Category Archives: Autor

Autorzy artykułów

Izraelsko-Mesjańskie Prawo_2

Logo_FennC_2John Fenn

Muszę wam się do czegoś przyznać. Nie jest to przyjemne zdarzenie, a raczej kłopotliwe, lecz chcę się nim podzielić.
Kończąc jednodniowy post miałem ogromną ochotę na hot dogi. Jadam wołowe hot dogi z koszernej restauracji hebrajskiej i o ile rzadko jadamy chipsy ziemniaczane to było coś szczególnego w tych czedarowych chipsach, które siedziały w spiżarni już za długo, żeby im to wyszło na dobre.

Upiekłem sobie na patelni całą paczkę hot dogów (6 szt. długości bułeczki), tocząc je po patelni w miarę jak nabierały brązowego koloru i grillowego zapachu, myśląc: „zjem 3”. Rzeczywiście, myślałem, że zjemy 3 na jedno posiedzenie. Powinienem zrobić Chicago dog z odrobiną pieprzu, przyprawą i musztardą? Ostatnio kiszona kapusta została zużyta, gdy robiłem hot dogi miesiące temu, więc nie mogłem zrobić Kraut doga. Może All American z przyprawą, cebulą, musztardą bądź ketchupem? Hmmmm… tyle możliwości, a tak mało miejsca w brzuchu!

W końcu stanęło na przyprawie i musztardzie oraz kliku kroplach ostrego sosu… i 3 z nich; myślałem, że wystarczy mi. Ale wiecie, tak smakowicie wyglądały, że dałem sobie na talerz cztery sztuki, aby zrobić z nich kwadracik, po czym sypnąłem porcję chipsów na środek. Tak zrobiłem,… były przepyszne! Gdy skończyłem, wcale nie czułem, że cokolwiek zjadłem, więc te dwa ciągle przebywające na patelni i gorące, wołały na mnie…

Pomyślałem sobie, że mogą być na deser i… w ten sposób poszyły i te dwie pozostałe. Dobry deser, pomyślałem,… teraz już byłem pełny, nie napchany, lecz przyjemnie pełny, zawsze tak było, odkąd jadam hot dogi.
Ale, wiecie, ja bardzo kocham czarną czekoladę z wisienkami i jakoś tak z zachcianki kupiłem sobie paczkę czy dwie, gdy byłem z Chrisem ostatnio w sklepie. Pomyślałem sobie, że dwie czy trzy takie czekoladki z wisienkami nie zrobią mi krzywdy, gdy się znajdą na górze tego posiłku… i zanim się zorientowałem znikło ich sześć razem ze szklanką zimnego mleka!
Continue reading →

Izraelsko-Mesjańskie Prawo_1

Logo_FennC_2

John Fenn

Kiedy wziąłem ślub z Barbarą, wniosłem do naszego małżeństwa stary T-shirt, który kupiłem jeszcze będąc w koledżu. Był dwustronny i dwuwarstwowy, więc można go było używać w chłodniejsze dni, uwielbiałem go. Na przodzie po obu stronach był napis HPER: Health, Physical Education, Recreation. HPER. Barbara myślała, że ogłaszam światu, że jestem super (Hyper). Nie znosiła tej bluzki, ponieważ była paskudna, zużyta i zmusiła mnie, abym obiecał, że nigdy się w niej publicznie nie pokażę. Używałem więc jej tylko przy pracach wokół domu, lecz pewnego dnia zauważyłem, że spogląda na nią jak mogłaby patrzeć lwica na zranioną gazelę, czekając tylko właściwej chwili do skoku.

Mogłaby powiedzieć coś takiego: „Wiesz, że pewnego dnia przyjdziesz do domu i tej bluzki nie będzie”, badając grunt. Powiedziałem jej, żeby nawet nie żartowała o tym. Barbara jednak uwielbia porządek i wszystko musi być na swoim miejscu, więc jej zdaniem w jej świecie ten T-shirt rujnował wszelkie poczucie sensu i porządku, co też w jakiś sposób obejmowało i moją szufladę z ciuchami. Na początku małżeństwa tkwiła w tym błędnym poczuciu, jakie ma wiele młodych żon: „Zmienię go, ubiorę go” i uważała, że fakt, że ja lubię ten T-shirt to słabość mego charakteru, którą musiała naprawić.

W końcu stało się

Barbara uważała, że bluzka musiała zniknąć, aby odnowić porządek jej wszechświata. Ja uważałem, że jej zniknięcie było by Wielkim Wybuchem w jej wszechświecie.

Pewnego dnia wróciłem z pracy i ruszyłem do mojej szuflady po bluzkę, ale nie mogłem jej znaleźć. Początkowo wzruszyła ramionami w nadziej, że zrezygnuję z poszukiwań i ubiorę coś innego, lecz miała w oczach spojrzenie winnej lwicy, jakby zabiła gazelę i ukrywała to przed wszystkimi. Gdy już przyznała, że ją wyrzuciła, wybuchnąłem. Przyjęliśmy taką zasadę, gdy jeszcze chodziliśmy na randki, że gdy już zostaniemy małżeństwem, nigdy nie pozwolimy na to, aby słowo na „R” (rozwód) weszło do naszych myśli i rozmów, ale tego dnia byłem bliski złamania tej obietnicy.

Zachowywałem się bardzo brzydko, rzucając gromy i wrzeszcząc z natężeniem dźwięku podobnym do startującego odrzutowca, jakby wyrwała z mego boku żebro, i tak właśnie się czułem. Powiedziała, że była już tak wstrętna, że nawet biedak by jej nie chciał, co było potworne, ponieważ my BYLIŚMY biedni! Potem przyznała, że dała ją biedakowi, bojąc się, że będę jej szukał i uratuję ją choćby ze śmieciarki.

Przeprosiła, a ja kazałem jej obiecać, że już nigdy, nigdy, nigdy nigdy więcej nie wyrzuci moich ubrań bez mojej zgody. Zgodziła się, ja zaś również przeprosiłem ją za mój wybuch jak Wezuwiusz. Dowodem na to, że trzyma się tej obietnicy przez ponad 36 lat małżeństwa są dwa okropne, dziurawe T-shirty w mojej szufladzie.

Continue reading →

Potrzebne nam jest nowotestamentowe przebudzenie miłości

Logo_Grady
J. Lee Grady

My, którzy nazywamy siebie napełnionymi Duchem chrześcijanami, notorycznie nadużywamy terminu „przebudzenie”. Jeśli tylko zdarzy się, że sala w kościele będzie napełniona tak, że zajęte będą nawet stojące miejsce przez trzy kolejne noce, a ci ludzie kończą mdlejąc na podłogę po wezwaniu z kazalnicy, zaczynamy to przesadnie reklamować i porównywać te spotkania do Pierwszego Wielkiego Przebudzenia.

Jakie jedna są znaki prawdziwego poruszenia Bożego? Ostatnio zanurzyłem się w Liście do Tesaloniczan, aby znaleźć odpowiedź na to pytanie. W końcu jedno z najbardziej wybuchowych duchowych przebudzeń w historii miało miejsce w greckim mieście, Tesalonice. Była to kwatera główna starożytnego pogaństwa (tylko 3 godziny drogi od Góry Olimp, domu greckich bóstw), kiedy jednak była głoszona tam ewangelia, wywołało to reakcję łańcuchową cudów i masowych nawróceń.

Paweł napisał o tej duchowej eksplozji w Tesalonice: „ewangelia zwiastowana wam przez nas, doszła was nie tylko w Słowie, lecz także w mocy i w Duchu Świętym, i z wielką siłą przekonania” (1:5a). Wybuchły rozruchy, Paweł został wypędzony z miasta, a nowi chrześcijanie byli prześladowani, niemniej te ataki nie mogły ich powstrzymać. Wpływ tego poruszenia Bożego był tak silny, że w krótkim czasie nowo nawróceni Tesaloniczanie rozprzestrzenili wiarę niemal w całej Grecji (p. w. 8).
Continue reading →

Narkotyczna muzyka

Judah's lion

Rich Fruech
Jestem muzykiem, gram na klawiszach, gitarze i trąbce, napisałem dobrze ponad setkę pieśni uwielbienia. Prowadziłem również muzyczną część nabożeństw. Większość z nas wie, jak muzyka może wpływać na umysły i emocje. Kiedy jeszcze do tego wokaliści są artystami to siła oddziaływania wzrasta znacznie bardziej. Elvis, Beatlesi, Stonesi i długa lista artystów muzyków zebrała miliony fanów. Nawet jeśli nie ma jakichś powabnych wizualnych efektów, muzyka sama w sobie ma moc niemal magicznego przyciągania. W jakimś sensie muzyka jest narkotyczna, hipnotyzuje nas i można się uzależnić od niej.

W ciągu ostatnich 50 lat coś się zmieniło w kościele. Post i modlitwa zostały zmarginalizowane, a muzyk zajęła czołową, niemal kultową pozycję. Jedną z głównych rzeczy, które kościół musi posiadać, aby „przyciągać” gości, jest program z dynamiczną muzyką, łącznie z uwielbieniem. Staje się to rzeczą najważniejszą i centrum nabożeństwa „uwielbienia”. Muzyka szybko chwyta za serca i umysły zgromadzenia, i zazwyczaj podnosi ich ducha oraz wywołuje pozytywne emocje. Możecie mi wierzyć, lub nie.

Duchowe pieśni i hymny są dobre, mogą być wypełnione czcią i uwielbieniem, co zależy od serca, a nie od śpiewu. Niemniej w ciągu tych 50 lat muzyka przejęła kościół. Jak to możliwe, że w zgromadzeniu modlitwie oddaje się tylko zdawkową rolę, lecz do dyspozycji muzyki jest nie tylko długi czas, lecz jest w tym również też kawał dobrego teatru. W ciągu tych 50 ostatnich lat chwała i uwielbienie na kasetach i płytach CD pojawiały się w ogromnych ilościach, stało się czymś, co trzeba obowiązkowo posiadać, jeśli chcesz „czuć” Bożą obecność. Niektóre kościelne zespoły uwielbienia podróżują po świecie i przyciągają tysiące ludzie, którzy chcą popatrzeć, posłuchać i, o tak, uwielbiać.

Czy mieszkańcu zachodu potrafiliby faktycznie uwielbić Boga bez muzyki? Wątpię, a to już jest pewien problem. Kiedy coś wciąga w uzależnienie i staje się absolutnie niezbędne to potrzebujesz tego więcej oraz, aby było lepsze i inne. Nie sądzę, żeby celowo muzyka konkurowała w kościele z głoszeniem czy nawet stawała się ważniejsza (a czasami ważniejsza nawet od modlitwy i postu), lecz tak po prostu się dzieje. Muzyka pobudza nastrój a prowadzona przez zdolnego lidera i dobrych wokalistów, może prowadzić do tego, że człowiek przeżywa emocje, które uważa za uwielbienie. Czy jednak, kiedy widzisz w zgromadzeniu morze uniesionych rąk, wierzysz, że dla nich wszystkich ważne jest chodzenie z Bogiem w ciągu całego tygodnia?
Continue reading →

Nauka zaufania Bogu

WAYNE JACKSON

Daniel Defoe w swej klasycznej powieści „Robinson Kruzoe” (1719) po rozbiciu okrętu rzucił swego głównego bohatera na bezludną wyspę z dala od wybrzeży Południowej Ameryki

Przez 28 lat marniał w warunkach dla większości nie do zniesienia. Niemniej, przy pewnej okazji ten samotny Anglik zastanowił się, być może głębiej niż kiedykolwiek wcześniej, nad okolicznościami, w których się znalazł, i rzekł:

„Siadłem z wdzięcznością do posiłku i wielbiłem Bożą rękę, którą zastawiał mi stół na tej pustyni. Nauczyłem się bardziej patrzeć na jasną stronę mojej sytuacji, a mniej na ciemną i bardziej brać pod uwagę to, co mam, niż to co chciałbym. Dawało mi to czasami ukryte pocieszenie, którego nie jestem w stanie wyrazić. Wydało mi się, że całe nasze niezadowolenie z tego, co chcemy mieć, wytryskało z braku wdzięczności za to, co mamy!”

Praktycznie niemożliwe jest przecenienie troski jaką Jahwe okazuje wobec swoich ludzi. Job zadał raz takie retoryczne pytanie: „Czyż On nie widzi moich dróg i nie liczy wszystkich moich kroków?”(Jb 31:4).

Dawid wyraził to w taki sposób: „Tyś policzył dni mojej tułaczki, Zebrałeś łzy moje w bukłak swój. Czyż nie są zapisane w księdze twojej?” (Ps 56:8).

Inny prorok Pański ogłosił:

„Gdyż Pan wodzi oczyma swymi po całej ziemi, aby wzmacniać tych, którzy szczerym sercem są przy nim” (2Krn 16:9).

Nie znaczy to, oczywiście, że dziecko Boże nigdy nie będzie cierpieć z powodu deprawacji, bólu czy nawet śmierci, znaczy jednak, że Stwórca pracuje w naszym życiu, bez względu na to, co się w nim dzieje – nawet wtedy, gdy wydaje się to tragiczne – On ciągle jest z nami i pomaga nam działać ku ostatecznemu celowi jakim jest chwała.

Ponury sceptyk nigdy pojmie tak wspaniałej koncepcji; lecz ten, kto chodzi w wierze, z radością uchwyci się jej.

Każde dziecko Boże powinno poświęcić czas na zastanowienie się nad działaniem boskiej opatrzności w jego życiu. Jakże cudowną jest to pociechą.

Continue reading →

Genealogia Mesjasza

Arnold G. Fruchtenbaum

W 1982 roku magazyn Reader’s Digest postanowił ułatwić czytanie Biblii. Tłumacze, specjaliści od parafraz, rozszerzeń, przeróbek oraz wszelkiego rodzaju religijni biznesmeni zaczęli dostarczać coraz to nowocześniejszych wersji Biblii. Celem było dotrzymanie kroku pogarszającemu się sposobowi korzystania z języka angielskiego. Reader’s Digest posunął się o jeden krok dalej; do skondensowania Biblii, czyli usunięcia tego, co uważali ze poboczne, dostarczając skróconą wersje zwaną: The Reader’s Digest Bible.

Wśród tego, co uznano za „niepotrzebne” znalazły się liczne genealogie, choć to właśnie częstotliwość z jaką pojawiają się one w Piśmie jest dowodem na ich wagę. Genealogie decydowały o tym czy ktoś mógł nazywać siebie Żydem, o tożsamości plemiennej, o prawie do kapłaństwa i królewskiego tytułu.

Ze wszystkich genealogii występujących w hebrajskich pismach dwa wnioski stają się oczywiste. Pojawiają się, z bardzo nielicznymi wyjątkami, wyłącznie linie męskie. Nie podawano pochodzenia kobiet a ich imiona były wspominane tylko mimochodem. Ponieważ biblijnie rzecz biorąc to ojciec decydował zarówno o tożsamości narodowej jak i plemiennej, uważano, że tylko jego linia jest konieczna.

Co więcej, tylko jedna linia jest śledzona od samego początku do końca biblijnej historii, a jest to linia Króla Dawida. Pismo wylicza według imion wszystkich potomków przed Dawidem (od Adama do Dawida) oraz wszystkich po Dawidzie (od Dawida do Zorobabela). Ponieważ Mesjasz miał pochodzić z domu Dawida, można to określić jako mesjańską linię. Genealogie coraz bardziej zawężają ludzkie pochodzenie Mesjasza. Jako Nasienie kobiety, Mesjasz miał pochodzić z ludzkości. Jako Nasienie Abrahama, miał pochodzić z narodu izraelskiego. Jako Nasienie Judy, miał pochodzić z plemienia Judy. Jak Nasienie Dawida miał pochodzić z rodziny Dawida.
Continue reading →

Czy chcesz słyszeć Boży głos w 2015 roku?

Logo_Grady
J. Lee Grady

Are you paying attention to the voice of God?Gdy byłem dwudziestolatkiem, modliłem się o to czy powinienem iść na uniwersytet. Pewnego dnia, w czasie poświęconym społeczności z Panem, przyszedł mi do głowy Psalm 32 wers 8 i wydawało mi się, że miga jak nocny neon. Jest tam napisane: „Pouczę cię i wskażę ci drogę, którą masz iść”.

Duch Święty kładł nacisk na to, że Bóg nauczy mnie i nie potrzebuję dodatkowego wykształcenia. Nie chodzi o to, że uniwersytet jest zły dla wszystkich, był to po prostu Boży plan dla mnie w tamtym czasie, a Bóg wykorzystał Pismo, aby wyraźnie pokazać mi, jaką drogę powinienem wybrać.

Biblia obiecuje nam to, że Bóg będzie nas prowadził, lecz wielu chrześcijan ma trudności w słuchaniu Bożego głosu. W niektórych charyzmatycznych kościołach komplikuje się tylko sprawy, gdy robi się z tego coś mistycznego czy dziwacznego, jakieś nauczanie, na przykład, o tym jak słyszeć fizycznie głos z nieba, mówiący, jaki kolor koszuli założyć.

Dzięki Henry’emu Blackaby nauczyłem się wiele lat temu tego, że są cztery różne sposoby otrzymywania boskiego prowadzenia:

1. Można słyszeć Boży głos, czytając Biblię. Czasami przyjaciele narzekają, że „Nigdy nie słyszałem, jak Bóg mówi”, kiedy jednak pytam czy czytają Biblię regularnie, mówią, że są zbyt zajęci.

Continue reading →