Religijny kamuflaż


RELIGIA – DESTRUKCYJNA SIŁA:

Religia nieuchronnie wykrzywia ludzi daleko poza to, czym być powinni.
Zmienia porządek ludzkiej istoty w niekształcone i wstrętne parodie
rzeczywistych ludzi. Religia jest trującą i niebezpieczną siła
odpowiedzialną za niezliczone ludzkie nieszczęścia. Jest to substytut
– fałszerstwo – rozrywka. Religijne doktryny i pomysły są
odpowiedzialne za wojny, masakry, morderstwa, ostracyzm, podziały,
rozbite domy, zrujnowane istnienia, samobójstwa i związanie
silniejsze niż więzienne mury czy stalowe kraty.

Przez
ostatnie lata katolicko-protestancki konflikt w Płn. Irlandii
kosztował życie setki niewinnych ludzi; pięcioletnia wojna w Iranie i
Iraku ma swoje korzenie w ich abstrakcyjnej interpretacji
muzułmańskich doktryn. Chrześcijanie i muzułmanie w Libanie wysadzają
się w wieczność od wielu lat w imieniu religii.

Gorący
zapał zwany Krucjatami pobudzony przez wojowniczych religijnych
liderów w czasie Średniowiecza motywowany uwolnieniem
Jerozolimy od niewiernych jest kolejnym przykładem mocy religii ku
zniszczeniu. Grabież, gwałty i morderstwa były usprawiedliwiane w ten
sposób. Tysiące sprowadzonych na manowce pielgrzymów
wzięło do ręki broń i poszło do Świętej Ziemi, aby zabijać i niszczyć
w imieniu Chrystusa. (Warto zwrócić uwagę na to, że niektórzy
chrześcijanie zostali ostatnio pobudzeni, aby przejść śladami tych
dzikich krucjat, wstawiając się za ludźmi, którzy zostali
urażeni, okazując miłość i szukając przebaczenia.) W rzeczywistości,
ta idea, że cel usprawiedliwia środki jest ulubioną religijną
techniką. Hipokryzja, kłamstwo i zdrada zawsze są blisko religijnych
praktyk.

Juda
był ekspertem w tych cechach charakteru i oszukał innych uczniów
swą religijną posługą, która pokrywała jego złodziejskie i
zdradliwe działanie

RELIGIA
– INFILTRUJE KOŚCIÓŁ:

Nazbyt
często, wrogowie Boga są w Kościele. Jezus powiedział, że są jak
chwasty zasiane między zbożem (Mat. 13:24-30, 36-43) – fałszywi
chrześcijanie, którzy są wśród nas niemal całkowicie
nieodróżnialni od prawdziwych dzieci Bożych. Duchowe życie
byłoby o wiele łatwiejsze, gdyby rozpoznanie religii było proste.
Niestety fałszywa i zwodnicza moc religii nie ogranicza się do
heretyków i niewierzących. Zbyt prawdopodobne jest to, aby
szczerzy wierzący zostali odwiedzeni od prawdziwej wiary ku
stworzonej przez ludzi religijnej działalności. Przydarzyło się to
całej grupie kościołów w Galacji. Lista Pawła do nich jest
klasycznym przykładem korekty subtelnej, zwodniczej mocy religii,
która zwodzi i wypacza narodzonych na nowo wierzących.

Stworzone
przez ludzi zasady i przepisy są w stanie bardzo szybko zastąpić
miejsce prawdziwej relacji z Bogiem. Tradycje nieświadomie
stabilizują się lecz w końcu nie poddają się zmianom. Nie ma
wątpliwości co do tego, że stoi za religijnymi tradycjami zły duch.
Nie ma żadnego innego sposobu na wyjaśnienie ich mocy.

PRZELOTNA
CHWAŁA:

Te
stworzone przez ludzi substytuty chwały Bożej, trafnie zilustrowane
są życiu Mojżesza.

Poszedł
na Górę Synaj spotkać się z Bogiem i wrócił z twarzą
bijącą chwałą (Wyj. 34:29-35), lecz manifestacja chwały nie była
trwała. Pismo pokazuje nam, że Mojżesz założył na twarz zasłonę, aby
ludzie nie widzieli, że ta chwała zanika (2 Kor. 3:13). Ten sam
rozdział stwierdza, że jest to ilustracja serca i umysłu, które
mają na sobie zasłonę.

Jest
to wielki religijny kamuflaż; jest to próba zamaskowania
faktu, że chwała zanika a obecność Boża odchodzi. Zasłona jest
religijnym substytutem rzeczywistej relacji z Bogiem –
kościelne programy i tradycje zajmują miejsce modlitwy, chwały i
oddawania czci. Iluzja jaką to daje, to wrażenie, że wszystko jest
takie samo, lecz pod powierzchnią widać, że chwała odeszła!

EFEKTY
TUSZOWANIA

Jednym
ze skutków odejścia chwały i religijnego tuszowania sprawy
jest zaślepienie umysłu; brak objawienia. Czytanie Słowa Bożego staje
się rutynowe i bez znaczenia. Panuje brak zrozumienia, nie ma wzrostu
wiary a Biblia zamiast być Żywym Słowem (2 Kor. 3:14-14) staje się
książką religijną. Następnie w efekcie religijnego działania pojawia
się legalizm, o którym mowa w 2 Kor. 3, zwana służbą według
litery, a nie Ducha. Paweł mówi, że litera zabija, lecz Duch
daje życie.

LEKCJA
HISTORII:

Ruch
zielonoświątkowy zaczął się na początku poprzedniego stulecia w mocy
i chwale Bożej. Manifestacje obecności Pana w dramatyczny sposób
zmieniały życie tysięcy ludzi. Jednak w ciągu jednego pokolenia ta
początkowa chwała odeszła zmieniając się w rutynę i uregulowane
religijne ćwiczenia. Moja młodość została zdominowana przez ludzki
legalizm. Nasza relacja z Bogiem był określona przez to, czego nie
robisz, co ubierasz i jesz. Były przepisy dotyczące wszystkiego i w
bardzo subtelny sposób wielkie Boże poruszenie zostało
zatrzymane. Manifestacji Bożej chwały było niewiele, a przerwy między
nimi ogromne. Kazania głosiły potępienie, a wiara niemal nie
istniała. Tysiące zmarły. Podobnie jak Sards (Obj. 3), mieli imię,
jakby żyli, lecz byli umarli.

Lecz
to zdarza się wszędzie. Był taki czas, gdy chwała Boża, którą
utracono w ziemi Filistynów, została w cudowny sposób
odnowiona dla Izraela. Mężczyźni z Betszmesz zbierający żniwo,
stanęli w zderzeniu z Arką Przymierza, która właśnie w wracała
do Izraela. Był to wspaniały moment na odnowienie, manifestacja Bożej
chwały ponownie była obecna wśród Jego ludu. I wtedy popełnili
tragiczną pomyłkę – zdjęli wieko Arki. To wieko, to był Tron
Łaski, nad którym była kropiona krew ofiary. Odsłonili w ten
sposób kamienne tablice z Prawem, które znajdowały się
w środku i 50.000 umarło (I Sam. 5).

Człowiek
nie jest w stanie przeżyć spotkania z Bożym Prawem, bez ochrony
Miłosierdzia Bożego. Kiedykolwiek człowiek tworzył prawa po to, aby
być zaakceptowanym przez Boga, ludzie umierali… ich relacja z
Bogiem stawała się odległa. Jest to zawsze znak tego, że chwała
odchodzi i konieczny jest jakiś kamuflaż, aby ten fakt ukryć. Religia
nieuchronnie zwraca się ku programom i prawom, aby zastąpić straconą
manifestację Bożej obecności.

Wiele
lat po nieszczęściu w Betszemesz, król Dawid wprowadził Arkę
do centrum kraju, choć jeden człowiek usiłował zatrzymać poruszenie
Boże i umarł to tym razem wieko Arki nie zostało zdjęta. Odnowiona
obecność Boża sprawiła wielką radość i entuzjastyczną chwałę.

Chwała
Bogu za to, że w naszych czasach Arka została ponownie

odnowiona
i Boży lud raduje się, a tłumu otrzymują życie.

Tym
razem my musimy trzymać wieko Skrzyni.

UJAWNIANIE
BOŻYCH PRZECIWNIKÓW:

Za
każdym razem, gdy Boża chwała wraca i jest udzielana za darmo,
najpierw ujawni się wszystko i wszyscy, którzy sprzeciwiają
się Bożemu poruszeniu.

Psalm
68:1 mówi nam: „Powstaje Bóg, a pierzchają
wrogowie jego, i uciekają przed obliczem jego ci, którzy go
nienawidzą”. Wrogami Boga są ci, którzy wygodnie się
czują ze swoimi zasłonami ukrywającymi zanik chwały. W
rzeczywistości, w starożytnym Izraelu ten tłum wydawał się być
całkiem zadowolony z tego, że chwały już nie ma z nimi (Wyj. 34:30).
To są ci, którzy wykuwają sobie drogę na szczyty kościelnych
organizacji, po czym walczą tam o nie na życie i śmierć, cieleśni
przywódcy, którzy sprzeciwiają się wszelkiemu
poruszeniu Bożemu. Im jest potrzebna odcięta i sucha religia, bez
żadnych niespodzianek!

Lecz
dla tych, którzy są zbyt spragnieni, aby utknąć w rutynach
religijnego życia, jest inne wyjście. Paweł obiecał, że gdy zasłona
zostanie zdjęta z naszych serc i spojrzymy zdecydowanie w twarz Pana,
doznamy przemiany z chwały w chwałę przez Ducha Pańskiego w ten
sam obraz
(2 Kor. 3:18).

Nieustannie
każdy wierzący ma do wyboru

albo
zasłonę, albo odkrytą twarz.

Nigdy
nie dopuść do tego, abyś utknął w religijnym kamuflażu
.

 

wrogowie jego, i uciekają przed obliczem jego ci, którzy goпродвижение сайтов оплата за результат

Feminizacja kościoła

Logo_Wood

Leon J. Podles (fragmenty)

Być może już zauważyłeś, że generalnie, mężczyźni nie są tak zainteresowani religią jak kobiety, a jeśli mężczyźni są szczerzy to powiedzą ci, że ogólnie mają takie odczucie, że kościół jest dla kobiet. Mogą dodać do tego, że kobiety są bardziej emocjonalne niż mężczyźni, czy też, że religia jest taką podporą, której mężczyzna nie potrzebuje.

W mojej książce „Impotencja Kościoła: feminizacji chrześcijaństwa” badam temat braku mężczyzn w zachodnim kościele. Tutaj zamierzam dokonać krótkiego podsumowania tez zawartych w książce, mówiących o tym, że, po pierwsze: mężczyźni trzymają się z dala od chrześcijaństwa, ponieważ uważają je za zagrożenie dla swojej ciężko zdobytej męskości. Po drugie: wyjaśnię jak to się stało, że kościół zaczął być identyfikowany z kobiecością. Po trzecie: rozważę w jaki sposób ta feminizacja podkopała ojcostwo, oraz w jaki sposób Kościół może zdobyć mężczyzn i pomóc im być chrześcijanami i chrześcijańskim ojcami.

Socjolodzy zebrali statystyki dotyczące praktyki i przekonań i te badania potwierdzają popularne wrażenie: religia, szczególnie chrześcijańska różnorodność, jest przeważająco kobiecą sprawą w zachodnim społeczeństwie. James H.Ficher pyta: „Czy mężczyźni są rzeczywiście mniej religijni od kobiet?”1
Większość badań na to pytanie wydaje się wskazywać, że tak jest i to przejawia się we wszystkich chrześcijańskich kościołach, denominacjach i sektach na Zachodzie. Michael Argyle generalizuje: “Kobiety są bardziej religijne niż mężczyźni pod wszystkimi względami, szczególnie w dziedzinie modlitwy osobistej, jak również członkostwa, uczestnictwa i postawy”2. Gail Malmgreen wskazuje, na nierówność płci wśród kleru i płeć wierności: „We współczesnej zachodniej kulturze, religia było przeważająco kobiecą sferą. Niemal w każdej sekcie i chrześcijańskiej denominacji, pomimo że mężczyźni zmonopolizowali władzę, kobiety stanowią większość członków3”. Chrześcijaństwo jest religią kobiet i dla kobiet.

Kobiety nie tylko zazwyczaj częściej od mężczyzn chodzą do kościoła, są również bardziej aktywne i lojalne. Georg Banra napisał w połowie lat 90-tych o Amerykanach: „Kobiety chętniej uczestniczą w zgromadzeniach w ciągu tygodnia  jak też 50%
kobiet chętniej niż mężczyźni przyznaje, że są „religijne” i stwierdzają, że są „całkowicie oddane” chrześcijańskiej
wierze4.
Ta przepaść wydaje się wzrastać gwałtownie. W 1992 roku 43% mężczyzn uczestniczyło w życiu kościoła; 1996 tylko 28%5. Uczestnictwo w kościele w Stanach Zjednoczonych to około 60% kobiet i 40% mężczyzn. Im bardziej liberalna denominacja, tym wyższy procent kobiet. Fundamentaliści są podzieleni niemal równo, lecz jedyną religią, w której czasami pojawia się większość mężczyzn to Wschodni Ortodoksi, Ortodoksyjny Judaizm, Islam i religie wschodnie takie jak Buddyzm. Mężczyźni mówią, że wierzą w Boga, tak samo jak kobiety, lecz im więcej chrześcijańskich praktyk i wierzeń się pojawia, tym mniej są im oddani. Mężczyźni znacznie rzadziej chodzą do kościoła od kobiet, jak też znacznie mniej wierzą w życie po śmierci, niebo i piekło.

To zróżnicowanie nie jest ograniczone do Północnej Ameryki. W XVII wiecznej Nowej Anglii, Cotton Mather zdumiewał się nad tym, dlaczego jego zbory są w przygniatającej części damskie. Nie są również Stany Zjednoczone najgorsze w tym. Mężczyźni z Ameryki Łacińskiej nieustannie opierają się chodzeniu do kościoła6. W jednej z konserwatywnych hiszpańskich wiosek uważane jest za haniebne dla mężczyzny, aby był wyjątkowo religijny. Mężczyzna jest poniżany, pasar vergüenza, jeśli ma długi lub „jeśli widuje się go w kościele z różańcem lub siedzącego w pierwszej ławce” 7.
Mężczyzna może być katolikiem bez noszenia piętna hańby, lecz zewnętrzna religijność jest niezgodna z męskością. W całej Europie ten powtarza się ten sam obraz. W Anglii różnica wzrastała: „brak równowagi między płcią staje się czymś więcej niż mało znaczącym elementem we współczesnym społeczeństwie”8. Różnica ta może być prześledzona tak daleko wstecz, jak daleko sięgają pierwsze statystyki dotyczące kościoła – i dotyczy to nie tylko różnic widocznych zewnętrznie, lecz również w zakresie wiary:o wiele więcej kobiet niż mężczyzn określa Chrystusa jako podstawę wiary9.
We współczesnej Francji kościół jest zdominowany przez kobiety. Jest tak od czasów, gdy Francja podniosła się z okresu skrajnego antyklerykalizmu w XIX wieku. Różnica między uczestnictwem kobiet i mężczyzn zmalała nieco w połowie XX wieku, częściowo ze względu na to, że więcej mężczyzn chodziło do kościoła, a częściowo, ponieważ mniej kobiet chodziło10. Sytuacja była znacznie gorsza w XIX wieku, gdy szalał antyklerykalizm. W 1858 roku rektor Montpellier rozpaczał nad tym, że „religijne obowiązki są niemal całkowicie zaniedbane przez mężczyzn czy też praktycznie rzecz biorąc wykonywane są tylko dla oka. Generalnie kobiety wykonują ich obowiązki” 11. Powiedział tak, ponieważ tylko 15% mężczyzn wykonało swoją Wielkanocną powinność. W 1877 w zachodniej części dekanatu Orleanu zaledwie 4.7% mężczyzn przyjęło Wielkanocną Komunię, pomimo że zrobiło to 26% kobiet 12.
Strategią francuskiego kościoła stało się utrzymanie obecności w społeczeństwie przez wpływy kobiet13. Strategiczne decyzje dotknęły nawet doktryny. Kościół od pewnego czasu trwał w potępianiu antykoncepcji. Lecz we Francji wieśniacy praktykowali stosunek przerywany, aby ograniczać podział swojego dziedzictwa. Zgodnie z radą Alfonsa de Ligouri, spowiednicy zdecydowali, że kobiety są niewinne, jeśli ich mężowie stosują ten środek antykoncepcji. Ta decyzja opierała się na strachu przed tym, że rygoryzm spowoduje zrażenie kobiet i utratę wpływów kościoła we francuskim społeczeństwie. W 1842 roku Trappis (lekarz) Debryne kłócił się z rygorystycznymi postawami w tej dziedzinie: „Należy zwrócić poważną uwagę na to, aby nie zrażać kobiet przez nieroztropny rygor; ta sprawa jest szczególnej wagi. Następne pokolenie jest w rękach kobiety, przyszłość należy do niej. Jeśli kobieta odejdzie od nas [„nas” wydaje się być skierowane do jego czytelników księży], to wraz z nią wszystko zniknie i rozpadnie się w otchłań ateizmu – wiara, moralność, i nasza cała cywilizacja14.

Gdziekolwiek zachodnie chrześcijaństwo się rozprzestrzeniało, kościół feminizował się. Reuther zauważa, że „w Niemczech, Francji, Norwegii i Irlandii kobiety stanowią 60-65% aktywnych członków. W Korei, Indiach i Filipinach – 65-70%15.

Anegdotyczne dowody wskazują, że ten schemat większej kobiecej pobożności sięga wstecz poza Reformację. Nawet średniowieczni kaznodzieje czynili uwagi do kobiet, jako bardziej aktywnych w kościele”16. Bliższa analiza danych socjologicznych pokazuje, że tak ściśle to nie bycie mężczyzną czy kobietą stanowi różnicę, lecz bycie męskim lub kobiecym. Znaczy to, że mężczyźni, którzy mają kobiece cechy osobowości znacznie częściej mają zwyczaj chodzić do kościoła niż inni mężczyźni. Kobiety, które mają męskie cechy osobowości, zwyczaj rzadziej chodzą do kościoła niż inne.

Męskość i Kościół.

Antropolodzy i psycholodzy rozwoju, którzy badali sprawę męskości doszli do powszechnej zgody, co do topologii męskości. Zacznę od narodzin dziecka, ponieważ jest to coś, z czym niemal wszyscy jesteśmy zaznajomieni. Chłopiec rodzi się z kobiety i ma bardzo intensywną, bliską relację z matką przez kilka pierwszych lat swego życia. Początkowo dziecko nawet nie zdaje sobie sprawy z tego, że jest osobnym bytem, inną osobą. Następnie zaczyna stopniowo dochodzić do tego, że jego matka różni się od niego w niezmiernie ważnym aspekcie: jest ona tym, czym on nigdy nie będzie mógł i nie powinien być – kobietą. Chłopiec musi przełamać tą głęboką, bliską więź z matką, aby ustabilizować swoją własną tożsamość. Dziewczynka jest inna, ona może stać się kobieca naśladując swoją matkę. Chłopiec nie może być męski imitując swoją matkę; on musi odwrócić się od tego modelu, zazwyczaj w stronę ojca. Na chłopca jest wywierana silna presja, aby tego przełomu dokonał. Jeśli tego nie zrobi, nazywany jest maminsynkiem, dziewczyną i znacznie bardziej dokuczliwymi epitetami. Uczy się tego, że za wszelką cenę musi zostać mężczyzną.

Mężczyzna niesie inną odpowiedzialność w życiu: podejmuje niebezpieczne prace w społeczeństwie, może pracować sam do śmierci, jak prawnik, zostać zastrzelonym na wojnie czy cokolwiek pośrodku. Nawet w Stanach Zjednoczonych mężczyźni zajmują niemal wszystkie niebezpieczne pozycje w naszym społeczeństwie, mierzone według prawdopodobieństwa poniesienia śmierci czy odniesienia ran. Tylko wtedy, gdy zarobi na swoje ostrogi jako mężczyzna, może włączyć się do świata kobiet żeniąc się i stając ojcem rodziny. Jako chłopiec jest strzeżony i zaopatrywany we wszystko; jako mężczyzna musi ochraniać i zaopatrywać innych, nawet kosztem własnego życia. Ten schemat jest niemal uniwersalny. Generalnie społeczeństwa posiadają coś, co antropolog z Yale, David Gilmore, nazywa „ideologią męskości”. Na całym świecie chłopcy są poddawani inicjacjom i próbom mającym na celu przełamanie ich relacji z matkami. Chłopcy muszą uczyć się znosić ból, cierpieć ubóstwo, tak by mogli w przyszłości podejmować niebezpieczne i wyniszczające zajęcia, które są we wszystkich społecznościach. Świat kobiecy jest bezpieczniejszy (dla mężczyzny): nie ponosi on niebezpieczeństwa rodzenia dzieci. Dlatego mężczyzna musi być nieustannie naciskany na dystansowanie się od kobiecego świata. Otrzymuje wyższy status w zamian za wzięcie na siebie męskiej roli, lecz płaci za to cenę. Michael Levin mówi: „Jeśli rola w seksie ma być uważana za wynik negocjacji, w których mężczyzna otrzymuje dominację w zamian za ryzyko gwałtownej śmierci, to trudno powiedzieć, że zrobił dobry interes”.

Zachodnie chrześcijaństwo stało się częścią kobiecego świata, od którego mężczyźni muszą się oddzielać, aby osiągnąć męskość; tak to czują. To dlatego trzymają się z dala od kościoła, a szczególnie wtedy, gdy widzą, że mężczyźni zaangażowani w kościele, są zazwyczaj mniej męscy. Większość religijnych denominacji, tych, które są najbardziej widoczne na zewnątrz, ma jak najgorszą reputację. Anglo-Katolicy zostali zrugani przez wiktoriańską prasę jako niemęscy, ponieważ oddali się gipsowym i koronkowym figurom (w niektórych przypadkach ta krytyka była uzasadniona). Psychologiczne badania wykryły związek między kobiecością w mężczyźnie a zainteresowaniem religią. Mogą wystąpić nawet fizyczne różnice. Wśród mężczyzn, piłkarze i aktorzy mają wyższy poziom testosteronu, a usługujący (w kościele) niższy. Powodzenie i poczucie własnej wartości mogą zmienić nawet poziom hormonu.

Dlaczego Kościół jest „kobiecy”? Czy jest coś w sposób wrodzony kobiecego w chrześcijaństwie? Wielu tradycyjnych chrześcijan wierzy, że tak jest, lecz Bóg wcielił się jako mężczyzna i uczniowie Jezusa byli klasycznymi przykładami rozwoju męskiego. On Sam nawet musiał ustanowić pewien dystans miedzy sobą, a swoją matką; zostawił ją, aby jako nastolatek nauczać w świątyni, wykonywać dzieło Ojca; zostawił ją, aby podjąć swoją publiczną służbę; i ostatecznie musiał zostawić ją, gdy zmarł. Bóg Judaizmu i Ojciec Jezusa Chrystusa był męski, ponieważ był świętym Bogiem, co oznacza, że był oddzielony do Stworzenia. Hebrajskie słowo „święty” to kaddosz – „oddzielony”. Żydzi poznawali Boga, naturę Ojca poprzez jego działania, które były działaniami oddzielania. On oddzielił lud, Żydów, od pogańskich narodów; On oddzielił światło od ciemności, ziemię od morza. On stwarzał przez rozdzielenie, Jego lud był ludem oddzielonym, oddzielonym od reszty świata. Dzieła Jezusa były dziełami Boga. On stworzył nowych ludzi przez oddzielenie ich od Żydów, On nie przyszedł po to, aby przynieść pokój, lecz miecz, który dzieli.

Gdy chrześcijaństwo rozprzestrzeniało się wszędzie prowokowało opozycję, gwałt, prześladowania i morderstwa od Ukrzyżowania do współczesnych chrześcijan, których ukrzyżowano w Sudanie. Ten nowy lud został powołany do tego, aby być świętym i oddzielonym od tego świata. Czas życia męczenników i ojców kościoła pierwszego tysiąclecia nie przejawiał wielkich znaków ku temu, aby chrześcijaństwo miało być szczególnie przeznaczone dla kobiet czy czegoś, co jest zagrożeniem dla męskości.

Czas feminizacji zachodniego chrześcijaństw może być określony raczej dokładnie. Nagle, w XIII w., w czasie życia św. Dominika i św. Franciszka kobiety zaczęły angażować się w kościele do tego stopnia, że zarówno Franciszek jak i Dominik ostrzegali swoich uczniów, aby nie poświęcali całego czasu na głoszenie kobietom i ignorując mężczyzn. Św. Franciszek z Asyżu, w dość niecharaktrystycznej uwadze, powiedział (zgodnie przekazem Tomasza z Pawii), „Pan zabrał nam żony, ale diabeł dał nam siostry”17. Święty Dominik usiłował utrzymywać swoich uczniów z dala od kobiet. Pierwsze konstytucje zapisane w 1220 roku, przed śmiercią Dominika w 1221, zabraniały Dominikanom cura monialum, „duchowego kierunku ku kobietom”18. Ten zakaz wydawał się nie bazować na jego strachu przed celibatem  lecz na obawie, że jego uczniowie zostaną przytłoczeni przez kobiety i będą lekceważyć głoszenie mężczyznom19.  Tak też rzeczywiście się stało. W ciągu stulecia Dominkanie większośćswego czasu poświęcali kobietom.

Co stało się w średniowiecznym kościele? Otóż w kazaniach mający bardzo głęboki wpływ na temat Pieśni nad Pieśniami Bernard z Clairvaux nauczał, że relacje między duszą Chrystusa do Boga, była tego rodzaju, jak oblubienicy do Niebiańskiego Oblubieńca. W ten sposób rozwijał swoje alegoryczne egzegezy, które sięgają Orygenesa, lecz jego nauczanie padło na płodny grunt i zostało przyjęte przez ludową pobożność, pomimo, że te słowa nie były właściwe. Emocje i sentymenty zawsze grały pewną rolę w chrześcijaństwie, lecz teraz z jakiegoś powodu te emocje należało do kobiet. Język Bernarda, który wyrażał jedność duszy z Bogiem w erotycznych terminach, był bardzo odpowiedni dla kobiet. Valerie M.Lagorio w swej podróży po mistycznej literaturze dochodzi do wniosku: „W pracach kobiet wizjonerek, zwraca uwagę powszechność Brautmystik (mistycyzm duchowego małżeństwa), miłosnych spraw między Chrystusem a duszą, prowadzących do opowiedzenia się i małżeństwa20. „Brygida Szwedzka zazwyczaj odnosiła się do siebie samej w trzeciej osobie, jako „oblubienicy”21.

Ślubna jedność duszy z Chrystusem nie jest czymś innym czy wyższym niż małżeństwo ziemskie; zastępuje je i konkuruje z pewnym fizycznym erotyzmem straconej seksualnej jedności. Margaret Ebner, czuje, że Jezus przebija ją „ swym wartkim strzałem (sagitta acuta) ze swej włóczni miłości22”. Jezus powiedział do niej takie słowa: „Twoja słodka miłość dotyka mnie, twoje wewnętrzne pragnienie przymuszają mnie, twoja płonąc miłość związuje mnie, twoja czysta prawda trzyma mnie, twoja płomienna miłość trzyma mnie blisko. Chcę dać ci pocałunek miłości, który jest rozkoszą twojej duszy, słodkie wewnętrzne poruszenie, miłosny dodatek23”. Usłyszała o tym pocałunku od Bernarda: „Tęskniłam i bardzo pragnęłam otrzymać ten pocałunek tak, jak mój pan św. Bernard go dostał”24.

Ten wyraźny erotyzm średniowiecznych mistyków ciągle jest w pobliżu, jak każdy, kto przeczytał „Mariette in Esctasy” wie. Pseudo-mistycy, którzy mieli erotyczne fantazje dotyczące Jezusa zalali Katolicki Kościół. Jest to skrajność, lecz większość ludowej pobożności zachowuje rozwodnioną wersję tego erotyzmu. Zarówno Katolicy jak i Ewangelicy mówią o swojej osobistej relacji z Jezusem. Z wywiadów zawartych w książce, „The Church Impotent” wynika jasno, że to, jak ludzie rozumieją ten język, jest romantyczną więzią z Jezusem, „zakochiwaniem się w Jezusie”. Nie tylko stare pieśni takie jak: „O, jak ja kocham Jezusa” mają na sobie ten znak. Frederica Mathewes-Green przekazuje, że jest taka generacja chrześcijańskiego rocka, która chrystianizuje miłosne pieśnie wstawiając w nich imię Jezus zamiast „sympatia” (dosł.: „girlfriend”). Wydaje mi się, że nawet doktryna poddała się feminizmowi kościoła. Kobiecość charakteryzują takie tematy jak: jedność, integracjai i utrzymywanie relacji.

Uniwersalizm stał się wizją otrzymywaną niemal we wszystkich kościołach, dziś. Uniwersalizm jest doktryną, która mówi, że wszystkie ludzkie istoty (a niektórzy dodają nawet upadłych aniołów) będą na końcu zbawione, a piekło, jeśli istnieje, będzie puste. Julia Norweska usłyszała Jezusa mówiącego: „Wszyscy będą zbawieni”. Pytała o to, w jaki sposób, lecz powiedziano jej tylko „wszyscy będą zbawieni”. Inni święci sprzeczali się z Bogiem, pytając jak może on posyłać do piekła nawet grzeszników. Hans Urs von Balthasar, ulubieniec Jana Pawła II, napisał: „Czy mamy odwagę wierzyć, że wszyscy będą zbawieni?”Jego odpowiedź brzmi: „tak” i z pewnością skłania się ku uniwersalizmowi. Był on pod znacznym wpływem mistyczki Adrianny von Speyer.

O ile wszyscy mamy nadzieję i modlimy się o to, aby tak się stało, Jezus pozostawia nam wiele zdecydowanych ostrzeżeń mówiących o ogniach piekielnych i o robactwie, które nie giną. On oddzieli owce od kozłów w dniu ostatecznym. Nawet w zwykłym chrześcijańskim życiu osąd, potępienie i piekło znikły z powszechnej świadomości, podobnie jak praktyka wyznawania grzechów. Skoro wszyscy pójdziemy do nieba, to po co przejmować się pokutą? Jeśli wszyscy idą do nieba to, po co ludzie mają zostawać chrześcijanami? Jeśli chrześcijaństwo jest zwykła grą słów czy dekoracją, to mężczyźni mają ciekawsze rzeczy, na które mogą wykorzystać swój czas.

Mężczyźni szukają swego religijnego spełnienia poza Chrześcijaństwem. Wolni Masoni i podobne organizacje podjęły konfrontację ze śmiercią i nowym narodzeniem człowieka. Sporty stały się nową religią, jak kiedyś wojna, nacjonalizm, faszyzm i nazizm. Mężczyźni szukali tego co transcendentne nie w chrześcijaństwie, lecz w nowych religiach męskości. Mężczyźni znają przejścia śmierci i nowego narodzenia, ponieważ wszyscy musieli umrzeć dla bezpiecznego matczynego świata i bycia chłopczykiem, aby narodzić się jako mężczyźni. Oni wiedzą o tym, że aby być w pełni męskim, trzeba umrzeć i narodzić się na nowo, a zatem szukają śmierci i ponownego narodzenia wszędzie, gdzie tylko mogą je znaleźć. Chrześcijaństwo jest religią śmierci i zmartwychwstania, lecz bez męskości, oddzielonej od chrześcijaństwa, zbyt często dostarcza kiepskiej podróbki zmartwychwstania i rzeczywistej śmierci.

Przekształcanie mężczyzn w chrześcijańskich ojców.

Mężczyzna może być uczony wyłącznie przez innego mężczyznę, a zbyt wielu pastorów nie jest prawdziwymi mężczyznami. Po opublikowaniu tej książki zadzwonił do mnie pewien pastor. Był on ordynowanym Prezbiteriańskiego Kościoła. Gdy przyszedł do seminarium, został poddany serii psychologicznych

badań i rozmawiał z psychiatrą. Psychiatra przyjrzał się wynikom i pierwszym pytaniem jakie zadał było: „Czy jesteś homoseksualistą?” Kandydat odpowiedział: „Nie, nie jestem, a dlaczego pytasz?”. Psychiatra na to: „Masz psychologiczny profil homoseksualisty, lecz nie przejmuj się tym, wszyscy usługujący w twojej denominacji, którzy odnieśli sukces, mają taki sam profil”. Po przeczytaniu tej książki zdał sobie sprawę z tego, że problem polega na tym, że pastorzy, często zostają pastorami, ponieważ lubią brać udział w kobiecym świecie i adoptują mentalne postawy kobiet, które są ich podstawową audiencją. U takich mężczyzn psychologiczny profil jest zniewieściały.

Pastor razem z mężczyznami w kościele powinien wypracowywać programy, które pomogą wyrosnąć chłopcom na mężczyzn.

Inicjacja do tajemnic religii powinna być częścią stawania się mężczyzną,

a nie czymś, co prowadzi z dala od męskości.

Chłopcy są znacznie bardziej fizyczni i dla nich szkółka niedzielna jest zwykłą kontynuacją całej pięciodniowej męczarni siedzenia cicho. Aktywność fizyczna i trening powinny być łączone z treningiem religijnym. Skauci dostarczają znakomitego modelu: mogą oni z łatwością wcielić rytuały inicjacyjne. Jeden z luterańskich kościołów w Baltimore zaadoptował Królewskie Zaproszenie. Skauci modlili się całą noc w ciemnym kościele a rano otrzymywali miecz i swoje skautowskie mundurki w ceremonii, która odbywa się przed całym zgromadzeniem.

Kościół towarzysząc chłopcom w całej drodze do męskości, może pomóc im stać się lepszymi ojcami. Pomimo że, oczywiście, ojcostwo jest wypełnieniem męskości, wymaga ono ponownego złączenia z kobiecością, domowym światem i napotkania wyzwań i niebezpieczeństw. Rola obrońcy czy dostawcy jest również wyzwaniem, a znacznie głębiej, taki młody mężczyzna musi sam uniknąć utknięcia w młodzieńczych poszukiwaniach dreszczyków emocji.

Inicjacja do tajemnicy religii powinna być częścią stawania się mężczyzną, a nie czymś, co prowadzi z dala od męskości. Chrześcijańscy ojcowie powinni instruować swoich synów, przede wszystkim przez przykład. Ojcowie powinni prowadzić rodzinne modlitwy, czytanie Biblii i wspólne wyjścia do kościoła. Ojcostwo powinno być podkreślane w kazaniach tak, jak to jest w Biblii. Wiele miejsca w Starym Testamencie jest poświęcone na wyjaśnianie jak być ojcem i ojciec ma kluczowe znaczenie dla chrześcijańskiego domostwa w Nowym Testamencie.

Głoś cała ewangelię razem z tymi niewygodnymi częściami. Piekło i potępienie są rzeczywistością i nikomu nie przynosi nic dobrego zapominanie o tym. Chrześcijaństwo jest sprawą skrajnie poważną, znacznie bardziej poważną niż ekonomia i polityka. Chrześcijaństwo może dać prawdziwą inicjację do tajemnicy życia i śmierci, nieba i piekła, duchowej walki i przeznaczenia ludzkiej rasy. Mężczyźni wymagają treningu w duchowej dyscyplinie i będą uważali to za wartościowe, jeśli dostrzegą wagę chrześcijaństwa. Pomimo swych słabych punktów książka Mitch’a Finley’a „Tylko dla mężczyzn: strategie katolickiego życia” ma w sobie praktyczne podejście.

Pamiętaj o tym, że celem Kościoła nie jest przylgnięcie do matki. Pastorzy nie powinni myśleć, że ich zadaniem jest przyprowadzanie mężczyzn i wprowadzanie ich do wszelkiego rodzaju pobożności i komitetów. Chrześcijańska forma jest konieczna, lecz rolą pastora powinien być ojciec, a nie matka. Robotą ojca jest oddzielić swoje dzieci od młodzieńczej zależności i wysłać ich przygotowanych do bitwy ich życia. Rolą laikatu jest być na zewnątrz w świecie, chrystianizacja naszej kultury. Każdy ktokolwiek próbował to zrobić wie, że jest to walka i że Kościół potrzebuje znacznie więcej niż tylko kilku dobrych mężczyzn.

Oryginał:

http://www.touchstonemag.com/docs/issues/14.1docs/14-1pg26.html

1James H. Fichter, “Why Aren’t Males So Holy?” Integrity 9 (May 1955): p. 3.

  1. 2Michael Argyle, Religious Behaviour (London: Routledge and Kegan Paul, 1958), p. 76.

  1. 3Gail Malmgreen, “Domestic Discords: Women and the Family in East Cheshire Methodism, 1750–1830,” in Disciplines of Faith: Studies in Religion, Patriarchy and Politics (London: Routledge and Kegan Paul, 1987), p. 56.

  1. 4George Barna, Index of Leading Spiritual Indicators (Dallas: Word Publishing, 1996), p. 87.

  1. 5George Barna, “The Battle for the Hearts of Men,” New Man, vol. 4, no. 1 (January-February 1997): p. 42.

6Carmela Lison-Tolosana, Belmonte de los Cabelleros: A Sociological Study of a Spanish Town (Princeton: Princeton University Press, 1983), p. 309.

  1. 7Lison-Tolosana, Belmonte, p. 338.

  1. 8Grace Davie, Religion in Britain Since 1945: Believing Without Belonging (Oxford: Blackwell Publishers, 1994), p. 118.

  1. 9Davie, Religion in Britain, p. 119.

  1. 10Femand Boulard pisze: „Zachowania płci, bardzo odmienne w poprzednich okresach, wyraźnie zmieniły się w kierunku zbliżonych proporcji. Niedzielny spis, który objął diecezję Versailles 23 listopada 1975 roku, pokazał wyraźnie, że ilość mężczyzn [proporcja mężczyzn praktykująca katolicyzm] ustabilizowała się niemal wszędzie między 35-40%, dla grupy powyżej 25lat; nieco słabiej kształtuje się w środowiskach wiejskich i osiąga całkowita zgodność 50% wśród niektórych starszych mieszkańców miast. W przeciwieństwie do tego w latach 1907-1908 w sąsiedztwie Versailles, ta proporcja było to 15.6%, w okolicy 1880 dla całej diecezji nie sięgała 11% (Matérieux pour l’histoire religieuse du peuple français XIXe–XXe sičcles [Paris: Editions de L’Ecole des Hautes Etudes en Sciences Sociales, 1982], p. 19). Niemniej statystyki z tej książki mówią o długotrwałej i masowej różnicy w religijnej praktyce francuskich kobiet i mężczyzn.

  1. 11Gerard Cholvy and Yves-Marie Hilaire, Histoire religieuse de la France contemporaine, vol. III (Toulouse: Bibliothecque histoire privat, 1985), p. 299.

  1. 12Christianne Marcilhacy, Le Diocčse d’Orléans sous l’episcopat de Mgr. Dupanloup (Paris: Librarie Plon, 1962), p. 531.

  1. 13The current situation in the Catholic Church, in which contraception is officially condemned but those who adhere to this doctrine are largely excluded from Catholic education and diocesan structures, may be due to the same strategy of not offending women.

  1. 14Quoted by Langlois, Claude. “Féminisation du catholicisme,” in Histoire de la France religieuse, vol. 3, Du rois Trčs Chrétien ŕ la laicité républicaine (Paris: Editions du Seuil, 1991), ed. Jacques Le Goff, p. 303.

  1. 15Rosemary Radford Reuther, “Christianity and Women in the Modern World,” in Today’s Woman in World Religions, ed. Arvind Sharrna (Albany: State University of New York Press, 1994), p. 285.

  1. 16Berthold von Regensburg głosił: “Ir frouwen, ir sît barmherzic unde gęt gerner zuo kirchen danne die man unde sprechet iuwer gebete gerner danne die man unde gęt zu predigen gerner danne die man” (Predigten, vol. 1, ed. Franz Pfeiffer [Vienna: Wilhelm Braumüller, 1862], p. 41). W innym gazaniu, Berthold kontynuuję ten sam sposób mówiąc, że kobiety są: “erbaumherziger, danne die man und betet gerner, mit venie, mit danne die man, mit kirchgengen, mit riuwe, mit űf stęn, mit salter lesen, mit vigilie. Mit maniger guottćte sît ir bezzer.” (bardziej miłosierne i chętne do modlitwy twarzą do ziemi niż mężczyźni, odwiedzania kościoła, milczenia, stania czytania Psałterza, czuwań. Przez liczne dobre uczynki, jesteście lepsze” (Predigten, vol. 2, p. 141).

17Dominus a nobis uxores abstuli, dyabolus autem nobis procurat sorores” (quoted by Herbert Grundmann, Religiöse Bewegungen im Mittelalter [Hildesheim: Georg Olms Verlagsbuchhandlung, 1961], p. 262, n. 149). Somehow this quote was omitted from the English translation, Religious Movements in the Middle Ages, trans. by Steven Rowan (Notre Dame: University of Notre Dame Press, 1995).
W tej decyzji czytamy: “prohibemus ne aliquis fratrum nostrorum de cetero laboret vel procuret, ut cura vel custodia monialum seu quarumlibet aliarum mulierum nostris fratribus commitantur” (zakazujemy zarówno pracować lub szukać toski czy opieki zakonnic czy jakichkolwiek innych kobiet towarzyszących naszym brakiom) (cytat za Roger De Ganck, Beatrice of Nazareth in her Context [Kalamazoo: Cistercian Publications, 1991], p. 21, n. 89).

18

  1. 19Grundmann mówi o Dominiku: “Na łożu śmierci, w swych ostatnich poleceniach, usilnie ostrzegał swoich barci przed łączniem się z kobietami, a szczególnie młodymi. Czy ostrzegał ich tylko co do moralnej postawy indywidualnych zakonników? Czy jest możliwe, że założyciel zakonu, był pochłonięty pytaniami o przyszłość swego zakonu i w tych ustnych przekazach zastanawiał się czy zakon powinien wcielić więcej kobiecych społeczności, umieszczając zakonników, aby doglądali je i zaopatrywali, odrywając ich w ten sposób od ich podstawowego zadania jakim było głoszenie? (Religious Movements, pp. 94–95).

  1. 20Valerie M. Lagorio, “The Continental Women Mystics of the Middle Ages: An Assessment,” in Roots of the Modern Christian Tradition, p. 81. Leclercq et al. concur: “Głównie panowało to wśród kobiet, …. że przyjmowały to z gorliwością” (Jean Leclercq, François Vandenbroucke, and Louis Bouyer, The Spirituality of the Middle Ages, trans. by the Benedictines of Holmes Eden Abbey [London: Burns and Oates, 1968], p. 373).

  1. 21Birgitta wyjaśnia: “Nikt nie powinien sądzić, że ona, to najpokorniejsze stworzenie Boże, sama przyjęła to, aby nazywać się oblubienica Chrystusa, czy Jego kanałem, z powodu próżnej czci i jakiegoś tymczasowego zysku, lecz zgodnie z poleceniem Chrystusa i błogosławionej Marji, jego najcenniejszem matki, którzy oboje tak ją nazawl”. (Birgitta of Sweden: Life and Selected Revelations, ed. Marguerite Tjader Harris, trans. Albert Ryle Kezel
    [New York: Paulist Press, 1990], p. 71).

  1. 22Margaret
    Ebner, Major Works, trans. and ed. by Leonard P. Hindsley (New
    York: Paulist Press, 1993), p. 156.

  1. 23Margaret
    Ebner, Major Works, p. 135.

  1. 24Margaret
    Ebner, Major Works, p. 150.

topod

Słowo dla utrudzonych

UWAGA; Oto słowo zachęty dla tych, którzy przechodzą prawdziwą „pustynię” w swoim marszu z Panem, aby oprzeć się pokusie, jaka w takim czasie nachodzi:

„ZŁORZECZ BOGU I UMRZYJ”??

Lon Mackley.

JOB 2:9 I rzekła doń jego żona: Czy jeszcze trwasz w swojej pobożności? Złorzecz Bogu i umrzyj!”

To jedno kłamstwo usłyszysz wiele razy w czasie przechodzenia przez pustynię a szczególnie wtedy, gdy zbliżasz się do jej końca. Przede wszystkim, czekałeś tak długo, poświęciłeś wszystko, zaufałeś Bogu w najbardziej do tego niesprzyjających warunkach i ciągle tkwisz w tym bólu i cierpieniu. Prawda jest taka, że Bóg w czasie przechodzenia przez pustynię chce rozwinąć twoje wnętrze, tak więc pozwala na to, aby rzeczy zewnętrzne czasami wyglądały bardzo wyzywająco i przerażająco.

JOB 2:10 „Odpowiedział jej: Mówisz, jak mówią kobiety nierozumne. Dobre przyjmujemy od Boga, czy nie mielibyśmy przyjmować i złego? W tym wszystkim nie zgrzeszył Job swymi usty”.

Musisz bardzo uważać, gdy wszystko wygląda tak, jakby Bóg cię porzucił, ponieważ On Sam obiecał, że nigdy nas nie zostawi, a nie ni opuści. Więc nawet, gdy wszystko wygląda jak najgorzej, Bóg ciągle trwa w tym, co ma najlepszego dla ciebie. Szczególnie ostrożni musimy być w czasie, gdy wszystko wygląda na to, że Bóg odstąpił od nas, aby nie mówić czy nie robić tego, co byłoby grzechem. Tak więc, bez względu na to jak ciężko jest dziś, przyjacielu, staraj się błogosławić Boga i trwać w ufności do Niego.

POWT. 31:8- Pan sam pójdzie przed tobą i będzie z tobą. Nie zawiedzie i nie opuści cię: nie bój się więc i nie trwóż się!

„Ja jestem tym samym Bogiem” – Słowo do utrudzonych:

Mój drogi, dotarłeś już do dna swojej drogi ze mną, do miejsca, gdzie wszystko kończy się ślepą uliczką, lecz chcę ci przypomnieć, że bez względu na to w jak martwym punkcie jesteś, Ja jestem tym samym Bogiem, który przez całe dotychczasowe życie pracował z tobą i tym samym Bogiem, który będzie nadal wierny tobie. Jestem tym samym Bogiem, który zbawił cię i napełnił Swoim Duchem, tym samym Bogiem, który przeprowadził cię przez pustynię. Nie ma potrzeby bać się czy być zniechęconym teraz, ponieważ, podobnie jak byłem z tobą w przeszłości, będę z tobą nadal w czasie obecnym.
Tak jak Job był próbowany i kuszony, aby zrezygnować i zacząć atakować we mnie w swym ciele, lecz przypominał sobie o tym, że Ja jestem ten sam Bóg, który był z nim w jego najlepszym czasie i będę tak samo wiernym Bogiem, w najgorszym czasie. Ten czas umierania przeminie i nowe życie już się zbliża ku tobie. Tak więc, zamiast narzekania w pogrzebowych szatach, chciałbym, abyś radował się i założył strój weselny, ponieważ pewne jest, że Oblubienic stoi u drzwi, gotowy, aby wejść i wyratować cię. Trwaj w ufności do Mnie i Mojej Miłości, ponieważ ja jestem tym samym, wiernym Bogiem i nigdy cie nie opuszczę, gdy jesteś w potrzebie.

~ Znaleziono na forum – http://www.revivalschool.com

продвижение сайтов реклама

Co się narodziło z Ducha,…

Logo_Frangipane

Budzimy się, zwlekamy z łóżka i kuśtykamy do łazienki; mętnym wzrokiem zerkamy na swoje odbicie w lustrze. To pewne, że spoglądamy na obraz całkowicie związanego z ziemią stworzenia. No, przynajmniej tak to wygląda. Prawda jest taka, że bez względu na nasz cielesny wygląd, chwila, w której otrzymaliśmy Ducha Świętego rozpoczęła proces przemian w nas. Nie jesteśmy już „zwykłym człowiekiem” (1 Kor. 3:4), lecz zostaliśmy uwolnieni od ciała, aby stać się istotami duchowymi.

Wśród wszelkich stworzeń, chrześcijanie są swego rodzaju hybrydą złożoną zarówno z cielesnego jak i duchowego wymiaru. Mamy zdolności do zmagania się z dynamiką życia na ziemi dzięki fizycznym, emocjonalnym i intelektualnym zdolnościom, jak też wznosimy się ponad nasze naturalne ograniczenia poprzez duchowe protokoły jak uwielbienie czy modlitwa, którą łączą nas z Bogiem w niebie.

Widzisz, jesteś czymś więcej niż osobą z ciała i krwi, którą zobaczyłeś dziś rano w lustrze. Niesamowitą rzeczywistością jest to, że jeśli trwamy mocno w wierze, nasze duchowe przeznaczenie to wieczne obleczenie w rzeczywistą chwałę Bożą! (2 Thes. 2:14; 2 Kor. 3:18). Prawda, że ciągle mamy cielesną naturę i oczywiście ważne jest, abyśmy chodzili w pokornej pokucie z naszych grzechów. Niemniej jednak, nasza cielesna natura nie unicestwia naszej duchowej natury. Podczas gdy chodzimy w pokorze, stale musimy przenosić naszą tożsamość z ciała na ducha.

Może ktoś powiedzieć: „Tak, lecz moje ciało jest bardziej do mnie podobne”. Tak, zgadza się, ale jest to istota walki, na którą każdy z nas napotyka i którą musi zwyciężyć: wiemy kim jesteśmy w ciele, lecz czym uczynił nas Bóg duchowo? Im bardziej identyfikujemy się z duchem, tym bardziej skuteczni jesteśmy w uśmiercaniu naszych cielesnych pożądliwości.

Ponieważ nasze przeznaczenie jest duchowe, ważne jest, abyśmy poważnie traktowali prawa i zasady, które funkcjonują w duchowej rzeczywistości. Musimy uczyć się jak żyć z sercami otwartymi na duchową rzeczywistość, ponieważ, zwyczajnie, nie ma innego sposobu, aby przeżyć prawdziwe wewnętrzne przemiany (a nie religijne „obowiązki”), jak tylko przez poznanie i uchwycenie protokołów Ducha Bożego.

Duch czyni nas podobnymi do
Chrystusa, a nie dziwakami

Gdy dyskutujemy o duchowej rzeczywistości, typową reakcją ewangelicznych chrześcijan jest uśmiech, odmowa i wewnętrzne zamknięcie, jakby zostali zaproszeni do zakupienia domu w „dziwacznej ziemi”. Gdy Pismo mówi o duchu czy to, gdy odnosi się do naszego ducha, czy do Ducha Świętego, czy złych duchów to taka wiedzą jest zawsze praktyczna, daje poważny wgląd i uwolnienie. I rzeczywiście, nigdy nie staniemy się podobni do Chrystusa trzymając się z dala od zamieszkującego w nas Ducha Świętego.

Umiłowani, poznanie duchowej rzeczywistości nie jest drugorzędną doktryną. Rola Ducha Świętego w naszym życiu, jak też objawienie dotyczące naszej duchowej natury są głównymi tematami Biblii. Zastanów się nad tym, od pierwszej do ostatniej strony Słowo Boże odnosi się do duchowego świata (i ich różnorodnych form) niemal 600 razy. Około 200 razy Duch jest używany w sposób unikalny przez Boga. W ponad 350 wersach termin „duch” odnosi się do pewnego rodzaju cechy czy aktywności ducha ludzkiego.

W przeciwieństwie do tego mamy wymienionych: 232 raz wiarę, 310 – miłość, 132 – nadzieję. Te duże liczby odniesień ukazują nam ważną prawdę: Bożym zamiarem wobec nas jest to, abyśmy poznali duchową rzeczywistość.

Mamy postępować ostrożnie, ponieważ nie chcemy zostać zwiedzeni. Ignorancja duchowej rzeczywistości już jest formą głębokiego duchowego zwiedzenia. Prawdą jest, że są manifestacje, które w fałszywy sposób prezentują duchowe funkcjonowanie, jednak jeśli naszym prawdziwym zadaniem jest upodobnienie do Chrystusa to będziemy osiągali to podobieństw wyłącznie poprzez naszą relację z Duchem Świętym. Jeśli ciągle obawiasz się zwiedzenia, pamiętaj: Duch Święty jest Duchem Prawdy.

Zrozumienie ludzkiego ducha
Przejrzyjmy więc szybko podstawy dotyczące ducha ludzkiego. Faktem jest, że wiele życiowego zła miało dostęp do naszego wewnętrznego człowieka tylko dlatego, że byliśmy pozbawieni duchowej ochrony. Przypowieści mówią nam, że „Jak miasto odkryte, bez murów, jest człowiek, który nie ma kontroli nad swym duchem” (tłum. z j.ang. – przyp. Tłum.). To pewna porowata cecha naszego ducha sprawia, że przyjmujemy życiowe okoliczności z ich różnorodnymi wpływami. Jeśli nie mamy kontroli nas swoim duchem, jesteśmy „bez murów” i podatni duchowe przeciwieństwa i pokusy. Jeśli zaś nasz duch poddany jest Bogu, mamy ochronę przed atakiem. Nasze serca są chronione przed wejściem duchowego przeciwnika i złych wpływów.

Pójdźmy nieco dalej. Mówimy, że jesteśmy „narodzeni na nowo”, lecz co to rzeczywiście znaczy? W prostych słowach znaczy to, że Duch Święty obudził nas do rzeczywistości Bożej, lecz jest to zaledwie początek. Znaczy to również, że jesteśmy poddani Panu, Duch Święty w coraz większym stopniu napełnia i zamieszkuje nas. Jak mówi Pismo: „Kto się łączy z Panem, jest z Nim jednym duchem” (1 Kor. 6:17).

Przenikanie ducha między Bogiem a nami samymi nie jest podobne do niczego na ziemi. Jednoczy nasze ubóstwo z Jego wystarczalnością i nasze słabości z Jego mocą. Sam Pan staje się naszą siłą i źródłem naszych cnot: Jego obecność przepływa przez „rozmiar” naszej otwartości na Ducha Świętego i dlatego tak wiele z procesu nawrócenia zależy od Ducha karmiącego i pielęgnującego naszą duchową wrażliwość.

To poprzez jedność Ducha Świętego z naszym duchem Bóg mówi do nas o tym, że boska moc działa w nas, a cnoty (czy owoce) są przez nas widoczne dla innych (Gal 5:22). Również przez Ducha Świętego Bóg rozpoznaje nasze wewnętrzne potrzeby i przynosi uzdrowienie. Jak napisano: „Lampą Pańską jest duch człowieka: on głębię wnętrza przenika” (Przyp. 20:27).

Ku Chrystusowej pełni
Niech to będzie w nas umocnione: nasza pierwsza natura jest duchowa. Duch Boży wszedł w nasze życie; nasz duch stał się miejscem Jego zamieszkania; On przyszedł, aby nas uczyć wszystkiego, aby oświecić Pisma i prowadzić nas w podejmowaniu decyzji. On również stara się komunikować z nami poprzez sny, wizje i potwierdzone słowo prorocze (Dz. 2:17). On jest naszym pocieszyciele w czasach bolesnych i naszym pomocnikiem w czasach walki. On obiecał napełnić nas boskim przekonaniem i wyposażyć nas wytrwałą modlitwę. Gdy Mu się poddajemy, ON wydaje w nas prawdziwe owoce i wyposaża nas w autentyczne duchowe dary. On uzdalnia nas do tego, abyśmy byli świadkami Pana.

Jeśli prawdziwie szukamy podobieństwa do Chrystusa, to przyjdzie ono dlatego, że nasz duch jest wypełniony Duchem Bożym. Nie jesteśmy tylko ciałem i krwią. Jezus powiedział: „Co się narodziło z Ducha, duchem jest” (Jn 3:6).сайт

Wieże czy nadbrzeże

Logo_Total Change

Myślałem o potężnym spotkaniu jakie przeżyłem z Duchem Świętym w 1988 roku. Pomimo tego, że w tamtym czasie nie rozumiałem proroczej alegorii postanowiłem zrealizować ją i to był WIELKI BŁĄD! Jak to zwykle w tych sprawach bywa, jeśli tego nie rozumiemy, wydaje nam się, że coś dobrego robimy i wtedy niszczymy dzieło, wykonując to, czego nie powinniśmy. Lecz Bóg doprowadza sprawę do końca całkowicie pomimo naszego działania i wiele lat później mówimy: „O, więc to, tu jest” (Czy ty to wszystko dostałeś?) W każdym razie, miałem już w życiu te chwile „O, więc jest tutaj”, już się tym nieco dzieliłem wcześniej, lecz nie wchodząc w szczegóły oto moja historia.

Byłem na spotkaniu pastorów w Niagara Falls. Nasza denominacja zdecydowała ordynować homoseksualistów i wielu napełnionych Duchem pastorów zmagało się teraz z problemem reformowania instytucji lub założenia nowej. Któregoś wieczoru Pan wezwał mnie nad wodospady i wykorzystał je jako proroczą ilustrację Swego przesłania dla mnie. Spacerowałem wzdłuż brzegu rzeki, gdzie chodnik jest tuż przy wodzie. Pan zaczął dawać mi prorocze przesłanie wykorzystując to, co było wokół. Rzeka Niagara, górny bieg i wodospady reprezentowały ludzki pęd do zniszczenia. Mgła – reprezentowała „dym ich ognia wznosił się w dzień i w nocy”. Brzeg – reprezentował kościół wykonujący Wielki Nakaz, Boży lud ratujący ginących z wody, zanim wpadną w zniszczenie.

Dwie wieże na górze ponad wodospadami reprezentowały Boże Słowo i Ducha jak latarnie dla świata.

Wtedy Pan powiedział do mnie o trzech rzeczach:

” Moi ludzie zbierają się wokół Mojego Słowa i Ducha na przedstawienie. (W podstawie każdej wierzy są zdumiewające kompleksy.) Wezwij ich, aby zeszli z tych wież na dół i podjęli swoją pracę na brzegu. Chodź wzdłuż brzegu tam i z powrotem, wzmacniaj ich i zachęcaj”.

Myślałem, że zrozumiałem te słowa w tamtym czasie, skończyłem opuszczając tą liberalną denominację i przyłączając się do charyzmatycznej. Potraktowałem swoje powołanie poważnie i nigdy nie wierzyłem w to, że biorę udział w rozrywkach wieży. Tak, moje kazania zostały zmienione przez pasję spotkania z Bogiem, tak więc teraz nauczałem „teologii rzeki” i „namaszczenie do pracy nad brzegiem”. Mieliśmy nawet konferencje na temat „Mocy wież”. Problem polegał na tym, że rzeczywiście nigdy nie pracowaliśmy nad brzegiem. Czasami ratowaliśmy jakichś ludzi z wody, lecz celem było przyprowadzenie ich do wieży! Nie mogłem dostrzec tego, co widział Bóg. Serce moje ciągle było przylgnięte do wieży, podczas gdy Boże serce było nad brzegiem. W jaki sposób Pan kiedykolwiek mógł wyrwać mnie z wieży i przenieść na dół nad brzeg i ku wielkiemu nakazowi? Przede wszystkim to wieże Słowa i Duch pochodzą od Boga, a ludzie wewnątrz również należą do Boga. To wszystko jest Jego, więc myślałem, że to jest miejsce gdzie powinienem być, lecz pomału, krok za krokiem Pan zmienił moją perspektywę i w miłości swojej poprawił mnie. Oto kilka kroków, których doświadczyliśmy.

1. Bałwochwalstwo ujawnione.

To bardzo dziwna rzecz, lecz wieże Słowa i Duch stanowią warunki sprzyjające dużej ilości bałwochwalczej czci. Tak dzieje się zawsze, gdy jakiś Boży cel zostaje zniekształcony na korzyść ludzkiego. Sam, osobiście, miałem bałwana „służby”. Nie bylem w stanie dostrzec tego, ani zmienić, dopóki Pan nie objawił mi tego. To prawda, że wszedłem do służby, ponieważ miałem prawdziwe powołanie, lecz stopniowo uległem „wielkiej wizji służby wieży”. Podobnie jak wąż na palu z pustyni – to, co zaczęło się jako święte, zostało zniekształcone. Skończyłem na faktycznej konfrontacji z Bogiem. Objawił mi to, że żyłem jak kapłani z księgi Ezechiela i służyłem obrazom na ścianach mojego wewnętrznego pokoju (serca). W moim przypadku, przeszedłem od służenia Jezusowi do służenia martwemu obrazowi, który nazywamy „wizja służby”.

Nie mogłem zrozumieć, w jaki sposób bałwochwalstwo był możliwe, dopóki Pan nie pokazał mi, że była to służba z ciała temu wypaczonemu obrazowi służby – wizji sukcesu, sławy, młodości, pieniędzy, pozycji, budynków, organizacji, to wszystko pochodzące z przebudzenia i chwały Bożej. Motywacje mojego serca zostały przez to pochłonięte, modliłem się do Boga, aby błogosławił to dzieło, wyznawałem i wyglądałem tego. Duchowa walka wokół mnie była mordercza, więc sądziłem, że to musi być właściwe! Lecz nie byłem poddany Bogu, więc diabeł nie mógł odejść! Gdy służba szła zgodnie z tym obrazem, byłem szczęśliwy, gdy szło źle, miałem depresję. To była moja cielesna służba innemu bogu! Jakże odrażające! Jak wstrętne! Jak Jego objawienie złamało mnie. Wyznałem to szybko, lecz minęły całe lata na pokonanie, wyrzucenie swoich „stołów wekslarzy” i wyjście poza ściany wież. Niestety, to również wypchnęło mnie poza krąg akceptacji moich kolegów. Problem z tym bałwochwalstwem jest taki, że będący wewnątrz wieży Słowa i Ducha, zachęcają do tego. Nigdy nie możemy tego sami zobaczyć, dopóki Pan nie objawi.

2. Boskie niezadowolenie

W połowie lat 90tych zacząłem doświadczać Bożego niezadowolenia. Mieliśmy najlepsze spotkania „Ducha i Słowa” z całego okresu mojej służby, lecz wracałem do domu potężnie niezadowolony. Była jakaś tęsknota za czymś, czego nie mogłem wyjaśnić. Pytałem stale: „Boże, nie kapuję, co się dzieje? Jesteś tuta, błogosławisz. Doświadczamy twojej mocy i chwały! Skąd to uczucie rozgoryczenia?” Podobnie jak ptasia mama wynosi swoje pisklęta z gniazda, tak Sam Bóg wywoływał w nas coraz większe niezadowolenie z siedzenia w gnieździe, które do tej pory było takie wygodne.

3. Od moich możliwości ku Jego możliwościom

Następnie, Bóg przeprowadził mnie od polegania od swoich własnych możliwości duchowego działania, do polegania na Jego możliwościach we mnie. Nazywam to „namaszczeniem miłości”. Tam w górze, w wieżach, cała służba polega na naszej zdolności do poznania słowa, uczenia się właściwej metody i posiadania właściwych duchowych doświadczeń. Wszystko kręci się wokół duchowych dokonań. To dlatego płynie nieustanny strumień nauczania i konferencji. Powodzenie zdobywają ci, którzy sięgną szczytu, lub tak to wygląda! Lecz dla mojej służby powodzenie wydawało się ulotne. W szczególności chciałem widzieć cuda, lecz bez względu na to, jak bardzo się starałem, nie mogliśmy przejść do tego. Czasami cuda się zdarzały (ponieważ Bóg kocha ludzi), lecz było to zawsze przypadkowe, a nie strumień służby. Wyglądało to tak, jakby Pan powiedział: ” możesz zajść tylko dotąd i ani kroku dalej. Moja moc nie jest przeznaczona dla wieży”.

Ostatecznie przeżyłem ogromny przełom. Boża miłość dla ludzi i Jego zdolności we mnie (namaszczenie miłości) stały się centrum, a nie ja i moje duchowe zdolności. Nagle cuda otworzyły się przede mną, odkryłem, że Bóg nie był zobligowany do namaszczania mojej misji czy pracy w wieży, lecz On zawsze namaszcza Swój wielki nakaz. Tam, nad wodospadami Niagara stały dwie wieże, z powodu rzeki i wodospadów, a nie na odwrót! I podobnie, gdy ja dotarłem do Jego serca, Jego moc dotarła do mnie.

4. Twarzą w twarz z Wielkim Nakazem

Ostatecznie Pan przyłączył mnie do pełnej mocy pracy „na brzegu ” , gdy pojechałem do Indii. To właśnie tam zobaczyłem, co może się dziać, gdy zespół chrześcijan faktycznie WYKONUJE Wielki Nakaz. Zobaczyłem miłość we współpracy z wierzącymi, prawdziwą apostolską służbę, łaskę i zaopatrzenie dla najmniejszych ludzi, uzdrowienia i zbawienie dla tysięcy i rzeczywistą socjalną zmianę misternie kutą przez Królestwo Boże. Nie mogłem się opierać, ostatecznie musiałem wyłamać się z tego miejsca, w którym byłem. Tak więc teraz skończyłem nad brzegiem, chodząc tam i z powrotem, wzywając świętych z wież na dół i zachęcając ich do ratowania ginących.

Życie nad brzegiem

Jakie jest więc życie pełne pracy nad brzegiem rzeki? Co z życiem nad wodospadami, gdzie ludzie pędzą ku zagładzie i są wyrywani?

1.  Tak, co najmniej z jednego powodu jest ono bardziej realne niż życie w wieżach. Teraz jesteśmy połączeni z Kanadyjczykami, ich radościami i bólem. Nigdy nie wiedziałem tyle o subkulturze jaką tworzy życie w wieży. Ludzie wokół wyglądają stamtąd, z góry, jak mrówki.

2. Inna jest też nad brzegiem definicja Apostoła.

Nigdy nie mogłem wyobrazić sobie tego, w jaki sposób apostołowie pasują do wież. Wydaje się, że w wieżach Słowa i Ducha apostoł jest definiowany przez to „jaki jest wielki”, ale na brzegu jest zupełnie inaczej. Apostoł znany jest na tyle, na ile daleko zapuszcza się w wodę, aby kogoś wyratować. Teraz kwestionuję to, czy apostołowie z wież, są nimi naprawdę.

3. Pieniądze.

Nad brzegiem staje się boleśnie oczywiste, że niemal wszelkie zasoby są przekazywane na budowanie wież. Brzeg ma tylko chodnik. Właściwie to jest zdumiewające jak niewiele kościół w wieży wydaje na wielkie przykazanie.

Osobiście, wypatruję tego dnia, gdy całe wielkie, techniczne wyposażenie zostanie przeniesione na dół na brzeg i zostanie wykorzystane, w tym miejscu do którego należy. Wieże mają być latarniami Słowa prawdy i mocy Ducha, do wykonania zadania, które jest na wyciągnięcie ręki. Miejmy nadzieję, że Pan nie musi zburzyć naszej ulubionej wieży, tylko po to, aby nas sprowadzić tam, gdzie mamy być.

Terry Somerville.

сайта

Opowieść o pewnej komecie

Maj
6, 2006

Kamera
zamontowana na Kosmicznym Teleskopie Hubble zarejestrowała ostatnio
widok rozpadającej się komety. O ile samo zjawisko jest normalne i
znane od wielu dziesięcioleci, jest to coś nowego, ponieważ Hubble
(teleskop krążący w kosmosie) robi wspaniałe zdjęcia, które
NASA oraz Europejska Agencja Kosmiczna dopuszcza do publikacji.

Ta
kometa (i jej rozpad) ma coś ważnego do powiedzenia na temat wieku
systemu słonecznego, a zatem nasz raport o komecie (zwanej
Schwassmann-Wachmann 31
– zwana dalej S-W3) i jej rozpadzie, jest potwierdzony.

Poklatkowe
zdjęcia zrobione przez Hubble zostały poskładane razem (w pewnego
rodzaju poklatkowy film) i w pewnych szczegółach, pokazują one
rozpad komety. Według astrofizyka z AiG-USA dr Jasona Lisle: „Telesko
Hubbla dostarczył nadzwyczajnego widoku tego zdarzenia, który
jest znacznie bardziej dokładny niż byłoby to możliwe do zrobienia
przy pomocy teleskopy umieszczonego na ziemi”. Na stronach CNN
można zobaczyć 65 sekundowy „klip” rozpadającej się
komety (patrz: „
Hubble
captures the shattering of a comet
”).

Dr
Lisel, kreacjonista z tytułem doktora (Ph.D.) uniwersytetu w Kolorado
at Boulder zajmujący się planetarium AiG (Ansewers in Genesis), które
jest budowane wewnątrz Creation Museum, opisuje komety jako „kule
lodu i brudu”. Większość astronomów twierdzi, że są one
pozostałościami tworzenia się systemu słonecznego 4.5 miliarda lat
temu. Zarówno kreacjoniści jak i ewolucjoniści zgadzają się co
do tego, że komety okrążając Słońce (po ekliptycznych orbitach)
nagrzewają się tym bardziej im bliżej słońca znajdują się. Ciepło
(wraz z innymi procesami) po pewnym czasie powoduje rozpad komety.
Powstaje pytanie, które prowadzi do niezgodnych odpowiedzi: po
jakim czasie?

Dr
Lisle zauważa, że Hubble pokazał również rozpady innych komet
(takich jak na przykład Shoemaker-Levy 9). Powiedział, że ta kometa z
wiadomości (S-W3) pojawia się wokół Słońca raz na 5.4 roku
„Nie mogła przetrwać milionów lat. Tak wiele materiału
traciłaby przy każdym okrążeniu, że czas jej istnienia nie mógł
sięgać milionów lat. Zatem, szansa na to, abyśmy rzeczywiście
zobaczyli rozpady komet w ewolucjonistycznym przedziale czasu
miliardów lat byłaby bardzo, bardzo mała – równie
mała jak zobaczenie rozpadu jednej z formacji skał „Dwunastu
Apostołów” w Australii (p.
Twelve
Apostles’ shock!
)

Zgodnie
z teorią ewolucji komety powinny być w tym samym wieku co system
słoneczny (około 4.5 miliarda lat). Dr Lisle stwierdza, że „nie
ma takiej możliwości, aby S-W3 mogła przetrwać 100.000 lat. W
rzeczywistości niektóre komety ocierające się o Słońce są
całkowicie unicestwiane już po jednorazowym przejściu w jego pobliżu.
Jest to z pewnością spójne z względnie młodym stworzeniem –
jako przeciwieństwo do poglądu o istnieniu miliardów lat.

Istota
tego jest taka: rozpad komet sugeruje, że wszechświat jest bardzo
młody”.

Dr
Lisle dodał: “W rzeczywistości, większość świeckich astronomów
zgadza się z tym, że komety nie mają miliardów lat, aby
rozwiązać ten problem zaproponowali więc coś, co jest nazwane „chmurą
Oort”. Jest to przypuszczalna chmura lodowa, gdzieś daleko od
Słońca prawdopodobnie produkująca komety. Hipoteza jest taka, że
jakaś masa lodu czasami doznaje zakłócenia swojej pozycji w
chmurze Oort i jest wysyłana do wewnątrz systemu słonecznego jako
„nowa” kometa”.

Niemniej
jednak, nikt nie widział tej chmury” – zauważa dr Lisle. – „a
jednak większość ewolucjonistów wierzy w to, że musi tam być,
ponieważ upierają się, że system słoneczny ma miliardy lat”.

Dalej
dr Lisle wnioskuje: „Z kreacjonistycznej perspektywy komety
przypominają nam o młodym wieku systemu słonecznego. Miło pasują do
wszechświata mające tylko kilka tysięcy lat, tak jakbyśmy tego
oczekiwali na podstawie biblijnej chronologii”.

1Ta
kometa została odkryta przez Niemieckich astronomów Arnold
Schwassmann i Arno Arthur Wachmann w 1930 r.


deeo.ru

Biblijna wiara nie jest ślepa

Odpowiedzi udzielił: Dr Jason Lisle

Drogi Ken. 

Jako oddany chrześcijanin musisz przyjąć, że cuda zapisane w Biblii są
literalnie prawdziwe. Jeśli tak jest to musisz zaakceptować fakt, że
nauka jest całkowicie błędną koncepcja funkcjonowania Wszechświata.

Sprawy nie tak się mają. Słowo „nauka” jest używane w różnorodny sposób. Wielu świeckich humanistów usiłuje przedefiniować nauką w „naturalizm” – system wiary, że natura „jest wszystkim co jest”. Innymi słowy: przystępując do zrównania „nauki” (poznania) z „naturalizmem” (świeckim wierzeniem) odrzucają możliwość cudów, zanim nawet zbadają dowody. Lecz normalna (działająca) nauka zajmuje się tylko powtarzalnymi, obserwowalnymi procesami zachodzącymi w teraźniejszości, podczas gdy początki nauki pomagają na dokonać naukowych dochodzeń dotyczących początków przeszłości. Ponieważ Biblia demonstruje sama swoją dokładność raz za razem, mamy poznanie historyczne mówiące, że cuda rzeczywiście się zdarzały. 

Naturalizm nie jest nauką, a jest raczej błędnym, filozoficznym skrzywieniem. W rzeczywistości naturalizm jest niekompatybliny z nauką, jak to później pokażemy. Niemniej jednak, cuda z Pisma z całkowicie kompatybilne z prawdziwą nauką. 

Nauka zakłada, że Wszechświat jest uporządkowany i funkcjonuje zgodnie z racjonalnymi prawami fizyki, które mogę być przez człowieka określone. 

Ta myśl rzeczywiście pochodzi z Biblii. Pomyśl o tym w taki sposób: dlaczego wszechświat jest uporządkowany i dlaczego podąża za racjonalnymi prawami? Odpowiedź jest taka, że istnieje Stwórca; Bóg jest logiczny i to On stworzył porządek we wszechświecie. Wszechświat funkcjonuje zgodnie z prawami, ponieważ jest Dawca prawa. A dlaczego człowiek ma możliwość odkrywania tych praw? Odpowiedź jest taka, że to Bóg dał mu te zdolności – Bóg stworzył nasz umysł – my jesteśmy Jego obrazem. Biblia zachęca nas do tego, aby zdobywać wiedzę i mądrość (Przyp. 4:5, 4:7).

Niemniej, jeśli by naturalizm był prawdziwy – że natura to „jest wszystko co jest” – to dlaczego Wszechświat miałby mieć taki porządek? Jeśli Wszechświat byłby efektem zwykłego przypadku, wynikiem „wielkiego wybuchu” jak w to wierzy większość naturalistów, to dlaczego miałby być poddany racjonalnym, fizycznym prawom? Dlaczego nasz umysł (przypuszczalnie produkt przypadkowych mutacji i naturalnej selekcji) miałby rozumieć wszechświat. Dlaczego jeden przypadek miałby być w stanie zrozumieć inny? Idea naturalizmu jest zatem niekompatybilna z nauką. Tylko Biblia daje właściwy fundament do zadawania naukowych pytań. 

To oczywiście, nie ma zastosowania w przypadku występowania cudów. Naukowe prawa mają zachowywać prawdziwość w każdych okolicznościach idlatego są one nazwana prawami. 

Nie tak. Prawa idealnego gazu funkcjonują tylko w szczególnych warunkach. Prawa grawitacji i ruchu Newtona nie są prawdziwe wewnątrz czarnej dziury. Te prawa są przybliżonymi opisami działania natury i nie mają zastosowania do wszystkich warunków. Lepiej byłoby powiedzieć, że prawa natury (sformułowane przez człowieka) są opisami (z różnym stopniem dokładności) sposobu w jaki Bóg zazwyczaj podtrzymuje dziś wszechświat. 

Niemniej jednak, cuda funkcjonują wbrew prawom fizyki i dlatego właśnie są cudami. Cuda sprzeciwiają się prawom fizyki, stąd te prawa nie są prawdziwe we wszystkich okolicznościach, a zatem są złe! 

Jeśli Bóg może stworzyć wszechświat i ustanowić prawa natury, to czyż nie jest On w stanie zawiesić tych praw na okoliczność jakiegoś szczególnego celu? Jest nieracjonalne myśleć, że Bóg mógł stworzyć wszechświat, nad którym nie ma panowania.

Jeśli jednak zaczniemy od Biblii, wszechświat ma sens, Bóg wyposażył go w logicznie uporządkowane funkcjonowanie, które można opisać matematycznie, lecz Bóg jest również pełen mocy ku temu, aby zawiesić te prawa natury, wtedy kiedy tego chce. 

Podsumowanie:
Bóg może zrobić wszystko cokolwiek chce: On jest Bogiem! A zatem cuda są możliwe. Lecz Bóg zazwyczaj podtrzymuje wszechświat w konsekwentny i uporządkowany sposób, który ludzie są w stanie opisać matematycznie. A zatem, jest możliwe funkcjonowanie nauki.

Na przykład, Prawo Zachowania Materii, które stanowi, że materia nie może być ani stworzona, ani unicestwiona z wyjątkiem przypadku reakcji nuklearnej, musi być w oczywisty sposób nieprawidłowe jak pokazano w opisie nakarmienia pięciu tysięcy. Oto całkiem porządny kawał materii został stworzony z niczego bez włożenia dużej energii z zewnątrz i bez żadnej widocznej emisji energii. (Zatem zaprzecza to również równaniu E = MC2).

W rzeczywistości, prawo zachowania ma sens wyłącznie jeśli zaakceptujemy Biblię. Dlaczego tak jest, że żadna nowa masa czy energia nie mogą się pojawić? Jest tak dlatego, że Bóg uczynił wszystko (Jn 1:3) i zakończył swoją pracę stworzenia w dniu siódmym (Rdz. 2:2). dlaczego masa i energia nie mogą po prostu przestać istnieć? Ponieważ Bóg utrzymuje cały wszechświat Swoim Słowem (Hebr. 1:3) i przez Niego wszystko istnieje (Ko. 1:17).

W pewnym sensie prawo zachowania energii i masy jest zwykłym „naukowym” podsumowaniem Księgi Rodzaju 2:2, Jana 1:3, Hebr. 1:3 i Kol. 1:17. Bez Biblii nie ma podstawy do prawa zachowania masy i energii! 

Lecz Bóg zawiesza to prawo, skoro je stworzył. Prawdopodobnie to właśnie się stało, gdy Jezus nakarmił 5.000. W czasie Tygodnia Stworzenia, dobrą rzeczą było to, że Bóg stworzył nową materię z niczego – inaczej nie było nas tutaj i tej dyskusji! Przypadkowo, Boże tworzenie czegoś z niczego nie przeczyło E=mc2, ponieważ to równanie pokazuje pewną zależność energii, która jest związana masą; nie jest to powtórne stwierdzenie zachowania masy i energii (oczywiście, Bóg mógł zawiesić E=mc2, gdyby chciał tego). 

(tak przy okazji: reakcje jądrowe w rzeczywistości nie niszczą materii, lecz po prostu zamieniają jedne cząsteczki na inne, jak fuzja wodoru w hel w centrum słońca. Masa i energią pozostają zachowane w takich reakcjach.)

Zmiana wody w wino mogłaby sugerować, że te cząstki nie są stałe i mogą być zmieniane bez wydatkowania energii; ponieważ jako produkt otrzymujemy skomplikowane organiczne związki chemiczne z wody, a ja nie przypominam sobie, żeby ktokolwiek narzekał na to, że wino było gorące, czy też że materia może zostać stworzona bez zużycia energii.

Bóg, który może stworzyć cały wszechświat (w 6 dni!) z pewnością mógł zrobić coś tak trywialnego jak zamiana wody w wino. 

Chodzenie po wodzie z pewnością przeczy idei uniwersalnego przyspieszenia zawiązanego z grawitacją, jak również sprawia, że koncepcja unoszenia się na wodzie dzięki względnej gęstości staje się absurdalna.

Niektóre insekty chodzą po wodzie korzystając przy tym z napięcia powierzchniowego, a to nie przeczy grawitacji. Oczywiście, Pan mógł zawiesić/zmienić/ pokonać te prawa zgodnie ze Swoją wolą. Prawa natury zostały przez Boga stworzone i służą Jemu; nie jest przez nie związany tak jak my. 

Wracając do czasów wcześniejszych rozdzielenie Morza Czerwonego spowodowało by, że wiele praw naukowych byłoby całkowicie pozbawionych działania, podobnie jak zatrzymanie Słońca na jego drodze czy zamienienie laski w węża. Jest wiele cudownych wydarzeń zapisanych w Biblii, z których wszystkie zaprzeczają naukowo otrzymanym prawom 

Nieprawda, naukowe prawa nie są negowane, lecz po prostu zawieszane przez Tego, który je stworzył, lecz nadal funkcjonują po zakończeniu każdego cudu. Tak więc twój argument, że prawa naukowe są negowane przez cuda jest nieuzasadniony. 

(Nie wspominając o naukowych teoriach i hipotezach) a zatem dowodzi, że naukowe poszukiwania są bez sensu.

W rzeczywistości to Biblia jest fundamentem nauki. Nie chodzi o to, że nie-chrześcijanie nie mogą być naukowcami; mogą, lecz po to, aby nimi być muszą zapożyczyć biblijne idee (takie jak uporządkowany wszechświat, który funkcjonuje według praw). Bez nadnaturalności nie ma podstaw do logicznych, uporządkowanych praw natury. 

Chodzi mi o to, że: możesz przyjąć Biblię na podstawie wiary (jak powinieneś to zrobić) lub możesz przyjąć, że żyjemy w świecie, w którym fizyczne prawa są stałe. Nie da się przyjąć równocześnie obu punktów. 

Biblijna wiara nie jest „ślepa” – jest poparta przez dobrą naukę. Biblia uczy, że istnieją zarówno prawa natury („prawa niebios i ziemi” – Jer. 33:25) jak i zdarzają się cuda, takie jak wzbudzenie z martwych Chrystusa. Myśl, że nauka sprzeciwia się Biblii nie jest zatem biblijnym konceptem, możemy zatem przyjąć Biblię wiarą jak i fakt, że fizyczne prawa świata są stałe. 

Albo E=MC2 albo nie;

Tak, równa się, ponieważ Bóg tego chce. Oczywiście, Bóg może zawiesić to jeśli tak zdecyduje. 

Albo jest stała siła grawitacyjna, albo nie ma; itd., itd. Czy też, mówiąc inaczej, albo wierzysz w to, co twierdzi Biblia, albo nie. 

A gdzie Biblia mówi, że nauka jest niekompatybilna z wiarą w Boga? Nie twierdzi tego nigdzie. 

Albo idziesz za wiarą, albo za nauką. Nie możesz przyjąć obu naraz, ponieważ zaprzeczają sobie nawzajem.


To nie jest prawda i nie jest biblijne. Wielu wielkich naukowców miało wiarę w Biblię. Pomyśl o takich naukowcach jak: Izaak Newton, Johanne Kepler, James Maxwell i wielu, wielu innych. 

Dlaczego uważasz, że „nauka i wiara zaprzeczają sobie nawzajem”? Przypuszczam, że zostałeś wprowadzony do twierdzenia świeckich humanistów, którzy mówią, że nauka to jest to samo co naturalizm. Jest wiele fałszywych rzeczy często prezentowanych jako nauka, takich jak ewolucja (od cząsteczek do człowieka), wielki wybuch i miliardy lat. Lecz takie wierzenia nie  spójne z dobrą nauką, jak to pokazujemy w licznych  materiałach. Nauka potwierdziła wiele z biblijnego nauczania.  Genetycy pokazują to w jaki sposób zwierzęta reprodukują się w  obrębie gatunku; szczątki i skały dowodzą światowego potopu; 14C w  diamentach pokazuje, że świat jest „młody”; i wiele, wiele innych przykładów. 

Regards
B.C., Australia

P.S.R
Wydaje mi się, że to ty uczyłeś moją córkę, gdy pracowałeś State High. 

Mam nadzieję, że to jest pomocne. 


Dr Jason Lisle, AiG–USA
(na rzecz Ken Ham oraz AiG)

 aracer