Category Archives: Autor

Autorzy artykułów

Chrzest Pokuty

Ron Wood

wrzesień 2007

Dopóki nie będziemy pokutować, korzenie pozostaną nietknięte i wszystko, cokolwiek karmi naszą upadłą wolę, będzie trwało dalej. Bez pokuty nasze serca i duchowe słyszenie pozostaną głuche. Korzenie mogą sięgać głęboko pod ziemię, są niewidoczne lecz bardzo silne. Doprowadzają wodę w górę do pnia i gałęzi. To, do jakiego rodzaju podziemnego gruntu sięga drzewo wpływa na owoce. Zanieczyszczona woda może wydawać zatrute owoce; susza sprawia, że owoce karłowacieją. Jeśli drzewo jest uciskane przez dotkliwąsuszę, owoce mogą zniknąć całkiem.


Gdy Jezus przeklął bezowocne drzewo, uschło ono od korzeni (Mk. 11:20). Wtedy Jezus wszedł do świątyni jerozolimskiej i wypędził wymieniających pieniądze. „Mój dom ma być domem modlitwy” – powiedział. Te słowa sięgają korzeni/istoty sprawy. Coś z korzeniami było nie w porządku. Te dwa prorocze akty – przeklęcie drzewa i oczyszczenie świątyni – ilustrują Boży nieustanny gniew na brak owoców. Rok temu Pan dał mi słowo: „Siekiera została przyłożona do korzeni drzewa”. Przyniosłem siekierę z czerwony trzonkiem i pokazałem pastorom jako obraz tego słowa. To, co zobaczyłem to że drzewo religii bez przepływającego życia Chrystusa jest bezpłodne. Religia jest wypełniona martwymi uczynkami. Religijne drzewo jest zapracowane, gęste od liści, lecz bezowocne. Co symbolizuje siekiera? Bóg często mówi proroczo przez obrazowym czy symbolicznym językiem. Gdy modliłem się, Duch Święty dodał nieco zrozumienia do tego, co zobaczyłem. „Siekiera (Apostołowie) została przyłożona do korzenia”. Tak więc, to jest siekiera! W Biblii możesz poczytać historyczne wydarzenie z czasów pierwszego kościoła zapisane przez dr Łukasza. Jego książka jest zatytułowana „Dzieje Apostolskie”. Apostołowie byli posłańcami z Bożego wyboru, kładli fundamenty kościoła ((1 Kor. 3:10, Ef. 2:20). Byli duchowymi ojcami dla nowych uczniów (1 Kor. 4:15), rozszerzali Boże Królestwo w nowych obszarach (1 Kor. 10:16), byli pionierami brnącymi w potoku rzeki, a nie o osadnikami znad jezior.

Apostołowie to są zwykli ludzie, którzy niosą niezwykłe namaszczenie, któzy są zdolni do zniesienia trudności i opozycji. Ich praca daje nie tylko nawróconych, lecz oddanych uczniów. Ich walka ewangelią zwiera w sobie znaki i cuda, zakładają nowe kościoły i popierają nowe służby. Aby wypełnić Wielki Nakaz musimy przeżyć przełom innowacji nowych idei i nowych działań. To nie będzie łatwe, jest uprzedzenie przeciwko przemianom. Status quo sprzeciwia się wszystkiemu, co rzuca wyzwanie obecnemu porządkowi, jak to robią apostołowie.
Faktem jest, że w Nowym Testamencie zidentyfikowanych jest 28 apostołów. Poza oryginalnym dwunastoma, byli jeszcze inni, którzy po wstąpieniu Jezusa do nieba, byli przez niego dani kościołowi przez Ducha Świętego. Wielu apostołów dziś jest ukrytych jako pastorów. Niektórzy są zatrudnieni na runku pracy, lecz łaska jaką niosą to w rzeczywistości (i bardziej właściwie opisane) apostolskie namaszczenie. Jeśli przyjmiemy ich, będziemy mieli udział w ich błogosławieństwie. Adwent tej nowej ary apostolskiej służby został opóźniony z powodu oporu wobec zmian. Wielu pastorów, kościołów i ruchów tkwi w swoich bezpiecznych strefach, zaślepieni na potrzebę reformacji i zadowolonych z trwania wydając niewiele, lub wcale, owoców.


Kiedy dziś rano czytałem został mi naświetlony fragment z 13 rozdziału Dziejów Apostolskich, o zdarzeniu głównej przemiany jaka zaszła w pierwszym kościele. W tym rozdziale grupa proroków i nauczycieli z Antiochii modliła się. W tym czasie Duch Święty oddzielił i wysłał nowy apostolski zespół złożony z Pawła i Barnaby. Czytając to, zobaczyłem, co powiedział Paweł w 24 wersie, że przed pierwszym przyjściem Jezusa Jan Chrzciciel głosił ludziom chrzest upamiętania i to przygotowało drogę do pojawienia się Chrystusa. Czuję taką samą potrzebę pokuty dziś, gdy spodziewamy się drugiego przyjęcia Chrystusa. Potrzebujemy chrztu pokuty. Musimy uniżyć się i przyznać się do braku łaski, aby wykonać dzieło. Potrzebujemy Boga, aby dał nam świeżą moc i nowe dary służby.


Chrzest jest poniżającą manifestacją. Pokutujący wierzący jest zniżany do wody, pochowany, następnie wzbudzony w imię Pańskie. To jest skandaliczne i kłopotliwe. Wychodzisz mokry, dzieje się to publicznie. Wyznajesz grzech i chwytasz się nowego życia w Chrystusie i nowego uczestnictwa w Jego kościele. Jest to sprawa autorytetu: sam siebie nie możesz się ochrzcić – ktoś reprezentujący królestwo Chrystusa robi dla ciebie. Poddajesz się temu, ulegasz i przechodzisz przez to. Chrzest jest progiem drzwi do Ciała Chrystusa. W historii kościoła często towarzyszyły mu uwolnienia od złych duchów i napełnienie Duchem Świętym.

Potrzebne jest nam nowe zrozumienie zamierzonych skutków chrztu. Współczesne kościoły zastąpiły chrzest wodny, potrząśnięciem ręki kaznodziei i deklaracjami członkowskimi, często lekceważą chrzest w Duchu Świętym. A co z chrztem cierpienia, chrztem pokuty, czy chrztem w Ciało Chrystusa? To wszystko symbolizuje zanurzenie w Jezusa, w nowy sposób życia i to wszystko zaczyna się od pokuty.     Pokuta nie jest tylko wstępnym doświadczeniem, oznacza całkowitą zmianę myślenia. Jeśli twój umysł nie został odnowiony, to musisz pokutować. Jeśli twoja postawa nie jest podobna do Chrystusowej, musisz pokutować. Jeśli sposób twojego życia nie przynosi owocu dla Boga, musisz pokutować. Nie sprzeciwiaj się wołaniu Ducha Świętego do uniżenia się przed Panem.

Pozwól, aby Pan zmiękczył ponownie twoje serce. Przystąp do Boga jak małe dziecko, bądź mały we własnych oczach. Miej odwagę wyznać swoją potrzebę, bądź na tyle szczery, aby przyznać się do braku owocu. Jak wiele dusz przyprowadziłeś do Chrystusa? Jakie masz odpowiedzi na modlitwy? Jak często wielka łaska manifestuje się przez twoje życie? Gdzie są uczniowie, których wychowałeś? Czy twoja służba dla Chrystusa jest owocna, czy w stagnacji? Liderzy, jak wiele kościołów założyliście? Czy pragniecie więcej Boga?


Serce mam złamane wyrzutami sumienia, gdy patrzę na swój własny smutny stan i opłakany stan kościoła. Tracimy walkę o następne pokolenie. To, co było w latach pięćdziesiątych nie zdobędzie współczesnego pokolenia. Oni odwracają się od zorganizowanych kościołów całymi stadami. Myślą, że religia jest nudna, bezsilna i bezpłodna i przeważnie mają rację. Módl się razem ze mną:


O, Panie, znajdujemy się w rozpaczliwej cieśninie, potrzebujemy przebudzenia. Nasze domy pozostały nam bezpłodne, podczas gdy my przywarliśmy do martwej tradycji. Świat wygrywa, my przegrywamy. Kurczy się ilość nas, nasze świadectwo jest bez życia a religia czerstwa. Zwracamy się do Ciebie i pokutujemy. Potrzebujemy ciebie! Wołamy do niebios, aby zstąpiły na dół i aby Twoje królestwo przyszło. Rozdzieramy nasze serca przed Tobą. Zmień nas, Panie! Usłysz nasze wołanie i uzdrów naszą ziemię, i zacznij tą nową pracę we mnie! Amen!


A Baptism of Repentance © 2007 by Ron Wood.

продвижение сайтов реклама

Czy dawanie powinno być zawsze utrzymywane w tajemnicy?

logo

 

Moderowane przez Marc White,

10 sierpnia 2007

Bo chociaż żyjemy w ciele, nie walczymy cielesnymi środkami. Gdyż oręż nasz, którym WALCZYMY, nie jest cielesny, lecz ma moc burzenia warowni dla sprawy Bożej; nim też unicestwiamy złe zamysły (2 Kor. 10:3-4)

 

Wizją służby Walk Worthy jest głoszenie pełnej Ewangelii i Bożego celu na całym świecie, aby Jego ciało chodziło w czystości i świętości.

 

===================================================
Brat Randy Alcorn jest jednym z najlepszych współczesnych autorów w królestwie Bożym, Jego teksty inspirują, rzucają wyzwanie i dają prawdziwą zachętę braciom. Książka „Money, Possessions, and Eternity”
(Pieniądze, dobytek i wieczność) jest klasyką. Pomimo, że musimy pominąć tutaj jego odniesienia do „pastora, lidera uwielbienia, kazania itd.” (przeciętne poranne nabożeństwo niedzielne nie jest ani opisane, ani zalecane w nowotestamentowych zapisach), wierzymy, że pewne prawdy tu zawarte warte są przemyślenia. Otwórzmy wprost na otwartości dawania, zgodnie z drogocennym Świętym Pismem.
CZY DAWANIE POWINNO ZAWSZE BYĆ UTRZYMYWANE W TAJEMNICY?
Randy Alcorn, Eternal Perspective Ministries, http://www.epm.org/

Przez ostatnie dziesięć lat sugerowałem, że powinniśmy się nauczyć w jaki sposób dzielić się świadectwami dawania po to, aby pomóc ciału Chrystusa wzrastać w łasce dawania. Kiedyś miałem zastrzeżenia wobec tego typu ujawniania – jak też wielu ciągle je ma – ponieważ Jezus powiedział:

Ale ty, gdy dajesz jałmużnę, niechaj nie wie lewica woja, co czyni prawica twoja. Aby twoja jałmużna była ukryta, a Ojciec twój, który widzi w ukryciu, odpłaci tobie (Mat. 6:3-4).

Kiedy pewien mężczyzna otrzymał automatycznie wydawane pokwitowanie ze swego kościoła, wskazujące, że nie dał żadnych pieniędzy poprzedniego roku, był oburzony. Powiedział, że był posłuszny Pismu, aby jego lewica nie wiedziała, co dała jego prawica. Dawanie powinno być taką tajemnicą, myślał, że nawet on nie powinien wiedzieć jak wiele dawał. (Najwyraźniej nie wiedział o tym, że nie dał nic.)Bliższe spojrzenie na ten fragment i resztę Pisma pokazuje, że NIE jest to poprawna interpretacja. W 6 rozdziale Ewangelii Mateusza Jezus zajmuje się motywacjami, czyli tym w czym religijna elita często zawodziła.
Zaczyna od szerokiej kategorii „uczynków sprawiedliwości” po czym przechodzi do dzieł: dawania, modlitwy i postu. Nie jest to wyczerpująca lista. W swym nauczaniu rabini często mówili grupując w tematy po trzy przedmioty. Jezus mógł dodać czytanie Biblii, karmienie biednych czy wychowanie dzieci. Dziś moglibyśmy dodać wyjazdy na misje, udział w specyficznej szkole czy kościele. Idea „uczynków sprawiedliwości” (czy odznaki duchowości) może przyznać nam duchowy status w oczach innych. Najważniejszy jest pierwszy wers, który stanowi o całym fragmencie:

Baczcie też, byście pobożności swojej nie wynosili przed ludźmi, aby was widziano (6:1).

Zwrot praktyczny to: „Aby was widziano”. Nie jest to zakaz przeciwko temu, aby inni wiedzieli o naszym dawaniu, modlitwie, poście, studiowaniu Biblii, karmieniu głodnych, pracy misyjnej czy uczestnictwie w kościele. Raczej chodzi o to, że jest to przykazanie, aby nie robić tego w celu zyskania uznania ludzi.

Gdy więc dajesz jałmużnę, nie trąb przed sobą, jak to czynią obłudnicy w synagogach i na ulicach, aby ich ludzie chwalili (Mat. 6:2).

Spójrzmy na ten werset, od którego zaczęliśmy:
Ale ty, gdy dajesz jałmużnę, niechaj nie wie lewica twoja, co czyni prawica twoja, Aby twoja jałmużna była ukryta (Mat. 6:3-4).
O co więc chodzi Chrystusowi? Czyń swoje dawanie po cichu, niepozornie, nie kaszl głośno w chwili, gdy dajesz, nie trzaskaj swoją ofiarą o tacę. Wrzuć swój czek w czasie ofiary, bądź wyślij pocztą bez przyciągania uwagi ku sobie. Poskładaj go, niech koperta będzie zaklejona, daj w duchowej pokorze i prostocie, jako akt oddawania czci. Nie dawaj po to, aby mieć swoje miejsce na liście, nie dawaj w duchu gratulowania sobie samemu. Nie rozpamiętuj swojego daru, skupiając się na nim i budując sobie mentalną świątynię dla siebie. Innymi słowy: nie rób z tego wielkiego przedstawienia czy to na oczach innych, czy to prywatnie w swym sercu.Te wersy nie mogą znaczyć tego, że nie powinniśmy – czy nawet, że nie możemy – być świadomi naszego własnego dawania, ani trochę bardziej niż to, że nie możemy być świadomi naszej modlitwy, czytania Biblii czy ewangelizacji. Sugerowanie tego, że to właśnie znaczy, usuwa rozeznawanie i myślenie w dawaniu, modlitwie, poście i innych duchowych dyscyplinach. Czy jednak te wersy nie mogą znaczyć, że zawsze źle jest, aby inni wiedzieli, że daliśmy? Nie. Dz. 2:45 mówią o chrześcijanach, którzy sprzedawali swoje majątki i dawali potrzebującym. Czy inni nie wiedzieli o tym, kto to robił? W wielu przypadkach odpowiedź jest oczywista.Oni znali się nawzajem. Jeśli nie posiadasz już cennych wielbłądów, płaszcza czy wozu, a Kaleb ben Juda ma, to inni ludzie to zauważą. Dz. 4:32-35 mówią nam o tym, że spora ilość ludzi likwidowała swoje pozycje. Większość nazwisk, które nic by już dla nas nie znaczyły, nie została zapisana, lecz z pewnością byli to ludzie znani w tamtym czasie. Jednak niektórzy dawcy zostali wymieni dla naszej korzyści.4 rodział Księgi Dziejów Apostolskich 36-37 mówią nam tym, że Barnaba sprzedał swoje pole i przyniósł pieniądze do stóp apostołów. Gdyby Barnaba chciał statusu czy prestiżu, jego motywacje byłyby złe, lecz z pewnością jest fałszem twierdzenie, że było to złe, dla innych, aby wiedzieli o tym darze, ponieważ Pismo samo ujawnia to! Szczodrość Barnaby była powszechnie znana wśród wierzących, była publiczna i została na stałe zapisana do Księgi Dziejów. Było to dobre i sprawiedliwe, i nie łamało ostrzeżenia z 6 rozdziału Mateusza dotyczącego złych motywacji.Wcześniej, w tym samym kazaniu Pan ostrzegając przed popisywaniem się dawaniem, modlitwą i postem, Jezus mówi:
Tak niechaj świeci wasza światłość przed ludźmi, aby widzieli wasze dobre uczynki i chwalili Ojca waszego, który jest w niebie (Mat. 5:16).
Mógłbym pisać i publicznie głosić z niewłaściwych motywacji. Mógłbym wysyła emaile ze złych motywacji, aby szukać publicznej aprobaty, a nie Bożej. Lecz piszę książki, mówię i wysyłam e maile, częściowo dlatego, że gdybyśmy mieli powstrzymywać się od robienia wszystkiego, co możemy rozbić ze złych motywacji, to nigdy niczego byśmy nie robili. (Gdyby twój pastor głosił tylko wtedy, jak nie ma ryzyka popadnięcia w pychę to nie głosiłby wcale.)Gdyby Chrystus ustanowił zasadę w Mat. 6:2-4, że inni nie powinni nigdy wiedzieć o tym czy ktoś daje, to członkowie pierwszego kościoła łamaliby to w Dz. 4:36-37. Nie ma innego wyjścia! Księga Liczb w 7 rozdziale wylicza nazwiska dawców na budowę miejsca najświętszego. I Księga Kronik rozdział 29 wylicza dokładnie jak wiele dali przywódcy Izraela na budową świątyni, po czym mówi tak:
A lud radował się z tego, że tak ochotnie składali oni swe dary, gdyż z całego serca składali te dary Panu; (Krn. 29:9).
Flm 1:7 jest prawdopodobnie odniesieniem do hojnego dawania Filemona, a 2 Kor. 8:2-3 zdecydowanie odnosi się do szczerego daru Macedończyków.
Jeśli szukamy znaczenia Mat. 6:2-4, to musimy rozważyć całą mądrość Pisma.
 

Odpycha tutaj wahadło modlitw ludzi, którzy robią to ze względu na obserwatorów, tych służących własnemu ego i budowaniu obrazu swej osoby, z czego faryzeusze byli znani. Lecz czy chodziło Mu o to, że wszystkie modlitwy mają być prywatne? Nie. Pismo pełne jest przykładów publicznej i zbiorowej modlitwy. Za każdym razem, gdy pastor czy lider uwielbienia modli się w kościele, zawsze, gdy rodzice modlą się ze swymi dziećmi czy mężowie modlą się z żonami, rodziny przed jedzeniem, czy ktoś modli się z osobą prowadzoną do Chrystusa, demonstruje to fałszywość poglądu, jakoby zawsze było źle być słyszanym czy widzianym przez innych w czasie modlitwy. Jezus mówi, aby modlić się w ukryciu, a Bóg odpłaci nam (Mat. 6:6). Jednak gromadzenie się na modlitwę jest z pewnością ważne (Mat. 18:19-20). Bóg chce, abyśmy się czasami modlili w ukryciu, a czasami nie i podobnie, czasami chce, abyśmy dawali w skryciu, a czasami nie. Wszystko to prowadzi do motywacji naszych serc i celu ujawnienia dawania.

I baczmy jedni na drugich w celu pobudzenia się do miłości i dobrych uczynków,

 

 

Możemy być pobudzani tylko przez to, co widzimy. R.G. LeTourneau był dla mnie wielką inspiracją. On dawał 90% swoich dochodów, motywując mnie do podnoszenia poprzeczki mojego dawania. Jestem na wieki wdzięczny za to, że on opowiedział swoją historię dawania”.

Podobnie jak Mat 6:6 nie oznacza, że zawsze jest źle, gdy inni słyszą jak się modlisz, tak i Mat. 6:3-4 nie znaczy, że zawsze jest złe, dopuścić innych do świadectwa naszego dawania. Ponieważ Jezus w tym fragmencie grupuje dawanie, modlitwę i post jako trzy uczynki sprawiedliwości, to co ma zastosowanie do jednego uczynku, stosuje się również do pozostałych. Gdy dała uboga wdowa, dała publicznie – Jezus mógł zobaczyć dwie monety. Wykorzystał jej publiczny akt dawania jako ilustrację (Łuk. 21:1 4). Tak więc, było właściwe to, że dała publicznie i było właściwe, że została ujawniona ludziom dokładna kwota, którą dała. To publiczne odsłonięcie niczego nie ujęło z jej dobrego serca.Choć poufność zapisów dawania ma swój sens, wywołuje inną pokusę. Wielu wierzących, korzysta z tej zasłony prywatności, jako zasłony dla swojego nieposłuszeństwa nie dawania. W całej tej współczesnej mowie o odpowiedzialności, co robimy w kościołach, abyśmy byli odpowiedzialni przed sobą nawzajem w szczodrym dawaniu? Ludzie mogą zauważyć, że nie jesteś posłuszny poleceniu z Hebr. 10:25, aby uczestniczyć w zgromadzeniach, lecz w jaki sposób zauważą, że zawodzisz w dawaniu? Jak mogą pomóc ci wzrastać w tej żywotnie ważnej dziedzinie? Ciało Chrystusa musi pozwolić na to, aby jego światło świeciło przed ludźmi i potrzebujemy wzorów w każdej duchowej dyscyplinie. Nie możemy pozwolić na to, aby ryzyko popadnięcia w pychę uniemożliwiało nam wierne ujawnianie Bożego dzieła w tej dziedzinie naszego życia. Jeśli musimy milczeć, aby uniknąć pychy, powinniśmy wspierać innych, którzy mogą pokornie świadczyć o wierności Chrystusa w ich dawaniu.Bóg patrzy w serca i jedynie On zna rzeczywiste motywacje naszego dawania (1 Kor. 4:5). Pismo nigdy nie mówi, że darczyńca nie otrzyma wiecznej odpłaty tylko dlatego, że inni wiedzą o jego darze. Dawcy powinni być znany, a jednak dawać nadal, aby podobać się Bogu, a nie ludziom.
Motywacją nie mówienia innym o naszym dawaniu nie zawsze jest pokora. Czasami jest to obawa, wątpliwości, a czasami, tak, pycha. Odkryte wyrażenie wobec innych tego, gdzie jesteśmy na naszej drodze do hojnego dawania może być aktem pokory. Musimy zawsze sprawdzać motywacje, lecz z pewnością nie musi to być aktem pychy.
Nie powinniśmy się chełpić naszym studiowaniem Biblii, modlitwą, ewangelizacją, matkowaniem czy dawaniem, lecz nie powinniśmy tego również ukrywać. Łatwiej jest ludziom iść po śladach (tego, co robimy) niż za naszymi przykazaniami (tym, co mówimy). Jeśli nie chcemy otwarcie i pokornie dyskutować sprawy naszego dawania to jak możemy oczekiwać, że wychowamy dawców?W kościele jest całe mnóstwo przykładów konsumentów – potrzebujemy przyglądać się wzorom dawców. List do Hebrajczyków 10:24 mówi nam:

W 6 rozdziale Ewangelii wg. Mateusza jasne jest to, że wszystko, co dotyczy dawania dotyczy również modlitwy i postu. Jezus mówi w wersie 6:
Ale ty, gdy się modlisz, wejdź do komory swojej, a zamknąwszy drzwi za sobą, módl się do Ojca swego, który jest w ukryciu.

Jest to pewna ilustracja, hiperbola, celowe stwierdzenie, które powinno być natychmiast jasne dla słuchaczy. To, że to przykazanie Chrystusa nie może być traktowane literalnie, jest oczywiste samo w sobie, ponieważ ręce nie mają zdolności rozeznawania czegokolwiek, jeśli umysł człowieka nie wie, co obie ręce, prawa i lewa, robią. Nie ma centrum inteligencji w jednej ręce, w przeciwieństwie do drugiej, ani też umysł nie ma takiej zdolności, aby ukrywać informacje przed jedną ręką, a przekazywać je drugiej. Nie jesteśmy w stanie włączyć przełącznika tak, abyśmy nie wiedzieli, że dajemy czy że daliśmy.

Czy publiczne uznanie kusi innych do dawania ze złych motywacji. Absolutnie tak, jak widzimy zaraz w następnym fragmencie (Dz. 5:1-11). Ananiasz i Safira dali ze złych pobudek. Skłamali, aby ich dar wyglądał na lepszy niż był. Lecz możliwość wykorzystania czegoś nie odbiera temu mocy prawnej. Ciało Chrystusa może korzystać z obserwowania otwartych wzorów hojnego dawania takich jak w przypadku Barnaby. Świat może korzystać z patrzenia na hojność kościoła, jako przyciągającego świadectwa łaski Chrystusa. Ryzyko ujawnienia osoby dającej czasami przeważa korzyści z ujawnienia.

Oto mamy przykazanie, aby ludzie widzieli nasze dobre uczynki – a nie ukrywali je. Dawanie jest dobrym uczynkiem, czyż nie? Ten fragment i 6 rozdział Ewangelii wg Mateusza równoważą się nawzajem. Jest czas na to, aby dawanie było widoczne, lecz tylko we właściwym czasie i z właściwych motywacji. Musimy odłożyć traktowanie dawania jako klasę samą w sobie. Jeśli daje przesłanie na temat ewangelizacji, biblijnej interpretacji, ryzykuję popadnięcie w pychę, lecz nadal może być wolą Boga, abym dzielił się tym z kościołem, czego mnie Bóg nauczył w tych dziedzinach.

Paweł mówi o sobie jako o wzorze:
Bądźcie naśladowcami moimi, jak i ja jestem naśladowcą Chrystusa (1 Kor. 11:1).

Jezus mówi dalej: „Jeśli to robicie [tj.: jeśli robicie dobre uczynki, aby uzyskać ludzką aprobatę], to nie będziecie mieli odpłaty od waszego Ojca w niebie”. Problemem nie jest wykonywanie dobrych uczynków z odpłatą na myśli – jest nim szukanie odpłaty raczej u ludzi, niż u Boga.

Trąbienie wydaje się faktycznie czymś głupim. Prawdopodobnie jest to zwrot satyryczny czy dowcipny, karykatura mniej oczywistych (dla nas) rzeczy, które robimy, aby pozyskać uwagę. Lecz istotą, na której skupia się Chrystus jest przyczyna, dla której hipokryci przyciągają uwagę do tego, co robią: „aby ich ludzie chwalili”.
Ponownie widzimy, Chrystus nie argumentuje, że nasze dawanie nie powinno być nigdy widoczne, lecz tylko to, że nigdy nie powinniśmy ujawniać tego po to, aby uzyskać ludzkie uznanie. Wtedy dzieje się tak:
zaprawdę powiadam wam: Otrzymali zapłatę swoją (6:5).
Jeśli dajemy
po to, aby pozyskać chwałę u ludzi, otrzymujemy to czego chcemy – skrzydła budynków szkolnych nazwane naszymi nazwiskami, nasze imiona wypisane na ławkach czy kamieniach, zaproszenia do rady, czy nasze nazwiska na tablicach pamiątkowych i w gazetach. Lecz otrzymując to, czego chcemy, tracimy to, czego rzeczywiście powinniśmy szukać – Bożej aprobaty.

Obyśmy pozyskali więcej łaski od Boga, abyśmy byli lepszymi dawcami zarówno naszych pieniędzy jak i darów. Jemu niech będzie moc i chwała na wieki.

******************************************************************
Święci!! Jesteśmy kolejny dzień bliżej Domu i Jego Samego!
Kochajmy Go z całego serca!

******************************************************************aracer.mobi

7 Nawyków bardzo skutecznych chrześcijan

Jonas Clark
Stephen Covey zbudował imperium wydawnicze na plecach swojego bestsellera  „The 7 Habits of Highly Effective Living” (7 Nawyków bardzo skutecznego  życia). Są jeszcze: „The 7 Habits of Highly Effective Teens,” „The 7 Habits  of Highly Effective Families,” a całkiem ostatnio: „The 8th Habit” (Ósmy nawyk).  W tych książkach, Covey, mówi nam, abyśmy robili wszystko w sposób aktywny, synergiczny, jakbyśmy ostrzyli piłę
*)
. Całkiem niezła rada!

O ile szanujemy mądrość Covey’a i wspaniałe książki o marketingu, lecz nie zapominajmy, że Biblia pełna jest praktycznych rad o dobrych i złych nawykach. I tak, 2 List do Tymoteusza w szczególności oferuje pewne złote myśli o tym, czego potrzeba, aby prowadzić apostolskie życie. Słusznie należy zwrócić uwagę na to, że ta księga Pawła jest również bestsellerem – jedną z części najlepiej sprzedawanej książki wszech czasów. W tym sprawdzonym przez wieki tomie, ap. Paweł przekazuje ostateczne plecenia swem uduchowemu synowi.


Drugi List do Tymoteusza zawiera najbardziej znane słowa Pawła. Gdy ktoś jest bliski odejścia z tej ziemi to jego ostatnie słowa warte są zauważenia. Co takiego powiedział Paweł Tymoteuszowi w swym ostatnim liście? Co pozostawił, co mogło mu pomóc w zmaganiach dobrego boju wiary, który on sam zwyciężył? Czym ten wielki apostoł dzielił się z Tymoteuszem na temat apostolskiego życia?

Paweł ostrzegł go przed tym, że niektóry złe nawyki, jak na przykład próżne rozmowy, mogą sprowadzić go z drogi przeznaczenia. Ostrzegł również przed potencjalnie śmiertelnymi nawykami takimi jak: egoizm, chciwość, pycha, arogancja, nieposłuszeństwo, niewdzięczność, bluźnierstwo,oszczerstwo, pochopność i perfidia wśród wielu innych.

Niemniej, bardziej niż cokolwiek innego Paweł przekazał Tymoteuszowi wiele mądrości, do której mógł on sięgać długo po chwili, gdy jego  mentor odszedł do Pana. To jest to, co ja nazywam siedmioma nawykami bardzo skutecznego apostolskiego życia.


Skuteczny nawyk #1: Pobudzaj dary i używaj ich odważnie.

Apostoł polecił Tymoteuszowi, aby pobudzać dary Boże ? i utrzymywać je rozbudzone. Podoba mi się sposób w jaki oddaje to rozszerzone tłumaczenie Biblii (AMP): Rozbudź (rozpal na nowo żar, roznieć ogień i utrzymuj płonący) dar łaski Bożej, [wewnętrzny ogień, który jest w tobie…(2 Tym. 1:6 AMP). Dalej Paweł zachęca młodego sługę, pisząc, że strach nie pochodzi od Boga i dodaje mu odwagi, aby chodził w mocy i miłości Bożej, a nie płaszczył się i nadskakiwał w strachu. Apostolskie życie wymaga od nas rozniecenia pasji w nas, ponieważ znajdą się tacy, którzy będą starali się zalać nasze rewolucyjne marzenia rzekami negacji.


Skuteczny nawyk #2: Trzymaj się mocno prawdy.

Apostoł Paweł wlał swoje życie w Tymoteusza. Jako dobry, duchowy ojciec, uczył go doktryn chrystusowych, kształtując te drogi i trwanie w modlitwie. Oczekiwał, że Tymoteusz będzie trzymał się zdrowego nauczania, które  otrzymał; aby trzymał się mocno prawdy.

Strzeż i zachowuj [z największą troską] drogocennej i wspaniałej przyjętej  [Prawdy], która została powierzona [tobie] z [pomocą] Ducha Świętego, który uczynił z nas Swoje mieszkanie
(2 Timothy 1:14 AMP).

Dalej ostrzega swego ucznia przed tym, co się dzieje z tymi, którzy nie trzymają się ściśle prawdy: odpadają, podobnie jak Fygelos i Hermogenes. Apostolskie życie wymaga utrzymywania zdrowej równowagi  między nowym objawieniem a twardymi fundamentami, abyśmy szli do przodu w postępującej prawdzie, jak ją Bóg objawia.


Skuteczny nawyk #3: Wychowuj innych do służby.

Następnie apostoł mówi Tymoteuszowi, aby był mocny w łasce, którą można znaleźć wyłącznie w Jezusie Chrystusie, gdy On decyduje, aby wychowywać innych do służby. Tutaj, Paweł wzywa go do wyższego poziomu przywództwa. Wiedział o tym, że rozpowszechnianie niesfałszowanej ewangelii narodom wymaga powielania siebie samych w innych.
A co słyszałeś ode mnie wobec wielu świadków, to przekaż ludziom godnym zaufania, którzy będą zdolni i innych nauczać. (2 Tym. 2:2 AMP).

Zwróć uwagę na to, że uwarunkował to polecenie: powiedział, aby wybrał mężczyzn, na których można polegać i wiernych. Apostolskie życie wymaga  wzięcia pod uwagę konieczności wykupienia czasu i udzieleni go tylko na tym, którzy idą za Bogiem z całego serca.


Skuteczny nawyk #4:
Zachowuj dyscyplinę.
Bądź zdyscyplinowany i gotowy na znoszenie trudności. Paweł nie cukruje apostolskiego życia. Mówi wprost, że musi mieć dobry nawyk zwany dyscypliną, gdy przygotowuje się na znoszenie trudności, jako dobry żołnierz Jezusa Chrystusa, Paweł napomina go, aby nie motał się w sprawach życia. Innymi słowy: niech  świat nie komplikuje twojej służby. Skup się na tym, do czego zostałeś powołany,  aby zrobić. Bądź zdyscyplinowany, aby odgrywać rolę w tym, co Bóg przygotował; poddaj swoje życie Słowu Bożemu (2 Tym 2:3-7). Apostolskie życie oznacza cierpienie bólu dyscypliny, nawet wtedy, gdy wydaje się, że  ci wokoło ciebie mają łatwo.


Skuteczny nawyk #5: Trwaj skupiony na Chrystusie.

Miej [stale] w pamięci Jezusa Chrystusa, który  został wskrzeszony z martwych, jest z rodu Dawidowego, według mojej ewangelii (2 Tym. 2:8 AMP). Paweł wiedział, że Tymoteusz musi pamiętać o mocy  zmartwychwstania Chrystusa, aby utrzymać się wśród prześladowań, które  podążały wraz z głoszeniem ewangelii w jego czasach.
Apostolskie życie oznacza znoszenie i utrzymywanie pozycji z cierpliwością,  aby znieść wszystko dla Ewangelii. Jest to świadomość tego, że jeśli umrzemy  z Nim, z Nim będziemy również żyć. Jeśli wytrzymamy, będziemy również  z Nim rządzić. Jeśli się Go zaprzemy, wyprzemy i odrzucimy to on odrzuci nas (2 Tym. 2:11-13).


Skuteczny nawyk #6: Znaj Słowo.

Następnym słowem mądrości ap. Pawła do Tymoteusza jest obowiązek znania Słowa Bożego. Paweł polecił mu: Staraj się usilnie o to,  abyś mógł stanąć przed Bogiem jako wypróbowany i nienaganny pracownik, który wykłada należycie słowo prawdy. (2:15).

Apostolskie życie jest życiem w Słowie. Jest to jedyny mocny fundament położony  przez Boga, który ostoi się w pośród wstrząsów.


Skuteczny nawyk #7: Żyj czystym życiem.

W końcu, apostoł Paweł mówi Tymoteuszowi, aby nabył nawyku prowadzenia  życia w czystości. Wyjaśnił, że każdy kto się oczyszcza, będzie naczyniem  oddzielonym do użytku Bożego, dopasowanym i gotowym do pracy.   Młodzieńczych zaś pożądliwości się wystrzegaj, a zdążaj do sprawiedliwości,  wiary, miłości, pokoju z tymi, którzy wzywają Pana z czystego serca (2 Tym. 2:22 AMP).

Apostolskie życie wymaga odmowy udziału, zaangażowania się w błahych sporach nad pytaniami niedouczonych, które tylko wywołują spory.
Oczywiście, nie jest to pełna lista pobożnych zachowań, lecz jestem przekonany,  że jeśli pójdziemy za tymi siedmioma obszarami naświetlonymi przez  Pawła, nasze życie i służba będą bardziej skuteczne dla chwały Bożej. Czyż nie o to chodzi?


————————————————————————————————


*)
Termin ukuty przez Covey’a, który można wyjaśnić takim obrazem:

Przypuśćmy, że pochodzisz do kogoś, kto gorączkowo pracuje przy ścinaniu drzewa.

  • Co ty robisz? – pytasz.

  • Nie widzisz? – pada zniecierpliwiona odpowiedź. – Ścinam to drzewo.

  • Wyglądasz na wyczerpanego. – wykrzykujesz. – Jak długo to robisz?

  • Ponad 5 godzin. – odpowiada. – Jestem pokonany, to ciężka praca.

  • Czemu więc nie zrobisz sobie przerwy na kilka minut i nie naostrzysz piły? – pytasz. – Jestem pewien, że szło by znacznie szybciej.

  • Nie mam czasu na ostrzenie piły. – odpowiada z naciskiem. – Jestem zbyt zajęty piłowaniem.

Ostrzenie piły to odnawianie siebie samego – fizycznie, umysłowo, duchowo i emocjonalnie.

раскрутка сайта

Proroczy sen – Zaproszenie na Wielkie Zgromadzenie

Jonas Clark

Jonas Clark dzieli się kolorowym, proroczym snem o wąskiej drodze do KrólestwaNiebieskiego i o tym, jak niewielu ją znajduje.


Stałem obok ogromnego, przystojnego młodego mężczyzny, który widocznie był aniołem Pańskim. Był bardzo wytworny w swym zachowaniu, a jednak jego postawa pokazywała, że jest gotów do bitwy w każdej chwili. Gdy pierwszy raz powitał mnie, powiedział: „Zostałeś zaproszony, aby stanąć przed Wielkim Zgromadzeniem”.

Taki był początek snu, którego nigdy nie zapomnę. Po usłyszeniu tych słów, zostałem natychmiast przeniesiony w duchu do innego miejsca. Mogłem odczuć, że wszedłem w rzeczywistość, która funkcjonowała w innym czasie, a jednak równolegle do obecnego wymiaru. Znalazłem się poza ograniczeniami ludzkich zachowań, byłem w duchu.


WYŁĄCZNIE BŁOGOSŁAWIEŃSTWO

Gdy otworzyłem oczy, wszedłem do wielkiego namiotu, którego podłogę pokrywały trociny. Wielu wiwatowało i cieszyło się, co mogło wyglądać na trwające przebudzeniowe spotkanie. Usłyszałem radiowe i telewizyjne zapowiedzi zbliżających się wielkich atrakcji. „Chodźcie i bądźcie błogosławieni! Dziś Bóg będzie uzdrawiał chorych!” Namiot był wypełniony karnawałową i świąteczną atmosferą. Było mnóstwo pieśni, śpiewu, głoszenia i podniecenia.

Pomimo tego, że znajdował się tam ogromny tłum widać było, że coś jest nie w porządku. Gdy przechodziłem wewnątrz wielkiego, czerwono-białego rozpiętego namiotu, widziałem, że został on podzielony na sekcje przy pomocy wielu bardzo długich lin. Te liny miały za zadanie kierować ludzi w kontrolowany i uporządkowany sposób. Niemniej, wielu było sfrustrowanych, a nawet zgorzkniałych z powodu długiego oczekiwania wśród tych lin.


BRAK PRZYWÓDCÓW

Na platformie wszystko wyglądało w porządku, na nawet doskonale, lecz można było powiedzieć, że za sceną coś nie jest w porządku, co powodowało, że liderzy tego namiotowego spotkania pozostawili swoje miejsca służby. Brak liderów spowodował, że liny stały się jeszcze dłuższe.

Na ziemi, tuż przede mną, pokryta wiórami i drewnianymi strugami leżała wielka Biblia. Byłem zdumiony tym, że nikt z przechodzących jej nie zauważył, niektórzy nawet stawali na niej, gdy stali przy długich linach. Za każdym razem, gdy ktoś spoglądał na nią, natychmiast był odciągany ku reklamie błogosławieństwa. Byłem w sercu zasmucony tym, że ludzie nie zauważyli Słowa, lecz stale byli rozpraszani przez znaki i dźwięki. „Tędy proszę” ? pokrzykiwali pomocnicy. „Przyjdź i bądź błogosławiony” rozlegało się w całym namiocie. Wtedy usłyszałem anielską deklarację: „To nie jest to wielkie zgromadzenie, przemiana jest w trakcie”. Pokaz skończył się.


POKÓJ PRZYGOTOWANIA

Nagle zostałem przeniesiony do budynku, który anioł nazwał: „Pomieszczeniem przygotowania”. Ponownie było tu mnóstwo rozpraszających rzeczy. Było to miejsce, w którym serce człowieka jest przygotowywane na wielkie zgromadzenie. Anioł Pański pokazał mi, że dopóki czyjeś serce nie zostanie przygotowane, to jego służba nie może pojawić się w pełni. Rozglądałem się wokół i zobaczyłem wielu, którzy byli tutaj. Niemniej, pewni ludzie, którzy w przeszłości robili spotkanie namiotowe byli w tym pokoju przygotowania ze złą motywacją. Było też kilkoro innych, których anioł wskazał mi jako ludzi z powołaniem Bożym i przeznaczonych do wielkiego zgromadzenia. Usiłowałem się skomunikować z nimi, lecz byli rozpraszani przez dźwięki różnych wydarzeń dziejących się na spotkaniu w namiocie.

Niestety ci, których serca nie oderwały się od pokazu odbywającego się w namiocie, byli usuwani z pokoju przygotowania i ponownie ustawiani w kolejkę między linami w namiocie. Anioł powiedział mi, że dzieje się tak dlatego, że ich serca skupiły się na ich własnej służbie i odchodzili od czasu swego przygotowania. Wtedy anioł powiedział: „To nie jest wielkie zgromadzenie. Nowe czasy i nowe pory! Chodźmy to następnego miejsca”.


WIELKA DEBATA

Po opuszczeniu pokoju przygotowania zostałem zabrany do następnego miejsca, gdzie zobaczyłem piękny, biały budynek kościelny. Miał ogromną wierzę a na szczycie kilka stopni z dachówki, ogromne drewniane podwójne wejście. Gdy drzwi rozsunęły się, dało się słyszeć delikatnie grające w tle stare organy. Po przekroczeniu progu sanktuarium czuło się w powietrzu stęchły zapach. Mogłem powiedzieć, że wchodziłem do bardzo starego budynku kościelnego. Na ścianach znajdowały się czarne drewniane panele i masywne witrażowe okna. W drzwiach przywitał mnie mężczyzna mówiąc: „Pieśni, chłopcze, cisza, szacunek, proszę. Odbywa się w tym miejscu wielka debata”. Po czym podszedł do mnie odźwierny ubrany na czarno w białych rękawiczkach i odprowadził mnie do przodu kościoła. Dało się słyszeć skrzypienie drewnianej podłogi pod moimi stopami. Spojrzałem na tysiące ludzi zgromadzonych wewnątrz budynku. „Czy to jest wielkie zgromadzenie?” zastanawiałem się


BRAK LASKI, ABY RUSZYĆ DO PRZODU

Pomocnik wskazał na rząd na samym przedzie kościoła, gdzie zostałem posadzony na wprost kazalnicy. Nikt nie głosił do zgromadzonych, wszyscy siedzieli w całkowitej ciszy.


Po mojej prawej stronie naprzeciw platformy było miejsce ze specjalnymi siedzeniami dla setek religijnych liderów różnych denominacji. W rękach tych liderów było wiele religijnych książek, przewracali strony swoich książek, jakby nerwowo szukali jakiejś ważnej informacji. Usłyszałem jak jeden z nich pytał: „Gdzie jest łaska, aby ruszyć do przodu?”

Większość z nich wygląda bardzo staro i byli słabego zdrowia. Wydawało się, że odbywała się wielka debata nad jakąś religijną doktryną. Spojrzałem na Słowo Boże, które trzymałem w swoich rękach i pomyślałem, że powinni poszukać odpowiedzi w tej Księdze. Ku mojemu zdumieniu wydawało się, że nikt z nich nie był tym zainteresowany. Wyglądało na to, że w powietrzu wisiała jakaś obojętność na Słowo Boże. W końcu, to oni sami napisali swoje własne książki teologiczne.


Zapytałem anioła Pańskiego: „Czy mam siedzieć tu w wyznaczonej sekcji, dopóki ktoś nie wezwie mnie do usłużenia ludziom?” Odpowiedział: „Nie. To są wszystko religijni liderzy różnych denominacji”. Powiedziałem mu, że nie należę do żadnej denominacji i zapytałem, gdzie mógłbym usiąść. Anioł spojrzał bezpośrednio na mnie i powiedział: „To nie jest miejsce, gdzie masz usługiwać, tylko przechodzisz przez nie. Ci liderzy usługują tylko sobie nawzajem. Wkrótce drzwi do tego miejsca zamkną się. Ty jesteś powołany do wielkiego zgromadzenia”. Po czym, po krótkiej chwili, powiedział: „Teraz chodź, wielkie zgromadzenie zbiera się. Musimy się pospieszyć”.


POWODZENIE SŁUŻBY

Wyszliśmy stamtąd przedzierając się przez skręcony labirynt schodów i korytarzy. Wydawało się, że zajmie wieczność wspięcie się na szczyt. Ostatecznie, po długich zmaganiach pojawiły się przed nami drzwi. Widać było na nich znak, na którym napisane było „Powodzenie służby”. Gdy je otworzyłem, miałem wrażenie, że wreszcie dotarliśmy. Dawało się w tym pomieszczeniu odczuwać przytłaczającą atmosferę powodzenia, sukcesu i osiągnięć.


WIELCY CHRZEŚCIJAŃSCY LIDERZY

Znajdowali się tutaj wielcy chrześcijańscy liderzy, wszyscy spędzając wspaniały czas radowania się owocami swej ciężkiej pracy. Śmiali się, rozmawiali ze sobą, dzielili się historiami o czasach prób, trudnościach i o tym w jaki sposób pokonali liczne przeciwności na drodze do swego powołania.

Byli tu również ludzi grający w różnego rodzaju interesujące gry, oglądający sport, zabawiani przez przyjemności wszelkiego rodzaju. Było to miejsce, w którym nie było ciężarów służby, żadnych obciążeń i wszystko wydawało się doskonałe. Czy to było wielkie zgromadzenie? Podchodziłem do wielu Bożych liderów pytając czy wiedzą, gdzie jest wielkie zgromadzenie. Odpowiadali, mówiąc coś takiego: „Nie przejmuj się tym. Dotarłeś, zrelaksuj się. Po prostu baw się, zapracowałeś sobie na to. Nie musisz już więcej zmagać się. Wykonałeś”.


ZA WSPANIAŁYMI ROZKOSZAMI

Po drodze, słuchając tych słów o powodzeniu, sukcesie i osiągnięciu dobrego samopoczucia, w jakiś sposób czułem się nie na miejscu. Wszystko wyglądało dobrze, lecz nie widziałem wielkiego zgromadzenia. Wtedy, gdzieś w oddali, zobaczyłem inne drzwi, które znajdowały się za wielu wspaniałymi przyjemnościami. Gdy przystąpiłem do nich ktoś probował mnie namówić na zagranie z nim. „Chodź, będziesz się dobrze bawił”. „Nie mogę”- powiedziałem, przeciskając się przez te przyjemności ku drzwiom.

Otworzyłem je i poszedłem w górę następnym zestawem schodów i ostatecznie po wejściu na szczyt, zobaczyłem następne drzwi, na których nie było żadnego napisu. Gdy je popchnąłem widać było ogromną arenę sportową. Wyglądała jak gigantyczne koloseum. Kilka kroków przede mną stała masywna, pusta kazalnica. Nikt nie stał za nią i nie głosił Słowa Bożego dla mas. Można było powiedzieć, ze rzadko była używana.


DUCHY IZEBEL, BALAM I FAŁSZYWI PROROCY

Za mną po mojej lewej i prawej stronie widziałem wielu ludzi siedzących w miejscach dla władzy. Widziałem Absaloma, Izebel, Koraha, Balaama i setki fałszywych proroków i apostołów.
Po drugiej stronie ogromnej areny widziałem miriady ludzi, którzy byli spragnieni Słowa Bożego. Był to wielki tłum dodający mi otuchy, abym podszedł do pulpitu. „Chodź! Chodź!” krzyczeli. Gdy zbliżyłem się do niego widziałem pogardę na twarzach tych ludzi bezpodstawnie siedzących na miejscach władzy. Ci krzyczeli: „Jak on śmie! Kim on myśli, że jest? Wracaj z powrotem do wspaniałych przyjemności”. Jeden nawet usiłował mnie zatrzymać, lecz gdy do mnie podszedł, padł u moich stóp, rażony mocą Boga.


Wtedy, gdy podszedłem do kazalnicy, zobaczyłem setki innych wpadających przez drzwi, podobnie jak ja. Oni również przystąpili go pulpitów stojących przed nimi. Gdy podnieśliśmy głosy, aby głosić Słowo Boże, zostaliśmy uderzeni piorunami wspaniałego światła. Gdy wszyscy zaczęliśmy mówić ogłaszając wielkim tłumom Jezusa, ziemia zaczęła się trząść. Im więcej głosiliśmy,  tym silniejsze było trzęsienie. Wtedy nastąpiło potężne trzęsienie ziemi,  ziemia rozwarła się i pochłonęła tych fałszywych, siedzących na miejscach  władzy.

Wtedy nagle niebiosa rozdzieliły się i odezwał się potężny głos mówiący: „Chodźcie tu na górę!”


© by Jonas Clark

продвижение сайтов оплата за результат

TGIF_11.09.07 Jeśli Pan nie pójdzie z nami

Logo_TGIF2

Rzekł do niego Mojżesz: Jeżeli oblicze twoje nie pójdzie z nami, to nie każ nam wyruszać
2 Moj. 33:15


Mojżesz znajdował się w samym środku swojej podróży przez pustynię, prowadząc lud Izraela z Egiptu. Ludzie właśnie zgrzeszyli
czcząc złotego cielca. Mojżesz wstawiał się za nimi i Bóg zachował ich życie. Mojżesz rozmawiał z Panem twarzą w twarz, wiedział o tym, że nie jest w stanie prowadzić tych hardych ludzi bez Bożej obecności. Zdał sobie sprawę z tego, że bez Bożej obecności, nie jest w stanie zrobić niczego.


Po czym bowiem można poznać, że znalazłem łaskę w oczach twoich, ja i lud twój, jak nie po tym, że Ty pójdziesz z nam bo wtedy będziemy wyróżnieni, ja i lud twój, sposród wszystkich ludów, które są na powierzchni ziemi.

2 Moj. 33:16


Nie chciał ruszyć dalej bez zapewnienia, że Bóg będzie poruszał się razem z nim. Wiedział o tym, że to jest sytuacja krytyczna: albo życie, albo śmierć i szukał Pana z całego swojego serca w tej sprawie.

To jest dobre pytanie (33:15). Jeśli mamy być skuteczni w czymkolwiek, co robimy dla Pana, Pan musi być pośród nas. Dopóki Boża moc nie jest pośród nas widoczna, będziemy po prostu następnymi ludźmi, którzy mają religię. Dopóki nie będziemy manifestować Jego życia innym, to będą oni dostrzegać w nas tylko dobre zachowania, które łatwo jest podrobić przez ludzi o wysokim morale.

Działanie na podstawie przypuszczeń skończy się upadkiem i frustracją. Poproś Pana dziś, aby zapewnił cię o Swojej obecności i moc w tym, co robisz. Wtedy będziesz pewien tego, że będziesz wyróżniony wśród wszystkich innych ludzi na obliczu ziemi.

продвижение сайтов seo раскрутка сайта обучение

TGIF_10.09.07 Duchowa rzeczywistość

Logo_TGIF2



Cóż tedy? Będę się modlił duchem, będę się modlił i rozumem; będę śpiewał duchem, będę też śpiewał i rozumem.
1 Kor. 14:15


Jak bardzo realna jest duchowa rzeczywistość. Mój przyjaciel z Nigerii, prawnik, opowiada swoją osobistą historię z przygotowania do pewnej bardzo ważnej rozprawy. Wiedział, że musi być przygotowany do omówienia pięciu oddzielnych punktów. Miał wystąpić przed Sądem Naczelnym swojego kraju, więc była to bardzo ważna rozprawa.

Gdy zbliżał się czas udania się do sądu, zaczął modlić się o to, w jaki sposób przeprowadzić sprawę. Spędził wiele czasu na prawnych przygotowaniach i wstawienniczej modlitwie. Gdy szedł do sądu Duch przemówił do niego tak: „Pozostaw bez dyskusji punkty: pierwszy, drugi, trzeci i czwarty, a zajmij się wyłącznie piątym”. Możesz sobie wyobrazić zmagania wiary mojego przyjaciela. Gdyby odczytał to niewłaściwie wstyd i upadek jako profesjonalisty byłyby po prostu niszczące. Gdy nadszedł czas przedstawienia sprawy przed sądem powiedział: „Wysoki Sądzie, chciałbym pominąć punkty jeden do cztery i zająć się tylko piątym”.

Strona przecina wstała i zniosła zastrzeżenie: „Wysoki Sądzie, sprzeciw!”
„Sprzeciw odrzucony” powiedział sędzia.

Przyjaciel przeszedł do przedstawienia sprawy w punkcie piątym i usiadł. Gdy strona przeciwna wstała, aby podjąć mowę, prawnik stał niemy przez 12 minut. Nie mógł wydobyć z ust ani jednego słowa. W końcu wymamrotał kilka słów i narzekał do sędziego, że musi ustąpić. Wygląda na to, że drugi prawnik miał przygotowaną mowę na punkty 1-4, lecz nic nie miał do powiedzenia na punkt piąty. Sędzia wydał wyrok korzystny dla mojego przyjaciela.

Niewidzialny Pan chce nam pomagać w fizycznej rzeczywistości naszej pracy. Musimy uznać Jego obecność i wejść w Jego niewiarygodne zaopatrzenie jakiego udziela każdemu z nas. Dziś szukajcie Pana i proście, aby objawił wam Swój doskonały plan na dzisiejszy dzień.

aracer.mobi

Nie mieszajcie rzeczy ze świata z Bożymi.

9 września 2007

Niech nie znajdzie się u ciebie taki, który przeprowadza swego syna czy swoją córkę przez ogień, ani wróżbita, ani wieszczbiarz, ani guślarz, ani czarodziej, ani zaklinacz, ani wywoływacz duchów, ani znachor, ani wzywający zmarłych; gdyż obrzydliwością dla Pana jest każdy, kto to czyni, i z powodu tych obrzydliwości Pan, Bóg twój, wypędza ich przed tobą. V Moj. 18:10-12

 

„Powiadam wam, że jestem już zmęczony ludźmi, którzy w tej godzinie szukają odpowiedzi z dala ode Mnie. Wielu szuka ich u psychologów i w innych miejscach. Niektórzy chrześcijanie, sami nazywają siebie psychologami. Niektórzy nawet uważają, że prorok jest psychologiem.
Te filozofie i idee przeniknęły kościół. Te ułudy są subtelną pracą przeciwnika. Nazywają czarne białym, a białe czarnym. Nic dziwnego, skoro szatan przychodzi jako anioł światłości. On będzie występował w przebraniu tych rzeczy. W ten właśnie sposób stara się zdyskredytować to, co pochodzi od Boga. Nie mieszajcie tego, co jest ze świata, z rzeczami Bożymi.
Nie szukajcie odpowiedzi poza Mną, nie czytajcie kart, nie szukajcie odpowiedzi u umarłych. Nie zagłębiajcie sekretnych nauk. Nie wychodźcie poza to, co napisano, ponieważ jeśli to zrobicie, natraficie na ciemną stronę swojej duszy. Jeśli już raz wyruszysz w dół tą drogą to trudno jest z niej zawrócić. Pamiętaj o tym, że nawet Saul, poszedł do wróżki z Endor. Skontaktował się z moim sługą Samuelem, który odpoczywał po ziemskim trudzie. Nie znalazł tego, czego szukał.

Patrzcie na Mnie i a znajdziecie odpowiedzi, których potrzebujecie”

Stephen Hanson
http://www.angelfire.com/in/HisTruth/PayPalform.html
(for donations)

1824 E. San Rafael St.

Colorado Spgs, CO. 80909
tseyigai@yahoo.com
продвижение сайта