Amerykański bałwan

Wyobraź sobie kogoś, kto bierze kawałek drewna, rzeźbi go tak, aby wyglądał na brodatego mężczyznę w długiej szacie. Na dole tej figury ryje imię „Jezus” no i w końcu codziennie klęka przed nim w czci. Czy w ten sposób staje się chrześcijaninem? Nie, to sprawia, że jest bałwochwalcą. On czci coś, co sobie nazwał Jezusem, lecz co nie jest Nim w ogóle. Jego drewniany bożek jest ciężką obrazą dla Jezusa.

W podobny sposób współczesne amerykańskie chrześcijaństwo stworzyło sobie wiele wersji Jezusa, które z ledwością przypominają Jezusa objawionego w Piśmie. Tworząc sobie bożki według swojego upodobania, ci czciciele „amerykańskiego Jezusa” nie są ani troch mniej bałwochwalcami, ani trochę więcej chrześcijanami, niż ów rzeźbiarz, którego przed chwilą opisałem.

Jakie różnice występują między amerykańskim, a Biblijnym Jezusem? Ten amerykański pojawia się w różnorodnych postaciach, lecz porównajmy tylko kilka jego cech z tej najbardziej popularnej wersji do Biblii.

Biblijny Jezus powiedział, że tylko ci, którzy pełnią wolę Jego Ojca, zachowują Jego przykazania wejdą do królestwa. Wszyscy inny zostaną wrzuceni do piekła, nawet ci, którzy nazywają Go Panem (Mat. 7:13-27). Biblijny Jezus ostrzegał, że nienawidzący, pożądliwi, nieprzebacząjcy, egoistyczni, zdziercy nie będą zbawieni ((Mat. 5:21-22, 27-30; 6:14-15, 19-24; 25:31-46). W przeciwieństwie do tego, amerykański Jezus nie upiera się przy świętości tak bardzo. Z pewnością nigdy nie mówi o tym, że posłuszeństwo jest istotne do zdobycie wiecznego życia. Ci, którzy wierzą w to, są legalistami, mówi. Zawsze podkreśla Bożą łaskę, lecz jest to łaska, która przymyka oko i przebacza, lecz nie przemienia. Amerykański Jezus wierzy, że wiara bez uczynków może zbawiać i że jest cała klasa związanych z niebem chrześcijan zwanych „cielesnymi”, którzy są nie do rozróżnienia od niebawionych ludzi.

Biblijny Jezus w wyraźnych słowach ostrzegał swoich najbliższych uczniów o tym, że mogą nie być przygotowani na Jego powrót, jeśli wrócą do swoich grzechów. Ostrzegał ich, że zostaną wrzuceni do piekła, jeśli nie będą przygotowani na Jego powrót (Mat. 24:32-51; 25:1-30). Amerykański Jezus, z drugiej strony, wierzy, że jak już raz zostałeś zbawiony to już zawsze będziesz zbawiony. Masz zagwarantowane miejsce w niebie, bez względu na to jak prowadzisz swoje życie. Często mówi publiczności, że umarł za wszystkie grzechy, przeszłe, obecne i przyszłe, tak więc nie ma takiego grzechu, którego popełnienie nie obejmowałaby Jego śmierć. Mogą się więc czuć pewni w Jego łasce. (Nigdy nikt nie zdaje pyta, czy na koniec wszyscy będą zbawieni, skoro Jezus umarł z grzechy każdego, przeszłe, obecne i przyszłe).

Biblijny Jezus nie znając czasu Swego powrotu, powiedział uczniom, żeby byli gotowi nawet na ucieczkę w góry, z powodu wielkich prześladowań jakie zaczną się, gdy antychryst wejdzie do świątyni. Niektórzy będą zamęczeni. Obiecał kataklizmy oraz że „pośle swoich aniołów z wielką trąbą, i zgromadzą wybranych jego z czterech storn świata z jednego krańca nieba aż po drugi” (Mat 24:3-36). Amerykański Jezus obiecuje, że wszyscy jego będą zabrani w górę zanim jakiekolwiek prześladowania się zaczną, ponieważ Bóg nie dopuści, aby ludzie, których kocha byli tak prześladowani. (Ci, którzy wierzą w amerykańskiego Jezusa często nie mają najmniejszego pojęcia jak wiele prześladowań na całym świecie ci którzy , którzy wierzą w Bilijnego Jezusa, ani specjalnie ich to nie obchodzi.) Amerykański Jezusa wróci dwa razy, a Jego drugi powrót nastąpi po Jego pierwszym powrocie po siedmiu latach, tylko zapomniał o tym powiedzieć uczniom.

Biblijny Jezus nakazał swoim uczniom, aby sprzedawali swoje majętności i rozdawali ubogim, a wszelkie swe dobra składali w niebie. Nakazał im, aby nie składali swych bogactw na ziemi. Powiedział, że ci, którzy tak robią są pełni ciemności (p. Mat.6:19-24; Łuk 12:33). Nawet ci, którzy skrupulatnie składają dziesięciny, podobnie jak faryzeusze, mogą kochać pieniądze (p. Łuk. 11:42; 16:14; 18:12).

 Amerykański Jezus często mówi swoim uczniom coś dokładnie przeciwnego. Chce dawać im więcej skarbów do zbierania na ziemi, żeby byli nawet jeszcze bogatsi niż już są. Obiecuje powodzenie już za 10% ich przychodów. Interesujące jest to, że zgodnie badaniami Georga Barna, nie więcej niż 8% ludzi, którzy wierzą w amerykańskiego Jezusa, faktycznie daje co najmniej 10% ze swych przychodów na ten cel.

Biblijny Jezus nauczał swoich uczniów modlić się, aby Imię Jego Ojca było święcone, aby Jego królestwo przyszło i Jego wola wypełniła się doskonale na Ziemi. Uczył ich, aby prosili o swój codzienny chleb i uwolnienie od zła (Mat. 6:9-13). Amerykański Jezus uczy swoich uczniów, aby modlili się modlitwą Jabeza i domagali się swoich praw związanych z przymierzem, aby zdobyć jeszcze więcej bogactw.

Biblijny Jezus mówił wszystkim, aby pokutowali, ostrzegał ich, że jeśli tego nie zrobią to zginą. Ogłaszał, że pokuta jest koniecznym wymogiem przebaczenia (p. Mat. 4:17; Łuk. 5:32, 13:3-5; 24:47). Amerykański Jezus rzadko wspomina o pokucie, zwykle prosi ludzi o to, aby przyjęli Go jako zbawiciela.

Biblijny Jezus często mówił o piekle i ostrzegał przed jego horrorem. (p. Mat. 5:2, 29-30; 8:12; 10:28; 13:41-42, 49-50; 18:9; 22:13; 23:33; 24:51; 25:30; Łuk. 13:28). Amerykański Jezus nie chce nikogo straszyć wspominaniem o piekle, skoro mogłoby bo urazić niektórych ludzi idących do piekła, a to utrudnia wzrost kościoła.

Biblijny Jezus powiedział swoim sługom, że ich celem jest powoływanie uczniów, którzy będą posłuszni wszystkim Jego przykazaniom (p. Mat. 28:19-20). Amerykański Jezus mówi swoim sługom, że ich celem jest nazbierać jak największe tłumy na niedzielne nabożeństwo.

Biblijny Jezus obiecywał wolność od grzechu tym, którzy staną się Jego prawdziwymi uczniami i będą trwać w Jego Słowie (p. Jn. 8:31-36). Amerykański Jezus takich obietnic nie daje. Grzesznicy i uzależnienie muszą poczekać na niebo z nadzieją na wolność. Amerykański Jezus oferuje im psychologiczną poradę i grupy wsparcia.

 Biblijny Jezus wierzył, że być wierzącym w Niego i by Jego uczniem to synonimy. Wzywał każdego, aby zrobił pierwszy krok ku relacji z Nim stając się oddanym uczniem (Mat. 28:19-20; Łuk.14:25-35; Jn. 8:30-31). Amerykański Jezus wierzy, że każdy może być oddanym niebu wierzącym, nawet jeśli nigdy nie stanie się uczniem, co jest tylko opcjonalny krokiem dla tych, którzy rzeczywiście chcą oddać się Jemu.

Biblijny Jezus wzywa do pełnego pasji oddania. Ogłasza, że nie jesteśmy warci Go, jeśli kochamy naszych rodziców czy dzieci bardziej od Niego. Nie możemy przyjść do Niego, jeśli nie odrzucimy siebie i nie weźmiemy Jego krzyża (p. Mat. 10:37-38; 16:24). Amerykański Jezus nie przejmuje się tym, że zajmuje drugie miejsce po bardziej ekscytujących rzeczach jak amerykański football, NASCAR (wyścigi samochodowe) oraz WWF (ochrona zwierząt).

__________________________________________________________________________________________________

 Główną różnicą między Biblijnym, a amerykańskim Jezusem jest to: Biblijny Jezus jest Królem Królów i Panem Panów, wszechmocnym Synem Boga, nadchodzącym Sędzią świata, podczas gdy amerykański Jezus jest tylko zbawicielem i przyjacielem.

 Główną różnicą między tymi, którzy wierzą w Biblijnego Jezusa, a tymi, którzy wierzą w amerykańskiego jest to: Ci, którzy wierzą w Biblijnego Jezusa przestrzegają Jego przykazań i miłują braci (p. 1 Jn 2:3-6; 3:9-10, 14), podczas gdy ci, którzy wierzą w Jezusa amerykańskiego mają na sobie cienka warstwę świętości i nie dbają o braci, a w rzeczywistości często nienawidzą i krytykują prawdziwych naśladowców Jezusa nazywając ich „niezrównoważonymi fanatykami” czy „legalistami”, bądź „świętszymi od papieża”

 (p.1 Jn. 2:9, 11, 19; 3:14; 4:20).

Lecz jest jeszcze jeden, najbardziej poważny fakt: ludzie, nie są zbawiani wtedy, gdy uwierzą, że zbawienie jest z wiary, lecz gdy uwierzą w Osobę, Boską Osobę zwaną Jezus Chrystus (p. Jn. 3:16), a skoro tak, to bardzo powinno martwić nas to, że tak wielu ludzi, którzy twierdzą, że są chrześcijanami, wierzy w Jezusa tak ogromnie różniącego się od Tego Biblijnego. Ludzie, którzy wierzą w amerykańskiego Jezusa faktycznie nie wierzą w Jezusa w ogóle. Amerykański Jezusa jest amerykańskim bałwanem.

Lecz czy Syn Człowieczy, gdy przyjdzie znajdzie wiarę na ziemi? Jezus (Łuk.18:8).

раскрутка

Zmiany ??!!#Różne artykuły

#

Kościół
paszteci zmiany „frazeologii” Świętej Trójcy

Richard Ostling
ASSOCIATED PRESS
Czerwiec 20, 2006
BIRMINGHAM, Alabama.


W niektórych Prezbiteriańskich kościołach Święta Trójca w postaci: „Ojciec,
Syn i Duch Święty” zostaną usunięte – „Matka, Dziecko i Łono” zawieszone.
Delegaci na krajowy zjazd Prezbiteriańskiego Kościoła (USA) przegłosowali
wczoraj, aby „przyjąć” deklarację polityki używania języka zawierającego
odniesienia do płci dla nazwy Trójcy, a jest to o krok od przyjęcia tego.
Urzędnicy kościoła zostali upoważnieni do zaproponowania „eksperymentalnej
liturgii” ze „zmienionym słownictwem” dla Trójcy, lecz zbory nie będą musiały
tego używać.

Oprócz „Matka, Dziecko i Łono” oraz „Skała, Odkupiciel, Przyjaciel,”
są jeszcze następujące możliwości:
• „Kochanek, Umiłowany, Miłość”
• „Stwóca, Zbawiciel, Ten, który uświęca (Sanctifier)”
• „Krół Chwały, Książe Pokoju, Duch Miłości”

Nie zmienia to teologicznej
pozycji kościoła, lecz daje edukacyjną możliwość rozwoju duchowego życia
członków” – powiedziała w czasie wczorajszej debaty na temat zmian przewodnicząca
komisji legislacyjnej Nancy Olthoff, świeckiego członka kościoła.

Zgromadzenie z ledwością
broniło konserwatywnej oferty, aby posłać dokument do dalszych studiów, które
mogły by go unicestwić. Zespół ekspertów, który pracował nad tym tematem
od 2000 roku stwierdził, że klasyczny język nazewnictwa Trójcy ciągle powinien
być używany, lecz prezbiterianie powinni starać się o „świeży sposób wypowiadania
tajemnicy trój jedynego Boga”, aby „rozwinąć słownik chwały i czci kościoła”.
Język, który był używany przez setki lat do opisania Ojca i Syna „był używany
do popierania idei, że Bóg jest mężczyzną i że mężczyzna jest nadrzędny wobec
kobiety” stwierdziła ta ekipa specjalistów. Konserwatyście odpowiedzieli,
że kościół powinien ściśle przylgnąć do sposobu w jaki Biblia odnosi się
do Boga i zwrócić uwagę na to, że Modlitwa Pańska, której Chrsytus nauczył
mówić, jest skierowana do „Naszego Ojca”.

Delegaci zaśpiewali zmienioną
wersję znanej doksologii; „Chwała Bogu, od którego wszelkie błogosławieństwo
płynie”, unikając męskich rzeczowników i zaimków określających Boga.

Młoda delegatka Dorothy
Hill, studentka
Gordon-Conwell Theological Seminary in
Massachusetts, protestowała, twierdząc,
że dokument proponujący zmiany językowe w nazewnictwie Trójcy „sugeruje punkt
widzenia, który wywoła napięcie co do czegoś, o czym w naszych kościołach
zawsze zachowywano jako prawdę o naszym Trójjedynym Bogu”.

Panna Hill przypomniała
delegatom, że w Dziesięciu Przykazaniach powiedziano: „…, gdyż Pan nie
pozostawi bez kary nikogo, kto nadużywa Jego imienia”.

Wielebna Deborah Funke
z Montany ostrzegła, że ten dokument będzie „wywoływał teologiczne zagmatwanie
i podziały” w czasie, gdy denominacja liczące 2.3 miliona członków napotyka
na inne problemy.

Zgromadzenie głosuje dziś
nad propozycją, aby dać lokalnym zgromadzeniom i regionalnym prezbiterianom
swobodę ordynowania kleryków i świeckich urzędników żyjących w homoseksualnych
związkach. Dziesięć konserwatywnych grup prezbiteriańskich ostrzegło wspólnie,
że zgoda na to, co oni nazywają „opcją lokalną” będzie „promowaniem schizmy
przez dopuszczenie do lekceważenia jasnych biblijnych standardów Pisma.

Brawo Dorothy Hill !!

aracer.mobi

Zbudź się, który śpisz


Czerwiec 18, 2006
. . . ponieważ światło sprawia, że wszystko jest widoczne. To dlatego powiedziano:

Eph. 5: 14 Zbudź się, który śpisz i powstań z martwych a zajaśnieje ci Chrystus.

Rzym. 13:11 A to czyńcie wiedząc, że już czas, że już nadeszła pora, abyście się ze snu obudzili, albowiem teraz bliższe jest nasze zbawienie, niż kiedy uwierzyliśmy

„Teraz wyposażam moich synów i córki na to, co jest przed nimi. Przygotowuję ich na oblężenie, które zbliża się do ziemi. Ponieważ, powiadam wam, trudne i straszne dni leżą przed wami. Będą takie dni, jakich jeszcze nigdy do tej pory nie było na ziemi, ponieważ wracam wkrótce po moją własność. Wielu w tych dniach oszaleje, niektórzy zajdą Pasterza swoich dusz, aby przeniósł ich przez te dni, lecz, powiadam wam, że owce będą rozproszone na północ, południe, wschód i zachód”.
(Duch Pański pokazał mi następującą scenę: wiele koni pędziło i przeskakiwało przez płoty i inne przeszkody. Były w wielkim pośpiechu i wyglądało na to, że oszalały. Pokazał mi również Wielkiego Pasterza, który w Swych ramionach trzymał baranka. Niósł go bezpiecznie, blisko przy piersi ochraniając od zewnętrznych niebezpieczeństw. Następnie zobaczyłem mężczyznę przerzucającego łopatą brud; był wysypywany na wierzch jakichś czarnych plastykowych worków. Następnie zobaczyłem leżące na ziemi ciała i usłyszałem: „O, śpiący, powstańcie”. Lecz ci, którzy leżeli na ziemi nie wstali; spali dalej. Mieli bardzo prestiżowy i królewski wygląd.)

„Powiadam wam, że w tych dniach wielu będzie leżeć uśpionych swoim snem – ci nie obudzą się. Będą trwać w nieświadomości tego, co sie dookoła dzieje, lecz, powiadam wam, że już jest czas na to, aby powstać ze swego uśpienia. Czas już na pobudkę.”

Stephen Hanson

tseyigai@yahoo.com

http://www.angelfire.com/in/HisTruth

aracer

Perła Wielkiej Wartości



Czerwiec 17, 2006

Mat. 13:44 Podobne jest Królestwo Niebios do ukrytego w roli skarbu, który człowiek znalazł, ukrył i uradowany odchodzi, i sprzedaje wszystko, co ma, i kupuje oną rolę.

Rom. 11:33 O głębokości bogactwa i mądrości, i poznania Boga! Jakże niezbadane są wyroki jego i nie wyśledzone drogi jego!

Dan. 2:22 On odsłania to, co głębokie i ukryte; wie co jest w ciemnościach, u Niego mieszka światłość..

Ja jestem Bogiem zarówno słabych jak i mocnych. Ja jestem Tym, który wyznacza kierunek wiatrom i nakazuje słońcu, aby rano świeciło. To przez Mnie upadają i ponownie wstają z ziemi narody. To dzięki Mnie dostępne jest bogactwo i mądrość bez miary. Świat szuka bogactw, lecz najgłębsze bogactwa znajdują się w pieczarach moich skarbnic. Ja podtrzymuję słabego i podnoszę zmęczonych. Dzięki mnie rządzą królowie, a inni są wypędzani. Wszyscy, którzy szukają odpowiedzi, znajdą je. Ja mogę uczynić daleko więcej ponad to wszystko, co możecie sobie wyobrazić. Nie biegajcie za słowem od Pana, lecz najpierw mnie szukajcie a Ja dam wam odpowiedzi. Wielu szuka proroków i słowa, które oni mogą im dać teraz. Czy to nie Ja udzielam odpowiedzi? Czy to nie Ja zaspokajam twoją duszę?
Ścieżka, którą musicie znaleźć jest wąska, wyryta wśród gór. Jest głęboko zakopana, tam właśnie ją znajdziesz i wtedy dotrzesz do perły o ogromnej wartości.

Stephen Hanson

tseyigai@yahoo.com
http://www.angelfire.com/in/HisTruth

раскрутка сайта

Miej WIELKIE marzenia


Czerwiec 3, 2006 [Dzień Pański]

Joel 3:1 A potem wyleję mojego Ducha na wszelkie ciało, i wasi synowie i wasze córki prorokować będą, wasi starcy będą śnili, a wasi młodzieńcy będą mieli widzenia.

Powiadam wam, że będzie to rok wielu przemian dla ludzi, a wiele z tych zmian wprowadzi was do mojego doskonałego planu dla waszego życia. Mam dla was plany, które istnieją już od założenia świata. Wskrzeszę z martwych wiele z tych marzeń i celów, które w was zostały ukształtowane. Teraz jest czas dla tych, którzy mają wielkie marzenia. Nie objąłeś do tej pory wystarczająco wielkich marzeń, która Ja ci dałem. Jak możesz dosięgnąć gwiazd, jeśli stoisz na ziemi?

Jak chcesz sięgnąć wzrokiem poza siebie, jeśli spoglądasz na swoje stopy?

Stephen Hanson

tseyigai@yahoo.com

http://www.angelfire.com/in/HisTruth

aracer.mobi

Marketing zła

Dawid Kupelian, wydawca WorldNetDaily, właśnie opublikował książkę pt.: „Marekting of Evil” (Marketing zła). Czytelnicy mówią, że ogromnie otwiera oczy na wiele rzeczy. Zastanawiamy się, jak to się stało, że na Zachodzi sprawy poszły w tak złym kierunku i to tak daleko w duchowej i moralnej dziedzinie w ciągu jednego pokolenia. Kupelian dowodzi (popierając to wieloma dowodami), że jest prowadzona swego rodzaju kampania „marketingowa” mająca na celu przemianę naszego społeczeństwa na gorsze. Poniżej znajduje się jego przemówienie na ten temat:

JAK NAPRAWDĘ DZIAŁA „MARKETING ZŁA”

David Kupelian. (GRUDZ. 14, 2005)
Dobrze jest znowu znaleźć się na swoich starych śmieciach. Teraz mieszkam na wielkim Północnym-Zachodzie, lecz dorastałem kilka mil stąd w Montgomery County, Maryland.

Pamiętam, jak wracałem ze szkoły do domu i oglądałem „Samotnego Jeźdźca” i „Klub Myszki Miki” na małym czarno białym ekranie telewizora. Nie było wtedy MTV czy Howarda Sterna. Lubiłem popowe piosenki takie jak: „The Battle of New Orleans” i „The One-Eyed, One-Horned, Flying Purple People Eater”; nigdy nie słyszałem gwiazd rapu deklamujących monotonnie o zabijaniu policjanta i gwałceniu k kobiety. Nie sądzę, żebym kiedykolwiek słyszał cokolwiek o aborcji czy homoseksualizmie. Wydaje się, że wszyscy moi przyjaciele mieli zarówno matkę jak i ojca w domu; nawet szkoła była w porządku. Przysięgaliśmy wierność fladze każdego dnia, i nigdy nigdy nie straszył mnie więzieniem, jeśli powiedziałem słowa „w Bogu”. Nikt mnie też wtedy nie uczył tego, że Kolumb był ludobójcą, że pielgrzymi wykorzystywali Indian czy, że Ameryka była rasistowskim uciskającym i złym krajem. Wtedy myślałem, że Ameryka jest najlepszym krajem na ziemi.

Tak naprawdę, to wtedy wszyscy po prostu wiedzieli o tym, że Ameryka jest największym i najbardziej godnym szacunku krajem. W tym miejscu powinienem powiedzieć: jakie zmiany mogą nastąpić w ciągu 50 lat. A jeśli ujmę to w taki sposób: Jaką różnicę może zrobić 50 lat – plus kilka naprawdę obrzydliwie błyskotliwych kampanii marketingowych – w przemianie kraju.

Zatytułowałem swoją książkę „Marketing zła”, ponieważ jest to dokładnie to z czym mamy do czynienia: opakowywanie, perfumowanie i dar – opakowanie niszczących filozofii i zachowań i sprzedawanie ich Amerykanom tak, jakby miały wielką wartość. Zanim jednak przejdziemy do szczegółów, chciałbym poświęcić chwilkę, aby powiedzieć wam pewną historię o sobie, abyście mogli zrozumieć dlaczego napisałem tą książkę na temat zła.

Straciłem wielu członków rodziny w tureckim ludobójstwie Armeńczyków – być może około setki – wraz z moim dziadkiem, który był lekarzem. Zło i złość jaka zostały wywarte na niewinnych ludzi zaszczepiona jest nie do wyobrażenia. Mój ojciec, który wtedy był małym chłopcem, uciekł konno wraz z matką ratując swoje życie. Aby skrócić przerażającą historię powiem, że mój ojciec i babcia wyrwali się z barbarzyństwa i sadystycznej brutalności, która pochłonęła 1.5 miliona ich pobratymców. Udało im się dostać na statek i po długiej podróży dotrzeć do kraju, który przywitał ich i zaoferował możliwość rozpoczęcia nowego życia – Ameryki. Było tutaj ciężko, bardzo ciężko. Ojciec podjął się pracy szkolnego dozorcy, gdy miał dziewięć lat, aby pomóc matce. Ojciec wraz z babcią przetrwali i dostali się do koledżu i odbudowywali swoje własne życie. Gdzieś po drodze mama i tata spotkali się, pobrali, i całkiem szybko osiedlili tutaj w D.C tworząc rodzinę.

Byłem środkowym z trójki dzieckiem. Mój ojciec został naukowcem, specjalistą rakietowym, pracując nad obroną tego kraju. Pamiętam jego wizytówkę, na której było napisane: „”U.S. Army Chief Scientist for Ballistic Missile Defense.” Nie wiedziałem wtedy dokładnie, co to znaczy, ale brzmiało znakomicie. (Naukowiec Armii Stanów Zjednoczonych do spraw Rakietowej Obrony Balistycznej).

Moja babcia wiele lat później zdecydowała się wrócić do starego kraju, aby po raz ostatni odwiedzić krewnych i wzięła mnie ze sobą. To było pamiętne wydarzenie, ale najbardziej wbiła mi się w pamięć ta noc, gdy wróciliśmy do Ameryki. Wylądowaliśmy w Porcie Lotniczym Kennediego w Nowym Yorku, lecz z powodu spóźnienia, nie zdążyliśmy na połączenie do Waszyngtonu i spaliśmy na drugim pietrze terminalu. W pewnej chwili babcia udała się do damskiej toalety, a kiedy wróciła, opisała mi – łamiącym się ze wzruszenia głosem – jak czyściutko wszystko błyszczało, było nowoczesne, że była ciepła i zimna woda, wszystko doskonale funkcjonowało – coś zupełnie innego niż tam, gdzie dopiero byliśmy i mówiła mi, że tak bardzo była wdzięczna, że mogła wrócić do USA, że była gotowa uklęknąć i pocałować Amerykę – właśnie tutaj na lotnisku JFK. Nie miałem absolutnie żadnych wątpliwości co do tego, że uczucia mojej babci, jej miłość dla tego kraju, były typowe dla milionów imigrantów. Ameryka byłą po prostu największym, najwspanialszym najbardziej hojnym krajem na ziemi – ja o tym wiedziałem, ona wiedziała, wszyscy wiedzieli.

Kiedyś było tak było.

Dziś, niezliczona ilość z pośród nas została nauczano tego, aby nienawidzić Ameryki. W naszych absurdalnie drogich szkołach, uczenie niezadowolenia z Ameryki jest absurdalnie normalne. Nie macie pojęcia jak wielu Churchill’ów Ward’ów i jest tutaj wokół, zatruwając umysły waszych dzieciaków.

Następnie, jest teraz ruch antywojenny, w którym oczywiście jest paru szczerych ludzi, którzy myślą, że wojna jest pomyłką, lecz najbardziej widoczni są ci, których widzieliśmy tutaj w D.C.zeszłym tygodniu. Ci ludzie otwarcie wyrażają swoją głęboką nienawiść –nie tylko dla prezydenta i jego administracji – lecz dla samej Ameryki. Cindy Sheehan, tak ceniona przez wiadomości powiedziała, cytuję: „Ten kraj nie jest wart tego, aby za niego umierać”.

Liderzy i organizatorzy demonstracji takich, jak w ostatnią sobotę, to grupy otwarcie sprzyjające komunistycznymi i terrorystycznym reżimom. Grupa taka jak ANSWER, którą Washington Post opisał jest „po prostu z czołową grupą antywojenną ultralewicowej Światowej Partii Pracy, która entuzjastycznie popiera Płn. Koreę i inne niebezpieczne, zwariowane reżimy, a nawet gorzej – popiera „iracki ruch oporu”, który zabija naszych żołnierzy w Iraku.

Lecz anty-amerykanizm nie jest jedynym kłopotliwym zachowaniem. Dziś, miliony Amerykanów przyjęło wszelkiego rodzajuwierzeń i zachowań, które przeraziłyby pokolenie ich rodziców – a w rzeczywistości zszokowały by każdego warchoła z każdego pokolenia Amerykanów od czasu, gdy Deklaracja niepodległości została podpisana.

  • Jakiego rodzaju wierzenia i zachowania?
  • Nieograniczona aborcja, legalna w całej Ameryce i to niemal do samej chwili narodzin.
  • Dziwaczna dążąca do samozniszczenia kultura młodzieżowa.
  • Szalejące rozwody,które są dostępne praktycznie z każdej przyczyny – a na dowód 50% stosunek rozbitych małżeństw.
  • Zakaz umieszczania 10 przykazań i prowadzenie modlitwy w publicznych miejscach. Nauczanie o homoseksualizmie pięciolatków w szkołach publicznych.Najbardziej całkowite zniszczenie tradycyjnych zasad moralnych co do seksu, dzięki czemu mamy epidemię seksu wśród 11, 12, 13 i 14 latków w krajowych szkołach średnich. Jak to się stało? Co rzeczywiście spowodowało tak dramatyczną przemianę Ameryki w ciągu naszego życia?

W książce „Marketing Zła” pokazuję w jak Amerykanie zostali wmanipulowani, okłamani i zwiedzeni do odrzucenia narodowego kręgosłupa, judo-chrześcijańskich wartości. Pokazuję również w jaki sposób zostało to wykonane przy wykorzystaniu środków i tych samych taktyk, które Medison Avenue używa do sprzedawania nam samochodów, papierosów i ostatniej mody.

Pięćdziesiąt lat temu ukazał się bestseller Vance Packards „The Hidden Persuaders” (dosł: „Ukryci Przkonywacze”), pokazując Amerykanom w jaki sposób przemysł reklamowy wykorzystuje potężne techniki umysłowej i emocjonalnej manipulacji. Odkładając na bok wątpliwą etykę zwodzenia kogoś do tego, aby kupił coś, czego faktycznie nie potrzebuje – czy w niektórych przypadkach w ogóle nie jest dla niego dobre – specjaliści odkryli cały nowy świat narzędzi i technik skutecznych do nakłanianiu ludzi do zakupów.

Dziś, bez względu na to czy sprzedaje się papierosy, czy punkt widzenia, celują w nasze uczucia i emocje, – a faktycznie w nasze słabe strony – a nie do naszego rozsądku.

Na przykład, dobrze znamy Marlboro Man, reklamę Filipa Morrisa, która sprawiła, że Marlboro stało się najlepiej sprzedawanymi papierosami na świecie. A teraz spójrzmy, co ten cowboy na koniu ma wspólnego z papierosami? Nic, lecz ten obraz w jakiś sposób przekazał milionom mężczyzn pozytywne wrażenie wolności, niezależności, męskości, a te uczucia zostały w zamian połączone z tą szczególną marką papierosów.

Powiedzmy, że ktoś ogląda reklamę Marlboro wiele razy – reklama robi swoją pracę w nim – po czym idzie do marketu kupić papierosy i mówi: „Daj mi paczkę Marlboro”. A dlaczego nie inną markę? Nieświadomie chce ponownie rozpalić to wrażenie wolności i męskiej twardości z obrazu Marlboro Man. Jak? Zapalając papierosa. Jeśli brzmi to jak podwórkowa psychologia: przepraszam, ale jest to w skrócie ostatnie 50 lat marketingu. Pobudza szczególne uczucia, które potem łączysz z produktem.

W jaki sposób można wziąć wierzenia i zachowania, które są złe i niszczące, ubrać je i opakować tak, aby wyglądały na dobre? Jak molestowanie dzieci staje się „miłością mężczyzny i chłopca”? Jak rozgniatanie czaszki dziecka i wysysanie jego umysłu staje się „konstytucyjnym prawem”. Jak cytowanie Biblii staje się „mową nienawiści”?

Spójrzmy, w ciągu następnych kilku minut, na specyficzne przykłady marketingowego szaleństwa.

Zacząłem książkę od „prawy gejów”, ponieważ marketingowcy tego programu bardziej niż ktokolwiek inny tak niewiarygodnie jasno, szczegółowo i bezwstydnie wyjaśniają w jaki sposób manipulować postawami Amerykanów.

Marketingowa biblia praw gejów, zatytułowana „After the Ball” (Po kłębku) została napisana przez dwóch błyskotliwych, wykształconych na Harvardzie specjalistów od marketingu: Marshall Kirk oraz Hunter Madsen. Wyłożyli wiele wszechstronnych technik przekonywania, z których wszystkie polegają w ogromnej mierze na manipulacji i zastraszeniu.

Skupmy się tylko na dwóch z nich: „desensitization” oraz „jamming”

(sprawianie, że jakieś sensacyjne zdarzenie przestaje być sensacyjne – czyli znieczulanie – oraz zagłuszanie – przyp.tłum.)

Zasadniczo „desnsalitization” oznacza, że jeśli powtarzasz coś oburzającego – a nawet coś oburzająco fałszywego – stale i wciąż, i bez przerwy, to ludzie stopniowo stają się coraz mniej oburzeni, i ostatecznie zaakceptują to. Oto, na przykład, co nasi guru od marketingu gejów piszą na temat przyzwyczajania Amerykanów do homoseksualizmu:

„Główną rzeczą jest to, aby mówić o gejach tak długo, aż sprawa stanie się męcząca. Staraj się zmęczyć ludzi i nic więcej… Jeśli możesz wyjaśnić, że homoseksualizm jest po prostu jeszcze jednym zachowaniem – uzyskując choćby wzruszenie ramion – to twoja walka o prawne i społeczne przepisy jest rzeczywiście wygrana”.

A co ze spamowaniem? Zostało ono nazwane „psychologicznym terroryzmem”. Pamiętasz jak Sowieci używali zagłuszania, gdy wolna Radio Europa nadawało swoje audycje poza żelazną kurtynę? Dziś „zagłuszanie” literalnie oznacza uciszanie twoich krytyków czy oponentów przez atakowanie i zastraszanie ich. Słuszne czy niesłuszne to nie ma znaczenia – ty atakujesz drugą stronę w każdy możliwy sposób tak, aby się zamknął. Amerykańskie debaty polityczne są pełna zagłuszania.

Jeśli krytykujesz któregokolwiek z amerykańskich samozwańczych przywódców takich jak Jesse Jackson to ryzykujesz, że zostaniesz nazwany rasistą, no i oczywiście większość polityków boi się tego bardziej niż swojej własnej śmierci. Powiedz cokolwiek o radykalnych aktywistach homoseksualizmu, bez względu na to z jak dobrymi intencjami to powiesz, zostaniesz zaatakowany jako bigot, homofob i człowiek pełen nienawiści. Żadna rzeczywista dyskusja nie jest tolerowana; skrytykuj rząd za astronomiczne wydatki na socjalne programy a senator Kennedy ekskomunikuje cię jako człowieka pozbawionego troski, nienawidzącego starych ludzi – całkiem podobnie, jak z rasistami. To jest zagłuszanie.

Te techniki dominują w naszej narodowej debacie…

Język jest potężnym narzędziem.
Nie myśl, że bawimy się słowami na pograniczu, to jest istota. Cała Konstytucja to są wszystko „słowa”. Deklaracja Niepodległości i Biblia to też po prostu „słowa”. Zmień znaczenie słów, a zmienisz rzeczywistość. Aborcja jest legalna w Ameryce z powodu jednego słowa: „wybór”. Pierwsi marketingowcy aborcji wykombinowali, że będzie znacznie łatwiej bronić abstraktu, pozytywnie brzmiącą zasadą taką jak „wybór”, niż nieograniczonego mordowania nienarodzonych dzieci. Media kupiły to i wojna o „wybór” została wygrana, zanim się jeszcze zaczęła. Jak możesz być przeciwny „wyborowi”?

Inny przykład: Jaka jest marketingowa fraza numer jeden dzisiaj? „Bush skłamał”.
Jest już niemal jak znak firmowy.
„Bush lied us into war” (Dosł.: „Bush wkłamał do wojny”, czyli „Bush przekonał nas kłamstwem do wojny” – przyp.tłum.) Jest kilka odmian tego. „Bush lied about Saddam’s WMD.” „Bush lied, thousands died.” (Bush kłamał o broni chemiczne Saddama.” „Bush skłamał, tysiące zginęły”.

Czy pamiętasz szok jaki przeżyłeś, gdy usłyszałeś to za pierwszym razem, „Bush skłamał”? Oskarżenia stały na skraju cywilizowanej dyskusji, a wyglądało to jak Howard Dean na prochach (czy Howard Dean nie na prochach). Teraz mamy „Mamuśkę Pokoju” Cindy Sheehan, wielbioną przez prasę, a oto kilka epitetów, którymi nazwała ona prezydenta Stanów Zjednoczonych. Cytuję: „palant”, „zły maniak”, „kłamiący gnój”, „terrorysta”, „wojenny kryminalista”, „gangster” i „morderczy zbir”.

„Desensitization” – znieczulanie. Gdy słyszysz tego rodzaju retorykę dzień po dniu to szybko przejdzie ci uczucie oburzenia, po prostu zmęczysz się tym. Gorzej, zaczniesz wierzyć w to. Zastraszenie jest potężną siłą, większość z nas nie wie, jak sobie z tym radzić bez poddania się rezygnacji w taki czy inny sposób. Jeśli dostateczna ilość ludzi mówi, że Bush jest kłamcą to musi to być prawda? Pamiętasz, gdy psycholog William James powiedział: „Nie nic tak absurdalnego, w co ludzie nie uwierzyliby, jeśli będziesz to powtarzał wystarczająco często”.

Kłamstwo

Jeśli jesteś zaangażowany w reklamowanie zła to jest jeszcze jedna technika gotowa do wykorzystania – faktycznie jest bardzo ważna. Nazywa się to: kłamstwo. Aby sprawić, że coś złego będzie dobrze wyglądać, musisz kłamać na ten temat.

Weźmy pod uwagę aborcję. W książce „Marketing zła” zamieściłem wywiad z współzałożycielem amerykańskiego ruchu aborcyjnego, Bernardem Nathansonem. Założył największą klinikę aborcyjną na Zachodzie oraz był współzałożycielem NARAL, awangardowej grupy, która doprowadziła do legalizacji aborcji w Nowym Yorku w latach sześćdziesiątych. Usiadł z grupą innych ludzi i dosłownie wymyślili oryginalne slogany marketingowe: „wolność wyboru” i „kobiety muszą mieć kontrolę nad swymi ciałami’. Oto co powiedział mi Nathansoon, cytuję: „Pamiętam śmiech, gdy wymyśliliśmy te slogany… Wtedy były to bardzo cyniczne slogany, podobnie jak i dziś te wszystkie slogany są bardzo, bardzo cyniczne”.

Innymi słowy: wiedzieli o tym, że tworzą zwodnicze marketingowe przesłanie.

Dziś Nathanson przyznaje, że on sam i jego koledzy kłamali na prawo i lewo. Fabrykowali statystyki i wyniki ankiet i karmili nimi chętne media. Jaki jest najbardziej skuteczny slogan marketingowy? „Kobiety umierają”. Wydaje się, że zdeptał on wszystkie inne punkty. W latach poprzedzających Roe v.Wade, stale słyszeliśmy o tym, że w Stanach Zjednoczonych rocznie umiera 5.000-10.000 kobiet wskutek wykonywania nielegalnej aborcji. To właśnie Nathan i jego kohorty głosili, choć była to nieprawda, a nawet w pobliżu prawdy i oni o tym wiedzieli. Niektórzy ludzie mówią: „Hej, Nathason staje w obronie życia, jak więc możesz wierzyć jego krytyce przemysłu aborcyjnego? (Nathanson w latach 90’tych zobaczył, że aborcja jest zła i stanął przeciw niej). Jeśli nie wierzysz Nathansonowi, to może uwierzysz Centers for Disease Control (Centrum Kontroli Chorób)? Czy wiesz ile kobiet faktycznie umarło z powodu nielegalnej aborcji w 1972 roku, ostatnim pełnym roku przed Roe v.Wade? Zgodnie z danym CDC to nie było 5.000 czy 10.000, to nie było nawet 1.000 – lecz 39.

Przypuśćmy, że powiedziano by nam, że 10.000 amerykańskich żołnierzy zginęło w wojnie w Iraku, że wpłynęło to na nas tak, że odeszliśmy, po czym sprawy niepomiernie pogorszyły się po naszym wyjściu. Przypuśćmy teraz, że odkryliśmy, że to nie 10.000 Amerykanów zginęło w Iraku, lecz tylko 39. Czy nie czulibyśmy się zdradzeni?

Amerykanie zostali zdradzeni przez marketingowców aborcji, a w szczególności przez media, które były przekonane, że legalizacja aborcji jest oświeconą i postępową szansą, której Ameryka potrzebowała i wzięły udział w propagandowej kampanii, które doprowadziła do Roe v.Wade.

Przyjrzyjmy się innemu przypadkowi – „konstytucyjnemu oddzieleniu kościoła od państwa”. Jest to znakomity slogan marketingowy dla ciebie – dowód na to, że jeśli coś powtórzysz wystarczająco dużo razy to ludzie w to uwierzą. Posłuchaj, mam nagrodę w wysokości 10.000$ dla każdego, kto znajdzie słowo „rozdział” czy „kościół”, czy „państwo” w pierwszej Poprawce a jednak, niewiele jest bardziej znanych Amerykanom zwrotów. Moi prasowi koledzy szczególnie często powtarzają ten zwrot jak hipnotyczną mantrę. Czy nie słyszysz tego? „Sędziowie ACLU (American Civil Liberties Union – amerykańska unia na rzecz swobód obywatelskich) cytujący konstytucyjne rozdzielenie kościoła od państwa, ogłosili dziś, że podawano do sądu Boga” – czy cokolwiek takiego. Marketingowcy płacą miliony dolarów, aby okleić ich produkt czy politycznego kandydata takim zwrotem.

Jest to kolejna jadowita manipulacja słowami. Przez 150 lat od ustanowienia Karty Praw, słownictwo Pierwszej Poprawki dotyczące „ustanowienia religii” znaczyło, że federalny rząd nie będzie wymuszał istnienia państwowego kościoła, jakiejś szczególnej denominacji, na pozostałych stanach. Dziś, wydaje się, że już wyszeptanie czegokolwiek o Bogu, Biblii, Dziesięciu Przykazaniach czy, Boże uchowaj, modlitwie w miejscu publicznym, stanowi nielegalne „ustanowienie religii”.

Czy pamiętacie jak wkrótce po 11.września 2001 szkoła publiczna w Kalifornii wzniosła transparent,mówiący po prostu „Boże Błogosław Ameryką” aby uczcić zabitych w terrorystycznych atakach. Transparent został natychmiast zaatakowany przez UCLA jako niekonstytucyjne ustanowienie religii. Czy ktokolwiek z fundatorów tego transparentu – i w ogóle ktokolwiek – rzeczywiści miał taki zamiar?

Porozmawiajmy o być możne najważniejszej części naszego życia – o naszych dzieciach.

Nie sądzę, aby istniało gdzieś takie miejsce, gdzie marketingowcy zła byliby bardziej bezduszni niż w przypadku sprzedawania seksu i buntu naszym dzieciom. Jeśli chodzi o dolary to rynek nastolatków wart jest dosłownie miliardy dolarów i to przez duże M. Czy wiesz, co robią te potężne rozrywkowe korporacje po to, aby wyciągnąć od naszych dzieciaków tyle pieniędzy ile tylko się da? Mają takie grupy zainteresowania, do których wysyłają „kulturowych szpiegów” (których nazywają „korespondentami”), którzy udają przyjaciół troszczących się ę o nastolatków, aby wybadali w jaki najlepszy sposób można ich oddzielić od pieniędzy ich rodziców. Angażują się w „brzęczący marketing” (tam właśnie ukrywają swoich agentów w przebraniu, jako „jednego z tłumu”, aby w rozmowach z klientami podnieść wartość nowego produktu). Wynajmują takich ludzi, którzy kontaktują się z dziećmi przez Internet na czatach. Innymi słowy, wprowadzają całą maszynerię współczesnego marketingowego badania rynku i psychologii konsumenta, aby rozeznać tą kopalnię złota rynku – twoje dzieci. Czy masz pojęcie jak wiele młodych pięknych dzieci ma liszaje i syfilis oraz inne przenoszone drogą płciową choroby, których nigdy by się nie nabawili, a wszystko tylko dlatego, że słuchali jakiś złych handlowców, którzy sprzedali im łatwy seks? W mojej książce ujawniam rzeczywiste techniki, których używa się, aby zwieść młodych ludzi do buntu przeciwko swoim rodzicom i wciągnięcia ich w seksualną rewolucję.

Pozwólcie, że zadam wam zagadkę.
Przypuścimy, że w następnym tygodniu ukaże się książka o seksie, która stanie się międzynarodowym bestsellerem a z autora zostanie zrobiony przez media narodowy bohater? Kiedy jednak przeczytasz ją, odkryjesz, że tutaj czarno na białym i w szczegółach, jawnie, i z aprobatą znajdują się setki rzeczywistych przypadków aktów seksualnych między dorosłymi i dziećmi, włączając w to małe dzieci i szkraby, zaczynając od kilkumiesięcznych. Pamiętaj, że nie jest to fikcja. Czy nie powiedziałbyś: „Ooo, gdzie autor zdobył te materiały? To jest ciężkie przestępstwo, w każdych okolicznościach uprawianie seksu z małymi dziećmi. Coś strasznie złego jest tutaj”? Wiesz co? To, co opisałem nie jest hipotetyczne. Opisałem międzynarodowy bestseller „Sexual Behavior in the Human Male” („Seksualne zachowania mężczyzn” napisaną przez Dr. Alfred C. Kinsey’a i opublikowaną w 1948.) Kinsey był uwielbiany przez prasę jak wielki naukowiec, człowiek rodziny i odważny badacz, rozwijający naszą naukową wiedzę o ludzkiej erotyce. W rzeczywistości Alfred C. Kinsey prawdziwym seksualnym psychopatą, co każde z jego współczesnych biografów może udowodnić.

Szczegółowe tabele, o których wspomniałem – niemowląt i dzieci molestowanych przez „badaczy” z wykorzystaniem stoperów, aby zmierzyć i opisać ich przypuszczalne reakcje seksualne – są straszliwie realne. Znajduje się to w Tabelach 30-34. Nie wierz mi na słowo, idź do biblioteki i sam sprawdź. Nie mogę powtarzać w takich rodzinnych okolicznościach jak teraz, co robiono tym biednym dzieciom lecz gdy poczytasz własne słowa Kinsey’a zobaczysz, że nie promował on niczego innego jak tylko seksualne torturowanie setek małych dzieci, przypominając niesławnego nazistowskiego doktora Józefa Mengele. Dwóch „badaczy”, na których w największym stopniu polegał, byli to seryjni pedofile: Rex King i zatwardziały kryminalista nazistowski Fritz von Balluseck.

A oto zagadka. Jesteś gotowy? Jak to możliwe, że nikt nie powiedział słowa na rzeczy tych dzieci, które były seksualnie wykorzystywane, co zostało opisane w najlepiej sprzedawanej książce Kinsey’a? Te przestępstwa były zapisane wyraźnie, czarno na białym. Jak to możliwe, że nikt nie powiedział: „Chwila! Czy tu ktoś jest? Jak mógł ten zwariowany naukowiec otrzymać takie dane, bez popełnienia straszliwych przestępstw? Dlaczego jest sławny, a nie w więzieniu?”

Dlaczego trzeba było 33 lat od tej publikacji, aby w 1981 roku jedna samotna badaczka, Judith Reisman, doktor nauk, uczona – dmuchnęła w gwizdek?

Co się z nami stało? Czy wzięliśmy jakieś ogłupiające tabletki?

Czy stajemy się bezmyślnymi zombi, gdy ktoś wkłada biały fartuch i nazywa siebie samego naukowcem?

Tak, tak się stało.

Makabryczne „badania” Kinsey’a nad seksualizmem dzieci w oczywisty sposób nikogo wtedy nie trapiły i, prawdę mówiąc, niewiele nas niepokoją i dziś. Większość ludzi słysząc te informacje będzie zszokowanych przez jakieś pięć minut, a potem pod naciskiem swoich problemów i zadań, po prostu przejdzie do czegoś innego – i zapomni.

Lecz nie jest to zapominane tutaj, w kulturze. Cały gmach seksualnej rewolucji we wszystkich swych przejawach – galopująca rozwiązłość, prawa gejów, aborcja, pornografia i tak dalej – włączając w to ostatni ruch na rzecz liberalizacji aborcji, zbliżający się wkrótce, dominujący dorosłych – seks dziecięcy – tutaj usłyszałeś o tym po raz pierwszy, uwierz mi – wszystko to wyrasta z Kinsey’a i jego badań, w których ten ruch ciągle opiera szuka naukowego usprawiedliwienia. A jednak było to prawdopodobnie najgorszy przypadek zaniedbania w nauce XX wieku. Zostaliśmy nabici w butelkę na długi czas, ale dlaczego tak się stało?

William Penn daje nam pewną wskazówkę: „Człowiek musi być rządzony przez Boga, bo inaczej poddaje się tyranom”.

Widzicie, po II Wojnie Światowej, Amerykanie rozwinęli w sobie niemal cześć dla nauki. W początkowych latach mężowie Boży byli mędrcami w społeczeństwie, dziś naukowcy, bez względu na swoje tajemnice, prywatne sprawy, bez względu rodzaj ukrytego, szalonego, wewnętrznego buntu przeciwko Bogu, który może panować nad nimi, są naszymi kapłanami. Dyskutowanie nad Kinsey’em było by jak dyskutowanie nad Pismem, byłoby niemal świętokradztwem. Czy to w komercji, gdy oglądamy aktora ubranego w biały fartuch i noszącego stetoskop, czy w życiu, uznajemy naukowców i profesorów, „badaczy” i innych „ekspertów” za nasze autorytety i dajemy ich słowom więcej zaufania niż naszemu własnemu Bogu – a przy zdrowym rozsądku – nawet wtedy, gdy to co mówią, jest bez sensu.

Istota jest taka: Im bardziej odchodzimy od naszych judeo-chrześcijańskich korzeni, jako jednostki i jako naród, tym bardziej jesteśmy wciągani do tych społecznych rewolucji i innych śmieci, do wszelkiego zniszczenia i nieszczęścia, które oszukańczo opakowane są jako wolność i postęp.

Zbliżamy się do końca, wiec czas na to, aby zadać pytanie: „Czy jest nadzieja?”

Oczywiście jest nadzieja. Jest nadzieja dla każdego z nas, dla naszych rodzin zarówno na poziomie indywidualny, jak i dla tego największego z krajów.
Indywidualnie, ten bezmyślny bunt, w który tak wielu z nas wpadło, przeciwko naszym narodowym judeo-chrześcijańskim wartościom – w pogoni za fałszywymi ruchami wolnościowymi i szalonymi filozofiami – musi się skończyć. To nas zabija, musimy ponownie szczerze czcić Boga i 10 przykazań, oraz Kazanie Jezusa na Górze

Jest jednak znacznie więcej do zrobienia. Aby poradzić sobie z obrzydliwymi wpływami z zewnętrznej kultury, Amerykanie muszą uczyć swoje dzieci zasad stania w łasce wobec zła.

Ci „marketingowcy zła”, jak ich lubię nazywać, dominują, bardziej niż cokolwiek innego, dzięki sianiu zamieszania i zastraszaniu nas, abyśmy porzucali nasze postawy, abyśmy wątpili w to, co do czego kiedyś byliśmy przekonani i szli za nimi. Aby wyjść na przeciw temu, musimy po prostu rozwijać łaskę pod naciskiem – Ronald Regan miał ją – tą wspaniałą, oświecającą zdolność do patrzenia prosto w oczy , nawet jeśli nas okłamują, abyśmy nie dali się przez nich zastraszyć, zmieszać, czy zdenerwować. W ten sposób, ich plany zostaną z nimi, i nie wpłyną na nas i na nasze dzieci.

Patrząc szerzej, jedną wielką nadzieją zmiany, jaką widzę w Ameryce jest powstanie czegoś, co nazywamy Nowymi Mediami.

W książce „Marketing zła” stwierdziłem, że nie ma w Ameryce instytucji, która byłaby bardziej odpowiedzialna, bardziej brała udział w doprowadzeniu do tego, aby zło wyglądało na dobro, niż media parające się wiadomościami, ponieważ jest to filtr, przez który wszyscy uzyskujemy informacji. Prasa ma moc do tego, aby ujawniać i obalać marketingowców zła w każdym ruchu, lecz ma również moc do tego, aby przekazywać ich przesłanie dalej i dawać im nieuzasadnioną wiarygodność. Niestety, to przez ostatnich kilka dekad było ich głównym zajęciem.

Lecz co by było, gdyby cierpliwie, odważnie i zawzięcie zorientowane na prawdę media informacyjne byłby tutaj, aby ujawniać kłamstwa i zwiedzenie i pokazywać, czym one są w rzeczywistości? Nie liczyłoby się wtedy tak bardzo to, co marketingowcy zła robili czy mówili, czyż nie?

Nowe Media – jak internet, radio, kablówka, blogi, to wszystko równoważy zakorzenione, świeckie, lewicowe media jak New York Times i wielkie sieci telewizyjne i radiowe – wzrastają swoim wielkim wpływem na Amerykę.

Jeden drobny, osobisty przykład:
organizacja, której służę jako dyrektor WorldNetDaily.com, doniosła ostatnio o wydaniu naukowej książki, która ma się wkrótce ukazać, w której wyraźnie popiera się uprawianie seksu dorosłych z dziećmi. Pokazaliśmy to na pierwszej stronie poniedziałek i wtorek, a ja skontaktowałem się z wydawnictwem, Howorth Press, skąd otrzymałem informację, że zdecydowali się w końcu nie wydawać tej książki. Po wysłuchaniu wielu rozgniewanych czytelników, chcieli, aby wszyscy wiedzieli o tym, że nie są zainteresowani wykorzystywaniem dzieci w jakiejkolwiek formie i zrezygnowali z wydania tej książki.

Jeden mały kroczek dla ludzkości, prawda? Po prostu jedna z wielu codziennych bitw, które Nowe Media prowadzą. Lecz pomyśl o tym tak: Przypuśćmy, że media zrobiły by podobnie, gdy Kinsley publikował swój bestseller promujący pedofilię, książkę, od której zaczęła się rewolucja seksualna. Być może Ameryka mogłaby uniknąć trochę tych cierpień i nieszczęść, które tak rozbiły i zrujnowały wiele milionów ludzi przez minione od tamtej pory dziesięciolecia.

Dlatego właśnie napisałem „Marketing zła”. Moim zamiarem było pokazanie tych ludzi i ukrytych technik, których używają od dziesięcioleci, aby nas złapać w pułapkę, wprowadzić w zamieszanie i zasiać zwątpienie w prawdy, które kiedyś znaliśmy. Jest to wstrętna gra i stawka jest bardzo wysoka – lecz, dzięki Bogu, gdy raz zrozumiemy, jak to działa, gra jest skończona.

Oryginał: TUTAJ

i/ Ward Churchill (Keetoowah Band of Cherokee – znana w Stanach grupa Indian Cherokee z kwaterą główną w Tahlequah, Oklahoma) jest jednym z najbardziej otwartych mówców z pośród aktywistów rodowitych Amerykanów i naukowcem w Północnej Ameryce, oraz wiodącym analitykiem spraw dotyczących rdzennych mieszkańców kontynentu. W swych licznych opublikowanych pracach Churchill rozwija tematy ludobójstwa w obu Amerykach, rasizmu, historycznej i prawnej (re)interpretacji podboju i kolonizacji, środowiskowego wyniszczenia ziemi Indian, rządkowych represji ruchów politycznych, krytyki literatury i kina i wszelkich rodzimy alternatów dla status quo.

ii/ Roe v. Wade, 410 U.S. 113 (1973) [1], był przypadkiem ustanowienia przez Naczelny Sąd Stanów Zjednoczonych zapisu stwierdzającego, że większość praw przeciwko aborcji pogwałca konstytucyjne prawo do prywatności, unieważniającym wszelkie stanowe przepisy wyjmujących z pod prawa i ograniczających aborcję. Jest to jedna z najbardziej kontrowersyjnych decyzji w historii Naczelnego Sądu Stanów Zjednoczonych.

Czy cierpi serce twoje?


  Rada dla tych, którzy cierpią z powodu pysznych i ambitnych przywódców kościelnych.

 Spotkałem Joe’go (imię zmienione) w zeszłym tygodniu. Nie był sobą, takim jak zwykle, pełnym miłości i radości. Był kościelnym przywódcą zawsze troskliwym, który spędzał większość swojego czasu na świadczeniu innym. Spotkał Jezusa jako swojego Zbawiciela dziesięć lat temu w czasie podróży służbowej. Wrócił do domu jako nowy człowiek i przyłączył się do lokalnego zboru. Kościół liczył wówczas około 500 członków i Joe bardzo szybko został liderem z powodu pasji do zdobywania dusz i swego oddania kościołowi. Brał udział w większości zborowych programów – spotkaniach modlitewnych, zamorskich misjach, jako lider grupy domowej itd.

W zeszłym tygodniu Joe był zupełnie innym człowiekiem. Jego żarliwość dla Jezusa znikła, stało się coś dramatycznie niedobrego. Ze łzami w oczach wylał przede mną swoje serce. Zasadniczo, w jego kościele wydarzyły się trzy rzeczy.

Kościół wzrósł do kilku tysięcy członków. Przywódcy nie chodzili już więcej w miłości i nie mieli czasu dla swoich członków. Tydzień za tygodniem lider pysznił się ze swoich osiągnięć dla Boga. W wyniku tego Słowo Boże było rzadko głoszone z kazalnicy, a zamiast tego ludzie słuchali planów liderów jak: koszty budowania kaplicy, kościelne programy, o sprzedaży książek i kaset prowadzonej przez tego lidera.

 Kościół zaczął mierzyć swoje powodzenie ilością darów i dziesięcin, i postępem programu dzięki systemowi grup domowych. Wszystko jest robione jak w komercyjnej organizacji, a osiągnięcia w dziedzinie finansowej i ilości członków mają szczytowe znaczenie.

 Ten lider uzurpował sobie władzę. Nikomu nie wolno kwestionować jego postępowania. Gdybyś tylko próbował, zostałbyś posiekany na kawałki. Z kazalnicy był nawet w stanie powiedzieć wierzącym, aby odeszli, jeśli nie podoba im się przywódca.

Krytykuje on też inne kościoły i służby z kazalnicy. Okazuje nawet swój gniew, gdy mówi o innych służbach, których nie lubi. Czasami jego kazania były wyraźnie w duchu krytycyzmu i często członkowie, którzy słyszeli te słowa, przyjmowali tego samego ducha.

W kościele jest duch konkurencji. Te zespoły, w których grupy domowe wzrosły ponad założony plan dostają specjalne bonusy i finansowe nagrody. Budowanie charakteru nie jest ważne w tym kościele. Przywódca często porównuje swój zbór z innymi i wymyśla programy, które mają doprowadzić do prześcignięcia tamtych.

Lider tego kościoła żyje w izolacji. Nie bierze udziału ani nie współuczestniczy w innych programach, aby zjednoczyć liderów razem do modlitwy i dzielenia się doświadczeniami. Uważa, że jego kościół jest najlepszy i nie chce tracić czasu na spotykanie się z innymi lokalnymi sługami.

 Jeśli czytasz to i serce twoje rani, podobnie jak Joe’go, to mam nadzieję, że poniższe wskazówki pomogą ci:

  Nigdy nie wolno nam patrzeć na człowieka, gdy podążamy w tej duchowej podróży. Jer. 19:9-10 opisuje ludzkie serce: „Podstępne jest serce, bardziej niż wszystko inne, i zepsute, któż może je poznać. Ja, Pan, zgłębiam serce, wystawiam na próbę nerki, aby oddać każdemu według jego postępowania, według owocu jego uczynków”. Każdy człowiek narodzony na tym świecie ma zwodnicze serce, może upaść w każdej chwili, nawet wielcy mężowie Boży. Nasze zaufanie powinniśmy składać wyłącznie w Jezusie.

Nasze życie powinno być prowadzone przez Ducha Świętego, a może się to dziać tylko wtedy, gdy zbliżymy się do Jezusa. Gdy zbliżamy się do Niego, On zbliża się do nas. Gdy czytamy Biblię i modlimy się, stopniowo będziemy poznawali głos Ducha Świętego. Pamiętaj, że Duch Święty jest naszym Pocieszycielem, gdy do Niego przychodzimy.

Buduj Królestwo Boże w swym sercu. Zgodnie ze słowami Ewangelii Łukasza 17:21, Królestwo Boże jest w tobie – nie w służbie i nie w budynku. Ono jest w twoim sercu. Gdy nasze serca są spragnione Jego, On nas napełni.

Jeśli służysz Bogu w jakikolwiek sposób, nie powinno to wywoływać w twoim życiu napięcia. Jezus powiedział w Ewangelii Mateusza 11:29-30: „Weźcie na siebie moje jarzmo i uczcie się do mnie, że jestem cichy i pokornego serca, a znajdziecie ukojenie dla dusz waszych. Albowiem jarzmo moje jest miłe, a brzemię lekkie”. A zatem, gdy służymy Bogu, powinno to być lekkie i miłe.

 Ucz się odpoczywać przed Panem. Psalm 62:1-2 mówi tak: Jedynie w Bogu jest uciszenie duszy mojej. Od niego jest zbawienie moje. Tylko On jest opoką moją i zbawieniem moim, Twierdzą moją, przeto się nie zachwieję”. Jest coś nadnaturalnego, gdy uczymy się odpoczywać w Panu. Powstaniemy wtedy z siłą, która nie pozwoli nam zachwiaćsię, bez względu na to, co się dzieje. W czasie usługiwania często uczę się jak zrelaksować się przed Bogiem i to właśnie wtedy dzieją się wszystkie cuda.

Kościół do którego uczęszczasz nie jest jedynym kościołem w mieście. Naucz się poruszać wraz z duchowym życiem. Poszukaj kościoła, w którym będziesz się czuł pokój, miłość i radość. Pamiętaj o tym, że na każdego upadłego ucznia, jest jedenastu, którzy wykonują dzieła Boże.

Być może ciągle masz w umyśle pytania, które mieszają ci w głowie, jak na przykład: „Boże, dlaczego dopuszczasz do czegoś takiego w kościele?” czy „Dlaczego twoje namaszczenie ciągle przez tego człowieka przepływa?”

Bóg ma na wszystko swój czas, ale być może następujące wersety pomogą ci:

 Jer.23:1-4

Biada pasterzom, którzy gubią i rozpraszają owce mojego pastwiska, mówi Pan! Dlatego tak mówi Pan, Bóg Izraela, o pasterzach, którzy pasą mój lud: To wy rozproszyliście moje owce i rozpędziliście je, a nie zatroszczyliście się o nie. Toteż ukarzę was za złe wasze uczynki – mówi Pan. I sam zgromadzę resztę moich owiec ze wszystkich ziem, do których je wygnałem, i sprowadzę je na ich pastwisko; i będą płodne i liczne. I ustanowię nad nimi pasterzy, którzy je paść będą, i nie będą się już bały ni trwożyły, i żadna z nich nie zaginie – mówi Pan.

Rzym 11:29

 Ponieważ nieodwołalne jest powołanie i dary Boże.  Gdy dotrzemy do nieba to zostaniesz zaskoczony tym, że to nie ci wszyscy dobrze rozreklamowani i powszechnie czczeni kaznodzieje otrzymają największe nagrody.

Mat 5:11-12

Błogosławieni jesteście, gdy wamzłorzeczyć i prześladować was będą i kłamliwie mówić na was wszelkie zło ze względu na mnie! Radujcie i weselcie się, albowiem zapłata wasza obfita jest w niebie; tak bowiem prześladowali proroków, którzy byli przed wami.

Łuk. 6:35

Ale miłujcie nieprzyjaciół waszych i dobrze czyńcie, i pożyczajcie, nie spodziewając się zwrotu, a będzie obfita nagroda wasza, i synami Najwyższego będziecie, gdyż On dobrotliwy jest i dla niewdzięcznych, i dla złych.

Mat 7:21-23

 Nie każdy, kto do mnie mówi: Panie, Panie, wejdzie do Królestwa Niebios; lecz tylko ten, kto pełni wolę Ojca mojego, który jest w niebie. W owym dniu wielu mi powie: Panie, Panie,czyż nie prorokowaliśmy w imieniu twoim i w imieniu twoim nie wypędzaliśmy demonów, i w imieniu twoim nie czyniliśmy wielu cudów? A wtedy im powiem: Nigdy was nie znałem. Idźcie precz ode mnie wy, którzy czynicie bezprawie.

Kontakt do pastora Randy Tan:

rantan48@yahoo.com

deeo