Michael Brown
Byłem członkiem małego kościółka, w którym uwierzyłem w grudniu 1971 roku jako 16 letni biorący heroinę oraz LSD, żydowski hipisowski rockowy perkusista. Latem 1974 roku przyszła na nabożeństwo pewna młoda kobieta. Nie miałem pojęcia, że ta 19 letnia ruda dama,
Żydówka i wtedy ateistka, wkrótce uwierzy w Jezusa, stanie się moją najlepszą przyjaciółką i pokrewną duszą na ponad 39 lat. Był to prawdziwy cud, niewątpliwie zarządzony przez Pana.
Wiem, że obecnie jest taki trend, aby zaczekać nieco ze ślubem, lecz wtedy, w późnych latach 70tych, a szczególnie w naszych kościelnych kręgach, wszystkie nastolatki umawiały się na randki i chętnie braliśmy ślub, w tym dwoje moich najbliższych przyjaciół, którzy w tamtym czasie mieli dziewczyny.
Kiedy spotkam tą, którą Bóg ma dla mnie?
Modliłem się kiedyś o to, aby Pan pokazał mi w wizji bądź we śnie tą osobę, z którą wezmę ślub. W ten sposób nie zawracałbym sobie głowy relacjami z innymi, aż do chwili, gdy spotkam tą osobę. Trzeba powiedzieć, że nigdy takiej wizji nie miałem, lecz zacząłem się regularnie modlić przez ponad 24 miesiące i na tą modlitwę Bóg cudownie odpowiedział. Była to prosta prośba: „Panie, daj mi tą, którą masz dla mnie, gdy będziesz ją miał dla mnie i daj mi cierpliwość do czasu, aż to zrobisz”. Modliłem się taką modlitwą o tą kobietę, kimkolwiek miała by być, równocześnie modląc się dużo o siebie, aby Bóg nadal kształtował mnie na podobieństwo Jego Syna.
Kilka razy bardzo zaprzyjaźniłem się z niektórymi dziewczynami z naszego zgromadzenia, lecz było jasne dla obu stron, że nie byliśmy parą. W niektórych przypadkach wydawało się nawet, że sam Pan interweniował, aby dać nam do zrozumienia, że nie mamy rozwijać tej relacji.
W międzyczasie moi przyjaciele coraz poważniej traktowali swoje relacje, często pojawiając w różnych miejscach się jako pary, podczas gdy ja zostawałem w domu na noc. Niemniej, zamiast się tym frustrować, spędzałem te noce na czytaniu Słowa i modlitwie, ciesząc się nadzwyczajną społecznością z Panem. Patrząc wstecz, cieszę się, że miałem do dyspozycji ten samotny czas, nie rozpraszany przez związki z kimkolwiek innym.



