Author Archives: pzaremba

Królestwo Niebios_6

Do czego podobne jest Królestwo Niebios?

John Fenn

Gdy Jezus mówił „królestwo Boże podobne jest do…”, mówił o tym, w jaki sposób Królestwo działa w ludzkim sercu, a nie o tym, co można zobaczyć w niebie. Mk 4:34 mówi nam, że gdy Jezus był sam na sam z uczniami, wyjaśniał im szczegóły przypowieści i te rozmowy zostały dla nas spisane. Pozwólcie więc, że skorzystam ze swobody Jego przykładu:

Podobne jest Królestwo Niebios do drożdży, które wzięła niewiasta i rozczyniła w trzech miarach mąki, aż się wszystko zakwasiło” (Mt 13:33).

Pozwólcie mi napisać to, jak sobie wyobrażam, że Jezus wyjaśniał później swoim uczniom:

„Królestwo Niebios jest jak Słowo zasiane w sercu, które jest jak kwas w trzech miarach mąki. Każda miara odpowiada jednej części człowieka: duchowi, duszy i ciału. Jeśli pozwolisz wzrastać Słowu w twoim sercu, odkryjesz, że zakwasza ono całe życie od wewnątrz, zaczynając od ducha, przez duszę i ostatecznie ciało, cały sposób prowadzenia życia, od wewnątrz na zewnątrz. Lecz ciasto przechodzi przez proces. Drożdże potrzebują do wzrostu ciepłej wody i cukru, co reprezentuje słodycz Ducha Świętego w sercu. Drożdże potrzebują tez odrobiny soli, którą jest czas zaprawiania i konserwacji, a sól umieszczona w ranie sprawia ból. Potrzeba więc soli, aby regulowała proces wzrostu i czasu zaprawiania, który człowiek znosi, gdy jest przez życie raniony. Ciasto musi być ugniecione, odłożone na bok i znowu ugniatane.

Ugniatanie wyciska z niego naturalny odpad, który jest produktem ubocznym procesu zakwaszania – wzrostu królestwa w was. Ten odpad, powstający w procesie wzrostu, musi zostać wyciśnięty, ponieważ jeśli na to nie pozwolisz, będzie w tam samo powietrze, bez substancji; zostanie mieszanina odpadu i ciasta. Na czas wzrostu ciasto zostaniecie wstawieni do ciepłego i bezpiecznego miejsca – to czas, gdy Ja was obserwuję. Lecz spotkacie się z chłodem życia i będziecie dalej ugniatani, dopóki nie wzrośniecie do pełnej postury we Mnie. Wtedy wasze życie stanie się jak pieczony chleb, którego aromat – to, czym staliście się we Mnie – rozchodzi się wokół ku wszystkim. Przyjdzie czas, gdy inni będą przychodzić do was i brać udział w cudownym smaku, którym jest wasze życie we Mnie, jeśli tylko pozwolicie wzrastać królestwu od wewnątrz”.

Czy możesz to sobie wyobrazić, jak Jezus mówi tak do tych chłopaków zebranych wokół ogniska, gdy już wszyscy inni odeszli?

Zbyt często usiłujemy piec ciasto, zanim królestwo wewnątrz wzrośnie. Mówiąc innymi słowami: Zbyt często chcemy dzielić skórę na niedźwiedziu. Jeśli chcemy pracować Z ludźmi, którzy mają Królestwo Niebios w sercach, musimy dzięki szczerym relacjom chodzić z nimi wtedy, gdy Chrystus w nich wzrasta. Gal. 4:19, 1Ptr. 2:2

Lata temu, gdy byłem dyrektorem Szkoły Biblijnej, było u nas ugandyjskie małżeństwo. Mieli porozmawiać ze studentami. Oboje dorastali w muzułmańskich, plemiennych rodzinach. Jeśli mnie pamięć nie myli, on był chyba 33cim dzieckiem w rodzinie, w której były 4 żony, a ona była 14tym dzieckiem, w rodzinie z 3 żonami. Powiedzieli studentom, że XIX wieczni misjonarze narobili dużo szkody ich krajowi, ponieważ, jeśli ktoś wtedy zostawał chrześcijaninem, kazano mu się rozwieść z niewierzącymi żonami. Znaczyło to, że duża ilość kobiet i dzieci zostawało wyrzutkami pozbawionymi środków do życia, co rozrywało krajową kulturę plemienną.

Wspólnie dzieliliśmy się ze studentami tym, że do nas należy przedstawienie ludziom Jezusa, lecz do nich samych i Ducha Świętego w nich należy decydowanie o strategii życia. On da wzrost i przemianę człowieka, rodziny, plemienia, narodu od wewnątrz na zewnątrz; do tego jest podobne królestwo niebios. (Szatan odwraca ten proces niszcząc człowieka, rodzinę, plemię, naród od wewnątrz na zewnątrz). W 1 Liście do Koryntian 7:12-14 Paweł mówi, że jeśli wierzący ma niewierzącego współmałżonka, lecz są razem szczęśliwi, niech pozostaną razem. Dobrze by było, gdyby ci misjonarze przeczytali ten rozdział i wers!

Religia stara się odtworzyć człowieka na taki obraz, jakiego dana szczególna religia wymaga. Religijni ludzie starają się odtworzyć człowieka na swój własny obraz. Prawdziwi zrównoważeni uczniowie Jezusa pomagają wzrastać ludziom tak, jak odtwarza ich Jezus.

 

W dawnych dniach

Byłem pastorem w tradycyjnym kościele i była tam kobieta, która przychodziła do mnie za każdym razem, gdy tylko drzwi były otwarte. Jej mąż narzekał, dlatego że tak często bywała w kościele. Ona z kolei robiła tak, ponieważ kochała Pana i chciała przynosić Panu swego niezbawionego męża jak najczęściej. Był katolikiem, palił papierosy i choć nie rozumiał jej, pozwalał jej na uczestnictwo, gdy tylko chciała. Powiedziałem jej, że mąż ma rację. Bóg nie chce, aby ona siedziała w kościele równocześnie lekceważąc męża, więc ja nie chcę jej widzieć przez miesiąc. Powiedziałem, aby poszła do domu, spędzała czas z rodziną i pokazała im, że są w jej życiu najważniejsi.

Trzy tygodnie później w niedzielny poranek cała rodzina weszła do kaplicy. Mąż był tak zdumiony zmianą w życiu żony, że powiedział, że jeśli Bóg tak ją zmienił, to on też chce tej zmiany, więc przyprowadziła go do Pana. Natychmiast chciał grać w zespole uwielbienia. Był zawodowym muzykiem i potrafił grać na każdym instrumencie, dosłownie na każdym. Był taki dobry. Grał również w małym zespole, który był wynajmowany do gry na dancingach, weselach, rocznicach, itp. Natychmiast pojawiły się zastrzeżenia co do jego grania w uwielbieniu, ponieważ palił i grał w tamtej grupie. Powiedziałem, że mnie to nie obchodzi. Był całkowicie nowy w Panu i nie zamierzałem zadeptać te delikatnej roślinki królestwa, która wzrastała w jego sercu.

Stanowił wspaniały dodatek do grupy i wzrastał w Chrystusie szybko, w czym spory udział miało towarzystwo nowych przyjaciół. Po jakimś czasie, w miarę jak wzrastał wewnętrznie, te rzeczy pozostałe ze starego życia po prostu odpadły. Nikt nie mówił mu, że ma rzucić palenie czy przestać grać chałtury. Chrystus wzrastał w „cieście” jego życia, jak kwas z przypowieści. Podejmował dużo małych decyzji, aby Chrystus mógł w nim wzrastać stale.

W następnym tygodniu podzielę się z wami tym, w jaki sposób Królestwo wzrasta wewnątrz i na temat konfliktu między wzrastającą roślinką z jednej strony, a Szatanem z drugiej. Wskazówka: Sporo z tego, co nazywane jest atakiem to Bóg, który próbuje wzrastać na bardzo twardej glebie!

 

CZĘŚĆ SIÓDMA

 

Wiele błogosławieństw

John Fenn

 

поисковая оптимизация сайта раскрутка информация

Codzienne rozważania_11.03.11

Chip Brogden

Tylko ze słyszenia wiedziałem o Tobie, a teraz moje oko ujrzało ciebie. Przeto odwołuje moje słowa i kajam się w prochu i popiele” (Job 42:5).

Słyszeć o Bogu od innych to zupełnie coś innego, niż widzieć Go na własne oczy. W historii Joba odnajdujemy odpowiedź na wielowiekowe pytanie: dlaczego Bóg dopuszcza, aby sprawiedliwy cierpiał? Odpowiedź jest taka: Są takie rzeczy, które musisz wiedzieć o Bogu i takie, które musisz wiedzieć o sobie, których nie da się uzyskać bez przejścia przez ognistą próbę.

Największych lekcji nie uczy się siedząc w klasie i czytając ksiażki, zdobywa się je w czasie ciemnych nocy, w głęgokich dolinach i szalejących morzach prób i cierpienia.

—————

Share your comments:
http://InfiniteSupply.Org/march11

 сайта

Co odkryłem włamując się do Królestwa_1

Terry Somerville

A od dni Jana Chrzciciela aż dotąd Królestwo Niebios doznaje gwałtu i gwałtownicy je porywają” (Mat. 11:12).

Jezus powiedział, że wejście do Królestwa Bożego wymaga gwałtowności. Greckie słowo użyte tutaj dosłownie oznacza: „naciskajcie na Królestwo z gwałtowną siłą i bierzcie je”. Czym jest „gwałtowna siła”? Co będziesz przeżywał? Jeśli Królestwo Boże jest w nas (Łk. 17:21) i cierpi z powodu gwałtu to ta przemoc będzie doświadczana w sercach. Jeśli chcesz wejść do Królestwa Bożego bądź gotów na rozbijanie tego jak postrzegasz i czynisz różne rzeczy. Bądź przygotowany na przemoc w swoim sercu.

Oto 21 odkryć serca, których dokonałem włamując się do Królestwa.

Odkrycia 1 do 7

1) Nie znamy swoich własnych serc, nawet jeśli nam się tak wydaje

„Człowiek patrzy na to, co przed oczyma, Bóg patrzy w serce” (1Sam. 16:7). Może wydawać ci się, że znasz swoje serce, ponieważ znasz ten wers, lecz nasze serca są zwodnicze (wyglądają inaczej, a inne sa w rzeczywistości ). Tylko Bóg zna stan naszych serc. Jeśli rzeczywiście chcesz wejść do Królestwa, Bóg objawi ci takie rzeczy o stanie twojego serca, których wcześniej nigdy nie wiedziałeś.

Zostały nam, jako chrześcijanom, przebaczone grzechy, lecz nasze serca, aby służyć Panu, wymagają obrzezania (Pwt. 30:6 ; Jer.4:4), a jest to zawsze współ-praca. Robimy to z razem z Bogiem. Mówi się nam, abyśmy „stworzyli sobie nowe serca” oraz, że „Ja (Bóg) dam wam nowe serce”.

… i dam ci nowe serce i nowego ducha, dlaczego miałbys ginąć, o domu Izraela?” (Ez.18:31).

I dam wam serce nowe, i ducha nowego dam do waszego wnętrza, i usunę z waszego ciała serce kamienne, a dam wam serce mięsiste” (Ez.36:26).

2. Możemy posiadać moc Ducha Świętego bez pokuty

( w tłum. BW: „nieodwołalne są dary Ducha” – przyp.tłum.)

Latami goniłem za namaszczeniem Bożym, ponieważ wydawało mi się, że będzie to odpowiedź na to, czego szukałem. Miłosierny Bóg wylał namaszczenie i moc, a jednak byłem sfrustrowany, ponieważ moje serce pozostało nietknięte. Widziałem wielu usługujących, którzy budowali na mocy Bożej i popadali w nieprawość. Dlatego wołałem do Pana bardzo, aż ostatecznie otrzymałem Jego miłość. Bóg jest zainteresowany naszym sercem, a nie naszym namaszczeniem. Może namaścić osła i skały, aby mówiły, lecz wyłącznie ludzie mają serca, które mogą zostać napełnione Jego miłością.

3. Większość zachodnich chrześcijan to bałwochwalcy

Gdy Bóg skonfrontował mnie z moim bałwochwalstwem, nie mogłem dojść do tego, jak to możliwe, żeby to była prawda. Pan przypomniał mi, jak to Izrael przyjął do swych serc bałwany a kapłani służyli w swoich pomieszczeniach nieczystym obrazom (p. Ez. 14:3-7). Nie były to posągi, lecz obrazy w ich umysłach i sercach.

Pan łaskawie pokazał mi to, w jaki sposób początkowo służyłem Jemu, lecz potem zamiast tego zacząłem służyć obrazowi skutecznej służby. Głosiłem tą wizje i modliłem się o nią, moja służba była 'moją wizją’ a nie Jezusa. Spora część tej wizji miała swoje źródło bezpośrednio w naszej kulturze: sukces, rozmiar, duchowa moc i wpływ itp., do tego z chrześcijańskim twistem. W zależności od powodzenia lub niepowodzenia mojej wizji byłem szczęśliwy bądź w depresji. Podobnie jak Izrael, służyłem bałwanowi i równocześnie Panu. Serce nie było czyste.

Tak samo Pan objawił mi to, że miałem obraz tego, czego chciałem od mojej żony, Karen. Byłem szczęśliwy bądź zaniepokojony w zależności od tego jak blisko bądź daleko była tego obrazu. Kochałem ten obraz czy ją? Serce miałem rozdwojone. Musiałem pokutować z bałwochwalstwa w moim sercu. Wchodząc siłą do Królestwa, przeżyłem gwałtowny przewrót całego obszaru mojego życia.

4. To, co często uważałem za działanie Ducha Świętego, nie było nim

Gdy Pan objawił stan mojego serca, objawił mi straszliwą rzecz na temat mojej proroczej służby. Często prorokowałem z bardziej własnego serca, wyobraźni czy ducha niż z Ducha Świętego! Przyjąłem swoją „wewnętrzną inspirację”, ponieważ zgadzała się z moimi planami.

…widzenie swojego serca zwiastują, a nie to, co pochodzi z ust Pana!” (Jr. 23:16).

Tak mówi Wszechmocny Pan: Biada prorokom głupim, którzy postępują według własnego ducha, chociaż nic nie widzieli!” (Ez.13:3).

Robiłem to, co robili prorocy Izraela. Byli „szczerze zwiedzeni”, ponieważ ich serca nie były w porządku. Wchodzenie do Królestwa Bożego wymaga przemocy na poziomie serca i ducha. Już czas na rozeznawanie duchów, a mogą to być twoje własne! Czy to możliwe, że Bóg chce powiedzieć do nas coś, czego nie chcemy usłyszeć?

5. Czuć namaszczenie niekoniecznie oznacza, że Bóg się zgadza!

Zwykle wydawało mi się, że odczuwanie namaszczenie oznacza, że Bóg jest „w” tym, co robię. NIEPRAWDA. Ta lekcja kosztowała mnie 10.000$. Przeczytaj i płacz.

Zostałem zaproszony przez kilku dobrych przyjaciół w służbie do udziału w „chrześcijańskiej inwestycji”. Jak tylko mi o tym powiedzieli, poczułem namaszczenie. Założyłem, że Bóg się zgadza, lecz straciłem wszystko, co posiadałem w, jak się okazało, największym szwindlu. Wielu „dojrzałych proroków” i chrześcijańskich przywódców zostało na to nabranych. Jak mogliśmy tak chybić? Szukałam odpowiedzi u Pana. Jak to możliwe, że czułem Go tak blisko, a jednak pomyliłem się?

Pan zbliża się do nas, aby porozmawiać, a nie tylko namaścić naszą służbę. Musimy czekać i słuchać, co chce nam powiedzieć, a nie zakładać, że potwierdza nasze plany. W tym przypadku, Pan chciał mi pokazać to, że była to pułapka, lecz mamona już trzymała moje serce. Nie zatrzymałem się i nie słuchałem. Ponownie Bóg gwałtownie zajmował się moim sercem po to, aby wejść do Królestwa. „lecz gdy przyjdzie On, Duch Prawdy, wprowadzi was we wszelką prawdę, bo nie sam od siebie mówić będzie, lecz cokolwiek usłyszy, mówić będzie, i to, co ma przyjść, wam oznajmi (Jn. 16:13).

W grece, ten wers mówi: „zawsze, gdy On przyjdzie poprowadzi was do wszelkiej prawdy”. W Królestwie idziemy za Królem, a nie własnymi programami. Musimy zatrzymać się i słuchać, gdy przychodzi namaszczenie!

6. Służba bardziej kręciła się wokół mojego znaczenia niż Jego Chwały

Brak poczucia znaczenia jest prawdopodobnie najgłębszą pustką spowodowaną przez upadek. Człowiek stracił swoja relację z Ojcem i swoje miejsce w stworzeniu. Potrzeba znaczenia kieruje nas do zdobywania osiągnięć, władzy i bogactwa; są to nasze próby powiedzenia tego, że kimś jesteśmy! Brak poczucia znaczenia wywołuje depresję. Gdy przychodzimy do Chrystusa, nasza relacja z Ojcem zostaje odnowiona, lecz nasze serca nadal szukają znaczenia poza Nim, choćby w służbie. Aby wejść do Królestwa, potrzeba gwałtownej siły działającej w tej dziedzinie.

Gdy Pan zaczął wyprowadzać nas z pastorskiej służby, zacząłem zmagać się z osobistym poczuciem znaczenia. Przez 25 lat moja służba było moją tożsamością. Czułem, że muszą „zacząć coś”, lecz Pan zawsze mówił: „Nie, poczekaj”. Po wielu zmaganiach, Pan pokazał mi, że szukałem poczucia swego znaczenia, które miało przyjść w reakcji na moją służbę, a nie szukałem go w Nim. Pokutowałem, ponieważ wielokrotnie wykorzystywałem ludzi do budowania swojej wizji, a tak naprawdę ich nie kochałem. Zdałem sobie sprawę z tego, że muszę całe moje poczucie znaczenia znaleźć wyłącznie w Nim, a nie w tym, co robiłem dla ludzi.

W Liście do Hebrajczyków jest napisane, że jest dla nas jeszcze odpocznienie. Bycie Jego ludem nie gwarantuje odpocznienia, lecz przychodzi ono wyłącznie wtedy, gdy przestajemy pracować i usilnie staramy się wejść do tego odpocznienia.

„Dziś, jeśli głos jego usłyszycie, nie zatwardzajcie serc waszych. Gdyby bowiem Jozue wprowadził ich był do odpocznienia, nie mówiłby Bóg później o innym dniu. A tak pozostaje jeszcze odpocznienie dla ludu Bożego; kto bowiem wszedł do odpocznienia jego, ten sam odpoczął od dzieł swoich, jak Bóg od swoich” (Hbr. 4:8-10).

Zeszłego roku wyraźnie zostałem skierowany do poprowadzenia kampanii ewangelizacyjnej w Indiach. Żadną miarą nie można było uważać jej za skuteczną, lecz jak tylko zakończyła się, mój „wewnętrzny faryzeusz” zaczął analizować moje zachowanie. „Może więcej ludzi odpowiedziałoby, gdybym to zrobił tak”. „Może więcej więcej ludzi zostałoby uzdrowionych, gdybym to zrobił tak”. Latami taka była normalna reakcja mojego serca. Nagle Ojciec przewał mi: „Bardzo podoba mi się to, co zrobiłeś”. O! Tego się nie spodziewałem! Później zacząłem ponownie analizować sam siebie i znowu Ojciec powiedział: „Jestem bardzo zadowolony z tego, co zrobiłeś. Zrobiłeś dokładnie to, o co cię prosiłem” i w tej chwili moja walka ustała; wszedłem do odpocznienia.

Teraz odkrywam, że zdjęte zostało ze mnie nastawienie na wyniki. Odkryłem nowy sens bycia ambasadorem. Pan mówi: „po prostu powiedz im o mojej miłości” To on działa, ja mogę odpocząć w tym, kim jestem w Nim.

7. Wyłącznie Boża miłość otwiera nam Jego Królestwo

Jako 'napełniony duchem chrześcijanin” byłem uczony, że należy ciężko pracować! Naciskaj! Potrzeba było tak dużo „duchowego wysiłku”, uczenia się zasad, jak żyć „duchowym życiem i służbą”. Ważne były następna książka, kolejna konferencja, CD, a tymczasem wydawało się, że drzwi Królestwa nigdy się przede mnie nie otwierały. Podobnie jak większość chrześcijan stale szukałem brakującego składnika.

Wtedy otrzymałem miłość Bożą; nigdy nie wiedziałem, że jest ona dla mnie dostępna w taki sposób. Nazywam to „namaszczeniem miłości”. Było to coś więcej niż otrzymanie miłości Ojca i poznanie bezpieczeństwa pełnego synostwa. Z modlitwy Jezusa o nas wiemy, że możemy otrzymać dokładnie tą samą miłość, którą Ojciec dał Jezusowi. To zmienia nasze serca i uzdalnia nas do prowadzenia takiego życia jakim żył Chrystus.

objawiłem im imię twoje, i objawię, aby miłość, którą mnie umiłowałeś, w nich była, i Ja w nich” (Jn.17:26)

To zdumiewające. Miłość Boga, „który tak umiłował świat”, która była w Jezusie, może zostać włożona do naszych serc. Kochamy Jego miłością, a nie nasza własną. Trwamy w tej miłości. Wyłącznie ta miłość uzdalnia do uczestnictwa w Królestwie.

  • To jest Jego miłość w nas, a nie nasze staranie, aby kochać.
  • Nasze motywacje są pochłonięte przez Jego motywację miłości.
  • Nasze bezpieczeństwo płynie z Jego miłości do nas, a nie z naszych możliwości.
  • Możemy przeżywać poczucie bezpieczeństwa, gdy Jego miłość działa w nas.
  • Nasza służba to Jego współczucie działające przez nas, a nie nasze własne wysiłki.

Co więcej, ta miłość jest dawana w odpowiedzi na modlitwę Jezusa. Nie jest to sprawa naszych wysiłków, tylko wiary, aby uwierzyć i prosić, aby modlitwa Jezusa wypełniła się w nas. Jego miłość „rozlana w sercach naszych przez Ducha Świętego” jest prawdziwym sposobem na włamanie się do życie Królestwa. Tak naprawdę ona JEST życiem Królestwa.

Kolejne odkrycia, 8-14, w następnym odcinku.

проведение рекламной кампании в интернете

Decyzje, które pokazują, kim jesteśmy

Decisions That Define Us

David Crone

Podjęliśmy, w The Mission, i wyliczyli poniżej pewne decyzje, które odzwierciedlają stan naszych serc i rzeczywistość, którą ustanawiamy w naszej społeczności. Wierzymy, że te decyzje powstały z pobudzenia Ducha Świętego i cieszy nas to, że możemy je stosować w Królestwie. Chcemy też upewnić cię w kontekście, w jakim zostały podjęte. Żadną miarę nie jest to krytyka jakiegokolwiek kościoła czy denominacji, lecz wyraz tego, czym chcemy być i określenie drogi, którą chcemy iść.

  • Zdecydowaliśmy, że nauczanie ewangelii bez demonstrowania ewangelii nie wystarcza. Dobre głoszenie, dobra doktryna i bycie dobrymi ludźmi nie wystarcza.
  • Zdecydowaliśmy, że posiadanie dobrego kościelnego klubu nie wystarcza, dobrej społeczności nie wystarcza, a bycie zwykłym członkiem tego klubu nie zadowala.
  • Zdecydowaliśmy, że dobre studium Biblijne jest dobre, lecz nie wystarcza, że samo dotarcie do nieba nie jest naszym celem oraz że wiedza o Bogu bez prawdziwego poznania i doświadczania Boga jest bez znaczenia.
  • Zdecydowaliśmy, że mieć dobre programy nie wystarcza, że zmiana bez przemiany jest nie do przyjęcia, że trzymanie się tego, gdzie jesteśmy nie jest opcją.
  • Zdecydowaliśmy, że obdarowanie bez charakteru jest próżne.
  • Zdecydowaliśmy, że śpiewanie pieśni bez uwielbienia jest puste, a spotykanie się ze sobą, gdy Bóg się nie pojawia, jest bezcelowe.
  • Zdecydowaliśmy, że wiara bez uczynków nie wystarcza, a uczynki bez miłości są nie do przyjęcia, że nasze działanie wypływa przede wszystkim z relacji z Ojcem, a w drugiej kolejności z relacji ze sobą nawzajem.
  • Zdecydowaliśmy, że czytanie Księgi Dziejów Apostolskich bez życia Księgą Dziejów jest nie do pomyślenia.
  • Zdecydowaliśmy, że wiara pewna siebie jest dobra, lecz odważna wiara jest lepsza.
  • Zdecydowaliśmy, że słuchanie o Duchu Świętym bez przeżywania go jest głupie, że wiara w Jego obecność bez oglądania manifestacji znaków i cudów jest hipokryzją, że wiara w uzdrowienie bez uzdrowień ludzi jest absurdem i że wiara w uwolnienie bez uwalniania ludzi jest całkowicie śmieszna.
  • Zdecydowaliśmy, że mamy być napełnieni Duchem Świętym, być prowadzeni i uzdolnienie przez Ducha Świętego i nic pomniejszego nas nie interesuje.
  • Zdecydowaliśmy, żeby być tymi, którzy opowiadają o mocy Bożej, a nie tymi, którzy o tym słuchają.
  • Zdecydowaliśmy, że zbawione życie pozbawione elementu nadnaturalnego jest życiem poniżej tego, za co Chrystus umarł i poniżej naszego przywileju.
  • Zdecydowaliśmy, że jesteśmy statkami wojennymi, a nie wycieczkowymi; armią, nie publicznością; Siłami Specjalnymi a nie obserwatorami; misjonarzami, a nie członkami klubu.
  • Zdecydowaliśmy szanować zarówno pionierów jak i osadników; pionierów za zdobywanie naszego terytorium a osadników za budowanie na tych terytoriach. Lecz my nie jesteśmy dzikimi lokatorami, ludźmi, którzy zajmują przestrzeń, o którą inni walczyli, nawet nie rozwijając jej.
  • Zdecydowaliśmy, zaraźliwi zamiast być nieszkodliwymi, zakaźnymi zamiast izolowanymi, śmiertelnie niebezpiecznymi zamiast dobrotliwymi.
  • Zdecydowaliśmy się być radykalnymi kochankami i skandalicznymi dawcami.
  • Zdecydowaliśmy, że lepiej jest upaść sięgając po niemożliwe, które Bóg dla nas przygotował, niż odnosić sukcesy w czymś pomniejszym.
  • Zdecydowaliśmy, że jesteśmy stacją misyjną, a nie muzeum.
  • Zdecydowaliśmy, że nie zadowoli nas nic innego jak tylko przychodzące Królestwo Jego i wypełnianie Jego woli w naszym świecie, jak jest w niebie.
  • Zdecydowaliśmy, że nie będziemy zadowoleni dopóki nasz świat nie będzie wołał: „Ci, którzy wywrócili cały świat do góry nogami, przybyli także i tutaj” (Dz. 17:6).

 рейтинг сео

Po co nam dyscyplina

Dudley Hall

Synu mój, nie lekceważ karania Pańskiego ani nie upadaj na duchu, gdy On cię doświadcza; bo kogo Pan miłuje, tego karze, i chłoszcze każdego syna, którego przyjmuje” (Hbr. 12:5b-6).

Idea bycia karanym przez Boga została w naszej kulturze skazana na banicję. Być trenowanym, aby osiągnąć lekkoatletyczne czy biznesowe wyniki nie wydaje nam się niczym niewłaściwym, lecz duchowa dyscyplina! To brzmi zbyt ostro. W końcu, ten bóg którego sobie stworzyliśmy w naszych umysłach, zabezpiecza nas pampersami a potem każdego zabierze do nieba, gdzie już nigdy nie będziemy musieli pracować.

W Liście do Hebrajczyków czytamy, że Bóg stworzył ludzkość, aby ją ukoronować chwałą i dostojeństwem jako szczyt stworzenia Bożego (Hbr. 2:6-9). Gdy grzech wszedł na świat, staliśmy się niewolnikami stworzenia, którym mieliśmy władać. Bóg jednak posłał następnego Człowieka, aby był pionierem na drodze powrotu do pierwotnego przeznaczenia: rządzenia. On utożsamił się ze Swymi młodszymi braćmi i siostrami, wybawił nas, aby odnowić nas do roli królów i kapłanów. Ponieważ taka jest przeznaczona nam rola, musimy być wyposażeni w potrzebne do rządzenia i bycia reprezentantami narzędzia.

Skoro w pewnym stopniu nie jesteśmy naturalnie wyposażeni do wypełnienia naszego przeznaczenia jako „Boże reflektory” na tej ziemi, potrzebujemy boskiej dyscypliny. Bóg nie zrezygnował z planu posiadania na ziemi synów, którzy pracują z nim w dziele manifestowania porządku/rządu nieba na ziemi. Dzięki przyjściu Jezusa jest taka możliwość, żeby byli ludzie w pełni wyposażeni do właściwego reprezentowania Boga i do wstawiania się za stworzeniem w obecności Bożej. On był pierwszym człowiekiem, który całkowicie wypełnił swoje przeznaczenie. W Nim przyszła nowa era i teraz ci, którzy są w Nim są tak trenowani, aby żyli w przyszłym życiu tak, jak On żył.

Będąc na ziemi Jezus nigdy nie spotkał się z sytuacją, która by Go pokonała czy choćby wprawiła w zakłopotanie. Pokazał, że przy współudziale Ojca ludzkość jest zdolna do rządzenia. Niemniej, Jezus nie rządził w taki sposób, jak to robią inni, On rządził przez miłość. Pokonywał swoich wrogów bardziej miłością i przebaczeniem niż mieczem. Jednym z Jego najbardziej zajadłych wrogów był Saul z Tarsu, który nienawidził Go i Jego uczniów. Z pasją wtrącał ich do więzień i pozbawiał życia, a jednak Jezus spotkał go i miłością przekonał do poddania. Saul/Paweł stał się przywódcą pierwszej misji kościoła.

Dziś wiadomości pełne są informacji o niepokojach i wywrotach, ponieważ ludzie w różnych krajach protestują przeciwko autokratycznym rządom. Wojny zawsze toczyły się na wielu frontach i pojawia się takie pokuszenie, aby myśleć, że na planecie Ziemi nigdy już nie będzie lepiej, lecz tak nie jest. Jezus przyszedł, aby odnowić ludzi wyposażonych w trzy rodzaje broni, którzy ostatecznie doprowadzą świat do jego przeznaczenia. Ta broń to: wiara, nadziej i miłość, i jest nie do powstrzymania. Pistolety i włócznie czy nawet lasery nie są w stanie powstrzymać ich mocy. My, którzy wierzymy w Chrystusa, zostaliśmy wyposażeni do korzystania z tych broni. Jeśli nie jesteśmy z nimi dobrze zapoznani, Bóg tak organizuje okoliczności, abyśmy się tego nauczyli. Bóg zamierza przygotować nas do wypełnienia naszego przeznaczenia. Nie zawsze wygodne jest, gdy zostają ujawnione i są usuwane niewiara, zwątpienie i nienawiść, lecz jest to bezwzględnie konieczne.

Nie jesteśmy ofiarami w świecie, który wyrwał się spod kontroli; jesteśmy synami, którzy znajdują się pod miłującą ręką Boga Ojca, który usuwa nasze stare oprogramowanie i odnawia nas do zadań, które nam przeznaczył. On pobudzi naszą wiarę, nadzieje i miłość, umieszczając nas w takich sytuacjach, które będą tego wymagały. Możemy przyjąć tą dyscyplinę jako zaszczyt, lub możemy walczyć z nią i w ten sposób opóźnić a nawet odrzucić ten proces.

Nowe stworzenie zaczęło swoje istnienie, lecz jeszcze nie zostało dokończone. Żyjemy w okresie pośrednim. Możemy uczyć się rządzenia, oczekując gorliwie na spełnienie całego nowego stworzenia. Podnieś głowę do góry. Idź prosto. Patrz przed siebie. To jest nasz czas, aby świecić. (Przeczytaj pozostałą część 12 rozdziału Listu do Hebrajczyków.)

 

 

aracer

Królestwo Niebios_5

John Fenn

Mogę być nieokrzesany? Nie ty jesteś celem Szatana.

Poprzednio dzieliłem się tym, jak Jezus opowiadał przypowieść o Siewcy, i że jest to KLUCZ do zrozumienia wszystkich pozostałych przypowieści. Pan dał nam ten klucz: On jest Siewcą, ziarnem jest Słowo, ludzkie serce jest glebą. Pan używał tych symboli niemal we wszystkich przypowieściach, które zaczynały się od słów: „podobne jest Królestwo Niebios„. W przypowieści o Siewcy wykorzystane są różne rodzaje gleby do zobrazowania ludzkich serc. Jezus powiedział, że cześć Słowa padła na serce, które jest ubitą drogą, inna część na serce o dobrej lecz kamienistej glebie, jeszcze inna na dobrą ziemię lecz z chwastami, a część na dobrą glebę, która umożliwia Słowu szybki i dobry wzrost.

W Ewangelii Marka 4:11-20 Pan wyjaśnił tą przypowieść. Pierwsza grupa słucha Słowa, lecz „zaraz przychodzi szatan i wybiera słowo, zasiane w nich„. Następna grupa przyjmuje Słowo „z radością, ale … gdy przychodzi ucisk lub prześladowanie dla Słowa, wnet się gorszą„. W kolejnych sercach rosną chwasty i „troski tego wieku i ułuda bogactwa, i pożądanie innych rzeczy owładają nimi i zaduszają Słowo, tak iż plonu nie wydaje„. Widzimy stąd, że nie my jesteśmy celem ataku Szatana. Może się tak wydawać, lecz tak nie jest. Jezus powiedział, że to Słowo jest celem, zatem wierzyć w coś innego jest błędem i arogancją, bądź fałszywą religią, lub wszystkie trzy przypadki naraz. (Coś w rodzaju wiatru fałszywej doktryny powstającego z „udajmy się do nieba i walczmy z Szatanem”, czy „idźmy do piekła i walczmy z Szatanem”).

Wielu zastanawia się dlaczego Paweł w Nowym Testamencie tak niezwykle mało mówi o „duchowej walce” i to jest właśnie powód: Szatan chce zniszczyć Słowo Boże w twoim życiu, a nie ciebie. Możemy zmagać się z siłami ciemności, lecz tutaj chodzi o Słowo w naszym życiu, a nie o nas osobiście, i tu właśnie pojawia się „duchowa zbroja” z 6 rozdziału Listu do Efezjan.

Zatem połóż nacisk tam gdzie Paweł i autorzy Nowego Testamentu kładą to jest na stan twojego serca, na to, aby było dobra, a nie ubitą, kamienistą czy zachwaszczoną glebą, a pokonasz wysiłki Szatana, aby dorwać się do tego Słowa. Wiesz jak to wygląda (na przykład): zmagasz się z gniewem wobec kogoś, co jest atakiem Szatana przeciwko Słowu/Jezusowi w twoim życiu,… pozwalasz temu 'odejść’ do Boga, i puff, atak Szatana znika. Co się stało? Poprawiłeś 'glebę’ swego serca.

Szatan używa tylko 5 sposobów.

Jezus powiedział, że 1) uciski i 2) prześladowania „powstaną ze względu na Słowo”. Ucisk to presja okoliczności. Prześladowania w swej istocie to prywatne opinie skierowane przeciwko tobie. Jezus powiedział, że ludzie, którzy przechodzą przez trudne życiowe okoliczności, bądź spotykają się z jakimiś opiniami o sobie, zawodzą z jednego powodu: „nie mają w sobie korzenia, więc gorsza się”. Czym jest ten korzeń, którego im brakuje?

Ef. 3:17 mówi o tym, że mamy być „zakorzenieni i ugruntowani w miłości” (agape – miłości bezwarunkowej).

Ef. 3:18-19 idzie dalej, mówiąc, że jeśli jesteśmy „zakorzenieni i ugruntowani w miłości” będziemy w stanie pojąć to, co znacznie przerasta nasz ludzki rozum – znać wysokość, głębokość, szerokość i długość miłości Bożej.

Ci, którzy gorszą się (upadają – przyp.tłum.) tym, co życie rzuca im pod nogi czy wtedy gdy inni zwracają się przeciwko nim, robią tak, bo nie są zakorzenieni w bezwarunkowej miłości. Nie potrafią bronić Słowa/Jezusa, ponieważ tak naprawdę nie wiedzą, że są kochani bezwarunkowo. Kiedyś, w dzieciństwie, przez religijne szkolenie czy w jakiejś wczesnej relacji nie poznali bezwarunkowej miłości, więc nie mają korzenia w sobie, zatem gorszą się wobec ucisku czy ludzi. Jeśli nie znają bezwarunkowej miłości, znają tylko 'miłość’ warunkowaną. Osiąganie miłości oparte na „sobie”, oznacza słaby obraz siebie samego lub jeszcze gorzej: nienawiść do siebie. Nigdy nie jesteśmy w stanie być „na tyle dobrzy”, gdy jesteśmy zakorzenieni w warunkowej miłości.

Atakując Słowo, Szatan kieruje ich uwagę do wewnątrz, aby zobaczyli, co tam z nimi jest źle, a wtedy ucisk czy jakaś opinia są uważane za niszczący wyrok 'wszechświata’ czy kogoś, ogłaszający, że nie są dobrzy ani warci miłości. Gdy trudne okoliczności czy jakieś złe komentarze docierają do nich, nie mają wewnętrznego fundamentu, korzenia, który mówi im, że bez względu na to, co się dzieje, bez względu na to, co kto mówi czy robi przeciwko nim, wszystko będzie w porządku, ponieważ Ojciec ich kocha i dzięki tej miłości mogą znieść to, co życie w nich rzuca.

Moja „recepta”? Studiuj pierwsze 3 rozdziały Listu do Efezjan i wszędzie, gdzie jest napisane „Ojciec” i „Bóg” wstaw „Bóg Ojciec”, spędź czas na przemyśleniu tych wersów, myśląc i wielbiąc wielką bezwarunkową miłość Ojca do ciebie. Powinno ci to zająć około trzech tygodni lub więcej. Będziesz musiał poprawić swoje stare myślenie o sobie. W tym czasie módl się do Ojca, mów do Niego, jeśli zwracasz się do nieba zaczynaj od „Ojcze”, bądź „Co o tym myślisz Ojcze?” – ze wszystkim zwracaj się do Ojca. Po ty przejdź dalej do innych listów Pawła i zrób to samo, co zrobiłeś z Listem do Efezjan: szczególnie dotyczy to wstępów do głównych listów. Zostaniesz zakorzeniony, a gdy już skończysz będziesz ugruntowany w miłości, twoje serce zaś zmieni się z gleby kamienistej w dobrą glebę i znajdziesz w sobie zdolności do przeciwstawiania się życiowym okolicznościom i stawania wobec ludzi.

 

Chwasty:

3) „… troski tego świata” 4) 'ułuda bogactwa’ 5) oraz 'pożądanie innych rzeczy’ owładają nimi i zaduszają słowo, tak iż plonu nie wydaje„.

Pierwsze dwa skutki ataku Szatana są odczuwalne wewnątrz, a trzy ostatnie na zewnątrz. Tutaj ziemia serca jest dobrą glebą, nie kamienistą, jak w pierwszym przypadku. Ta ziemia jest dobra, lecz ci ludzie pozwalają na to, aby jedno lub więcej z tych trzech 'chwastów’ zarosło ich życie, co w po pewnym czasie spowoduje zduszenie Słowa, podobnie jak zaniedbany ogród jest przejmowany przez chwasty.

W życiu tych ludzi jest Słowo, lecz równocześnie mogą dobrze ukrywać wzrastające równolegle chwasty. Mogą tak trwać latami odcinając te chwasty (jeden bądź więcej), lecz pozwalając im odrastać w relacjach miłości-nienawiści. Mogą być ubodzy, lecz pożądają bogactwa, władzy i pozycji. Mogą martwić się, bać i być obciążeni troskami tego świata. Mogli dać się złapać przez kulturę ułudy bogactwa… a Słowo jest stopniowo duszone. Wtedy zanika ich dziecięca prostota, idą za różnymi 'rzeczami’, bądź są obciążeni 'rzeczami’, a ich wiara komplikuje się do formalizmu i służenia sobie.

JEDYNYM rozwiązaniem jest to, że ONI sami muszą wyciąć wszystkie chwasty do korzeni. Każdy może to zrobić sam po jednym chwaście kolejno. Serce jest ogrodem człowieka; serce jest ogrodem, w którym rosną chwasty razem ze Słowem/Panem Jezusem.

Moja recepta? Pokutuj. Pokutuj i wróć do korzeni dobrej gleby, do prostoty ewangelii.  Porzuć poboczne doktryny i „nurty”, wróć do podstaw, po prostu kochaj Ojca, Pana Jezusa i bliźniego jak siebie samego. Najpierw szukaj Królestwa i Jego Sprawiedliwości, a wszystko inne będzie ci dodane. Pozwól Jemu dodawać, nie próbuj zdobywać tego własnymi siłami. Pozwól na to, aby twój niebiański Tato był dobry dla ciebie.

 

Lecz to ludzkie serce…

Jednak najważniejsze, czego Pan uczył w tej najistotniejszej ze wszystkich przypowieści, jest to: Słowo rośnie bez względu na to, gdzie jest zasiane. MY musimy dać odpowiednią do wzrostu glebę, MY mamy w sobie zmiękczyć glebę naszego serca, usunąć kamienie, lub wyciąć chwasty.

Owymi zaś, którzy są zasiani na dobrej ziemi, są ci, którzy słuchają słowa, przyjmują je i wydają owoc trzydziestokrotny i sześćdziesięciokrotny, i stokrotny. I mówił im: Czyż przynoszą światło po to, aby je postawić pod korcem albo pod łóżkiem? Czyż nie po to, aby je postawić na świeczniku?” (Mk. 4:20-21).

Stukrotny plon nie ma nic wspólnego z pieniędzmi, chodzi tu o dobrą glebę serca, która pozwala wzrastać Słowu i staje się jak światło w ciemnym miejscu, aby było widoczne dla wszystkich. Widzimy teraz, dlaczego ta przypowieść jest kluczem do wszystkich innych, do wszystkiego czego Jezus nauczał. Gdy raz zakorzenisz się w bezwarunkowej miłości, gdy już nie ma żadnych chwastów w sercu, przekonasz się, że ataki Szatana są mniej skuteczne, są zwykłym cieniem, tego co było.

 

Następnym razem podzielę się tym, w jaki sposób Królestwo wzrasta w dobrej glebie naszych serc.

 

Wiele błogosławieństw

John Fenn

 

 поисковая оптимизация продвижение сайтов интернете

Codzienne rozważania_07.03.11

 

Chip Brogden

W Nim jesteście udoskonaleni” (wg. wersji ang. Kol. 2:10).

Prawda jest taka, że dziś nie jesteś bardziej doskonały w Nim, niż wtedy, gdy pierwszy raz przyjąłeś Go, bez względu na to jak dawno to było. Nie będziesz również nigdy w przyszłości bardziej doskonały w Nim, niż jesteś teraz. Masz pełnię w Nim  – oczywiście, sam w sobie, jest bardzo daleki od doskonałości, lecz nie w tym jest rzecz. Wzrastam, uczę się, zmagam, dojrzewam, lecz tu nie chodzi o 'mnie”. Tu chodzi o to, aby „nie ja, lecz Chrystus„.

Chodzi o to, aby było coraz mniej mnie, a coraz więcej Jego. To dlatego mówimy, że prawdziwy duchowy wzrost to nie większa ilość wiedzy czy starszy wiek, lecz jest to po prostu więcej Chrystusa, a mniej mnie. Jest to jedyny opis Siebie, który umożliwia wzrastanie Chrystusa (Jn. 3:3). Ostatecznie będziemy postrzegać każdą swoją słabość, jako sposobność do tego, aby Chrystus był objawiony w Mocy. Każdy chwilowy 'brak’ jest sposobnością do zobaczenia Chrystusa jako Nieskończonego Zaopatrzenia. Ponieważ taka jest wola Boża: aby Chrystus był wszystkim we wszystkim.

—————–

Share your comments:

http://InfiniteSupply.Org/march7

 продвижение