Author Archives: admin

Przywrócony życiu


ASSIST News Service (ANS) –

PO Box 609, Lake Forest, CA 92609-0609 USA
Visit our web site at:

www.assistnews.net
— E-mail:
danjuma1@aol.com



Człowiek, który powrócił ze śmierci
John McNeil

Tłum.:Adasko
29/04/2007


Christchurch, NZ (ANS)- Russ Woolcock nie wierzył w Boga ani życie po śmierci, nie miał czasu dla chrześcijan ani kościoła. Kiedy biznesmen pochodzący z Christchurch „umarł”, doświadczył wielkiego szoku odkrywając , że to nie był koniec.


Russ Woolcock nie wychowywał sie w chrześcijańskim domu. Religię postrzegał jako iluzję.”Gdybyście mnie spytali”, mówi, „potrafiłbym bardzo jasno wyjaśnić jak ludzie stworzyli religijne przekonania i Boga w kroku wiary.
Cała chwała dla nich, ale to nie wystarczy, aby coś było prawdą. Wierzyłem,że religia jest stekiem bzdur. Życie, myślałem, to trudny proces – jest jak chodzenie poprzez mglistą dolinę, grząską u podnóża. W każdym momencie możesz trafić na ogień zaporowy artylerii, ziemia usuwa się pod twoimi stopami, jest to dolina łez, jest ciężko. Nasza egzystencja jest czysto przypadkowa, myślałem. Wiem, że ludzie religijni wymyślają sobie brednie o nagrodzie, którą otrzymasz po śmierci, w ten lub inny sposób, ale ewidentnie to nie może być prawdą, nie ma w tym sensu. W gruncie rzeczy nie wiemy, po co tu jesteśmy. Możemy tylko starać, aby było tu przyjemnie.


„Dla mnie istniały dwie rzeczy, które sprawiały uprzyjemniały życie.
Pierwsza to miłość do ludzi. Jeśli kochasz i jesteś kochany, światło rozświetla ciemności, twoje stopy są wyrwane z grzęzawiska. Jestem takim farciarzem.
Jestem szczęśliwym, szczęśliwie zakochanym człowiekiem. Druga rzecz to prawda.
Byłem zaślubiony prawdzie. Byłem małym chłopcem głoszącym, że „król jest nagi”, lecz nie powstrzymywało mnie to. Stałem się wyjątkowo niepopularny poprzez częste wytykanie prawdy.”


Russ Woolcock mówi, że wierzył w te rzeczy blisko 50 lat. W rezultacie, oczekiwał, iż kiedy umrze, absolutnie nic się nie stanie. Wszystko zmieniło się 10 lat temu, zaledwie kilka tygodni przed jego pięćdziesiątymi urodzinami.
Pewne poważne renowacje domu zbiegły się z luźnym czasem w jego interesach, tak więc pozostał w domu aby pomóc budowlańcom.


„Miałem bóle w klatce piersiowej, ale zignorowałem je. Pozostawałem w tyle z pracą, więc w poniedziałek zabrałem się za zaległości. Było zimno a ja zrobiłem wszystko czego nie powinno się robić.”


Rezultatem stał się atak serca, niezbyt poważny jak sądził.


„Byłem w domu sam, telefon poza zasięgiem na ścianie, tak więc główna walka o to jak wezwać pomoc, zużyłem więcej pomysłów niż miałem. Zanim pomoc dotarła, umarłem. Kilkakrotnie w przeszłości byłem w stanie nieświadomości.
Miałem wstrząśnienie mózgu, zemdlałem, byłem usypiany anestezjologicznie i hipnotyzowany. Byłem mistrzem medytacji transcendentalnej, miałem zastrzyk morfiny w szpitalu, więc wiem, co to działanie leku. Ale to było inne. Byłem martwy. Jest pewna stanowczość w śmierci. Ona zapowiada samą siebie. Nie można jej z czymś pomylić. Cała moja koncentracja była skupiona na moim oddechu i biciu serca. Stawały się coraz rzadsze i rzadsze, a ostatni był już ledwo wyczuwalny. Kiedy przekonałem się co się ze mną dzieje, byłem wściekły. To za wcześnie?, pomyślałem. Mam tyle rzeczy do zrobienia, a ta szczerze mówiąc, nie jest na mojej liście. Potem popadłem w bezwładność. Jedna z miłych rzeczy umierania – nie wiem czy jest to prawdziwe w stosunku do wszystkich – nie masz nad tym władzy. Czy jesteś przestraszony czy zły, nie ma to żadnego znaczenia.


„Kiedy przebrzmiało ostatnie uderzenie serca, uświadomiłem sobie kilka rzeczy.
Po pierwsze, zdałem sobie sprawę z tego, że jestem świadomy, co strasznie mnie zaskoczyło. Zaintrygowało mnie to, ponieważ nie spodziewałem się niczego.
Nie oczekiwałem żadnego rodzaju istnienia. Inna sprawa, iż nie miałem ciała.
Praktycznie nigdy nie byłem zainteresowany przeżyciami na pograniczu śmierci, nigdy nie czytałem żadnych książek. Słyszałem jednak o dwóch rzeczach: jedną było widzenie swego własnego ciała a drugą podążanie wzdłuż tunelu, żadna z nich mnie się nie przytrafiła. Ciężko opisać, co stało się potem, ponieważ żaden z języków nie jest wystarczająco adekwatny. To inny świat i język tam nie dociera. Wiedziałem, że zostałem tam przeniesiony, albo też moje otoczenie się zmieniło. Nie miałem poczucia poruszania się.
Miałem świadomość obecności niesamowicie intensywnego światła, ale w odróżnieniu od słońca nie było tu nic nieprzyjemnego, ponieważ narząd wzroku nie był zaangażowany.


„Zdałem sobie sprawę, iż jestem w innym miejscu, lecz w jakiś sposób dziwnie mi znanym. Pojęcia czas i przestrzeń były zupełnie inne. Przeszłość, teraźniejszość i przyszłość były takie same. Z miejscem identycznie – ściśle określone i zawsze w tym samym czasie. Było to miejsce ze swą tożsamością, ale nie mam pojęcia jak się nazywa. Nie roszczę sobie żadnych praw, że byłem w niebie, po prostu nie wiem.


Właściwie nie interesowałem się samym miejscem, zostałem przykuty obecnością ludzi, ponieważ ci, którzy mnie spotkali, byli moją rodziną – moi zmarli rodzice, zmarła siostra i inne osoby. Wszystko co wiedziałem o tych ostatnich to to, iż znali mnie wystarczająco dobrze, a ja nie wiedziałem kim są. Silne uczucie miłości biło od nich. Nie było tam konwersacji. Żadne słowa nie zostały użyte, ale znaczenie i motywy były krystalicznie jasne.
Lecz nagle stali się drugoplanowi, ponieważ uświadomiłem sobie obecność ojcowskiego serca. Zostałem przez nią pochłonięty, przytłaczające poczucie miłości. Ta drgająca miłość była niewiarygodna. Ze względu na jego twórczą naturę, było jasne, że to mój Stwórca, stało się pewne, że mam do czynienia z wszystkim co nazywamy Bogiem.


„Nie rozmawiałem z Bogiem, nie twierdzę, że byłem w Bożej obecności. Chcę przekazać, że wiedziałem, iż jestem w namacalnej obecności Boga, ale nie twarzą w twarz. Najbardziej zwracało moja uwagę to, że w centrum stworzenia znajduje się przytłaczająca, obezwładniająca, kolosalna, nadmierna, cudowna, promieniująca miłość.


Może nie jest to szokujące dla ludzi wiary, ale dla kogoś kto jej nie posiada była to wstrząsająca niespodzianka. Zamiast niczego – jest miłość. Nie jakaś tam stara miłość, miłość o wymiarze i rodzaju przekraczającym nasze pojmowanie, przerastająca nasze wyobrażenia, wykraczająca poza moje umiejętności jej opisania, i oczywiście większa niż możemy sami wyprodukować.


„Sprzeciwiało sie to wszystkiemu, w co wierzyłem. Było to nowinką dla mnie.
Nigdy wcześniej nie umarłem. Byłem osłupiały. W tym momencie zdecydowano, że mogę wrócić, ponieważ mam coś do zrobienia. Nie miałem udziału w rozmowach, nie wyraziłem swojej opinii. Stałem oniemiały – to tak jakbym był znów dzieckiem. Chciałem zostać, ale miałem silne poczucie odpowiedzialności za moją rodzinę. Nie chciałem, aby wrócili do domu i znaleźli mnie martwego na podłodze. Zostało to zauważone i uszanowane.”


Pan Woolckok mówi, że powrót był trudny, nie ze względu na ból, ale ponieważ widział chwałę, a teraz jej już nie ma.
Od momentu, gdy odzyskał świadomość do chwili przybycia karetki odczuwał mieszankę ulgi i pustki. Mimo wielkiej intensywności tego przeżycia nikomu przez lata nie powiedział, nawet swojej żonie, myśląc, że nikt mu nie uwierzy. Dopiero ostatnio zaczął publicznie o tym opowiadać.
Kiedy został zwrócony swojej rodzinie, wewnątrz lamentował. „W obecności tej miłości, nigdy nie chciałbyś być poza nią ponownie. Pragnąłem jej każdego dnia-chciałem Boga w moim życiu codziennie.”


Mówi, że próbował każdej filozofii i religii, ale żadna nie zabrała go w to miejsce. Nie doświadczył jedynie wiary chrześcijańskiej, ponieważ nie miał wystarczającego doświadczenia z Jezusem.


„Było to biblijne, doszedłem do wniosku, ale nie chrześcijańskie. Nie było tam osoby Jezusa. Myślałem, że mogę zdyskredytować chrześcijaństwo, ponieważ go spróbowałem. Wszystko dotyczyło powierzchownych, pompatycznych, liturgicznych, teologicznych przeciwnych sobie prądów i było zbyt skomplikowane, za bardzo powiązane z władzą i polityką.”


Jednakże, 6 lat temu przyjaciel pana Woolcock?a zauważył jego duchowe rozterki, i zaczął czytać mu Ewangelię Jana.
„Kiedy doszedł do wersetu, „Ja jestem drogą, prawdą i życiem”, wszystko znalazło się na swoim miejscu. Otworzyłem swoje serce dla Pana Jezusa i ta miłość natychmiast powróciła. Odczułem to jak język ognia w dniu Pięćdziesiątnicy. Zostałem pochłonięty przez żar-nigdy nie czułem takiego gorąca. Zawsze postrzegałem Jezusa w tradycyjny humanistyczny sposób, jako historyczną osobę, fajnego gościa, mądrego nauczyciela i tym podobne rzeczy, ale kiedy dostrzegłem jego boskość, wiedziałem, że to prawda i że on jest pomostem. Nie ma innej drogi, aby dotrzeć do Boga.”


Pan Woolcock mówi, że nie wszytko, co mu się przytrafiło zgadza się z tradycyjną ewangeliczną teologią, co wydaje się mu wyzwaniem, na przykład spotkał swoich rodziców, którzy według jego wiedzy nigdy nie wyznawali żadnych chrześcijańskich wierzeń. Jednakże nie sugeruje tutaj, iż ludzie mogą żyć bez zważania na Boga i potem mogą oczekiwać, aby wejść do nieba.


„To nie działa w ten sposób. Musisz być gotowym. Kiedy akceptujesz dar, kluczem jest rozpoznanie darczyńcy. Prezent ten jest dla nas dostępny tylko dzięki niewiarygodnej ofierze. Musisz zaakceptować dawcę i ofiarę.
Jeśli nie uczynisz tego, będziesz drwił, ignorował, nie możesz oczekiwać, iż otrzymasz dar.


W jedną rzecz wierzę w sposób absolutny, każde kolano ugnie się i każdy język wyzna, że Jezus jest Panem. Musiałbyś być upartym idiotą, aby odwrócić się od tej okazji. Prawdopodobnie są tacy ludzie, ale ja nie rozumiem jak ktokolwiek może preferować wieczną mizerotę ponad życie w tej miłości i odwzajemnianiu jej. Niektóre rzeczy, które wiem, są wyzwaniem wobec teologii, ale nie spotkało mnie nic czego nie ma w Biblii i to stało się wielką niespodzianką i radością.


Biblia była całkowicie zamkniętą księgą, zbiorem bajeczek, tak daleko jak się nad tym zastanawiałem. Lecz nie jest fikcją-każde słowo jest natchnione, każde słowo ma znaczenie i cel. O jakim aroganckim głupcem niegdyś byłem-czuję się taki skruszony. Nie mógłbym być w większym błędzie.


To czego się nauczyłem:  nie jestem przypadkowym organizmem pływającym w oceanie ślepej przypadkowości!
Okazało się, że jestem ukochanym dzieckiem Stworzyciela, Boga, który uczynił mnie dla swego celu.”



aracer

TGIF_02.05.07 Zdolność, a dostępność

Today God Is First

Logo_TGIF2

Nie lubuje się w sile rumaka, nie ma upodobania w w goleniach męża. Pan ma upodobanie w tych, którzy się go boją, którzy ufają łasce jego (w wersji ang.: niezawodnej miłości jego – przyp.tłum.)
Psalm 147:10-11

Czy kiedykolwiek wydawało ci się, że jesteś tak zręczny w tym, co robisz, że nie potrzebujesz wiele pomocy od innych? Być może czujesz, że jesteś bardziej biegły niż ktokolwiek inny na tym polu. Czy Bóg potrzebuje twojej zręczności i zdolności po to, aby osiągnąć swoje cele na tej ziemi? Odpowiedź brzmi: NIE.

Tej jednej rzeczy, naszej zręczności, Bóg nie potrzebuje. Niemniej jednak, daje nam przywilej ćwiczenia się w darach i zdolnościach do Jego służby. Ta służba to może być technik komputerowy, sekretarka, hutnik, czy nawet prawnik. Bóg wzywa każdego z nas do tego, aby nasze zamiłowanie pracowało dla Niego. Wierzyć, że On potrzebuje naszych umiejętności po to, aby osiągnąć Swoją misję na ziemi, byłoby obniżeniem naszego poznania wszech-ogarniającego i wszech-potężnego Boga. Psalmista mówi nam tutaj, że Pan nie ma upodobania w naszej sile, lecz w postawie serca. Właśnie to, co znajduje się w sercu pomaga określić czy umiejętności zostaną przełożone na dostępność. Widzisz, Bóg rozgląda się tu i tam po ziemi za mężczyznami czy kobietami, którzy są całkowicie Jemu oddani. Taki człowiek, który oddany jest bojaźni Pańskiej i całą swoją nadzieję pokłada w Jego niezawodnej miłości, jest tym, kogo Bóg chce popierać. „Gdyż oczy Pana przepatrują cała ziemię, aby wzmacniać tych, którzy szczerym sercem są przy nim. (2 Kron. 16:9a). Kiedy nasze sprawy stają się Jego sprawami, możemy spodziewać się tego, że Bóg będzie w pełni popierał to, co robimy.

Jeśli chcemy, aby nasze umiejętności i zdolności zostały pomnożone stokrotnie, najpierw musimy je całkowicie udostępnić na Jego służbę. Jakie są te możliwości, do oddania których na Jego służbę, Bóg powołuje ciebie? Następnym razem, gdy ktoś cię poprosi, abyś się w coś zaangażował, zanim powiesz „tak„” lub „nie”, uzgodnijcie z Mistrzem swoje decyzje, aby mieć pewność, że twoje dary i talenty będą wykorzystanie tak, jak On pragnie.

раскрутка

TGIF_01.05.07 Oddani śmierci

Today God Is First

Logo_TGIF2

Zawsze bowiem my, którzy żyjemy, dla Jezusa na śmierć wydawani bywamy,… Tak tedy śmierć wykonuje dzieło swoje w nas, a życie w was.
2 Kor. 4:11-12

Jest to wielka tajemnice ewangelii Jezusa Chrystusa – śmierć daje życie. Śmierć Jezusa na krzyżu dała życie; śmierć wizji przynosi nową wizję; śmierć nasiona daje nowe życie. Jest centralnym miejscem, na którym koncentrują się Boże wymagania doświadczania go – śmierć. Gdy Jezus dał nam zaproszenie, abyśmy przeżyli zbawienie i relację z Nim, stało się to ogromnym kosztem: naszego własnego życia. Jednak nie zdajemy sobie sprawy z tego, że dopóki całkowicie nie porzucimy swego życia, to nie żyjemy tak naprawdę wcale. Beż śmierci nadal będziemy się zmagać, manipulować, niepokoić o każdy szczegół życia. To w chwili, gdy ostatecznie powiemy: „Tak, Panie, całkowicie należę do ciebie”, przeżywamy rzeczywistą wolność po raz pierwszy. Wyłącznie wtedy Chrystus jest w pełni widziany w naszym życiu i przez nie. Chrystus określa nasze życie jako naczynia – naczynia dla Niego, aby objawić się innym i być widzianym przez innych.

Jak wygląda twoje naczynie dziś? Gdy ludzie spojrzą do środka, czy zobaczą życie, które jest martwe wobec wszystkiego, zachowujące objawione życie Chrystusa? W miejscu pracy nieustannie napotykamy na wyzwania, przez które strach i kontrola starają się znaleźć do nas dostęp, lecz Chrystus mówi, że chce objawiać tam siebie przez twoje życie. Chce objawiać Siebie twoim współpracownikom. Niemniej jednak, On może to robić jeśli twoje naczynie jest opróżnione z ciebie. Pytaj Jezusa o to, jakie rzeczy muszą umrzeć dziś, aby On mógł w pełni żyć w tobie i przez ciebie.

раскрутка сайта

Macie wiele pytań

17.03.2007

Wypełnienie zakonu

Nie mniemajcie, że przyszedłem rozwiązać zakon albo proroków; nie przyszedłem rozwiązać, lecz wypełnić. Bo zaprawdę powiadam wam: Dopóki nie przeminie niebo i ziemia, ani jedna jota, ani jedna kreska nie przeminie z zakonu, aż wszystko to się stanie. Mateusz 5, 17-18

Powiadam wam JA JESTEM zatroskany o moich ludzi. Ponieważ wielu z nich nie ma jasności w wielu kwestiach. Wielu nauczycieli mówi im „róbcie to i róbcie tamto”. Ja powiadam wam jarzmo Moje jest miłe, a brzemię Moje lekkie. Wielu wciąż patrzy na zakon w poszukiwaniu odpowiedzi na różne rzeczy. Spoglądają na zakon Mojżesza zamiast na Mnie. Dlaczego wielu z was jest ciągle dziećmi w myśleniu? Patrzycie na różnych nauczycieli biblijnych zamiast na Mnie. Czy myślicie, że oni są nade Mną?

Oczywiście ustanowiłem wielu liderów wewnątrz mojego ciała, ale czy nie jesteście zobowiązani najpierw przyjść do Mnie? Jestem zmęczony tymi sprawami. Powinniście zmierzać ku dorosłości, zamiast rozprawiać nadtymi sprawami. Czy macie robić to czy tamto? Dlaczego sami nie czytacie słowa? Dlaczego nie penetrujecie Pism dla własnej korzyści?

„Przyszedłem, aby wypełnić zakon i proroków, a nie je rozwiązać”. Możecie zapytać: „Czy mamy podążać tylko za samą łaską”? Mnie uważajcie jako wypełnienie zakonu.  Mnie uznajcie za wypełnienie słowa. Ja stałem się słowem i słowo stało się ciałem i zamieszkało pośród was. Wtedy będziecie spożywać z moich przykazań i jeść z Mego słowa. Wtedy znajdziecie odpowiedzi, których szukacie”.

Stephen Hanson

http://www.angelfire.com/in/HisTruth/PayPalform.html
(for donations)

1824 E. San Rafael St.

Colorado Spgs, CO. 80909

tseyigai@yahoo.com

продвижение сайта

TGIF_28.04.07 Sprawdziany serca

Today God Is First

Logo_TGIF2

 

Zachowaj też w pamięci całą drogę, którą Pan, Bóg twój, prowadził cię przez czterdzieści lat po pustyni, aby cię ukorzyć i doświadczyć, i aby poznać, co jest w twoim sercu, czy będziesz przestrzegał jego przykazań, czy nie.
V Moj. 8:2

Czy Bóg przeprowadził jakiś sprawdzian twojego serca ostatnio? Są takie okresy w naszym życiu, gdy Bóg prowadzi nas na pustynię po to, abyśmy zobaczyli, co jest w naszych sercach. Mogą to być bardzo trudne czasy i upokarzające. Jak nic innego mogą one sprawdzać nasze usposobienie. Pustynia często oznacza, że musimy żyć bez tego, do czego jesteśmy przyzwyczajeni: wody, żywności, ograniczonego zaopatrzenia i z bardzo nielicznymi wygodami. We współczesnych warunkach, może to oznaczać różne okoliczności. Bóg wykonuje bardzo ważną pracę w takim czasie. Pan chce wiedzieć, czy potrafimy być Mu posłuszni właśnie wtedy, czy też będziemy posłuszni tylko wtedy, gdy jest dobrze?

V Moj. 8:3-5 Upokarzał cię i morzył cię głodem, ale też karmił cię manną, której nie znałeś ani ty, ani nie znali twoi ojcowie, aby dać ci poznać, iż człowiek nie samym chlebem żyje, lecz że człowiek żyć będzie wszystkim, co  wychodzi z ust Pana. Twoja odzież nie zniszczała na tobie ani twoja noga nie nabrzmiała przez te czterdzieści lat. Poznaj tedy w swoim sercu, że jak człowiek ćwiczy swego syna, tak Pan, Bóg twój, ćwiczy ciebie.

Czas pustyni może oznaczać przeżywanie nowych sposobów Bożego zaopatrzenia. Podobnie jak manna z nieba, może to wydawać się cudem, jakiego nigdy wcześniej nie widzieliśmy. Podobnie jak ubrania, które nigdy się nie zużywały, może to oznaczać oglądanie tego, jak rozszerzają się twoje zwykłe możliwości. Jak przejście setek kilometrów bez bólu, pustynne doświadczenie dostarcza nowych lekcji i nowych doświadczeń, które można zdobyć wyłącznie w tym czasie.

Jakie pustynne doświadczenia przyniósł ci Pan ostatni? Być może jest to czas opóźnienia w biznesie, może jakieś nowe okoliczności. Cokolwiek to jest, gdy Bóg decyduje się wprowadzić nową dyscyplinę do naszego życie przez wprowadzenie nas na pustynie, nie bój się gorąca, które z pewnością przyjdzie. On idzie obok ciebie po to, aby sprawdzać i zobaczyć, co rzeczywiście jest w twoim sercu. Proś o łaskę zaliczenia testu. On chce wszystkie swoje dzieci doprowadzić do Ziemi Obiecanej.

бесплатное сео

TGIF_30.04.07 Unikaj wiary opartej na sobie

Today God Is First

Logo_TGIF2

Gdyż w wierze, a nie w oglądaniu pielgrzymujemy.
2 Kor. 5:7

W ciągu lat poznawałem biznesmenów, którzy mówili w ten sposób: „Jak tylko poukładam w swoim biznesie wszystkie rzeczy, to chcę więcej czasu zaangażować w służbę”. Co rzeczywiście mówi takie stwierdzenie? Znaczy to, że jak tylko będą mieli wystarczająco dużo pieniędzy, żeby czuć się bezpiecznie, wtedy zaufają Bogu. Mówią w ten sposób, że to, co robią do tej pory, to nie była służba. Ten podziała na „pracę i wiarę” jest powszechny w naszej kulturze. Nie rozumiemy tego, że życie jest poświęcone dla Boga i nie ma nić „świętego” i nic „nieświętego” samo w sobie.

Chciałbym słyszeć to, jak wierzący mówią tak: „Spędziłem moje życie w tym biznesie. Pan błogosławi mi ogromnymi zasobami. Niemniej, teraz widzę Jego wierność w tym stadium mego życia. To dlatego oddaję Jemu moje bogactwo i zaufanie, aby prowadził mnie w nowymi drogami”. Czy nie byłoby to nowatorski pomysł? Dokładnie właśnie tak zrobił C.T.Studd, wielki gracz krykieta z XIX wieku. Wychowywał się w bogatym domu, lecz głębokie przeżycie nawrócenia zaprowadziło go do podjęcia działań, które zmusiły go do ufania Bogu w sposób, jakiego nigdy wcześniej nie znał. Stał się jednym z wielkich misjonarzy wszech czasów.

Zawsze, gdy szukamy planu służby, który jest uzależniony od naszych zdolności manipulowania i planowania wyników końcowych, to nie jest to z wiary. Służba, która pochodzi z tego, będzie maluteńka. Wiara, która przynosi owoce to wiara zrodzona z doświadczania żywego Boga. Jest to wiara, która mówi: „Nie wiem, skąd przyjdzie następny czek. Wiem tylko, że Bóg powiedział mi, że mam to zrobić i zaufać Mu, co do następnego kroku”. To jest wiara, która porusza góry i porusza Boże serce. Bóg rzadko pozwala swoim sługom widzieć dalej niż poza następny krok wiary. Niemniej, ci którzy chcą podjąć ten pierwszy krok i pozostawić końcowe wyniki Bogu, będą oglądać Jego dzieła.

Ci, którzy na statkach płynęli po morzu, uprawiając handel na wielkich wodach, widzieli dzieła Boże i cuda na Jego głębinach… (Psalm 107:23-24).

seo москва

Alarm modlitewny

Następująca relacja pochodzi od naszego przyjaciela z Izraela, Ashera Intratera. Jest ona obrazowa więc uważajcie. Faktycznie, naród turecki jest na rozdrożu. Módlmy się zatem z wizją, że tragiczna śmierć poniesionaprzez tych chrześcijan zaowocuje rozszerzeniem Ewangelii do ludzi zamieszkujących
Tłum.: Adasko

Następująca relacja pochodzi od naszego przyjaciela z Izraela, Ashera Intratera. Jest ona obrazowa więc uważajcie. Faktycznie, naród turecki jest na rozdrożu. Módlmy się zatem z wizją, że tragiczna śmierć poniesiona przez tych chrześcijan zaowocuje rozszerzeniem Ewangelii do ludzi zamieszkujących Turcję.


Tureckie Męczennictwo

Asher Intrater

W ostatnim tygodniu, w środę 18 kwietnia, donosiliśmy o zabójstwie trzech chrześcijańskich ewangelistów we wschodniej części Turcji, w mieście Malatya (46-letniego niemieckiego misjonarza i ojca trójki dzieci, Tilmana Geske: 35-letniego byłego muzułmanina, pastora lokalnego kościoła i ojca dwójki dzieci, Necati Aydina; i Ugur Yudsela, młodego byłego muzułmanina, właśnie zaręczonego).

Młodzi muzułmanie, którzy dokonali tego mordu byli studentami, wszyscy w wieku 19 lat (co zostało celowo zaplanowane ze względu na tureckie prawo zabraniające wymierzania surowych kar nieletnim poniżej 20 roku życia).


Szczegóły zabójstwa są groteskowe, przedstawione następująco:
Przywiązali ręce i nogi Ugura, Necatiego i Tilmana do krzeseł i torturowali swoje ofiary 3 godziny jednocześnie filmując zdarzenia używając telefonów komórkowych. Tilman został ugodzony nożem 156 razy, Necati 99 razy, a uderzenia zadane Ugurowi były tak liczne, że nie dało się ich policzyć. Ich wnętrzności zostały wyprute a jelita krojone na ich własnych oczach. Zostali wykastrowani i widzieli jak ich organy zostały zniszczone. Palce zostały im odcięte a nosy, usta i odbyty porozcinane. Kiedy policja wreszcie nadeszła znalazła martwych Tilmana i Necatiego, z praktycznie odciętymi głowami. Ugur był podobnie okaleczony, wciąż ledwo żywy(zmarł zaraz potem).


Ponad 50000 chrześcijan zjawiło się z całej Turcji aby uczestniczyć w pogrzebie Necatiego w Izmirze (włączając naszego przyjaciela i współpracownika MN, który przywiózł ze sobą donację na rzecz wdowy po Necatim Semse od mesjanistycznych wierzących z Izraela). W Turcji jest tylko kilka tysięcy ewangelicznych chrześcijan, a ten muzułmański kraj liczy ponad 70 milionów ludzi.


Pierwsze strony wszystkich największych gazet w Turcji zawierały wywiad z żoną Susanne (wdową po Tilmanie), przemawiającą „Boże odpuść im bo nie wiedzą co czynią” (Łuk. 23,34). Pośród narodu gdzie krwawa zemsta jest normalną częścią kultury, wypowiedź Suzanne o przebaczeniu stała się szokiem dla wielu. Jeden z redaktorów napisał: W jednym zdaniu powiedziała więcej niż 1000 misjonarzy w ciągu 1000 lat mogłoby zrobić” Pogrzeb był transmitowany przez 5 najważniejszych tureckich stacji telewizyjnych (jak również filmowany przez turecka tajną policję). W pełnym mocy przesłaniu, Ishan Ozturk, przewodniczący Protestanckich Kościołów w Turcji głosił, Albowiem dla mnie życiem jest Chrystus, a śmierć zyskiem” (Filipian 1.21).
Za cenę krwi tych męczenników i poprzez ryzykowanie życia przez lokalnych tureckich chrześcijan, Ewangelia dotknęła cały muzułmański naród w niespotykany sposób. W momencie kiedy ta przemowa była wygłaszana Duch Święty zstąpił na naszą społeczność w Jeruzalem, żydowscy wierzący padli na ziemię, szlochając, wołając o zbawienie tureckich ludzi.

Trwajmy w wierze i modlitwie w tym przełomowym momencie w historii tureckiego narodu. Jak powiedziano, Krew męczenników jest ziarnem Ewangelii”.

— – – – – – – – – – – –
Asher Intrater jest wysoce cenionym głosem w Izraelu i poza nim. Jest przyjacielem pastora Frangipane’a. Asher jest żydowskim wierzącym w Jezusa, Mesjasza. Pasją Intratera jest zobaczyć narodowe przebudzenie w Izraelu.
Zapraszamy na strony:

www.revive-israel.org

A service of Frangipane Ministries.

topod