Author Archives: admin

Jak sprzedaje się seks i zepsucie dzieciom

© 2004 WND

Oryginał: Selling sex and corruption to your kids

Kupelian David

„Skaut jest wierny, . . . lojalny . . . pomocny . . .przyjacielski . . .odważny . . . dobry”

Patrzę na mojego 12 letniego syna Jozue i 24 innych chłopaków Skautów  recytujących wspólnie Prawo Skauta w czasie cotygodniowego spotkania. Jest w tym świeża nadzieja i męska winieta w erze obejmującego wszystko zamieszenia nastolatków. Gdy tak stoję obserwując w napięciu – przyglądam się mundurkom chłopców, ich oznakom, łatom, insygniom i innym kolorowym symbolom ich przynależności do wyższych ideałów skautowskich – wracam w myślach o kilka lat, gdy mój syn chciał nosić inny „mundur”.

Podróżowaliśmy z bliskimi krewnymi, których nie wiedzieliśmy całe lata do Cape May w New Jersey na wakacje nad ciepłe wybrzeże Atlantyku. Jozue ogromnie sie zaprzyjaźnił ze swym kuzynem starszym o kilka lat. Marek, kochający zabawy, bardzo przyzwoity dzieciak, nie miał w sobie niczego złego. Niemiej, jedna drobna rzecz: nosił naszyjnik. Oczywiście, Jozue zawsze uważał naszyjniki, bransoletki, kolczyki i tego typu rzeczy za zdecydowanie damskie wyposażenie i nigdy nawet we snach nie sądziłem, że założy coś takiego na siebie i będzie „wyglądał jak dziewczyna” (czy „dziwak”). Pewnie już zgadliście. Pod koniec tygodnia Jozue powiedział mi, że naprawdę chciałby dostać jakiś naszyjnik, jak ma jego kuzyn. On „po prostu, . . . czuje to, żeby taki nosić, i tyle. Żadna wielka sprawa, Tato”.

Wziąłem  go na spacer na skaliste tereny, gdzie mogliśmy pobyć sami. Szybko okazało się, że mój syn nie tylko rozwinął w sobie to potężne pragnienie, aby nosić na szyi kawałki punkowskiej biżuterii – coś, co poprzednio odrzucał – lecz w wyraźny sposób był wrogo do mnie nastawiony z jakiegoś dziwnego powodu, pomimo że przyznał, że niczym go nie uraziłem. W miarę rozmowy dotarło do mnie, co się dzieje. Oczywiście, że chciał być taki sam jak jego starszy kuzyn, na którego patrzył i z którym się związał, i stąd pragnienie, aby nosić głupio wyglądający naszyjnik. Lecz ja? Stałem się teraz niewygodnym kontrastem, widzialnym przedstawicielem jegostanu umysłu sprzed zniewolenia tym obcym pragnieniem. Byłem teraz zagrożeniem dla jego nowej przyjaźni, więc odrzucał mnie wraz z swoim własnym poprzednim punktem widzenia.

I jak się okazało, nie musiałem mówić wiele: „Jozue, dlaczego jesteś zły na mnie? Czy nie dlatego, że nie sądzę, abyś tam głęboko, wewnątrz faktycznie chciał nosić naszyjnik? Powiedz mi coś? Co byś powiedział dwa tygodnie temu, przed przyjazdem do Cape May, gdybym zapytał cię czy chcesz nosić ciężki drewniany naszyjnik. Czy chciałbyś?” „Nie, coś ty” – odpowiedział bez wahania. Został wybity z transu, zaświtało. Zapłakał krótko, przycisnął mnie i zapewnił mnie po męsku, że nie chce wyglądać jak dziewczyna i nosić naszyjnik. Gdy poszliśmy do sklepiku z prezentami na tamtej plaży, wskazał mi nawet, który to naszyjnik chciał mieć i zapewnił, że już nie jest zainteresowany. I taki był tego koniec, lecz to znakomicie pokazało mi jak wrażliwe są dzieci na presję rówieśników.

Pokolenie Gangsta.

Skoro Jozue poczuł ten niewidzialny nacisk na przyjęcie upodobań swego kuzyna, to co wpływało na kuzyna? Co faktycznie wywiera taką nie do pokonania presję na większość  współczesnej młodzieży, aby podporządkowywać się (przez  „buntowanie”)? Podobnie jak wojsko, szkoły prywatne, Skauci  mają mundury, tak też i młodzieżowa kultura: workowate portki, czapki  zakładane do tyłu, naszyjniki i inna biżuteria, kolczyki na ciele,  tatuaże itd. O ile jednak mundury symbolizują wartości i wierność,  lojalność jakiegoś wyższego (czy niższego) porządku, to w tym  przypadku jest to wierność coraz bardziej buntowniczej muzyce,  społecznemu, seksualnemu i kulturalnemu światowi, tajemnej (dla  rodziców) rzeczywistości, która wydaje się magicznie przyciągać do siebie miliony dzieci.

Przez  trzy lata dziennikarka Patricia Hersh podróżowała przez tą  egzotyczna subkulturę. Obserwowała, słuchała, pytała, związała się i  zyskała zaufanie ośmiu nastolatków w typowym amerykańskim  miasteczku Reston, w stanie Virginia, co ostatecznie zaowocowało jej  uznanym portretem: „Oddzielone plemię: podróż do serca amerykańskiego wieku dojrzewania”. Widok jaki opisuje, jako wszechobecny w całej Ameryce, powszechny jak McDonalds, naprawdę wywołuje zmartwienie:

To jest hip-hop na przedmieściach, kultura rapu. Uczniowie wszędzie noszą bejsbolowe czapeczki z daszkiem do tyłu lub nasunięte na oczy, za duże koszulki, śmieszne workowate dżinsy lub spodnie z obniżonym krokiem zwisającym aż do połowy uda, paski, które zwisają tak, aby obnażyć jasnokolorowe bokserki. Całokształtu dopełniają najmodniejsze drogie marki. Odmianę stanowią bluzy z kapturami (kaptur obowiązkowo noszony w szkole) oraz kawałki materiału czy bandaże wiązane z tyłu głowy, styl skopiowany z ulicznych gangów. Podobnie jak wszechobecne, swobodnie używane przekleństwa, twarde lądowania w stylu kamikadze całkowicie poza zasięgiem straży miejskich i nauczycielskiego wzroku…

Ku zrozpaczonej wyzwaniem społeczności dorosłych, czarny szał jest obecny, jako kulturalny styl dla dzieciaków średniozamożnej klasy. Podobnie jak kiedyś, w latach sześćdziesiątych, gdy synowie i córki tej średniej klasy zrzucili swoje tweedowe marynarki i dystyngowane zwierzchnie sukienki na rzecz pokoleniowego munduru Levi’sa, roboczych koszul i krótkich, cienkich płaszczy w wojskowym kolorze w uwielbieniu dla „blue collar workers” (pracowników żyjących z pracy rąk na godziny – przyp.tłum.), „Prawdziwej Ameryki”, tak dzisiejsza, dorastająca młodzież wybrała styl czarnej miejskiej ulicy jako autentyczny styl bycia. Zachowywać się jak czarny to, jak określają dzieciaki, być silnym, konfrontacyjnym i trochę strasznym.

„Żyjemy w pokoleniu gangsta” wyjaśnia jeden z białych seniorów średniej szkoły noszący bejsbolówkę Malcolm X daszkiem do tyłu. „Chodzi tylko o to, żeby to złapać. Patrze na to, co ci cool faceci robią i jak to wpływa na innych ludzi. Oni robią więcej niż te wszystkie pedalskie białe dzieciaki, które grają w kosza, są lubiani przez dyra szkoły i są bogaci przez całe swoje życie, no i może czasami w weekend się upiją. Te dzieciaki każdego dnia ryzykują zrypkę”.

Hersch opisuje w jaki sposób hip-hop – multimilionowy muzyczny przemysł przepełniony „silnymi politycznymi i seksualnymi obrazami rap” – złapał w niewolę pokolenie dramatem getta i jego codzienną walką o przetrwanie:

Hip-hopowa postawa mówienia prosto w twarz wydaje się silna i wolna dzieciakom, które czują się ograniczane przez oczekiwania przyziemnego świata klasy średniej, w którym się wychowali.  Rapersi stali sią najbardziej popularnymi gwiazdami MTV. W wywiadzie  na temat swego albumu „Home Invasion” rapper Ice T odnosi  się do „kulturalnej inwazji” jak ma miejsce, gdy nieznani  dorośli siedzią wraz ze swymi rasistowskimi poglądami, dzieci cicho  siedzą w swoich pokojach, a jego słowa wlewają się w ich umysły przez  słuchawki: „Gdy już ich raz dostanę pod moje p….y czar/ mogą  zacząć dawać ci p…e piekło” rapuje. „Zacznij zmieniać to  jak chodzą, mówią, działają, a teraz czyj to jest błąd”.  Świat rapu „kostiumowych gadżetów, dziwek, ziomali, i  policji” jest atrakcyjną odmianą dla tych „zwykłych”  sfer dentystycznych aparatów, szkolnych samorządów i  randek. Getto – przeżywane z drugiej ręki z filmów,  muzyki i porannych wiadomości, oglądane z wygodnych, podmiejskich,  rodzinnych pokojów – jest dla młodych ludzi nasączony ogromną dramaturgią i urokiem.

Czy  to jest to? Czy dzisiejsza dziwaczna młodzieżowa podkultura jest  ostatnim „kostiumem” młodocianego buntu, podobnie jak  długie włosy w latach 60-tych i inne mniej rzucające się w oczy,  buntownicze fazy rozwoju poprzednich pokoleń dzieciaków? Czy  zaniepokojenie dorosłych współczesną kulturą młodzieży jest  tylko wiecznym kręceniem kciukami wywołanym eksperymentami z  niezależnością ich dorastającej latorośli? A może jest tutaj zaangażowane coś innego, coś znacznie bardziej złowrogiego?

’Marszandzi Cool’.

„Oni chcą być cool. Są wrażliwi i  mają kasę. Są korporacyjnym, 150-cio miliardowym snem Ameryki”.  Jest to wstępna wypowiedź w zdumiewającym, czołowym dokumencie PBS z  2001 roku zatytułowanym: „Merchants of Cool” przekazanym  przez Douglas Rushkoff. To, co wychodzi na jaw to 60 minutowy  skandaliczny portret głównych korporacji – Viacom,  Disney, AOL/Time Warner i innych – które zajmują się  badaniem amerykańskich dzieci jak laboratoryjnych szczurów, po  to tylko, aby sprzedać im miliardy dolarów w towarze, kusząc, degradując i psując ich.

Myślisz, że to przesada? Jest to niedopowiedzenie.

„Kiedy  funkcjonuje kilka gigantycznych narodowych korporacji, obciążanych  długami, szaleńczo konkurując ze sobą o każdy centymetr przestrzeni  fizycznej i każdy umysł, jaki tylko mogą zdobyć, – mówi  profesor komunikacji na Uniwersytecie Nowojorskim Mark  Crispin-Miller. – są gotowi są zrobić wszystko, cokolwiek wydaje im  się najszybciej zadziałać i zdobyć najwięcej ludzi, co oznacza, że zaniżą standardy w dół”.

Zobaczmy jak bardzo w dół.

„Jest  to burza firm, walczących o te same dzieciaki – wyjaśnia  Rushkoff w „Merchants of Cool.” – Aby zdobyć lojalność  nastolatków, specjaliści rynkowi wierzą, że musza mówić  najlepiej ich językiem, więc badają ich bardzo uważnie, tak jak  antropolog badałby egzotyczną tubylczą kulturę. Dziś pięć ogromnych  firm jest odpowiedzialnych za sprzedaż niemal wszystkiego co  funkcjonuje w młodzieżowej kulturze. To są prawdziwi marszandzi cool: Rupert Murdoch’s Newscorp, Disney, Viacom, Universal Vivendi, oraz AOL/Time Warner.”

Ta  dokumentacja ukazuje w jaki sposób wielkie korporacje  dosłownie nasyłają „szpiegów”, aby infiltrować młodzieżowe środowiska w celu zdobycia informacji do jakich następnych zakupów mogą nakłonić te dzieci.

„Kompanie  rozrywkowe, są grupą ogromnego konglomeratu, które posiadają  cztery czy pięć muzycznych firm, sprzedających 90% muzyki w Stanach  Zjednoczonych – te same firmy, które posiadają wszystkie  studia filmowe, wszystkie główne sieci telewizyjne, wszystkie  telewizyjne stacje na 10 największych rynkach” ujawnia profesor  komunikacji z University of Illinois Robert McChesney w tym  dokumencie. „Są oni w posiadaniu wszystkich lub części każdego  komercyjnego kanału. Patrzą na rynek nastolatków jak na część  swego potężnego imperium, które kolonizują. Powinniście  widzieć to tak, jak Imperium Brytyjskie czy Francuskie z XIX wieku.  Nastolatki są traktowane jak Afryka. Wiesz, jest to środowisko, które  należy przejąć, a ich arsenałem broni są: filmy, muzyka, książki, CD,  internet, ubrania, rozrywkowe parki, zespoły sportowe. Wszystko to są narzędzia do ściągania z tego rynku pieniędzy”.

MTV.
o więc, z kablowym kanałem, który stawia  siebie w pozycji championa dzisiejszych nastolatków i tych  przed wiekiem nastoletnim – championa ich muzyki, ich buntowniczego  wolnego ducha, ich szczerego, zawsze zmiennego wyobrażenia tego, co  jest „cool”? Czymkolwiek innym mogłoby być MTV, w końcu  interesuje się dzieciakami, prawda? Tak, z pewnością, interesują się,  ale w taki sam sposób jak lew gazelą. Wszystko w MTV jest  komercyjne – wyjaśnia McChasney. – To wszystko czym jest MTV.  Czasami jest to wyraźna, reklama opłacana przez firmę, która  chce sprzedać swój produkt. Czasami będzie to wideo dla firmy  muzycznej, która sprzedaję muzykę. Czasami będzie to set  wypełniony ciuchami trendy i tym, co może sprzedać taki wygląd, do  którego potrzebne są produkty z tego seta. Będzie to też  czasami show na temat jakiegoś filmu, który ma dopiero wejść,  opłacony przez filmowe studio, choć ty nie wiesz o tym, aby zrobić  rozgłos temu, co wychodzi z Hollywood. Wszystko tu jest programem informacyjnym, nie ma nie-komercyjnych części MTV”.

Rushkoff  ilustruje działanie tej maszyny korzystając z przykładu Sprite. To,  co kiedyś było borykającym się z problemami producentem drugorzędnego  napoju zostało wyciągnięte przez wspaniałe marketingowe formy  działania jak: podpisywanie się pod głównymi hip-hopowymi wydarzeniami i ustawianie się w pozycji tego cool napoju  dla bezmiernego rynku pokolenia MTV. Łącząc Sprite, MTV, muzyków  rap i innych uczestników promocji, Rushkoff przedstawia nam  zakulisowa grę: „Sprite wynajmuje Roseland Ballroom, płaci  dzieciakom po 50 dolców, aby ją zapełniły i wyglądały cool.  Artyści rap, którzy koncertują dla tej opłaconej publiczności,  otrzymują bezpośrednie wejście w programie MTV, 'Direct Effects’,  którego Sprite jest sponsorem. MTV pożera tanią produkcję,  promując muzykę firm płytowych, które reklamują ich kanał i wszyscy są szczęśliwi”.

Cóż  więc, powiadasz? Co w tym złego? Czy MTV i rapersi, i producenci  ciuchów i inni nie dają dzieciakom tego, co one chcą? Właśnie to mówią, ale to nie jest to, co robią.

W rzeczywistości te firmy tworzą nowe, niższe i co bardziej szokujące – to jest słowo kluczowe szokujące – kampanie  reklamowe, udające szczery, autentyczny wyraz młodzieżowych  poszukiwań swej tożsamości i przynależności, wyłącznie w jednym celu osiągania finansowych korzyści z amerykańskich dzieci. Mają  oni swoje grupy, na których się skupiają, do których  wysyłają „kulturowych szpiegów” (których  nazywają „korespondentami”), którzy udają przyjaciół  i ludzi troszczących się o nastolatków, aby ich sondować –  co lubią, czego nie, co jest na topie, a co nie, co jest cool, a co  już nie. Angażują się w „brzęczący marketing” (gdzie ukryty  agent przebrany za „jednego z tłumu” mówi o nowym  produkcie). Wynajmują naganiaczy, którzy wchodzą z młodzieżą w  relacje przez internetowe czaty, oraz „ulicznych szpicli” (wędrujące grupy, które głośno publicznie omawiają zespół  czy jakiś produkt, aby wzbudzić zainteresowanie). Uruchamiają całą  maszynerię współczesnych badań rynkowych i psychologii  konsumenta, aby dotrzeć do tej złotej żyły – wyprzedzić  następne, zawsze bardziej dziwaczne i bardziej szokujące wcielenie  tego co „cool.” Samo to byłoby wystarczająco złe –  gdyby korporacyjna Ameryka po prostu postępowała za i handlowała tymi  najbardziej podstawowymi instynktami zmieszanych, niedoglądanych  nastolatków. Lecz oni nie idą za tym, oni prowadzą – ku dołowi.

Eksponaty A i B: „mook” oraz „midriff,” dwa stworzenia tego  korporacyjnego konsorcjum nastawionego na młodzieżowy rynek. „mook”  to marketingowa karykatura dzikiego, niemoralnego, żyjącego bez zahamowań seksualnego maniaka.

„Weźmy Howrad’a Stern, – mówi Rushkoff, – być może  pierwotnego i ciągle pierwszego króla mooków. Spójrzmy  w jaki sposób Viacom wynosi go na wszystkich swoich  posiadłościach. Jest sprzedawany przez 50 radiowych stacji Viacom’s  Infinity. Jego cotygodniowy show telewizyjny jest nadawany przez  Viacom’s CBS. Jego bestsellerowa autobiografia została wydana przez  Viacom’s Simon and Shuster, po czym ożywiona w filmie wyprodukowanym  przez Viacom’s Paramount Pictures, zarabiając 40 mln dolarów  na miejscu i wiele milionów więcej na sprzedaży wideo na Viacom’s Blockbuster video”.

Dodaje:
„Mook nie występuje w naturze. Jest to stworzenie wymyślone na  potrzeby spieniężenia sterowanego testosteronem szaleństwa dorosłych.  Łapie ich poniżej pasa, po czym sięga do ich portfeli”. Ogromna  części programów MTV prezentuje i reklamuje tego „mook’a”  w amerykańskich chłopcach. Na przykład, głównym miejscem  spotkania jest profesjonalny wrestling – program telewizyjny o  największej dziś oglądalności wśród dorosłych amerykańskich chłopców.

OK, a co z „midriff”? Dziewczęta, mówi Rushkoff,  „zostały ściągnięte tu na dół wraz z chłopcami. Maszyna  medialna wypluła drugą karykaturę. . . midriff nie jest bardziej  prawdziwa niż mook („midriff” – oznacza też w j.ang.  część ciała między piersiami, a talią – przyp. tłum.) . O ile  on utknął w wieku dojrzewania, to ona jest przedwcześnie dojrzała; on nie dba o to, co ludzie myślą o nim, ona jest pochłonięta swym  wyglądem. Jeśli do niego należy szorstkość, do niej – seks.  Midriff jest w rzeczywistości zbieraniną tych samych, starych  seksualnych stereotypów, lecz przepakowanych w nowe kobiece  możliwości. 'Ja jestem madriff, słuchaj jak wrzeszczę. Ja jestem seksualnym obiektem, lecz jestem dumna z tego'”.

Jaki  jest więc cel tych zdeprawowanych modeli dla amerykańskiej  przyszłości, wykrojony z marketingowych badań, skompilowany przez  wynajętych przez korporacje „kulturowych szpiegów”, których zadaniem jest rozpoznanie, jaki następny krok w dół – następna szokująca fala przebrana w autentyczny  „cool” – prawdopodobnie będzie do zrobienia dla pokolenia MTV? Dlaczego? Żeby sprzedawać dzieciakom jeszcze więcej, oczywiście.

„Gdy  korporacyjny zysk zależy od tego, aby być z przodu, przed zakrętem,  musisz słuchać, musisz dokładnie wiedzieć, czego oni chcą i  dokładnie, co oni myślą, abyś mógł dać im to, co chcesz, aby  wzięli” – wyjaśnia Crispin-Miller z nowojorskiego  uniwersytetu. I dodaje: „Maszyneria MTV nie słucha młodych ludzi  po to, aby dać im szczęście. . . MTV tak się dostraja, aby wyobrazić sobie, jak podać to, co Viacom ma do sprzedania”.

Jak  więc kierują dzieciakami, aby ich przywiązać – odcisnąć im ślad  – przy pomocy następnego kierunku muzyki, ciuchów, stylu życia, tych wyborów, które oni powinni kupić?

„Angażuje  się dzieci do udziału w seksualnej rywalizacji na scenie lub kamery  MTV podążają za nimi w ciągu tygodnia ich rozpusty” – mówi  Rushkoff. „Oczywiście, niektóre z nich zawsze zachowywały  się w sposób szalony, lecz nigdy te wybryki nie były tak  celebrowane w TV. Więc, oczywiście, dzieci traktują to jako  wskazówkę, jak tutaj na wybrzeżu Panama Beach, na Florydzie,  gdzie uczniowie szkół średnich zachowują się w publicznych  miejscach tak, jakby byli na scenie MTV. Kto kogo tutaj naśladuje?  Życie w realu i w MTV zaczynają się zacierać. Czy rzeczywiście media  odzwierciedlają świat dzieci, czy też jakiś inny? Coraz trudniej jest zrozumieć odpowiedź”.

Prawdziwie  diabelska część modus operandi speców od ryku pojawia się, gdy Rushkoff pokazuje swoją własną epifanię:

Nigdy nie zapomnę tego  momentu, gdy 13 letnia Barbara i jej przyjaciółki zauważyły  naszą grupę w czasie między ich próbami. Wydawało się, że  tańczą dla nas, dla naszych kamer, jakby sprzedawały z powrotem nam, mediom, to, co my sprzedaliśmy im.

Wtedy mnie to uderzyło:  jest to gigantyczne sprzężenie zwrotne. Media obserwują dzieciaki, po  czym sprzedają im obraz ich samych. Wtedy dzieci oglądają te obrazy i  aspirują do tego, aby być mook’iem czy midriff’ą w TV. A media są tu  na miejscu, aby ich obserwować jak to robią, aby wyszykować dla nich nowy obraz i tak dalej.

Czy  jest jakiś sposób na przerwanie tego sprzężenia zwrotnego –  pyta Rushkoff. Wyłącznie w umysłach dzieci, ujawnia, zauważając, że  „cool” – szukająca młodzież, która stale  sięga w dól do nowych, bardziej lubieżnych, bardziej skandalicznych środków wyrazu – jest to coś, wszystko,  tak długo dopóki nie zostanie to wykorzystane i zdarte przez korporacyjny świat.

Powiedziawszy  to, Rushkoff puszcza taśmę z nagraniem wielkiej, demonicznie  wyglądającej grupy młodzieży z wymalowanymi twarzami, szantującej i  wykrzykującej sprośności w centrum Detroit w noc Halloween i wyjaśnia:

Kilka tysięcy,przeważnie białych młodych mężczyzn zebrało się, aby wysłuchać koncertu ich ulubionego, lokalnego zespołu: Insane Clowne Posse
(Oddział Szalonych Klaunów). ICP pomógł w tworzeniu nowego stylu muzycznego zwanego rap metal lub rage rock, który  stworzył zamieszanie w całym kraju swymi szokującymi tekstami i wyszydzaniem kobiet i gejów . . Rockowa muzyka zawsze była  kanałem buntu, lecz do tej pory była kierowana przeciwko rodzicom,  nauczycielom czy rządowi, dziś jest kierowana przeciwko przebiegłej  komercji, samemu MTV. Fani czuli się lojalni wobec tego zespołu i  jego muzyki, ponieważ przeżywali ją jako swoja własną. Nie została  ona poddana żadnej obróbce przez korporacje, przetrawiona do popularnej kultury i sprzedana z powrotem im w markecie.

Członkowie  zespołu Insane Clown Posse wyjaśniają popularność zespołu: „Wszyscy,  którzy lubią nasza muzykę czują super łączność. To dlatego oni  wszyscy tu są, czują się tak bardzo złączeni z tym, ponieważ to jest  – jest wyłącznie ich. Widzisz, gdy coś jest w radiu, jest dla  wszystkich, wiesz o co mi chodzi? To jest piosenka wszystkich. 'O, to  moja piosenka’. To nie jest twoja piosenka, ona jest z radia. Należy  do wszystkich. Lecz posłuchaj ICP, czujesz się tak, jakbyś był jedynym, który wie o tym”.

„To  są skrajności – mówi Rushkoff. – na które  nastolatki pójdą, aby upewnić się co do autentyczności ich własnej sceny. Jest to frontowa linia oporu kultury nastolatków:  stań się tak nieokrzesany, tak nie do przyjęcia, złam tak wiele  zasad, abyś stał się niestrawny”. (Aby dopełnić wrażenie, w tle  Isane Clowne Posse rapuje: „Dziwka, hej, jest twoja. Hej, twoja jest dziwka, Chodź!” i inne budujące teksty.)

Wtedy  pojawia się zdrada: „Marszandzi Cool” pokazują jak Insane  Claoun Posse i inne „autentyczne” grupy – nietknięte  przez komercję – są w końcu wykupywane przez marketingową  „maszynę”, pakowne i sprzedawana z powrotem na młodzieżowy  rynek. Oczywiście, gdy ta szokująca wartość zużyje się, a szata  „cool” – nietknięta i nie zepsuta przez korporacyjna  Amerykę – przesuwa się dalej w dół do następnego,  jeszcze bardziej skandalicznego poziomu deprawacji – MTV,  Viacom i inne korporacyjne giganty są już tutaj obecne, aby spakować to i sprzedać ponownie naszym dzieciom.

A,  i nie próbuj nawet mówić swoim dzieciom o tej całej  diabelskiej grze. Widzisz, jak mawia Crispin-Miller, „to  oficjalna część punktu widzenia świata rockowych klipów, to  oficjalna część punktu widzenia świata reklam, że twoi rodzice to  sk…, nauczyciele to frajerzy, przedstawiciele władzy są śmieszni, i  tak naprawdę nikt nie jest w stanie zrozumieć dzieciaków oprócz korporacyjnych sponsorów”.

OK,  czy to tak jest? Amerykańskie nastolatki znajdują się w uchwycie  zgubnych kampanii marketingowych prowadzonych przez wielkie, chciwe,  nietroskliwe korporacje? – z nadzieją, że dzieci wyrosną z tego i staną się normalne kiedyś? Koniec historii?

Nie  całkiem. Bądź pewien, miliony młodych ludzi pochwyconych przez  destrukcyjny lecz korporacyjny aspekt sprawy to tylko ta widoczna strona. Spoza korporacyjnych manipulacji i młodzieży związanej  swymi egoistycznymi i haniebnymi wpływami czyha następna, znacznie  bardziej budząca grozę i całkowicie perwersyjna „kampania  marketingowa” – wrogi wymiar, w którym nie ma  żadnej troski o dobro innych i która jest zaprogramowana, aby pochłonąć wszystko na swojej drodze, od najwyższego do najniższego.

To  „coś”, co ujawnimy w drugiej części, jest literalnie  wycelowane w degradację tej młodzieży tak totalnie, że niewiele nadziei pozostaje dla następnego pokolenia Amerykanów.



комплексное продвижение сайтов

TGIF_30.01.07 Wezwani do uwielbienia

Today God Is First

Logo_TGIF2

…nie usłuchali dla ściśnionego ducha, i dla niewoli ciężkiej. Exodus 6:9 (BG)

Bardzo trudno jest prowadzić ludzi, gdy są przekonani, że są źle traktowani i stracili wszelką nadzieję. Tak było, gdy Bóg powołał Mojżesza, aby wyprowadził lud Izraelski z Egiptu. Przez długie lata żyli w ucisku i niewoli. Jednak Bóg usłyszał ich wołanie. Posłał kogoś, kto uwolnił ich z niewolnictwa, aby czcili Boga (p. II Moj. 8:1 wg. wersji ang.). Interesujące jest to, że Bóg nie powiedział „aby Mi służyli” (jak jest w większości polskich przekładów). Przede wszystkim, Bóg pragnie czci. Nikt nie może wejść w prawdziwe uwielbienie Boga, jeśli tkwi jeszcze w niewolnictwie i związaniu. Autor przypowieści mówi nam przewlekłe oczekiwanie sprawia sercu ból (Przyp. 13:12a). Bywa tak w życiu, że staje się ono tak zniechęcające i beznadziejne, że tracimy wszelką nadzieję i można się faktycznie rozchorować. Byłem w takim miejscu; jest to przerażający stan, który doprowadza nas na skraj desperacji.

Ten lud nie słuchał Mojżesza, a jednak Bóg nie uwolnił ich natychmiast. Zanim ostateczne uwolnienie zaszło, pojawiło się wiele plag. Dlaczego Bóg powstrzymuje czasami uwolnienie? Po to, aby wydobyć więcej chwały z całej sytuacji. To nie dlatego, że On nie dba, lecz dlatego, że jego planem dla rodzaju ludzkiego jest odpoczywanie w takich sytuacjach. Jest to doskonale ułożony plan, który angażuje równocześnie wielu ludzi i wiele sytuacji. W tym czasie wydaje się to okrutne, lecz Bóg wie, że Jego dzieci nie potrafią wielbić Go, jeśli są związani i bez nadziei. On nie pozwoli, abyśmy byli kuszeni ponad to, co możemy znieść, ma więc plan uwolnienia nas. Nie zawsze dzieje się to tak, jak nam się wydaje, że byłoby najlepiej. Czasami wiele bólu otacza uwolnienie. Gdy matka rodzi dziecko, to przychodzi ono na ten świat przez silny ból, lecz wraz z bólem przychodzi ogromna radość po drugiej stronie. Każda matka powie, że ten ból wart jest radości, które dziecko przynosi.

Czy jesteś dziś związany? Co uniemożliwia ci wejście do prawdziwego uwielbienia? W więzach może nas trzymać praca, jeśli nie uda nam się w ciągu dnia pracy wejść do wolności Chrystusowej. Dziś, proś Boga, aby pokazał ci te dziedziny związania, w których żyjesz, abyś mógł Go uwielbiać.

aracer.mobi

TGIF_29.01.07 Na fali

Today God Is First

Logo_TGIF2

Tylko bądź mocny i bardzo mężny, aby ściśle czynić wszystko według zakonu, jak ci Mojżesz, mój sługa, nakazał. Nie odstępuj od niego ani w prawo, ani w lewo, aby ci się wiodło wszędzie, dokądkolwiek pójdziesz. Joz. 1:7

Jest takie powiedzenie, używane też w sporcie, gdy mówi się „na fali”. Jest to opis kogoś, kto wykorzystuje swoje umiejętności tak dobrze, że jest całkowicie skupiony i wszystko wykonuje bezbłędnie. Jest to wspaniałe uczucie. Wykonanie wydaje się nie wymagać wysiłku, ponieważ staje się tak lekkie. Dla tenisisty może to być odbijanie każdej każdej piłki we właściwe miejsce. Dla dla zawodnika rzucającego piłkę w baseball to rzucenie w tą trefę ataku, która wydaje się wielka jak stodoła. Dla gracza w golfa, tor jest szeroki, a dołki wielkie; po prostu wszystko płynie jak trzeba.

Dorastałem grając wyczynowo w golfa. Zrezygnowałem na kilka lat ze szkoły, lecz później Bóg wyprowadził mnie z zawodowego grania w golfa. W czasach, gdy grałem, wiedziałem, kiedy jestem na fali, a kiedy nie. Kilka lat temu grałem w mistrzostwach mojego klubu.

To była wstępna runda i byłem na fali. Przypominam sobie jaka jest różnica w nastawieniu, gdy się jest całkowicie skupionym na wykonaniu właściwych ruchów i niewiele zastanawia nad ostatecznym wynikiem. Mogłem sobie tak dobrze wyobrazić obrót to jak film przesuwający się mi w umyśle. Niewiele myślałem o wyniku tego uderzenia. Wiedziałem, że jeśli mogę wykonać właściwy obrót, to wynik zadba o siebie sam. Tego dnia wykonałem 4 uderzenia mniej w par 68. Wygrałem ten golfowy turniej. Zdarzyło mi się niewiele takich dni, gdy byłem „na fali”.

W życiu chrześcijanina posłuszeństwo jest tym samym, co bycie na fali. Gdy żyjemy w posłuszeństwie, zaczynamy doświadczać realności Boga, jak nigdy dotąd. Przybywa nam mądrości, cel i sens nabierają rozpędu. W pierwszym Kościele, Żydzi zdobywali mądrość przez posłuszeństwo. Później, określano greków jako ludzi, którzy zdobywali mądrość dzięki wnioskowaniu i analizie. Dziś żyjemy w kościele znajdującym się pod głębokimi greckimi wpływami. Wielu chrześcijan decyduje się być posłusznymi pod warunkiem, że ostateczny wynik będzie dla nich korzystny. Wyobraź sobie, co by było, gdyby wczesny kościół przyjął taką zasadę. Ściany nie zawaliły by się w Jerycho, Morze Czerwone nie rozstąpiło by się, nikt nie zostałby uzdrowiony, nie znaleziono by żadnej monety w pyszczku ryby. Wnioskowanie i analizowanie nie doprowadziło by do podejmowania decyzji o posłuszeństwie. Ufaj i bądź posłuszny, a wynik końcowy pozostaw Bogu.

раскрутка

TGIF_28.01.07 Własne siły

Today God Is First

Logo_TGIF2

Zesłał tedy Pan na Izraela zarazę, od której padło z Izraela siedemdziesiąt tysięcy mężów. 1 Krn. 21:14

Kiedy ostatni raz temu twoja nadmierna pewność siebie kosztowała życie 70000 mężów? Właśnie coś takiego przydarzyło się Dawidowi. Zrobił coś, co mogło wydawać niewinną prośbą skierowaną do jednego z jego generałów, Joaba. Lecz w chwili, gdy Joab usłyszał to życzenie, skulił się. Wiedział, że Dawid znalazł się w poważnych problemach z tego powodu. Widzisz, policzyć Izraela było wielkim grzechem, ponieważ było to sprzeczne z Prawem. Dlaczego? Ponieważ w ten sposób pokazywało się, że większe zaufanie składa się w liczbie ludzi, niż w żywym Bogu. Dawid ujawnił na tyle dużo pychy, że Izrael przypłacił to życiem 70000 mężczyzn. Bóg dał do wyboru trzy rodzaje kary za jego grzech. Plaga była jedną z nich i w jej wyniku ubyło 70000.

W całej historii Izraela to Bóg ustanawiał warunki i okoliczności do zwycięskich bitw, występowania cudów i dla ludzi, aby posługiwali się wiarą. Zawsze odbywało się to w taki sposób, aby człowiek nie mógł sobie przywłaszczyć chwały z tego, co Bóg robił. Przypomnij sobie Gedeona, któremu wolno było zabrać ze sobą tylko 300 wojowników do pokonania 100.000 armii. Król Jehoszafat poprowadził swoją armię poprzedzając ją śpiewakami, a Bóg pokonał wrogów. Pomyśl o Jozuem, który powiedział ludziom, że mają po prostu chodzić wokół Jerozolimy siedem razy i wtedy zwyciężą. Bóg robił różne rzeczy bardzo niekonwencjonalnie.

A jak to się ma do ciebie i do mnie, jako wierzących pracujących zawodowo? Otóż, w chwili, gdy złożymy większe zaufanie w swoich możliwościach niż w Bogu, jesteśmy winni policzenia oddziałów. W jaki sposób Pan nas karze? Czasami zdarza się, że pozwala, aby nie wyszła nam umowa, czasami pojawiają się problemy z klientami czy dostawcami. Czasami sytuacje wybuchają nam w twarz, a innym razem pozwala nam, na długą drogę wykonywania czegoś po swojemu, aby potem się tym zająć.

Trzeba uczyć się tej lekcji codziennie, aby całkowicie uzależniać się od Boga. Korzystaj ze swoich darów i zdolności przez moc Ducha Świętego. Proś Go codziennie o kierowanie i mądrość. Jego drogi nie zawsze będą zbieżne z naszą konwencjonalną mądrością. Gdy zaczniemy polegać wyłącznie na naszych umiejętnościach, Bóg jest odpowiedzialny za to, abyśmy się dowiedzieli, kto jest dawcą błogosławieństw.

topod

Modlitwa za Beloved's Ministries#Beloveds Ministries

Och! Mój Jezu!

Wysłuchaj mojej modlitwy i odpowiedz mi, mój Panie:

Panie Jezu, ty wiesz o mnie wszystko i wiesz wszystko, co robię od wielu lat pomimo, że wśród wzlotów i upadków, i wiesz o nas, że pomimo braku jakiegokolwiek comiesięcznego wsparcia Beloved’s Ministries trwa i wykonuje Twoje wielkie dzieło w różnych regionach, pracując ze szczerymi duszami, przez modlitwę i post, i trwając w Twojej przekazanej wierze. Lecz, Panie, jak długo chcesz mnie jeszcze sprawdzać, tak jak dotąd? Panie, Ty masz władzę, aby mnie próbować i sądzić, lecz tutaj są ludzie, którzy mieszkają ze mną i to co mnie otacza,to wszystko testuje mnie jak nic innego, choć stoję na Twoim Słowie, ze względu na słowo Twojej obietnicy i ciągle mocno wierzę, że wykona się ona w moim drobnym życiu, abym czynił nadzwyczajne dzieła w Twoim imieniu na całym świecie.

Proszę, Panie, abyś otworzył szeroko drzwi dla ludzi z całego świata, którzy będą co miesiąc wspierać tą drobną służbę, „Beloved’s Ministries”, i spełnił Twoją Obietnicę, którą mi dałeś,  Panie. Panie, nie zawstydzaj mnie i nie dawaj żadnej sposobności do  tego, aby śmiano się ze mnie, ze względu na moich przeciwników i tych, którzy nie chcą takiej zmiany zobaczyć.

Panie,  wyrusz i wyszukaj tych, którzy co miesiąc będą wspierać  Beloved’s Ministries i znajdź stałą osobę, która pomoże nam co  miesiąc. Lecz niech to będzie dobra osoba, która będzie stać  na gruncie swojego słowa, a nie ludzie ze świata. Pomóż temu  człowiekowi i poprowadź go, aby spojrzał na nas i pomagał nam co miesiąc, aż do Twojego powrotu.

Panie,  jak wiesz, już ponad pięć lat minęło, choć Ty jeszcze nie  przedstawiłeś nikogo doskonałego i solidnego, kto wspierałby  BELOVED’S MINISTRIES. Drogi Panie, niektórzy o nas myślą,  niektórzy coś obiecali, a jeszcze inni wątpią w nas. Dotknij  ich wszystkich Twoją uzdrawiającą dłonią i usuń ich wątpliwości,  ubogać ich tak, aby mogli nam pomagać, na tyle na ile będą mogli w TWOIM imieniu . . .

Panie,  bez CIEBIE, któż może przyjść i pomóc nam, i bez  opowiadania innym o nas, kto przyjdzie nam z pomocą. Więc, PANIE, ty  jesteś wszystkim, co posiadam i nie mam żadnego dobra poza TOBĄ, więc, proszę, otwórz drzwi dla mnie i dla Beloved’s Ministries………..

Wyrusz,  Panie, powiedz o nas całemu światu i wybierz co najmniej kilku  wybranych dla nas, spraw, aby mogli nas wspierać. TY, Panie, wiesz,  potrzebujemy coraz więcej na uruchomienie projektów, lecz mamy  tylko puste ręce, więc napełnij wszystkie nasze puste ręce darami  Twojej miłości, abyśmy szli, znajdowali i napełniali puste żołądki i byli pomocą dla wszelkiego rodzaju ubóstwa….

Panie,  Ty wiesz, że to jest moją codzienną modlitwą od wielu lat, lecz  PANIE, jak długo muszę tak wołać? Panie, nie wierzę w moją wiedzę czy  dyplomy, czy pracę i dlatego to wszystko zostawiłem i stanąłem na  drodze z pustymi rękoma w 2002 roku. Od tamtej pory aż do dziś  wykonuję TWOJE dzieło, lecz, Panie, miej miłosierdzie dla mnie przez TWOICH ludzi i pomóż mi, przynajmniej na rzecz Beloved’s Childrens (Dzieci Umiłowanego), ponieważ one modlą się za  wszystko, aby mogły oglądać to, co widzieć powinny z TWOJEJ łaski, Panie.

Panie,  błogosław tych ludzi, którzy modlą się za nas i spraw, aby  mogli nam pomóc materialnie. . . Panie, mam nadzieję, że już  teraz wybierasz tych ludzi, którzy będą nas wspierać i stać jako kręgosłup tej służby BELOVED’S MINISTRIES.

I  kocham Cię, Panie.

Przekaż,  Panie, ten sygnał alarmowy na cały świat, aby dostrzeżono stronę Beloved’s Ministries http://www.belovedsministries.com i spraw, aby byli to dobrzy ludzie, i aby byli w stanie wspierać nas finansowo co miesiąc. . .

Panie, błogosław mnie i tych, którzy to czytają. Modlę się w Imieniu
Jezusa Chrystusa. Amen

Niech Was Bóg wszystkich błogosławi . . . Amen.

Wasz brat w Chrystusie J.Praveen Kumar.

Jeśli zechcesz nam pomóc przez system bankowy to kilknij tutaj:

http://www.belovedsministries.com/bank.html

LUB

Jeśli zechcesz nam pomóc przez Westeron Union

http://www.belovedsministries.com/westeronunion.html

Więcej szczegółów na nasz temat znajduje się na:

http://www.belovedsministries.com

Niech Was Pan błogosławi. Amen.

Chwała Panu a Wam życzenia w imieniu Jezusa.

seo yandex

Okrutny Jezus

Święci,

Ten kryzys tożsamości trwa w kościele Jezusa na całym świecie. 

 Czy Pan jest tożsamy z przyzwalającym na wszystko dziadkiem, zawsze pełnym nieograniczonej łaski, uśmiechającym się na wszystko, co robimy, zawsze odwracającym głowę na każdy grzech i wysyłającym nas zpaczką cukierków do Disney Land’u, życząc nam dobrej zabawy?

Czy też jest utożsamiany ze złośliwym, kapryśnym i arbitralnym despotą, kosmicznym zabijaką, który tylko patrzy, żeby uderzać przy każdej okazji. Czego uczy Jego Święte Słowo o Jego pełnej tożsamości? Czy jesteśmy na tyle w Jego Słowie, aby to rzeczywiście wiedzieć. I dlaczego przy Jego tronie przez eony czasów te postacie śpiewają antyfonalną pieśń: „Święty, Święty, Święty”?

Jeśli ujdzie twojej uwadze kim On jest w Swej rzeczywistej tożsamości – stracisz wszystko. Po prostu spytaj nieskruszony kościół Laodycejczyków z Obj. 3. Jezus nie stworzył, ani nie głosił Religii Nicei.

Mark Galli
jest świętym, który tworzy chrześcijańską historię. Wierzę, że w podobnym wymiarze jak Christianity Today. Korespondujemy ze sobą, ponieważ on nie stoi na uboczu. Jest prawdziwym żołnierzem. Zawsze cenię jego otwartość i równowagę. Poniższy fragment wart jest rozważenia. 

– – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – 

Czy Jezus był okrutny? 

Mark Galli „Christianity Today”

Gdy Jezus działa czy mówi ostro, wydaje się, że jest niemiły, lecz nie jest to dalekie od miłości. Pan zaczyna swoją służbę jako raczej wymagający rabbi. Nagle pojawia się przed dwom grupami rybakówi surowo nakazuje im: Pójdźcie za mną! (Mk 1:16-20). Nakazuje obłąkanemu mężczyźnie, żeby się zamknął i powoduje, że ten zwija się w cierpieniu (Mk 1:25-26). Po tym, gdypomógł bezradnemu trędowatemu, Marek mówi przygroziwszy mu, zaraz go odprawił (Mk 1:43).

Grecki zwrot stojący za „przygroziwszy mu” może oznaczać: „ostro zdemaskować” lub „zbesztać”. Zwrot „zarazodprawił” jest tłumaczeniem z greckiego słowa ekballo, które w innym miejscu jest tłumaczone jako „wypędzić” lub „wyrzucić”. Proste czytanie tego tekstu sugeruje, że Jezus zbeształ go i wyrzucił. Nic dziwnego, że niektóre starożytne rękopisy na wstępie opisu tego wydarzenia stwierdzają, że Jezus, zaniepokojony przez tego trędowatego, został poruszony nie „współczuciem”, lecz „gniewem” i to co najmniej zgadza się z ogólnym zachowaniem Jezusa tutaj. 

Nie jest to jakieś niezwykłe zachowanie Mesjasza. Jezus wypędził ludzi zpomieszczenia (ponownie ekballo), aby uzdrowić dziecko, po czym, „ostro przykazał” świadkom tego cudu, aby milczeli (Mk 5:40, 43). Wszedł w spór z Piotrem i na wzajem się gromili(Mk. 8:32-33). Jezus był rozdrażniony tłumem i swoimi uczniami: O, rodzie bez wiary, jak długo będę z wami. Dokąd będę was znosił? (Mk. 9:19). Przeklął drzewo figowe (Mk 11:13-14). Wypędził ludzi ze świątyni (przy pomocy bicza, jak pisze Jan 2:15), poprzewracał stoły i fizycznie zastraszył ludzi, aby uniemożliwić im przejście (Mk. 11:15-17)

Jeśli chodzi o postawę Jezusa wobec autorytetów to trudno nazwać ją szacunkiem. Nazywa Heroda listem (Łk. 13:32), dług karci uczonych w Piśmie i faryzeuszy nazywając ich „ślepymi przewodnikami” i „obłudnikami„(Mat. 23:24-25), i praktycznie przeklina ich mówiąc: jesteście jak groby pobielane, które na zewnątrz wyglądają pięknie, ale wewnątrz są pełne trupich kości i wszelakiej nieczystości (Mat. 23:27). 

Służba Jezusa obfituje w takie incydenty i tak naprawdę jest bez nich nie do wyjaśnienia. Gdyby Jezus był zwyczajnie kochający, współczujący i dobry – gdyby były tylko miły – to dlaczego zarówno  Żydzi jak i Rzymianie mieliby się czuć przymuszeni, aby GO zamordować? 

Naturalnie, nie są to te fragmenty nad którymi medytujemy w porannych czasie społeczności, ani nie zapamiętujemy ich dla inspiracji. Dlaczego więc niepokoi jeśli, czytając dalej, znajdziemy w nich coś budującego? Tak wiec, pomimo takiej ich wagi w Ewangeliach, te fragmenty są nam obce. Jest po temu przyczyna. 

Dziś przylgnęliśmy do Religii Nicei. W tej religii, Bóg jest życzliwym dziadkiem, który przymyka oczy na ludzkie błędy i bez słów wiadomo, że On zawsze rozumie – w końcu ludzką rzeczą jest błądzić, boską przebaczać. 

W szkicu: „Sympatyczny Jezus
Marilyn Chandler McEntyre pisze: „Jedną z najlepszych rodzicielskich chwil mego męża było to, gdy powiedział niemiłe słowo napomnienia do rozkapryszonego dziecka. Potem pochylił się, spojrzał córce prosto w oczy i powiedział: „Słonko, tak właśnie wygląda miłość”. W tym przypadku musiało się jej wydawać, że miłość jest bardzo daleka od sympatyczności”. 

Gdy Jezus odzywa się ostro do uzdrowionego trędowatego, gdy karci faryzeuszy i gdy gromi Piotra, wydawaje się, że jest to bardzo dalekie od bycia miłym, lecz nie było to dalekie od miłości. Mówiąc prosto, gdy Jezus nie jest miły, stara się doprowadzić do tego, aby ludzie zrobili to, co jest właściwe. 

Weźmy tego uzdrowionego trędowatego. Jeśli przyjrzymy się kontekstowi to Jego surowość staje się jasna: 

Mk. 1:43-45 

A  Jezus, przygroziwszy mu, zaraz go odprawił. I rzekł mu: Bacz, abyś nikomu nic nie mówił; ale idź, pokaż się kapłanowi i złóż za swoje oczyszczenie ofiarę, jaką nakazał Mojżesz, na świadectwo dla nich. Ale on, odszedłszy, zaczął rozgłaszać i rozsławiać tę rzecz, tak iż Jezus nie mógł już jawnie wejść do miasta, ale przebywał na ustroniu, na miejscach pustych. I schodzili się do niego zewsząd.

Jezus zdaje sobie sprawę z tego, że mężczyzna jest bardzo wdzięczny i chce zrobić coś nadzwyczajnego dla Jezusa, lecz Jezus nie chce tego nadzwyczajnego. On chce, aby mężczyzna zrobił to, co przewidywały ówczesne religijne wymagania (jak zapisano w III Moj. 14). Gdyby rzeczywiście chciał zrobić coś dla Jezusa, to wykonałby to zgodnie z księgą i w ten sposób okazał zwierzchnikom, że Jezus nie łamie Prawa (oskarżenie, o którym Jezus wiedział, że wcześniej czy później się z nim zetknie) a to pozwoliło by Jezusowi kontynuować jego służbę w miastach Galilei. 

Komentator Pisma, Ben Witherington, mówi, że uzdrowiony trędowaty: „przyniósł świadectwo o czymś złym, w zły sposób” . Tak więc Jezus nie mógł już wejść do miast a więc i synagog – domów chwały i wykształcenia, bogato symbolicznego miejsca, gdzie wolałbym przemawiać o wypełnieniu czasów dla Izraela. Teraz ludzie zaczęli oblegać go, nie po to, aby słuchać przesłania, lecz aby uzyskać uzdrowienie ze swoich chorób. 

Różne odmiany tego samego – Jezus pragnący, aby inni zrobili coś właściwego – widać w zgromieniu przez Niego hipokryzji faryzeuszy i ignorancji Piotra. Jezus jest mniej niż miły, ponieważ ludzie są często źli i głupi, i muszą zostać wyszarpnięci ze swego odurzenia. Mówiąc prosto: „Pan karci tych, których miłuje” (Heb. 12:6). 

Taka konfrontacja jest czymś więcej niż udzieleniem ludziom pomocy, aby zrobili to co właściwe. Służy to również pogłębieniu naszych wzajemnych relacji. W ten sposób Paweł mówi kościołowi w Kolosach: Słowo Chrystusowe niech mieszka w was obficie; we wszelkiej mądrości nauczajcie i napominajcie jedni drugich . . . (Kol. 3:16), równocześnie, w tym samym miejscu ostrzegając ich: przyobleczcie się w miłość, która jest spójnią doskonałości (Kol. 3:14). Paweł tęskni do głębszej, intymnej jedności w kościele i ta intymność jest wprowadzana przez różnego rodzaju zachowania takie jak: współczucie, dobroć, pokorę,łagodność i cierpliwość (Kol. 3:12), lecz również przez zachętę do napominania jedni drugich.

Małżeństwa wiedzą, kiedy ich relacje wchodzą w głębszą intymność: to jest wtedy, gdy zaczynają się regularnie sprzeczać. Rzeczywiście, wiele argumentów nie ma nic wspólnego z miłością, lecz mnóstwo z nich tak. Często zaczyna się od tego, że jedno z małżonków ma niewygodny obowiązek przekazania drugiemu: „Zrobiłeś coś źle”. 

Może to być powiedziane w najbardziej miły tonie, lecz rzadko kiedy miło się tego słucha i zazwyczaj prowadzi to do „konwersacji”, która staje się mniej niż miła. Strona, która zaczyna całą sprawę musi mieć wiele odwagi, stąd większość par nie robi tego, dopóki nie zajdą nieco dalej w swych relacjach, gdy już są całkiem pewni, że ta druga strona nie wyjdzie bezceremonialnie. Są wtedy gotowi zaryzykować sprzeczkę, ponieważ wiedzą, że dopóki ich relacja nie posunie się w stronę tego co nie-miłe, ich miłość nigdy nie pogłębi się. 

Święci, jesteśmy o jeden dzień bliżej Domu i Pana! Kochajmy Go z całego serca!

раскрутка

Sympatyczny Jezus

Bracia,

Gdyby przybył do was ktoś z rzeźbionym wizerunkiem jakiegoś bóstwa, któremu cześć oddaje, to jak byście to nazwali? Co ważniejsze, w jaki sposób nasz niebieski Ojciec nazywa to w Swojej Świętej Biblii. Jeśli ktoś, kto głosi, że jest uczniem Wszechmogącego Świętego Majestatycznego kształtuje sobie boga, którego podobieństwo niewiele ma wspólnego z tym Jedynym, który pozostawił po Sobie zapis, jak zareagowalibyśmy? 

Totem jest obrazem rzeczy, które wymyślają ludzie. Na Zachodzie, Jezus, którego najczęściej się widzi, o którym mówi i którego „uwielbia” (a zasadniczo, głośno śpiewa pieśni stale i wciąż przez kilka godzin w tygodniu) wygląda i działa podobnie jak ludzie Zachodu. Jest to demoniczny akt samo-uwielbienia. Czy nie jest to tworzenie następnego Amerykańskiego Idola?”
(„idol” w j.ang. Znaczy bałwan – przyp.tłum.)

Mark White

Obj.22:15: 

Na  zewnątrz (nieba i wrzuceni do wiecznego jeziora ognistego z diabłem i  jego aniołami) są psy, czarownicy i wszetecznicy, i zabójcy, i BAŁWOCHWALCY, i wszyscy, którzy miłują kłamstwo i czynią je

Jak Piłat musiał  zastanawiać się, kim jest ten człowiek, którego zwą Chrystusem? 

Oto jest próbny  materiał, który powinien wstrząsnąć nami ku pełnemu zderzeniu z rzeczywistością:

Coś więcej: Tu nie chodzi o to, aby być miłym!

Czasami miłość jest ostra, twarda, pogmatwana i wydaje się, że krzywdząca.

Marilyn Chandler McEntyre 

Christianity Today, 13 października 2000 


– – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – –

 Jakiś czas temu przeczytałem synoptyczne Ewangelie z grupą studentów literatury, w której tylko nieliczni twierdzili, że są „znośnie zaznajomieni” z tymi księgami. Przebyliśmy drogę przez historię narodzenia, Kazanie na Górze, cuda i nauczanie. Zmagaliśmy się z niektórymi „twardymi powiedzeniami” i niepokojącymi zdarzeniami, takimi jak uschnięcie drzewa figowego i wpędzenie demonów w świnie. („To były niewinne świnie! – ktoś zaprotestował. – Należały do jakiegoś niewinnego farmera!”). Byłem zadowolony z tego, że pojawiła się szansa na uzyskanie czegoś z szokujących wartości tych historii, tak często spłaszczanych w staraniami, aby je byłby bardziej apetyczne. 

Gdy lekcja na temat Ewangelii dobiegała końca, zapytałem chrześcijan: „W jaki sposób czytanie tych wydarzeń z życia i służby Jezusa zmieniło wasze zrozumienie Go?”

Uniosła się jedna ręka: „Nie wiem, jak to dokładnie ująć. – zastanawiała się młoda kobieta. – Lecz nie jest to ten Jezus, z którym dorastałam. Nie wydaje się taki bardzo . . .sympatyczny”.

Bez  wątpienia myślała o powikłaniach spraw ze świniami, drzewem figowym, może o pytaniu: „A kto jest matką moją?” czy nazwaniu Piotra Szatanem. Pomimo starannych wyjaśnień, to co nadal ją niepokoiło to była nieuprzejmość Jezusa. Pomyślałem chwilkę, co znaczy: modliłem się o właściwą odpowiedź na to, co wydawało mi się niewinnym, jeśli nie zabawnym strapieniem. Powiedziałem jej: „Tu nie chodzi o to, aby być sympatycznym”. Sympatyczność to nie to samo, co świętość. „Bóg jest miłością” nie znaczy „Bóg jest sympatyczny”. Czasami Bóg wcale nie jest sympatyczny – nie według naszych standardów. 

Rzeczywiście, jako chrześcijanie powinniśmy mniej starać się być sympatycznymi, a  bardziej, aby kochać sprawiedliwie. Jedną z najlepszych rodzicielskich chwil mego męża było to, gdy powiedział niemiłe słowo napomnienia do rozkapryszonego dziecka. Pochylił się, spojrzał córce prosto w oczy i powiedział: „Słonko, tak właśnie wygląda miłość”. W tym przypadku musiało się jej wydawać, że miłość jest bardzo daleka od sympatyczności. 

Wiele nie rozwiązanych konfliktów w kościołach w rzeczywistości może brać się stąd, że za bardzo starami się być sympatyczni (mili dla siebie – przyp.tłum.). Starając się o to, aby inni czuli się dobrze, możemy lekceważyć trudniejszą sprawę uczenia się, głęboko i szczegółowo, tego, jak może wyglądać miłość. Miłość angażuje nas w „skandal wdawania się w szczegóły”. Miłość stara się rozeznawać, co należy w danej chwili zrobić, na poziomie o wiele głębszym niż towarzyska wrażliwość. Czasami jest twarda, ostra, pogmatwana i wydaje się być krzywdząca. To czego miłość wymaga a rodzicie wykonują, może być bardzo różne w zależności od różnych dzieci.

Wszyscy mamy jakieś pojęcie o tym, jakie są koszty tego, gdy rodzice za bardzo starają się być mili dla źle zachowującej się latorośli. W kościelnej społeczności, jak w rodzinie, nadmiar sympatyczności może maskować konflikty, które należałoby zdrowo przewietrzyć, uważnie mediować i cierpliwie negocjować. Niewiele jest takich  zborów, które wiedzą jak tolerować głębokie różnice i rozmawiać o nich bez uciekania na bezpieczny grunt, gdzie każdy może być sympatyczny (miły). 

Lecz miłość nie zawsze jest – i tylko – miła. Miłość jest cierpliwa, a cierpliwość nie jest tym samym, co pasywność. Miłość jest dobra, a dobroć to nie to samo co łagodzenie. Jednym z powodów do ponownego czytania listów Pawła, jest nauczenie się czegoś o miłości od męża, który porzucił świetny układ wraz z tanią łaską podobania się wszystkim, na rzecz ewangelii. 

Paweł nie wyruszał, a by „zdobywać przyjaciół i wpływać na ludzi” choć miał zarówno głębokie przyjaźnie jak i poważny wpływ. Spierał się również z Piotrem, dyskutował i przestrzegał błądzące kościoły i wymieniał ich grzechy bez nadmiaru taktu. 

Energia jego miłości wychodziła znacznie poza zwykłą dyplomację i wymagała tego rodzaju odwagi, którą trudno rozwinąć, gdy uprzejmość oferuje takie poczucie bezpieczeństwa, afirmacji i dobra wszystkim wokoło. 

Moją receptą na nadmiar uprzejmości, poza poważnym spojrzeniem na Nowy Testament, jest przeczytanie kilku krzepkich, wesołych, zgryźliwych historii Flannery O’Connor. Trudno jest zapomnieć i przebaczyć jej sympatycznym chrześcijańskim damom. Ukształtowały Jezusa na swój własny obraz: Jezusa, który całkowicie aprobuje ich zamiłowania, osądy i społeczne skłonności. 

O’Connor daje do zrozumienia, że nie będzie miejsca na ich upodobania w królestwie niebieskim. Będą musiały zostać oczyszczone ze swojej uprzejmości. Nalegając na to, że sentymentalizm jest bardzo pokrewny sprośności, wykorzystuje swoja fikcję do ukazania grzechu zadowolonej z siebie uprzejmości podobnej do grobów pobielanych. 

Jesteśmy wezwani do tego, żebyśmy byli „czuli i przebaczający sobie na wzajem”, współczujący z cierpieniem innych, abyśmy wyczuwali punkt widzenia innych, liczyli się ze swymi własnymi ograniczeniami, modlili się o łaskę uzdrowienia, nie zbaczali na ciężkie zajęcie zwracania uwagi na zranienia, gniew czy zamieszanie i starali się o autentyczne pojednania. 

To zadanie wymaga czegoś o wiele więcej niż uprzejmości; ono wymaga tego, abyśmy byli zarówno twardego umysłu, jak i czułego serca, abyśmy czasami stawali „twarzą w twarz”, jak i byli wrażliwi na serce innych. Czasami nawet może to wymagać, abyśmy byli całkowicie ekscentryczni, no, co najmniej jeśli mamy wierzyć słowom O’Connor: „Powinieneś poznać prawdę – ostrzegała. – a prawda zrobi z ciebie dziwaka”. 

Święci, jesteśmy o jeden dzień bliżej Domu, i Jego! 

Kochajcie Go z całego serca! 

******************************************************************

раскрутка