Category Archives: Autor

Autorzy artykułów

Staczając największą bitwę

 

T.R. Kendal

Tłm.: B.M.

Panie, nie wywyższa się serce moje i nie wynoszą się oczy moje, ani nie chodzi mi o rzeczy zbyt wielkie i zbyt cudowne dla mnie” (Psalm 131:1).

Co miał Dawid na myśli pisząc te słowa? Jeśli mówi prawdę, to widzimy tu pewien rzadki rodzaj pokory. Jakiż kontrast z duchem dzisiejszych czasów! Żyjemy w czasach, kiedy musimy przyciągnąć uwagę innych ludzi. Kluczem do sukcesu jest dziś głównie pycha i ambicja.

Jednak klucz do sukcesu w świecie to klęska w świecie Ducha. Co jest matką wszystkich bitew? Pycha. Jest dzisiaj wielu chrześcijan, których faktycznym problemem jest pycha. Chcą być więksi niż inni. Jest to w przeciwieństwie do tego, co powiedział Jezus do uczniów: “Kto zaś jest największy pośród was, niech będzie sługą waszym”(Mat. 23:11-12).

Nasza pycha popchnie nas do robienia głupich rzeczy. Spowoduje opóźnienia w najważniejszej sprawie naszego życia: w relacji z samym Bogiem. Pycha powstrzymuje człowieka przed wyznaniem Chrystusa wobec innych ludzi, przed głoszeniem ewangelii na ulicach. Jezus poniósł nasz grzech pychy na Górę Kalwarię. On znał gorycz poniżenia. Był nagi na krzyżu. Gdy widzimy, przez co przeszedł Syn Boga, to musimy wiedzieć, że nie było innego sposobu, zbawienia nas. To nie dzięki naszym dobrym działaniom albo przyłączeniu się do kościoła. Ani nie dzięki porzuceniu złych nawyków, bez względu na to, jak bardzo złe były.

Coś się w nas wydarzy, gdy porzucimy ten wyścig szczurów i uświadomimy sobie, że najważniejsze dla Boga jest to, że On ma całych nas dla siebie. Wtedy poznamy Go bliżej i zdziwimy się.

Pamiętaj, klucz do sukcesu w świecie to klęska w świecie Ducha (zob. Gal. 5:17).продвижение

Proroctwo na 2012 rok_2

Fenn John

Tłum.: B.M.

W zeszłym tygodniu zostawiłem was z niedokończonym artykułem z powodu wyczerpania miejsca, więc idźmy dalej. Poprzednio cofałem się od momentu przyjścia Jezusa na ziemię, które będzie poprzedzone wydarzeniami z Apokalipsy. Mowa m.in. o bitwie Armageddon i pięciu królach wschodu poprzedzonej podwójnym uderzeniem meteoru czy komety w ziemię, co spowoduje powstanie kurzu (pary wodnej), która zasłoni 1/3 światła słonecznego/księżycowego, a to z kolei zatruje 1/3 wód, 1/3 roślinności umrze. W rezultacie pojawią się choroby i ogólnoświatowy głód (Obj. 8:6-13; 9:1-11).  Przedstawiałem to w szczegółach w swojej serii „Katastrofy w Księdze Objawienia”, więc idźmy dalej omawiając nadchodzące lata.

W istocie chodzi tutaj co najmniej o 7 lat, ponieważ przynajmniej taki okres obejmuje w Apokalipsie krótka wojna z udziałem Izraela, w której Izrael i jego sojusznicy zwyciężą. Tak naprawdę Pismo mówi, że będą mieli 7 lat dostaw oleju opałowego i innych materiałów uzyskanych jako zdobycz z tej wojny – wojny, po której będą przez 7 miesięcy grzebać zmarłych. Mówi nawet, że Izrael zatrudni pracowników do przemierzania pola bitwy i oznaczania miejsc z resztkami ciał; Ezechiel widział współczesne metody kryminalistyczne już w 586 p.n.e. (Ez. 39: 14-15).

Pomyślmy o III Wojnie Światowej

Rozdziały 38 i 39 Ezechiela opisują gospodarczy i militarny sojusz kilku państw, które pewnego dnia najadą na Izrael. Trzy z nich to dzisiejsza Rosja, Turcja i Iran. Patrzmy na to tak, żeby mieć proroczy wgląd we współczesne wydarzenia.

Całą wojnę omawiam na moich CD/MP3 'The Coming War Between Russia and Israel’ (Nadchodząca wojna miedzy Rosją a Izraelem). Ezechiel 38:11-12 mówi, że ten sojusz gospodarczy i wojskowy zaatakuje Izrael w celu zdobycia łupów.

Czy istnieją obecnie przesłanki wskazujące na to?

Turcja została odrzucona przez UE i rozwija swoje stosunki z Rosją. Iran, no cóż, kto czyta gazety wie, że alians, o którym mówi Ezechiel, istnieje już teraz gospodarczo i militarnie i będzie się umacniał w nadchodzących latach.

Jak już mówiłem tutaj i w mojej serii o przyjściu Jezusa 'End Times’ (Czasy Ostateczne), Pan powiedział do mnie 3 razy: obserwuj Turcję, jako wyznacznik tych nadchodzących wydarzeń. Również kilka lat temu podzieliłem się z wami słowem od Pana, że Putin będzie się ubiegał o ponowną elekcję, no i tak się stało.

Ale Ezechiel wspomina też inne kraje: Libię, Sudan (nazywany Etiopią w czasach Ezechiela), i kilka państw byłych republik radzieckich wokół Turcji i we wschodniej Europie. Te kraje zekają aż Rosja nabierze więcej odwagi do budowania sojuszy z państwami Europy wschodniej a pozostałe byłe kraje ZSRR ulokują Rosję w miejscu przyjaznego lidera. Reszta działań będzie natomiast ukierunkowana na wywieranie nacisku na Moskwę. Ta część wydarzeń ma się dopiero w pełni rozwinąć dla sojuszu opisanego przez Ezechiela w 38 rozdziale, a więc obserwujmy.

Jakie warunki będą sprzyjały inwazji na Izrael?

Ezechiel mówi, że te państwa zaatakują Izrael, ale gdyby się to stało dzisiaj, musiałyby się zmierzyć z USA i Anglią oraz wielonarodowymi siłami.

A więc, jakie warunki gwarantowałyby najeźdźcom bezpieczny atak? W jakiej sytuacji w obliczu zagrożenia Izrael pozbawiony byłby pomocy skądkolwiek? Widzę 3 takie czynniki:

1) gdy obecność Stanów Zjednoczonych na Bliskim Wschodzie będzie nieznaczna lub zerowa,

2) gdy Stany Zjednoczone nie będą chciały politycznie uczestniczyć w kolejnej wojnie na Bliskim Wschodzie,

3) gdy rząd i społeczeństwo USA będą skoncentrowane na własnych problemach gospodarczych, a tym samym nie będą chciały zaangażować się w te sprawy.

Ezechiel 38:9 mówi: wyruszysz, jak burza nadciągniesz, jak obłok, co wskazuje na zmasowany atak powietrzny, atak który będzie przeprowadzony szybko. Ezechiel mówi wyraźnie, że te ogromne wielonarodowe siły przygniotą swoją potęgą, i będą sądziły, że ich atak nie napotka na wielki opór.

W czasie pierwszej wojny w Zatoce Perskiej i podczas inwazji na Irak Stany Zjednoczone potrzebowały miesięcy do stworzenia oddziałów w Kuwejcie – każdy mógł zobaczyć ataki z wyprzedzeniem kilkumiesięcznym. Jasne jest, że w Ezechielu armie atakujące Izrael myślą, że wejdą i wyjdą z kraju zanim sojusznicy Izraela będą mieli czas na zorganizowanie armii w celu usunięcia wroga.

Tak więc, w naszych czasach, ponieważ odnosi się do codziennych wiadomości, nie spuszczajmy oka z Iranu, Turcji i Rosji. Obserwujmy ich militarne wzmacnianie się, bądźmy czujni na wiadomości o gospodarczym powiązaniu tych narodów z Rosją. Patrzmy na Rosję i jej sojuszników, jak wypełniają miejsce po zmniejszającej się obecności USA na Bliskim Wschodzie.

Oznacza to, że jeśli do tego czasu USA lub Izrael zaatakują Iran, to nie będzie to cios powalający, lecz raczej niewielkie potyczki lub bombardowanie obiektów. Tak, więc te wiadomości jeszcze nie powinny nami wstrząsnąć.

Nieco więcej światła

Wraz ze zbliżającymi się jesienią wyborami prezydenckimi w USA, powinniśmy się przyjrzeć temu, czy prezydent będzie wycofywał wojska, gdzie nie będzie chciał (lub nie będzie w stanie) się angażować na Bliskim Wschodzie, a sojusz narodów z 38 rozdziału Ezechiela poczuje się na tyle bezpieczny by móc zaatakować.

Powierzchnia zaatakowanego państwa Izrael i masywność atakujących sił powietrznych będzie na tyle duża, że według zamysłu wroga, powstrzyma to izraelskie siły alianckie przed wmieszaniem się w konflikt. Poza tym, będą sądzić, że zaatakują Izrael i skończą z nim zanim jakikolwiek sojusznik zgromadzi wojsko w celu pomocy.

Można by sądzić, że Romney będzie miał takie spojrzenie na świat, że atak na Izrael potraktuje jako atak na USA. Wtedy Ron Paul uzna, że Izrael ma bronić się sam. Ostatnio przedstawiciele prezydenta Obamy powiedzieli publicznie, że inwazja na Izrael będzie jednocześnie atakiem na Stany Zjednoczone, niemniej jednak zmniejsza on liczbę armii na Bliskim Wschodzie i będzie koncentrował się na sprawach gospodarczych USA.

Bez względu na to kto wygra, USA będą nadal będą wycofywać wojska z Bliskiego Wschodu, a Rosja będzie to miejsce zapełniać z sojusznikami, szczególnie Turcją i Iranem, jak również z Libią i Sudanem, niezależnie już od wyniku wyborów w USA. Czy widzisz jak ta partia szachów jest rozgrywana?

Jeśli Rosja poprze Turcję na północy, Iran na wschodzie, a Libię i Sudan na południu i zachodzie – Izrael będzie dosłownie wpędzony do morza, otoczony ze wszystkich stron.

No, dobrze, to wyjaśnia 1) militarną obecność na Bliskim Wschodzie i 2) polityczną wolę USA…

W takim razie, co takiego wydarzy się w Stanach Zjednoczonych, co spowoduje, że Rosja będzie miała gwarancję bezpiecznego potężnego uderzenia na Izrael bez obawy, że ani USA ani nikt inny nie przybędzie natychmiast mu na pomoc? Gospodarka. Historia się powtarza, jeśli więc przyjrzycie się bliżej pierwszej i drugiej wojnie światowej, to zobaczycie, że w obu przypadkach Niemcy myśleli, że USA będąc w zbyt słabej kondycji politycznej, na dodatek tak zaabsorbowani Wielkim Kryzysem, że nie będą się angażować w konflikt.

Jednym z czynników w I wojnie światowej, który pomógł zmienić wolę ludzi i polityków było zatonięcie Lusitanii. W czasie II Wojny Światowej dopiero 7 grudnia 1941 roku decyzja Waszyngtonu i narodu zmieniła się i Amerykanie zaangażowali się w wojnę. Ledwo co ruszyliśmy się, aby pomóc Anglii w Bitwie o Anglię i bylibyśmy im pozwolili im przegrać tego lata i do końca 1940 roku, gdyby Hitler nie zmienił planów.

Tak, więc obserwujcie czy Stany Zjednoczone biedą się koncentrować na sobie i wycofywać wojska z Bliskiego Wschodu, czy gospodarka USA nie staje się centrum zainteresowania całego narodu. Patrzcie na Rosję czy zajmuje wolne miejsce po wojskach USA w tym regionie świata.

Jednak atak na Izrael jest czymś złym – izraelscy sojusznicy PRZYBĘDĄ na pomoc

I od tego miejsca zaczniemy następnym razem.

Część 3

Niech was Bóg błogosławi,

John Fenn

 

продвижение

Niewidomi i słoń


David VanCronkhite

Gdy miałem 12 lat musiałem zapamiętać wiersz pt.: „Niewidomi i słoń” na potrzeby szkolnego konkursu. Nigdy jej nie zapomniałem.
Sześciu niewidomych opisywało z wielką pewnością ogromnego słonia. Każdy z nich dotykał jednej jego części, nigdy całego zwierzęcia. Wyglądało się, że ich doświadczenie i opis tej części, przy której każdy z nich stał były wierne, lecz ogólne wnioski dotyczące całego słonia są całkowicie i śmiesznie zniekształcone. Każdy z nich uważa, że jego doświadczenie i punkt widzenia dotyczy całości słonia. Bez wątpienia w tym dniu powstało sześć religii.
Nazywam to Prawdą Częściową. Prawda uwalnia nas, lecz Prawda Częściowa robi z nas więźniów wykrzywionych i zniekształconych punktów widzenia oraz agend kobiet i mężczyzn, bez względu na to jak dobre intencje mających, którzy wierzą, że ich Częściowa Prawda jest Całą Prawdą. Wielu szczerych ludzi wierzy i zachowuje się tak, jakby ta drobna część tajemnicy naszego niewysłowionego (nie do opisania) i kosmicznego Boga, której dotknęli, była Całą Prawdą o tym Bogu, który kocha wszystkich.
Próbują propagować, pakować i sprzedawać to jako Wszystko Obejmującą Prawdę o Nim. W taki właśnie sposób kończymy z ładnie opakowanym Bogiem, po którym spodziewamy się, że będzie zachowywał się zgodnie z naszą ograniczoną wiedzą. Zapominamy o tym, że, jak powiada psalmista: Bóg jest w niebie i czyni cokolwiek zechce.
Większość świata,  a szczególnie religijnego, obfituje w Częściowe Prawdy. Fatalne w skutkach dla systemu jest to, gdy jego zwolennicy, którzy nigdy nie dotknęli niczego więcej niż tułów, nagle odkrywają, że jest jakiś ogon, ucho czy kieł, czy też może istnieje nawet jakieś zdumiewające stworzenie znacznie większe niż ktokolwiek może sobie wyobrazić.
Zanim będziesz badał relacyjne, nadnaturalne Królestwo Bożę, które zostało darmo oferowany WSZYSTKIM, oraz Króla Królestwa, który rzeczywiście kocha WSZYSTKICH, policz koszty. Może się okazać, że zostaniesz określony wrogiem lub heretykiem. Gdy twój religijny system nie nadaje się już do użytku, może się okazać, że będziesz unikany i w niełasce za to, że śmiesz wierzyć, iż jest więcej niż ten kolportowany denominacyjny ogon, polityczna partia czy ekonomiczny system. Jest to szczególnie szpetne w przypadku naszych religijnych systemów, ponieważ tutaj dzieje się to w imieniu Tego, który przyszedł nas wszystkich uwolnić. (Historia nie kłamie.)
Ten wiersz kończył się tak, że owych sześciu niewidomych, promując swój szczególny punkt widzenia na słonia, „walczyło głośno i długo, twardo i mocno”. Czy przypomina ci to coś w  jakichś szczególnych kręgach współcześnie? Jeśli tak to należy wziąć do serce zakończenie tego wiersza:
„…a każdy z nich częściowo miał rację,
I wszyscy byli w błędzie!”продвижение и поддержка сайтов

No i coooo!


So Whaaat!
F.Frangipane
W czasie czterech lat średniej szkoły siedziałem w klasie między dwójką tych samych uczniów: Michelle Fochi i Tony Finn. Michelle była słodką, przyjaźnie nastawioną dziewczyną, a Tony,… hm.. jak to mogę powiedzieć? Nie głosowano na niego w szkolnym konkursie na “najbardziej przyjacielskiego” ucznia roku.
Problem polegał na tym, że bez względu na to, co ja powiedziałem i na jaki temat, Tony zawsze odpowiadał tymi samymi dołującymi słowami: „No to co”. To nie było szybkie „no to co”, lecz długo przeciągane „No to cooooo”, które wprawiało mnie taki stan, że chciało się przepraszać za to, że żyję.
Kiedy przyjechałem do szkoły po raz pierwszy, zostałem posadzony na lekcji wychowawczej obok Toniego. Długo cieszyły mnie różne rzeczy Na przykład, wybuchałem: „Ej, Tony, widziałeś, Yankesi weszli do finałowej rundy MLB?”. Odpowiadał: „No i cooo”. Albo: „Tony, słyszałeś, Elvis wypuścił nową piosenkę?” A on na to: “No i cooo”. Przez Toniego czułem się przez cztery lata całkowicie bezwartościowy, tak jakby wszystko co mówiłem, było bez znaczenia.
Życie toczyło się dalej, opuściłem średnią szkołę, minęło wiele lat i doświadczeń między nami. Zostałem pastorem, uruchomiłem kilka kościołów i służyłem w tym czasie w Iowa. Muszę jednak przyznać, że zbór w Iowa był inny. Znalazłem się pod silnym duchowym atakiem: krytycy wynajdywali błędy we wszystkim, co zrobiłem. Tu nie chodziło tylko o ludzi, było to duchowe. Diabeł atakował mój umysł i byłem dręczony przez krytykanctwo.
Po kilku tygodniach wołania do Pana, miałem sen, w którym, ze wszystkich ludzi na świecie, pojawił się Tony Finn, z tym samym warczeniem, dołowaniem i głęboką pogardą wobec wszystkiego, czym byłem.
„Panie, – modliłem się. – oto jestem tutaj, zmagając się z duchową bitwą a teraz pojawia mi się we śnie Finn? To jak przysłanie mi przyjaciół Joba!”
Pan natychmiast przerwał moją mękę i powiedział: „Czy pamiętasz jak czułeś się wtedy, gdy jego słowa dołowały cię?”
„Tak, Panie”- odpowiedziałem.
„W takim razie, traktuj diabła w taki sam sposób, jak Tony traktował ciebie. – powiedział. – Gdy diabeł grozi ci, że ludzie znowu cię zranią,  odgrywaj rolę Toniego Finna. Powiedz mu: „No i cooo!”. Gdy chce cię zastraszyć, mówiąc, że ludzie będą źle mówić o tobie, ty mów: „No i cooo”.
Byłem więc Panu posłuszny. Zdumiewające, jak zwykłe powiedzenie „No to cooo” na diabelskie pogróżki wyczyściło z nich powietrze. Usiłowałem przejść przez życie bez konieczności cierpienia. Cierpienie? Za bardzo przejmowałem się atakami przeciwnika. Trzeba mi było lekceważyć go, tak jak ze mną robił Tony. Nawet jeśli zostanę trochę zraniony czy zniesławiony to co z tego!?. Wielkie rzeczy! Czym jest mała rana wobec tego, że zostałem wezwany do niesienia krzyża?
Pan wykorzystał moje wspomnienia o Tonim, aby zminimalizować ataki przeciwnika i uwolnić mnie. A teraz, co z tobą? Wiesz jak Szatan grozi ci obawami i onieśmieleniem? Musisz spuścić powietrze z niego i jego słów, tak jakby to co mówi, nie miało żadnego znaczenia. Spróbuj tego teraz. Pomyśl o tym, co ci dokucza i powiedz: „No i cooo!”. Przeciągaj to “coooo” jak włoski gangster.
Oto moja rada dla nas wszystkich, którzy zostaliśmy złapani przez diabła i zmartwiamy się wiadomościami naszych czasów:  Pokaż diabłu Toniego Finn, powiedz mu: „No i coooo!”сайт

Dlaczego nie chcę zrezygnować z lokalnego kościoła

J.Lee Grady

Tłum.: BM.

To nie czas na przygnębienie i osądzanie. Kościół może najbardziej zajaśnieć w godzinie ciemności.

Gdy mój przyjaciel Ferrall Hardison przeniósł się do Proncetown w 1990 roku, objął pastorstwo w zielonoświątkowym kościele liczącym 70 członków. Założona w 1918 roku kongregacja, teraz była zmęczona, podstarzała, z niewielkim budżetem. Ferrell był tam 25 pastorem, a większość poprzedników zarządzała kościołem najdłużej przez rok lub dwa. Nie była to posada marzeń dla młodego pastora!

Dzisiaj ten kościół ma nową nazwę, The Bridge (Most), i urósł do 1250 wierzących uczestniczących w cotygodniowych nabożeństwach. Zeszłej jesieni ogłosili, że zakładają nowe centrum uwielbieniowe i nową kongregację w Goldsboro, która ma już 300 członków. Olbrzymia suma z budżetu kościelnego, 2,6 mln dolarów rocznie, idzie na cele ewangelizacyjne, i Farrell obliczył, że przynajmniej 3000 ludzi przyszło do Chrystusa poprzez ich usługę w ostatnich latach.

„Z powodu wszechobecnego negatywizmu wielu chrześcijan osiadło na mieliźnie przygnębiającego cynizmu. Sądzą, że Ameryka jest gotowa na sąd (czyż nie jesteśmy od wieków?) i że równie dobrze możemy zasłonić rolety, zwinąć się w kłębek na kanapie i czekać na pochwycenie”.

 W obliczu upadającej gospodarki dajemy więcej, powiedział mi Hardison. Zauważyliśmy, że ludzie dają, gdy rozumieją, jak ich dawanie zmienia ludzkie życie w kontekście wieczności.

Ferrell to prosty facet, którzy wierzy w modlitwę. Nie jest ani typem pastora celebryty, który prowadzi swój kościół jak business, ani samozwańczym „apostolskim” tyranem, który wyszczekuje polecenia swoim pracownikom i traktuje ludzi jak śmieci. Wierzy w podstawowe wartości biblijne takie jak służenie, pokora, usługiwanie zespołowe i współczucie. A ludzie napływają do The Bridge, ponieważ znajdują tam uwielbienie z Jezusem w centrum uwagi, głoszenie oparte na Biblii i przede wszystkim nowotestamentową miłość.

 Wierzę, że taki właściwie powinien być kościół.

Dzielę się tą opowieścią o sukcesie, ponieważ słyszę dzisiaj naokoło dużo narzekania. Znam ludzi, którzy przestali chodzić do kościoła z wielu powodów: byli zranieni przez pastora lub zlekceważeni przez innych członków kościoła, myślą, że wszyscy chrześcijanie to hipokryci (nie znam ani jednego chrześcijanina, łącznie ze mną, który by nie miał w sobie, chociaż odrobiny hipokryzji), lub, że żaden kościół w odległości godziny drogi nie spełnia ich oczekiwań.

 Z powodu wszechobecnego negatywizmu wielu chrześcijan osiadło na mieliźnie przygnębiającego cynizmu. Sądzą, że Ameryka jest gotowa na sąd (czyż nie jesteśmy od wieków?), i że równie dobrze możemy zasłonić rolety, zwinąć się w kłębek na kanapie i czekać na pochwycenie.

To jest naprawdę smutne, ponieważ ta ciemna godzina jest dla nas najlepsza okazją, żebyśmy zajaśnieli.

 Nie zgadzam się na porzucenie lokalnego kościoła. Każdego miesiąca spotykam takich pastorów, jak Farrell Hardison i widzę zachęcające oznaki życia duchowego. Wielu pastorów pozbywa się starych bukłaków i modli się o nowe wino. Kościoły współpracują z władzami lokalnymi i pomagają biednym. Młodzi ludzie znajdują Jezusa i z pasją walczą ze społeczną niesprawiedliwością.

 Pomimo, iż mamy czasy rozpaczy ekonomicznej, politycznej i moralnej, to niektórzy przywódcy zdecydowali się zapalić świeczkę niż przeklinać ciemności. Wiedzą, że ludzie są bardziej otwarci na ewangelię, gdy czasy są trudne.

Gdy wchodziliśmy w 2012 rok czułem, jak Pan mi mówi, że będzie to czas rozwoju dla kościołów lokalnych. Dostałem słowo z Obj. 3:2a, które jest słowem dla kościoła w Sardes: „Bądź czujny i umacniaj jeszcze to, co pozostało, a co może umrzeć” .

Będzie to także rok dla mniejszych kościołów, żeby się rozrastały. Wymagać to będzie od nas zmiany w sposobie modlenia się. Jednak jest dużo małych kościołów, które są połączone za sobą przez Boga, żeby być jak wojsko Gedeona. Jeśli Mu zaufamy, On użyje niewielkich kościołów do wielkich zadań.

Wiem, że kościoły mogą zejść z drogi. Mogą pogrążyć się w religijnej tradycji lub programach denominacyjnych, mogą się stać nieefektywne z powodu grzechu w przywództwie, mogą utracić swoją radykalność z powodu zaniedbania intymnej relacji z Chrystusem, albo mogą się wykoleić z powodu nadmiaru charyzmatyczności. Ale w każdym przypadku Jezus daje szansę na odnowienie.

 Proszę, nie rezygnuj z kościoła. To naprawdę może być nasza najlepsza godzina.

Ponad 100 lat temu brytyjski kaznodzieja Charles Spurgeon przypomniał swojemu pokoleniu, że Bóg nie ma planu B na przyciągnięcie świata do Siebie. Napisał: „Niektórzy chrześcijanie chcą pójść do nieba sami, w osamotnieniu, ale wierzących nie porównuje się do lwów czy niedźwiedzi lub innych zwierząt wałęsających się samotnie. Ci, co należą do Chrystusa są jak owce w tym względzie, że uwielbiają przebywać ze sobą. Owce podążają w stadzie i Boży lud też”.

Zachęcam cię, żebyś znalazł swoje stado, modlił się za swojego pasterza, kochał Boży lud i używał wszystkich swoich duchowych darów, żeby przyprowadzać ludzi do społeczności wiary, gdzie będą mogli znaleźć schronienie przed nadchodzącym sztormem.

продвижение

Jak okoliczności decydują o islamskim zachowaniu

Głoś pokój, gdyś słaby, prowadź wojnę, gdyś silny.

Raymond Ibrahim

Jihad Watch
18 stycznia 2012

Czy kiedykolwiek był taki czas, aby jedna grupa ludzi otwarcie wyrażała swoją wrogość wobec innej grupy ludzi, choć ta druga grupa nie tylko ignoruje ową wrogość, lecz mówi dobrze, łagodzi i legitymizuje tą pierwszą?

Burhami na temat „Wojny i Pokoju”
Witamy w XXI wieku, gdzie politycy Zachodu wyposażają tych muzułmanów, którzy stale i otwarcie ogłaszają, że wszyscy nie muzułmanie są wrogami, których należy zwalczać i ujarzmiać.
Weźmy pod uwagę to wideo, na którym wypowiada się szejk Yassi al-Burhami, najwyżej notowana postać w ruchu egipskich salafitów, który zdobył około 25% głosów w ostatnich wyborach. Całkowicie wyraźnie stwierdza coś, co powinno gruntownie otworzyć oczy: wszystkie wzmianki o pokoju wobec nie muzułmanów zależą od okoliczności. Gdy muzułmanie są słabi, powinni być pokojowo nastawieni, gdy są silni, powinni przejść do ofensywy.
W czasie dyskusji na temat “analogii między egipskimi chrześcijanami a Żydami z Medyny”, Burhami wskazał, że muzułmanie mogą utrzymywać chwilowy pokój z niewiernymi, gdy okoliczności tego wymagają:

Żydzi Medyny stanowią pewien paradygmat postawiony przez proroka [Mahometa], który pokazuje w jaki sposób muzułmanie powinni zadawać się z niewiernym. Metody proroka są dostępne dla muzułmanów i mogą je oni powielać w zależności od sytuacji i swoich możliwości. Prorok z Mekki rozprawiał się z niewiernymi w pewien szczególny sposób, więc gdziekolwiek muzułmanie nie są zabezpieczeni, powinni postępować z niewiernymi w taki sam sposób.

Burhmi mówi tutaj o słynnej niezgodności postępowania proroka Mekka – Medyna: gdy w początkowym okresie pobytu w Mekce, Mahomet był słaby i liczebnie przewyższany, głosił pokój i zawierał pakty z niewiernymi, gdy wzmocnił się w okresie pobytu Medynie, głosił wojnę i ruszył do ofensywy. Taka dychotomia, głoś pokój – gdyś słaby, prowadź wojnę, gdyś mocny – miała przez stulecia dla muzułmanów znaczenie instruktażowe.
Zgodnie z zapisem w Koranie 4:77: „Powstrzymuj się od działania, podtrzymuj modlitwę, płać swoje zakat”.
Dalej Burhami mówi:

W wielu niewiernych krajach, takich jak Palestyna, musimy pouczać muzułmanów, aby robili właśnie to [postępuj zgodnie z Koran 4:77]. Dziś w Gazie nie mówimy im, aby codziennie odpalali rakiety i niszczyli ten kraj, lecz mówimy im „Powstrzymuj się od działania, respektuj rozejm”. Gdy prorok przybył do Medyny, pojednał się z Żydami. Było to pojednanie bez płacenia jizya [tj. pojednanie na równych warunkach, bez zmuszania Żydów do płacenia haraczu i życia jako obywateli drugiej kategori – dimmis ]. Według tego wzorca należy postępować zawsze, gdy okoliczności tego wymagają. Niemniej, gdy już naruszyli to przymierze, walczył z nimi i ostatecznie wymusił jizya na Ludziach Księgi [Żydach i chrześcijanach]. Nie stanowi to zniesienia Sura [Koran 9:29]; jest to uznane i uzgodnione.

Burhami wyjawia tutaj, zaczynając od wersów, które cytuje z Koranu: gdy muzułmanie są słabi maj „powstrzymywać się od działania”, lecz „płacić zakat”, który między innymi jest przeznaczony na opłacanie dżihadu. Tak więc, podobnie jak w przypadku Mahometa, który zawarł pokój z Żydami z Medyny, nie poddając ich płaceniu jizya (haracz płacony w „całkowitym poddaniu”), tak też Palestyńczykom pozwala się zawierać chwilowy pokój z Izraelem. W obu przypadkach to okoliczności – mianowicie: słabość muzułmanów – usprawiedliwiają takie postępowanie. Jednak, gdy tylko wzrosną ich możliwości, wtedy tekst z Koranu 9:29, który wzywa do płacenia jizya i do poddania, Burhami cytuje jako ten, który znosi wszystkie inne pokojowe wersy; bierze górę.
Burhami dochodzi do takich wniosków:

Tak, możemy zadawać się z tymi chrześcijanami (egipskimi Koptami) tak samo jak zajmowano się Żydami w Medynie; jest to pewna opcja. Prorok zawarł z niewiernymi Pojednanie Hudaybiya i utrzymywał rozejm przez 10 lat; to również jest opcja. Tak więc, jest to uprawnione, aby korzystać ze wzoru proroka w zależności od tego, w jakiej sytuacji są obecnie muzułmanie.

W skrócie: muzułmanie mogą być tolerancyjni wobec egipskich Koptów teraz i nie zbierać od nich jizya ani niepoddawać ich sobie (dimmitude), dopóki nie będą mieli odpowiednich możliwości. Podobnie jak Palestyńczycy mogą zawrzeć pokój z Izraelem teraz, dopóki nie będą mogli prowadzić wojny ofensywnej. Rzeczywiście, dr Mohamed Saad Katatni, sekretarz generalny Partii Sprawiedliwości Bractwa Muzułmańskiego, która zdobyła 40% głosów, powiedział podobno, że Koptowie nie będą płacić haraczu teraz, dając do zrozumienia, że idea zbierania daniny od poddanych „dhimmi” Koptów jest bardzo żywa wśród bractwa, a uśpiona wyłącznie do czasu bardziej odpowiedniej chwili.
Może ktoś przekonywać, że szejk Yassir al-Burhami -„jeden człowiek”, „radykał” – nie reprezentuje „prawdziwego islamu”. Niemniej, problem polega na tym, że na wszystkie jego argumenty powoływali się przez stulecia niezliczoną ilość razy muzułmanie, w tym najbardziej autorytatywni. Nawet nieżyjący Jasser Arafat powołał się na Hudaybiya, jako typowy przykład „pokoju” z Izraelem.
A jednak, pomimo tego wszystkiego – pomimo tego, że to wideo jest kroplą w morzu dowodów – oto mamy Zachód, który ułatwia takim ludziom jak Burhami drogę do władzy w imieniu „demokracji”, zupełnie nie zważając na to, że pakty, uśmiechy, potrząsanie rąk nad filiżankami kawy istnieją wyłącznie wtedy, gdy okoliczności, w tym przypadku muzułmańska słabość, tego wymagają.

topod

Nigeryjski Nowy Rok: rzeź chrześcijan

Raymond Ibrahim

Oryg.: FrontPage Magazine

17 stycznia 2012

Noworoczna rezolucja „Sunnici dla Da’wa [Islamizacji] i dżihadu” – znana również jako Boko Haram, bądź „Zachodnia edukacja jest zakazana” – ma na celu stworzenie Nigerii pozbawionej chrześcijan, zaczynając, naturalnie, od północy, gdzie muzułmanie są liczniejsi od chrześcijan.

Zaraz na samym początku 2012 roku Boko Haram wydali ultimatum (http://news.yahoo.com/blasts-rock-nigerias-north-islamist-ultimatum-expires-105934787.html) dające chrześcijanom 3 dni na opuszczenie północnej Nigerii lub śmierć. Ultimatum, które grupa spełnia tak skutecznie, że prezydent Nigerii, Jonathan ostatnio ogłosił stan wyjątkowy.

Oczywiście, nie znaczy to, że Boko Haram nie brała na cel chrześcijan od dłuższego czasu, jak przedstawił to New Yourk Times, gdzie zaledwie przeproszono za terroryzm tej grupy.

Boko Haram oraz inni muzułmanie terroryzują nigeryjskich chrześcijan od lat, zabijając ich tysiące i niszcząc setki ich kościołów. Tylko w listopadzie ostatniego roku, setki uzbrojonych muzułmanów, wśród których było wielu z tej właśnie grupy, najechało chrześcijańskie wioski jak „rój pszczół”, zabijając, rabując i niszcząc. Pod koniec ich czterogodzinnego szaleństwa co najmniej 130 chrześcijan było martwych. 45 chrześcijan z innej miejscowości zostało zgładzonych przez inny zestaw muzułmanów wrzeszczących „Allahu Akbar!„.

Podobnie było w przypadku ataku dżihadu z minionego października, w którym określeni jako „lokalni muzułmanie” zostawili pięć zniszczonych kościołów i kilku zabitych chrześcijan: „Muzułmanie z tego miasta przechodzili przez miasto wskazując członkom grupy Boko Haram kościoły i sklepy należące do chrześcijan, a ci wysadzali te miejsca w powietrze”. W innym przypadku lokalny muzułmanin błagał członków Boko Hara, aby nie palili pewnego kościoła, ale nie z altruizmu, lecz dlatego, że jego dom przylegał do tego budynku i mógł się zająć od ognia. W ten sposób kościół został ocalony.

Dalej, zaczynając od ataków na kościoły z 25 grudnia, gdzie ponad 40 ludzi świętujących Boże Narodzenie zostało zabitych ta grupa zdecydowanie wzmogła działalność jeśli chodzi o częstotliwość jak i bestialstwo ataków dżihadu na chrześcijan oraz ich kościoły. W ostatnim przypadku grupa uzbrojonych muzułmanów uderzyła na kościół „otwierając ogień do uczestników biorących udział w nabożeństwie, gdy mieli zamknięte oczy” , zabijając 6 chrześcijan, w tym żonę pastora i raniąc wielu innych.

Gdy przyjaciele i krewni zebrali się, aby opłakiwać śmierć swoich bliskich zgładzonych w tym ostatnim ataku, pojawili się muzułmanie z Boko Haram ponownie otwierając ogień i zabijając następnych 20 chrześcijan, wrzeszcząc „Allahu Akar!” -islamski starożytny okrzyk wojenny, który w istocie znaczy „mój bóg jest większy od twojego boga!”.

Od tej pory miała miejsce pewna ilość sporadycznych ataków jak: Czterech chrześcijan zostało zastrzelonych, gdy tankowali samochód, którzy prawdopodobnie uciekali z północy kraju, a inni dwaj zginęli (http://news.yahoo.com/army-muslim-sect-kills-2-christians-nigeria-135739752.html ) w czasie inwazji Boko Haram na chrześcijańskie domy.

Ayo Oritsejafor, szef Stowarzyszenia Chrześcijan Nigerii dobrze scharakteryzował ten zalew ataków na chrześcijan jako “religijną czystkę„, mówiąc, że około 120 chrześcijan zostało zabitych od ataków przeprowadzonych w dzień Bożego Narodzenia.

Co gorzej, choć można się było tego spodziewać, prezydent Jonatha ogłosił ostatnio, że „niektórzy z nich [Boko Haram] znajdują się w kierowniczym ramieniu rządu, niektórzy uczestniczą w parlamentarnym/legislacyjnym ramieniu rządu, a inni są nawet w sądownictwie. Jeszcze inni znajdują się w armii, policji i agencjach bezpieczeństwa”.

Jest to typowe we wszystkich muzułmańskich krajach, gdzie islamiści infiltrują i utrzymują ważne rządowe stanowiska, nawet tam, gdzie Stany Zjednoczone nie umożliwiają im tego, jak w Nigerii.

W każdym razie, na przykładzie Sudanu można zobaczyć, co może dziać się w Nigerii. W czerwcu 2011 roku narodził się Południowy Sudan, oddzielając się od właściwego Sudanu w odpowiedzi na zbyt dobrze znany schemat: sudańska muzułmańska północ, podobnie jak muzułmanie z północy Nigerii, stale znęcała się nad chrześcijanami i animistami z południa, posuwając się aż do przeprowadzania etnicznych i religijnych czystek,.

W interesie populacji nigeryjskich chrześcijan może się okazać, że kraj zostanie zagrożony tym samym co Sudan i podzielić się i w ten sposób stać się ostatnim przykładem trudności wspólnego współżycia wraz z muzułmanami, gdziekolwiek i kiedykolwiek znajdą się oni w dużych ilościach.

—————————-

receive the latest by email: subscribe to raymond ibrahim’s free mailing list

сайт для раскрутки