Category Archives: Autor

Autorzy artykułów

Wierność jest ważniejsza od sukcesu

Logo_Menconi

Al Menconi
Wrzesień
1995

W zeszłym miesiącu byłem na pogrzebie, który głęboko na mnie wpłynął. Pozwólcie, że wam wyjaśnię. Historia zaczyna się pod koniec roku 1993, gdy zostałem poproszony o poprowadzenie biblijnego studium Księgi Przypowieści w jednej z domowych grup mojego kościoła. Byłem tym bardzo podekscytowany, ponieważ miałem okazję do tego, aby zająć się moją ulubioną księgą w Biblii. Nie trwało to jednak długo, moje „ostre” lekcje spotkały się z pewnym oporem grupy. Chciałem popchnąć ich na granice wiary, lecz wydawało się, że chcieli coś bardziej wygodnego, a nie wyzwań. Ekscytacja zamieniła się we frustrację. Byłem bliski rezygnacji, ale też zdecydowany aby nauczać dalej, aż do lata, no i nie jestem z tych, który poddają się.

Mniej więcej w tym czasie, gdy zaczęły się te zajęcia, do naszego gospodarza sprowadziła się jego siostra, która niedługo wcześniej przeżyła rozwód. Ponieważ mieszkała u niego w domu, zgodziła się na udział w studium Słowa. Nic nie wiedziałem o jej duchowym stanie, więc sądziłem, że wszyscy uczestnicy byli chrześcijanami. Rzadko się odzywała, więc nie byłem w stanie stwierdzić, co myślała o spotkaniach.

Gdy nadeszło lato byłem zmuszony z powodu innych zajęć ustąpić miejsca innemu nauczycielowi. Zostawiłem grupę mając wrażenie, że całe studium było wielkim niepowodzeniem. Ostatniej nocy gospodarze podarowali mi portret doradcy, siedzącego u stóp Jezusa. To był bardzo miły prezent, lecz mnie wydawało się, że oni po prostu cieszą się, że już odchodzę. Okazało się, że byli bardzo wdzięczni za to, że byłem wierny temu studium. Prawdopodobnie, po lekcji na temat poddawania swoich praw Bogu, Susan modliła się osobiście o przyjęcie Pana jako jej osobistego Zbawiciela i siebie w pokoju. O tym wszystkim dowiedziałem się dopiero, po zakończeniu spotkań.

Niedługo potem okazało się, że Susan ma nieoperacyjnego raka. Umierała, lecz po praz pierwszy w życiu, miała pokój. Byłem właśnie na jej pogrzebie w zeszłym miesiącu. Gdy tam byłem, okazało się, że przyprowadziła do Pana przed śmiercią dwie swoje dwie córki i zięcia i tylko Pan wie, ilu ludzi przyszło do Chrystusa na jej pogrzebie.

Przez całe swoje życie zmagałem się z tym, żeby być człowiekiem „sukcesu”. Tutaj, na pogrzebie Susan, uderzyło mnie proste zrozumienie, że Bóg nie wymaga ode mnie, abym odnosił sukcesy, po prostu chciał, abym był wierny. To, co wydawało mi się poważnym niepowodzeniem, było ogromnym sukcesem w rękach Bożych. To, czego Pan wymagał to było, aby trwać wiernie.

A co z tobą? Czy odkryłeś już wartość tej prostej, lecz głębokiej prawdy? Może ona zmienić całe twoje patrzenie na życie, małżeństwo i rodzinę. Z pewnością tak się stało ze mną.

 

 

aracer.mobi

Po jednej piosence na raz

Logo_Menconi

01 Stycznia 2005

Poniżej znajdziecie prostą ilustrację tego, w jaki sposób jesteśmy gotowi do zaakceptowanie wszelkiej pustki, jeśli jest nam podawana w małych porcjach. Jest wiele piosenek, które są bardziej obrazowe, lecz każda z wymienionych tutaj łamała pewne bariery, które społeczeństwo uznawało w tamtym czasie za właściwe.

  • 1964 – The Beatles śpiewali „I Wanna Hold Your Hand„, – „Pragnę trzymać cię za rękę”. Ten tekst i postawa sugerująca pewną fizyczną napastliwość była w porządku, bez jakiegoś emocjonalnego oddania. Dziś jest to całkiem niewinna piosenka, lecz wtedy, w 1964 roku była znacznym odstępstwem od tego, co było do przyjęcia
  • 1967 – Rolling Stones śpiewali „Let’s Spend the Night Together” – Spędźmy tą noc razem. Stonsi byli jeszcze bardziej napastliwi. Sugerowali uprawianie seksu, mówiąc o wspólnym spędzeniu nocy. Było to tak wielkim skokiem wobec tego, co było społecznie do przyjęcia, że Ed Sullivan zmienił tekst na „Let’s Spend the Time Together” (Spędźmy nieco czasu razem), po to, aby można było wykonywać ten przebój w jego bardzo popularnym rewiowym programie telewizyjnym. Zaledwie kilka lat wcześniej Everly Brothers śpiewali, że martwią się, że reputacja zostanie zniszczona jeśli ktoś się dowie, że byli zbyt długo poza domem. Teraz Rolling Stones właśnie wychodzili z domu mówiąc, spędźmy całą noc razem. Od tej chwili piosenki stawały się coraz bardziej sugestywne.
  • 1976 – Rod Stewart śpiewał „Tonight’s The Night” (Dziś jest ta noc)  W tej piosence, Steward nie chciał do uprawiania seksu żadnej „używanej” dziewczyny. Chciał dziewicy, aby poszła z nim na górę, i aby wszelkie jej zahamowania oszalały (dosł. „inhibitions run wild” – przyp.tłum.). Rezygnacja z dziewictwa w piosence była już teraz dopuszczalna, ponieważ miała dobry beat i myśleliśmy, że on był sexy.
  • 1981 – Olivia Newton-John śpiwała „Let’s Get Physical!” (Bądźmy cieleśni).Aż do tej chwili, uważano, że jesteś „łatwy” jeśli uprawiałeś(aś) seks przed ślubem. Olivia Newton-John wyglądała jak dziewczyna z sąsiedztwa („The Girl Next Door” – aluzja do komedii – przyp.tłum.), lecz był bardziej napastliwa niż chłopaki! Nie pozostawiła żadnych wątpliwości co do tego, jak cielesna chce być, przekazując w tekście, że chce pokazać „miłość” w pozycji horyzontalnej. Jeśli jest to w porządku dla „dziewczyny z sąsiedztwa” to musi być wszystko w porządku dla każdej innej dziewczyny.
  • 1987 – George Michael śpiewał I Want Your Sex!” (Chcę seksu z tobą).George Michael porzucił wszelkie formy subtelności. Żadnego romansu, po prostu seks! W tym czasie wielu chrześcijan usiłowało usprawiedliwić tą piosenkę, jako nadającą się do przyjęcia, ponieważ on stał za monogamią. Byli tak znieczuleni na grzech, że nie widzieli różnicy między monogamią (uprawianie seksu z jednym partnerem) a moralnością (czekanie ze współżyciem do ślubu!).)
  • 1991 – Color Me Badd sang „I Wanna Sex You Up!” (Chcę cię pobudzić seksualnie)To zaś było uważane za romantyczne. Naprawdę! Ta piosenka pokazuje to, co stało się normalne w społeczeństwie – całkowite pomieszanie i niezrozumienie, że uprawianie seksu i rozmowy o seksie były uważane za romantyczne.
  • 1994 – Nine Inch Nails śpiewał „I Wanna F*** You Like an Animal!” (Chcę cię wy… jak zwierzę!)Przy tak ogromnej, społecznie akceptowanej dezinformacji czym jest miłość i seks, już tylko niewielki krok był do takich sugerujących gwałt, napastliwych piosenek. Trent Reznor, lider Nine Inch Nails, był entuzjastycznie przyjmowany zarówmp za tą jak i innymi prowokującymi piosenki.
  • 1998 – Janet Jackson śpiwała „Tonight’s The Night!” Jak to możliwe, że ten tytułowy, dwudziestoletni przebój Roda Stewarda, mógł być tak okropny w wykonaniu tej słodkiej, dobrze wyglądającej dziewczyny? W porównaniu z tym, co jest teraz popularne, musi być uznane za mdłe. Tak? Poczytaj tekst. Jest to piosenka, która była pierwszą popularną piosenką o lesbijskim seksie : „Chodź mała dziewczynko, niech twoje zahamowania oszaleją”

Przeszliśmy daleką drogę, dziecino! Przypominam sobie, jak mówiłem do słuchaczy w 1973 roku, że nie mogłem sobie wyobrazić piosenek gorszych niż zespołu Black Sabbath mówiących na temat okultyzmu. Gdy to czytasz, to już uważa się, że każda piosenka i wszelka forma perwersji nadaje się do przyjęcia.

Jak to się stało?

Po jednej piosence na raz.

topod

Zazdrosny Bożą zazdością

Logo_Frangipane

…dla Boga liczy się to, gdy nasza wiara i działania mają głębokie korzenie, nawet jeśli ujawniają się w prosty sposób.

„Ty tolerujesz” (pozwalasz – przyp.tłum.)

Miałem jedną godzinę wolną przed wejściem na samolot. Ponieważ miałem zamiar zmienić starzejącego się laptopa, postanowiłem kupić jakiś magazyn komputerowy i poduczyć się samemu przed pojęciem decyzji. Gdy wszedłem do sklepu z gazetami, poprosiłem obsługę, muzułmankę z zasłonięta twarzą, aby mi pomogła. Skierowała się w milczeniu w stronę odpowiedniego stoiska. Niemniej, po drodze musieliśmy przejść obok rzucających się w oczy półek z „męskimi” magazynami, które wszystkie miały skandalicznie nieprzyzwoite okładki.
Czułem się szczerze zażenowany z dwóch powodów. Po pierwsze: jestem mężem Bożym, starającym się żyć w pełni Ducha Świętego, a jednak najlepsze, co mogłem zrobić to zwyczajnie odwrócić wzrok od obraźliwych półek. Po drugie: byłem poirytowany tym, że przy całym Chrystusowym autorytecie danym kościołowi, sklepy ciągle mogą odważnie i publicznie wystawiać to poniżające zepsucie. Przed oczyma naszych dzieci, nastolatków, jak i dorosłych mężczyzn i kobiet, duch Izabel stoi na naszych skrzyżowaniach niepowstrzymany w swych wysiłkach, aby pochwycić w niewolę naiwnych.

Zapłaciłem za magazyn i wychodząc ze sklepu usłyszałem, jak Duch Święty przypomina mi Słowo z Obj. 2:20. Jest tam napisane: „Lecz mam ci za złe, że pozwalasz niewieście (tolerujesz niewiastę – przyp. tłum.) Izabel, która podaje się za prorokinię, i naucza, i zwodzi moje sług, uprawiać wszeteczeństwo i spożywać rzeczy ofiarowane bałwanom.”

Osobiście nie tolerowałem tego ducha w tym sensie, że wziąłem jeden z tych magazynów czy zrobiłem coś z niemoralnego, demonicznie inspirowanego impulsu – odwróciłem swój wzrok od złego. Nie to mówił Pan, lecz szczególny nacisk położył na dwóch słowach „ty tolerujesz”. Tolerować, oznacza: „pozwalać, bez zakazywania czy sprzeciwu; zgadać się”. Przyszło mi do głowy, że pierwotnie upomnienie Jezusa nie dotyczyło tych, którzy związaniu duchem Izabel, lecz przywódców, którzy tolerowali jego wpływy. Pamiętajmy o tym, że napomnienie było skierowane do „anioła kościoła w Tiatyrze”. Słowo „anioł” oznacza „posłańca” i może być użyte zarówno w stosunku do anioł, jak i do człowieka w zależności od kontekstu (Jan Chrzciciel był „posłańcem”, „angelos”, posłanym przed Panem.) Zatem, podobnie jak wielu, wierzę, że słowa Jezusa skierowane do kościołów nie były przeznaczone dla „aniołów”, lecz do biskupów czy apostolskiej władzy w każdym wymienionym kościele (W Jerozolimie to mógł być Jakub, a w Efezie prawdopodobnie Tymoteusz). Jezus uważał tego przywódcę, wraz z duchową radą pastorów i starszych, za najbardziej wpływową w duchowej rzeczywistości grupę na tym obszarze. A jednak, w Tiatyrze, wola przywódców kościoła została unieruchomiona, co spowodowało, że reprezentanci Chrystusa tolerowali („pozwalali”) ducha Izabel w kościele.

Oczywiście, Jezus mówi tutaj do liderów kościoła, nie do przywódców światowego systemu, a ja byłem poza kościołem. Jednak Chrystus wzywa nas, abyśmy byli solą i światłem dla świata. Nigdy nie mówi nam, abyśmy szli na kompromis. Jego kościół jest wyposażony w Jego autorytet, abyśmy, jako przedstawiciele Chrystusa, mogli w faktycznie sposób oddziaływać z samą materią rzeczywistości. Pan mówi, że cokolwiek zwiążemy (dorzucimy) na ziemi, będzie związane i w niebie i cokolwiek rozwiążemy na ziemi, będzie rozwiązane w niebie (Mat. 16:19), mamy więc ciągle odpowiedzialność za to, aby starać się o przemianę naszej kultury dla Chrystusa.

Gdy samolot był gotowy do lotu, ciągle zastanawiałem się nad duchowymi sprawami, które Pan wzbudził i doszedłem do wniosku, że muszę zająć bardziej widoczne stanowisko przeciwko postępom piekła w moim świecie. Gdy więc samolot wylądował na następnym lotnisku, celowo szukałem stoiska z gazetami. Tam, na samym środku głównego przejścia, miedzy dwoma wejściami, na najbardziej wystawionym na widok stoisku, znajdowały się magazyny pornograficzne. Tutaj stoisko było większe, były tam też książki i różne prezenty. Szybko znalazłem sprzedawczynię i, gdy miała wolną chwilę, podszedłem do niej ze swoim zmartwieniem. Powiedziała, że wydawca tych męskich magazynów zapłacił za najbardziej rzucające się w oczy miejsce na stoisku. Zrozumiałem, że one nie może tego zmienić, więc poprosiłem, żeby przekazała sprawę swoim szefom. Wtedy powiedziałem jej, że jest morze zmian w Ameryce: chrześcijanie nie będą już więcej milczeć wobec tego materiału nieustannie wystawianego na widok naszych dzieci i nas samych. Nigdy nie przestałem się uśmiechać czy kochać, lecz postawiłem sprawę jasno, że ja, choćby jeden, nie będę tolerował tego wpływu Izabel na moje środowisko. .

Możesz być pewny, że ciągle trwam w pościgu za dojrzałością podobieństwa do Chrystusa. Tak, Jezus powiedział, że świat go nienawidzi, ponieważ ON świadczy o tym, że „jego uczynki są złe” (Jn 7:7). Gdzieś w pełnym spektrum upodabniania się do Chrystusa, musimy zaadoptować Jego stosunek do świata wokół nas, nie tracąc równocześnie Jego miłości do ludzi.

Można też powiedzieć, że konfrontowanie się ze złem jest bardzo odległe od prawdziwej duchowej mocy. Być może, lecz niektóry działania, jakkolwiek małe mogą się wydawać, są bardzo ważne dla Boga. Jeden z najpotężniejszym żołnierzy Dawida, stał się znanym bohaterem, dlatego że stał i bronił małego kawałka pola (2 Sam. 23:11-23). Jego odwaga przyniosła ogromne zwycięstwo dla Pana.

Widzicie, dla Boga liczy się to, gdy nasza wiara i działania mają głębokie korzenie, nawet jeśli ujawniają się w prosty sposób. Faktycznie, kilka miesięcy temu zauważyłem, że historycznie konserwatywny Reader”s Digest, najbardziej rozpowszechniony magazyn na świecie, zaczął wprowadzać „pikantne” reklamy. Napisałem do nich pełen szacunku email, aby jeszcze raz rozważyli korzystanie z tych reklam. Dwa dni później otrzymał odpowiedź od redaktora naczelnego, który przepraszał i obiecywał, że nigdy więcej nie zobaczę ponownie czegokolwiek, co sugerowało by zmysłowość, o co właśnie chodziło.

Może ktoś twierdzić, że to nie jest to takie samo błogosławieństwo, jak przyjście duszy do Chrystusa. Tak, lecz jeśli ktoś nie może przyjść do Chrystusa, dlatego że jest utrzymywany z dala przez warownię niemoralności? Czasami trzeba się bardziej potrzebna jest konfrontacja z niektórymi sprawami niż podejmowanie prób dostosowania się do nich.

Zazdrosny Boża zazdrością
Zanim Izrael wszedł do Ziemi Obiecanej, mężczyźni zostali zwiedzeni przez córki Midianitów, w wyniku czego zginęło 24.000 ludzi. Gdy Mojżesz z Aaronem stanęli między żywymi i martwymi modląc się, Pinehas, wnuk Aarona, wziął włócznię, poszedł za Izraelitą, który wziął sobie do namiotu Midianitkę i zabił ich oboje. Oczywiście, nie uważam, że należy zabijać ludzi, lecz faktem jest, że plaga jak spadła na synów Izraela ustała. Pan powiedział Mojżeszowi, że Pinehas „odwrócił Mój gniew od synów Izraela„. W jaki sposób? W taki, że „był zazdrosny Moją zazdrością” (tylko angielskie przekłady mają taki zwrot „was jealous with My jealusly” – przyp. tłum.)* (Liczb. 25:11).

Umiłowani, pamiętajcie, że gdy Pan ostatecznie wprowadzał Izraela do Kanaanu, powiedział im, że ich zwycięstwa będą się odbywały „powoli”. Oczywiste, że nie zmienimy całego świata naraz, lecz bądźmy uparci, nawet jeśli zamiany, które wywołujemy są małe. Bóg spogląda! Czy to, gdy zajmujemy swoje stanowisko w supermarkecie czy w lokalnej szkole, nigdy nie jest za późno na przebudzenie. I rzeczywiście, Jezus powiedział, że gdyby te cuda, które czynił miały miejsce w Tyrze i Sydonie, to pokutowały by one w „prochu i popiele” (Mat. 11:21-23). Zdobądźmy zatem serce Chrystusa.

Bądźmy zazdrośni Jego zazdrością.
– – – – – – – – – – – —
* Według przekładu Biblii Warszawskiej jest:
…..okazał wśród nich gorliwość o mnie, tak iż nie wytępiłem synów izraelskich w zapalczywości mojej„.раскрутка сайта ucoz бесплатно

Czy powtórne małżeństwo jest dopuszczalne?

Brown Tom

Mam takie pytanie, na które nikt do tej pory nie odpowiedział mi satysfakcjonująco. Znam kilku chrześcijan, którzy się rozwiedli i ponownie zawarli małżeństwo. Czy to jest w porządku? Wiem, że Jezus powiedział, że dwoje ludzi nie powinno się rozwodzić z wyjątkiem przypadku, gdy zachodzi niewierność małżeńska. Lecz jeśli już jesteś rozwiedziony czy nigdy nie wolno ponownie wejść w związek małżeński?

Odpowiedź:

Wiele chrześcijańskich denominacji nie pozwala na ponowne małżeństwo, o ile nie jest zawierane z tym samym partnerem, z którym nastąpił rozwód. Przyczyną tego jest błędna interpretacja wersu z Ewangelii Mateusza 19:9:  A powiadam wam: Ktokolwiek by odprawił żonę swoją, z wyjątkiem przyczyny wszeteczeństwa, i poślubił inną, cudzołoży, a kto by odprawioną poślubił, cudzołoży.

Bez zbadania kulturalnego podłoża czy skorzystania ze zdrowego rozsądku, na pierwszy rzut oka wydaje się, że Jezus sprzeciwia się wszelkim ponownym małżeństwom, zatem uważa po prostu wszelkie takie związki za cudzołóstwo. Gdyby tak miało być w tym przypadku, to czy możesz sobie wyobrazić jak niewypowiedziany ból zadawało by to rozwiedzionym. Gdyby nie wolno im było nigdy więcej ponownie zawrzeć małżeństwa to byliby skazani na życie w samotności, desperacji i zmysłowe pokusy.

Nawet Kościół Katolicki, który interpretuje ten fragment jako zakaz wszelkich powtórnych małżeństw, był kreatywny w zajmowaniu się tym problemem, że stworzył doktrynę „unieważnienia”. Jest to deklaracja, że małżeństwo w rzeczywistości nie istniało, czy też nie zaczęło się. Wielu katolików po to, aby ponownie zawrzeć małżeństwo w kościele, prosi o unieważnienie tego pierwszego. Jeśli zostanie ono przyznane to Kościół Katolicki może udzielić ślubu, ponieważ z ich punktu widzenie, poprzednie małżeństwo przede wszystkim nigdy nie istniało, a zatem, nowe małżeństwo jest pierwszym.

Protestanci nie wykazali się taką kreatywnością i zazwyczaj utykają na swojej twardej interpretacji. Widziałem duchownych, którzy – z powodu swojego współczucia i pragnienia, aby ludzie byli szczęśliwi – bardzo chcieli udzielić ponownego ślubu jakiejś parze, lecz ze względu na poprzednie małżeństwo jednego z nich, nie mogli tego zrobić. Często, przysyłali ich do mnie, ponieważ wiedzieli, że ja udzielę im ślubu. Nawet brali udział w takim ślubie i składali gratulacje, lecz z powodu rygorystycznych przepisów ich kościoła, sami nie mogli. Z pewnością musieli myśleć, że coś jest nie źle z ich kościelnymi prawami, lecz nie wiedzieli jak odpowiedzieć na obiekcje wobec powtórnego małżeństwa. Jak zatem możemy znaleźć sens tego fragmentu? Odpowiedź nie jest rzeczywiści tak skomplikowana jak by się to na początku wydawało. Ponowne małżeństwo nigdy nie stanowiło problemu dla Żydów i w czasach Jezusa każdy Źyd, mógł swobodnie ponownie ożenić się, jeśli tylko miał prawny rozwód. Tak samo jest w większości współczesnych kultur. Jeśli zatem oboje są po legalnym rozwodzie to taka para może ponownie wziąć ślub, nie ma problemu. Problemem jaki widział Jezus w prawie rozwodowym, jak w każdym prawie, jest to, że nie dotyka ono motywacji. Prawo nie jest w stanie zmienić serca człowieka. Jezus powiedział ludziom, że Bóg nigdy nie planował tego, aby rozwód w ogóle miał miejsce, zatem w ogóle nie przewidział miejsca na rozwód. To z kolei zmusiło faryzeuszy do zadania Panu pytania (19:7-8):

Mówią mu: Czemuż jednak Mojżesz nakazał dać list rozwodowy i odprawić? Rzecze im: Mojżesz pozwolił wam odprawiać swoje żony ze względu na zatwardziałość serc waszych, ale od początku tak nie było.

Jezus ukazał przyczynę rozwodu, którą było zatwardziałość serc. Jezus zmusił człowieka do tego, aby się przyjrzał swoim motywacjom wobec rozwodu. Jaka jest główna przyczyna tego, że chcą się rozwieść. W czasach Jezusa, podobnie jak i współcześnie, wielu mężczyzn często rozwodziło się ze żonami po to, aby ożenić się ze swymi kochankami. Cudzołóstwo było złe, zatem Żydzi, aby uniknąć lub zakończyć afery z cudzołóstwem często rozwodzili się z żonami, aby ożenić się z „oczekującą niewiastą”. Jezus mówił, że Bóg zna ich serca i motywacje, i że wie o tym, że oni wykorzystują z prawo rozwodowe, aby zdobyć nowe żony. Mówił więc im, że jeśli poślubisz swoją kochankę, to nadal jesteś cudzołożnikiem, ponieważ żaden kawałek papieru nie może zakończyć cudzołóstwa. Byli cudzołożnikami jeszcze przed rozwodem a zatem rozwód nie kończył cudzołóstwa, a zamiast tego nowe małżeństwo było po prostu kontynuacją tego cudzołóstwa. Niestety wielu interpretatorów Biblii błędnie wyciągnęło wniosek, że wszelkie powtórne małżeństwo jest cudzołóstwem. Często uważają, że Jezus mówi: „Jeśli rozwiedziesz się ze swoją żoną i później spotkasz kogoś, kto cię pokocha, to nie możesz wziąć z nim ślubu, ponieważ było by to cudzołóstwo”. Nie! Jezus używał małżeństwa i cudzołóstwa w tym samym kontekście. Rozwód miał na celu ponowne małżeństwo. Moglibyśmy we właściwy sposób: „Powiadam wam, że każdy kto rozwodzi się ze swoją żoną, z wyjątkiem cudzołóstwa, po to, aby ożenić się z inną kobietą, popełnia cudzołóstwo”. Myślę, że to ma więcej sensu niż niektóre legalistyczne, niewrażliwe interpretacje, które uniemożliwiają rozwiedzionym ponowne związki.

Spójrzmy teraz na to, co mówi Paweł na temat małżeństwa. Paweł, wyjaśniając co chrześcijanin powinien zrobić, gdyby musiał się rozwieść, używa słów Jezusa (1 Kor. 7:11): „ a jeśliby opuściła, niech pozostanie niezamężna albo niech się z mężem pojedna; niech też mąż z żoną się nie rozwodzi.

Paweł mówi tutaj, że rozwiedziona żona, powinna pozostać niezamężna. (Interesujące jest to, że Paweł nie daje podobnego polecenia nieżonatym mężom, choć, jak sądzę, powinno się przypuszczać, że miał to samo na myśli dla mężów.) Teraz, przyjrzyjmy się słowu „pozostawać”, ponieważ Paweł pisze, że powinna „pozostać” niezamężna. Greckim odpowiednikiem „pozostać” jest meno i jest interesujące to, że nie jest ono używane w Biblii koniecznie w stosunku do stanu trwałego. W tym samym rozdziale mówi tak (7:20-21): „Niech każdy pozostanie w tym stanie, w jakim został powołany. Zostałeś powołany, będąc niewolnikiem? Nie trap się tym; ale jeśli możesz stać się wolnym, raczej korzystaj z tego”. Zatem niewolnik ma „pozostać” niewolnikiem, lecz nie koniecznie przez całe życie, może swobodnie zmienić swój status i stać się wolnym człowiekiem. Paweł używa również tego samego słowa dla ludzi w pozostających w związku małżeńskim i samotnych (7:24): „Bracia, niech każdy pozostanie przed Bogiem w tym stanie, w jakim został powołany”, po czym daje przykład tego, co ma na myśli i bezpośrednio stwierdza, że małżeństwo nie jest grzechem. Czytamy o tym w 1 Kor. 7:27-28 : Jesteś związany z żoną? Nie szukaj rozłączenia. Nie jesteś związany z żoną? Nie szukaj żony. A jeśli się ożeniłeś, nie zgrzeszyłeś, a jeśli panna wyszła za mąż, nie zgrzeszyła; ….

Kto nie zgrzeszył biorąc ślub? Zarówno dziewica (panna) jak i osoba uwolniona od zony, nie zgrzeszyli. Dziewica (panna) to osoba, która nigdy nie była w stanie małżeńskim; a człowiek nie związany z żoną to ktoś, kto był żonaty i otrzymał rozwód. Wyraz „uwolniony” (nie związany) jest używany na określenie „rozwiedziony”. Paweł wyraźnie stwierdza, że żadna z tych osób nie zgrzeszyła wychodząc za mąż, bądź żeniąc się. To wystarczająco zdecydowanie wyjaśnia, że Paweł nigdy nie postrzegał powtórnego małżeństwa jako grzechu.

Paweł nauczał na temat rozwodu i ponownego małżeństwa dokładnie tego samego, co Jezusa. Mówił, że jeśli jesteś rozwiedziony to pozostań sam – i tak ma być, aż do chwili, gdy Bóg powoła cię do małżeństwa. Mówi: „nie spiesz się do nowego związku po rozwodzie, zamiast tego, bądź cierpliwy dopóki Bóg nie przyprowadzi ci współmałżonka. Również Paweł jest zainteresowany motywacjami ludzkimi. Nie chce, aby ludzie rozwodzili sie „po to”, aby poślubić kogoś innego, ponieważ to byłoby cudzołóstwo. Podsumowanie: Bóg nienawidzi rozwodu, a nie małżeństwa. Bóg wierzy w małżeństwo, a nawet, w ponowne małżeństwo tych, którzy się rozwiedli. Błędem jest kierować ludzi rozwiedzionych na wyspę celibatu. Zamiast tego, powinniśmy cieszyć się, gdy ludzie biorą ślub, bez względu na przeszłość. Bóg przebacza, zatem dlaczego miałby zatrzymywać przeciwko komuś przeszły rozwód? Jeśli rzeczywiście wierzymy, że Bóg przebaczył ludziom ich rozwód to dlaczego ciągle zatrzymujemy go przeciwko nim, nie zgadzając się na kościelny ślub? Problemem jest powierzchowne czytanie Pisma i, oczywiście, dodane kościelne, dogmatyczne zasady, które utrzymują ludzi w więzach.

Martwi mnie to, że wielu użyje mojej odpowiedzi do usprawiedliwienia rozwodu. Mogą oni powiedzieć: „W porządku, mogę się rozwieść z żoną czy mężem, aby poślubić moją prawdziwą miłość”. Chwileczkę! Bóg zna twoje serce, Jego nie możesz oszukać. Nie bierzesz rozwodu po to, aby poślubić kogoś innego – o tym już mówiliśmy. W innym artykule omówię ważne przyczyny ku temu, aby trwać w małżeństwie, lecz na teraz, mam nadzieję, że odpowiedziałem na twoje pytanie.

———————-

Meno jest użyte w następujących fragmentach: Mat 10:11; Łuk 24:29; Jn 1:39; Jn 4:40; i Apok. 17:10. Pomimo, że ten wyraz może być użyty do wyrażenia stanu trwałego, powyższe wersety wykazują, że nie zawsze tak jest. Bez względu na to, jak użyto tego słowa w różnych fragmentach to jego kontekst decyduje o znaczeniu, a zatem, co ważniejsze, Paweł używa go w 1 Kor. 7 w znaczeniu: „czekać, lecz niekoniecznie do końca życia”.

(Od tłumacza – dodałem poniższe cytaty z innych przekładów tego fragmentu):

Biblia Gdańska:

Przywiązałeś się do żony, nie szukajże rozwiązania; rozwiązanyś od żony, nie szukajże żony. (28) A jeźlibyś się ożenił, nie zgrzeszyłeś; jeźliby też panna szła za mąż, …

Biblia Brzeska:

Jesteś obowiązan żoną? Nie szukajże rozwiązania. Jesteś rozwiązany od żony? Nie szukajże żony. A jeślibyś się też ożenił, nie zgrzeszyłeś, jeśliżby też panna szła za mąż, nie zgrzeszyła,

Przekład Nowego Świata:

Jesteś związany z żoną? Przestań szukać uwolnienia. Jesteś uwolniony od żony? Przestań szukać żony. Ale nawet gdybyś zawarł związek małżeński, nie popełnisz grzechu, jeśli ktoś w stanie dziewiczości zawrze związek małżeński, nie popełni grzechu.

Tom Brown

P.O. Box 27275 El Paso,

TX 79926 (915) 857-0962

продвижение

Królestwo niewzruszone

Logo_Frangipane

Coś się dzieje na Ziemi. Potężne trzęsienia ziemi, ogromne liczby zabitych, niespotykane sztormy. Może to wszystko przypadek, lecz nic nie mogę poradzić na to, że przychodzą mi do głowy słowa Pana…

Kiedy ziemi się trzęsie

Gdy zbliża się koniec roku 2005, trudno nie być poruszonym przez dwa potężne trzęsienia ziemi, które w tymże roku się wydarzyły. Pamiętaj, że stało się to zaledwie w dwanaście miesięcy po tym, jak południowo azjatyckie Tsunami przewaliło się przez Ocean Indyjski, niespodziewanie uderzając na wybrzeża dziewięciu krajów. Ponad 250.000 ludzi zginęło, następne miliony pozostały bezdomne i w żalu. Naukowcy mówią nam, że ten ogromny kataklizm nie tylko zmienił Azję, lecz spowodował, że faktycznie zachwiała się oś planety. Lecz fizyczne wstrząsanie jeszcze nie skończyło się; dziewięć miesięcy później uderzyło następne niszczące trzęsienie, tym razem w Pakistanie. W październiku, Kaszmirze został wstrząśnięty trzęsieniem o sile 8.2, które zabiło prawie 90.000 ludzi, a miliony pozostawiło znów bez dachu nad głową i schronienia.

Jakby tych głównych trzęsień było mało, w ciągu ostatniego roku widzieliśmy niespotykane zachwiania pogody. Atlantycki sezon huraganowy 2005 był świadkiem dwudziestu sześciu nazwanych sztormów. Trzynaście z nich przekształciło się w śmiertelne huragany, siedem z nich urosło do kategorii katastrof trzeciej lub wyższej kategorii. Zniszczenie Nowego Orleanu i miast wybrzeża Missisipi i Alabama przechodziło ludzkie pojęcie. Coś się dzieje na Ziemi. Potężne trzęsienia ziemi, ogromne liczby zabitych, niespotykane sztormy. Może to wszystko przypadek, lecz nic nie mogę poradzić na to, że przychodzą mi do głowy słowa Pana: „Jeszcze raz wstrząsnę nie tylko ziemią, lecz i niebem” (Hebr. 12:26). Z pewnością pojawia się potężne trzęsienie wśród narodów.

Jezus ostrzegał, że „wielkie trzęsienia” będą częścią różnorodnych, naturalnych katastrof, które nazwał „bólami porodowymi”, a które mają za zadanie wprowadzić czasy końca (Łuk 21:11; Mat 24:8; Mk 13:8). Innymi słowy, Pan powiedział nam, żebyśmy oczekiwali tego, że wzrośnie liczba naturalnych nieszczęść zarówno co do wielkości jak i częstotliwości, jakby sama Ziemia wzdragała się przeciwko wadze grzechu. Jak powiedział Izajasz: „… ziemia zadrży w posadach, . . . w kawałki rozpadnie się ziemia (ponieważ) zaciążyło na niej jej przestępstwo…” (Iz. 24:19-20).

Jeśli rzeczywiście żyjemy w ostatniej dekadzie tego obecnego wieku, nie powinniśmy oczekiwać tego, że pozostanie cicha i spokojna. Wierzę, że Bóg używa tych katastrof, aby przyciągnąć tłumy do Siebie, lecz powinniśmy być świadomi tego, że bardzo się to rozmnoży.

Duchowe wstrząsanie

Gdy nieszczęścia wzrastają, wzrasta też strach, lecz tak nie powinno być z nami, ponieważ to właśnie w takim czasie Pan obiecał, że rządzące moce ciemności zostaną wstrząśnięte ze swoich pozycji wpływów i rządzenia. Pan „wstrząśnie nie tylko ziemią, lecz również niebem” (Hebr. 12:26). Ten werset odnosi się nie do najwyższego nieba, gdzie mieszka Bóg. Wspomniane tutaj niebiosa odnoszą się do duchowej rzeczywistości, znanej również jako „miejsca niebieskie” w innym miejscu Biblii (Ef. 3:10). Te „miejsca niebieskie” reprezentują duchowy wymiar, w którym „zwierzchności,.. światowe siły ciemności… duchowe moce zła” wykonują swoją władzę nad narodami (Ef. 6:12).

Więc, Pan mówi przez Izajasza: „I stanie się w owym dniu, że Pan nawiedzi wojsko górne w górze, a królów ziemi na ziemi” (Iz. 24:21). Ostatnie wielkie trzęsienia wpłyną zarówno na naturalną jak i duchową rzeczywistość. Podobnie ostrzegał Jezus, że w czasie ostatecznym: „moce nieba i ziemi zostaną poruszone” (Mat. 24:29).

W rzeczywistości odbywa się obecnie „wojna w niebie” (Obj. 12:7). Pamiętaj, wstrząsanie tymi mocami oznacza „usunięcie” ze swego miejsca wpływów i rządów (Hebr. 12:27). Innymi słowy, każda demoniczna warownia, która uniemożliwia pojawienie się królestwa Bożego na ziemi będzie ostatecznie skonfrontowana z mocą i autorytetem niebios!

Wielu może nie zgadzać się: „To są rzeczy, które odnoszą się do czasu ostatecznego”. Tak, koniec tych dwustronnych wstrząsów – rzeczy ziemskich i niebieskich – nie nadejdzie przed powrotem Pana. Niemniej, ja wierzę, że już w pewnym stopniu się to zaczęło. Zastanów się nad byłym Związkiem Radzieckim. Jest to największe geograficzne imperium w historii całego świata; jego moc militarna było ponad wszelką miarą. ZSRR przysięgał ateizm w swej naturze i szerzył ateizm wśród narodów, na które miał wpływ.

A jednak w zdumiewające i niepojęcie skomplikowany wyraz Bożej woli, że Wszechmocny osądził duchowe moce rządzące sowiecki komunizmem. Bez dzikiej rewolucji, bez powstania czy wojny nagle, w dramatycznych okolicznościach Związek Radziecki rozpadł się. Lecz nie tylko to wielkie imperium zapadło się, gdy 25 grudnia 1991 roku Michaił Gorbaczow zrezygnował jako Prezydent Związku Sowieckiego, skutecznie kończąc istnienie Sowieckie Partii Komunistycznej. Następnego dnia sowiecki parlament uznał rozpad imperium. [Reference.com/Encyclopedia/History of the Soviet Union (1985-1991)]

Jaki potężny i trwały znak! W dniu Bożego narodzenia, w dniu, w którym obchodzimy narodziny Jezusa Chrystusa, demoniczne moce rządzące ZSRR zostały wstrząśnięte i obalone ze swego miejsca! Czy ostateczna konfrontacja Pana przeciwko duchowym mocą zła może być bardziej znacząca? Od upadku komunizmu misjolodzy mówią nam, że więcej ludzi przyszło do Chrystusa na świecie niż w było wszystkich razem wziętych od pierwszego wieku. Jakaś zła moc spadła ze swego miejsca władzy i od tej pory miliony ludzi weszło do Królestwa Bożego (Czy ktoś krzyczy w tym miejscu?)

Choć fizyczny świat cierpi z powodu tych bólów porodowych, wierzę, że będziemy świadkami upadku innych większych „zwierzchności” w równie dramatyczny sposób. Potężna blokada rządząca islamem zostanie usunięta,i nastąpi niespodziewany lecz znaczący przełom i miliony muzułman otworzy się na ewangelię. Jest to jedna z frontowych modlitw jakie Bóg stawia przed nami. Końcem tego będą setki milionów muzułman przychodzących do Chrystusa jak ich Zbawiciela. Jest to podstawowy powód naszej modlitwy o narody walczące z radykalnym Islamem.

Będziemy również świadkami upadku głównych mocy demonicznych w USA. Wierzę, że już teraz jest pewne poważne pęknięcie w warowni rządzącej homoseksualizmem. Pomimo bezczelnej publicznej twarzy, są wśród społeczności gejów tacy, którzy są ciągle duchowo wrażliwi. Oni mają świadomość tego, że dokładnie w tym samym czasie, w którym wyznaczyli swoje wielkie obchody dekadencji, dwa wielkie huragany ryczały w ich głównych miastach (New Orlean i Key West). Wiedzą wewnętrznie, że Bogu nie podoba się ich styl życia.

Wierzę również, że nie będzie potrzeba już długiego czasu na to, aby pojawiły się w USA poważne restrykcje dotyczące aborcji. Ta demoniczna moc, która zaślepiła twórców prawa i sędziów, zostanie złamana. Módlmy się zatem nadal za sędziego Sądu Naczelnego, aby wyznaczył tych, którzy staną za życiem jak i boją się Boga.

Wydaje mi się, że żyjemy w czasach, gdy co najmniej na pewnym poziomi „moce niebieskie” są wstrząsane. Nasze modlitwy i osobiste zaangażowanie w życiowe sprawy grają główną rolę w obalaniu tych mocy ciemności. Jeśli nie zaprzestaniemy modlitwy, będziemy oglądać znaczące zmiany, zachodzące przed naszymi oczyma.

W końcu, pamiętajmy o tym, że nawet wtedy, gdy rzeczy na ziemi i w niebie są obalane, my sami otrzymaliśmy „królestwo niewzruszone” (Hebr. 12:28-29). Umiłowani, Bóg ma królestwo niewzruszone, do którego nas wzywa. Jest to to samo miejsce, w którym rządzi Jezusa jako Król, z powodu którego każdego kolano na niebie i ziemi ugnie się.

продвижение сайта запросам

Dwie i tylko dwie rzeczy

Logo_Frangipane

Tak wiele rzeczy zajmuje nasz umysł; tak wiele książek, przykładów, tak wiele dobrego nauczania zasługuje na naszą uwagę, które mówią: „tutaj jest prawda”. Niemniej przez ostatnie lata mojej służby Pan poprowadził mnie do szukania dwóch rzeczy i tylko dwóch: aby znać serce Boga w Chrystusie i aby znać swoje własne serce w świetle Chrystusa.

Poznanie serca Boga

Szukam Boga starając się poznać Go i głębokość Jego miłości wobec Jego ludzi. Chcę znać serce Chrystusa i współczucie, które Go motywuje. Pismo pokazuje to wyraźnie: Jezus kochał ludzi, ewangelia Marka opowiada nam, że nauczał i uzdrawiał tłumy przez długi czas i ludzie zgłodnieli. W swym współczuciu Chrystus widział ich jako „owce, które nie mają pasterza” (Mk 6:34). Jemu nie wystarczało uzdrawianie i nauczanie; osobiście zatroszczył się o każdego z nich. Ich fizyczne dobre samopoczucie, nawet to dotyczące jedzenia, było dla Niego ważne.

Chłopiec, który miał pięć bochenków chleba i dwie ryby dał wystarczająco wiele, aby Jezus mógł dokonać następnego cudu, lecz Jezus, który pragnął dokonać tego cudu, musiał zrobić to poprzez Swoje zmęczone ciało. Zastanów się: Chrystus wyprowadził uczniów na odpoczynek: „Tak wielu bowiem przychodziło i odchodziło, że nawet na posiłek nie mieli czasu” (Mar 6:31, BT)

Zobacz: Jezus osobiście przyszedł, aby się modlić i aby byli wzmocnieni. W tym samym tygodniu, wcześniej, Jan Chrzciciel, zwiastun Jezusa, został ścięty przez Heroda. To w stanie emocjonalnego i fizycznego wyczerpania Jezus nakarmił tłumy – nie tylko raz lecz lecz dawał wszystkim: „łamał chleby i dawał, aby kładli przed nimi” (Mk 6:41).

Tysiące mężczyzn, kobiet i dzieci, wszyscy „zjedli i nasycili się” (w. 42)! O, serce Jezusa! Cud był przeznaczony dla nich, lecz nic nie czytamy o żadnym cudzie, który Go podtrzymywał, a była to tylko Jego święta miłość, która nieustannie podnosiła Jego zmęczone ręce z kolejnym kawałkiem chleba i rybą. Wraz z rosnącym osłabieniem, On udzielał innym, aby mogli być wzmocnieni.

Jeśli więc mój wyścig polega na poznaniu GO, to muszę zdawać sobie sprawę z tego, że Jezus kocha ludzi – wszystkich ludzi a szczególnie tych ignorowanych przez społeczeństwo. Zatem, muszę dokładnie wiedzieć jak daleko Pan podróżowałby za człowiekiem, ponieważ to jest ta odległość, którą przebyłby ponownie do mnie. Rzeczywiście, muszę znać jego myśli dotyczące choroby, ubóstwa i ludzkiego cierpienia. Jako Jego sługa jestem zupełnie bezużyteczny w poznawaniu Go dopóki nie znam tych rzeczy. Jeśli mam rzeczywiście wykonywać Jego wolę to muszę znać Jego serce. Zatem, w moich studiach i czasie modlitwy szukam czegoś więcej niż poznania: szukam serca Bożego.


Poznanie naszego serca

W tym samym czasie, gdy zbliżam się do serca Bożego, sam ogień Jego obecności przynosi głębokie oczyszczenie we mnie. W ogromie Jego bogactwa ujawnia się moje ubóstwo. Jak napisał psalmista (Ps. 24.3-4): „Kto wstąpi na górę Pana, kto stanie w Jego świętym miejscu? Człowiek o rękach nieskalanych i o czystym sercu, który nie skłonił swej duszy ku marnościom i nie przysięgał fałszywie”.

Nawet nie możemy znaleźć góry Bożej a co dopiero wejść na nią, jeśli jest zwiedzenie w naszym sercu. Jak może ktoś służyć Bogu w świętym miejscu, jeśli jego dusza jest nieczysta? Tylko ci, którzy są czystego serca, Boga oglądać będą. Wejść do Boga znaczy chodzić w ogniu prawdy tam, gdzie wszelki fałsz jest z naszej duszy wydobywany. Aby mieszkać w świętym miejscu musimy być uczciwi nawet jeśli może wydawać się, że kłamstwo może nas uratować. Każdy krok wzwyż góry Bożej jest dążeniem duszy do większej przejrzystości, do bardziej doskonałego widzenia motywów naszego serca. .

To za tym Bożym wezwaniem w górę podążamy. Jednak, dusza w nas jest ukryta, kuląca się w strachu i ciemności, żyjąca w świecie nieprawdy i iluzji. To tego wewnętrznego człowieka, duszy Bóg chce zbawić. Czy odkryłeś już prawdę o sobie, o wewnętrznej osobie, którą tylko prawda może uwolnić? Tak, poszukujemy świętości, lecz prawdziwa świętość wyrasta stąd: pojawia się, gdy Duch Prawdy odkrywa ukryte miejsca w naszych sercach. Rzeczywiście, to prawdomówność prowadzi do świętości.

Boże, daj nam żarliwość o prawdę, abyśmy mogli stać w Twoim świętym miejscu!

Ludzie wszędzie przypuszczają, że znają „prawdę”, lecz nie ma w ich życiu ani świętości, ani mocy. Prawda musi być czymś więcej niż historyczną doktryną; musi być czymś więcej niż muzeum religijnej sztuki – wspominkami z czasów, kiedy Bóg działał. Prawda to poznanie Bożego serca takiego jakie objawione jest w Chrystusie i poznanie własnego serca w świetle Bożej łaski.

Jako członkowie ludzkiej rasy, jesteśmy omotani ignorancją. Rzadko kiedy znamy świat wokół nas, a jeszcze mniej wiemy na temat natury naszej własnej duszy. Nie zdając sobie z tego sprawy, gdy szukamy Bożego serca, szukamy też i naszego własnego. Ponieważ tylko znajdując Jego, odkrywamy siebie, ponieważ my jesteśmy „w Nim”.

Jednak, w tym procesie poszukiwania, gdy stawiam swoje serce przed Panem, to z poczuciem drżenia modlę się słowami króla Dawida: „ Badaj mnie, Boże, i poznaj serce moje, Doświadcz mnie i poznaj myśli moje! I zobacz, czy nie kroczę drogą zagłady, A prowadź mnie drogą odwieczną!” (Ps.139:23-24)

Zmyjmy kosmetykę z naszej duszy i spójrzmy na pozbawione ozdób własne serce. Wiem, że Bóg stworzył nas odwiecznie zupełnymi i doskonałymi w Chrystusie. Wierzę w to, lecz w pierwszych trzech rozdziałach Objawienia Jana Jezus nie mówi kościołom, że są „doskonałe w Jego oczach”. Nie! Objawił im ich prawdziwy stan; powiedział im o ich grzechach. Bez kompromisu wymagał od nich, aby byli zwycięzcami, każdy z nich w swych własnych, unikalnych i trudnych okolicznościach.

Podobnie jak te kościoły my sami musimy znać swoją potrzebę. Podobnie jak i one, nasze dusze, dla których pragniemy zbawienia, zamieszkują w światowym systemie, którego strukturą jest kłamstwo, iluzja i galopująca korupcja. Nasza stara natura jest jak dobrze ułożone buty, w których wypoczywamy; w ciele możemy znaleźć się natychmiast, nawet nie zdając sobie z tego sprawy. Przeciwnicy, którzy nas pokonują są ukryci i utajeni w nas! Tak więc, Duch Święty musi ujawnić naszych wrogów, zanim będziemy w stanie ich pokonać!

W sprawie ludzkiej natury prorok Jeremiasz napisał (Jer. 17:9): „Podstępne jest serce, bardziej niż wszystko inne, i zepsute, któż może je poznać?” W innej modlitwie Dawida odzywa się podobne wołanie (Ps. 19:13-14): „ Uchybienia – któż znać może? Ukryte błędy odpuść mi! Także od zuchwałych ustrzeż sługę swego, Aby nie panowali nade mną! Wtedy będę doskonały i wolny od wszelkiego grzechu”.

Mogą być w naszym wnętrzu takie błędy, które rządzą nami bez naszej świadomości. Czy zdajemy sobie sprawę z tego, jak wiele naszych działań jest manipulowanych przez próżność i pragnienie bycia akceptowanym przez innych? Czy zdajemy sobie sprawę z obaw i lęków, które nieświadomie wpływają na tak wiele naszych decyzji? Możemy mieć wiele słabości wewnętrznych, a jednak ciągle być pyszałkami czy też mieć zbyt słabe poczucie bezpieczeństwa, aby przyznać, że potrzebujemy pomocy.


Jeśli chodzi o nas samych to mamy tak wielkie mniemanie na temat tego,
o czym wiemy tak mało!

Nawet zewnętrznie, choć znamy naszą kamerową postawę czy wiemy jak wyglądamy, gdy się śmiejemy czy płaczemy, jemy czy śpimy, rozmawiamy czy jesteśmy rozgniewani? Fakt jest taki, że większość z nas nie ma pojęcia jak widzą nas inni, a jeszcze mniej wiemy o tym, jak wygląda nasze wnętrze przed Bogiem! Upadły proces naszego myślenia natychmiast usprawiedliwia nasze działania i racjonalizuje nasze myśli. Bez Ducha Świętego jesteśmy niemal bezbronni przeciwko naszym własnym wewnętrznym tendencjom do samooszukiwania się.

Jeśli, zatem, mamy być święci to przede wszystkim musimy wyrzec się fałszu. W świetle Bożej łaski, będąc usprawiedliwionymi przez wiarę i obmytymi przez krew Jezusa, nie musimy udawać sprawiedliwych. Musimy tylko stać się prawdomównymi.

Nie ma żadnego potępienia dla szczerego serca – żadnego sądu. Musimy tylko pokutować i wyznać nasze grzechy, aby zostały przebaczone i oczyszczone; jeśli kochamy prawdę zostaniemy uwolnieni od grzechu i samooszukiwania się. Rzeczywiście, musimy znać dwie i tylko dwie rzeczy: serce Boga w Chrystusie i nasze własne serce w świetle Chrystusa.

aracer

Namiot Zgromadzenia

Logo_Frangipane

Z natchnienia twego mówi serce moje: „Szukajcie oblicza mego!”  Przeto oblicza twego szukam, Panie. (Ps. 27:8).

Czasami Bóg wzywa nas, abyśmy zeszli z drogi rutyny naszego codziennego życia. Jest to szczególny okres, w którym Jego jedynym przykazaniem jest: „Szukaj oblicza Mego”. Ma wtedy do przekazania coś bardzo cennego i żywotnie istotnego, czego znane wzorce naszego codziennego poświęcenia Bogu nie są w stanie osiągnąć. W takim czasie ludzie często są uwalniani od grzechów, które gnębiły ich latami; inni odkrywają taką głębię swego chodzenia z Bogiem, która zwiększa ich skuteczność w służbie i modlitwie; a jeszcze inni doświadczają przełomu w swych rodzinach i są używani przez Boga do tego, aby swoich bliskich przyprowadzić do Królestwa.

Niemniej, tutaj nie szukamy Boga z powodu różnych rzeczy czy nawet innych ludzi – szukamy Go dla Niego samego. Dojrzałość zaczyna się wtedy, gdy przełamiemy cykl szukania Boga tylko z powodu trudności; świętość zaczyna się wtedy, gdy szukamy Boga ze względu na Niego samego. Dotyk Boga jest cudowny, lecz my jesteśmy na drodze do czegoś więcej niż przeżycia – czegoś więcej niż „gęsia skórka i łzy”. Szukamy tego, aby przebywać z Chrystusem, nieustannego przekonania o Jego pełni w nas, gdy Jego obecność zamieszkuje w nas w chwale.

W jaki sposób dochodzimy do tego świętego miejsca? Jeśli zbadamy życie Mojżesza, zobaczymy w jaki sposób on szukał Boga i żył w społeczności z Nim.

Wyj. 33:7 (B. W-P)   Mojżesz wziął swój namiot i rozbił go w pewnej odległości od obozowiska. Nazwał go Namiotem Spotkania. Każdy, kto szukał Jahwe, udawał się do Namiotu Spotkania, znajdującego się poza obozowiskiem.

Zwróć uwagę na to, że „każdy, kto szukał Jahwe udawał się do Namiotu Spotkania”. Jeśli mamy prawdziwie szukać Pana, musimy „wyjść” tak, jak Mojżesz i ci, którzy szukali Pana. Musimy robić namiot „w pewnej odległości od obozowiska”. Czym jest obozowisko? Dla Mojżesza, jak i dla nas, jest to „obozowisko tego co znane”.

Czy tkwi coś złego lub grzesznego w rzeczach, które są nam znane? Nie, nie samo w sobie, lecz pamiętaj o tym, że gdy Jezus powołał swoich uczniów, aby szli za nim, wezwał ich do tego, aby pozostawili za sobą na długi czas znany im sposób życia i byli sami tylko z nim (Mat 19:27, Łuk 14:33). Dlaczego? Ponieważ wiedział o tym, że człowiek ze swej natury, jest nieświadomie rządzony przez to, co znane. Skoro ma rozszerzyć nasze myślenie do tego, abyśmy przyjęli wieczność, musi wyswobodzić nas z ograniczeń tego co doczesne.

Nie chodzi o to, żebyśmy lekceważyli te znane nam rzeczy czy abyśmy stali się nieodpowiedzialni, gdy szukamy Boga. Nie. Bóg dał wszystkim czas na szukanie Go. Jest tuż. Gdy już zrobimy to, co miłość nakazuje nam zrobić dla naszych rodzin, po prostu mówimy „nie” każdemu innemu głosowi, poza Bożym. Musimy wykupić czas: zrezygnować z zainteresowań, odrzucić telewizję, odłożyć gazety i magazyny. Ci, którzy mają znaleźć Boga, znajdą też i czas.

Niestety, wielu chrześcijan nie ma wyższego celu, nie ma większych aspiracji, niż stać się „normalnymi”. Ich pragnienia są ograniczone do mierzenia się z innymi. Bez prawdziwej wizji Boga z całą pewnością duchowo zginiemy! Paweł zganił kościół w Koryncie, ponieważ postępowali „po ludzku” (1 Kor. 3:3). Bóg ma dla nas coś znacznie więcej niż tylko to, abyśmy stali się lepszymi ludźmi; On pragnie zalać nasze życie tą samą mocą, która wzbudziła Chrystusa z martwych! Musimy zrozumieć: Bóg nie chce, abyśmy byli „normalni”, On chce, abyśmy byli podobni do Chrystusa!

Ponieważ Duch Święty ułatwia wykonanie Bożego planu w naszym życiu, On musi zmienić nasze definicje zarówno rzeczywistości jak i życiowych priorytetów. Podobieństwo do Chrystusa musi stać się naszym jedynym celem.
Niemniej dla większości ludzi, nasze poczucie rzeczywistości, a zatem i bezpieczeństwo, często jest zakorzenione w tym co znane. Jak trudno jest duchowo wzrastać jeśli nasze bezpieczeństwo jest oparte na stabilności rzeczy zewnętrznych. Nasze poczucie rzeczywistości musi być zakorzenione w Chrystusie. Gdy tak już jest wtedy inne dziedziny naszego życia doświadczają poczucia wiecznego bezpieczeństwa.

A jednak nasze obawy pogłębiają się i są liczne. Rzeczywiście większość z nas przechodzi przez życie przykutych do tego, co znamy. Doświadczenie mówi nam, że wielu dobrych ludzi pozostaje w martwych kościołach po prostu dlatego, że pragną bezpieczeństwa wśród znanych twarzy bardziej niż prawdy Chrystusa. Nawet ludzie, którzy zostali uwolnieni z bardzo trudnych sytuacji często wracają do przeciwności. Dlaczego? Bo przeciwności są im bardziej znane.

Zauważ, że niektórzy więźniowie powtarzają przestępstwa po prostu dlatego, że są bardziej przyzwyczajeni do więzienia niż do życia na wolności. Czyż nie jest smutną prawdą to, że młode dziewczyny, które zostały wykorzystane przez swoich ojców nieświadomie szukają na mężów mężczyzn, którzy w końcu wykorzystają je, jak to zrobili kiedyś ojcowie? Szukając po omacku przez życie, szukają tego, co znane. Znaczącym faktem jest to, że większości ludzi na świecie mieszka w obszarze poniżej 100 km od miejsca swych narodzin.

Istoty ludzkie żyją w kokonie tego, co znane chroniącym przed zmianami. Jeśli pracujemy przez cały dzień tylko po to, by wrócić do domu, oglądać telewizję, następnie zwalić się do łóżka, nasz styl życia jest jak wiążące pęta. Te rzeczy nie tyle muszą być pułapką grzechu, ile utrzymują nas one z dala od Boga.

Mojżesz pozostawiał za sobą to co znane i rozbijał swój namiot „poza obozem”, gdzie mógł szukać Pana.

Hebr. 13:12-14 Dlatego i Jezus, aby uświęcić lud własną krwią, cierpiał poza bramą. Wyjdźmy więc do niego poza obóz, znosząc pohańbienie jego.

Podobnie jak Mojżesz i ci, którzy szukali Pana wychodzili poza obóz, jak Jezus wyszedł poza obóz, tak też musimy i my, czasami, opuścić obóz tego, co wydaje się normalne i przewidywalne i zacząć szukać Boga. Nie mamy tutaj miast trwałego, lecz szukamy tego miasta, która ma przyjść.

Jest to jedna z przyczyn, dla których Jezus powiedział: „Gdy się modlisz wejdź do komory swojej i zamknij drzwi” (Mat 6:6). Chrystus chce, abyśmy zostawili to co znamy, rozpraszający nas świat naszych zmysłów, a przebywali w świecie naszego serca, mając na myśli to, że najwyższym celem modlitwy jest znalezienie Boga.

Każda minuta szukania Boga to minuta ubogacania nowym życiem i nową mocą od Boga. Wyznacz sobie minimalny czas – godzinę lub dwie dziennie – lecz nie ustanawiaj granic, skoro Pan może pociągnąć cię do szukania Go przez całą noc. Trwaj w tym dzień po dniu, tydzień po tygodniu aż do chwili, gdy zostaniesz pociągnięty na tyle blisko Boga, że będziesz słyszał Jego głos, będziesz przekonany o tym, że jest On na tyle blisko, aby słyszeć twój szept.

Jeśli mamy być święci to musimy odciąć łańcuchy i ograniczenia, więzy pragnienia życia zwykłym życiem. Zdecydujemy się na opuszczenie obozu tego co znane i umieszczenie naszego namiotu w obecności Bożej.продвижение сайта