Category Archives: Autor

Autorzy artykułów

W obronie przywództwa kobiet

J. Lee Grady

Tłum: B.M.

Silnym mężczyznom nie zagrażają uzdolnione kobiety. Jeśli chcemy dotrzeć do świata z Jezusem, musimy wzmocnić kobiece przywództwo.

Abby Olufeyemi

Moja przyjaciółka Abby Olufeyemi jest jednym z moich ulubionych pastorów. Jest Nigeryjką mieszkającą w Anglii, więc jej brytyjsko-afrykański akcent sprawia, że jej kazania tym bardziej fascynują słuchaczy. Poza jej oczywistym namaszczeniem jako kaznodziei, jest także wzorem chrześcijańskiej uczciwości. Przechodziła przez poważne próby łącznie z utratą męża, Alfreda, który zginął w katastrofie lotniczej, więc prowadzi ludzi w łasce i współczuciu.

Na szczęście Abby znajduje wsparcie ze strony swojej denominacji Redeemed Christian Church of God, największej rodzimej sieci kościołów w Nigerii, i jednej z najszybciej rozwijających się grup zielonoświątkowych na świecie. Ale kiedy mówię ludziom, że współpracuję z kobietami pastorami spotykam się ze spojrzeniem pełnym zdziwienia. Wielu chrześcijan, którzy kochają Boga i Biblię wierzą, że kobiety nie mogą usługiwać w duszpasterstwie.

Staje się to szczególnie widoczne, gdy Charisma publikuje artykuł na ten właśnie temat. Trzy tygodnie temu moja rubryka „Sześć Mitów na Temat Płci w Kościele” wywołała burzę protestów. Ale nie spieram się z ludźmi na forach internetowych, ponieważ (1) szanuję prawo każdego człowieka do wyrażania poglądów, oraz (2) nie mogę spędzać całego swojego czasu odpowiadając na krytykę, podczas gdy jest tyle dusz, które powinny być przyprowadzone do Chrystusa i tak wiele kobiet, które chcą do nich dotrzeć.

Ale przebywanie z Abby w Londynie uświadomiło mi, że wielu Amerykanów sprzeciwia się kobietom liderom, bo po prostu nie widzieli wielu takich przykładów. Zaryzykuję pewne uproszczenie i wymienię powody, dla których uważam, że potrzebujemy dzisiaj w służbie więcej kobiet na pierwszej linii frontu:

Continue reading

Poznawanie Ducha Świętego_5

John Fenn

Ostatnim razem dzieliłem się Słowem, które pokazuje, że apostoł Jan otwierając swój list, mówiąc, że możemy mieć społeczność z Ojcem i z Synem, a poznanie różnicy między nimi jest kluczem do otrzymania osobistego słowa i objawienia.

Wyraz „społeczność” występuje w 1 rozdziale 1Listu Jana czterokrotnie. Jest to kluczowe słowo dla tego rozdziału i całego listu. Grecki odpowiednik, „koinonia”, ma źródłosłów „wspólny” w sensie „mieć coś wspólnego”. Mieć coś wspólnego jest więc podstawą społeczności.

Tym jest właśnie społeczność z Ojcem i z Synem: mamy coś wspólnego, więc Oni chcą spędzić z nami czas a my z nimi… zdumiewające!

Nie przeszkadzajcie nam!

Zaliczyłem trzyletni kurs języka niemieckiego w średniej szkole i, gdy skończyłem 16 lat, spędziłem 2 tygodnie wakacji w Niemczech. Dochodzi do tego jeszcze 3 tygodnie po urodzeniu się miasteczku niedaleko Stuttgartu oraz wychowanie na niemieckim jedzeniu i słuchaniu, jak moi rodzice rozmawiali ze sobą po niemiecku, kiedy nie chcieli, żeby dzieciaki wiedziały, o czym mówią. Kiedy mamie zdarzyło się coś bolesnego jak stłuczenie palca, następujący okrzyk był po niemiecku.

Lata minęły, ożeniłem się z Barbarą, mamy trójkę dzieci i nadal kocham język niemiecki i Niemy, a szczególnie Bawarię i Szwabię. Byliśmy pewnego dnia w dużym sklepie, bardziej na wycieczce niż w jakimś innym celu, ponieważ wtedy Chris mógł godzić na szelkach w chodziku, a on uwielbiał bieganie! Poważnym wyzwaniem było wyhamowanie go i zmuszenie, żeby szedł razem z nami. Wszyscy trzej chłopcy mogli korzystać ze swej energii, a my liczyliśmy na spokojny wieczór, gdy dzieci pójdą zmęczone dniem wcześniej spać.

To było jedno z takich wyjść, kiedy rozmawialiśmy krótko ze sprzedawczynią. Zwróciłem uwagę na jej akcent i zapytałem: „Bist du Deutsch?’ (Jesteś Niemką?). Odpowiedziała: 'Ja’ (Tak) i natychmiast zacząłem ją wypytywać po niemiecku, skąd jest i opowiadać jej, że byłem w Niemczech.

Właśnie wtedy, kącikiem oka i w zasięgu słuchu zauważyłem naszego najmłodszego syna, Briana, szarpiącego Barbarę za spodnie i mówiącego załamanym głosem: „O nie, mamo! Tato znowu mówi po niemiecku! Możemy iść”’ i zaraz Jason (nieco starszy i bardziej odważny), brzmiąc jak sfrustrowany właściciel psa, próbujący go przywołać: „Tato! To żenujące! Tato, daj spokój!” Ciągle robię robię takie rzeczy, choć dziś mój niemiecki wystarcza na to, żebym sobie dał radę w restauracji, toalecie i hotelu (choć tak naprawdę to czego więcej mi potrzeba?).

Dlaczego tak zrobiłem? Ponieważ miałem coś wspólnego ze sprzedawczynią, byłem w jej rodzinnym kraju i potrafiłem na tyle dobrze się porozumiewać w tym języku, żeby pogadać. Mieliśmy coś wspólnego.

Co ty masz wspólnego z Ojcem i z Synem?

Continue reading

Gdy chrześcijanie umierają na raka

J. Lee Grady

Tłum: B.M.

Choroba nie wygrywa, gdy osoba cierpiąca jest chrześcijaninem.

Zaledwie 10 miesięcy temu lekarze potwierdzili, że mój przyjaciel Benny Benson ma złośliwego guza w kręgosłupie. Przeszedł leczenie, ale mimo to pojawiło się więcej guzów. Nic nie mogło powstrzymać rozprzestrzeniania się choroby ani radioterapia, ani chemioterapia, ani chirurgia. Zmarł 31 stycznia, a ja przemawiałem na jego pogrzebie w New Hampshire 12 lutego.

Wciąż nie mogę uwierzyć, że Benny odszedł.

Ponad 500 osób wzięło udział w jego pogrzebie. Wielu z nich to studenci, którzy byli szkoleni przez kampus Benniego, który prowadził z żoną, Cindy. Podobnie jak wielu innych przyjaciół Benniego i członków rodziny uczniowie modlili się o niego, żeby został cudownie uzdrowiony z raka.

Ale w końcu Benny otrzymał ostateczne uzdrowienie – poprzez wejście do wieczności.

Ilekroć nasi bliscy odchodzą, zadajemy trudne pytania. Dlaczego Bóg pozwala, aby nowotwór niszczył ludzkie ciało? Dlaczego On nie zawsze nas uzdrawia, kiedy się modlimy? Dlaczego Bóg pozwolił, żeby taki facet jak Benny, który miał tylko 58 lat, zachorował na raka, gdy widział niesamowite rezultaty w posłudze swojego kampusu?

Ci z nas, którzy noszą charyzmatyczną etykietę nie czują się dobrze, gdy ludzie umierają z powodu choroby. Uczono nas, że Bóg „zawsze” leczy, zwłaszcza, jeśli modlimy się według najnowszej formuły 1-2-3, gdy łamiemy wszelkie przekleństwo pokoleniowe i jeśli zwiążemy każda demoniczną moc, która może się czaić pod powierzchnią.

Continue reading

Duchowe wykorzystanie: bo do tanga trzeba dwojga

Stephen Crosby

9 lutego 2013

Siedem niewiast uchwyci się jednego mężczyzny w ów dzień, mówiąc: Swój chleb będziemy jadły i we własną odzież się ubierały. Dozwól nam tylko nosić twoje imię. Odejmij nam hańbę” (Iz 4:1).

Jest to jeden z tych niejasnych wersów, który wzbudzają mnóstwo opinii co do ich znaczenia. Myślę, że bez względu na to czy jest to literalne czy prorocze słowo, bezpiecznie można powiedzieć, że jest to obraz czasu takiego ucisku, że normalne kulturalne zachowania i oczekiwania zostały postawione na głowie. Chciałbym zastosować to do pewnej dynamiki działań królestwa/kościoła w czasach nam współczesnych.

W biblijnych czasach kobieta była zaledwie czymś więcej niż kawałkiem posiadłości. Jeśli chodzi o pozycję społeczną do czasu wyjścia za mąż kobieta nie była osobą, a w szczególności do czasu urodzenia syna. Jej wartość, tożsamość i znaczenie były związane z urodzeniem syna. W starożytnej kulturze śródziemnomorskiej nie było niczym dziwnym to, że kobieta była bardziej związana emocjonalnie z pierworodnym synem, niż z mężem.

Kobiety z tego proroczego obrazu tak rozpaczliwie potrzebują poczucia tożsamości, że są gotowe wyjść poza normalne kulturalne oczekiwania swoich praw do opieki w ramach małżeństwa. Są nawet gotowe do seksualnej intymności mężczyzną, tylko po to, aby usunąć hańbę – po prostu daj nam „imię” – poczucie tożsamości i miejsca w społecznym porządku.

Miałem do czynienia dosłownie z setkami ludzi, którzy zostali doszczętnie wykorzystani w niezdrowym kościelnym środowisku. Bardzo współczuję ich bólowi i mam swoje własne doświadczenia, które mogą postawić włosy głowie. Mógłbym opowiadać o tym, co zostało zrobione mnie, mojej żonie i moim dzieciom przez „przywódców” w imieniu Jezusa. DOSTAŁEM ZA SWOJE.

Continue reading

Dlaczego rzuciłem dziesięcinę

Stephen Crosby

10 lutego 2013

Nic tak skutecznie nie pobudza emocji, jak mówienie o pieniądzach. Przez ponad 30 lat wiernie płaciłem różnym instytucjom dziesięcinę. Zrezygnowałem z tego w 2005 roku i w przeciwieństwie do wszystkich zgubnych zagrożeń przepowiadanych przez kaznodziei obowiązkowej dziesięciny, nie zostałem przeklęty przez Boga, a raczej błogosławiony w każdy możliwy sposób.

Jeśli w jakiejkolwiek innej sprawie tendencja do gromadzenia tekstów dowodowych za lub przeciwko jest nieskuteczna do namawiania kogoś do przeciwnego zdania to tak jest w tym przypadku.  Więc nie zamierzam tego robić, wolę wyjść poza współzawodnictwo wykrzykiwania tekstów dowodowych. Poza tym, wszystko cokolwiek z „teologicznego” punktu widzenia można było powiedzieć „za i przeciw”, już zostało powiedziane. Materiału jest pod dostatkiem. Dawaj dziesięcinę jeśli chcesz, to nie jest grzech, lecz odłóż na bok radykalne wypowiedzi przeciwko tym, którzy nie dają, i nie sądź, że wzrasta twoja sprawiedliwość bądź twój status przychylności Bożej, ponieważ dajesz. Jest to zniewaga dla dzieła Chrystusa.

A jednak myślę, podobnie jak Paweł, że jest lepszy sposób…. miłość.

Continue reading

Poznawanie Ducha Świętego_4

John Fenn

Witajcie

Kiedy miałem prawie 14 lat mama pozwoliła mi kupić w zoologicznym sklepie małą małpkę, tzw. trupią główkę. Są to małpki żyjące w Centralnej i Południowej Ameryce mające ok, 30cm. Kiedyś można je było kupować w sklepach zoologicznych w Stanach Zjednoczonych.

Myślę, że mamy widziała swego najstarszego syna zranionego i ciągle motającego się z powodu odejścia ojca 1.5 roku wcześniej i instynktownie wiedziała, że moje osobiste zwierzątko będzie jakąś formą uzdrowienia dla mnie, gdy będę je kochał i troszczył się o nie. Z jakiegoś powodu, którego nie pamiętam, nazwałem ją Tilly.

Początkowo Tilly była bardzo bojaźliwa. W sklepie przywarła do innej małpki, która była razem z nią w klatce. Być może była to jej potrzeba, która rezonowała z moim własnym zranieniem i to mnie do niej przyciągnęło, lecz jako młody nastolatek, nie rozumiałem sił działających we mnie. Przybyła do domu niepewna co do moich intencji, całkowicie pozbawiona poczucia bezpieczeństwa, nie reagowała na mój głos i nawet przez kilka pierwszych dni nie jadła.

Jej zachowanie przypomina mi niektórych chrześcijan, gdy zaczyna się rozmowę o społeczności z Ojcem. Religia tworzy taką klatkę niepewności i strachu wokół ludzi, zmuszając ich do ucieczki do rogu, nerwowego przyglądania się na zewnątrz ku Ojcu zza swoich ochronnych krat strachu z niepewności co do Jego prawdziwych zamiarów wobec nich.

Continue reading

Proroczy kaznodzieja

J. Lee Grady

Tłum: B.M.

To, czego dzisiaj nam potrzebujemy z kazalnic to mniej blichtru i polerowania, a więcej prostoty i uczciwości.

Odkąd Bóg powołał mnie do głoszenia, walczyłem z głęboką niepewnością w kwestii mojego stylu głoszenia. Nie potrafię tak elektryzować tłumów jak TD Jakes, zapełniać aren jak Reinhard Bonnke lub pozyskiwać publiczności tak, żeby zamieniała moje kazania na modne tematy na Twitterze, jak w przypadku Craiga Groeschela lub Stevena Furticka. Ci Ludzie uderzają i zaliczają wszystkie bazy. Ja jedynie dobiegam do nich albo uderzam.

Przez lata czułem się jak Mojżesz, który niechętnie skarżył się Bogu, mówiąc: „Proszę, Panie, nigdy nie byłem wymowny” (Rdz 4:10). Przez lata Pan wypychał mnie z mojej strefy komfortu, zachęcając do oddania lęków tak, żebym chętnie brał w ręce mikrofon. Powiedział mi kiedyś: „Nie powołałem cię, żebyś był TD Jakes. Powołałem cię, żebyś był sobą”.

W wielu przypadkach po głoszeniu w kościele lub na konferencji, chciałem się dąsać. Walczyłem ze stałym zniechęceniem i zastanawiałem się czy moje słowa uderzyły w sedno. Czy głoszę OK? Czy przesłanie było w porządku? W końcu zapytałem starszego pastora czy kiedykolwiek zmagał się z rozczarowaniem w swoich wystąpieniach zza ambony. Uśmiechnął się i powiedział: „Synu, tak się czuję przez całe życie w każdy poniedziałek”.

Continue reading