Author Archives: pzaremba

Codzienne rozważania_12.04.11

Chip Brogden

„…aby sam [Jezus] zyskał pierwszeństwo we wszystkim”  (Kol. 1:18 BT)

Nieuniknionym i niechybnym wnioskiem jest to, że Chrystus uzyska pierwszeństwo – nie tylko w pewnych rzeczy, lecz we wszystkim. Aby to osiągnąć, indywidualnie współpracuje ze Swoimi uczniami. Następnie gromadzi wszystkich Swoich uczniów razem w duchową rodzinę, gdzie wzrastają i uczą się wspólnie. Ta duchowa rodzina zaprasza z kolei resztę świata, aby przyłączyła się do nich w udzielaniu Chrystusowi dominacji nad wszystkim, tak aby „Bóg był wszystkim we wszystkim” (1Kor. 15:28).

Ryzykując nadmierne uproszczenie tego procesu powiem, że  jest to istota tego wielkiego poruszenia Bożego. Ta kwestia musi być powtarzana: Jezus jest odkupieńczą ofiarą za wszystkie grzechy: „nie tylko za nasze grzechy, lecz całego świata” (1Jn. 2:2) i On posyła Swoich przedstawicieli „na cały świat”, aby „głosili ewangelię wszelkiemu stworzeniu” (Mk. 16:15).

– – – – – —

Share your comments: http://InfiniteSupply.Org/april12

– – –

©2011 InfiniteSupply.Org.  Udziela się zgodny  na niekomercyjną (niedochodową) dystrybucję rozważań, pod warunkiem pojawienia się tej notatki. Dzielcie się tym przesłanie z przyjaciółmi!aracer

Dni, w których żyjemy_3

John Fenn

Znaków szukają

Wielu chrześcijan szuka znaków, aby przekonać się czy wydarzenia na świecie są jakimś proroczym wskaźnikiem tego, jak blisko jesteśmy do powrotu Jezusa, czy porwania, czy Antychrysta. Musimy być tego świadomi, nie zrozumcie mnie źle, lecz nie mamy się skupiać na szukaniu „tam na zewnątrz”, ani tez nie powinno to być nawet naszym hobby. Jeśli jesteś podobny do mnie to od czasu do czasu otrzymujesz emaile z różnymi osobliwościami, jak niewyraźne smugi pioruna, o których twierdzi się, że to anioł uchwycony na taśmie, jakieś postaci duchów z boku mówiącego czy na spotkaniu ewangelizacyjnym, a może jakieś standardowe obrazy typu „twarz Jezusa” w budyniu.

Ostatnio holograficzny obraz UFO nad świątynią umieszczony przez pewną filmowa kompanię wywołał u chrześcijan na całym świecie spekulacje czy to nie jest znak końca czasów, dopóki nie okazało się, że była to filmowa sztuczka.

Jezus powiedział: „Ród zły i cudzołożny domaga się znaku, ale znak nie będzie mu dany, chyba tylko znak Jonasza. I opuściwszy ich, odszedł” (Mt 16:4).

Wydawało mi się to dziwne, ponieważ Jezus czynił wiele znaków: wzbudzał umarłych, uzdrawiał chorych, ślepi widzieli, chromi chodzili, a jednak powiedział, że złe pokolenie znaku szuka.

Dlaczego z jednej strony oferował znaki, a z drugiej beształ faryzeuszy za szukanie znaków? Gdzie to „zło” wkroczyło? Zrobił tak dlatego, że faryzeusze nie przyjmowali uzdrowień i cudów, które czynił jako znaki, chcieli zignorować to, co Jezus robił pośród nich, aby szukać „wielkiego” znaku, który dałby niezbity dowód na to, kim On był lub potwierdził czasy, w których żyli, a to pochodziło ze złego serca.

 

Nawiedzenie

Kilka lat temu Pan objawił mi się i powiedział, że chce mnie nauczyć tego, jak On uczył ludzi. Na początek wykorzystał historię z trzeciego rozdziału Ewangelii Jana, gdzie Jan chrzcił ludzi, a niektórzy przyszli do Jana mówiąc mu, że Jezus chrzci w innym miejscu. To doprowadziło do sławnych słów Jana: „On musi wzrastać, ja zaś stawać się mniejszym” (w.30). Rozdział czwarty zaczyna się słowami:

„A gdy Pan się dowiedział, że faryzeusze usłyszeli, iż Jezus zyskuje więcej uczniów i więcej chrzci niż Jan, (chociaż sam Jezus nie chrzcił, ale jego uczniowie) opuścił Judeę i odszedł z powrotem do Galilei. A musiał przechodzić przez Samarię…„.

Pan powiedział mi w czasie tego widzenia, że zrobił tak dlatego, ponieważ wiedział, że faryzeusze będą szli za Nim do Samarii, a On chciał, aby wrócili do Jana i przyjęli posługę pokuty. Musieli przyjąć posługę pokuty zanim Pan mógł pozwolić im przyjąć Go. Udając się do Samarii zmusił faryzeuszy, aby wrócili i słuchali Jana (w nadziej na pokutę).

 

To samo.

Taka sama była przyczyna tego, że faryzeusze nie postrzegali cudów Jezusa jak cudów, którymi one były. Chcieli „wielkich znaków” zgodnie z własną definicją 'znaków’. Pan wskazywał im na znaki, których dokonywał, starając się im pokazać to, co czynił pośród nich, lecz oni pomijali je, szukając „wielkich” znaków.

 

Przypomina mi to nawiedzenie Pana w lutym 2001 roku, gdy powiedział do mnie: „Zobacz to, co ja widzę: ludzie biegają tam i z powrotem na to spotkanie i na tamto, szukając rzeczy spektakularnych, sądząc, że to jest coś nadnaturalnego, lecz przepuszczają to nadnaturalne dzieło, którego dokonuję wśród nich, nawet w ich sercu. Ponieważ to proces stawania się uczniem jest nadnaturalny”.

 

Na jaki głos jesteś nastawiony?

Bez względu na to, co dzieje się wokół nas, bez względu na szaleństwo wydarzeń na świecie, mamy chodzić w tym, co Pan czyni w naszych sercach. Tak łatwo dać się rozproszyć licznym głosom z zewnątrz, lecz tak naprawdę, jedynym głosem, za którym mamy podążać jest Jego głos. Jeśli to będziemy robić, będziemy przechodzić przez dolinę śmierci i wyjedziemy po drugiej stronie. Jest takim dżentelmenem, że nie będzie mówił, jeśli bierzmy zabawiamy się innymi głosami. Kilka lat temu przechodziłem przez wydłużony okres, gdy Ojciec nic do mnie nie mówił na temat światowych wydarzeń ani tego, o co się modlić. Zapytałem Go dlaczego. Odciął się: „Wszystkie informacje otrzymujesz z FOX NEWS, więc po co miałbym ci mówić cokolwiek?”  Ups.. Pokutowałem, wyłączyłem TV i od razu zaczął mówić do mnie ponownie o co się modlić i o tym, co obserwować na świecie.

Jak wielu chrześcijan krąży po internetowych stronach w poszukiwaniu najnowszych proroczych wieści, ostatnich ekonomicznych informacji, najświeższej teorii konspiracji, uduchawiając co się da, aby zobaczyć czy to jest prorocze czy może koniec czasów? Tak jestem zajęty tym, co Pan teraz robi, że nie mam czasu na chwytanie się tego, co pobudza strach i zamieszanie.

Znajduję pokój w Jego głosie i Jego obecności. Decyduję się wierzyć, że jeśli będą szukał Jego i Jego sprawiedliwości, wszystko inne będzie dodane. Decyduję się ograniczać inne głosy, których słucham, abym mógł słyszeć możliwie najwyraźniej Jego głos.

Znaki, których szukam to znaki w moim sercu, w moim środku, ponieważ nadnaturalny jest proces stawania się uczniem. Ręce mam zajęte, próbując żyć w ten sposób. A ty nie?

Wiele błogosławieństw,

John Fenn

сайт

Słodka niespodzianka ukryta w środku twojej największej próby

 

06 kwietnia 2011

Lee Grady

 

Zanim będziesz stękał, narzekał bądź zatopisz się w żalu, pamiętaj: Bóg może wykorzystać coś złego do zrobienia czegoś dobrego.

Zwykle jestem dość odważny jeśli chodzi o kosztowanie jedzenia za granicą, ale dość podejrzliwie spoglądałem na pewien tropikalny owoc zwany durian, gdy dowiedziałem się o nim w czasie podróży po Indonezji. Podejrzliwość co do tego dziwnego przysmaku wzbudziły we mnie trzy rzeczy.  Przede wszystkim durian wygląda po prostu zabójczo. Każdy z tych dużych okrągłych owoców pokryty jest wielkimi kolcami, które wystają z niego co najmniej na 10 centymetrów. Jestem przekonany, że gdyby zrzucić coś takiego z wysokości drugiego piętra to ofiara padła by trupem natychmiast.

Chwal Boga pomimo tego, że ciało chce uciec. Bądź cierpliwy, ostatecznie odkryjesz słodką niespodziankę w środku twojej próby. Gdy radujesz się wobec przeciwności, życiowe zgorzknienie jest zastępowane przez wonność Chrystusa.

Po drugie: po rozcięciu owocu (Indonezyjscy sprzedawcy robią to przy pomocy maczety) okazuje się, że w środku znajduje się ohydnie wyglądająca szara papka o konsystencji gęstego budyniu.

Po trzecie: smród duriana przypomina śmieci, brudną wodę po myciu naczyń i zepsutą kantalupę (odmiana melona – przyp.tłum.). Jest odrażający, a woń tak przyprawia o mdłości, że hotele w Indonezji nie dopuszczają tego popularnego owocu w swoje granice.

Ponieważ jestem kulinarnym ryzykantem, zdecydowałem się spróbować. Kiedyś jeden z chłopaków z Apostolic Generation Church z Dżakarty zaprowadził mnie do ulicznego drewnianego stoiska, gdzie młody człowiek sprzedał nam ten owoc i otworzył go jednym cięciem. Siedliśmy przy surowym stoliku obok a ja przygotowywałem się na coś najgorszego. Zatkałem nos i wsadziłem kupkę szarego owocu do ust. Spodziewałem się, że mnie zatka, lecz nic takiego się nie stało. Nie mogłem uwierzyć własnym kubeczkom smakowym! To, co wyglądało tak paskudnie i woniało tak odrażająco okazało się być słodkie i pikantne. Nawróciłem się na durian. W czasie ostatniej mojej wizyty w Dżakarcie próbowałem nawet durianowych lodów.

Nauczyłem się również ważnej lekcji. Bóg stworzył durian, jak wierzę, aby nauczyć nas tego, że zawsze jest coś zaskakująco słodkiego ukrytego w trudnościach, które spotykamy.

Życie rzuca w nas kolczastymi owocami durian przez cały czas. Zazwyczaj staramy się ich unikać, lecz Biblia mówi nam w jaki sposób mamy reagować. Piotr napisał: „Najmilsi! Nie dziwcie się, jakby was coś niezwykłego spotkało, gdy was pali ogień, który służy doświadczeniu waszemu, ale w tej mierze, jak jesteście uczestnikami cierpień Chrystusowych, radujcie się, abyście i podczas objawienia chwały jego radowali się i weselili” (1Ptr. 4:12-13).

Apostoł Paweł miał taką samą strategię. Jego list do Filipian jest nazywany „listem radości” ponieważ słowo „radość” występuje tam 16 razy. To w tym liście właśnie Paweł napisał: „Radujcie się w Panu zawsze; powtarzam, radujcie się” (Flp. 4:4), a przecież pisał ten list z rzymskiego więzienia.

Cela Pawła, podobnie jak owoc durian, wyglądała i śmierdziała obrzydliwie. Naukowcy twierdzą, że ten loch prawdopodobnie zionął ludzkimi odchodami i samą śmiercią, ponieważ więźniowie często umierali z głodu i chorób. Niemniej pośród tej przejmującej wilgoci panującej w zagrzybionej celi Paweł znalazł coś słodkiego: pokrzepiająca obecność Chrystusa dała mu słowa, które pocieszają nas 2000 lat później.

Holenderska ewangelistka, Corrie ten Boom, spędziła wiele miesięcy w niemieckim obozie koncentracyjnym w latach 40tych XX wieku. Przeżyła niewyobrażalne cierpienie w zawszonych barakach Ravensbruck, a jednak nauczyła się chwalić Boga. Tam, w tym piekle na ziemi, odkryła swoje życiowe przesłanie: „Nie ma takiego dołu, od którego Bóg nie byłby głębszy”.

Sytuacja w jakiej się znajdujesz może wyglądać jak kolczasty groźny durian, może nawet śmiertelnie, może nawet śmierdzieć. Musisz sobie jednak zdawać sprawę z tego, że Bóg dopuszcza próby, aby kształtować nasz charakter, łamać pychę i rozbijać twarde skorupy, aby Duch Święty mógł przepływać przez nas i dotykać innych.

Jeśli jesteś teraz w trudnym położeniu (a większość ludzi, których znam, jest) ucz się tajemnicy durian. Nie uciekaj przed próbami, nie stękaj, nie biadol i nie łkaj jak duchowy młodzieniec. Jest to okazja do wzrostu. Chwal Boga pomimo tego, że ciało chce uciec. Bądź cierpliwy, ostatecznie odkryjesz słodką niespodziankę w środku twojej próby. Gdy radujesz się wobec przeciwności, życiowe zgorzknienie jest zastępowane przez wonność Chrystusa. W tym procesie ból jest dotkliwy, lecz na końcu będziesz pachniał aromatycznie.

– – –

J. Lee Grady jest drugim redaktorem magazynu Charisma. W tym tygodniu usługuje w Christ for the Nations w Dallas. You can follow him on Twitter at leegrady. His newest book is 10 Lies Men Believe (Charisma House).

 deeo

Moje siedem lat w Liście Eliasza_2

13 marca 2011

Kevin Kleint

Pierwsze wrażenia w rozsypce

Jeśli trafiłeś na tą serię pierwszy raz zacznij proszę od Części 1 – Na początku. Da ci to lepsze zrozumienie tego, jaką drogę Kevin przeszedł. Zachęcam do przeczytania wszystkich 9 części, aby uzyskać „pełny obraz”.

Ruch wzrasta

Wiele z tych spisanych poniżej rzeczy, o których dowiadywałem się, działo się równocześnie. Trudno jest zrobić jakiś chronologiczny układ, proszę więc, abyście to znieśli. W czasie mojej pracy dla Listy Eliasza życie było jakby rozmazane, lecz chciałbym w jak najlepszy sposób to zrobić i być tak precyzyjny jak to tylko możliwe.

Po zniszczeniu wież WTC 11 września ruch w Liście Eliasza jak też ilość subskrypcji wzrosły gwałtownie, a zatem i obciążenie pracą. Byłem na zawołanie 24 godziny na dobę jeszcze przez kilka lat później i choć otrzymywałem wynagrodzenie za pracę, to żądanie Steve (założyciela List Eliasza) było całkowicie niedorzeczne. Wiedziałem, że jeśli na jego wezwanie nie rzucę tego, co robiłem natychmiast i nie spełnię jego żądania, przed końcem dnia otrzymam email z wyrzutami. Pamiętam, że pewnego dnia kąpałem psa cały umorusany w błocie i kudłach, gdy zadzwonił, chcąc, abym coś sprawdził na stronie. Poprosiłem go o 10 minut, aby się doprowadzić do porządku, a on był niezadowolony, ponieważ nie byłem gotowy natychmiast.

Tego rodzaju zachowania były stałym problemem w ciągu tych 7 lat i wpływało to nie tylko na mnie, lecz również na innych pracowników Listy Eliasza. Regularnie, oprócz różnego innego rodzaju psychologicznych zagrywek, byłem określany jako „buntowniczy” i „niesubordynowany”.

Dziwiło mnie to, ponieważ wszyscy moi poprzedni szefowie uznawali, że łatwo się ze mną pracuje i że bardzo dobrze wykonuję ich polecenia! Szef z następnej pracy zapytał mnie: „Gdzie twoja pewność siebie? Zachowujesz się i mówisz tak, jakby to co masz do powiedzenia nie liczyło się?” Siedem poprzednich lat „dołowania” mnie w Liście Eliasza, wywołało u mnie demoralizację i apatię, które bardzo utrudniały mi funkcjonowanie, niemal dosłownie od-uczyłem się tego, jak wnosić aktywny wkład do biznesowej dyskusji.

Sprawy małżeńskie

Oczywiście życie w takich warunkach wywoływało pewne napięcia w moim osobistym życiu i małżeństwie. Zacząłem dużo pić i zacząłem zarówno słownie jak i emocjonalnie być obraźliwy dla żony i dzieci. Nie chcę wskazywać i oskarżać Listy Eliasza za moje osobiste problemy – każdy człowiek stoi za swoimi decyzjami i działaniami – lecz wiem, że praca może wpływać na wszystkie obszary jego życia, więc tak to zostawię.

Po prostu dziękuję Bogu za Jego miłosierdzie dla mnie. Gdy się pozbierałem i zdałem sobie sprawę z tego, jak traktowałem żonę i dzieci, siadłem i bardzo przepraszałem ją za to, że ją lekceważyłem i obrażałem; łzy pojawiły się w jej oczach. Powiedziała mi, że właśnie tego dnia planowała odejść i ze względu na to, że pokutowałem została. Od tej pory staliśmy się nierozerwalni (jesteśmy obecnie 17 lat po ślubie) i nadal kocham Ją (i moje dzieci).

Możecie wierzyć lub nie, nie mam urazy do Steve’a, przebaczyłem mu, lecz, moim zdaniem, jeśli ktoś głosi „łaskę i miłosierdzie” z kazalnicy i (jego własnym zdaniem) całą swoją służbę opiera na niej, to powinien funkcjonować zgodnie z tym, co głosi w „realnym życiu”.  Jeśli mówisz o „łasce i miłosierdziu” z podium, a jednak jesteś prostacki wobec swoich pracowników, prześladujesz ich i kontrolujesz, to śmierdzi to hipokryzją i niewiele ma wspólnego z łaską (więcej na temat tej „łaski” później).

Nowy wygląd Listy Eliasza

Mniej więcej w tym czasie zauważyłem, że firmy, duże kompanie, biznesy i inne jednostki zaczęły wysyłać listy mailowe oparte na HTMLu. Dzięki temu uzyskiwało się bardziej estetyczny wygląd (strukturę, obrazy, kolory) w stosunku do surowego tekstowego emaila. Chcąc dotrzymać kroku nowym trendom i w nadziei, że czytelnikom będzie przyjemniej czytać, poszukałem trochę i doszedłem do mojego własnego szablonu newslettera Listy Eliasza. Umieściłem nawet dwie małe kolumny po prawej stronie na specjalne uwagi, linki czy jakąś reklamę, która podniesie dochody.

Dokładnie tego samego dnia, gdy stworzyłem najnowszy szablon, Steve powiedział mi, abym wykorzystywał każdą dostępną przestrzeń i wypełniał ją reklamami produktów. Wiedząc, że to w żaden sposób nie wpłynie na to, jak będzie przyjmowana lista publicznie, byłem bardzo rozczarowany. Pomimo faktu, że już mieliśmy sporo maili od czytelników, którzy nie chcieli zmian, dochody faktycznie bardzo wzrastały. Moim zdaniem w tym czasie, wzrost przychodów zaczynał być uważany przez Steve i innych za dowód Bożej przychylności. W ciągu kilku następnych miesięcy wysyłaliśmy 3 do 4 postów dziennie obsypanych reklamami, umieszczanymi w każdym możliwym miejscu – z czego tylko jedno zawierało jakiekolwiek „słowo” od Boga.

Mamona i strach przed człowiekiem

Wraz ze wzrostem ilości subskrybentów i wzrostem dochodów, pojawiło się więcej kontaktów z „proroczymi ludźmi”, którzy chcieli, aby Lista Eliasza przekazywała ich słowa rozrastającej się audiencji Listy. Dzięki nagłośnieniu ich przez Listę, ci „proroczy” ludzie mogli (potencjalnie) zwiększyć ruch na swoich stronach i, jeśli pisali książki czy posiadali nauczanie/muzykę na CD, również podnieść swoje dochody. Wynik był taki, że produktowy inwentarz rósł niezmiernie a sprzedaż z Listy Eliasza proporcjonalnie do tego wystrzeliła w górę.

Wraz ze wzrastającą ilością kontaktów i rosnącymi dochodami, pojawił się Strach przed Człowiekiem i to o rozmiarach epidemii, i to, jak mówi Biblia, stało się to sidłem (Przyp. 29:25). Chcąc utrzymać dochody na stałym poziomie i chcąc utrzymać się u innych współpracowników (innych „proroczych” służbach) oraz utrzymać dobrą opinię publiczną, większość decyzji wydawniczych była podejmowana w oparciu o nasze relacje z tymi ludźmi oraz ewentualne publiczne przyjęcie tych produktów,…bez względu na to czy sprzedawały się dobrze, czy nie.

Czasami zdarzało się, że jakiś współpracownik przysyłał tekst, który niekoniecznie zgadzał się z filozofią Listy Eliasza „wyłącznie słowa zachęty”. Usiłując dopasować to do tej filozofii, Steve pisał wstępy (czasami długie na 3-4 akapity) i usiłował pomniejszyć poprawcze/pokutne elementy postu. Były też zazwyczaj wysiłki kierowania ludzi ku tej „łagodniejszej” stronie Boga. Czasami pewne „obraźliwe” zdania były całkowicie przepisywane przed wypuszczeniem. Te subtelne a czasami ohydne manipulacje zazwyczaj były przyczyną niezadowolenia współpracowników, szczególnie tych bardziej „idealistycznie” nastawionych.

Ostatnim razem jak sprawdzałem w Biblii, prorokom mówi się, aby nie brali pod uwagę ludzkich opinii, lecz przekazywali Słowo Boże… nie zanieczyszczone.

Jest dla mnie jasne to, że właśnie w tym czasie zmienił się punkt ciężkości. Mamona i Strach przed Ludźmi stały się 'bogiem” Listy Eliasza. Mówię tak, ponieważ na podstawie własnego doświadczenia wiem, że czyniono wszelkie możliwe wysiłki, aby pozyskać więcej pieniędzy i bardziej podobać się ludziom. Słowo było przekazywane w zależności od popularności przekazującego je i zysku, jaki mógł być uzyskany z produktów, które sprzedawał – nie ze względu na prawdziwość czy trafność zawartego słowa.

Biblia mówi nam w Gal 1:10, że nie można podobać się ludziom i być sługą Chrystusa. Mówi również w Mat. 6:24, że nie można służyć równocześnie Bogu i Mamonie, że nie można kochać równocześnie oboje… MUSISZ kochać jednego i gardzić drugim.

Chcę wyjaśnić… Nie uważam, żeby było coś złego w zarabianiu pieniędzy nawet w służbie. Ludzie muszą płacić za rachunki i wypłaty dla pracowników, lecz Boże serce smuci się wtedy, gdy te pieniądze stają się „najważniejsze”. Gdy dochodzisz do chwili, w której „służba” kręci się całkowicie wokół pieniędzy, musisz zakwestionować: 1) swoje osobiste chodzenie z Bogiem, 2) to czy jest Bożą wolą, czy nie, aby ta służba w ogóle istniała.

 

Część trzecia

 

Błogosławieństwa i Pokoju,

Kevin Kleint

Email: kevin @ zionfire.org

 topodin.com

Ogień został rozpalony

Ron McGatlin

„Ogień przyszedłem rzucić na ziemię i jakżebym pragnął, aby już płonął” ~ Jezus

„abym dał płaczącym nad Syjonem zawój zamiast popiołu, olejek radości zamiast szaty żałobnej, pieśń pochwalną zamiast ducha zwątpienia. I będą ich zwać dębami sprawiedliwości, szczepem Pana ku Jego wsławieniu” ~ Izajasz.

Ten sam ogień, który zamyka przeszłość i zostawia po niej popioły, przynosi nowe życie w czystości i świętości. Nie jesteśmy w stanie sami siebie doprowadzić do świętości. Ja nie mogę zrobić z ciebie świętego ani ty ze mnie. Duch Święty wdziera się i przenika naszego ducha Swoim Świętym Ogniem, pochłaniającym z naszego życia wszelką mieszaninę z przeszłości i doskonale kształtuje Jego życie, Jego charakter i Jego naturę w nas. Jest to rzeczywistość działania Królestwa i łaski Bożej w Jego ludzie, co w obecnym okresie przygotowuje Oblubienicę i wprowadza Jego Królestwo na ziemi, jak jest w niebie.

Dzień Pański jest przed nami. Oczyszczenie Jego ludu płonącym Świętym Ogniem otwiera drogę do oczyszczenia ziemi. Podobnie jak my dziś jesteśmy nowym stworzeniem w Chrystusie i Chrystus jest w nas, tak też świat stanie się nowym stworzeniem, oczyszczonym przez ogień Bożym. „Przyjdź Królestwo Boże, wola Bożą będzie wykonana na ziemi tak jak w niebie” ~ Jezus. Jak nasze stare życie składające się ze złej mieszaniny jest oczyszczane przez ogień Boży i stajemy się nowym stworzenie, tak też świat stanie się nowym stworzeniem, oczyszczanym przez ogień Boży, wypalający zło i napełniający ziemię życiem Chrystusa Jezusa w Jego ludzie i przez nich. Tajemnica wieków została odsłonięta i obecnie manifestuje się w nas samych i przed naszymi oczyma. Chrystus w nas, nadzieja chwały, staje się obecnie rzeczywistością w tym świecie.

Ogień, który Jezus przyszedł rzucić na ziemię już huczy z niebios nad ziemią. Wszystko, co znaliśmy do tej pory jako kościół i co wiedzieliśmy o życiu jest zarówno na bieżąco i w przyszłości sprawdzane przez Święty Ogień Boży. Wyłącznie drogocenne klejnoty Jego czystego i świętego życia wytrzymają oczyszczający ogień Boży, który jest w tych dniach nad nami.

Wszystko, czemu człowiek zaufał, co zastępowało Królestwo Boże zamieni się w popiół. Nic z tego, co mogłoby się nadawać do odbudowania fałszywych królestw złego w człowieku i przez ludzkość nie pozostanie. Oczyszczenie ziemi zaczęło się już, a ogień Boży jest początkiem żniwa ze wszystkiego.

Koniec Babilonu i początek Nowego Jeruzalem jest blisko. Zepsute rządy kierowane przez zepsute, bezbożne i demonicznie sterowane religie rozpadną się i spłoną. Zepsute kościelne systemy, składające się z mieszaniny również rozpadną się, a święta resztka ludzi Bożych, której zostanie nadany na tej ziemi święty prestiż, wprowadzać będzie życie Chrystusa Jezusa jako Pana i Króla tego nowego stworzenia – Królestwo Boże na ziemi, jak jest w niebie.

NIe jest to dzieło ludzkie ani w niczym nie przypomina kościoła i życia z przeszłości. Jest to działanie suwerennego Boga, nikt z ludzi nie może tego powstrzymać ani nie powstrzyma. Jest to dzieło sięgające poza wszelkie zrozumienie. Wszechmocny Bóg Duch wszelkiego stworzenia zdecydowanie pokazuje Siebie i góruje wszelkimi fałszywymi bożkami. Bóg w Chrystusie Jezusie wzywa wielu synów oczyszczonych ogniem, aby, napełnieni niepowstrzymaną mocą i miłością Boga, byli nosicielami niebiańskiej wizji.

Śmierć świata jaki znamy jest bliski. W tym samym czasie będzie się manifestować nowy porządek świata i panowanie Królestwa Bożego. Rządy Jezusa Chrystusa i wzrastające Jego Królestwo nie będą miały końca. Głowa wszelkiego stworzenia (Chrystus Jezus) spocznie na ramionach Swojej Oblubienicy i przyniesie chwałę Bożą, wypełniając nią ziemię. Niebo i ziemia będą radować się napełnieniem Królestwem Niebios w jawnej rzeczywistości nadnaturalnego życia, które będzie naturalne na tej ziemi.

Radujcie się aniołowie, chwalcie Go wszyscy ludzie, chwała Boża przychodzi na ziemię, któż może się ostać przed nią? Chrystus i Duch, który wzbudził Go z martwych, sprowadzili nieśmiertelne życie i nieskończoność na ten świat. Dobre fale wielkiej radości dobrej woli dla człowieka wypełniają się. Aniołowie będą śpiewać wraz z odkupionymi, stworzonymi na nowo ludźmi na tym odkupionym, stworzonym na nowo świecie. Oto stare rzeczy przemijają, a wszystko staje się nowe w Jezusie Chrystusa.

 

Wewnętrzne zmiany wprowadzane przez Królestwo

Bóg przez Swego Ducha pobudza i zmienia Swoich ludzi głęboko wewnątrz. Nie rozumiejąc wyraźnie tego, co się dzieje, czujemy, że wewnętrzny rdzeń naszego życia zmienia się i wiemy, że nie możemy już być tacy sami. Bóg odpowiada na pragnienie naszych serc, uwalniając przez Swego Ducha Swoją łaskę, aby kształtował charakter i naturę Chrystusa w nas. Pojawia się w naszych uczuciach głęboko w naszym duchu pełna głębokiego pokoju ekscytacja, wydaje się, że wiara i nadzieje przychodzą łatwiej i wzrastają bez wysiłku w naszych sercach. Radość nie jest już czymś odległym i wydaje się, że miłość jest stale obecna, napływa i jest coraz częstym przeżyciem. Wygląda na to, że to całe działanie Boże i wszystko, co Bóg jeszcze więcej czyni, bardziej dzieje się pomimo nas, niż ze względu na nas. Nic, cokolwiek czynimy czy mówimy nie przyspiesza tego procesu, jest to dzieło Boże, nie z nas. W jakiś sposób w tym szukaniu najpierw Królestwa Bożego i Jego sprawiedliwości staliśmy się chętnymi i wierzącymi ochotnikami.

I odezwał się głos z nieba mówiący: „oto królestwa tego świata stają się królestwami naszego Pana i Jego Chrystusa a On będzie panował na wieki wieków!”

 

Dążcie do miłości, ona nigdy nie zawodzi

a królestwu jego nie ma końca.

 

Ron McGatlin

 

basileia @ earthlink.net

 aracer

Moje siedem lat w Liście Eliasza_1

Na początku.

Kevin Kleint

Oryg.: TUTAJ

Obecnie minęło już 3 lata od chwili, gdy przestałem pracować w Liście Eliasza (Elijah List).

Zacząłem około roku 2000. Pracowałem wtedy w Hewlett-Packard i przez grapevine dowiedziałem się o liście subskrypcyjnej, które wysyłała „proroctwa” do prawie 30.000 ludzi. To było w czasach, gdy dostępne były tylko tekstowe posty, gdy otrzymywało się tylko jeden email dziennie. Chodziłem wtedy do kościoła „Word of Faith” i miałem bardzo silne fundamenty w Słowie Bożym. Wiedziałem, że istniały jeszcze inne składniki Chodzenia z Bogiem, których wtedy jeszcze nie doświadczałem. Tęskniłem za Rzeczywistością Jego Obecności . . . za tym, aby faktycznie WIDZIEĆ działającego Boga i ZNAĆ oraz PRZEŻYWAĆ Go więcej.

W miarę jak czytałem codziennie posty otrzymywane z Listy Eliasza to pragnienie wzrastało. Byłem coraz bardziej niezadowolony i sfrustrowany kościołem, do którego chodziłem. „Oni po prostu nie NIE MAJĄ!” – powiedziałem sobie. Postanowiłem więc, że znajdę miejsce, gdzie dowiem się o tej „Nowej Rzeczy”, którą Bóg robił i ja i moja rodzina będziemy tam, gdy Bóg się pojawi!

W tym czasie, słuchałem naszej lokalnej chrześcijańskiej stacji radiowej, gdzie nadawano godzinę uwielbienia z wykorzystaniem muzyki z Vineyard, Morningstar, RevivalNow, etc.

Do tej pory miałem do czyniania w latach 80tych i 90tych z Maranatha, Hosanna Integrity, Ron Kenoly and Hillsongs i ten nowy „styl” muzyczny unosił mnie. Mogłem siedzieć przy komputerze i płakać, tęskniąc do intymności z Jezusem, o której oni śpiewali. Jedynym kościołem w naszej okolicy, w którym tego rodzaju muzykę grano, na nabożeństwa był Vineyard, kościół domowy Steve’a Shultz’a i większość ludzi, która pracowała dla Elijah List. Jak tylko się o tym dowiedziałem, pożegnałem się z moją rodziną w kościele Word of Faith i zacząłem chodzić do Vineyard.

Nie wiedziałem w co się pakuję

Po kilku tygodniach chodzenia do nowego kościoła, zostałem zwolniony z pracy w HP. Należę do ludzi, którzy jeśli nie mają coś do roboty stają się niespokojni (oraz irytujący), więc natychmiast ruszyłem w poszukiwaniu pracy. Pewnej niedzieli rano wpadłem na Steve i powiedziałem mu jak bardzo cenię sobie Listę Eliasza i że mam wolną parę rąk, mógłbym pomóc trochę przy komputerze, sieci gdyby potrzebował. Wkrótce zostałem zatrudniony za niemal taką samą stawką, jaką otrzymywałbym na bezrobociu.

Wtedy moje życie zaczęło chwiać się.

Pierwsza konferencja

Po kilku miesiącach pracy dla Listy Eliasza wziąłem udział w mojej pierwszej proroczej konferencji organizowanej przez Listę w Vineyard. Znałem Boba Jonesa, Bob Jones, Larry Randolph oraz gościa o nazwisku Ed Traut (usuniętego później z linków strony za jakąś nieokreśloną „niedyskrecję”) byli mówcami (było jeszcze kilku, ale nie pamiętam ich nazwisk).

W czasie konferencji miało miejsce dziwaczne uwielbienie i manifestacje „na pełny gwizdek”. Ludzie ruszali się, doznawali drgawek, wydawali różne dźwięki w każdym zakątku budynku. Pomimo że wydawało mi się dziwne, że uwielbienie było znacznie bardziej ekstremalne niż na typowym niedzielnym nabożeństwie Vineyard, nie podnosiłem tej kwestii, ponieważ nie czułem się na siłach pytać (wydawało mi się, że jestem zwykłym gościem od stron, a nie prorokiem czy jakimś autorytetem). Po kilku latach chodzenia do tego kościoła i uczestnictwa w konferencjach zauważyłem pewien pojawiający się schemat: uwielbienie narastało w intensywności i głośności, „wielkie nazwisko” proroka było na czołówkach, po czym wszystko cichło, gdy konferencja się kończyła.

Byłem szczerze zdumiony tym, jak ubóstwiani byli ci „prorocy” w oczach uczestników konferencji. Ludzie siedzieli i literalnie szeroko otwartymi oczyma spijali każde słowo, jakby to była Prawda Absolutna. Każdy, kto pracował dla Listy Eliasza był traktowany z pewnego rodzaju bałwochwalstwem. Ludzie przychodzili do nas, podawali nam ręce i mówili takie rzeczy: „Ach, ale masz szczęście pracować w tej namaszczonej atmosferze przez cały czas!”. Przyczepiali się do nas i zadawali nieustannie pytania, tak że utrudniało to pracę (choć taka aprobata podnosiła nam ciśnienie).

Zdarzyło mi się nawet, że przyszedł do mnie chłopak i prosił mnie, żebym włożył na niego ręce i zaszczepił mu „namaszczenie webmastera”, aby mógł robić to, co ja robię (co nie było szczególnie utalentowane). Powiedziałem mu, że to nie sprawa namaszczenia, że zwyczajnie powinien czytać książki i uczyć się kodu. Ponieważ był jednak uparty, nie chcąc go zniechęcać, włożyłem ręce na niego i powiedziałem krótką uprzejmą modlitwę. Wykonał kilka skurczy i wylądował na podłodze. Odszedłem śmiejąc się, trochę skrępowany tym całym spektaklem.

Pozwólcie na małe wtrącenie, niech to będzie wiadome: NIE jestem przeciwny manifestacjom. Byłem „położony w Duchu”, ogarnął mnie Święty Śmiech, przeżywałem nawet fizyczne reakcje na Ducha Świętego. Uwierzcie mi, gdy Bóg (Stwórca Wszechświat) dotyka brudu (ciebie i mnie) coś musi się dziać. Lecz gdy Bóg nas dotyka, musi zajść jakaś zmiana, przemiana, JAKIEGOŚ rodzaju uzdrowienie. Ci ludzie, którzy „manifestowali” coś na zewnątrz, nie stając się coraz bardziej podobni do Niego, NIE byli pod wpływem Ducha Świętego (to innego rodzaju duch). Znam kilka takich osób, które mogą dostać drgawek na samym środku WalMart, lecz mają charakter trolla. Twierdzą, że są tak bardzo nastrojeni na Boga, a owoce ich życia mówią coś innego.

Część druga

Błogosławieństwo i Pokój

Kevin Kleint

Email: kevin   @   zionfire.org

 deeo

Codzienne rozważania_08.04.11

Chip Brogden

„A prawda o Jezusie inspiruje wszelkie proroctwo” (Obj. 19:10b w tłum. Knoxa).

Proroczy świat został dany po to, aby wskazywać na Jezusa.Wszystko, cokolwiek Duch Święty będzie mówił, objawiał, nauczał i pokazywał nam jest skierowane w tą samą stronę – ku CHRYSTUSOWI

Nie ma potrzeby mielić każdego snu, wizji, słowa czy proroctwa, robiąc egzegezę ich ukrytych znaczeń i starając się wyciągnąć coś ważnego duchowo tam, gdzie ich nie ma. Jeśli to, co widzimy i słyszymy nie wskazuje na Jezusa to nie jest to prorocze i powinno być poniechane. Ten prosty sprawdzian pomoże nam uniknąć zakłóceń.

 продвижение сайта прайс