BC_24.07.08 Ufajcie Mojemy Życiu

logo

24 lipca 2008

Dzisiejsze rozważania zaczerpnięto z:
UFAJCIE MOJEMU ŻYCIU
Chip Brogden

http://www.theschoolofchrist.org/articles/trust.html

Wszystko mogę w tym, który mnie umacnia, w Chrystusie (Flp. 4:13).

Nie musimy imitować Jego Życia, mamy tylko ufać Jego Życiu! Ufać Jego Życiu, że zrobi w nas, przez nas i dla nas to, czego my nie możemy! I powiem wam coś jeszcze: jeśli możesz Ufać, że Jego Życie powstrzyma cię od utraty panowania nad sobą raz to możesz to robić milion razy. Słuchaj, co mówię: Jeśli raz zaufałeś Jego Życiu, że zachowa cię od utraty panowania nad sobą, możesz ufać Jego Życiu za każdym razem, gdy się z tym spotkasz a On cię przeprowadzi. Bez wyjątków.

Jak piszę, mogę powiedzieć z całym przekonaniem, że jeśli możesz zaufać Jego Życiu, że powstrzyma cię przed wpadaniem w złość, to możesz ufać Jego Życiu we wszystkim innym. Czego potrzebujesz? Czy martwisz się nadmiernie? Jesteś bojaźliwy? Zgorzkniały? Jego Życie zamieszkuje w tobie już teraz i pragnie uczynić z ciebie coś całkowicie nowego, przemienić cię w coś całkowicie innego, niż jesteś teraz. Dzięki Panu, że nie muszę być taki, jak jestem, lecz że jest dla mnie nadzieja, że jest nadzieja dla ciebie i jest nadzieja dla najgorszego na powierzchni ziemi grzesznika, ponieważ nie jest to sprawa własnych wysiłków; bo On
wystarcza!


Subscribe to these daily messages: http://www.TheSchoolOfChrist.Org/join.html

eBooks, MP3 Teachings and Bible studies (New users click „Register”):

http://www.TheSchoolOfChrist.Org/studentS

продвижение

Ciało, frustracja, uczucia,… i Łaska

Jennifer LeClaire

Czy codzienna życiowa harówka zniechęca cię frustracją i gniewem? Odkryj, jak myśleć, mówić i działać po Bożemu nawet pośród frustrujących okoliczności. Jeśli dojrzałość jest zdolnością do myślenia, mówienia i działania zgodnie z uczuciami w ramach godności, to miarą dojrzałości jest to, jak duchowy stajesz się w pośród frustrujących czynników. Tak powiedział XIX wieczny amerykański poeta, żołnierz, przywódca cywilny i biznesmen, Samuel Ullman, i jest to powiedzenie warte refleksji.

Jak duchowy stajesz się pośród swoich frustracji? Czy jesteś duchowo nastawiony, gdy utkniesz w kilometrowym korku w drodze na bardzo długo oczekiwany koncert, na który kupiłeś bilety trzy miesiące temu? Czy też zaczynasz myśleć, mówić i zachowywać się niecierpliwie, ponieważ stracisz swoją ulubioną piosenkę? Czy utrzymujesz swój wzrok skupiony na rzeczach Ducha, gdy próżniak z sąsiedztwa dostaje promocję, na którą usilnie pracowałeś? A może myślisz o niesprawiedliwości i mówisz o braku zdolności współpracownika, lub zachowujesz się niestosownie? A co się dzieje, gdy choroba puka do drzwi? Czy wtedy przeżywasz frustrację?

Definicja frustracji doskonale opisuje uczucia, które ten duch przynosi ze sobą: jest to chroniczne poczucie czy stan braku bezpieczeństwa, niezadowolenia z powodu nierozwiązanych problemów czy niezaspokojonych potrzeb. Jest to właściwe podsumowanie samo w sobie,lecz jest również i głębsze znaczenie: uchylać się, nie mieć powodzenia w wysiłkach; pobudzać do uczucia zniechęcenia. Jakby tego jeszcze było mało, frustrować się oznacza stać się nieskutecznym i doprowadzonym do zera. Dla mnie brzmi to jak diabelski plan.

Czy jest to drobna nieprzyjemność czy poważne rozdrażnienie, wszyscy mamy możliwość chodzenia w Duchu, gdy nasza dusza wrzeszczy sfrustrowana. Wszyscy dobrze znamy pokuszenia, aby pozwolić ciału na pełną manifestację zniechęcenia. Lecz zastanówmy się na chwilę nad tym, że frustracja jest emocją niszczącą, która marnuje drogocenny czas, który w innym przypadku mógłby zostać wykorzystany w konstruktywny sposób na jakąś twórczą pracę.

Ból głowy czy wydzieranie się na rodzinę nie jest nadrzędnym celem frustracji, lecz marnowanie twojego czasu i energii, aby uniemożliwić ci wykonanie przeznaczenia, które ma apostolski wierzący; budowanie Kościoła Jezusa Chrystusa i ustanawianie Królestwa Bożego. Diabeł wie, że jeśli uda mu się zniechęcić cię i doprowadzić do tego, aby twoje wysiłki wyglądały (zwróć uwagę na słowo „wyglądać”) na nieskuteczne to może kusić cię do rezygnacji.

Pomyślmy sobie o czasach Ezdrasza, gdy Izraelici mieli wypełnić prorocze słowo, które Pan wypowiedział przez Jeremiasza. Biblia mówi, że rodziny głowy rodzin z Judy i Beniamina, kapłani i Lewici – wszyscy, których serca poruszył Bóg – ruszyli budować dom Pański w Jerozolimie. Po kilku miesiącach pracy, gdy fundament został położony i ludzie cieszyli się z tego, nagle przyszedł sprzeciw.

Wrogowie Izraela zaproponowali pomoc w budowaniu świątyni, lecz mądry Zerubabel dostrzegł ich zamiary i odrzucił ofertę. Wtedy ujawniły się złe motywacje Samarytan. Odtąd tubylcy studzili zapał ludu judzkiego i odstraszali go od budowy (Ezdr. 4:4 NIV). Te religijne duchy wytoczyły przeciwko Izraelitom oskarżenia.
Ostatecznie praca została powstrzymana na rozkaz króla.

Niewiele jest rzeczy, które powstrzymują łaskę Bożą skuteczniej niż frustracja. Frustracja nie jest wiarą. Apostoł Paweł rozumiał to. W liście do Galacjan wyjaśnił: „Z Chrystusem jestem ukrzyżowany, żyję już nie ja, ale żyje we mnie Chrystusa, a obecne moje życie w ciele jest życiem w wierze w Syna Bożego, który mnie umiłował i wydał samego siebie za mnie. Nie odrzucam łaski Bożej (Gal 2:21-22) (W New International Version jest tutaj: „nie frustruję łaski Bożej” – przyp.tłum.)

Pomyśl o tym, co zdarzyło się Mojżeszowi, który sfrustrowany postawą Izraelitów „wyszedł z siebie”, zbuntował się przeciwko Bogu i uderzył dwukrotnie w skałę. Konsekwencje były straszne: Bóg nie pozwolił mu wejść do Obiecanej Ziemi. Czy to możliwe, że takie akty niewiary motywowane przez twoją własną frustrację uniemożliwią Bogu dać ci to, co najlepszego w życiu?

topod

BC_22.07.08 Wejdź do Królestwa

logo

22 lipca 2008

Dzisiejsze rozważania zaczerpnięto z:
WEJDŹ DO KRÓLESTWA
Chip Brogden

http://www.theschoolofchrist.org/articles/enter.html

Widzimy wiec, że nie mogli wejść z powodu niewiary,…niektórzy do
niego wejdą, lecz ci, którym najpierw była zwiastowana dobra nowina, z powodu nieposłuszeństwa nie weszli.
(Hebr. 3:19; 4:6).

Najbliższym sercu zmartwieniem Hebrajczyków było wyjść z Egiptu, lecz
Bogu chodziło o wprowadzenie ich do Ziemi Obiecanej. Względnie prosto było wyjść z Egiptu, lecz tylko dwóch mężczyzn spośród kilku milionów pierwszego pokolenia osiągnęło Boży cel i przekroczyło Jordan. Myślę, że problem jest taki: naszym ostatecznym celem jest „wejść do nieba, gdy umrzemy”, a celem Chrystusa dla nas jest „wejść do
Królestwa Bożego”.

Czy chcemy „po prostu” iść do nieba, gdy umrzemy, czy też chcemy pierwszeństwa Chrystusa wyrażającego się przez: Przyjdź Królestwo Twoje, bądź Wola Twoja, jak w niebie tak i na ziemi [teraz]? Jeśli nadal będziemy głosić łatwą Ewangelię i przyprowadzać w łatwy sposób grzeszników do Jezusa, każąc im modlić się łatwą modlitwą to będziemy winni rozpowszechniania innej, fałszywej ewangelii bez Drogi. Dzięki Bogu za Bramę. Lecz jest również Droga. Ani Brama, ani Droga nie są szerokie i żadna z nich łatwa, ale czy to właśnie głosimy?


Subscribe to these daily messages: http://www.TheSchoolOfChrist.Org/join.html

eBooks, MP3 Teachings and Bible studies (New users click „Register”):

http://www.TheSchoolOfChrist.Org/students

сайт

Dotykanie Żyjącego Chrystusa

A cała rzesza pragnęła go dotknąć, dlatego że moc wychodziła z niego i uzdrawiała wszystkich (Łk. 6:19).

A teraz, dzieci, trwajcie w nim (1 Jn 2:28a).

Jak dotykamy żywego Chrystusa? Odpowiedź na to pytanie zależy całkowicie od twojej relacji z Jezusem. Jeśli jesteś częścią tłumu (rzeszą), to musisz starać się dotknąć Go; lecz jeśli jesteś jednym z Jego małych dziatek, to po prostu możesz w Nim trwać.

Drodzy przyjaciele, ta różnica to różnica między religią, relacją. Tłumy nie mają relacji z Jezusem, muszą więc udawać się tam, gdzie On jest i wysilać się, aby dopchać się do Jego obecności w nadziei, że uda im się Go dotknąć.

W ten sposób funkcjonuje wiele kościołów. Idziemy tam i mamy tam nadzieję na dotknięcie czegoś z mocy Bożej czy obecności Bożej.
Wiele razy faktycznie dotykamy czegoś lub otrzymujemy coś od Pana – nie z powodu spotkania, lecz pomimo spotkania. A jednak, ten dotyk nie trwa bardzo długo. Jest to dotyk, a nie Żyjący Chrystus. Wkrótce zaczynamy przeglądać kalendarz w poszukiwaniu następnego spotkania, zgromadzenia, konferencji czy usługi, aby wrócić tam i otrzymać następne dotknięcie. Jeśli tak jest to oznacza, że czegoś nam brak naszym chodzeniu.

Byłem na wielu spotkaniach, gdzie lider uwielbienia spędzał mnóstwo czasu i energii starając się, aby ludzie „weszli w uwielbienie” czy „weszli do” obecności Bożej. Kiedyś sam prowadziłem uwielbienie w taki sposób i jeśli ludzie nie poszli za tym, byłem sfrustrowany. Być może wchodzą; być może nie. Tak czy inaczej, te zmagania o „wejście do” dowodzą tylko jednej rzeczy: ani lider uwielbienia, ani czciciele nie trwają w Chrystusie.

Trwać w Nim, to przebywać/mieszkać w Nim. Jeśli trwamy w Nim to nie musimy co trochę wchodzić do Niego. To byłoby podobne do wchodzenia do pokoju, w którym już siedzę. Gdy już raz wszedłem do tego pokoju, i siedzę, nie muszę ponownie starać się ani wchodzić.

Zwycięzcę uczynię filarem w świątyni Boga Mojego i już z niej nie wyjdzie (Obj. 3:12a).

Zwycięzcy nie chodzą do kościoła po to, aby wejść do Boga; oni nie potrzebują liderów uwielbienia, aby utrzymywali ich w nastroju; oni nie idą za tłumami w nadziei, że otrzymają dotknięcie od Pana. Zwycięzcy są filarami w Kościele, który Chrystus buduje. Oni należą do stałego wyposażenia świątyni i nigdy nie wychodzą i nie wchodzą. Oni po prostu trwają w Nim.

Miałem w zeszłym tygodniu przywilej spożycia obiadu z dwoma filarami. Młodszy brat pochodzi z Australii, a starszy z Anglii. Gdy mówię „starszy brat” mam na myśli dżentelmena w wieku 94 lat.
Zanim zaczęliśmy jeść, poprosiliśmy Anglika o modlitwę. Oto tutaj, w restauracji on zawołał: „Ojcze Niebieski!” Powiedział to tak wolno, rozważnie i głośno, że myślałem, że ta modlitwa prawdopodobnie będzie trwać co najmniej 30 minut lub więcej. Po chwili przerwy, powiedział cicho: „Dziękuję Ci” i zaczęliśmy jeść.

Mogę powiedzieć, że ten brat nie poświecił czasu na wchodzenie, ponieważ on już przebywał. Przy pomocy trzech czy czterech słów wprowadził nas przed Boży tron, a sama obecność Jezusa zamanifestowała się natychmiast, bez wysiłku.

Jak przebywamy w Chrystusie? Jak przyjęliście zatem Chrystusa Jezusa Pana, tak w nim chodźcie (Kol. 2:6).
Przyjęcie Chrystusa Jezusa Pana jest Bramą a chodzenie z Nim jest Drogą. Pierwsze dzieje się w jednej chwili, podczas gdy drugie jest codziennym procesem. Jak przyjęliśmy Chrystusa Jezusa Pana? Przyszliśmy do Niego ze wszystkimi naszymi grzechami, naszymi słabościami i potrzebami, i rzuciliśmy się na Niego. Zaufaliśmy Jego Życiu, Jego Miłości, Jego Łasce i Jego Miłosierdziu, że nas zbawi. I On to zrobił.

Jaki jest następny krok? Taki: „chodzić w Nim jak Go przyjęliście. Jak przyjęliście,… tak chodźcie. Nie jesteśmy zbawienie przez Łaskę, a następnie pozostawieni, aby żyć chrześcijańskim życiem o własnych siłach. Zamiast tego, nasze chodzenie w Nim polega na tym samym, co przyjęcie Go – z Łaski przez Wiarę, a nie z nas samych. Od początku do końca jest to Dar Łaski.

Potrzebuję Go dziś tak samo jak zawsze. A co z tobą? Z dala od Niego nic nie mogę. Czy jest to również twoje doświadczenie czy też ciągle myślisz, że jest wiele rzeczy, które możesz zrobić bez Niego? Ciągle potrzebuję Jego Życia, Miłości, Łaski i Miłosierdzia po to, aby żyć. Czy aż tak różnisz się ode mnie? Nie sądzę. Wszyscy przychodzimy do Niego w taki sam sposób.

Zrozumienie tego w naturalny sposób ukorzy nas, jak małe dzieci. Ja nie wiem, nie mogę powiedzieć. Wiem tylko to, co Tatuś mówi i widzę tylko to, co Tatuś robi i to jest wszystko, co wiem. Skąd o tym wiem? Gdy się modlę, gdy czytam Pismo, gdy spędzam czas z moimi braćmi i siostrami, gdy po prostu żyję i mam otwarte oczy, a zamknięte usta, wtedy przeżywam intymność z Bogiem, i wtedy właśnie zaczynam dotykać żywego Chrystusa – pomimo, że wiem, że to, co robię samo w sobie nie jest Chrystusem. Ta aktywność może prowadzić mnie do Niego i może mi pomóc przebywać w Nim, jednak celem nie jest aktywność, lecz intymność.

Aby dotknąć żyjącego Chrystusa najpierw musimy uwierzyć, że on jest rzeczywiście żyjącym Chrystusem. On nie jest martwy. Nie jest jakąś historyczną postacią sprzed 2000 lat; nie jest jakąś mistyczną obecnością zamieszkującą gdzieś daleko we wszechświecie. On nie jest teologicznym systemem czy doktrynalnym stwierdzeniem. On nie jest czymś w co wchodzę, gdy udaję się na religijne spotkanie i czymś, co opuszczam, gdy idę do domu. On jest Żyjącym Panem, Który żyje we mnie teraz, Który żyje przeze mnie teraz, Który jest ze mną, dokądkolwiek pójdę.

Nie jest to zbyt skomplikowane, aby zrozumieć, lecz nasza głowa ma zwyczaj działania według naszego serca. Zachęcenie do przebywania jest dla małych dzieci, a nie dojrzałych dorosłych! Małe dzieci! W Chrystusie jest prostota, której tłumy nie mogą pojąć. My nie możemy objąć tego naszymi umysłami, lecz musimy zanurzyć w tym nasze serca.

рекламы в интернете

BC_21.07.08 Nieskończone zaopatrzenie Pańskie

logo

21 lipca 2007

Dzisiejsze rozważania zaczerpnięto z:
NIESKOŃCZONE ZAOPATRZENIE PAŃSKIE
Chip Brogden


http://www.theschoolofchrist.org/articles/infinite.html…nalej olej do pustych naczyń (II Krl. 3:4in.).

Nie ma czegoś takiego jak brak zaopatrzenia ze strony Pana. Jest tylko brak chętnych naczyń. Olej płynie nieustannie aż do chwili, gdy nie ma więcej naczyń do napełnienia. Chętne naczynie jest zarówno poddane, jak i puste. Naczynie, które nie chce być używane nie może przyjąć Nieskończonego Zaopatrzenia, a naczynie, które już jest pełne, nie może nic przyjąć. Życie Pańskie zawsze stara się wyrazić przez chętne naczynie, które jest zarówno poddane jak i puste.


Subscribe to these daily messages:


http://www.TheSchoolOfChrist.Org/join.html

aracer.mobi

BC_20.07.08 Tajemnica duchowej mocy

logo

08 lipca 2008

Dzisiejsze rozważania zaczerpnięto z:
WSZYSTKO W CHRYSTUSIE
Chip Brogden

http://www.theschoolofchrist.org/articles/power.html

Bóg pysznym się przeciwstawia, a pokornym łaskę daje (Jk. 4:6b).

Jedynym wymaganiem dla otrzymania łaski jest pokora. Lecz czym jest
łaska? Łaska jest czymś więcej niż teologicznym terminem używanym do opisania tego, w jaki sposób jesteśmy zbawiani. Łaska jest Boża mocą wykonującą w moim życiu pracę, której nie mogę wykonać własną siłą. Łaska energetyzuje i jest proaktywna. Gdy dochodzę do krańca siebie, wtedy Sama Łaska przejmuje działanie i wykonuje to, czego ja nie jestem w stanie zrobić. Na pierwszym miejscu, to czego nie mogę zrobić, to zbawić samego siebie, jak też ufać w Bożą Łaskę, Jezusa Chrystusa, aby mnie zbawił.

Lecz Łaska nie tylko przeprowadza mnie przez Bramę; prowadzi mnie również wzdłuż Drogi. Łaska nie tylko umożliwia mi rozpoczęcie we właściwym kierunku, lecz idzie wraz ze mną na każdym kroku. Ponieważ Łaska jest Człowiekiem!


Subscribe to these daily messages: http://www.TheSchoolOfChrist.Org/join.html

eBooks, MP3 Teachings and Bible studies: http://www.TheSchoolOfChrist.Org/students
(New users click „Register”)

Order Infinite Supply in print: http://www.TheSchoolOfChrist.Org/books/infinite.html

topodin.com

London Times drukuje artykuł promujący kazirodztwo

logo

London Times drukuje artykuł promujący kazirodztwo. Thaddeus M. Baklinski i John Jalsevac

July 18, 2008 (LifeSiteNews.com) – W artykule, który pojawił się w tym tygodniu w Lodon Times, opisującym historię anonimowej kobiety, która twierdzi, że jest 'naukowcem’, sprzyjająco, długo i w szczegółach opisywana jest kazirodcza relacje pewnej kobiety z jej bratem. Artykuł zatytułowany: „Uprawiałam seks z moim bratem i nie czuję się winna”.

„Daniel jest moim bratem – mówi anonimowy narrator, której historia została opisana przez dziennikarkę Joan McFadden, – lecz od 14 roku życia mieliśmy erotyczne relacje i nie było to coś, z czym wielu ludzi czuje się niewygodnie”. Dalej narratorka przechodzi do bardzo szczegółowych opisów sposobu w jaki jej bliska relacja z bratem stopniowo przerodziła się w ich seksualne współżycie jako nastolatków. Autorka wielokrotnie wyraża swoją wiarę, że nie ma nic złego w tej relacji, w przeciwieństwie do społeczności, która była niechętna do zaakceptowania jej. Wyjaśnia, że sprawa kazirodztwa często jest wiązana z seksualnym wykorzystaniem, a nie zawsze tak musi być. „Często kazirodztwo jest wymieniane jednym tchem z wykorzystaniem, lecz jeśli wiekowo jest blisko, a relacja na równych warunkach, wtedy to zupełnie co innego” – dodaje. „Nie ma żadnego porównania między rodzeństwem w podobnym wieku, mających seksualne relacje i kontakt, a dorosłym zmuszającym młodszego członka rodziny do czego, czego on nie rozumie, ani w co nie chce się angażować”. Sugeruje, że należałoby zacząć prowadzić badania nad kazirodztwem z akademickiego puntu widzenie i oddzielić je od sprawy seksualnego wykorzystania. „Jako naukowiec mam tendencję do wyciągania logicznych wniosków. Lubię widzieć wzór i plan, tak więc boli mnie to, że coś, co wydaje się tak urocze i naturalne dla mnie, może być uważane za odrażające przez większość ludzi. Nie jest to moja specjalność, lecz byłabym naprawdę zainteresowana, aby zobaczyć badania nad kazirodztwem na takich warunkach, usuwając całkowicie sprawę wykorzystania”. Kończy wyjaśniając, że ona i jej brat już zakończyli te erotyczne relacje, ponieważ jej brat ożenił się, a ona sama spotkała innego mężczyznę, z którym jest związana. Mimo wszystko wyjaśnia: „Trudna jest świadomość, że człowiek, którego kochasz ponad wszystko jest spoza granicy. Być może najgorsze ze wszystkiego jest fakt, że nie możesz o tym nikomu powiedzieć, ponieważ odraza mogłaby zniszczyć wszystko”.

Sprawa kazirodztwa pojawia się coraz częściej w głównych mediach w ciągu ostatnich miesięcy, a obchodzenie się z tym tematem staje się coraz bardziej życzliwe. Dwa ostatnie sądowe przypadki związane z kazirodztwem były przekazywane przez LifeSiteNews.com.

W marcu bieżącego toku John Deaves i jego córka daughter Anne przyznali się do winy kazirodczego związku, z którego urodziło się dwoje dzieci. Jedno zmarło w ciągu kilku dni po urodzeniu, drugie było psychicznie zdrowe. Okręgowy sędzia Steven Millsteed zauważył, że sprawa byłą unikalna i nie było w niej przypadku wykorzystania nieletniej; a raczej ta relacja zachodziła między dwojgiem zgadzających się na nią dorosłych. „Nie jest to przypadek, w którym ojciec gwałci córkę i wykorzystuje swoją pozycję, a raczej jest to przypadek wzajemnie zgodnego związku, utworzonego przez dorosłych, którzy pierwotnie mieli niewielki kontakt”. Niemniej sędzia Millsteed poszedł dalej argumentując, że „wykroczenie kazirodztwa istnieje nie tylko po to, aby chronić dzieci przed seksualnym wykorzystaniem. Z mojego punktu widzenia – kontynuował – inne stosowne czynniki powodują potrzebę ochrony przed wysokim ryzykiem dziedzicznych wad u dzieci narodzonych z kazirodczych związków oraz ochrony dzieci, które są wychowywane w rodzinnej jednostce zbudowanej na kazirodczym związku przed cierpieniem psychologicznych ran i społecznego napiętnowania. Te czynniki nabierają znaczenia w tym przypadku” – powiedział Millsteed.

W lutym 2007 roku niemiecka para brat i siostra, Patrick Stuebing oraz Susan Karolewski, prosili sąd konstytucyjne, aby obalił zakaz kazirodztwa.

Arcybiskup Gneui, Angelo Bagnasco, wyznaczony w zeszłym roku do prowadzenie konferencji włoskich biskupów, komentując inicjatywę rządu włoskiego prowadzącą do legalizacji związków tej samej płci powiedział, że rodzinna polityka musi opierać się na naturalnym prawie i moralnym porządku. Jeśli tak nie będzie, któregoś dnia może okazać się, że opinia publiczna może usprawiedliwić odnowienie prawa, które sankcjonuje niszczące relacje, które kiedyś były nie do pomyślenia. Jeśli społeczeństwo dopuszcza związki homoseksualne, powiedział arcybiskup, „to dlaczego mówić „nie’ formom prawnego uznania współżycia, które tworzy alternatywy dla rodziny? Dlaczego mówić „nie” dla kazirodztwa? Dlaczego mówić „nie” dla partii pedofilów w Holandii?

(If We Don’t Say No to Same-Sex Unions, then Why Not Incest and Pedophilia Says Archbishop: http://www.lifesitenews.com/ldn/2007/apr/07040208.html – patrz poniżej)

——————–

Jeśli nie powiemy NIE związkom tej samej płci, do dlaczego mówić to kazirodztwu i pedofilii mówi arcybiskup. Peter J. Smith

ROME, 2 kwietnia 2007 (LifeSiteNews.com) – nowy szef konferencji biskupów włoskich wywołał polityczne reakcje pytając na jakiej podstawie można odrzucić kazirodztwo i pedofilię, jeśli Włochy zalegalizują związki tej samej płci i inne twory alternatywne wobec rodziny.

Arcybiskup Genui Angelo Bagnasco, który został wyznaczony do prowadzenia konferencji biskupów włoskich, wysuwa się na czoło wysiłków Katolickiego Kościoła we Włoszech sprzeciwiających się legalizacji przyznania niemałżeńskim związkom – w tym tej samej płci – legalnego status i korzyści. „Dlaczego mówić „nie” formom legalnie uznawanego współżycia, które tworzą alternatywy dla rodziny? Dlaczego mówić „nie” dla kazirodztwa?” – powiedział arcybiskup na spotkaniu pracowników kościoła, jak podaje włoski dziennik La Repubblica. „Dlaczego mówić „nie” dla partii pedofilów w Holandii?” stwiedził Bagnasco, odnosząc się do Dutch Brotherly Love, partii Wolności i Różnorodności (Freedom and Diversity party), która lobbuje za obniżeniem wieku przyzwolenia (na współżycie seksualne – przyp.tłum.) z 16 do 12 lat i na legalizacje dziecięcej pornografii.

Poplecznicy ustawy „DICO”, która zagwarantuje legalne uznanie cywilnych związków obojga i jednej płci, natychmiast zaprotestowali temu, że arcybiskup zrównał legalizację pedofilii i kazirodztwa. Minister środowiska, Alfonso Pecoraro Scanio, krzykliwy adwokat homoseksualnych planów, powiedział, że arcybiskup Bagnasco stworzył „poważne, głupie porównanie, które obraża miliony ludzi”. Niemniej, artykuł wstępny w Avvenire, oficjalnej gazety konferencji biskupów włoskich, zaniechał kontrowersji jako „burzy w szklance wody”, mówiąc, że arcybiskup Bagnasco po prostu zilustrował fakt, że polityka rodzinna musi być ugruntowana raczej na zasadach niż na tym, która polityczna opinia przeważy. „Nie porównując DICO z kazirodztwem czy pedofilią, w jego słowach” – powiada gazeta. Innymi słowy: kościół podkreśla, że polityka rodzinna musi mieć podstawę w prawie naturalnym i moralnym porządku, ponieważ w przeciwnym wypadku opinia publiczna któregoś dnia może usprawiedliwić prawo destrukcyjnych seksualnych relacji, które kiedyś wydawały się nie do pomyślenia, nawet znacznie ponad związkami homoseksualnymi. Włoscy biskupi wezwali katolickich polityków do głosowania przeciwko ustawie popieranej przez premiera Romano Prodi, ostrzegając, że podkopuje ona tradycyjne małżeństwo i rodzinę, które papież Benedykt XVI nazwała „filarme ludzkości”.

Benedykt XVI ostrzegał, że projekt legalizacji pseudo małżeńskich układów jest „niebezpieczny i wywołujący przeciwne skutki” dla zdrowia społeczeństwa, przez „osłabienie i destabilizację prawnej rodziny opartej na małżeństwie”.

„Tylko fundament pełnej i nieodwołalnej miłości między kobietą i mężczyzną jest może tworzyć podstawy społeczeństwa, które staje się domem wszystkich ludzi”.

deeo.ru