Jego wola?

Barry Bennett

Czyż nie sprzedają dwóch wróbli za asa? A przecież żaden z nich bez woli Ojca waszego nie spadnie na ziemię” (Mt 10:29 BT, BW, BW-P, BG, BNG, BP, …).

O ile w ciągu ostatnich kilku lat zostałem fanem przekładu New King James Version, to jest jeden wers, który został wmanipulowany w tłumaczenie i może wywoływać zamieszanie. Właśnie w wersie Mt 10:29 tłumacze (NKJV) dodali wyraz, który nie pojawia się w greckich rękopisach. Po „Ojcu” (pater) dodali „wola”, którego nie ma w grece i, świadomie czy nieświadomie, wstawienie go tam jest teologicznym problemem.

Dla tych, którzy zostali wychowani w środowisku suwerenności Boga, wyraz „wola” jest niemal konieczny. Prawdopodobnie dlatego został dodany do tego (KNJV) tłumaczenia i wielu innych współczesnych. Liczni tłumacze mają kalwinistyczne przekonania i wierzą, że wszystko, co się dzieje, dzieje się zgodnie z wolą Boga.

Ten wyraz, „wola”, nie pojawia się ani w przekładzie KJV, ani w New Living Translation, English Standard Version, New American Standard Version czy Young’s Literal Translation. W tych wersjach tłumacze zatrzymali się na „Ojciec”, ponieważ nie ma po nim żadnego wyrazu więcej.

Niemniej, znajduje się on w innych tłumaczeniach, bo tłumacze odczuwali potrzebę „wyjaśnienia” tego, co zostało powiedziane. Zazwyczaj takie wyjaśnienie idzie za teologicznymi uprzedzeniami tłumaczy. Jeśli wróbel nie może paść bez woli Bożej to rozsądne wydaje się, że nic, cokolwiek dzieje się na świecie, nie dzieje się bez woli Bożej, lecz Biblia tego nie uczy. To tłumacze zdecydowali się pomóc tłumaczeniu.

W kontekście tego wersu nie ma w ogóle mowy o Bożej woli. Mowa jest o Bożej wiedzy. Zaczyna się on od wersu 26;

Więc się ich nie bójcie! Nie ma bowiem nic zakrytego, co by nie miało być wyjawione, ani nic tajemnego, o czym by się nie miano dowiedzieć” (10:26).

Dalej kontekst widoczny jest w wersie 29 i kończy się wersami 30-31.

U was zaś nawet włosy na głowie wszystkie są policzone. Dlatego nie bójcie się: jesteście ważniejsi niż wiele wróbli” (Mt 10:30-31).

To, co się tu dzieje odnosi się do Bożej wiedzy, że włosy na twojej głowie są policzone.
Ten fragment mówi o tym, aby nie bać się ogłaszać prawdy pomimo prześladowań przychodzących z tego świata. Bóg zna swoich i wyzna ich przed Ojcem (wersy 32, 33).

Nie ma w tym fragmencie najmniejszej wskazówki suwerennej kontroli czy predestynacji, lecz tłumacze mimo wszystko zdecydowali się to z niego wycisnąć.

Inne wersje postępują z tym wersem inaczej. NIV używa bardziej mglistego zwrotu: „poza troską waszego Ojca”, NTL: „bez wiedzy waszego Ojca”. O ile te wyrazy również nie występują w grece, takie tłumaczenie jest przynajmniej wierne kontekstowi. W wielu innych wersjach po wyrazie „Ojciec” następuje „wola”, czego w grece nie ma.

O ile dalej korzystam z NKJV oraz KJV, czułem potrzebę wskazania na ten szczególny wers jako jaskrawy błąd tłumaczenia każdemu, kto może być z tego powodu zdezorientowany.

Jezus, Król ze Wschodu_3. Kiedy obejmie swój tron

John Fenn
Tłum.: Tomasz S.

Mówiłem ostatnio o Jezusie- Królu ze Wschodu oraz o tym, że Biblia jest księgą orientalną. Dzisiaj powiem coś na temat tego, co wydarzy się, gdy Jezus zasiądzie na swym tronie.

Jedną z cech określających władców Wschodu (możemy zobaczyć to w historii) było to, że oddawano im boską cześć. Będąc ‘boską’ istotą, mieli władzę absolutną.
Na przykład cesarz Chin był uważany za syna niebios i absolutnego władcę tego, co nazywano Wszystkim Pod Niebem. Egipskich faraonów uważano za wcielenie boga Horusa. Romulus, założyciel Rzymu, uważany był za Kwiryna, niepokonanego boga. W czasach Nowego Testamentu kult cesarza był częścią rzymskiej kultury.

Kiedy, w 2 rozdziale Księgi Daniela, Nabuchodonozor zobaczył obraz istoty z głową ze złota i resztą ciała z innych materiałów, Daniel powiedział mu, że to on jest tą głową ze złota – przewyższającym wszystkich innych. Nabuchodonozor miał władzę absolutną. Jako król nie był poddany prawu – jego wola stanowiła prawo.

Na obrazie, który zobaczył, widział pierś i ramiona ze srebra – dwa ramiona opisujące panowanie Medo-Persji. Pamiętacie, jak Dariusz (rozdział 6) – władca Medów i Persów wydał dekret, że przez 30 dni nikt nie może modlić się do nikogo prócz niego – boga-króla Dariusza.
|Daniel oczywiście nie podporządkował się prawu, co doprowadziło do jego pojmania (6: 7-16). Kiedy Dariusz chciał zmienić swoje zdanie, ponieważ nie zamierzał uwięzić Daniela, nie mógł tego zrobić – w przeciwieństwie do Nabuchodonozora podporządkował się rządom prawa. Dlatego musiał rzucić Daniela do jaskini lwów.

777 – Jezus jest głową ze złota

Liczba 6 jest liczbą człowieka. Tak przyjmuje się o chwili, gdy wiedziano, że człowiek został stworzony w szóstym dniu. Od czasu Nimroda (Rodz. 10) władcy absolutni sterowali polityką, religią i ekonomią – tzw. 666. Kto kontroluje te trzy dziedziny – kontroluje ludzi w 100%.

Hitlerowi udało się połączyć rządy polityczne z gospodarczymi, ale nie mógł zmusić wszystkich do oddawania mu czci. To doprowadziło do holokaustu, który kosztował życie 6 milionów Żydów oraz kolejnych 6 milionów chrześcijan i przeciwników politycznych, którzy zginęli w obozach.

Wszystkie rządy człowieka skończą się, gdy Pan Jezus przejmie całkowitą kontrolę nad ziemią – nastanie 777. Jezus będzie pierwszym władcą, który z powodzeniem połączy politykę, ekonomię i religię pod swym panowaniem.

Żyjemy w czasach, gdzie ma miejsce wielkie żniwo ziemi. Z tego powodu używa się tych określeń do opisu Jezusa oraz nas jako „pierwocin ziemi” (Jak. 1: 18, Rzm 8: 23, 11: 16; I Kor 15:23).

Król całej ziemi

W Zach 14:9 czytamy „… w tym dniu Pan będzie królem całej ziemi…”. Co więcej, ten król Wschodu będzie oczekiwał aby oddawać Mu cześć. Widzimy to w Zach 14:16-19: „ Wszyscy pozostali … będą corocznie pielgrzymowali, aby oddać pokłon królowi, Panu Zastępów, i obchodzić Święto Szałasów”  a jeśli na przykład Egipt odmówi przyjścia, to „nie będzie u nich deszczu …”

W Obj 2: 27, 12: 5, 19:15 widzimy, że Jezus będzie rządził narodami żelazną laską. Będzie On prawdziwym i absolutnym Władcą Wschodu – Królem królów i Panem panów. Żelazną laską jest Słowo –  On jest Osobą Żywego Słowa a od Niego pochodzi Biblia. Oznacza to, że Jezus  będzie egzekwował miłość, przebaczenie, właściwe postępowanie i uczciwość w każdym aspekcie ludzkiego życia.

Obdarowani zarządcy – Paweł mówi nam w I Kor 6:2, że będziemy sądzić świat i aniołów. Słowo ‘sądzić’ oznacza ‘administrować’ nie zaś jak ‘wydawać wyroki w sądzie’. Będziemy zarządzać ‘przyszłym wiekiem’, kiedy to Jezus zostanie Królem całej ziemi. List do Hebrajczyków 6: 5 nazywa dary Ducha „mocami wieku przyszłego”. Wymuszając sprawiedliwość na Ziemi, jako jej zarządcy obdarowani darami Ducha, będziemy mieli słowo poznania i mądrości we wszystkich sytuacjach, wymagając od ludzi uczciwości i przejrzystości w ich postępowaniu.

Pamiętajcie o tym, że w ciągu Milenium ludzie będą się rodzili i że prawdopodobnie miliardy ludzi  przeżyją aby oglądać powrót Jezusa, lecz wielu z nich nie spodoba się wymuszona, egzekwowana sprawiedliwość. Zachariasz wspomina o tym, co stanie się z narodami, które odmówią przyjścia do Jerozolimy, aby oddać cześć Królowi. Nie będą chcieli uczcić Boga żyjącego między ludźmi, więc dotknie ich plaga. Niesamowite!

W Ez 40-47 czytamy o budowie świątyni, prawdopodobnym miejscu, które Jezus nazwałby „domem”.  Zacznie wypływać z niej strumień, który popłynie do Morza Martwego i zamieni je w słodkowodne jezioro! Czy możecie sobie wyobrazić, jak wielkie będzie musiało być to jezioro, aby rozcieńczyć całą tę zgromadzoną sól? W Ez 47: 6-12 czytamy, że ludzie będą zarzucać sieci i łowić ryby w nim żyjące. Tylko bagniste miejsca pozostaną słone.

Królewskie dzieci …

Inną cechą królów Wschodu jest to, że ich dzieci są królewiczami. Królowie chcą, aby ich dzieci rządziły i panowały. Jesteśmy nie tylko królestwem kapłanów dla Pana, lecz także Bożymi dziećmi. Należymy do królewskiej rodziny i jako tacy mamy miejsce w królestwie, którego inni nie mają.

Inni w królestwie? A to już kolejny temat…

John Fenn

Obsesja na punkcie zła i dobra

Phil Drysdayle

Ostatnio rozmawiałem nieco przez media społecznościowe z ludźmi o grzechu. Powiedzieć, że chrześcijanie mają ogromną obsesję na punkcie grzechu jest niedopowiedzeniem. To bolesne, lecz zrozumiałe; wielu z nas wzrastało słysząc nauczanie o tym tydzień w tydzień.

Pamiętam, że czytałem kilka lat temu jakieś badanie, w którym stwierdzono, że w Ameryce średnio z kazalnicy grzech jest wymieniany 7 razy częściej niż Jezus czy Bóg.
Wychodzi na to, że to owoc (żart) zjedzenia z drzewa poznania dobra i zła doprowadził do tego, że obsesją stała się chęć poznania, co jest dobre, a co złe.

Bardzo mnie to fascynuje. Nie nazywa się to drzewem grzechu, ani drzewem czynienia zła, ani drzewem nikczemności. Nie, okazało się, że, zgodnie z Pismem, to, co zgubiło ludzkość to było drzewo, które pouczyło nas o tym, co jest dobre, a co złe, a przecież Bóg nigdy nie chciał, abyśmy o tym wiedzieli.
Jednak większość kazań kręci się wokół właśnie tego, co jest złe, a co dobre. Jak uniknąć „grzechu” i żyć „świętym” życiem. Bóg nigdy nie chciał, abyśmy popadli w manię dobra i zła.

Rozumiesz, gdy jesteś maniakiem Boga i relacji z Nim, to, co dobre i co złe, zatroszczy się samo o siebie.

Tak właśnie żyli Adam i Ewa od początku – chodzili codziennie w bliskiej więzi z Bogiem. Nie potrzebna była im wiedza o tym co dobre, a co złe. Gdy chodzisz z Bogiem, generalnie unikasz masowego morderstwa, gwałtu i oszukiwania w podatkach.

Jeśli jednak skupiamy się na tym, co dobre i złe, szybko okazuje się, że stworzyliśmy sobie innego boga, który jest podobny do nas. Boga, który w porównaniu z Jezusem i Jego, Ojcem jest zupełnie nierozpoznawalny. (Niestety, zbyt rozpoznawalny dla tych, którzy zostali narażeni na legalistyczne wersje chrześcijaństwa.) Jest to bóg, który ma obsesję na punkcie grzechu i odnosi się do ludzi na postawie ich zachowania, co oczywiście jest znacznie bardziej podobne do upadłej ludzkości, niż do Boga, którego objawił Jezus.

Łaska zakrywa wszystkie grzechy. Łaska jest większa niż grzech, Już najwyższy czas pozwolić na to, aby to łaska wykonywała swoją pracę, przezwyciężając grzech i uzdalniając nas do życia wolnego od grzechu.
Wtedy będziemy mogli swobodnie wykonać swoją robotę: być kochani przez Boga i kochać Go w zamian, oraz kochać innych w miarę jak uczymy się kochać siebie.

Kiedy postawimy wóz przed koniem to łatwo jest w ogóle zapomnieć o koniu (o ile będziemy mieli tyle szczęścia, aby gdziekolwiek się dostać). Kiedy jednak skupimy się na tym, aby to koń poruszał wozem, nie będziemy musieli nadmiernie myśleć o wozie, zajmie się on sam sobą.

Tak więc, poświęćmy się odpuszczeniu sobie wszelkiej obsesji jaka może w nas panować na temat tego, co uważamy za „grzech” i „sprawiedliwe życie”. Zamiast tego skupmy się na naszej jedności z Bogiem i na tym, abyśmy pomagali również innym doświadczyć ich osobistej jedności z Nim.

Mnóstwo miłości

Phil

Stan_4/5.07.2019

Stan Tyra

Wydaje się, że Jezus więcej chwalił wiarę niż miłość. Dlaczego? Myślę, że  dlatego, bo wiara daje cierpliwość w znoszeniu tajemnicy, pokój w braku wiedzy, dzięki czemu mamy czas na negocjowanie naszej podróży. Miłość jest celem, lecz wiara jest procesem docierania tam a nadzieja jest zgodą na życie bez rozwiązania czy pewności. To rzeczywiście są trzy rzeczy, które pozostały (1Kor 13:13).

Początkowo nikt nie jest gotowy na wiarę, więc osiadamy na grupowym myśleniu, plemiennych zwyczajach i przekonaniach. Członkostwo w grupie może być furtką, lecz często staje się substytutem osobistego spotkania i wewnętrznego doświadczenia. Podróż od „będziecie ludem moim…” (plemienność bądź mnóstwo) do „nie ma gdzie głowy złożyć” (unikalność) jest samotnym miejscem do czasu osiągnięcia prawdziwej dojrzałości i dojściem do wiary, nadziei i miłości.

Podróż od „grupowego myślenia” do Unikalności jest podróżą wiary, która otwiera drzwi do autentycznego poczucia więzi grupowej, ponieważ w tym stanie możesz zostać połączony przez Boga bez poświęcenia swej unikalności. Już nie masz tak silnego braku poczucia bezpieczeństwa, że wymagasz nieustannego potwierdzenia ze strony grupy, lecz tak dobrze czujesz się z nie-wiedzą, że nie potrzebne ci są systemy grupowego myślenia, ani sama grupa do ochrony twojego miejsca w systemie. Oto w pełni rozumiesz jak i dlaczego miłosierdzie jest ważniejsze od ofiary.

Dla wielu ludzie punktem odniesienia jest polityka, religia, rozgłos, nowy kaprys i wiele innych rzeczy. Gdy zmienia się ten punkt odniesienia, oni również się zmieniają. Gdy mówi – oni słuchają i przyklaskują. To „ego” o bardzo niskim poczuciu bezpieczeństwa staje się „posiadłością” czegoś czy kogoś innego. Plemienność jest pomnożeniem tego przez wielu. Biblijny język wyraża to jako „posiadanie demona”. Zawsze, gdy coś niezdrowego definiuje ciebie, jesteś słabo zdefiniowany i faktycznie w posiadaniu. Dzieje się tak wtedy, gdy jakaś negatywna projekcja czy agenda uchwyci cię, a ty uznajesz je czy to świadomie czy nie. Znam mnóstwo ludzi „opętanych”! 🙂

Lekarstwem na negatywne posiadanie jest pozytywne posiadanie, co Jezus często robił. Za każdym razem gdy jakaś święta osoba (w pełni zaakceptowana) jest dopuszczona do odzwierciedlania ciebie, ma moc „egzorcyzmowania” czy uzdrowienia ciebie. W istocie, gdy Jezus mówi: „Twoja wiara uzdrowiła cię” mówi, że to twoje zaufanie w moją refleksję i opinię o tobie uzdrowiła cię, uwolniła od opinii i posiadania przez kogoś innego.

Hindus powie: „gdy idziesz do klasztoru siedź cicho, nie twoją rzeczą jest wpatrywać się w Boga, lecz pozwolić Bogu wpatrywać się w ciebie”.

<|>

Dlaczego zmagamy się z wiarą

Barry Bennett
Wielu wierzących jest sfrustrowanych tym, że „wiedzą”, co mówi Słowo, lecz nie doświadczają skutków, które, jak im się wydaje, powinny być. Wielu wierzy intelektualnie, lecz wiara wypływa z serca, nie z głowy (Rzm 10:10).

Jeśli dobrze zrozumiemy, jak funkcjonuje nasz autorytet/władza w Chrystusie, pomoże nam to pojąć jak działa wiara. Prawdopodobnie wszyscy znamy historię rzymskiego setnika, który przyszedł do Jezusa i wyjaśnił swoje rozumienie władzy.

Setnik wiedział, że ma pod sobą żołnierzy, którzy wykonają każde jego polecenie. Wiedział, że cokolwiek powie, będzie natychmiast wykonane – nie miał co do tego żadnych wątpliwości! Rozumiał, czym jest władza i JEGO WIARA WYPŁYWAŁA Z JEGO AUTORYTETU/WŁADZY! W zakresie swej władzy miał DOSKONAŁĄ WIARĘ. Nawet Jezus zdziwił się wiarą tego człowieka:
Zaprawdę powiadam wam, nawet w Izraelu nie znalazłem tak wielkiej wiary” (Mt 8:8-10).

Tak naprawdę to nasze zmagania z wiarą są zmaganiami ze zrozumieniem autorytetu/władzy. Fakt, że „wiemy”, że jakaś doktryna jest prawidłowa często nie przekłada się na prawdziwe objawienie w sercu. Nie mamy przekonania co do naszej władzy nad chorobą, a szczególnie wtedy, gdy dotyczy to naszych własnych ciał. Nie jesteśmy przekonani o naszej władzy nad strachem, brakiem czy silami zniszczenia na tym świecie. Brak przekonania paraliżuje wiarę, ponieważ w takiej sytuacji możemy wypowiadać słowa oparte na naszej dobrej doktrynie, lecz nie ma ustabilizowanego objawienia autorytetu w naszych sercach.

Mogę postanowić pomalować swój dom. Mamy doskonałą wiarę do tego, aby wykonać swoje decyzje. Niemniej, nie mogę pomalować twojego domu, bez twojej zgody (autorytetu/władzy). Mam władzę nad swoim psem i nie muszę obawiać się jego reakcji, lecz nie mam takiej władzy nad twoim, więc moja wiara w wydawanie poleceń twojemu psu polega na tym CO WIDZĘ, A NIE NA TYM W CO WIERZĘ! Jeśli nie znamy własnego autorytetu to opieramy swoją wiarę na wizualnych wynikach. Pozwólcie, że powtórzę to ponownie: jeśli nie znamy swego autorytetu w Chrystusie, żyjemy według patrzenia, a nie wiary!

Gdy zajmujemy się chorobą, nasza „wiara” często polega na symptomach. Jeśli „czujemy” poprawę, wierzymy, że stan się polepsza. Przypomina to celowanie na „chybił trafił”. Jeśli jednak masz objawienie swej władzy nad chorobą, WIESZ, że „żołnierze, którzy są pod tobą” wykonają twoje rozkazy. Masz doskonałą wiarę.

Wiara to wiedza o tym, kto i co jest podległe twojej władzy. Wiara nie jest skomplikowana jeśli władza jest ugruntowana. Jezus odnosił się do wiary jako sługi w 17 rozdziale Ewangelii Łukasza ww. 6-9. Gdy masz objawienie swej władzy, wypowiadasz słowa i dzieje się. Nic wielkiego. Gdy nie jesteś pewien swej władzy, mówisz i masz „nadzieję”, że coś się zdarzy.

Oto dałem wam moc, abyście deptali po wężach i skorpionach i po wszelkiej potędze nieprzyjacielskiej, a nic wam nie zaszkodzi” (Łu 10:19).

Miesiąc muzułmańskich prześladowań chrześcijan_marzec 2019

To są „niewierni; nic dobrego!” – Muzułmańskie prześladowania chrześcijan, marzec 2019

06/04/2019

W niedzielę, 17 marca, w Paryżu podpalacze podłożyli ogień pod kościół Św. Sulpicji.
Średnio, we Francji każdego dnia są desakralizowane dwa kościoły.
(Photo by Pascal Le Segretain/Getty Images)

Raymond Ibrahim
06/04/2019

Gatestone Institute

To są „niewierni; nic dobrego!” – Muzułmańskie prześladowania chrześcijan, marzec 2019

Jeśli chodzi o akty przemocy między muzułmanami, a nie-muzułmanami to marzec zdominowany był przez masakrę w Christchurch w Nowej Zelandii, gdzie 15 marca Australijczyk zabił w dwóch meczetach 51 muzułmanów. Niemniej, sprawę należy umieścić we właściwej perspektywie, statystycznie rzecz biorąc (dane na podstawie statystycznych badań): „Chrześcijanin żyjący w krajach o muzułmańskiej większości jest 143 razy bardziej narażony na zabicie przez muzułmanina za to, że jest chrześcijanienm, niż muzułmanin miałby być zabity przez niemuzułmanina w którymś z zachodnich krajów, za to kim jest”. Choć to sprawozdanie odnosi się do prześladowań chrześcijan przez muzułmanów jako do „najbardziej jawnego przykładu naruszania praw człowieka w dzisiejszym świecie” cytując: „co najmniej 4.305 chrześcijan zostało zabitych za swoją wiarę przez muzułmanów w 2018 roku” oraz „300 milionów chrześcijan żyjących w zdominowanych przez muzułmanów krajach jest poddanych przemocy”, to znaleziono również inny brak podobnych proporcji. Na przykład: polegając na precedensie i tylko na jednym kraju, Francji, „Francuz madokładnie 10 krotnie większe prawdopodobieństwo że zostanie zamordowany przez muzułmanina, niż to, że muzułmanin zostanie zabity przez niemuzułmańskiego terrorystę, gdziekolwiek indziej w zachodnim świecie”.

Poniższe sprawozdanie dokumentuje szeroko zakrojone prześladowania chrześcijan tylko w marcu,

Masakry chrześcijan

Nigeria: jak i w poprzednich miesiącach w tym zachodnioafrykańskim kraju, dziesiątki chrześcijan zostało zmasakrowanych, liczne kościoły zniszczone z rąk muzułmanów. Między innymi:

4 marca muzułmanie zabili 23 chrześcijan, mieszkańców wsi. „Było źle – powiedział jeden z mieszkańców. – Niektórzy zostali zastrzeleni, inni posiekani maczetami!… Fragmenty ciał były porozrzucane wszędzie…”

Trzy dni później muzułmańscy terroryści przypuścili kolejny atak w tym samym obszarze; trzy osoby ostały zabite. Lokalny pastor skomentował ten napad: „Nawet dziś uderzyli. Jeden z członków zboru powiedział, że został zabity jego ojciec, inny, że zięć”.

Continue reading

Stan_03.07.2019

Stan Tyra

W 7 rozdziale Księgi Rodzaju znajduje się opis Arki Noego, który stał się bardzo dobrze znaną Biblijną historią, lecz jak dotąd nie pozwoliliśmy na to, aby jej metaforyczne znaczenie nauczyło nas czegokolwiek służącego przemianie. Została zdegradowana do słodkiej opowieści dla dzieci, bądź sprowadzona do mściwego ludobójstwa dokonanego przez Boga, zmiatającego wszystko i dokonującego w napadzie furii sobie samemu przemeblowania.
Tracimy w ten sposób klucz służący odkryciu podstawowego objawienia zawartego w tym opisie, a mianowicie to, że Bóg sprowadził wszystkie możliwe na Ziemi przeciwności w jedno miejsce i trzymał je tam na tyle długo, życie zostało zrozumiane i doświadczone. W miejscu wymuszonej bliskości zgromadził to, co w swej naturze dzikie oraz to, co domatorskie; to, co czołga się i fruwa, co czyste i nieczyste, co męskie i żeńskie. Życie spełnia się wtedy, gdy trzymamy wszystkie te niepogodzone sprzeczności wewnątrz siebie, nie zmieniając ich. Ta historia wskazuje na to, że to Ty jesteś taką Arką pełną sprzeczności.
Ego zawsze chce wszystko zmieniać, poprawiać i doprowadzić do tego, aby kurz szybko opadł. Tak więc, Arka obrazuje to, jak Bóg uwalnia nas, wypuszczając nas na pewien czas na wzburzone fale, uwięzionych razem ze sprzecznościami, przeciwieństwami, napięciami i paradoksami, które stają się dla nas szkołą zbawienia i szkołą bezwarunkowej miłości.
Miłości można nauczyć się wyłącznie przebywając w tej arce przeciwności, w spotkaniu z „innością”. Aby, że tak powiem, „przemeblować” swoje życie, musimy zacząć od „znoszenia ciężarów jedni drugich, aby w ten sposób wypełnić prawo Chrystusa” (Ga 6:2). Przyjąć rzeczywistość i Chrystusa to przebaczyć ludzkości to, że jest ludzka. Bez tego przebaczenia ani zbawienie, ani przemiana jakiegokolwiek rodzaju nigdy nie zajdzie.
To, czego rzeczywiście obecnie szukasz to nie to, żeby być bezbłędnym, lecz przyłączonym (tut. gra słów: „not to be correct but to be connected”).
Dalsze jedzenie z niewłaściwego drzewa powoduje, że znajdujemy się poza tym ogrodem i czujemy się usprawiedliwieni ceniąc bardziej rzekomą poprawność niż autentyczne poczucie więzi/łączność.

<|>