Category Archives: Autor

Autorzy artykułów

Poszanowanie Bożych zasad_4

John Fenn
Tłum.: Tomasz S.

Podstawowym powodem okazywania Bogu braku szacunku jest brak objawienia kim Bóg jest.

Jezus – miejscowy chłopak

W Mar. 6: 1-6 czytamy historię, jak Jezus wrócił ze swymi uczniami do rodzinnego miasta i zaczął nauczać w synagodze. Kiedy ludzie Go usłyszeli dziwili się i pytali, skąd u tego miejscowego chłopaka taka mądrość?

„Czy to nie jest ów cieśla, syn Marii, i brat Jakuba, i Jozesa, i Judy, i Szymona? A jego siostry, czyż nie ma ich tutaj u nas? I gorszyli się nim”.

Oczywiście było to prawdą, że był to miejscowy cieśla. Prawdziwsze było jednak to, że był to Syn Boży wychowany w domu Józefa i Marii w ramach przygotowania do Jego ostatecznego celu. Jednakże ‘prawdę’ którą ludzie widzieli było tylko to, na co patrzyły ich oczy.

Wyrażenie „gorszyli się” to greckie słowo „eskandalizonto”, które oznacza „zastawić na drodze pułapkę”. Czyli można się potknąć i wpaść w pułapkę zgorszenia. Źródłem tego słowa jest „skandalon”, które oznacza wyzwalacz pułapki – tak więc całość układa się na obraz, że twierdzenia Jezusa, że jest kimś więcej niż miejscowym cieślą, była zapalnikiem dla ludności, który spowodował, że wpadli w pułapkę zgorszenia.„Czy to nie jest ów cieśla, syn Marii, i brat Jakuba, i Jozesa, i Judy, i Szymona? A jego siostry, czyż nie ma ich tutaj u nas? I gorszyli się nimWyrażenie „gorszyli się” to greckie słowo „eskandalizonto”, które oznacza „zastawić na drodze pułapkę”. Czyli można się potknąć i wpaść w pułapkę zgorszenia. Źródłem tego słowa jest „skandalon”, które oznacza wyzwalacz pułapki – tak więc całość układa się na obraz, że twierdzenia Jezusa, że jest kimś więcej niż miejscowym cieślą, była zapalnikiem dla ludności, który spowodował, że wpadli w pułapkę zgorszenia.

W rozdziale 4 Ewangelii Mateusza widzimy szczegółowy opis pobytu Jezusa w Nazarecie. Widzimy go przemawiającego w synagodze, przekazującego objawienie, że jest namaszczonym, posłanym aby uwolnić jeńców. Ludzie odrzucili to objawienie, wybierając zamiast tego zgorszenie. Trzymali się tylko tego, co wszyscy o Nim wiedzieli – że to syn cieśli. Ich zgorszenie było tak mocne, ze próbowali go nawet zrzucić z urwiska.

Zawsze mamy wybór

W Iz. 55: 7-9 widzimy, jak Pan zaprasza człowieka do pokuty, porzucenia swoich dróg i myśli i zwrócenia się ku wyższym Bożym drogom i myślom. To jest zaproszenie.

Przed zmianą myślenia zawsze pojawia się objawienie. Osobiste objawienie Boga prowadzi to okazywania szacunku Bogu i Jego prawom. Brak objawienia, kim Bóg jest, prowadzi do zgorszenia, tak jak to się stało z Jezusem w Nazarecie. Mówił o Bożych rzeczach jednak, ponieważ odrzucili objawienie, brakowało mu wiarygodności w ich oczach. On był kimś więcej niż tylko miejscowym chłopakiem. Odrzucili zaproszenie, by zwrócić się ku wyższym myślom i drogom i to sprawiło, że zaczęli Nim pogardzać.

W Jan.6:40 Jezus powiedział: „A to jest wola Ojca mego, aby każdy, kto widzi Syna i wierzy w niego, miał żywot wieczny…”

Zauważ najpierw, że najpierw widzimy Syna, a potem dopiero wierzymy. Te początkowe „widzenie syna” to objawienie, oświecenie, to punkt w którym zdajemy sobie sprawę, że Jezus jest kimś więcej niż tylko człowiekiem.

W wersecie 44 Jezus kontynuował mówiąc, że człowiek nie może przyjść do Niego, jeśli Ojciec go nie przyciągnie. Dalej, w wersecie 45 wyjaśnia, jak człowiek jest przyciągany – „Napisano bowiem u proroków: I będą wszyscy pouczeni przez Boga. Każdy, kto słyszał od Ojca i jest pouczony, przychodzi do mnie.” Zanim ty czy ja uwierzyliśmy w Pana, otrzymaliśmy od Ojca objawienie kim jest Jego Syn.

To początkowe objawienie określane też jest oświeceniem i jest to proces trwający przez całe życie wierzącego. Paweł modlił się za wierzących w Efezie (ja też tak się modlę) w sposób zapisany Ef.1: 17-19: „aby Bóg Pana naszego Jezusa Chrystusa, Ojciec chwały, dał wam Ducha mądrości i objawienia ku poznaniu jego, i oświecił oczy serca waszego, abyście wiedzieli, jaka jest nadzieja, do której was powołał…” Objawienie otrzymane od Ojca trwa przez całe życie.

Czy w tym trwamy?

Wydaje mi się, że jednym z powodów tego, że nie widzimy znaczącej zmiany w życiu tak zwanych „wierzących”, którzy jednego dnia, podczas nabożeństwa, podnieśli rękę do góry, aby „przyjąć Jezusa” jest to, że podnieśli rękę, zanim otrzymali od Ojca głębokie i osobiste objawienie Jezusa.

Wielu „wierzących”, którzy podnieśli rękę, zrobiło to zgadzając się (w swojej głowie) z tym, że potrzebują „przyjąć Jezusa”, lub potrzebują zmiany swego życia czy też szukając odpowiedzi w życiu – zrobili to zanim doświadczyli osobistego oświecenia / objawienia od Ojca; zanim On ich pociągnął. Dlatego też ich życie niewiele się zmieniło. Oczywiście istnieją od tego wyjątki, jednak w wielu wypadkach jest tak jak mówię.

Badania wykazały, że tylko 6% tych, którzy w czasie krucjaty ewangelizacyjnej wystąpili do przodu, aby „przyjąć Jezusa”, nadal za Nim podążą rok później. Czy nie jest tak z powodu tego, że podjęli swoją decyzję na podstawie usłyszanych informacji zamiast w następstwie osobistego objawienia otrzymanego od Ojca?

Czyż nie pchamy ich do podjęcia tej decyzji zanim jeszcze Ojciec ich pociągnie, zanim pouczy, zanim przygotuje ich serce na przyjęcie Pana? Wydaje mi się, że tak się dzieje. Współczesne chrześcijaństwo bardzo cieszy się odnotowując kolejne „nawrócenia” jednak zaniedbuje pierwszy krok tego procesu, którym jest pouczenie, objawienie od Ojca.

Piotr powiedział „Tyś jest Chrystus, Syn Boga żywego” dopiero wtedy, gdy Ojciec mu to objawił (tak powiedział to Jezus). Najpierw otrzymuje się objawienie a potem następuje wyznanie (wiary).

To dzięki objawieniu otrzymanemu od Ojca, pouczeniu od Niego, porzucamy nasze ziemskie myślenie o Jezusie jako o cieśli z Nazaretu i przyjmujemy, że Jego roszczenie do bycia Synem Bożym jest prawdą. Ale będą też ludzie, którzy będą się z tobą spierać, obstając się przy swoim ziemskim (niższym) postrzeganiu rzeczy. Będą odrzucać wyższą prawdę.

Równia pochyła

W Rzym.1: 20-28 Paweł pokazuje najbardziej podstawową formę objawienia otrzymanego od Boga – że można Go dostrzec w stworzeniu jako Stwórcę. Mówi, że niewidzialne atrybuty Boga mogą być oglądane w naturze. Jednak mimo tego, niektórzy „poznawszy Boga, nie uwielbili go jako Boga i nie złożyli mu dziękczynienia, lecz znikczemnieli w myślach swoich, a ich nierozumne serce pogrążyło się w ciemności.”

Odwrócenie się od objawienia sprawia, że ludzkie procesy myślowe schodzą w dół po równi pochyłej. Odrzucając Boga, odrzuca się człowieka, który został stworzony na Jego obraz. Z tego powodu niektórzy ludzie nie umieją już dyskutować odmiennych pomysłów i koncepcji bez atakowania drugiej osoby. Bez szacunku dla Boga nie mają szacunku dla bliźnich.

Jako chrześcijanie mamy objawienie Ojca. Z tego powodu powinniśmy być ludźmi, którzy szanują innych najbardziej, nie patrząc na to czy inna osoba jest chrześcijaninem, czy nie, bo przecież otrzymała dar życia od Ojca i nawet z tego powodu należy się jej się szacunek. Wybierzmy wyższe drogi i myśli Ojca, szukajmy Go aby otworzył nam oczy naszego zrozumienia – ale On uczyni to tylko dla tych którzy kochają podążanie za otrzymanym objawieniem. Szacunek dla Boga i Jego praw automatycznie prowadzi do okazywania szacunku innym ludziom i Jego stworzeniu

Stan_24.05.2019

Stan Tyra
Chciałbym dziś zakończyć ten cykl postów dotyczących narcystycznego zachowania; czym jest, jak wpływa na nas, pokazując kilka sposobów jak się w tym poruszać. Przepraszam za większą niż zwykle długość tekstu, lecz chcą podsumować posty z tego tygodnia.

Wszyscy patrzymy na życie i interpretujemy je przez okulary własnych doświadczeń. Jest nadzieja na to, że w miarę jak nabieramy świadomości tego, kim jesteśmy w Chrystusie i kim jest Chrystus w nas, zaczniemy patrzeć na życie z perspektywy Chrystusa, a mniej szukać Chrystusa.

Narcyz również postrzega życie przez okulary, które wpływają na to, jak widzi życie, lecz ma coś jeszcze więcej: nie tylko okulary, lecz również pryzmat, który rozszczepia światło i zniekształca wszelkie docierające dane, które mogłyby grozić jego ego. Znaczy to, że nigdy nie jesteś w stanie kontrolować tego, w jaki sposób ktoś mające takie cechy będzie postrzegać ciebie czy też w jaki sposób napadnie na ciebie, aby chronić siebie przed swymi własnymi wewnętrznymi słabościami.

Narcyz stale zrzuca czy projektuje niechciane części siebie na innych i zachowuje się tak, jakbyś to ty je sam posiadał. Jest to proces podświadomy zarówno w przypadku zrzucającego (śmieci), jak i tego na którego są zrzucane. Wielu staje się narcyzami w tym procesie, ponieważ ten drugi przyjmuje projektowane na niego cechy narcyza i przypisuje je sobie również jako sposób chronienia siebie.

Continue reading →

Ludobójstwo chrześcijan osiągnęło alarmujący poziom

Raymond Ibrahim
05/28/2019

„Prześladowania chrześcijan „niemal na poziomie ludobójstwa” – to tytuł informacji BBC z 3 maja, cytujący długie fragmenty badania zleconego przez Brytyjskiego Sekretarza Spraw Zagranicznych, Jeremy Hunta i przeprowadzonego przez Philipa Mounstephen, Biskupa Truro. 
(Biskup Truro jest ordynowanym (biskupem) Kościoła Anglikańskiego, Diecezji Truro w prowincji Canterbury – przyp. tłum.)

Według informacji BBC na świecie  z powodu religijnych prześladowań cierpi co trzecia osoba, przy czym chrześcijanie są „najbardziej prześladowaną religijną grupą”; „w niektórych częściach świata religia jest na granicy zaniku”, a „w niektórych regionach poziom i natura prześladowań prawdopodobnie zbliża się do granicy wyznaczonej przez międzynarodową, zaakceptowaną przez Narody Zjednoczone, definicję ludobójstwa”.

Brytyjski sekretarz spraw zagranicznych, Jeremy Hunt, cytuje również to, dlaczego zachodnie rządy „przesypiają – jego słowo – sprawę tej nabierające siły epidemii: „Myślę, że mamy tu do czynienia z niewłaściwie skierowaną obawą, że mowa o religii [chrześcijaństwie] ma jakiś kolonialny wydźwięk, ponieważ towarzyszyło ono kolonialnym władzom, a nie krajom, które były podbijane jako kolonie. Być może z tego powodu występuje brak swobody w mówieniu na ten temat – rola misjonarzy zawsze była kontrowersyjna i, sądzę, że również prowadzi do tego, że ludzie trzymają się z daleka od tego tematu”.

Jakakolwiek jest wartość takiego myślenia, jest faktem, że wielu z najbardziej prześladowanych chrześcijan nie ma nic wspólnego z kolonializmem i misjami. Na przykład, spotykający się z największym zagrożeniem ludobójstwa – w tym syryjscy i iraccy Asyryjczycy oraz egipscy Koptowie – byli chrześcijanami na wiele wieków przed tym, gdy pradziadowie europejskich kolonizatorów stali się chrześcijanami, a co dopiero misjonarzami.

Continue reading →

Stan_22/23.05.2019

Stan Tyra

W Piśmie mamy liczne przykłady narcystycznych zachowań, lecz Piotr i starszy brat z 15 rozdziału Ewangelii Łukasza są łatwi do rozszyfrowania. Narcystyczne cechy Piotra rzucają się w oczy, więc chciałbym się zając dziś starszym bratem. W przypadku każdego narcyza  zawsze są dwie bliskie sobie tendencje, tj.: zazdrość i uprawnienie.

Narcystyczna potrzeba wyższości trafia na przeszkodę zawsze, gdy wygląda na to, że ktoś inny ma coś, czego jemu brak. Ten brak wywołuje zazdrość, która z kolei wywołuje wstyd. Jaki jest wtedy ulubiony sposób radzenia sobie z takim atakiem na pouczcie wyższości? Wzgarda. Ten taki-a-taki nie zasługuje na to! Pojawia się cała litania innych słabości i powodów, dla których narcyz nie znosi ich. Może to odbywać się jako wewnętrzny dialog, lecz nie ma to znaczenia. Zazdrość jest w to w pełni zaangażowana. Celem poniżania, krytyki innej osoby jest w istocie to, aby narcyz, porównując się z nią, odzyskał swoją wyższą pozycję. Niemniej, wszyscy wyrzekają się zazdrości.

Zazwyczaj pogarda jest werbalizowana, lecz może przyjmować również inne sposoby wyrazu.

Jedną z charakterystycznych cech, którą może nie być rozpoznawana jest zamaskowanie skrajnej chwały i podziwu, po których następują uwagi pomniejszające siebie. Oto przykład tego, który często słyszę: „Stan, jesteś znakomitym pisarzem i nauczycielem. Bardzo cenię ludzi, którzy potrafią w taki sposób komunikować się. Ja to nie potrafię razem poskładać dwóch zdań, lecz nikt bardziej niż ja nie nie potrafi doceniać obdarowanych nauczycieli”.

Używa się w ten sposób pochlebstwa do umieszczenia siebie w pozycji wyższości po to, by uciszyć to, co uważa się za brak. Zwróć uwagę na zwrot: „  … bardziej niż ja”. Kolejnym narzędziem do pokonania wstydu są uwagi pomniejszające siebie. Jeśli, na przykład, ktoś uważa, że inna osoba jest piękniejsza, może powiedzieć: „jestem taki(a) szpetny(a)”. Jest to strategiczne narzędzie służące pozyskaniu komplementu, dzięki czemu lepiej się czuje. Porównywanie siebie, które wywołuje to uczucie jest dalej w pełni obecne, zatem postrzegane jako coś rzeczywistego.

Zazdrość jest tak powszechnym problemem ludzkości, że jest wymieniana wielokrotnie w Piśmie, w tym również w Dziesięciu Przykazaniach – „nie będziesz pożądał…” Pismo mówi nam również, że „a zawiść jest jak próchnica kości” (Przyp 14:30 Wydanie św. Pawła) i jest wymieniana wraz z gniewem i złością w Przyp 27:4: „Okrutna jest zapalczywość, straszliwy jest gniew, a kto może ocaleć wobec zazdrości?”. W 5 rozdziale Listu do Galacjan jest wymieniona wśród uczynków ciała. W Liście Jakuba 3:16 czytamy, że „gdzie jest zazdrość (i kłótliwość) tam niepokój i wszelki zły czyn”. Czy nie wygląda to na poważny problem? A jednak zaprzeczamy temu i traktujemy ją tak, jakby nie miała znaczenia. Powinna być uważana za pogardliwe nastawienie osoby sprawiedliwej we własnych oczach, czym rzeczywiście jest.

Ok! Zająłem się bardziej szczegółowo o zazdrości niż planowałem, lecz myślę, że trzeba o tym  mówić  i uciekać przed wypieraniem się jej. Jutro zajmę się tym dalej. Wrócę również do starszego brata Syna Marnotrawnego. A teraz, czemu by nie wrócić do ponownego przeczytania historii Ojca i dwóch braci, rozeznać zazdrość, przyczyny i skutki.
Pytaniem dla mnie na dziś jest: „Czy ja nie jestem taki?”

Continue reading →

STan_20/21.05.2019

Chcę zacząć dziś nowy cykl postów, które nazwę: „Tu w ogóle nie chodzi o mnie”. Większość przyklasnęłaby chętnie postom zatytułowanym: „Tu wszystko kręci się wokół mnie”, ponieważ wolimy odbijać nasze narcystyczne myślenia na innych. W osłupienie wprawia mnie, gdy słyszę kogoś, kto osądza osądzającą postawę kogoś innego. „Będą bojkotował takiego a takiego, ponieważ on nie naśladuje moich wartości (bądź ich braku) i mojego sposobu życia!” Rzeczywiście? 

Czasami wydaje się, że ten świat jest przepełniony egoistami, którzy nawet nie pomyślą o nikim innym, chyba że w kontekście tego, jak ich wykorzystać do własnych celów, bądź jak skuteczniej ich ignorować, ponieważ są całkowicie nieważni, dopóki nie staną się użyteczni. Ich potrzeby są ważniejsze niż kogokolwiek innego i oczekują , że będzie się ich zadowalać pod każdym względem. Nie ma w nich świadomości większego obrazu czy zrozumienia tego, dlaczego nie powinni być pierwsi a ich opinie najważniejsze. Jeśli nie zrobi się dla nich miejsca czy też nie zostaną zadowoleni to wpadają we wściekłość, ponieważ nauczyli się, że takie okazywanie złości jest  skuteczne. Wszyscy znamy takich ludzi, lecz pytaniem na dziś jest, czy ja do nich należę? Będąc szczerymi wobec siebie, musielibyśmy przyznać, że wszyscy wykazujemy w pewnym stopniu tego rodzaju skłonności i zachowania .

W narcyzmie czy ruchu „najpierw ja i jedynie ja” nie ma niczego nowego. Zawsze istniały próżne, zachłanne, intryganckie charaktery, ludzie, którzy mają napompowane postrzeganie siebie samych i niewiele szacunku dla innych. To, co mnie niepokoi to stopień w jakim tego rodzaju słabości charakteru zyskały sobie powszechną aprobatę. Dziś nie tylko jest to tolerowane, lecz gloryfikowane! Prawdopodobnie zakładamy, że gdy tak zachowują się politycy czy celebryci ,na których głosujemy lub których podziwiamy, to słusznie robimy naśladując ich. Udając troskę o prawa innych, widać w swego rodzaju wielomówności i sposobie zachowania, że to nic innego jak pochłonięcie „Sobą”. Matka Teresa troszczy się o ludzi. Madonna nie, twoja polityczna partia też nie i najprawdopodobniej twoja religia czy kościół również nie. Jeden potępia, inni szybko kochają i służą. Jednemu rzeczywiście chodzi o prawa człowieka, inni są po prostu uwielbiającymi siebie samych palantami.

Tak więc, powtórzmy: każdy powinien zadać sobie pytanie, czy ja nie jestem jednym z nich?

Z definicji narcyzm – jedno z rodzajów zaburzeń osobowości – jest stanem umysłu, w którym człowiek ma zawyżone poczucie własnej wartości, głęboką potrzebę wygórowanej uwagi i podziwu, burzliwe relacje i brak empatii dla innych.

Najbardziej narcystyczne zachowania jakie taka osoba ukazuje to „kompleks wyższości”. Odkryłem, że za maską aroganckiego łobuza stoi słaba i bojaźliwa osoba, której brak samooceny. Ze względu na to, że zawsze czuje się przybita, usiłuje ponownie napompować siebie przez poniżanie, upokarzanie bądź zdegradowanie kogoś innego.

Continue reading →

Powiedz Archipowi

Chip Brogden 

„Powiedzcie też Archipowi: Bacz, abyś wypełnił posługiwanie, które otrzymałeś w Panu. …  Pamiętajcie o więzach moich”  (Kol 4:17, 18). 

Ta osobista uwaga na zakończenie listu Pawła do Kolosan zasługuje na bliższe przyjrzenie się. 
Być może w tych słowach zachęty skierowanych do Archipa znajdzie ktoś zastosowanie do własnej sytuacji. 
Służba (tak, jak zamierzona jest w Piśmie) nie była, i nie jest, związana z przywilejami, pozycji czy wyróżnioną klasą. Nigdy nie miała być zawodowym urzędem, do którego aspiruje się  w taki sposób jak szkoli się na lekarza czy prawnika.

Obecnie sytuacja jest inna niż w czasach Pawła. We współczesnym ‘chrześcijalnictwie’ służba często jest zrównywana z pozycją, wpływem, tytułem, zaszeregowaniem, specjalnymi przywilejami i najbardziej pożądaną ze wszystkich nagród: finansową rekompensatą. Niestety takie nastawienie nie jest zjawiskiem z XX wieku.  W połowie drugiego wieku po-apostolski kościół już zaczynał dzielić się sam na „duchownych” (dosł.: ministers) i „zwykłych ludzi”. Niecałe 100 lat po śmierci ostatniego apostoła, zaledwie jedno czy dwa pokolenia później, kapłaństwo wiernych zaczęło schodzić na drugi plan wobec podziału na kler/laikat, z niesłabnącą siłą do dziś. 

Przesłanie skierowane do mas jest takie, że duchowni są czymś specjalnym i należy ich inaczej traktować niż laikat. W zależności od organizacyjnej hierarchii niektórzy duchowni są nawet bardziej specjalni od innych. Ponieważ dopuściliśmy do tego, że duchowni są w specjalny sposób traktowani, ludzie którzy pragną takiego traktowania są bardziej pociągani do służby Zorganizowanej Religii. 
Sytuacja w pierwszym kościele była zupełnie inna. W tamtych czasach odpowiedzieć na powołanie do służby oznaczało zgodę na cierpienie, trudności a nawet śmierć. Dla nich przykładem był Jezus, Cierpiący Sługa. Mając świadomość, że sługa nie jest większy nad swego Pana, liczyli koszty i nie starali się o służbę z wyrachowanych pobudek. 

Ktoś taki jak Archip musiał być zachęcany do wypełnienia służby, którą otrzymał od Boga. Dlaczego? Ponieważ nie było to nic, do czego ktokolwiek mógłby ktoś dążyć sam z siebie. W pierwszym kościele, ludzie nie dążyli do służby; to służba ich goniła.
Służba nie była hierarchicznie zorganizowana i niewiele, o ile w ogóle cokolwiek, miała do zaoferowania jeśli chodzi finansową czy materialną nagrodę, nie dawała żadnej gwarancji sławy, uznania czy przywilejów. 
Jest to prawdopodobnie przyczynek do tego, że w tamtych dniach Żniwo było tak obfite, a pracowników mało. Dziś, samozwańczych pracowników jest tak wielu, że depczą całe Żniwo. Profesjonalny kler i postawa, którą to przynosi stały się dla Pana Żniwa ciężarem, a nie atutem. Zamiast być pomocą, stali się przeszkodą dla Żniwa. Dziś, zamiast raczej modlić się o to, aby większa ilość pracowników ruszyła do pracy, powinniśmy się modlić, aby cześć z nich wróciła do domów i siadła na chwilę u stóp Jezusa.

Continue reading →

Poszanowanie Bożych zasad_3

John Fenn
Tłum.: Tomasz S.

Przestawiam jednak kolejność w tej serii i kolejny raz zakończymy tematem „spoufalanie się prowadzi do pogardy”, mówiący o tym, jak Jezus nie miał wiarygodności ani szacunku w oczach mieszkańców swego rodzinnego miasta.

Seks utracił status świętości i szacunku, którym się kiedyś cieszył.

Wielu chrześcijan nigdy nie słyszało żadnego kazania na ten temat, nie wspominając nawet o uczestniczeniu w rozważaniach biblijnych. Z braku właściwego nauczania przyniosło to grzech do ciała Chrystusa, że nawet niektórzy przywódcy religijni, pod względem ukrytych grzechów i romansów, niczym nie różnią się od ludzi niewierzących.

Jak ważny i święty jest seks w Bożych oczach? Rabin Michael Strassfeld odniósł się do tego w swej książce „Księga życia”:

„Rozradzajcie się i rozmnażajcie się (pru urvu) i napełniajcie ziemię” (Rdz 1: 28)to pierwsze słowa skierowane do istot ludzkich przez Boga. Nie powiedział „zachowujcie szabat” ani „nie kradnijcie” czy też „powinniście mieć dwa suszarki do naczyń: jedną do nabiału i jedną do mięsa”.

Innymi słowy „współżyjcie” było pierwszym poleceniem danym ludzkości przez Boga za pośrednictwem Adama i Ewy. Polecenie to dano jeszcze przed Prawem Mojżeszowym co pokazuje, że dotyczy całej ludzkości – nie tylko Żydów. Gdy Bóg instruował Adama i Ewę, jak kierować światem, musiał pokazać im wtedy właściwy kontekst i zrozumienie aktu małżeństwa. Dowodzi tego ich postrzeganie cyklu rodziny.

„… Pan Bóg ukształtował kobietę i przyprowadził ją do człowieka. Wtedy rzekł człowiek: Ta dopiero jest kością z kości moich i ciałem z ciała mojego. Będzie się nazywała mężatką, gdyż z męża została wzięta. Dlatego opuści mąż ojca swego i matkę swoją i złączy się z żoną swoją, i staną się jednym ciałem” (Rdz 2: 22-24). Ludzie od początku rozumieli cykl rozdzielenia a potem dążenia do jedności.

To, że seks służy prokreacji jest zrozumiałe dla wszystkich. Jesteśmy tak stworzeni, że chcemy mieć dzieci ze swoim współmałżonkiem. A to, że seks jest też przyjemny, jest to zasługą Boga i On to uświęcił.

Ale, jak wszystkie inne dary Boże dane ludzkości, także i tu może dojść do nadużyć. Z powodu nadużyć w kwestii darów duchowych, gdy niejednokrotnie traktowano je bez poszanowania faktu, że Bóg jest pośród nas obecny, również i seks został obdarty z przynależnej mu świętości.

Continue reading →