Category Archives: Temat

Tematyka artykułów

Ostrzeżenie: wchodzisz na Boży plac budowy

07 lipca 2010

J. Lee Grady

Zrób miejsce dla buldożerów Ducha Świętego, On chce wykonać gruntowną przebudowę.

W lecie zeszłego roku w czasie wizyty w Charlotte, N.C. Zatrzymałem się w Bibliotece Billy Grahama, aby zwiedzić dom dzieciństwa ewangelisty i zobaczyć jego biura. W zacienionym zagajniku na tej posiadłości trafiłem na grób jego żony, Ruth Bell Graham. Na kamieniu nagrobkowym widniał niezwykły napis: „KONIEC BUDOWY. DZIĘKUJEMY ZA CIERPLIWOŚĆ”.

Pani Graham (zm. 2007) widocznie widziała te znaki na trasach szybkiego ruchu i powiedziała przyjaciołom, że chce, aby znalazło się to na jej grobie. Przesłanie stawiane przez brygady budowy dróg przypominało jej o cierpliwości trosce Bożej w przygotowywaniu jej na niebiosa.

„Duch Święty, podobnie jak Nehemiasz, przychodzi do naszego życia jako Boży brygadzista. Oczyszcza rumowisko, wywozi śmieci, zakłada nowe fundamenty, zawiesza ponownie drzwi, odbudowuje bramy i odnawia zniszczone mury naszego życia”.

Podobne myśli zawsze przebiegają mi przez głowę, gdy przejeżdżam różowe stożki ustawione na drodze. Na Florydzie, gdzie mieszkamy, wydaje się, że ekipy remontowe nigdy nie kończą swojej roboty. Jak tylko jedna cześć drogi zostanie poszerzona to jest to czas na poszerzenie następnej. Potrzebne są dodatkowe buldożery, a więcej budowy oznacza więcej korków i opóźnień ruchu, co z kolei wymaga więcej cierpliwości od kierowców.

W podróży ku duchowej dojrzałości wszyscy musimy nauczyć się tej lekcji, które jest wygrawerowana na kamieniu nagrobnym Ruth Bell Graham. Musimy nauczyć się przyjmować wiecznie działające Boże ekipy budowlane. Jeśli naprawdę chcemy być ukształtowany na podobieństwo Jezusa Chrystusa, musimy serdecznie przyjmować wszelki ciężki sprzęt, który Pan nam przysyła.

Czy słyszysz hałas? W naszym życiu słyszę dźwięk pracy buldożerów, młotów pneumatycznych, oraz brukarzy. TO jest praca Ducha Świętego, jest to proces, który zaczyna się, gdy zapraszamy Chrystusa, aby zajął miejsce w naszych sercach i nie kończy się aż do ostatniego tchnienia.  Zazwyczaj myślimy, że Duch Święty jest łagodny, lecz czasami to on sprowadza oczyszczający ogień świętości, który wypala z nasz nieczystości. Czasami On zarządza niewygodne okoliczności, aby nas ścisnąć, wstrząsnąć, urobić i ukształtować. A czasami narzekamy na utrudnienia, opóźnienia, objazdy i wstrząsy, które sprowadza na nasze życie dla naszego dobra.

Nie często słyszymy kazania na temat Bożej strefy budowlanej. Niektórzy kaznodzieje wierzą, że podróż wiary jest jak lekkie podskakiwania przez 'LaLa Land’. Nie spodziewamy się, że ludzie będą kształtowani na obraz Chrystusa; nie ostrzegamy ludzi, że podobieństwo do Chrystusa wymaga złamania; nie uczymy, że złamanie przychodzi wtedy, gdy przyjmujemy próby i cierpienia.  Biblia mówi: „Najmilsi! Nie dziwcie się, jakby was coś niezwykłego spotkało, gdy was pali ogień, który służy doświadczeniu waszemu, ale w tej mierze, jak jesteście uczestnikami cierpień Chrystusowych, radujcie się, abyście i podczas objawienia chwały jego radowali się i weselili” (1Ptr. 4:12-13).

Gdy Bóg chciał odbudować zniszczoną Jerozolimę, wzbudził męża imieniem Nehemiasz, który miał zająć się organizacją projektu budowlanego. Ciekawe jest to, że imię „Nehemiasz”, znaczy „ten, który pociesza” lub „pocieszyciel”; To samo imię w Nowym Testamencie zostało dane Duchowi Świętemu. W grece „Pocieszyciel” to Paraklete lub inaczej „ten, który jest powołany do pomocy”.

Tak, ten Święty Pocieszycie, który został powołany, aby mieszkać w nas nie jest jakimś ciepłym kocem bezpieczeństwa. Ten Duch jest również inżynierem budowlanym zdumiewającego lecz wymagającego wiele pracy projektu. On rozjeżdża buldożerem nasze życie, aby wydrążyć, gruntownie przejrzeć i przemienić. On wzywa Swoje ekipy budowlane, wypuszcza swój ciężki sprzęt i zaczyna to, co możemy nazwać Kompletną Przebudową – Niebiańska Edycją.

Nie róbcie, proszę, tego błędu, aby myśleć, że ten Pocieszyciel jest zwykłym odświeżającym podmuchem czy bierną siłą, dzięki której odczuwamy gęsią skórkę czy ekstatyczne uczucia.

Duch Święty, podobnie jak Nehemiasz, przychodzi do naszego życia jako Boży brygadzista. Oczyszcza rumowisko, wywozi śmieci, zakłada nowe fundamenty, zawiesza ponownie drzwi, odbudowuje bramy i odnawia zniszczone mury naszego życia.

Odbudowa Jerozolimy w czasach Nehemiasza nie obeszła się bez cierpienia, trudności i walki, lecz na zakończenie wynikiem było odnowienie Bożej chwały. Tak samo będzie z nami, jeśli zaprosimy Pocieszyciela.

Czy pozwolisz Mu na inspekcję twoich postaw, motywacji, myśli, niepoddanej woli i uzależnień, tych wszystkich obszarów, które wymagają przemiany. Czy będziesz miał cierpliwość, gdy On stawia pomarańczowe pachołki na drodze twojego życia? Pozwól Mu dokończyć dobrego działa, które rozpoczął w tobie.

– – – –

J. Lee Grady współredaktorem magazynu Charisma oraz autorem nowej książki The Holy Spirit Is Not for Sale (Duch Święty nie jest na sprzedaż). Follow him on Twitter at leegrady.

раскрутка

Codzienne rozważania_05.07.10 Tydzien w Obecności Bożej (dzień pierwszy))

James Ryle

Łaska Pana Jezusa Chrystusa i miłość Boga, i społeczność Ducha Świętego niech będzie z wami wszystkimi. Amen!” (2Kor. 13:13).

Ty i ja zostaliśmy stworzeni do tego, aby przeżywać Bożą obecność. Od samego początku, gdy Gos Boży wędrował z Adamem w ogrodzie Eden w chłodnym poranku, mamy istotne świadectwo tego, po co zostaliśmy stworzeni: do bliskości z Bogiem. Natychmiast po wypędzeniu Pierwszej Pary z Ogrodu na świat zanieczyszczony grzechem, największą tęsknotą ludzkości jest prawdziwe, trwałe spotkanie ze Stwórcą; ponowne uprzytomnienie sobie Bożej Obecności.  Coś, tam głęboko w nas, przymusza do szukania drogi, aby „przebić się na drugą stronę”. Wiemy, że jesteśmy przeznaczeni do czegoś większego niż to, czego obecnie przeżywamy, coś niebiańskiego, lecz wiemy również, że coś jest źle; że w zostaliśmy jakoś zablokowani przed dostępem do tego wszystkiego co ma być naszym udziałem.

Tak, chcę wam powiedzieć, że ten pośladek, który dostał klapsa przyjaźni tego dnia w Ogrodzie, gdy zdecydowano się ukryć przed Bogiem, teraz ten pośladek został uzdrowiony! Pełny dostęp jest zapewniony, a Bóg jest dostępny dla każdego i dla wszystkich, którzy zbliżą się do Niego!  W rzeczywistości, Pan obficie udostępnił nam trzy sposoby zbliżania się do Niego Samego i wypełnił nasze życie pełnią Swojej obecności a w tym wszelkimi błogosławieństwami.   Paweł odnosi się do tych trzech dróg jako do „łaski Pana Jezusa Chrystusa, miłości Boga oraz społeczności Ducha Świętego„. Jest pewien praktyczny wymiar tych trzech nadzwyczajnych ofert i rzeczywiście możesz zrobić coś, co otworzy twoje życie, aby Bóg zbliżył się do ciebie.

Możesz przeżywać Bożą Obecność! Możesz żyć w pełni Jego przyjaźni!

Jutro opowiem wam, jak to robić.

Tydzień w Bożej obecności (dzień pierwszy)

James Ryle

http://truthworks.org/wp-content/uploads/2010/07/breakthrough-2.jpg

„Łaska Pana Jezusa Chrystusa i miłość Boga, i społeczność Ducha Świętego niech będzie z wami wszystkimi. Amen!” (2Kor. 13:13).

Ty i ja zostaliśmy stworzeni do tego, aby przeżywać Bożą obecność. Od samego początku, gdy Gos Boży wędrował z Adamem w ogrodzie Eden w chłodnym poranku, mamy istotne świadectwo tego, po co zostaliśmy stworzeni: do bliskości z Bogiem.

Natychmiast po wypędzeniu Pierwszej Pary z Ogrodu na świat zanieczyszczony grzechem, największą tęsknotą ludzkości jest prawdziwe, trwałe spotkanie ze Stwórcą; ponowne uprzytomnienie sobie Bożej Obecności.

Coś, tam głęboko w nas, przymusza do szukania drogi, aby „przebić się na drugą stronę”. Wiemy, że jesteśmy przeznaczeni do czegoś większego niż to, czego obecnie przeżywamy, coś niebiańskiego, lecz wiemy również, że coś jest źle; że w zostaliśmy jakoś zablokowani przed dostępem do tego wszystkiego co ma być naszym udziałem.

Tak, chcę wam powiedzieć, że ten pośladek, który dostał klapsa przyjaźni tego dnia w Ogrodzie, gdy zdecydowano się ukryć przed Bogiem, teraz ten pośladek został uzdrowiony! Pełny dostęp jest zapewniony, a Bóg jest dostępny dla każdego i dla wszystkich, którzy zbliżą się do Niego!

W rzeczywistości, Pan obficie udostępnił nam trzy sposoby zbliżania się do Niego Samego i wypełnił nasze życie pełnią Swojej obecności a w tym wszelkimi błogosławieństwami.

Paweł odnosi się do tych trzech dróg jako do „łaski Pana Jezusa Chrystusa, miłości Boga oraz społeczności Ducha Świętego”. Jest pewien praktyczny wymiar tych trzech nadzwyczajnych ofert i rzeczywiście możesz zrobić coś, co otworzy twoje życie, aby Bóg zbliżył się do ciebie.

Możesz przeżywać Bożą Obecność! Możesz żyć w pełni Jego przyjaźni!

Jutro opowiem wam, jak to robić.

поисковая оптимизация интернете

Codzienne rozważania_04.07.10 Cudowana wolność, którą otrzymaliśmy

James Ryle

Chrystus wyzwolił nas, abyśmy w tej wolności żyli. Stójcie więc niezachwianie i nie pozwólcie, aby ktokolwiek nałożył wam jarzmo niewoli” (Gal. 5:1, parafraza The Message).

Jezus powiedział: „Poznacie prawdę i prawda was wyswobodzi”. Dlaczego więc jest tak, że tak wielu ludzi, którzy głoszą i nauczają tej prawdy, wydaje się być związanych religijnymi łańcuchami? A przecież nie tylko to, wygląda na to, że pochłania ich również dopilnowanie tego, aby inni byli równie związani co oni sami. O co tu chodzi? Chodzi o kontrolę.

Coś śmiertelnego czai się w sercach mężczyzn i kobiet, co niemal przymusza ich do tego, aby dominowali nad innymi i poddawali innych swojej woli i zachciankom. Czy na gruncie politycznym, czy religijnym, akademickim, kulturalnym czy personalnym jakieś zło działa w ludzkim życiu, co powoduje, że jedni robią karierę po trupach innych, sami trzymając się od tego z daleka.

Nie po to przyszedł do nas Jezus, ani nie nauczał nas tego, abyśmy tak robili sobie nawzajem. W jednym z najbardziej otwartych stwierdzeń Pisma, czytamy słowa Jezusa, że on: „…nienawidzi uczynków Nikolaitów” (Obj. 2:6). Co to znaczy i kim są ci biedni ludzie?

Ich nazwa pochodzi od dwóch greckich słów. Pierwsze to 'nike’ co oznacza 'pokonywać’, oraz drugie, 'laos’, co znaczy 'ludzie’. Dosłownym znaczeniem jest „pokonywać ludzi”, czyli dominować nad nimi, zastraszać czy manipulować w celu kontrolowania ich – tego właśnie Jezus nienawidzi. To mocne słowo, które oznacza 'nie cierpieć, uznawać coś za odrażające’.

Drodzy przyjaciele, dajcie sobie spokój raz na zawsze z każdą jedną grupą, która usiłuje narzucić wam jarzmo niewoli, ponieważ Jezus uwolnił was! Trzymajcie się tej wolności, nawet jeśli trzeba będzie za nią złożyć swoje życie!

продвижение

Codzienne rozważania_03.07.10 Pokarmowy bój wiary

James Ryle

Starczaj      dobry     bój               wiary

Fight the    good     fight of the   faith” (1Tm. 6:12).

W czasie dyskusji na pewnej grupie w kościele, który odwiedzałem, odkryliśmy typograficzny błąd we wręczonych nam notatkach. Zamiast „fight the good fight of the faith” było napisane „… the food fight of faith” (good – dobry, food – pokarm/żywność; przyp.tłum.) – co można by przetłumaczyć jako „pokarmowy bój wiary”. Wszyscy nieźle się uśmialiśmy i szturchali ze śmiech, pokazując, że faktycznie jesteśmy obeznani ze Słowem.

Ale mnie zaintrygował ten błąd znacznie bardziej – „pokarmowy bój wiary”, hmmmm. Mieliłem to i mieliłem w umyśle, zastanawiając się czy było w tym coś więcej, niż prosta literowa pomyłka.

Jezus powiedział: „Ja mam pokarm do jedzenia, o którym wy nie wiecie” (Jn 4:32). Uczniowie byli całkowicie zdumieni Jego uwagą i pytali jeden drugiego: „Czy kto przyniósł mu jeść?” Oczywiście, Jezus nie mówił o fasoli i chlebie z kukurydzy, a raczej mówił o pokarmie, który pochodzi z nieba.  Powiedział też uczniom: „Zabiegajcie nie o pokarm, który ginie, ale o pokarm, który trwa, o pokarm żywota wiecznego, który wam da Syn Człowieczy: na nim bowiem położył Bóg Ojciec pieczęć swoją” (Jn. 6:27). Aby nikt nie miał żadnych wątpliwość, co miał na myśli, powiedział: „Nie samym chlebem żyje człowiek, ale każdym słowem, które pochodzi z ust Bożych” (Mat. 4:4). Bez pokarmu i wody nasze ciało umiera, tak też i dusza ginie bez Słowa Bożego. Skoro jest to prawdą to możemy być pewni, że Szatan zrobi wszystko, co tylko może, aby trzymać nas z dala od Słowa Bożego. Tak więc, jest to też pokarmowy bój wiary!

Nie spodziewaj się frontalnego ataku przeciwnika, jest zbyt sprytny na to. On wie, że kochasz i cenisz Słowo Boże, i że nie zniesiesz żadnego ataku na nie. Zamiast tego sabotuje czas i rozprasza uwagę. Angażuje cię w drobne potyczki na innych frontach, lub kusi cię do tego, abyś był zadowolony z przedłużającego się wygasania ognia. Wszystko to równocześnie z gorączkową pracą nad odcięciem ciebie od komunikacji i zaopatrzenia. Jeśli mu się uda, zwycięży wojnę!

Izajasz pytał: „Czemu macie płacić pieniędzmi za to, co nie jest chlebem, dawać ciężko zdobyty zarobek za to, co nie syci?” (Iz. 55:2). Powinniśmy przyjąć za własne wyznanie Joba: „Ceniłam słowa ust Jego bardziej niż chleb mój powszedni” (Job 23:12, wg wersji ang. – przyp.tłum.).

Przyjaciele! Napełniajcie się Słowem Bożym, a diabeł nie będzie miał żadnych szans przeciwko wam w pokarmowym boju wiary!

раскрутка

Droga od herosa do heretyka

Logo_VanCronkhite

David VanCronkhite

Dlaczego jakiś znany żydowski przywódca, taki jak Nikodem, miałby ryzykować swoją świątynną rangę, karierę i życiowe zabezpieczenie, aby przyjść i ukryciu rozmawiać z Tym, który rzucił wyzwanie każdemu aspektowi jego świata?

Dlaczego jakiś prosty, strapiony zakonnik, taki jak Marcin Luter, miałby ryzykować życie, aby publicznie prowokować swój kościół, który dawał mu utrzymanie i znane zbawienie, wyjawiałby błędy i doktrynalne domysły, które miału wielusetletnie tradycje?

Dlaczego jakiś szanowany teolog, taki jak Dietrich Bonhoeffer, miałby zamieszkać w środku nazistowskich Niemiec i iść ramię w ramię z najbardziej diabolicznym królestwem, jakie kiedykolwiek istniało na ziemi?

Oddzieleni od siebie stuleciami historii, narodzeni w innych politycznych i społecznych imperiach, na pierwszy rzut oka wydają się być bardzo różni, lecz jedno mają wspólne: ich serca były poruszone przez objawienie, które mówiło, że ich prawdziwy Bóg został zakryty przez religijne systemy i tradycje tamtych czasów. Doszło do tego, że wszystko wewnątrz nich domagało się, aby ten prawdziwy Bóg – Ten Jeden, który bezwarunkowo kocha nawet przegranych i buntowników, niezachwianie wierny i przebaczający, pełen współczucia, miłosierny, prawdziwy i nieskory do gniewu – został objawiony.

Przyjęcie gniewu

To, co głosili, spowodowało, że ich zaopatrzenie, reputacja, życie oraz życie ich bliskich zostały zagrożone. A jednak przyjęli z radością ten gniew kulturalnego, politycznego, komercjalnego i religijnego systemu, nawet aż na śmierć. Dlaczego to robili? Co powodowało, że zdecydowali się być heretykami, zamiast pozostać herosami swoich czasów?

Luter widział, że kościół funkcjonuje w oparciu o przedstawienia, zobaczył, że słowo „wiara” zostało dawno zapomniane, że ubodzy stali się największymi ofiarami, uginającymi się pod ciężarami niesprawiedliwości wiszącej na ich plecach, a jego kościół był tym największym świętokradcą.

Kiedy to się dla niego zaczęło? Czy wtedy, gdy płakał i konał z powodu niepewności swego zbawienia i strachu, że Bóg mógłby go nim nie objąć? Czy stało się to wtedy, gdy zobaczył, że jego ludzie wierzą w kościelne kłamstwa, że ciągle są zbyt biedni, zbyt grzeszni, zbyt niekochani, aby mogli zostać zaakceptowani przez Bogu, chyba że Go przekupią?

Bonhoeffer rozpoznał to, że niemiecki kościół tak bardzo poszedł na kompromis z polityką, komercją i religijnymi systemami, że stawał się bardziej podporządkowywany przez nazistowską władzę. Lecz on był człowiekiem, który chciał się podobać Ojcu, zaczął uczyć młodych mężczyzn i kobiety bezkompromisowej prawdy Bożej i Jego Królestwa, uczyć o wierze, miłości, o drogach Króla.

Czy objawienie Bonhoeffera zaczęło się, gdy cytował Lutra: „Przekleństwo w ustach bezbożnego człowieka może być przyjemniejsze dla ucha Bożego niż „alleluja” pobożnego”? A może zaczęło się wtedy, gdy patrzył na Niemców i współczuł im, ponieważ byli dręczeni przez systemy i nie mieli Pasterza?

A jedyny spośród znanych tych mężczyzn, który faktycznie rozmawiał z Jezusem, Nikodem, który widział go twarzą w twarz i czuł Jego oddech. Czy zdawał sobie wówczas sprawę z tego, że pewnego dnia stanie wśród swoich przyjaciół, faryzeuszy, aby bronić Jezusa? Czy rozumiał to, że wtedy jego duch mógł zostać zrodzony do nowego życia przez nadnaturalne Ziarno Tego, którego ukrzyżowane ciało pewnego dnia miał namaścić mirrą i aloesem?

Podobnie jak Luter i Bonhoeffer, Nikodem doszedł zrozumiał i ile będzie go kosztować dalsze służenie królestwom tego świata. To, co widział w Jezusie miało większą wartość niż wszystko inne. Tradycja kościoła mówi, że został uczniem Jezusa i został zabity za swoją wiarę. Później kościół ogłosił go świętym, lecz wcześniej królestwa tego świata ogłosiły, że był heretykiem.

Punkt zwrotny

Czy jest jakiś punkt zwrotny, który zmienia herosów w heretyków? U wielu dzieje się to gdzieś po drodze lat pracy w systemach, których religia i poznanie miały za zadanie wypełnić dziurę w sercu, a która tymczasem stale się powiększała. Być może u innych dzieje się to wtedy, gdy zaczynają widzieć przebłysk Królestwa założonego na Miłości i Sprawiedliwości i to, że Jezus w nich ma coś do zrobienia z tym. Stopniowo, gdy ich duchy są poruszane i pobudzane przez dojrzewające Ziarno zasiane z wysokości, są rujnowani na zawsze.

Jezus nie powiedział, że ciało i krew są naszym przeciwnikiem, lecz są nimi systemy ludzkie i królestwa tego świata. Są one równie realne i potężne jak ciało i krew, ponieważ chwytają uwagę i biorą w niewolę ciało i krew, która je tworzy, lecz Bóg zaprasza nas, nakazuje nam, najpierw szukać Jego i Jego Królestwa, a On zatroszczy się o nas na wieki.

Bardzo ważne znaczenie ma to, że pierwsze spotkanie Jezusa po czterdziestu dniach szukania Boga na pustyni nastąpiło z Szatanem, Tym Złym, rządcą światowych królestw. Lecz Jezus zobaczył królestwa tego świata i cały ich splendor, i powiedział: „O nie! Zatrzymaj to sobie. Zostało mi dane Moje własne Królestwo i ono jest wieczne, kosmiczne, z innyego świata, i jest jedynym, którym nie można wstrząsnąć, a wejść może każdy, kto ma dziecięcą wiarę”.

Król zaczął swoją publiczną służbę na ziemi ogłaszając Swój wyraźny cel: „Ja przyszedłem, aby ogłaszać Królestwo Ojca”. Każdego dnia mamy wybór, który wiąże się też z pokusą, aby oddać swoje życie ludzkim systemom lub przyjąć Królestwo, które Bóg oferuje za darmo. To, co starożytni prorocy tak rozpaczliwie chcieli ujrzeć, my widzimy, a w tym w czym oni chcieli mieć udział, my uczestniczymy obecnie.

Czy może dzieje się to wtedy, gdy przyznajemy czemuś intelektualnie rację, czy też musimy mieć wiarę, że coś nadnaturalnego zdarzy się, co całkowicie zmieni nas od wewnątrz? Tak, Ziarno wzrasta i dojrzewa w nas tak, że gdy ktoś patrzy w nasze oczy to znajduje tam pokój radość, współczucie i miłosierdzie, łaskawość i przebaczenie. Poczuje w nas to, że On jest nieskory do gniewu i dostrzeże prawdę wypływającą z wewnątrz, po prostu wie, że jest coś takiego jak wierność przymierzu.

Zwyczajnie trzeba wiary a On oferuje łaskę uchwycenia się tej wiary, aby w jednej chwili narodzić się nadnaturalnie z wysokości. Potem następuje całe życie dojrzewania i przemiany na ziemi. On oferuje Ziarno żywota, Ziarno Przemiany, Ziarno AGAPE!

Kosztem będzie wszystko, co posiadasz. Staniesz się człowiekiem, który chce się podobać Ojcu, a nie ludziom. Świat nazwie cię przegranym, nieprzystosowany i, właśnie tak, heretykiem, lecz to zupełnie nie będzie się liczyć. Jedyna rzecz, która będzie miała znaczenie to będzie to, co miało znaczenie dla Syna, którzy przyszedł wyłącznie po to, aby wypełnić wolę Swego Ojca; będziesz chciał usłyszeć słowa: „Dobrze zrobione sługo wierny!”.

Wybór należy indywidualnie do nas, tak samo jak to było w przypadku Nikodema, Lutra i Bonhoeffera. Królestwa jest u drzwi; Ziarno zostało zasiane a my narodziliśmy się z wysokości. Przyjąć i wzrastać to wyrzec się wszystkiego. Możesz nawet zostać heretykiem, zamiast być herosem.

Tak więc, jak powinniśmy teraz żyć?

David VanCronkhite

продвижение

Codzienne rozważania_02.07.10 Światłość w ciemności

James Ryle

Tak niechaj świeci wasza światłość przed ludźmi, aby widzieli wasze dobre uczynki i chwalili Ojca waszego, który jest w niebie” (Mt. 5:16).

Nasza wierność w ciemnych okresach historii może być jedynym światłem, jakie niektórzy ludzie w ogóle zobaczą.

Piotr zachęca nas: „Lecz Chrystusa Pana poświęcajcie w sercach waszych, zawsze gotowi do obrony przed każdym, domagającym się od was wytłumaczenia się z nadziei waszej” (1 Ptr. 3:15). Czy znasz Pana? Jeśli tak, to przez ciebie mogą Go poznać inni!

Daniel powiedział: „…lud tych, którzy znają swojego Boga, umocni się i będą działać” (Dn. 11:32). Dr King powiedział: „Ostateczną miarą człowieka jest to, jaka jest jego postawa w czasach wzywania i kontrowersji, a nie wtedy, gdy jest komfortowo i wygodnie”.

Ci mężczyźni i kobiety, którzy podejmują działanie wobec bierności i perwersji sprawiają Bogu przyjemność i przemieniają swój świat z mocą; z mocą miłości. Czy będziesz jedną z tych wspaniałych dusz?

Apostoł Paweł został opisany przez Jakuba, brata Pańskiego, jako człowieka, który: „oddał swoje życie dla imienia Pana naszego, Jezusa Chrystusa” (Dz. 15:26). Co za epitafium! Czy to samo można powiedzieć o tobie? Czy nie chciałbyś być taki? Czy oddałeś już swoje życie Panu Jezusowi Chrystusowi?

Paweł, kiedy stanął przed królem, który miał moc nad życiem i śmiercią, podsumował swoje własne zwycięskie życie jednym zdaniem: „Dlatego też, królu Agryppo, nie byłem nieposłuszny temu widzeniu niebieskiemu” (Dz. 26:19). Wizja, pasja, dyscyplina i ryzyko, właśnie to cechuje każdego prawdziwego męża Bożego i niewiastę Bożą.

Światło w Ciemności jest dziś ogromnie potrzebne w tej godzinie ciemności. Aby to światło mogło zaświecić, potrzebne są: wizja, pasja, dyscyplina i ryzyko

продвижение

Codzienne rozważania_01.07.10 Gęś na legowisku kurczaków

James Ryle

„zmierzam do celu, do nagrody w górze, do której zostałem powołany przez Boga w Chrystusie Jezusie” (Flp. 3:14).

Kierkegaard, duński filozof, opowiadał pewną historię o gęsi, która zraniona wylądowała w zagrodzie z kilkoma kurczakami. Bawiła się z nimi, jadła i po jakimś czasie myślała, że jest kurczakiem. Pewnego dnia stado gęsi przelatywało górą w stronę domu. Gęgały wysoko na niebie i gęś z zagrody usłyszała to.

Kierkegaard powiedział: „Coś zostało pobudzone w piersi tej gąski. Coś wzywało ją ku niebu. Zaczęła machać skrzydłami, których nie używała i uniosła się pół metra nad ziemię. Przestała i znowu siadła w błocie zagrody. Usłyszała wezwanie z góry, lecz poprzestała na czymś mniejszym”.

Czy może to być historia o tobie?

Czy wystarcza ci coś mniejszego niż to o co słyszysz w sercu, gdy Bóg woła ciebie i coś mniejszego niż to do czego cię stworzył? W tym, że musisz odpowiedzieć na Boże wezwanie nad twoim życie, nie chodzi tylko o ciebie, bo dotyczy to również wszystkich ważnych dla ciebie ludzi otaczających twoje życie. Im dłużej zwlekasz z odpowiedzią, tym bardziej irytujące staje się twoje życie dla tych wokół ciebie. Niewiele jest rzeczy, które tak skutecznie niszczą pokój i dobrobyt innych, niż człowiek, którzy ucieka przed Bogiem. Jak wielu żyje w mękach, ponieważ ty nie odpowiadasz na wezwanie?

A, poza tym, czy tak naprawdę jesteś szczęśliwy kwacząc z kurczakami? Naprawdę?сайт