Category Archives: Temat

Tematyka artykułów

MĘCZEŃSTWO: 176,000 CHRZEŚCIJAN W CIĄGU JEDNEGO ROKU

MĘCZEŃSTWO: 176,000 CHRZEŚCIJAN W CIĄGU JEDNEGO ROKU

Bob Unruh

Oryg.: TUTAJ

Nowo powstała organizacja służb uruchomiła kampanię na rzecz uświadomienia ludziom faktu, że w okresie zaledwie jednego roku, od połowy 2008 do połowy 2009r., zostało na całym święcie zabitych za wiarę około 176.000 chrześcijan. Jest to 482 zabitych dziennie, lub 3 co minutę. Jak podaje raport Open Doors USA, które obecnie połączyło wysiłki służby aktora Kirka Camerona „The Way of the Master” oraz służby ewangelisty Raya Comoforta „Living Waters”, których celem jest skupienie się na prześladowanych za swoją wiarę.

Zapowiedziana została na czwartek (22.04.10) internetowa konferencje, w której wzięli udział: Cameron, Comfort oraz Carl Moeller, szef organizacji Open Doors USA. Rejestracja była otwarta i bezpłatna dla publiczności.

Emeal Zwayne, wicedyrektor wykonawczy Living Waters, powiedział, że tylko nieliczni chrześcijanie w USA w ogóle mają świadomość tego, że „około 176 000 chrześcijan zostało zamordowanych w okresie jednego roku. Tak trudno uwierzyć w to, że żyjemy w czasie i wieku, w którym tak wielu chrześcijan traci swoje życie za wiarę. To tak, jakbyśmy tutaj w USA żyli w zupełnie innym świecie od reszty Ciała Chrystusa. – powiedział. – Chcemy zadać pytanie, które jest na ustach nielicznych ludzi – czy prześladowania przyjdą do Ameryki? Jeśli tak, to co możemy z tym zrobić?”

Zwayne powiedział również, że te służby współpracują ze sobą, „aby zwrócić uwagę na los Prześladowanego Kościoła, ponieważ Pismo mówi, abyśmy pamiętali o tych, którzy są prześladowani ze względu na Chrystusa. Open Doors jest wspaniałą organizacją i razem chcemy zrobić wszystko, co tylko możliwe w tej zapomnianej często sprawie”.

Jednogodzinne wydarzenie odbyło się wczoraj.

WND przekazało wcześniej tego roku, że Open Doors USA wydało 2010 World Watch List . Jest to raport o prześladowaniach chrześcijan na świecie. Można było się dowiedzieć z niego, że Północna Korea, gdzie podobno używa się chrześcijan w charakterze świnek morskich do testowania chemicznej i biologicznej broni, jest uznana za największego na świecie prześladowcę chrześcijan.

Według szacunków Open Doors na świecie około 100 milionów chrześcijan jest przesłuchiwanych, aresztowanych a nawet zabijanych za wiarę, a miliony innych spotykają się z dyskryminacją i wyobcowaniem.

раскрутка и поисковая оптимизация

Codzienne rozważania_21.04.10 Pokarm o właściwej porze

James Ryle

Kto więc jest tym sługą wiernym i roztropnym, którego pan postawił nad czeladzią swoją, aby im dawał pokarm o właściwej porze?” (Mat. 24:45).

Salomon powiedział: „Wszystko ma swój czas i każda sprawa pod niebem ma swoją porę” i na każdą porę jest zaopatrzenie dane nam przez Boga, aby utrzymać nas i dopilnować, abyśmy dotarwali do następnej pory.  Tajemnicy powodzenia w każdej porze życia to odkrycie, co Bóg robi i ruszenie razem z Nim. Właśnie to miał na myśli Zachariasz, gdy napisał: „Proście Pana o deszcz późnej pory deszczowej!” (Zach. 10:1).

Tak więc zorientuj się w jakiej porze jest twoje życie – oczekiwania, latania, biegu czy chodzenia – i proś Pana o „pokarm o właściwej porze”. Proś, aby cię zaopatrzył w to, co jest potrzebne, aby utrzymać się w tym okresie i dotrwać do następnej pory. Pan odpowie na taką modlitwę.  Pomyśl o tym! Jeśli Pan troszczy się o insekty, które dziś są, a jutro ich nie ma, o ileż bardziej troszczy się o ciebie? Zaufaj Mu całkowicie, a On zadowoli cię całkowicie.

Jezus powiedział pewnego razu swoim uczniom, gdy przez jakiś czas nic nie jadł: „Ja mam pokarm do jedzenia, o którym wy nie wiecie” (Jn. 4:32). Po czym dodał, aby mogli to lepiej zrozumieć: „Moim pokarmem jest pełnić wolę tego, który Mnie posłał, i dokonać dzieła jego”. (w. 34).  Ta sama prawda dotyczy ciebie i mnie. Będziemy mieli „pokarm do jedzenia”, o którym inni nic nie wiedzą, jeśli oddamy się całkowicie na wykonywanie Bożej woli i będziemy trzymać się tego, aż do zakończenia dzieła.

Przyjmij pokarm, który Pan daje ci w tym okresie życia, w którym jesteś obecnie.

Jeśli jest to czas oczekiwania to całkowicie spleć swoje życie z Panem i wymieniaj siły z nim. Tylko wtedy będziesz w stanie latać jak orzeł, biegać z końmi i chodzić wśród gigantów.

раскрутка

Nowe pokolenie chwyta ogień Ducha Świętego

13 kwietnia 2010

Na konferencji Empowered 21 w Tulsa tysiące ludzie święciło odnowienie ruchu.  Czasach, gdy wiele chrześcijańskich konferencji cierpi na stały spadek uczestnictwa, co najmniej 10.000 ludzi stłoczyło się w Mabee Center na terenie miasteczka studenckiego Oral Roberts University (ORU), aby uczcić pionierów ruchu zielonoświątkowego i przekazać pochodnię odnowienia Ducha Świętego młodszemu pokoleniu.

Wydarzenie nazwane Empowered 21, w skrócie E21, było odważną próbą sprowadzenia wszystkich kierunków charyzmatycznych i zielonoświątkowych ruchów razem pod jeden wielki dach. Gdy tam przybyłem w środę wieczorem na powitalny obiad, spotkałem liderów Assemblies of God, Church of God in Christ, Foursquare Church, Pentecostal Holiness, Church of God of Prophecy, Church of God (Cleveland, Tenn.) a nawet United Pentecostal Church International -plus dyrektorów tak różnych służb jak Teen Mania, Every Home for Christ, International House of Prayer oraz Convoy of Hope. Był nawt Matteo Calisi, Włoch, który jest liderem tysięcy charyzmatycznych katolików.

„Jeśli Bóg mógł ożywić martwe łono Elżbiety i wzbudzić jednego z największych

kaznodziejów w biblijnej historii, z pewnością może nawiedzić martwe łona ruchu

zielonoświątkowego i wzbudzić armię młodych duchowych wojowników”.

Prawdziwym celem E21, oprócz oczywistego pokazu jedności, było połączenie pokoleniowej przerwy i wezwanie młodszych chrześcijan, aby podjęli odpowiedzialność za przyszłość charyzmatycznej odnowy. Pytanie, które pojawiało się w umysłach wszystkich uczestników każdego dnia tej konferencji było poważne: Czy ten ruch przerwa? Czy też umrze w ciągu kliku następnych lat z powodu religijności i niedostosowania do czasów?

Wyjechałem z E21 z wielką nadzieją na przyszłość, głównie dlatego, że co najmniej połowa zebranych w Tulsa to byli ludzie młodzi. Wiele dzieciaków było z OrU, lecz ciągle wpadałem na młodzież, która przyjechała z daleko, aby przejąć pochodnię Ducha Świętego od starszego pokolenia. W piątek jadłem obiad z młodym człowiekiem z Ekwadoru, którzy był w trakcie uruchamiania firmy wydawniczej, której celem miała być dystrybucja chrześcijańskich materiałów w języku hiszpańskim. W sobotę wpadłem na grupę dwudziestolatków z Wisconsin, którzy przyjechali to Oklahomy razem z pastorem. Tego samego dnia spotkałem młodego Nigeryjczyka, który właśnie został pastorem kościoła w Seattle. Wszędzie, gdziekolwiek byłem na terenie miasteczka ORU wpadałem na młodszych chrześcijan, którzy byli rozpaleni dla Boga. Wielu z nich zostawało codziennie do późnych godzin nocnych na przedłużającym się czasie uwielbienia z muzykami, między innymi Kari Jobe and Desperation Band.

Największym błogosławieństwem tych trzech dni było dla mnie przesłanie pastora z Georgia Jentezen Franklin. W piątek przypomniał nam o tym, że gdy Bóg sprowadził Swego Syna na świat, uczynił cud dwojakiego rodzaju. Nie tylko zacienił dziewicę i spowodował, że poczęła Mesjasza, lecz również nawiedził straszą bezpłodną kobietę, Elżbietę, i sprawił, że poczęła Jana Chrzciciela. Bóg działał z dwoma pokoleniami w jednym czasie, aby doprowadzić do wypełnienia się Jego zbawienia.

Frankiln przypomniał nam, że w następnym ruchu Ducha Świętego, Bóg nie tylko udostępnił świeże namaszczenie dla młodych ludzi, lecz również ożywił i dał wzrost starszemu ruchowi, który trzymał się wiernie Jego Słowa. Bóg kocha Marie, tak samo jak Elżbiety.

Są tacy malkontenci, którzy upierają się przy tym, że niebo nia ma zamiaru odnawiać starszych denominacji. Twierdzą, że takie grupy jak Assemblies of God czy the Church of God in Christ za bardzo skostniałyu; że nie da się ożywić takich „starych bukłaków”. Nauczają nawet tego, że ludzie powinni wychodzić z tych grup, jeśli chcą być na samym przedzie Bożego dzieła. Po wysłuchaniu usługi Franklina i zobaczeniu jak tysiące młodych ludzi z tych właśnie grup

płynie do przodu po świeże udzielenie Ducha Świętego, nie mam wątpliwości co do tego, że Bóg ma jakieś niespodzianki w rękawie. Idziemy w stronę masowego ruchu odnowy i będziemy zaskoczeni tym, jak niektóre starsze grupy odrodzą się w nadchodzącym okresie.

Jeśli Bóg może ożywić martwe łono Elżbiety i wzbudzić jednego z największych kaznodziejów w biblijnej historii, z pewnością może nawiedzić martwe łona ruchu zielonoświątkowego i wzbudzić armię młodych duchowych wojowników.

Nie jesteśmy w stanie sami z siebie złamać mocy duchowej bezpłodności. Gdyby to zależało od nas, bylibyśmy potępieni, ponieważ tak wiele kościołów i denominacji jest obecnie sparaliżowanych przez tradycje, letniość i polityczne podziały. Lecz w przypadku Elżbiety wystarczyło nawiedzenie Boże, a już dziewięć miesięcy później trzymała w ręku dziecko, które miało przygotować drogę Pańską.

Bóg może zrobić ten sam zdumiewający cud dla nas. Zachęcam cię, abyś podjął wezwanie z konferencji E21 i spodziewał się tego, że wzbudzone zostanie nowe pokolenie.

– – – – –

J. Lee Grady był przez 11 lat redaktorem magazynu Charisma, obecnie jest redaktorem pomocniczym. Jego nowa książka „The Holy Spirit Is Not for Sale” jest obecnie dostępna w księgarniach.раскрутка сайта в интернете самостоятельно

Codzienne rozważania_20.04.10 Okresy życia

James Ryle

lecz ci, którzy ufają Panu, nabierają siły, wzbijają się w górę na skrzydłach jak orły, biegną, a nie mdleją, idą, a nie ustają” (Iz. 40:31).

Interesujące jest to, że Izajasz układa obraz tego wersu w pewnej szczególnej kolejności: czekaj, leć, biegnij, idź. Logicznie rzecz biorąc wolelibyśmy powiedzieć to tak: „czekaj, idź, biegnij, leć!” mając na myśli to, że kiedy już raz zakosztujemy latania, nigdy nie wrócimy na dół.  W taki właśnie sposób funkcjonuje wyobraźnia człowieka; zawsze szukająca tej mistycznej „fontanny młodości” w nieskończonym pościgu za złotem kopalni Salomona, aby mógł się przenieść do ponownie odkrytej Atlantydy, gdzie można pływać z delfinami jeść bez cukrową wagę cukrową, i bla, bla, bla.

Lecz nie jest to sposób działania Boga, Jego myśli to nie myśli nasz, a nasze drogi to nie Jego drogi. Bożym sposobem jest: czekaj, leć, biegnij i chodź. Co, oczywiście, sprowadza nas z powrotem do oczekiwania i tak cały ten cykl się powtarza w całym naszym życiu.  Podobnie jak pory roku, każdy z nas przechodzi w podróży z Jezusem przez te cztery pory wielokrotnie.

Oczekiwanie to pora zimowa; długa, ciemna i zimna. Latanie to pora wiosny, wybuchająca życiem i kolorami. Bieganie o czas lata, płonącego paliwa i szybkiego ruchu. Chodzenie jest jak jesienna pora, zwalnianiem i uspokojeniem, przed kolejną zimą.

Piękne jest w tym wszystkim to, że „wszystko ma swój czas i każda sprawa pod niebie ma swoją porę” (Kzn. 3:1). Każda ma też swój cel w naszym życiu.

Jeśli oczekujesz, nie będzie tak na zawsze! Nadchodzi wiosna. Gdybyśmy tylko nauczyli się rozpoznawać okresy, w których znajdujemy się i pozwolili Duchowi, aby wykonywał Swoją pracę odpowiednią do tej pory naszego życia, zawsze bylibyśmy kierowani ku centrum Bożej woli i w stronę Jego celów. Nie wybiegając do przodu, ani nie opóźniając się w tyle. Mamy przecież Jego zapewnienie, że zawsze będzie dla nas „pokarm o właściwej porze”.

Innymi słowy: Czegokolwiek potrzebujemy okresie życia, w którym znaleźliśmy się, Pan dopilnuje, abyśmy to otrzymali.

раскрутка

Ile to przyniesie pieniędzy?

Logo_VanCronkhite

David VanCronkhite

Email: david.vancronkhite @ gmail.com

Przemyślenia nad duchową przemianą w Ameryce, czy raczej nad tym, czy w ogóle była jakaś zmiana?  Słyszymy sprawozdania o duchowych ruchach z przeszłości, które miały wpływ na stan moralny naszego kraju, lecz czy te minione ruchy wpłynęły na nasze społeczeństwo jako całość? Czy kiedykolwiek, od czasu założenia kraju, przyłączyliśmy się wiernie do Króla,który rządzi Królestwem, czy też do Króla, który popiera naszą miłość do ludzkich systemów?

Czy kiedykolwiek były jakieś „dawne złote czasy” religii w Ameryce? Jeden cytat robiący „dobre wrażenie” powtarzany przez dziesięciolecia, aby pobudzić nostalgię za jakimś straym złotym czasem nasze religijnej przeszłości jest przypisywany francuskiemu podróżnikowi, Alexis de’Tocqueville, z początku XVIII, brzmi tak: „Dopóki nie udałem się do kościołów w Ameryce i nie usłyszałem ognistych kazalnic sprawiedliwości, nie mogłem zrozumieć tajemnicy ich geniuszu i mocy”.  A okazuje się, że ten obiektywny francuski obserwator amerykańskiego życia, nigdy tego nie powiedział. Niedobrze.

Możemy natomiast przypisać i udokumentować taki pogląd de’Tocqueville na nasz naród: „W miarę zagłębiania się w narodowy charakter Amerykanów widać, że oni poszukują oni wartości wszystkiego, co jest na tym świecie, tylko jako odpowiedzi na to proste pytanie: „Ile pieniędzy to przyniesie?”  Ałć! Wydaje się, że Komercja wygrywała nad Królestwem nawet w tych dawnych dobrych czasach.

Jak wyglądał w Ameryce Kościół wygląda w czasach Amerykańskiej Rewolucji, a jak wyglądał później? Co było z kościołem w czasie następnej rewolucji, Wielkiej Wojny między Stanami. Co robił kościół, czym był, w czasie ostatniej wielkiej rewolucji wyprowadzonej z Atlanta przez Marcina Lutra King, Jr.?  Czy zauważyliśmy to, że wydaje się, że w przypadku każdej krytycznej chwili rewolucji Kościół generalnie stawał po złej stronie sprawiedliwości i współczucia? Czy mogło tak być z powodu wpływów religijnych systemów domagających się lojalności, Komercji żądającej hołdu, czy polityk nakręcających sprawy?

Czy amerykański kościół był kiedykolwiek nadnaturalnym instrumentem Boga do czynienia dobrze wszystkim, bez względu na pozycje, kolor skóry, klasowość czy sprawy kulturalne, czy też było tak, że kościół po prostu przyjmował moralne wartości dnia i doprowadzał do tego, żeby Księga pasowała do popularnych opinii?

Czy przebudzenie jest „prawdziwym przebudzeniem” jeśli nie robimy korekty naszego myślenia zgodnie z drogami Królestwa? Czy przebudzenie oznacza po prostu, że zaczynamy radzić sobie z naszymi moralnymi grzechami w taki sposób, aby zostać zaakceptowani przez instytucję zwaną kościołem? Czy przebudzenie niesie ze sobą jakieś wymagania dotyczące sprawiedliwości wśród ludzi, troszczenia się o wdowy i sieroty naszej ziemi?

Czy doznawaliśmy kiedyś istnienia społeczeństw będących pod takim wrażeniem respektu przed Bogiem i nadnaturalnego poruszenia Jego Ducha, że oni sami odstawiali na bok denominacyjne systemy wierzeń i chcieli się zejść razem po to, aby przeżywać budzące grozę zgromadzenia ludzi,którzy kochają Go i kochają siebie nawzajem?

Wiem, że zadaję mnóstwo pytań, lecz co mogę innego robić po doświadczeniu, które przeżyłem w zeszłym tygodniu? (Ups, to kolejne pytanie.) Jechałem samochodem przez jakieś dziwaczne miasteczko w górach i po raz kolejny zostałem zadziwiony, widząc, nawet w małym miasteczku wyraz ogromnego podziału Kościoła. Wyglądało na to, że miasteczko jest bezpieczne pod panowaniem jednej denominacji, lecz wielu sekt. Był tam First Baptist Church; po czym kawałek dalej był Missionary Baptist Church, który, akurat tak się złożyło, mieścił się naprzeciwko Independent Missionary Baptist, który z kolei znajdował się tuż obok,….

Zastanawiałem się jakie podziały spowodowały to,że tak mała populacja tego miasteczka oddaje w niedzielny poranek cześć w tylu budynkach na jednym odcinku. Czy zaczęło się to z powodu muzyki, mody, jakichś drugorzędnych biblijnych interpretacji? Czy ktokolwiek jeszcze pamięta, bądź kogokolwiek obchodzi to trzy, cztery, pięć pokoleń później?  Gdzieś, ktoś cierpiał z powodu kosztów zniszczonych relacji na rzecz doktrynalnej czystości.

Kto jakiejś chwili prawdopodobnie został zawstydzony bądź unikano go, ponieważ nie żył zgodnie z określoną teologią większości, prawdopodobnie moralną większością. Szczelina mogła powstać w sprawach związanych z niewolnictwem, kolorem skóry czy językiem. Bez względu na te przyczyny świat po raz kolejny był świadkiem tego, że nie kochamy w taki sposób jak kochał Jezus.

Głosimy nasze doktryny, podczas gdy Jezus głosił Królestwo Jego Ojca. Mówimy świat, jak powinien znaleźć tą drogę, zapominając o tym, że jeśli Jezus jest Drogą, Jego Drogą jest wyrażanie bezwarunkowej miłości.

Wygląda na to, że Królestwo Boże ma więcej do czynienia z wiarą i miłością niż teologią i doktryną; bardziej z nadnaturalną rzeczywistością niż z naturalną; z chodzeniem za Jezusem niż z pomodleniem się modlitwą (grzesznika – przyp.tłum.); więcej z upadaniem niż powodzeniem; więcej z biednym niż z bogatym; i więcej z włączaniem niż z wyłączaniem.

Wydaje się, że jeśli to Królestwo Boże jest rzeczywistością stojącą u drzwi to nie może i nie będzie współistnieć z systemami ludzkimi, królestwami tego świat. Wydaje się, że wymaga to od nas wyjścia z systemów, w szczególności tych religijnych, a wejścia do Królestwa na ziemi, jak to jest w niebie.

Czy rzeczywiście coś się zmieniło? Czy pragniemy duchowej przeszłości, której nigdy nie było? Historia nie musi się powtarzać. Jezus powiedział: „Stanie się dokładnie tak, jak wierzycie, że się stanie”. Przyszłość Kościoła będzie inna tylko wtedy, gdy zrozumiemy nieustanną walkę między naturą człowieka, systemów pozbawionych relacji przeciwko Bożemu nadnaturalnemu, relacyjnemu Królestwu.

Uchwycił mnie za serce cytat jednego w wielkich amerykańskich rewolucjonistów.

Thomas Pain:

„Let them call me a rebel and welcome,

I feel no concern from it;

But I should suffer misery of devils,

Were I to make a whore of my soul.”

„Niech nazywają mnie buntownikiem, w porządku,

Nie martwi mnie to;

Lecz powinienem przeżywać diabelne katusze,

Gdy robię ze swojej duszy w dziwkę”.

Pain wiedział jakie są koszty ludzkich systemów! Nie wiem, czy kiedykolwiek znalazł wolność Królestwa na ziemi, jak to jest w Niebie, lecz nie znając tego, co wieczne, wiedział co okradało jego dusze, co kusiło świat do puszczania się na sposób ludzki.

deeo.ru

Codzienne rozważania_19.04.10 Wielka Wymiana

James Ryle

Ci, którzy oczekują na PANA nabierają siły” (Iz. 40:31).

Gdy wszystko wydaje się znajdować w najgłębszym dole, Bóg często przygotowuje nas na to, co najwyższe. Gdy czujemy się najbardziej oddaleni, wtedy właśnie jesteśmy bliżej niż zdajemy sobie z tego sprawę. Gdy wydaje nam się, że już wszystko stracone i nie ma nadziei, faktycznie jesteśmy na samym skraju wielkiego przełomu wspaniałego i niezwykłego okresu. Jest pewna tkliwość ukryta w tym poetycznym wersie. Kiedy decydujemy się na oczekiwanie, szczególnie wtedy, gdy wszystko wokół jest w ruchu, wtedy następuje wspaniała wymiana.

Biblia mówi, że „nabierają siły„. Słowo 'nabierać’ oznacza 'wymieniać’: przekazywać jeden drugiemu. Innymi słowy: wymieniamy coś z Panem – naszą siłę na Jego!

Tam, gdzie kiedyś byliśmy słabi, On daje nam Swoją siłę. Tam, gdzie omdlewaliśmy, On daje nam wigor. Tam, gdzie byliśmy niepewni, ON daje nam umocnienie. Tam, gdzie byliśmy bezowocni, On daje nam zdolność do przynoszenia owoców, nawet znacznie ponad to, co moglibyśmy sobie wyobrazić.

Słowa starego hymnu Gospoel, napisanego przez Williama T. Sleeper’a, prawdopodobnie najlepiej to podsumowują (niestety nie znalazłem polskiej wersji – przyp.tłum.):

Out of my bondage, sorrow, and night,

Into Thy freedom, gladness, and light,

Out of my sickness into Thy health,

Out of my want and into Thy wealth,

Out of my sin and into Thyself,

Jesus, I come to Thee.

Out of my shameful failure and loss,

Into the glorious gain of Thy cross,

Out of earth’s sorrows into Thy balm,

Out of life’s storms and into Thy calm,

Out of distress to jubilant psalm,

Jesus, I come to Thee.

Out of unrest and arrogant pride,

Into Thy blessed will to abide,

Out of myself to dwell in Thy love,

Out of despair into raptures above,

Upward for aye on wings like a dove,

Jesus, I come to Thee.

Out of the fear and dread of the tomb,

Into the joy and light of Thy home,

Out of the depths of ruin untold,

Into the peace of Thy sheltering fold,

Ever Thy glorious face to behold,

Jesus, I come to Thee.раскрутка

Codzienne rozważania_18.04.10 Czy oczekujesz na Pana?

James Ryle

lecz ci, którzy ufają Panu, nabierają siły, wzbijają się w górę na skrzydłach jak orły, biegną, a nie mdleją, idą, a nie ustają” (Iz. 40:31).

(W ang. przekładach jest „ci, którzy oczekują na Pana,…” – przyp.tłum.)

Mamy tutaj do czynienia nie tylko z pięknym opisowym językiem, lecz ze zdumiewającym stwierdzeniem, które odkrywa tajemnicę pełnego i mającego znaczenie życia. Pokazany zostaje nam najprostszy sposób na to, aby cieszyć się obfitym życiem, które jest dobrze przeżyte.  Tą tajemnicę znajdujemy w obecności Pana – gdy oczekujemy na Niego (Ufamy mu).

Jakże niewiele jest tych, którzy oczekują! W szczególności w obecnych czasach pośpiechu i niepokoju. Żyjemy w dniach zapowiadanych przez proroków, gdy ludzie „biegają tam i z powrotem po całej ziemi”. Krzątając się wokół życiowej transakcji, którą się nadmiernie pysznią, mało się modlą, działają za szybko, myślą za późno i zmieniają zbyt wolno. Ostatecznie wywracają się, wypalają, bądź wybuchają, a to dlatego, że zostali stworzeni do innego życia; życia dobrze wykorzystanego w błogosławieństwach Pańskich.

Czy wiedziałeś o tym, że jest lepszy sposób na życie? Możesz doświadczyć odnowienia, które przyniesie takie zaopatrzenie w Boże błogosławieństwo, że będziesz mógł „unosić się w górę jak orzeł!”.

Spójrzmy na ten wers ponownie: „lecz ci, którzy ufają Panu, nabierają siły, wzbijają się w górę na skrzydłach jak orły, biegną, a nie mdleją, idą, a nie ustają„.

Wszystko zależy od jednego słowa: „oczekiwać” (ufać). To słowo oznacza „związać się razem” – coś jak spleciona lina.

Oczekiwanie na Pana jest ćwiczeniem mającym ważny cel i czymś aktywnym. W tym okresie 'splatania się’ z Panem jest pewna moc, pojawia się budzący strach splot w którym bierze miejsce ogromna wymiana.

Przyjrzymy się temu jutro.

A sznur potrójnie spleciony nie tak łatwo się rozerwie (Kzn. 4:12)раскрутка сайта продвижение бизнеса