Category Archives: Autor

Autorzy artykułów

Pozwól Bogu kochac cię

R. T. Kendall

Byłem pastorem przez wiele lat i, moim zdaniem, najtrudniej w świecie jest uwierzyć, że Bóg naprawdę nas kocha. Trudniej jest w to uwierzyć, niż uwierzyć, że jest Bóg czy że Jezus umarł na krzyżu, czy nawet że powstał z martwych. Nietrudno jest wierzyć, że Bóg troszczy się o ciebie czy że „Bóg we wszystkim współpracuje ku dobremu z tym, którzy Boga miłują” (Rzm. 8:28), choć możemy nie wierzyć, że w danym czasie jest to dobre. Możemy spojrzeć na tyle z zewnątrz na pewne wydarzenia, żeby popatrzyć wstecz i powiedzieć, że rzeczywiście były. Wszystko się wykonało.  Jednak najtrudniejszą w świecie rzeczą jest uwierzyć, że Bóg, ten prawdziwy Bóg, rzeczywiście kocha nas właśnie teraz, takich jacy jesteśmy. Czy jesteś gotów na to, aby Bóg cię kochał? Łatwo jest powiedzieć: „na pewno jestem”, lecz czy rzeczywiście jesteś gotowy przyjąć i potwierdzić Jego miłość?

Bóg chce, abyśmy cieszyli się Jego miłością do nas. Jeśli kocham kogoś, lecz ten ktoś nie czuje tego, to nie jestem spełniony. Chcę, aby inni wiedzieli, że ich kocham. Matka chce, aby jej dziecko odczuwało jej miłość. O ileż bardziej nasz niebiański Ojciec chce, abyśmy odczuwali Jego miłość!  Wybrał nas zanim się urodziliśmy, choć wiedział jacy jesteśmy. Bóg nie traci złudzeń co do nas, ponieważ On w ogóle nie ma złudzeń. Jego łaska i Jego plany biorą pod uwagę nasze upadki, niewiarę własną sprawiedliwość i strach. Ofiara Kalwarii zapewnia nas o tym, że nasze grzechy zostały zmyte przez krew Jezusa rozlaną na krzyżu.

Demonstracją Bożej miłości jest to, że: „gdy jeszcze byliśmy grzesznikami, Chrystus umarł za nas” (Rzm. 5:8). Nie umarł za nas, ponieważ widział to, że zamienimy się w światłość, nie umarł za nas ponieważ już osiągnęliśmy Jego standardy. Umarł za nas kiedy jeszcze byliśmy całkowicie niegodni. Powinniśmy pozwolić Bogu kochać nas, ponieważ tak rozpaczliwie potrzebujemy tego rodzaju miłości, którą tylko On może dać, „Bóg jest miłością” (Jn 4:8).

1Jn 4:16 to wers, który możesz przeczytać tysiąc razy i dalej nie rozumieć wszystkiego. „Tak więc znamy i polegamy na Bożej miłości do nas” (NIV).  [„A myślmy poznali i uwierzyli w miłość, którą Bóg ma do nas” (BT) – przyp.tłum.]. Ciekaw jestem czy już osiągnąłeś taki stan życia, że po prostu polegasz na miłości, którą Bóg ma do ciebie. Nie polegasz na swojej miłości do Niego, ponieważ wiesz, że przez cały czas faluje to w górę, to w dół. Serce jest zwodnicze (p. Jr. 17:9). Nie możesz długo polegać na swojej miłości do Boga, lecz możesz całkowicie polegać na Jego miłości do ciebie. Pan chce, żebyś na niej polegał.

Sam odkryłem, że trudno mi uwierzyć w Bożą miłość do mnie i dlatego kilka lat temu zacząłem robić coś na rozpoczęcie dnia w czasie, który spędzałem sam na sam z Panem w modlitwie. Nadal to robię. Zwracam się do dwóch miejsc Pisma.

Przystąpmy z ufną odwagą do tronu łaski, abyśmy dostąpili miłosierdzia i znaleźli łaskę ku pomocy w stosownej porze” (Hbr. 4:16). Ten wers jest skierowany do chrześcijan i ciągle prosimy o miłosierdzie. Nigdy nie wyrośniemy z proszenia o miłosierdzie.

Drugim wersem jest 1Jn 4:16: „Tak więc znamy i polegamy na miłości, jaką Bóg ma do nas„. Zaczynam zdawać sobie sprawę z tego, że rzeczywiście jest to prawda: Bóg kocha mnie, Bóg kocha ciebie, Bóg rzeczywiście nas kocha. Tak więc, reagujmy pozytywnie na Jego miłość, gdy jesteśmy w depresji, zgrzeszyliśmy, jesteśmy szczęśliwi czy smutni.

Niech Bóg kocha was przez waszych przyjaciół i ludzi, którzy was akceptują. Przyjaciel to ktoś, kto wie wszystko o tobie, a jednak kocha cię dalej!

Z mojego osobistego doświadczenia wiem, że Bóg ma sposób na przyciągnięcie mnie nawet wtedy, gdy czuję się najbardziej niekochany. Nagle, czuję Jego obecność i jestem zdumiony. Myślę: „Panie, nie możesz tak robić, aby przez cały czas okazywać mi Swoją miłość!” Bóg kocha to robić. Gdy czujesz się najbardziej niegodny i najmniej wart – i nie wiesz dlaczego – On po prostu kocha cię. Pozwól Mu.

оптимизация и раскрутка сайтов

Przypadkowe cuda czy życie wśród cudów?

Occasional miracles, or a miraculous Lifestyle?

Marc A. Dupont

Paweł zadał Galacjanom raczej retoryczne pytanie: „Czy ten, który daje wam Ducha i dokonuje wśród was cudów, czyni to na podstawie uczynków zakonu, czy na podstawie słuchania z wiarą?” To pytanie miało na celu zawrócenie kościoła do podkreślania łaski i intymności z Bogiem, a zmniejszenia ich koncentracji na prawie, i własnych dokonaniach. Na użytek współczesnego kościoła (i współczesnych liderów) musimy zadać sobie pytanie, dlaczego leżące u podstaw przypuszczenie Pawła nie jest już aktualne we współczesnym kościele, w zachodnim świecie. Gdzie są cuda i dlaczego powinny być raczej normą niż wyjątkiem?

W ciągu swojej niemal 30letniej międzynarodowej służby byłem świadkiem tego, jak wiele kościołów uchwyciło się nauczania Pawła z Listu do Efezjan dotyczącego prawdziwego celu „zdobywania darów”. W tych kościołach nie tyle jest wykonywana służba, lecz raczej jest to szkolenie i wyposażania ciała Chrystusa jako rodziny, prowadzenie do dojrzałości, do życia przynoszącego owoce, gdzie wszyscy starają się naśladować Chrystusa Jezusa. To „przekazywanie” służby zwykłym ludziom naprawdę przynosi ogromny wzrost ilości uzdrowień, a nawet cudów w wielu, wielu kościołach. Niemniej, obecnie jesteśmy w takim miejscu, wierzę, że Bóg chce, abyśmy poprowadzili wielu na wyższy poziom przełomu, a będzie to polegało na przechodzeniu od przeżywania okazjonalnych cudów do życia wśród cudów.

Zawsze jest dostępne podwójne obywatelstwo!

Każdy, kto naprawdę poddał swoje życie Chrystusowi Jezusowi i nadal znajduje się na ziemi, już więcej do niej nie należy; taki człowiek narodził się w Królestwie Bożym. W związku z tym mam podwójne obywatelstwo i ma legalne prawa związane z ziemią ojczystą oraz, co ważniejsze, ma nadnaturalne prawa związane z obywatelstwem niebios.

W Królestwie Bożym te rzeczy, które często są niemożliwe dla człowieka, możliwe są dla Boga. Lubię mówić, że gdy Królestwo Boże porusza się na ziemi to „świat, w którym wszystko zawsze jest możliwe, nawiedza świat, którym wiele rzeczy często jest niemożliwe” i stąd właśnie retoryczne pytanie Pawła do świętych w Galatach.

Jeśli jesteś uczniem Chrystusa, naprawdę zacząłeś życie od cudu, w nadnaturalny sposób wszedłeś zarówno w ukrzyżowanie jak i zmartwychwstanie Jezusa! (Rzm. 6:3). Tak więc, w miarę jak najpierw szukamy tego, aby Królestwo Boże manifestowało się i rozpowszechniało na ziemi, jak to jest w niebie, to powinny stale następować manifestacje Bożej natury: współczucie i łaska, wyrażane w nadnaturalny sposób to jest przez cuda!

Dyskutując życie według Królestwa Bożego musimy uważać na to, aby nie przyciąć cudów jedynie do fizycznych uzdrowień. W prawdziwym cudownym życiu Królestwa doświadczamy Bożego pomnażania zasobów (jak to było w przypadku Jezusa) i odnawiania relacji (jak w życiu Jezusa). Królestwo Boże przede wszystkim dotyczy relacji, jest to kontekst w którym biblijna miłość może się w pełni realizować. Królestwo Boże to szukanie możliwości dawania, a nie przyjmowania. To miłość w działaniu.

Aby poczynić kilka prosty obserwacji na temat cudów, zobaczmy na proste fakty dotyczące nakarmienia tłumów, jak to jest opisane w Mt. 14:15-21:

1)  Jezus polecił uczniom, aby w cudowny sposób zaspokoili głód tłumu (dobrze ponad 5000 osób licząc kobiety i dzieci), choć nie mieli wystarczająco dużo nawet dla siebie.

2)  Jezus (zawsze nasz wzór) wziął to, co Mu dali i podziękował za to Ojcu.

3)  Następnie polecił uczniom, aby nakazali ludziom usiąść, innymi słowy, aby odpoczęli.

4)  Dalej polecił uczniom, aby zaczęli rozdawać.

5)  Nikt nie odszedł głodny, a nawet został jeszcze 12 koszów resztek.

A oto kilka prosty obserwacji:

1)  Właśnie tutaj, gdzie jesteś obecnie, bez względu na to jak absurdalna wydaje się potrzeba chwili, jest taka możliwość, że „świat, w którym wszystko zawsze jest możliwe, nawiedza świat, którym wiele rzeczy często jest niemożliwe”

2)  Zawsze dziękuj Bogu za zaopatrzenie, nawet (a szczególnie) jeśli jest to przez wiarę w to, co On może zrobić, aby zaspokoić tą potrzebę.

3)  Zmaganie jest przeciwieństwem wiary w łaskę i stąd nagana Pawła w Gal. 3:5. To ważne, aby żyć w Bożym odpocznieniu, nawet jeśli wokół jest zamieszanie. Iz. 30:15 mówi: „Jeśli się nawrócicie i zachowacie spokój, będziecie zbawieni, w ciszy i zaufaniu będzie wasza moc„.

4)  Istotą prawdziwego życia Królestwa jest pragnienie dawania, a nie otrzymywania. Bóg nie chce cię przeprowadzić z ubóstwa do powodzenia, lecz raczej z ubóstwa do hojności (2Kor. 9:6-11)*

5)  Gdy przekazujesz cudowne Boże zaopatrzenie, zawsze będzie niesamowity zwrot dla ciebie.

Klucz: Na czym, lub na Kim jesteś skupiony?

Pierwsze pokolenie, które wyszło z Egiptu przeżyło cuda i znaki, niemniej nie udało im się przejść od tego pierwszego doświadczania nadnaturalnej Bożej łaski do cudownego stylu życia, ponieważ skupieni byli na naturalnych problemach, zamiast na ich nadnaturalnym Ojcu. Gdy szpiedzy wrócili składając relacje o olbrzymach i murach obronnych, bardziej byli zainteresowani przeciwnikiem, niż osobą Boga. W przeciwieństwie do tego Jezus, gdy wziął od uczniów do ręki 5 chlebów i 2 ryby, podniósł swoje oczy do Ojca i podziękował Mu, zamiast się przyglądać wyraźnie niewystarczającej ilości żywności i głodnej rzeszy.

Bóg wzywa wielu spośród nas, abyśmy przestali się zajmować olbrzymami głodu, recesji i finansowych braków, na rzecz wizji, którą nam dał, wzywając nas. Gdy Piotr zapytał Jezusa, czy może robić to, co On – cudownie chodzić po wodzie – Jezus powiedział: „Chodź”. Piotr popadł w kłopoty gdy tylko zdjął swój wzrok z Jezusa i dostrzegł wielkość fal i siłę wiatru. Jeśli miotasz się w tym punkcie, ponieważ wchodzisz w cudowny świat, bądź odważny. Bóg wróci cię do łodzi, abyś dokończył podróży. W Jego sercu jest pragnienie, aby spełnić twoje marzenia w miarę jak będziesz poddawał siebie Jemu i Jego woli dla twojego życia. Naszym zadaniem jest utrzymywać wzrok skupiony na Nim, ponieważ On prowadzi nas drogą, którą nigdy wcześniej nie szliśmy.

Uwaga końcowa: Bóg jest zainteresowany relacją.

Końcową zachętą z jaką chciałbym was zostawić dotyczy zaufania relacjom.

O ile Bóg wykonuje rzeczy nadnaturalne bezpośrednio przez Swego Ducha Świętego, to wiele czasu Duch Święty poświęca na wykorzystywanie innych w Chrystusie (Ciała Chrystusa), aby przekazywać Jego cudowną łaskę. Tej lekcji uczę się w dramatyczny sposób przez kilka ostatnich miesięcy. Spotykając pewnych gigantów jestem konfrontowany z Bogiem, który czyni zdumiewające cuda w wielu różnych dziedzinach. Jak często czyni je, gdy wychodzę do innych, z którymi mam relacje. Pamiętajmy po prostu: Jezus powiedział, że gdzie dwaj lub więcej gromadzą się w imieniu Jego, tam on jest „pośród nich”, a nie, że będzie „na nim czy na niej”.

Marc A. Dupont

mopm@earthlink.net

www.marcdupontministries.org

* I highly recommend Terry Appel’s excellent book “The Father’s Financial Favor”.topodin.com

Przygotowani do boju

Kriston Couchey

WIEJĄCE WIATRY WOJNY WIDOCZNE W NATURALNYCH ZNAKACH

Jestem przekonany, że wulkaniczne wybuchy w Irlandii i Południowej Ameryce, które uziemiły loty na oby kontynentach to naturalne znaki wskazujące na duchową rzeczywistość. Wyciek ropy z Zatoce Meksykańskiej jest również naturalnym znakiem duchowych wydarzeń. Demoniczne inspirowane zanieczyszczenie ziemi ma na celu zatrucie i zaćmienie wizji i celu ludu Bożego. Przeciwnik usiłuje rozbić wiarę i zniszczyć przekonanie Bożych dzieci. Wojenna wrzawa i dym jest przenoszony przez wiatry do naturalnej rzeczywistości; to sygnał do ostatecznej bitwy wieków, pełnego uwolnienia światowych i demonicznych mocy na ziemię. Te moce wykorzystują każdą siłą jaką dysponują, aby współzawodniczyć o przeznaczenie człowieka. Ich centra władzy są osadzone na politycznych, religijnych, ekonomicznych i militarnych scenach systemów zbudowanych przez ludzi.

MOBILIZACJA

Jest to nie tyle wezwanie do wojny, co to wyjaśnienie dla tych, którzy JUŻ znajdują się na swoich miejscach w armii Bożej. Musimy zrozumieć, co się dzieje. Mobilizacja przeciwnika mająca na celu pokrzyżowanie celów Boga jest wstępnym działaniem do nieodwołalnego pojawienia się największej armii jaką kiedykolwiek widziała ziemia: ujawnionych synów Bożych. Następuje mobilizacja armii Bożej i wróg wie o tym. Mobilizacja jest aktem uporządkowania czy przygotowania do działania. Taki jest w tej godzinie prawdziwy stan spraw królestwa, gdy Ojciec mobilizuje i zbiera razem synów Bożych (zarówno mężczyzn jak i kobiety), którzy pojawiają się, wychodząc z pustyni prób i testów. Są przygotowani do bitwy i zamierzają zająć ziemię obietnicy w posłuszeństwie i wierze. Ci, którzy wiedzą, kim są i co Ojciec zrodził w nich, są przygotowani do bitwy i utrzymają miejsce do którego zostali powołani. Sama ziemia obecnie trzęsie się w obecności tej armii ustawionej do bitwy w porządku, zgodnie z właściwymi dla nich miejscami i szeregami.

WYZNACZONE MIEJSCA

Dla Bożej armii jest niezwykle istotne, jeśli ma iść do przodu tej godziny, aby miejsca zostały zajęte zgodnie w przeznaczeniem. Joel opisuje to w taki sposób: „Biegną naprzód jak bohaterowie, wdzierają się na mury jak wojownicy; każdy idzie prosto swoją drogą i nie zbacza ze swojej ścieżki. Nie wypiera jeden drugiego, każdy idzie swoim torem, prą naprzód wśród pocisków w ich szeregach nie ma przerw. Uderzają na miasto, szturmem zdobywają mury, wpadają do domów i wdzierają się oknami jak złodzieje. Drży przed nimi ziemia, trzęsie się niebo, słońce i księżyc są zaćmiona, a gwiazdy tracą swój blask”.

Pewna siostra w Panu opowiedziała mi w zeszłym tygodniu sen, który miała na temat zajmowania „wyznaczonych miejsc”. W tym śnie, ludzie wchodzili na pokład samolotu i tam zaczęło się wśród pasażerów zamieszanie. Nagle, kapitan ogłosił przez interkom: „Proszę zajmować wyznaczone miejsca”. Zostało to wykonane w porządku, ludzie którzy zajęli złe miejsca na przodzie czy z tyłu zaczęli przenosić się do odpowiednich miejsc i zmieniać z tym, którzy tam siedzieli. Gdy wszyscy pasażerowie zasiedli na wyznaczonych miejscach, całe zamieszanie zakończyło się i można było uruchomić silniki.

DZIAŁANIE KRÓLESTWA

Powołani na wojnę już usłyszeli Pana i już zostali ustawieni na swoich pozycjach. Wiedzą, kim są w Nim i kim ON jest w nich, zostało im przekazane wszystko, co jest potrzebne do funkcjonowania w miejscu, w którym Ojciec ich umieszcza. Na obozie Pańskim zaczyna spoczywać pokój, a cisza przed burzą przygotowuje na dźwięk trąbki i rozpętanie się bitwy w pełni.

„PAN wydaje wydaje swój donośny głos przed swoim wojskiem, gdyż bardzo liczne są jego zastępy i potężny jest wykonawca jego rozkazu, Tak! Wielki jest dzień Pana i pełen grozy, któż go przetrwa?”~ Joel. Królestwo nie jest zarządzane hierarchicznym porządkiem rozkazów, jak to jest w świecie. Armia Pańska rusza do przodu pod bezpośrednimi rozkazami Króla. Dzięki prowadzeniu każdej jednostki przez Ducha Świętego plany przeciwnika są udaremniane a jego obrona przełamywana. Ojciec dał każdemu swojemu synowi obowiązki, które ma wykonać, aby cel został osiągnięty. Każdy odpowiada przed Panem według tego, jak te obowiązki wypełnia. Wszystko to dzieje się we wzajemnej relacji z innymi, przez wzajemne przyjmowanie i poddawanie sobie tych obowiązków i celów Bożych.

Wezwanie Pańskie tej godziny brzmi: ZAJMIJ WYZNANCZONE MIEJSCE i przygotuj się na rozkaz do zaangażowania przeciwnika w bitwę. Nie mamy tych samych miejsc i obowiązków i musimy wierzyć, że Ojciec ma innych, którzy zajmą swoje miejsca, aby zaspokoić potrzeby, które pojawią się w środku bitwy. Jest pomoc lekarska, są piechurzy, kapitanowie i generałowie, lecz ci wszyscy odpowiadają i zajmują miejsca zgodnie z rozkazami naczelnego dowódcy, Jezusa Chrystusa. Ważne jest, aby zajmować się Bożymi sprawami, a nie dawać się rozpraszać przez to, co wydaje się ważne do załatwienie a nie należy do przydzielonego zadania; trzymać się trzeba raczej tego, co powiedziano, że należy robić. W naszych miejscach zwyciężamy przez wiarę, poza nimi słabniemy i wątpimy.

WZROST WIARY

Światło świeci w obliczu wzrastających ciemności. Wiara i odwaga pochodzące z samego serca Dowódcy płyną przez serca Jego dzieci, znajdujących się na swoich miejscach przeznaczenia i zadań. Strach chwyta narody, serca mężczyzn zawodzą, lecz pośród Bożych ludzi podnosi się wojenna wrzawa. Uwolnienie jest w drodze, armia Boża rusza do przodu w obecności mocy Króla. Wszystko ma się zmienić.

W Jego Miłości

Kriston Couchey

раскрутка

Napełniony Duchem, napełniony wiarą

Ron McGatlin

Wiara w Boga jest prawdopodobnie najbardziej żywotną i fundamentalną rzeczywistością naszego życia. Cnota solidnej wiary może wkrótce stać się jeszcze bardziej widoczna. Niedługo zostanie zburzonych wiele fundamentalnych znanych nam do tej pory struktur życia. Większość głównych instytucji i moralnych systemów strzegących życia na tym świecie jest śmiertelnie wadliwa i nie przetrwa długo bez zasadniczych zmian. Wiara w Boga przez Chrystusa Jezusa może być jedyny środkiem, który pomoże nam znieść katastrofalne, apokaliptyczne wydarzenia, które są przed nami. Z pewnością wiara będzie głównym czynnikiem w późniejszym odnawianiu tego świata dla Królestwa Bożego, sięgającego poza te trudne czasy. Wiara jest jedną z największych duchowych/naturalnych tajemnic, jest potężną siłą. Dla synów Bożych wiara jest czynnikiem kluczowym do wprowadzania istoty duchowego nieba do naszej, naturalnej rzeczywistości na ziemi.

Wiara to zdecydowane wierzenie, które bierze się ze słuchania. Słuchanie polega na odbieraniu słów i w obszernym znaczeniu wymaga przyjęcia przenoszonej istoty myśli ujętych w wielu różnych formach, w tym również w obrazie. Słowa w szerokim znaczeniu są nośnikami obrazów myśli i uczuć żywej duchowej świadomości. Kilka słów w danym języku połączone z modulacją głosu i kilkoma innymi formami komunikacji, służących do 'opakowania’ żywych obrazów myśli, składa się na to, co można ogólnie nazwać słowem.

Słowo od Boga przyjęte do serca (duszy i ducha) człowieka może wzrastać, co przejawia się w ten sposób, że wykonywany jest Bożego plan, który pierwotnie zawierał się w ziarnie słowa, w które uwierzono. Słowo jest jak ziarno (Mt. 13:18-23). Ma ono w sobie drzemiący żywy wzorzec, który, gdy już wykiełkuje i dojrzeje, pojawia się na zewnątrz jako naturalna rzeczywistość zakodowanego w nim życia. Cały żywy wzór potężnego dębu znajduje się w brązowej materii żołędzia. Serce człowieka jest jak gleba, w której zasiane ziarno wzrasta. To ziarno decyduje czym stanie się człowiek i co zasieje na tym świecie przez swoje życie.

Heb 11:1:  „A wiara jest pewnością tego, czego się spodziewamy, przeświadczeniem o tym, czego nie widzimy„.

Rom 10:17: „Wiara tedy jest ze słuchania, a słuchanie przez Słowo Chrystusowe„.

Mark 9:23: „A Jezus rzekł do niego: Co się tyczy tego: Jeżeli coś możesz, to: Wszystko jest możliwe dla wierzącego„.

Mt. 9:29: …. „Według wiary waszej niech się wam stanie

Mt. 17:20 „A On im mówi: Dla niedowiarstwa waszego. Bo zaprawdę powiadam wam, gdybyście mili wiarę jak ziarnko gorczycy, to powiedzielibyście tej górze: Przenieś się stąd tam, a przeniesie się, i nic niemożliwego dla was nie będzie„.

Duch i wiara są na zawsze powiązane razem.

Przed duchowym wzrokiem i tylko przed nim roztacza się wspaniały i cudowny widok. Nasz naturalny wzrok może dostrzegać tylko to, co ograniczone czasem; naturalne oczy widzą tylko to, co widoczne w naturalnej rzeczywistości, natomiast duchowe oczy są w stanie zobaczyć to, co ma przyjść tak, jakby działo się teraz.

Bóg jest Duchem. Słuchanie słowa, które pochodzi od Niego, które powoduje wzrost naszej wiary w Boga angażuje Ducha Bożego. To przez Ducha Bożego przyjmujemy żywe wypowiedziane słowo czy obrazy poprzez myśli i uczuć, które wywołują wzrost życia Chrystusa w naszych sercach. Jeśli mamy wiarę i wierzymy słowu, zostaniemy przemienieni przez żywe myśli (ziarna) wszczepione (zasadzone) przez Boga w naszych sercach (glebie).  Przez Ducha, w miarę jak nasze serca (gleba) wydaje dojrzałe owoce zasianego w nas ziarna, stajemy się swego rodzaju transformersami. Stajemy się żywą manifestacją ziarna (słowa) i wypowiadamy słowa (ziarna) Boże skierowane do serc innych ludzi i do tego świat. Tak więc, jesteśmy zasiewani na tym świecie, wydając życie i wykonując plan Boży na ziemi.

Nasze serca wzrastają zgodnie z tym, co zostało w nich zasiane. Nie jesteśmy w stanie zmienić swego życia, usiłując być jak Jezus czy jak Bóg, czy starając się robić cokolwiek innego. Nasz życie zmienia się przez słowa (ziarna), które pozwalamy zasiać w swych sercach. Zmieniamy się zgodnie z tym, co słyszymy i w co wierzymy, to też przekazujemy w mowie i czynie później, w ten sposób wpływając na świat wokół nas. Świat jest przemieniany przez przemienionych ludzi, którzy zaszczepiają substancję życia Bożego w Chrystusie każdemu aspektowi życia w tym świecie.

Ludzkie istoty są tylko istotami stworzonym, w które Bóg zainwestował kreatywną moc do dominacji w tym świecie. Zgodnie z tym w co człowiek wierzy w sercu, mówi ze swego życia, świat jest w pewnym stopniu zmieniany. To, w co człowiek wierzy jest powielane przez naturalne/nadnaturalne duchowe środki energii życiowej, co prowadzi do przemiany świata. To, w co człowiek wierzy jest zdeterminowane przez to, czego decyduje się słuchać, co oglądać i co przyjmować na glebę serca. W przypadku dziecka jest to wszystko, co rodzice i inni bliscy zasiewają w jego serce. Małe dzieci przyjmują bez zastrzeżeń wszystko, co się do nich czy o nich mówi.

Mk 4:24: „I rzekł do nich: Baczcie, na to, co słyszycie! Jaką miarą mierzycie, taką wam odmierzą, a nawet wam przydadzą„.

Mk 4:26-29: „I mówił: Tak jest z Królestwem Bożym, jak z nasieniem, które człowiek rzuca w ziemię. A czy on śpi, czy wstaje w nocy i we dni, nasienie kiełkuje iw zrasta; on zaś nie wie jak. Bo ziemia sama z siebie owoc wydaje, najpierw trawę, potem kłos, a potem pełne zboże w kłosie. A gdy owoc dojrzeje, wnet się zapuszcza sierp, bo nadeszło żniwo„.

Boże i nieboże ziarno

Bardzo ważne jest to w kim czy w czym pokładamy naszą wiarę. Każda myśl czy słowo pochodzi z jednego z dwóch źródeł: albo pochodzenie jest z szatańskiej rzeczywistości ciemności albo z Bożej rzeczywistości światła. Każde słowo niesie ze sobą pewną miarę życia lub śmierci. Moim zdaniem nie ma neutralnych słów, które pochodzą wyłącznie od człowieka. Każde słowo czy wszelka komunikacja we dowolnej formie ma swoją miarę treści, niesie informację o postawie i jest ruchem w kierunku światłości lub ciemności.

Jeśli otrzymuje złe ziarno, nasze serca doprowadzą do jego rozwoju, tak samo jak to ma miejsce w glebie. Pamiętaj, że to ziarno decyduje o owocu, a nie gleba. Gleba (serce) wydaje wzrost automatycznie jeśli tylko ziarno znajduje się w glebie. Jeśli więcej tego ziarna jest jest utrzymywane (przez wiarę), to przeciwnik buduje silną warownię zachowania. Złe duchy mają dostęp do tej warowni w negatywny sposób wpływając na takiego człowieka i przez niego na otaczający go świat.

Ludzie są duchowymi istotami, które żyją w ziemskim ciele. Diabeł jest upadłym aniołem, złą duchową istotą. Demony również są złymi duchowymi istotami i również nie mają ziemskich ciał. Sposobem ich działania jest zwodzenie i manipulowanie ludźmi po to, aby wykonywali ich złą robotę. Wiara (wierzenie) jest potężne wtedy, gdy jest to wiara w Boga bądź wiara w ciemności przeciwnika. Dla synów diabła wiara jest silnym narzędziem wyrządzania złego, zwiedzenia i dręczenia w tym świecie.

Przyp. 18:21: :”Życie i śmieć są w mocy języka, ci, którzy go kochają, będą korzystać z jego owocu” (wg wersji ang.)

Nie da się żyć i chodzić w Duchu Bożym jeśli pozwalamy sobie na wypowiadanie słów, myśli i uczuć, które pochodzą od diabła i rzeczywistości ciemności, które są zasiewane w naszych sercach. Nie będziemy słyszeć i przyjmować tego, co Bóg mówi przez Swego Ducha, jeśli słuchamy i wierzymy duchom ciemności. Bardzo wielkie znaczenie ma to, co słyszymy i widzimy. Czy to wchodzi przez bramę naszych naturalnych oczu i uszy czy bezpośrednio z rzeczywistości duchowej, musimy przyjmować i rozważać wyłącznie słowa od Boga. Musimy wziąć w niewolę każdą myśl, zbliżając się do Boga i sprzeciwiając się słowom diabła.

2Kor 10:4-5: „Gdyż oręż, którym walczymy, nie jest cielesny, lecz ma moc burzenia warowni dla sprawy Bożej; nim też unicestwiamy złe zamysły. I wszelką pychę, podnoszącą się przeciw poznaniu Boga i zmuszamy wszelką myśl do poddania się w posłuszeństwo Chrystusowi„.

Diabeł i jego demony będą wypowiadać myśli (trujące ziarna), a my musimy je poddać w niewolę. Zbliż się do Boga i sprzeciwiaj się słownie złym myślom w imieniu Jezusa, po czym zastąp te myśli słowem od Boga. Rozważaj nad tym, co Bóg powiedział i co mówi (Flp. 4:8).

Gdy już serce zostanie oczyszczone ima pokój, możemy stać się wspaniałym źródłem wpływającym na ustabilizowanie królestwa Bożego. Będzie działo się to tak, że z naszego życia, z obfitego serca będzie bez wysiłku wypływać życie i działanie w Boży sposób.

Łk. 6:45: „Człowiek dobry z dobrego skarbca serca wydobywa dobro, a zły ze złego wydobywa zło; albowiem z obfitości serca mówią usta jego„.

Mk 11:23: „Zaprawdę powiadam wam: Ktokolwiek by rzekł tej górze; Wznieś się i rzuć się w morze, a nie wątpiłby w sercu swoim, lecz wierzył, że stanie się to, c mówi, spełni mu się„.

Dążcie do miłości. Ona nigdy nie zawodzi, a Królestwu Jego nie ma końca.

Ron McGatlin

basileia @  earthlink.net

раскрутка

Krocząc ku Chrystusowi

Thom Gardner

Mówił więc Jezus do Żydów, którzy uwierzyli w Niego: „Jeżeli wytrwacie w słowie moim, prawdziwie uczniami moimi będziecie i poznacie prawdę, a prawda was wyswobodzi” (Jn. 8:31-32).

Dobrze pamiętam, kiedy moje córki robiły swoje pierwsze kroki, a szczególnie Amy. Raczkowała przez chwilę w kółko, po czym nauczyła się stać na stopach, trzymając się czegoś rączką. Pewnego wieczoru siedzieliśmy w pokoju, Amy trzymała się stoliczka do kawy, którego ostre rogi odciąłem, aby nie uderzała się o nie.

Wędrowała dookoła tego stolika z blaskiem zachwytu w oczach, jakby mówiła: „Parzcie na to!”. W pewnej chwili szczerej radości zrobiła krok od stolika w kierunku jednego z nas, choć już nie pamiętam teraz kogo. Odstąpiła od tego, co było jej zabezpieczeniem w oczekujące ramiona kogoś, kto ją kocha i był równie podekscytowany jak ona, biegiem po ciepłym, przypalanym pomarańczowym dywanie. (W końcu, to były lata 80-te.)

Życie pełne jest pierwszych kroków, prawda? Pierwsze kroki naszych dzieci; nasze pierwsze kroki do przedszkola; pierwsze kroki jako męża i żony; być może nasze pierwsze kroki na scenie w dniu zakończenia koledżu czy uniwersytetu. Życie jest szeregiem pierwszych kroków. Jesteśmy ludźmi w ruchu, zmierzającymi dokądś a nasze chrześcijańskie życie nie jest wyjątkiem od tego. Był ten pierwszy krok w stronę naśladowania Chrystusa, lecz nie był on ostatnim.

Wraz z tymi pierwszymi krokami odchodzenia od tego co znane i bezpieczne ku radości nowego życia, przychodzi pewna wolność, jak to było w przypadku naszej małej Amy, a teraz jest z dwoma jej własnym maluchami. Jezus powiedział uczniom, że ten, kto uwierzy w Niego musi odstąpić od starych konstrukcji i ziemskiego życia do nowego życia pochodzącego z wysokości, do tego rodzaju życia jakie będzie w nadchodzącym królestwie (Jn 8:23). Ten krok wprowadzi ich do życia w wolności, życia, które – powiedzmy tak sobie – nie trzyma się już dłużej stolika i rusza ku ramionom Tego, który kocha tak ekstrawagancko. Pan tak bardzo raduje się tymi krokami, które podejmuje to duchowe dziecko.

Dalej, Jezus powiedział chodźcie w tym co już rozumiecie i bądźcie wolni. Wolność nie przychodzi przez ogłaszanie prawdy, bez względu na to, jak głośno, elokwentnie czy często się to robi. Wolność przychodzi ze zmianą kierunku, odejściem od starego życia wśród zranień i wynikających z nich ograniczeń. Odkryjemy, że On jest dobry i współczujący, że napełnia nasze serca zdumieniem. Kiedy już wkroczymy na tą ścieżkę i wyruszymy w tą podróż, nigdy już nie wrócimy do kurczowego trzymania się tego, czymkolwiek był kiedyś ów stolik.

Nasza podróż ku uzdrowieniu jest następstwem pierwszych kroków wprost w ramiona i podekscytowany uścisk Tego, który wzywa nas ku Sobie. Każdy krok, który wykonujemy jest nową rzeczywistością życia i odkryciem sędziwego serca, które tęskni za tym, aby nas trzymać i uzdrowić.

Odstąp – zrób krok do Chrystusa!

http://www.poznajpana.pl/index.php/2011/09/rewolucja-wspolnego-pozycia-cene-placa-dzieci/раскрутка

Po co „pustynia”?

Andrew Strom

Pomimo że koncepcja pustyni pojawia się w całej Biblii, nie jest ona dobrze rozumiana we współczesnym chrześcijaństwie. Od Księgi Rodzaju aż do Księgi Objawienia znajdujemy wyraźne odniesienia do „pustyni”, jako czegoś, czego Bóg często używa, zajmując się człowiekiem. Dostrzegamy w tym niezaprzeczalny wzór.

Gdy przeglądamy Pismo, widzimy, że pustynia często jest miejscem duchowego „kryzysu” jak i przygotowania. Jest to miejsce, do którego Bóg posyła nas zanim zacznie się „działanie w realu”, zanim wejdziemy do pełni Bożych celów dla naszego życia. Musi nastąpić „śmierć”, zanim może nastąpić zmartwychwstanie. Miejsce pustynne musi poprzedzać „ziemię obiecaną”.

Pustynia jest miejscem prób i sprawdzianów, złamania i pełnego poddania Bogu. Rekwizyty i działalności, które utrzymywały nas nieustannie w zmaganiach o to, aby „coś się działo” tam zostają usuniete. Poleganie na sobie podlega wstrząsaniu i jest zastępowane totalnym poleganiem na Bogu jedynie. Każdy „bałwan” w naszym życiu (często jest to nasza własna służba) jest stawiany w przenikającym świetle Bożym, ujawniane są egoistyczne motywacje i ambicje właśnie jako takie: egoistyczne. Jest to proces, który może zająć wiele lat. Ostatecznie pojawiamy się złamani, udoskonaleni, oczyszczeni. Jest to proces, który w różny sposób doprowadza nas do dojrzewania i oczyszczenia. Teraz jesteśmy gotowi na wypełnienie tego, co Bóg pierwotnie dla nas zamierzył, lecz teraz motywacje naszego serca zostały dramatycznie zmienione w stosunku do tego, jakie były wcześniej.

Ten schemat widzimy w całym Piśmie. Można nauczyć się wielu lekcji z tego, co tam czytamy. Abraham, Józef, Jozue, Mojżesz, Dawid, Eliasz, Jan Chrzciciel, Paweł, a nawet sam Jezus, to ludzie, którzy musieli przejść przez „pustynne” doświadczenie. Bardzo często trwało to wiele, wiele lat. Dlaczego więc mielibyśmy być zaskoczeni, gdy spotyka to nas?

Prawdopodobnie najbardziej znany przypadek „doświadczenia pustyni” w Starym Testamencie to historia Mojżesza i dzieci Izraela. Mojżesz był wychowywany i szkolony przez całe swoje życie w Egipcie, lecz gdy spotkał się twarz w twarz ze swym dziedzictwem jako Izraelita, „powstał w swej mocy” i zabił Egipcjanina. Zmusiło go to do ucieczki na pustynię, gdzie spędził 40 LAT jako samotny pasterz. Jakże niezwykle długi okres czasu! Wyobraź to sobie jakby to było, gdyby każdy chrześcijański lider musiał spędzić tak długi czas na pustyni, zanim Bóg dopuści go do prowadzenia Jego ludu! Trudno sobie wyobrazić głębię rozpaczy i „śmierci” dla wszystkich swoich marzeń i nadziei, przez które musiał przejść Mojżesz w tym czasie. Trudno sobie wyobrazić nawet, po tych 40 latach kogoś bardziej martwego dla zwykłych ambicji i pokuszeń przywództwa, niż był wtedy Mojżesz. Jaką CIERPLIWOŚĆ musiały te lata oczekiwania w nim wydać!

Widzimy tutaj, jak daleko Bóg pójdzie w „przygotowywaniu” swego lidera „według swego własnego serca”. (Choć 40 lat to nadzwyczajnie długi okres.) Izolacja, irytacja, wołanie do Boga o uwolnienie… to wszystko składa się na ten czas. Ponieważ nie da się niczym zastąpić takiego przeżycia, Bóg go tak często używa. Serca prowadzonych mężów są często tak podobne do siebie, że Bóg używa podobnych metod „leczenia” ich. Zamyka nas nawet w pewnego rodzaju więzieniu, abyśmy nie mogli uciec przed tym procesem – jest tak ważny. Pan nie chce, aby Jego drogocenne owce były pasione przez egocentrycznego pasterza.

Po 40 latach przygotowania Mojżesz wraca na Boży rozkaz do Egiptu, aby wyprowadzić Jego lud z niewoli.

A był to początek przeżywania pustyni przez cały naród Izraelski. Ponieważ, gdy zostawili Egipt jedyna droga do „Ziemi Obiecanej” wiodła przez pustynię. Niektórzy komentatorzy mówią, że w linii prostej ich podróż mogłaby zająć zaledwie kilka tygodni lub mniej. Jednak z powodu ich nieposłuszeństwa i strachu, ogromna większość tych, którzy opuścili Egipt, była przeznaczona na śmierć na pustyni, nigdy nie docierając do Ziemi Obiecanej, tak że ich podróż zajęła im 40 lat!

Musimy teraz zauważyć ten szczególny fakt: nie wszyscy ci, którzy weszli na pustynię, przetrwali ją, wielkie tłumy poginęły tam. Pustynia próbowała ich i okazało się, że mieli braki. Poszli na miejsce sprawdzianu i nie zaliczyli go. Jest to bardzo istotny fakt, z którego należy zdać sobie również sprawę dzisiaj. Tylko dlatego, że ktoś jest „powołany” i wszedł w czas pustyni, nie znaczy, że uchwyci Boże działanie i odpowie na nie właściwie. Jest taka możliwość, że wszystko tam straci. Ci ludzie stracili tam wszystko, a wyłącznie ich dzieci przeszły dalej, aby odziedziczyć obietnice Boże.

Jak wyraźnie jest ten wzorzec stale powtarzany, zarówno w Starym Testamencie jak i Nowym: wielu tych, których Bóg chce któregoś dnia używać jest posyłanych na miejsce samotności i złamania, zanim zostaną wprowadzeni do ich prawdziwego przeznaczenia, a przecież nawet nie wspomnieliśmy jeszcze o takich bohaterach jak Noe, Jakub, Job i inni, którzy przeżywali podobne rzeczy. Częścią tego procesu jest „oczekiwanie”, które ma wtedy miejsce, oraz to, że wszystkie wspierające „rekwizyty” zostają zabrane. Samo „oczekiwanie” może być torturą.

Zadaniem pustyni jest również zajęcie się strachem człowieka czy „usystematyzowanym” sposobem patrzenia. Bóg często używa jej do wprowadzenia nowej perspektywy, co jest bardzo ważne dla liderów, którzy mają reprezentować „nowe” podejście czy których czeka sprzeciw opozycji z powodu przynoszenia konfrontacyjnych słów. Samotnie spędzone na pustyni lata dają im kręgosłup, który pozwala stanąć przed tłumem czy aktualnymi władzami i ogłaszać bez kompromisu Bożą prawdę. Teraz rzeczywiście boją się bardziej Boga niż człowieka, myślą zupełnie inaczej od pozostałych. Pustynia jest bardzo ważnym doświadczeniem dla każdego kto chce przynieść świeżą mannę Bożym ludziom.

Czy jesteś kimś, kto przechodzi przez takie „pustynne” doświadczenie? Bądź zachęcony! Spójrz w górę, ponieważ blisko jest twoje uwolnienie. Bóg przepuszcza Swoje dzieci przez takie doświadczenie wyłącznie wtedy, gdy ma to jakiś wielki cel do wykonania. Nie rezygnuj, nie daj się powalić, po drugiej stronie leży „ziemia obiecana”, jeśli tylko uczepisz się Jezusa. Bądź aktywny, módl się, przygotowuj. Nie bądź „bierny” i nie dopuść do tego, aby cię pustynia pochłonęła. Wykorzystaj ten czas na zbliżanie się do Jezusa, kop głęboko i postaw swoje stopy solidnie na Skale. Uniż się przed Panem a On podniesie cię czasu swego, jeśli tylko przylgniesz do Niego.

Niech Was Bóg błogos

Andrew Strom.

раскрутить сайт самостоятельно mail ru

Duch Babilonu a Kościół

Terry Somerville

15 lipca 2010

Potem rzekli: Nuże, zbudujmy sobie miasto i wieże, której szczyt sięgałby aż do nieba, i uczyńmy sobie imię, abyśmy nie rozproszyli się po całej ziemi. Wtedy zstąpił Jahwe, aby zobaczyć miasto i wieżę, które budowali ludzie” (Rdz. 11:4,5).

Ten fragment nie identyfikuje „ducha” zwanego Babilon, lecz z pewnością istnieje pewna duchowa siła stojąca za ludzką działalnością. Babilon był starożytnym miastem, w którym ludzie wychowali się w bałwochwalstwie i buncie przeciw Bogu; to ludzie budujący swoje własne królestwa bez Boga. Istnienie Babilonu zakończy się w dniach ostatecznych. Tak, „duch Babilonu” działa w sercach i ambicjach upadłego człowieka a jego siła kieruje współczesnym społeczeństwem.

Wezwaniem dla Ciała Chrystusa jest, aby było solą i światłem w miejscach publicznych, na arenie, którą kontroluje duch Babilonu. Ten duch mówi: „Zbudujmy, uczyńmy sobie imię, abyśmy sięgnęli do niebios”. Łatwo jest nieświadomie wmieszać ducha Babilonu do naszych organizacji. Jesteśmy podobni do Izraelitów, którzy zaadoptowali „zwyczaje ziem sąsiednich” i nie widzieli w tym nic złego. To dlatego Chrześcijaństwo było często nieskuteczne i nieodpowiednie w naszej kulturze – jesteśmy podobni do tej kultury.

Pan chce objawić temu światu Swoją chwałę przez Jego ludzi i nie może namaścić tej mikstury. Gdy Bóg posyła nas DO miejsc publicznych, wzywa nas również, abyśmy WYSZLI z Babilonu. Oto kilka obserwacji.

1. Duch Babilonu przekonuje ludzi, aby mówili „zbudujmy sobie…”.

Zawsze, gdy chrześcijanie gromadzą się, są kościołem (Ekklesia). Wiemy, że kościół to nie budynek, organizacja czy korporacja, a jednak musimy organizować różne rzeczy, które robimy. W chwili, gdy przejdziemy od kościoła, którym są „zebrani” wierzący do organizacji czy korporacji, stajemy się podatni na działanie ducha Babilonu. W subtelny sposób możemy przejść do mentalności „zbudujmy sobie” i skończyć bardziej na budowaniu i utrzymywaniu „religijnej organizacji”, niż na wynoszeniu Królestwa Bożego. Ludzkie metody zastępują wtedy moc Ducha Świętego i pojawiają się egoistyczne ambicje wraz „ze wszelkim nieporządkiem”. Jeśli uczciwie spojrzymy na współczesny kościół, to gdzie widzimy problemy? Zazwyczaj wszystko jest skupione wokół tej organizacji! Jeśli chodzi o budynki kościelne i organizacje John Wesley zajął stanowisko: „wszystko to spłonie”. Nie musimy tego zaczynać, lecz zawsze mamy iść za Jezusem.

Opowiada się o chrześcijańskich liderach z Chin, odwiedzającym nasze kościoły. Pod koniec ich podróży, zapytano ich, co myślą. Po krótkiej naradzie odpowiedzieli: „Jesteśmy zdumieni tym, jak dużo osiągnęliście bez Ducha Świętego”. Potrzebujemy organizacji, ale takiej, która odzwierciedla Jezusa. My nie możemy budować kościoła. Jezus powiedział: „Ja zbuduję kościół Mój…” (Mt. 16:18).

Dziś Duch Święty mówi: „pokutujcie z martwych uczynków, wejdźcie do odpocznienia i idźcie za Panem kościoła, we wszystkim, co czynicie”.

2. Duch Babilonu nakłania ludzi, aby mówi: „uczyńmy sobie imię”.

Taka jest prawdziwa motywacja za większością służby. Przyjęliśmy ludzkie wartości miary, sławy, młodości, bogactwa, władzy i uznania! Chcemy, aby nazwa naszego kościoła czy służby była sławna! Kontrolujemy, nadając tytuły i pozycje, aby „uczynić sobie imię”, zamiast prawdziwego duchowego autorytetu. W 1995 roku na konferencji „The Gehtering” w Whistler B.C. zaznaczony został początek Bożego działania z osobistymi agentami służb w Kanadzie.

Sen o deskach surfingowych

Rok przed „Whisteler gathering” miałem sen. W tym śnie zgromadzonych było około 2000 ludzi. Prowadzący powiedział „Duch Boży przychodzi jak deszcz, lecz przyjdzie On jak Wodospady Niagara”. Wszyscy zerwali się i złapali swoje 'deski surfingowe’ spod siedzeń, przygotowując się na rajd na fali Bożej. Te deski reprezentują Boże powołanie dla każdego życia i miały pięknie wymalowane nazwy kościołów, nazwiska duchownych, czcigodne tytuły i pozycje. Gdy deszcz spadł, wszystko zaczęło spływać. Właśnie to Bóg robi przez ostatnie dziesięć lat – zmywa wszystkie ludzkie dodatki do Jego dzieła. Ci, którzy nie będą w stanie współpracować zostaną ostawieni na bok, do następnego poruszenia Bożego.

Gdy odszedłem od służby pastorskiej, Duch Święty powiedział do mnie zdecydowanie: „żadnych pozycji, żadnych tytułów”. Nadchodzące pokolenie wierzących będzie wolne od egoistycznych ambicji, a znane tylko z jednego: Chwały Pańskiej. Gdy Biblia mówi: „Chwała Pańska pokryje cała ziemię” nie ma na myśli tego, że my zostaniem zniewoleni przez Jego obecność, lecz raczej to, że będziemy odzwierciedlać chwałę Pańską w każdej sferze, ponieważ nasz serca będą zjednoczone z Jego sercem. To wyłącznie Jego imię będzie zauważane.

3. Duch Babilonu mówi: „sięgnijmy nieba”.

Duch Babilonu jest duchem religii, mówi : „sięgnijmy niebios” i będzie starał się o to, aby przeniknąć chrześcijańską działalność legalizmem bądź religijnymi wysiłkami. Na przykład: mamy dziś w napełnionych Duchem, przebudzeniowych kręgach, ogromny nacisk na „otwieranie okien niebieskich”. Wiem, co to znaczy; wszyscy chcemy, aby przeniknęła nas atmosfera Boża, lecz spójrzmy na nasze metody. Zostaliśmy nauczeni składać właściwie dziesięcinę, przyjęliśmy nowe metody modlitwy, wykonywania duchowych map i prowadzenia duchowej bitwy, pokuty utożsamienia, cytowania właściwych wersów, stałego zajmowania się sprawami serca itd., itd. Problemem jest to, że skupiamy się na tym, co MY robimy, a nie na tym, co ON ZROBIŁ. Stale sięgamy po jeszcze jedną, kolejną działalność, aby się przebić, zamiast sięgnąć do prostej wiary w skończone dzieło Chrystusa.

Rzekli więc do niego: Cóż mamy czynić, aby wykonywać dzieła Boże? Odpowiedział Jezus i rzekł im: To jest dzieło Boże: wierzyć w tego, którego On posłał” (Jn 6:28).

Faktem jest, że Jezus już otworzył okna niebieskie, nie są one już w ogóle zamknięte dla chrześcijan. W ogóle nie potrzebujemy religijnej działalności, a jedynie wierzyć i podążać. ON jest naszym największym arcykapłanem, który poszedł do niebios i mamy do niego pełny dostęp (Hbr. 4). Tak naprawdę to sami zasiadamy z Chrystusem ponad oknami niebieskimi w pozycji odpocznienia. Przyłączamy się do Niego w wylewaniu błogosławieństwa na ziemię, mając przeciwników pod swoimi (Jego) stopami.  Od chwili, gdy pojąłem to i zwyczajnie uwierzyłem, uzdrowienia, cuda i duchowa walka zmieniły się w dramatyczny sposób. Dobrze jest przestać walczyć i wejść do odpocznienia!

Kto bowiem wszedł do odpocznienia Jego, ten sam odpoczął od od dzieł swoich, jak Bóg od swoich” (Hbr. 4:10).

4. Duch Babilonu inspiruje Bożych ludzi do ukrytego bałwochwalstwa

Gdy Izrael został uwolniony z egipskiej niewoli, kapłani skopiowali babilońskie bałwochwalstwo. Namalowali nieczyste obrazy wewnątrz świątyni i zabrali „bałwany do swych serc” (Ez. 14:3). Liczne są nasze podobieństwa do izraelskich kapłanów. (Jesteśmy Królewskim Kapłaństwem.) Mamy w sercach bałwany, obrazy czegoś, czego chcemy i czemu służymy (Chciwość jest bałwochwalstwem, Kol. 3:5). Duch Babilonu aktywnie działa w bałwochwalstwie.

Bałwany w sercu

Na początku lat 90tych Pan przekonał mnie bardzo mocno o tym, że w swym sercu czczę bałwany. Nie rozumiałem tego dopóki Pan nie pokazał mi w moim sercu obrazów i wizerunków, którym służyłem. Jednym z nich był obraz tego jakiej chciałem służby. Zawsze, gdy służba szła zgodnie z tym obrazem, ciało było zadowolone. Kiedykolwiek szło w innym kierunku, ciało było niezadowolone i przygnębione. Służyłem temu bałwanowi służby swym ciałem.

Konsekwencje bałwochwalstwa

I. Duchowy atak. Jeśli w służbie jest bałwochwalstwo to mają miejsce straszliwe duchowe ataki i duchowa walka nie może zatrzymać ich! Właśnie to doprowadziło mnie do szukania Boga. Szatan wykorzystał moje bałwochwalstwo i napadał na mnie. Nie byłem w stanie skutecznie się mu przeciwstawić, ponieważ tak naprawdę nie byłem poddany Bogu. To dlatego jest tak wiele duchowej walki i depresji we współczesnym kościele.

II. Problemy z charakterem w służbie. Jeśli sługa ma w swym sercu bałwana, pojawiają się wszelkiego rodzaju problemy z charakterem. Tak wielu jest uciśnionych i zniechęconych, inni są źli lub kontrolują ludzi. Jeszcze inni używają duchowej manipulacji.

III. Duszewne modlitwy i czary. Modlitwy mogą stać się bardzo duszewne, jeśli służą bałwanowi. Prosimy Boga, aby wprowadził w życie obraz służby jaki mamy w sercu, zamiast iść za prowadzeniem Ducha Świętego. Gdy modlitwa skupia się na tym, aby ludzie wypełnili nasza wolę, staje się czarami. Dopóki bałwany serc nie zostaną rozbite (my musimy to zrobić), nie możemy w pełni iść za Duchem Świętym ani doświadczać Jego mocy.

5. Duch Babilonu został osądzony – to wywołuje zamieszanie i podziały.

Zstąpmy tam tam i pomieszajmy ich języki, aby nikt nie rozumiał języka drugiego! I rozproszył ich Pan stamtąd po całej ziemi i przestali budować miasto” (Rdz. 11:7,8).

Pan ogłosił Swój wyrok na ducha Babilonu i do dziś zamieszanie, podziały i rozproszenie będą miały miejsce tam, gdzie ten duch ma swoje wpływy. Ten sąd/wyrok jest wyrazem dobroci Pańskiej, aby powstrzymać ludzkość i zawrócić ją do Boga. Dziwimy się dlaczego zorganizowany kościół jest tak skłonny do podziałów a prawda jest taka, że mamy udział w Bożym sądzie na duchu Babilonu za to, co robimy. Zamiast prostej modlitwy o jedność (jak modlił się Jezus), musimy pokutować i usunąć wszelkie wpływy tego ducha spośród nas.

Wniosek

Jest to tylko krótkie spojrzenie na wpływ ducha Babilonu. Nadal jest on w przeważającej części nierozpoznawany przez współczesny kościół, ponieważ wychowaliśmy się w otoczeniu jego działalności i naśladując jego sposoby w naszych organizacjach. Już czas na oczyszczenie serc, nich ci, którzy mają uszy, słuchają, co Duch mówi do kościoła.

I usłyszałem inny głos z nieba mówiący: Wyjdźcie z niego, ludu mój, abyście nie byli uczestnikami jego grzechów ii aby was nie dotknęły plagi na niego spadające” (Obj. 18:4).

Wiele błogosławieństw

Terry Somerville

сайта