Jednak ból towarzyszył mi na co dzień i nie dopuszczałam do siebie myśli, że mogłabym zostać uzdrowiona. Moje myślenie Wyglądało Tak: Gdyby Bóg chciał, żebym była zdrowa to by mi nie zesłał tej choroby.
Widocznie taka jest wola Boga. Gdy Jezus mnie odnalazł, pojawiła się nutka nadziei na uzdrowienie, jednak szybko mi przeszło: jest tyle ludzi lepszych ode mnie, bardziej wierzących, gdzie mi do nich a oni nie zostali uzdrowieniu to niby ja miała bym być uzdrowiona. Próżno się łudzić. Pewnie to by była pycha, gdybym myślała, że mnie Jezus uzdrowi. I tak minęły kolejne dwa lata. Do moich dolegliwości doszła jeszcze „DNA MOCZANOWA” i „ZAPALENIE ŻYŁ GŁĘBOKICH”, Czasem ból był tak silny, że nie mogłam ścisnąć noża by ukroić sobie chleba ani przenieść szklankę z herbatą, bo dłonie były też całe obolałe. Czasem nie mogłam wyjść z domu bo na spuchnięte stopy, żadne buty nie chciały wejść. Nie poddawałam się, nie mogłam, brałam leki i pracowałam. Coraz bardziej zbliżałam się do Jezusa. Któregoś dnia dostałam namiar na stronę www.poznajpana.org ( Wtedy jeszcze inny adres). Zaczęłam czytać artykuły o uzdrawianiu, przeżyłam szok. Myśli goniły jedna za drugą, czy to możliwe, żeby była to prawda? Jeśli tak to i ja mogę żyć normalnie, tylko czy mnie na to stać? Czy ja tak potrafię? Nie, to nie jest możliwe. Ja nie mam takiej wiary. Pod koniec marca mój kościół prowadził ewangelizacje w mieście. Nigdy nie byłam na takiej ewangelizacji. Postanowiłam pojechać, pomysł jednak był nienajlepszy, bo już po 30 min. nie mogłam wytrzymać z bólu, odeszłam na bok i rozpłakałam się jak małe dziecko. Bracia spostrzegli, że coś jest ze mną nie tak, po chwili wkładali na mnie ręce i modlili się. Ból zelżał, ale potem powrócił ponownie. Na pytanie  jednego z braci z wielkim żalem odpowiedziałam, że widocznie Jezus mnie nie chce uzdrowić. Minęły dwa tygodnie, na niedzielnym nabożeństwie, starszy zboru mówił o niesamowitej wierze młodzieńców.

Dan. 1:8
8. Lecz Daniel postanowił nie kalać się potrawami ze stołu królewskiego ani winem, które król pijał. Prosił więc przełożonego nad sługami dworskimi, by mógł się ustrzec splamienia.
(BW)

Zafascynował mnie następujący werset:

Dan. 1:11-13
11. Wtedy Daniel rzekł do nadzorcy, którego przełożony nad sługami dworskimi ustanowił nad Danielem, Ananiaszem, Miszaelem i Azariaszem:  12. Zrób próbę ze swoimi sługami przez dziesięć dni. Niech nam dadzą jarzyn do jedzenia i wody do picia, 13. Potem przypatrzysz się nam, jak wyglądamy i jak wyglądają młodzieńcy, którzy  jadają pokarm ze stołu królewskiego i według tego, co zobaczysz, postąpisz ze swoimi sługami.
(BW)

Słuchałam z otwartymi ustami. Jaką ci chłopcy mieli wiarę, przecież wcale tak nie musiało być, a gdyby Jezus ich nie wysłuchał. Serce waliło mi jak młotem na słowa, dźwięczały w uszach jeszcze kilka dni. 9 kwietnia wyjechałam do Radości na „Kurs Poradnictwa Rodzinnego”, wysiadłam z autobusu i zapytałam o drogę do  seminarium. Przez moment wydawało mi się, że tracę grunt pod nogami,  4,5km pieszo, ja przecież tam nie zajdę, to niemożliwe. Jeszcze ta ciężka torba. Boże, co robić? W głowie chaos, nie mam za dużo pieniędzy by zamówić taxi, dojść nie dojdę, jedyne co mogę zrobić to wracać do domu. Zaczęłam się modlić, po chwili  przypomniało mi się wszystko,co przeczytałam wcześniej na stronach www.poznajpana.org, że przecież Jezus chce mnie uzdrowić, tylko czy ja daję Bogu możliwość uzdrowienia? Potrzebna jest tylko wiara, a ja jak się zachowuję? A ten werset z ks, Daniela?
Zaczęłam prosić Jezusa o uzdrowienie, (przechodnie chyba mieli niezły widok) płakałam i nagle moja modlitwa zmieniła się na dziękczynną. ZACZĘŁAM DZIĘKOWAĆ JEZUSOWI ZA UZDROWIENIE BO POCZUŁAM W SERCU OGROMNĄ RADOŚC I POKÓJ. Tak naprawdę to nie wiem, co było pierwsze. Po chwili wzięłam torbę i poszłam , w sercu wielbiąc mojego Pana. Kiedy dotarłam na miejsce nie czułam najmniejszego bólu , byłam tylko spocona, bo było gorąco. W pokoju podziękowałam Jezusowi, wzięłam prysznic, porozmawiałam ze współlokatorką i już miałam iść na zajęcia, gdy pojawiły się złe myśli: No tak doszłam, w tej chwili adrenalina działa i nic nie boli, ale pewnie noc będzie straszna. Przeraziłam się tych myśli, wiedziałam, że to nie od Boga, pomodliłam się i już z pokojem w sercu poszłam na zajęcia. Po rozpoczęciu wykładowca poprosił byśmy otworzyli materiały, które otrzymaliśmy, wtedy zorientowałam się, że zostawiłam w pokoju okulary. No, trudno przeczytam potem, zobaczę tylko gdzie to jest. Ojej, chyba jakieś wielkie litery bo  wszystko widzę. Otwieram biblię i nie wierzę, mogę czytać bez okularów. To niesamowite, nie wiem, co myśleć, mogę tylko dziękować Jezusowi za uzdrowienie. Łzy kapią jak groch, serce przepełnione radością. Po zajęciach wracam do pokoju, tu złe myśli nachodzą znowu, nie daję sobie rady. Wychodzę z pokoju, idę na spacer, zaczęłam gromić moce ciemności, bo wtedy wiedziałam, że jestem zdrowa, tylko zły chce zachwiać moją wiarą. Za 4 dni będzie miesiąc od tego wydarzenia, mnie nic nie boli, funkcjonuję bez leków przeciwbólowych, przesypiam noce spokojnie, Mogę jeździć rowerem, wchodzić po schodach bez bólu. Co jakiś czas w chwili słabości pojawia się namiastka bólu, ale gdy zgromię złe moce,  natychmiast wszystko mija.   Gdybym to co napisałam, przeczytała kilka miesięcy temu,  powiedziała bym, że to  napisał ktoś niespełna rozumu.

Ale dziś……………..

aracer

Czy jesteśmy duchowymi Żydami? 02

Aby zrozumieć o co Pawłowi chodziło, musimy spojrzeć na kontekst.
Przede wszystkim zwróć uwagę jakiej sytuacji się odnosi:

„List do Galacja dotyczy pogan, którzy zaczęli dochodzić do usprwiedliwienia i uświęcenie przez Zakon.  Tymi, którzy ich zwiedli byli judaiści, którzy byli Żydami wymagającymi poddaniu się Zakonowi Mojżesza. the Book of (Israelology: The Missing Link in Systematic Theology, Arnold Fruchtenbaum, p.758, emphasis added)

List do Galacja dotyczy pogan, którzy przystąpili do osiągania usprawiedliwienia i/lub uświęcenia na podstawie zakonu. Zwodzili ich Judaiści, Żydzi wymagający od nich przyswojenia sobie Prawa Mojżeszowego (Israelology: The Missing Link in Systematic Theology, Arnold Fruchtenbaum, p.758, emphasis added).
Pisząc do chrześcijan nawróconych z pogaństwa mówi, że pewni Żydzi (zwani „judaistami) starali się przymusić pogan do obrzezania. Mówi, że obrzezanie nie ma żadnego znaczenia dla chrześcijanina, zatem ogłasza błogosławieństwo pokoju, miłosierdzia dla wszystkich, którzy postępują według zasady nie obrzezywania się. W szczególności mówił do  pogan i w rzeczywistości tylko poganie mogli postępować  w ten sposób (gdyż wszyscy nawróceni Żydzi, mężczyźni, byli już obrzezani ósmego dnia życia, zgodnie z prawem Mojżeszowym p. Lev. 12:2-3, Łuk. 1:59, 2:21, Flip. 3:2-5). W Gal 6:16 Paweł wypowiada błogosławieństwo  pokoju i miłosierdzia dla dwóch grup ludzi:

    1. Gal. 6:15-16A
      Albowiem ani obrzezanie, ani nieobrzezanie nic nie znaczy, lecz nowe stworzenie…A pokój i miłosierdzie nad tymi wszystkimi, którzy tej zasady trzymać się będą, .W pierwszej części tego wersetu Paweł ogłasza błogosławieństwo dla nawróconych pogan, którzy postępują według zasady nie obrzezywania się.
    2. „i nad Izraelem Bożym” (Gal. 6:16b)
  1. W drugiej części rozszerza to błogosławieństwo na nawróconych Żydów (którzy są „Izraelem Bożym” lub „prawdziwym Izraelem”, jak to już zobaczyliśmy wcześniej).Podsumowując to wszystko widzimy, że Nowy Testament nie uczy tego, że Kościół jest „nowym Izraelem”. W rzeczywistości bardzo często pojawia się rozróżnienie między Izraelem, a Kościołem, jak to widzimy w następujących przykładach:
  • Rzym. 9:3-4
    Albowiem ja sam gotów byłem modlić się o to, by być odłączony od Chrystusa za braci moich, krewnych moich według ciała, Izraelitów, do których należy synostwo i chwała, i przymierza, i nadanie zakonu, i służba Boża, i obietnice,Paweł jako chrześcijanin był członkiem Kościoła, a jednak pisze o ludzie Izraela, o ludzi z tej samej, co on, rasy,  jako o tych, którzy są większości niezbawieni. Ponieważ słowo „Izrael” odnosi się do niezbawionych z Izraela, to „Izrael” nie jest oczywiście tym samym, co „Kościół”.
  • Rzym. 9:30-31
    Cóż tedy powiemy? To, że poganie, którzy nie dążyli do sprawiedliwości, sprawiedliwości dostąpili, sprawiedliwości, która jest z wiary; A Izrael, który dążył do sprawiedliwości z zakonu, do sprawiedliwości z zakonu nie doszedł.Tutaj czytamy, że poganie osiągnęli sprawiedliwość przez wiarę a zatem ci poganie należeli do Kościoła, lecz Izrael sprawiedliwości nie osiągnął. Ponownie, słowo „Izrael” odnosi się do niezbawionych ludzi z Izraela, więc „Izrael” nie jest, oczywiści, tym samym, co „Kościół”.
  • Rzym. 10:1
    Bracia! Pragnienie serca mego i modlitwa zanoszona do Boga zmierzają ku zbawieniu Izraela.Paweł pragnie zbawienia dla Izraela. Słowo „Izrael” odnosi się do niezbawionych ludzi z Izraela i znów, ponownie, widzimy, że „Izrael” nie jest tożsamy z „Kościołem”.
  • Rzym. 10:16
    Lecz nie wszyscy dali posłuch dobrej nowinie; mówi bowiem Izajasz: Panie! Któż uwierzył zwiastowaniu naszemu?Apostoł powiada, że niektórzy Izraelici przyjęli Dobrą Nowinę (a zatem stali się członkami Kościoła), lecz nie wszyscy.
    Słowo „Izrael” częściowo odnosi się do niezbawionych z Izraela, zatem ponownie widoczne jest, że „Izrael” nie jest identyczny z „Kościołem”. .”
  • Rzym. 11:11
    11. Mówię tedy: Czy się potknęli, aby upaść? Bynajmniej. Wszak wskutek ich upadku zbawienie doszło do pogan, aby w nich (izraelitów) wzbudzić zawiść.Paweł pisze, że zbawienie przyszło do pogan po to, aby wzbudzić w Izraelu zazdrość. Dlaczego? Ponieważ większość ludu Izraela nie przyjęło zbawienia. Ponownie „Izrael” odnosi się do niezbawionych Izraelitów, zatem „Izrael” nie jest tym samym, co „Kościół”.
  • Rzym. 11:13-14
    Do was zaś, którzy jesteście z pogan, mówię: Skoro już jestem apostołem pogan, służbę moją chlubnie wykonuję; Może w ten sposób pobudzę do zawiści rodaków moich i zbawię niektórych z nich.Pisze tutaj do zbawionych pogan (którzy są zatem w Kościele) i rozróżnia ich od jego własnych ludzi (ludu Izraela). Ponownie odnosi się do niezbawionych ludzi z Izraela, zatem „Izrael” nie jest tym samym, co „Kościół”.
  • 1 Kor. 10:32
    Nie dawajcie zgorszenia ani Żydom, ani Grekom, zaś zborowi Bożemu,
    Wyszczególnia tutaj trzy grupy ludzi: niezbawionych Żydó, niezbawionych pogan i Kościół. Ponownie odnosi się do niezbawionych ludzi z Izraela, zatem „Izrael” nie jest tym samym, co „Kościół”.

W powyższych przykładach, w których Nowy Testament rozróżnia między niewierzącym Izraelem (tj. niezbawionymi Żydami) i Kościołem. Niemniej, mamy też przykłady tego, że NT rozróżnia również miedzy zbawionymi Żydami i zbawionymi poganami w Kościele

  • Rzym. 11:1-2
    Pytam więc: Czy Bóg odrzucił swój lud? Bynajmiej. Przecież i ja jestem Izraelitą, z potomstwa Abrahama, z pokolenia Beniamina. Nie odrzucił Bóg swego ludu, który uprzednio sobie upatrzył, Albo czy nie wiecie, co mówi Pismo o Eliaszu, jak się uskarża przed Bogiem na Izraela:
    Paweł był chrześcijaninem zatem był w Kościele, lecz był również Izraelitą. Jako zbawiony Izraelita, był członkiem „prawdziwego Izraela”, co opisywał jako „Izrael Boży” (p. Gal. 6:16 powyżej). Mówi tutaj, żę Bóg nie odrzucił całkowicie Izraela, zatem ponownie czyni wyraźne rozróżnienie między Izraelem i Kościołem.
    Kościół nie „zastąpił” Izraela. l.
  • Rzym. 15:27
    Tak jest, postanowiły, bo też w samej rzeczy są ich dłużnikami, gdyż jeżeli poganie stali się uczestnikami ich (Izraelitów) dóbr duchowych, to powinni usłużyć im dobrami doczesnymi.W szczególny sposób podkreśla apostoł, że chrześcijanie z pogan uczestniczą w duchowych błogosławieństwach Żydów.
    Odziedziczyliśmy, jako nawróceni poganie,  duchowe obietnice dane Abarahamowi przez wiarę, lecz nie odziedziczyliśmy fizycznych, materialnych czy narodowych obietnic, których Bóg udzielił jemu i jego potomkom przez Izaaka i Jakuba (tj. naród Izraelski). Kościół nie „zastąpił” Izraela.
  • Rzym. 16:3-4
    Pozdrówcie Pryskę i Akwilę, współpracowników moich w Chrystusie Jezusie, Którzy za moje życie szyi swej nadstawili, którym nie tylko ja sam dziękuję, ale i wszystkie zbory pogańskie,Apostoł wymienia tutaj w szczególności „zbory pogańskie”.
    Widzimy zatem po raz kolejny, że czasami robi rozróżnienie między poganami i Żydami w ciele Chrystusa. Nigdy nie odnosi się do nawróconych pogan jako do „duchowych Żydów” i nigdy nie odnosi się do Kościoła jako do „nowego Izraela.”
  • Gal. 2:11-14
    A gdy przyszedł Kefas do Antiochii, przeciwstawiłem mu się otwarcie, bo też okazał się winnym.Znim bowiem przyszli niektórzy od Jakuba, jadał razem z poganami; a gdy przyszli, usunął się i odłączył z obawy przed tymi, którzy byli obrzezani. A wraz z nim obłudnie postąpili również pozostali Żydzi, tak że i Barnaba dał się wciągnąć w ich obłudę, Ale gdy spostrzegłem, że nie postępują zgodnie z prawdą ewangelii, powiedziałem do Kefasa wobec wszystkich: Jeśli ty, będąc Żydem, po pogańsku żyjesz, a nie po żydowsku, czemuż zmuszasz pogan żyć po żydowsku?
    Piotr, chrześcijanin z Żydów, zwykle bywał razem z nawróconymi chrześcijanami, lecz zaczął się od nich odsuwać, aby nie być krytykowanym przez innych Żydów za mieszanie się z poganami. Zwróć uwagę, że Paweł nie argumentuje, że poganie są teraz „nowym Izraelem” (a zatem mogą swobodnie bywać razem z jego towarzyszami „Żydami”). Nie powiedział, że ci poganie są częścią „nowego Izraela” a zatem mogą swobodnie bywać razem z jego towarzyszami „Żydami”). Zamiast tego, widać, że było wśród apostołów wyraźnie rozróżnienie między chrześcijanami z Żydów i z pogan, nawet w ciele Chrystusa. Piotr źle zrobił oddzielając się od nawróconych pogan, aby przypodobać się pewnym Żydom, lecz widać, że nigdy nie próbował spierać się o to, że stali się oni Żydami, czy to duchowymi czy innymi. .
  • Efez. 3:6
    Mianowicie, że poganie są współdziedzicami (z Izraelem)  i członkami jednego ciała i współuczestnikami obietnicy w Chrystusie Jezusie przez ewangelię,W tym fragmencie wierzący poganie są dziedzicami razem z Izraelem i współuczestniczą z Izraelem w ciele Chrystusa, nie dlatego, że stali się Izraelem.
    Ponownie widzimy, że Paweł rozróżnia między  poganami i Izraelitami w ciele Chrystusa. „Prawdziwy Izrael” (lub „Izrael Boży”) jest jedną częścią Kościoła, a zbawieni poganie są inną częścią Kościoła. Oni „współuczestniczą” w obietnicach w Chrystusie Jezusie, co pokazuje, że Kościół nie „zastąpił” Izraela.
  • Kol. 4:11-12
    I Jezus, zwany Justem. Oni są jedynymi Żydami, którzy są współpracownikami moimi dla sprawy Królestwa Bożego, oni stali się dla mnie pociechą.  Pozdrawia was Epafras, który pochodzi spośród was, sługa Chrystusa Jezusa, który nieustannie toczy za was bój w modlitwach, abyście byli doskonali i trwali we wszystkim, co jest wolą Bożą.Listo do Kolosan skierowany jest do pogańskiego zboru w Azji Mniejszej. Zauważ, że Paweł mówił o pewnych chrześcijanach, którzy byli jego towarzyszami Żydami, lecz Epafraz był chrześcijaninem, który był towarzyszem Kolosan, pogan. Paweł robi wyraźne rozróżnienie między chrześcijanami pochodzącymi z pogan, a tymi z Żydów.

Widzieliśmy przykłady oddzielenia niezbawionych Żydów od Kościoła, oraz przykładny rozróżnienia między Żydami i poganami w Kościele.
Dodatkowo, w NT są całe księgi (lub rozdziały), które są przeznaczone szczególnie dla Żydów lub pogan w Kościele:

  • Mat. 1:1-2
    Rodowód Jezusa Chrystusa, syna Dawidowego, syna Abrahamowego. Abraham był ojcem Izaaka, a Izaak ojcem Jakuba, a Jakub ojcem Judy oraz braci jego.
  • Mat. 1:17
    Tak więc wszystkich pokoleń od Abrahama do Dawida jest czternaście; od Dawida do uprowadzenia do Babilonu – pokoleń czternaście; od uprowadzenia do Babilonu do Chrystusa pokoleń czternaście.Ewangelia Mateusz był przeznaczona szczególnie dla nawróconych Żydów. Oto kilka przykładów komentarzy na temat tej ewangelii:”Z pośród czterech ewantelii, pierwsza, Mateusza, została npisana dla Żydów  (Israelology: The Missing Link in  Systematic Theology, Arnold Fruchtenbaum, p.763)

    „wydaje się, że Mateusz miał co najmniej dwa powody pisania. Po pierwsze, chciał pokazać niewierzącym  Żydom, że Jezus jest Mesjaszem…  Po drugie, Mateusz napisał ku zachęceniu wierzących Żydów. (The Bible
    Knowledge Commentary, Walvoord and Zuck, Dallas Theological Seminary, p.16).

  • Rzym. 1:11-13
    Pragnę bowiem ujrzeć was, abym mógł wam udzielić nieco z duchowego daru łaski dla umocnienia was, To znaczy, aby doznać wśród was pociechy przez obopólną wiarę, waszą i moją.
    A nie chcę, bracia, abyście nie wiedzieli, że często zamierzałem przybyć do was, aby i wśród was, podobnie jak wśród innych narodów, zebrać jakiś plon, lecz aż do tej chwili miałem przeszkody,
    Ta część listu jest skierowana w szczególności do nawróconych pogan. Na przykład, Paweł mówi o duchowych darach o ‘wzajemnym pocieszeniu przez obopólną wiarą’, pisał zatem do chrześcijan. Następnie ma nadzieję na zebranie żniwa wśród czytelników tej części listu, podobnie jak miał w przypadku innych pogan.
    Wskazuje to, że ta część listu była adresowana do wierzących pochodzenia pogańskiego.
  • Rzym. 2:17-21
    Jeśli tedy ty mienisz się Żydem i polegasz na zakonie, i chlubisz się Bogiem, I znasz wolę jego, i umiesz rozróżnić dobre od złego, będąc pouczonym przez zakon, I uważasz siebie samego za wodza ślepych, za światłość dla tych, którzy są w ciemności, Za wychowawcę nierozumnych, za nauczyciela dzieci, mającego w zakonie ucieleśnienie wiedzy i prawdy, Ty więc, który uczysz drugiego, siebie samego nie pouczasz? Który głosisz, żeby nie kradziono, kradniesz?Ta część zdecydowanie odnosi się do chrześcijan pochodzenia żydowskiego. Jak pisze autor „jeśli mienisz się Żydem” i wspomina Żydowski Zakon, zatem w tym miejscu mówi do Żydów.
  • Rzym. 11:13-14
    Do was zaś, którzy jesteście z pogan, mówię: Skoro już jestem apostołem pogan, służbę moją chlubnie wykonuję; Może w ten sposób pobudzę do zawiści rodaków moich i zbawię niektórych z nich.Ten fragment znów skierowany jest do nawróconych pogan.
  • Efez. 3:1
    Dlatego ja, Paweł, jestem więźniem Chrystusa Jezusa za was pogan – Wyraźnie zwraca sie do wierzących pogan.This section of Ephesians was clearly addressed specifically to Gentile Christians.
  • Hebr. 1:1
    Wielokrotnie i wieloma sposobami przemawiał Bóg dawnymi czasy do ojców przez proroków;List do Hebrajczyków był skierowany szczególnie do chrześcijan żydowskiego pochodzenia. Oto, co naukowcy mówią na temat tego listu:

    „Więcej można się dowiedzieć o adresatach listu niż o autorze. Po pierwsze, jest oczywiste, że byli Żydami a autor pisze z pełnym przekonaniem, że jego czytelnicy będą uznawali Stary Testament.
    Cały „podkład” listu jest wzięty z żydowskiej historii i religii. Po drugie, tylko wierzący pochodzenia żydowskiego byli w niebezpieczeństwie powrotu do Judaizmu (Israelology: The Missing Link in Systematic Theology, Arnold Fruchtenbaum, p.950).

    „silny nacisk autora na żydowskie prototypy i jego żarliwa polemika z trwałością systemu Lewiego da się najlepiej wytłumaczyć jeśli weźmie się pod uwagę, że większość czytelników była żydowskiego pochodzenia i mając skłonności do zwracania się w kierunku swej starej wiary. Bardzo silne i obszerne odwoływanie się do Starego Testamentu również najbardziej odpowiadało czytelnikom, którzy w nim wychowali” (The Bible Knowledge Commentary, Walvoord and Zuck, Dallas Theological Seminary, p.778)

  • Jak. 1:1
    Jakub, sługa Boga i Pana Jezusa Chrystusa, pozdrawia dwanaście pokoleń, które żyją w rozproszeniu.Księga Jakuba była skierowana szczególnie do wierzących Żydów. Oto kilka komentarzy, które naukowcy bibliści mówią na temat tego listu

    „Obiorcami tego listu jest dwanaście pokoleń, które żyją w rozproszeniu. Termin „rozproszenie” był i jest technicznym żydowskim określeniem Żydów żyjących poza swoją ziemią. (Israelology: The Missing Link in Systematic Theology, Arnold Fruchtenbaum, p.981)

    „Wyraźny jest adresat: „12 pokoleń rozproszonych między narodami” (Jk 1:1), ten list jest naznaczony Żydowskim aromatem. Ten list zdecydowanie jest przeznaczony do żydowskiego kręgu czytelników.
    Pomimo, że demonstruje staranną grecką dykcję, jest przepełniony hebrajską symboliką.
    (The Bible Knowledge Commentary, Walvoord and Zuck, Dallas Theological Seminary, p.816).

  • „1 Piotr. 1:1-2 (BW)
    Piotr, apostoł Jezusa Chrystusa, do wychodźców rozproszonych po Poncie, Galacji, Kappadocji, Azji i Bitynii, wybranych. Według powziętego z góry postanowienia Boga, Ojca, poświęconych przez Ducha ku posłuszeństwu i pokropieniu krwią Jezusa Chrystusa: Łaska i pokój niech się wam rozmnożą.
    Pierwszy List Piotr został zaadresowany w szczególności do chrześcijan spośród Żydów. Dla przykładu kilka komentarzy biblistów na temat 1 Ptr.:

    „Odbiorcami są wychodźcy rozproszeni po …. Fakt, że są oni w Rozproszeniu (słowo, które jest użyte jeszcze wyłącznie w ew. Jana 7:35 i Jk. 1:1) pokazuje, że byli to Żydzi żyjący poza swoją ziemią. Ten list  napisany został do żydowskich wierzących, żyjących między pogańską większością w środowisku Azji Środkowej, współczesnej Turcji.   (Israelology: The Missing Link in Systematic Theology, Arnold Fruchtenbaum, p.992-993)

    „Jest prawdopodobne, że Piotr pisał do żydowskich chrześcijan rozproszonych na zachodzia (1:1), a Jakub adresował list do żydowskich chrześcijan rozproszonych na wschodzie – w Babilionii i Mezopotamii.”    (The Bible Knowledge Commentary, Walvoord and Zuck, Dallas Theological Seminary, p.816)

  • 2 Piotr. 3:1
    List ten, umiłowani, jest już drugim listem, który do was piszę, a w nich chcę przez przypominanie utrzymać w czujności prawe umysły wasze,Drugi List Piotr został w szczególności zaadresowany do żydowskich wierzących. Dla przykładu kilka komentarzy biblistów na temat 2 Ptr.

    „Werset 3:1 stanowi wyraźnie, że ten list jest napisany do tej samego grupy ludzi, co 1 Ptr.        (Israelology: The Missing Link in Systematic Theology, Arnold Fruchtenbaum, p.1004)

    „Jest prawdopodobne, że Piotr pisał do żydowskich chrześcijan rozproszonych na zachodzia (1:1), a Jakub adresował list do żydowskich chrześcijan rozproszonych na wschodzie – w Babilionii i Mezopotamii.”    (The Bible Knowledge Commentary, Walvoord and Zuck, Dallas Theological Seminary, p.816)

  • Judy 1:1
    Juda, sługa Jezusa Chrystusa, a brat Jakuba, do powołanych, w Bogu Ojcu umiłowanych, a dla Jezusa Chrystusa zachowanych:
    List Judy jest w szczególności zaadresowany do wierzących z Żydów.  Dla przykładu kilka komentarzy biblistów na temat listu Judy:

    „Dużo cytuje z 2 Ptr. i tam gdzie Piotr używa czasu przyszłego Juda korzysta z czasu przeszłego. To, przed czym Piotr ostrzegał, że się stanie, stało się. … Odbiorcami listu (1b) byli oczywiście wierzący, a zdecydowane podobieństwo do 2 Ptr. prawdopodobnie znaczy, że pisał do tej samej grupy żydowskich wierzących, co Piotr.” (Israelology: The Missing Link in Systematic Theology, Arnold Fruchtenbaum, p.1009-1010)

    „To listu demonstruje to, że pierwotni odbiorcy byli żydowskimi chrześcijanami z Palestyny, którzy byli zgromadzeni w lokalnej społeczności. Odnośniki do wydarzeń Starego Testamentu Old i pozabiblijnej literatury identyfikuje odbiorców jako ludzi, którzy zrozumieją te odnośniki bez konieczności udzielania wyjaśnień.” (The Bible Knowledge Commentary, Walvoord and Zuck, Dallas Theological Seminary, p.918)

Zobaczyliśmy przykłady, w których niezbawionych Żydów (tj. niewierzącego Izraela) wyróżnia się spośród Kościoła,  widzieliśmy przykłady, w których wyraźne jest rozdział między Żydami i poganami wewnątrz Kościoła, oraz zobaczyliśmy, że są całe księgi (lub całe częsci ksiąg) w Nowym Testamenci, które zostały zaadresowane w szczególnścid o Żydów lub do pogan w Kościele.

Wszystkie te wyróżnienia dostaraczają następnych dowodów (w dodatku to wielkiej liczby dowodów, które już wcześnie zobaczyliśmy), że chrześcijanie z pogan nie stali się „duchowymni Żydami” a słowo „Izrael” nigdy nie odnosiło się do Kościoła.

W rzeczywistości, działania apostołów i starszych piewszego Kościoła daje nam jeszcze więcej potwierdzeń tego. Weźmy pod uwagę, że w Piśmie, osoba była uznawana za Żyda jeśli jego ojcem był Żyd. Z drugiej strony, jeśli czyjaś matka była Żydówką,a jej ojcem poganin, to technicznie ta osoba nie była postrzegana jako Żyd. Mamy taki przykłąd w Lev. 24:10-11, gdzie pewien mąż jest wielokrotnie opisywany jako nie-Żyd pomimo tego, że jego matka była Żydówką:

3 Moj. 24:10-11
A oto był między synami izraelskimi syn pewnej kobiety, Izraelitki, ale męża Egipcjanina. Ten syn Izraelitki pokłócił się w obozie z pewnym mężem Izraelitą. Syn tej kobiety Izraelitki bluźnił imieniu Pana i przeklinał go; przyprowadzono go tedy do Mojżesza. Matka jego nazywała się Szelamit, a była córką Dibriego, z plemienia Dan.

Ten człowiek nie jest opisany jako Izraelita (Żyd), lecz raczej jako „syn Izraelitki i ojca Egipcjanina” oraz „syn kobiety Izraelitki”.
Człowiek ten przebywał „wśród” Izrealitów, lecz sam nie był postrzegany jako Żyd. Niemniej jednak Nowy Testament pokazuje takie osoby miały wolnośc aby identyfikować się z Żydami, jak to możemy zobaczy w:

Dz.Ap. 16:1-3
Dotarł też do Derbe i do Listry. A był tam pewien uczeń, imieniem Tymoteusz, syn Żydówki, która była wierząca, i ojca Greka.
Bracia z Listry i Ikonium wystawili mu dobre świadectwo. Paweł chciał, aby ten udał się z nim w drogę, toteż wziąwszy go, obrzezał ze względu na Żydów, którzy mieszkali w owych okolicach; wszyscy bowiem wiedzieli, ze jego ojciec był Grekiem.

Ten framgent wywołuej wiele zamieszania między chrześcijanami, ponieważ ap. Paweł obrzezał Tymoteusza, choć Tytus nie został zmuszony do obrzezania:

Gal. 2:3-4
Ale nawet Tytusa, który był ze mną, chociaż był Grekiem, nie zmuszono do obrzezania, Nie bacząc na fałszywych braci, którzy po kryjomu zostali wprowadzeni i potajemnie weszli, aby wyszpiegować naszą wolność, którą mamy w Chrystusie, żeby nas podbić w niewolę,

Zauważ tutaj różnice. ani Tymoteusz ani Tytus nie mieli ojców Żydów  (zatem nie byli uważani za Żydów) i żadne z nich nie był jeszcze obrzezany. Lecz z jakiegoś powodu Tymoteusz został obrzezany, a Tytus nie? Dlaczego? Jest tak dlatego, że Tymoteusz był pół-Żydem, a zatem miał wolnośc do tego, aby się identyfikować jako Żyd przez obrzezanie. Lecz czy oznacza to, że poddawał się pod Żydowskie Prawo, przeciwko czemu Paweł nieustannie nauczyał (jak w Gal. 3:10)? NIe, ponieważ obrzezanie było znakiem, pieczęcią przymierza Boga z Abrahamem i jego potomkami, na wiele stuleci zanim Zakon został nadany (p. Gen. 17:9-14 oraz Gal 3:16-17). Paweł czuł, że dla Tymoteusz będzie najelpiej identyfikowac siebie jako Żyda (co było dla Tymoteusza dopuszczalne ponieważ jego matką był Żydówka), ponieważ Paweł i Tymoteusz usługiwali między Żydami (Paweł powołuje się na to w 1 Kor 9:20: „dla Żydów stałem się Żydem, aby Żydów pozyskać; dla tych, ktorzy są pod zakonem, jakobym był pod zakonem, chociaż sam pod zakonem nie jestem, aby tych, któzy są pod zakonem pozyskać”). Z drugiej strony, Tytus był całowicie poganinem. Nie był postrzegany jako Żyd w żaden sposób, czy to „duchowo” czy inaczej, a zatem nie było żadnego celu w obrzezywaniu go. Gdyby Tytus został „duchowym Żydem” z powodu przejścia na chrześcijaństwo, to również mógłby być obrzezany jak Tymoteusz, aby mógł się identyfikować jako Żyd. Jednak Tytus niegy nie był nazywany „duchowym Żydem” i nie został obrzezany. On był uważany za chrześcianina z pogan, a nie za „duchowgo Żyda”.

Co więcej, zauważ, że pierwsi chrześcijanie (wszyscy, którzy pochodzili z Żydów) mieli pewne zamieszanie związane z tym, jakcy powinni być chrześcijanie z pogan:

Dz.Ap. 15:5-6
Lecz niektórzy ze stronnictwa faryzeuszów, którzy uwierzyli, powstali, mówiąc: Trzeba ich obrzezać i nakazać im, żeby przestrzegali zakonu Mojżeszowego. Zgromadzili się więc apostołowie i starsi, aby tę sprawę rozważyć.

Widzimy, że pewni żydowskcy chrześcijanie czuli, że nawróceni poganie powinni być zmuszeni do bycia takimi jak Żydzi. Jeśli chrześcijanie z pogan są „duchowymi Żydami” to to był doskonały czas do wyjaśnienia tego. Lecz zwróć uwagę na reakcję przywódców Kościoła. Na synodzie w Jerozolimie został napisany list do wierzących pogan, aby pomóc wyjaśnić pozycje jaką chrześcijanie z pogan mieli zająć wobec żydowskich praktyk:

Dz.Ap. 15:23-24
Dając im do ręki następujące pismo: Apostołowie i starsi, bracia braciom, pochodzącym z pogan w Antiochii i w Syrii, i w Cylicji, przesyłają pozdrowienie.Ponieważ usłyszeliśmy, że niektórzy spośród nas zaniepokoili was naukami i wzburzyli dusze wasze, bez naszego upoważnienia,
Dz.Ap. 15:28-29
Postanowiliśmy bowiem, Duch Święty i my, by nie nakładać na was żadnego innego ciężaru oprócz następujących rzeczy niezbędnych: Wstrzymywać się od mięsa ofiarowanego bałwanom, od krwi, od tego, co zadławione, i od nierządu; jeśli się tych rzeczy wystrzegać będziecie, dobrze uczynicie. Bywajcie zdrowi.

Jeśli nawróceni poganie byli teraz „duchowymi Żydami” to ten list do nich byłby doskonałą okazją do wyrażenia tego i zachęcenia pogan do uważania się za część Izraela Bożego. Lecz synod  stwierdził coś przeciwnego! W istocie powiedzieli wierzący z pogan, że oni nie są w żaden sposób Żydami i nie potrzebują  być obrzezani, ani nie mają postrzegać siebie jako część Izraela, ani nie mają zaczynać żydowskich praktyk. Zamiast tego synod w Jerozolimie zasadniczo nakazał wierzącym poganom postępowanie w zakonie miłości nie robiąc tych rzeczy, które są obrzydliwe dla Żydów (unikanie wywoływania różnic między nimi a Żydami). Jest to dokładne echo tego, co Paweł napisał w Liście do Rzymian 14:13-15,  20-21:

Rzym. 14:13-1;  20-21
Przeto nie osądzajmy już jedni drugich, ale raczej baczcie, aby nie dawać bratu powodu do upadku lub zgorszenia.Wiem i jestem przekonany w Panu Jezusie, że nie ma niczego, co by samo w sobie było nieczyste;
nieczyste jest jedynie dla tego, kto je za nieczyste uważa. Jeżeli zaś z powodu pokarmu trapi się twój brat, to już nie postępujesz zgodnie z miłością; nie zatracaj przez swój pokarm tego, za którego Chrystus umarł.

Dla pokarmu nie niszcz dzieła Bożego. Wszystko wprawdzie jest czyste, ale staje się złem dla człowieka, który przez jedzenie daje zgorszenie. Dobrze jest nie jeść mięsa i nie pić wina ani nic takiego, co by twego brata przyprawiło o upadek.

Możemy zatem dostrzec w działaniach apostołów i starszych pierwszego Kościoła, że wierzący poganie nie byli w żaden sposób postrzegani jako Żydzi, ani „duchowo” ani inaczej.

Wniosek

Nowy Testament daje wyraźne rozróżnienie między wierzącymi Żydami i poganami i przekazuje wiele wyraźnych różnic między Izraelem a Kościołem. Dowody największej wagi pokazują, że wierzący poganie nie są „duchowymi Żydami’ i że Kościół nie „zastąpił” Izraela. Więcej dowodów rozróżnienia między Żydami i poganami i różnymi programami, które Bóg ma dla Izraela i Kościoła, zapraszam do przeczytania moich artykułów:

Mam nadzieję, że było to pomocne i niech Pan obficie błogosławi was podczas studiowania Jego Słowa!


Pochodzenie oryginału:

„Do Gentile Christians Become „Spiritual Jews”?”

URL: http://www.layhands.com/AreGentilesSpiritualJews.htm

In His Love,
Dave Root
Houston, TX,

Send e-mail to: dave@layhands.com USA

Wszelkie cytaty biblijne, o ile nie zaznaczono inaczej,
pochodzą z Biblii Warszawskiej Brytyjskiego Towarzystwa Biblijnego
Ten materiał nie podlega prawom autorskim. Możesz go
swobodnie kopiować i rozpowszechniać na chwałe Pana, o ile tylko nie
będzie on modyfikowany lub przeznaczony do celów zarobkowych.

aracer