Category Archives: Autor

Autorzy artykułów

Zderzenie królestw – powrót do tematu.

Logo_VanCronkhite

David VanCronkhite

Kilka lat temu napisałem do cyklu „Rozmyślając o drodze” („Pondering the Journey”) artykuł pt.: „O kilka stopni w bok”. Chodziło mi o to, jak daleko możemy odejść od podstawy, jeśli zaczynamy nasze życie prostą prawdą, która jest prezentowana i praktykowana w taki sposób, że ustawia nasz kompas odrobinę w bok. Tak było właśnie z moją podróżą.

Zostałem „zbawiony” i natychmiast pouczono mnie, abym zaczął uczyć się na pamięć wersów. Nic w tym złego, jakże ktoś pragnący poznać Boga i iść za Nim może spierać się z zapamiętywaniem wersów? Lecz nie wszystko było całkiem w porządku. No bo co wtedy, jeśli wszystko czego się uczymy i co czerpiemy, jak to było ze mną, to pozbawione życia prawa i drewniane słowa, a tracimy podróż po zdumiewających historiach Bożych spotkań?

Dla mnie Księga stała się zwykłym zbiorem wersów. Zajęło mi kilka dziesięcioleci zanim zdałem sobie sprawę z tego, że jest to zbiór historii prawdziwych ludzi, próbujących znaleźć prawdziwego Boga w środku prawdziwego życia. Życie zawsze było i jest poważnym doświadczeniem; parę sukcesów i mnóstwo niepowodzeń oraz to jak radzimy sobie z bardzo relacyjnym Bogiem, który pragnie mieć dwukierunkowe, zasilające życiem konwersacje. Zdałem sobie sprawę z tego, że jeśli pominiemy te historie to nigdy nie znajdziemy niezgłębionej miłości Bożej. Na przykład, nigdy nie była mi znana głębia historii Boga i Mojżesza. Och, byłem w stanie zacytować wszystkie kluczowe wersy wokoło interakcji tych dwóch, aby dowieść swojej teologii o Bogu i człowieku. Lecz co z opowiadaniem?

W 34 rozdziale Księgi Wyjścia spotykamy Mojżesza zdesperowanego, aby poznać Boga i Bóg zdesperowanego, aby Mojżesz poznał Go. Stwórca Wszechświata opowiada temu upadłemu człowiekowi, jak odnosić zwycięstwa, jak poznawać Jego i jak stać się w pełni człowiekiem takim, jakiego Bóg zaplanował. Celem spisanych słów i opowiadań jakie tutaj znajdujemy, opowiadających o tym jak Bóg chce nasycić całą ludzkość Swoim DNA, nigdy nie było wprowadzanie teologiczny twierdzeń, lecz bieżąca, epicka opowieść dająca nadzieję i wiarę zmieszanemu światu.

Mojżesz powiedział: „Boże, objaw mi siebie”, na co Bóg odpowiedział, objawiając Swoje DNA, niezmienny charakter „Jestem, który Jestem”. „Patrz i powiedz ludziom, kim jestem, aby mieli nadzieję na przyszłość”. Bóg, w Swym najbardziej zdumiewająco-inspirującym momencie zaczął pokazywać Siebie mordercy, na którym położył swoją rękę, tak samo jak pragnie ją położyć na każdym z nas.

Stwórca w nas

Stwórca pomału, uważnie zaczyna opisywać, co to znaczy mieć Go na zawsze żywego nie tylko pośród nas, lecz również w nas. Szczegółowo wyjaśnia naturę Ziarna, które obiecuje włożyć w nas, nie w naturalny sposób, jak sądził Nikodem wiele pokoleń później, lecz w najbardziej nadnaturalny sposób; a to wszystko na tysiące lat wcześniej zanim pośle Tego Jednego, który będzie miał wyjaśnić tajemnicę i dostępność Ziarna.

Zgodnie z tą historią, która kroczy przez oba testamenty i przerasta wszelką teologię, Bóg mówi, że możemy naśladować Go, jeśli pozwolimy Mu na zmianę nas od środka. Będzie to wymagało nadnaturalnego narodzenia, lecz gdy Ziarno zostanie już zasiane, gdy zostanie zapłodnione, świat będzie wiedział, że coś stało się z tym człowiekiem.

Religia mówi: „Rób to, rób tamto” a nawet więcej, mówi: „Nie rób tego, nie rób tamtego”. Bóg mówi: „Bądź taki, ponieważ Moje Ziarno jest w twoim duchu. Będziemy razem podróżować a Ja wskaże ci, gdzie minąłeś się z celem. Twoje pragnienia będą się zmieniać od podobania się sobie ku podobaniu się Mnie. A oto jak możesz mi się podobać: bądź taki jak Ja jestem, działaj tak, jak Ja działam”.

Bóg objawił Mojżeszowi sekret, tajemnicę przemiany. Zakładamy na siebie Jego naturę i musimy stać się podobni do Niego, ponieważ istota i charakter Boga mieszka teraz w nas. „Jestem współczujący, łaskawy, nie wybucham gniewem, jestem miłosierny, prawdziwy, wierny i przebaczający” powiedział Bóg Mojżeszowi. „Chcę tak być przedstawiany ludziom, chcę, aby oni znali mnie w taki sposób. A jeśli taki Ja jestem, to tacy muszą być ci, którzy mnie reprezentują”.

Ponieważ często bardziej skupiamy się na teologicznej pewności niż na relacyjnej wierności staliśmy się pokoleniem, które jest w stanie ciskać tak zwanymi prawdami w siebie nawzajem, lecz nie potrafi żyć ze sobą nawzajem. Niemniej jednak w naszych relacjach z ludźmi czy to przyjaciółmi, czy obcymi, czy wrogami Bóg wzywa nas, abyśmy przejawiali Jego charakter, abyśmy przybrali Jego własną naturę.

Księga jest historią miłosną (dosł.: 'love story’) stuleci. Bóg opowiada Mojżeszowi o tym, że On jest Zazdrosny o Siebie, a nie o niego. Bóg chce całej Swojej miłości. Opowiada nam dziś o tym, że to czego pragnie najbardziej, to abyśmy zobaczyli, poczuli, usłyszeli, dotknęli, zakosztowali i spróbowali tej zdumiewającej miłości i kochali Go w zamian.

Jak można tak kochać? Nie przez teologię czy prawo, lecz przez Agapę, przez kiełkowanie i wykwit Ziarna, które jest w nas i które jest skoncentrowane na podobaniu się Ojcu, wyrażając siebie w ten sposób, że czyni dobro bliskim, obcym i wrogom. Mówiąc prosto: to zgoda na to, aby Ziarno, które jest wewnątrz, zaczęło podróż codziennej przemiany naszego ducha, co ostatecznie doprowadzi do przemiany umysłu, duszy i ciała.

Dziś, zbyt wielu ludzi zna nas jako uczniów Boga, ponieważ cytujemy wersy i bronimy teologii. Już czas na to, abyśmy byli rozpoznawani jako uczniowie Chrystusa, ponieważ jesteśmy ludźmi wywołującymi problemy, ponieważ naszym jedyny cele jest podobać się Ojcu, pozwolić DNA Jego Ziarna wzrastać i dojrzewać. Obyśmy byli znani jako ci, którzy są współczujący, miłosierni, łaskawi, wierni, przebaczający, nie wybuchający gniewem czyli bogaci w agape.

Czy może to rzeczywiście wydarzyć się w naszym życiu? Tu chodzi o Ziarno, o nadnaturalne Ziarno i nadnaturalne zapłodnienie z wysokości. Bóg, w Swej największej tajemnicy, przemieni nas w jednej chwili i zaczniemy podróż ku dojrzałemu Ziarnu. Będzie do podróż z powrotem do początków historii wieków.

A skoro zmiana jest nieodwołalna, ja sam, wolę raczej siedzieć z sąsiadem na ganku i opowiadać 'love story’ niż przekonywać go o mojej teologicznej niepewności.

David VanCronkhite

topod

Miecz, który dzieli

Kriston Couchey

Oddzielenie duszy i ducha

Pewien mój przyjaciel zaprosił mnie na wypoczynkowy obóz dla mężczyzn, gdzie mieliśmy pościć, modlić się i pokutować. Gdy przybyliśmy tam, zostałem zaskoczony poziomem dojrzałości i zapału dla Pana. Lider tych mężczyzn miał wizję obejmującą cały kraj. Można było dostrzec, że wraz z mężczyznami, których miał przy sobie, spokojnie mógł zacząć ruch, który zalałby cały kraj. Rozeznałem, że bałwany serc uczynków ciała i nacjonalistycznej pychy uniemożliwiały im rozróżnienie między królestwem Bożym a duszewnymi uczynkami ludzi. Te Bałwany hołubione przez lidera zanieczyściły wizję daną przez Boga, a w szczególności wszystkich mężczyzn, których prowadził. Widziałem to bałwochwalstwo w sercach wielu Amerykanów i nie zaskoczyło mnie to.

Gdy lider powiedział, że mamy podzielić się na pary, szybko wskazał na mnie i powiedział: „Chcę iść z tobą”. Podzieliłem się z nim kilkoma rzeczami na temat Abrahama składającego Izaaka (nasze przeznaczenie, cel i wizję) w wierze, że Bóg może wzbudzić go, jeśli zechce. Wtedy ogłosił, że mam być głównym mówcą następnego wieczoru. Ja tego nie planowałem, Bóg mnie tam postawił. Po nocy, w czasie której nastąpiły zwykłe demoniczne ataki, gdy trzeba stanąć naprzeciw warowni, następnego dnia modliłem się o to, czym się mam podzielić i ku mojej niechęci Ducha Pański powiedział mi, aby stawił czoło bałwochwalstwu. NIE chciałem tego, nie przyjechałem, aby stawać temu naprzeciw i wiedziałem już z doświadczenia, że nie będzie to radosne wydarzenie.

Na tym spotkani mówiłem o ofierze Izaaka i składaniu udzielonych przez Boga wizji po to, aby otrzymać od Niego jeszcze większą, oczyszczoną wizję. Dzieliłem się prawdą królestwa: stawianiem naprzeciw szczególnemu bałwochwalstwu zrodzonemu w duszy człowieka. Nie spodziewałem się tego, co się stało. Lider ukrył się w namiocie z płaczem i niereagujący. Poszedłem do jego namiotu i usługiwałem mu, okazując mu miłość Bożą. Powiedziałem mu, że musi złożyć swoją wizję w ręce Pana, aby Pan mógł wzbudzić ją ponownie tak, jak On tego chce. Nie chciał przyjąć tego, czym dzieliłem się z nim i nie był w stanie dokończyć prowadzenia przez resztę tego dnia. Weekend zakończył się na tym punkcie a ja popychałem go, aby wstał i poprowadził tych mężczyzn. Wstał ostatniego dnia i zakończył weekend. Całkowicie zamknął się duchowo i kiedy później napisałem do niego emial, odpowiedział jeden z tych mężczyzn, ponieważ on nadal odrętwiały. Ludzie byli rozdrażnieni, jednak byli i tacy, którzy z radością przyjęli to, co mówiłem. Niestety, to co powiedziałem wtedy było osądem dla tego mężczyzny i wizje i plany, które Bóg mu skończyły się niczym.

Słowo, które osądza (ROZEZNAJE I DZIELI)

„Bo Słowo Boże jest żywe i skuteczne, ostrzejsze niż wszelki miecz obosieczny, przenikające aż do rozdzielenia duszy i ducha, stawów i szpiku, zdolne OSĄDZIĆ zamiary i myśli serca” ~Auto Listu do Hebrajczyków ~   Jeśli nauczyłeś się mówić z Ducha Bożego to prawdopodobnie wiesz już, że to co mówisz, może być dla jednych błogosławieństwem, a dla drugich, którzy odrzucają twoje słowa jak blokada. Wszczepione Słowo (Chrystus) w tobie osądza (rozeznanie) czy oczyszcza prawdziwy stan serc ludzkich. Gdy Samo Słowo mówi przez ciebie, twoje Słowa stają się jak miecz, który oddziela duszę od ducha; oczyszczają to, co należy do rzeczywistości duszewnej od tego, co jest zrodzone z Ducha.

Jezus powiedział: „Ja was nie sądzę, słowa, które do was mówią sądzą was”. Ludzie są osądzanie zgodnie z chęcią do pokuty i wiarą w żywe Słowo, które jest głosem Boga do człowieka skierowanym przez dowolne naczynie! To Pan wybiera przez kogo mówi. My nie dokonujemy naszych własnych sadów, musimy rozeznawać i aktywnie zgodzić się z sądami Bożymi.

W każdym przypadku odrzucenia i sądu może być zawarte 99% błogosławieństwa i radości u tych, którzy przyjmują Słowo. 99% pracy królestwa nie jest w swej naturze negatywna, lecz budująca i przekazująca błogosławieństwo i życie. Paweł powiedział to dobrze: „czy mam używać udzielonej mi władzy do niszczenia was, czy budowania?”Obecnie jest w kościele znacznie więcej pracy zniszczenia, którą trzeba wykonać niż w czasach Pawła i przyjdzie czas na konfrontację. Bożym celem na tą godzinę jest odkupić ludzkość w Swym miłosierdziu i powinniśmy zawsze mieć w pamięci postawę Chrystusa, który przyszedł odkupić i zdobywać ludzi. Mimo wszystko, ludzie są osądzani przez ich chęć do pokuty i przez wiarę. W tym nowym czasie będziemy wypowiadać Słowa, które będą zarówno błogosławieństwem jak i osądem; błogosławieństwem dla tych, którzy odpowiedzą, osądem dla tych, którzy odrzucą. Niebiosa otworzą się dla tych, którzy przyjmą Słowo, lecz będą zamknięte dla tych, którzy tego nie zrobią. Jeśli mówisz Samo Słowo to nie ty odrzucasz lecz Słowo Boże, Jezus Chrystus. Tu nie chodzi o przeklinanie kogokolwiek, taka jest natura Boskiej Władzy powierzonej ludziom, która w naturalny sposób osądza niegodziwość. To jest dzieło Jego sprawiedliwości, nie naszej. Jest to decyzja Pana, aby osądzać jego lud, lecz do naszej odpowiedzialności należy zgodzić się z nią i wykonać Jego sądy.

Przeżyłem coś podobnego z pewnym przyjacielem, gdy Bóg objawił się na naszej grupie domowej w połowie lat dziewięćdziesiątych. Gdy usługiwaliśmy i dzieliliśmy się Słowem Pańskim z tym mężczyzną, nadeszła chwila, gdy Pan wyraźnie powiedział do mnie: „Przestań się modlić o niego!” Odrzucenie przez niego Żywego Słowa i Jego dzieła wśród nas odcięło strumień błogosławieństwa, jaki inni przyjmowali z Tronu. Być może w późniejszym czasie był w stanie przyjąć to, lecz tamtym czasie został osądzony przez Pana, jako człowiek niezdolny do przyjęcia błogosławieństwa.

W naszym własnym zakresie wpływów czy autorytetu/władzy, mamy zgadzać się z osądami Boga i czasami być ustami, które wypowiadają osądy Bożę, czy to ku dobru, czy ku szkodzie dla innych. Uprawomocniony przez Ducha Piotr ogłosił osąd nad Ananiaszem i Safirą i oni zmarli. Paweł ogłosił ślepotę czarownika Elymasa, który sprzeciwiał się Słowu wypowiadanemu przez Pawła i został odprowadzony, ponieważ zaniewidział. Paweł powiedział do niego: „… O, pełny wszelkiego oszukaństwa i wszelkiej przewrotności, synu diabelski, nieprzyjacielu wszelkiej sprawiedliwości! Nie zaprzestaniesz ty wykrzywiać prostych dróg Pańskich?”

Kamienie potknięcia i ci, którzy prowadzą innych do błędu doprowadzają do szybkiej sprawiedliwości Bożej, gdy pojawi się chwała. Nawet Jezus ogłosił 'biada’ faryzeuszom, którzy prowadzili ludzi na manowce i nie pozwalali im wejść do królestwa. Bóg jest zazdrosny o Swoich ludzi i kamienie obrazy mogą zginąć z powodu urażenia jednego z tych malutkich. A jednak, na szczęście Ojciec jest cierpliwy i miłosierny dla wszystkich, którzy pokutują.

Fałszywe osądy

Problemem w kościele nie jest osąd, ponieważ osąd jest dobry, lecz problemem są FAŁSZYWE osądy, dokonane przez ludzką DUSZĘ. Te osądy pochodzą od ludzi, którzy nie mają czystych serc, a ich sądy niszczą i zanieczyszczają ludzi. Ludzie, którzy mają w sercach bałwany błogosławią to, co nie powinno być błogosławione, a przeklinają to, czego nie należy przeklinać. Większość przekazywanych współcześnie proroczy osądów jest żałosną produkcją serc zwiedzionych ludzi, którym brakuje poczucia bezpieczeństwa. Ci, którzy mają w sercach bałwany, urazę, i osąd, nie zostaną dopuszczeni do tego, co Bóg robi w tym dniu. Wielu będzie używanych w autorytecie Boga, aby zniszczyć każdego, kto opiera się im i ich osobistym agendom. Nie są oni poddani woli Ojca i martwi sami w sobie.

Nadzieja dla Kościoła

Apostołowie Jakub i Jan pokazali swoją nacjonalistyczną pychę i uprzedzenia wobec Samarytan, gdy chcieli ściągnąć ogień z nieba, aby ich zniszczyć. Brak rozeznania co do rzeczywistości królestwa i miłosiernej natury Boga pokazuje, że jest nadzieja dl kościoła, który chce przejść przez doświadczenie śmierci i zmartwychwstania. Gdy kościół złoży swego Izaaka (przeznaczenie, cel i wizję) na ołtarzu śmierci, Bóg wzbudzi go z martwych z jeszcze większym przeznaczeniem, celem i wizją, którymi są ewangelia królestwa nie zabrudzona duszewnymi wyobrażeniami ludzi.

W Jego Miłości

Kriston Couchey

—

http://my.opera.com/Boanerges/blog/

раскрутка

Religijne duchy: przeciwnicy tego co apostolskie.

Clark Jonas

Religijne duch są niebezpiecznymi przeciwnikami każdego narodzonego na nowo wierzącego. Zobacz w jaki sposób powstrzymują cię od wykonania tego, do czego Bóg cię powołał.

Religijny duch jest demoniczną strażą, która sprzeciwia się Bożemu dziełu w tobie.

„Biada wam wy, religijne duchy! Wyglądacie na sprawiedliwych, lecz jesteście pełni hipokryzji i zła. Zamykacie Królestwo Niebios. Dajecie dziesięcinę z mięty i kopru, a lekceważycie sprawiedliwość, miłosierdzie i wierność. Jesteście chciwi i pobłażacie sobie, robicie popisy z modlitwy. Pokonujecie ziemię i morza, aby zdobyć jednego wierzące, po czym robicie z niego syna piekła dwakroć gorszego od was samych„.

Chrystus powiedział te słowa wprawdzie apostolskim stylu, gdy konfrontował tego religijnego ducha, działającego przez uczonych w Piśmie i faryzeuszy. Religijny duch jest demoniczną mocą, która wpływa na ludzi, aby działali w oparciu o własną sprawiedliwość czy super duchowo i nie należy go mylić z 'czystą pobożnością/religią”, która jest opisana jako troska o sieroty i wdowy oraz zachowywanie siebie niesplamionym przez świat, pobożnie, (Jk. 1:26-27). Duch religijny ma jasno określone plany: pomieszać pojmowanie tego Kim jest Jezus i stanąć na drodze Bożego działania mającego na celu zbudowanie pełnego Chwały Kościoła.

Jezus, Miłujący Baranek, stał się odważny jak lew w obliczu tego religijnego ducha, ponieważ ta zła moc sprzeciwia się zaniesieniu Ewangelii do najdalszych części ziemi, najważniejszego apostolskiego mandatu. Jeśli ten religijny duch nie może powstrzymać cię przed dążeniem za Bogiem, wtedy podejmie próbę wypaczenia twojego rozumienia tego Kim Jezus Chrystus jest, jak Go postrzegasz i wszystko co dla Niego robisz, abyś nie mógł wypełnić swego przeznaczenia. Pamiętaj o tym, że nie poganie kamienowali i wtrącali do więzienia Pawła za głoszenie Ewangelii, lecz ludzie, którzy twierdzili, że kochają Boga. To wielu religijnych uczonych w Piśmie i faryzeuszy było złych na to, że poganie zostali wpuszczeni do Królestwa bez obrzezania ciała.

Religijny duch wygląda współcześnie nieco inaczej. Szatami religii nie są już filakterie i długie frędzle, lecz swego rodzaju kod kolorów ubrań i przystrojenie tytułami, którymi jedni starają się nadać wyższą duchową rangę w Bogu nad innymi. Pomimo swego zewnętrznego wyglądu religijny duch był przeciwnikiem apostolskiego działania 2000 lat temu i jest dokładnie takim samym przeciwnikiem dziś.   Nikt nie jest odporny na działania tego ducha, wszyscy byliśmy w jakimś stopniu tym dotknięci. Nawet uczniowie Jezusa stali się ofiarami jego morderczych planów. Pamiętacie synów gromu? Ci uczniowie rozgniewali się, ponieważ Samarytanie nie chcieli przyjąć do siebie Jezusa i chcieli ściągnąć Boży sąd ogniem na całe miasto. Czy możesz sobie wyobrazić tak wielką sprawiedliwość własną, żeby chcieć zniszczyć całe miasto?  Nie jest to normalne zachowanie.

Kiedy Jezus usłyszał ich życzenie, odpowiedział ostro swoim uczniom: „Nie wiecie, jakiego ducha jesteście” (Łk. 9:52-55), lecz Jezus wiedział dokładnie jakiego ducha byli ci dwaj uczniowie – ducha religijnego.  Jakub i Jan nie byli jedynymi uczniami, którzy ulegli wpływom tej demonicznej siły. Kiedy Jezus powiedział to swoim uczniom? Kiedy powiedział im, że musi wiele wycierpieć i być zabitym, a trzeciego dnia powstanie z martwych, Piotr wziął go na bok na prywatną rozmowę i zaczął napominać Jezusa. Jezus powiedział: „Idź precz Szatanie!” (Mat. 16:23).

Podobnie jak Jakub i Jan, Piotr nie wiedział jakiego ducha był tego dnia. Jezus zobaczył wpływ religijnego ducha działającego na Piotra i bardzo konkretnie zgromił Szatana (ducha), a nie Piotra (osobę). Zwróć uwagę na to, że Jezus mówił bezpośrednio do Szatana, a nie chodziło mu o postawę. Są to tylko dwa przykłady spośród wielu innych działania ducha religijnego, które znajdujemy w Biblii.

Czy zwracasz się ku apostolskiemu działaniu? Jeśli wyraźnie widzisz budowę i drogę, dostaniesz się tam, gdzie chcesz, szybciej. Odkryj pięć poziomów przez które będziesz przechodził wchodząc w autorytet władzy jaki Jezus przewidział dla Swego Kościoła.

Jeśli religijny duch mógł wpływać na wybranych uczniów Jezusa to i my jesteśmy podatni. Ten religijny duch wpływa w pewnym stopniu zarówno na wierzących jak i niewierzących bez względu na to czy są tego świadomi, czy nie. Ci z nas, którzy wiedzą o religijnym duchu, nieustannie toczą walkę z bolesnymi skutkami jego działania. Jeśli nie będziemy się mu sprzeciwiać to on będzie się sprzeciwiał naszemu dążeniu do bliższej relacji z Chrystusem i nie będziemy w stanie wzrosnąć i dojrzeć poza nasze poznanie i duchowe pojmowania tego Kim Jezus jest. Niektórzy postrzegają Jezusa tylko jako dziecko w żłóbku, inni widzą go stale wiszącego na krzyżu. Jeszcze inni jako tego, który siedzi z dziećmi czy jako łagodnego baranka, a jest jeszcze całe mnóstwo innych wyobrażeń na ten temat. Tak, On jest tym wszystkim, lecz jest też Kimś znacznie, znacznie większym. On jest Lwem z Rodu Judy, Panem Zastępów, Sędziwym, Królem Chwały a nawet Mężem Walecznym.

Religijne duchy są niebezpiecznymi przeciwnikami ruchu apostolskiego, ponieważ przez ich działania wierzący nie mogą być w pełni wyposażeni do skutecznej pracy w służbie, będąc pozbawieni głębokiego poznania Kim jest Jezus. Jest to śmiertelnym zagrożeniem ponieważ prowadzi do tego, że wierzący kopiują samych siebie kształtując nowo narodzonych w taki sposób, że ci trzymają się/polegają na próżnych tradycjach, zamiast na postępującym objawieniu tego Kim jest Jezus. Religijne duchy pociągają ku zależności od martwych zwyczajów, zamiast szukać przez wiarę Bożej łaski objawienia skutecznych strategii życia i służby.

Apostoł Paweł ostrzegał Tymoteusza przed religijnymi duchami, pisząc o nich, że to: „zdrajcy, zuchwali, nadęci, miłujący bardziej rozkosz niż Boga. Będą okazywać pozór pobożności, ale wyrzekną się jej mocy. I od takich stroń” (2 Tym. 3:4-5). W jaki sposób rozpoznać tego ducha? Owocem religijnego ducha jest sprawiedliwość własna, fałszywa pokora, martwe religijne uczynki, brak wdzięczności i brak duchowej wrażliwości. Apostolskie życie nie tylko odwraca się od religii lecz czynnie walczy przeciwko niej, wzbudzając prawdziwych duchowych synów i córki, aby nieśli prace budowania pełnego chwały kościoła bez skazy czy zmazy.

Udzielona prorocza i apostolska łaska nie dopuści do tego, aby religijny duch i religia zawróciły nas do Średniowiecza. Te łaski budują, rządzą i panują, i nie skłonią się przed religijnymi duchami, lecz będą je konfrontować i panować nad nimi, aby Wielki Nakaz został całkowicie wypełniony.

© by Jonas Clark

yandex seo

Ponownie w ogrodzie

24 maja 2010

Dudley Hall

„To powiedziawszy, wyszedł Jezus z uczniami swoimi za potok Cedron, gdzie był ogród, do którego wszedł z uczniami swoimi” (Jn 18:1).

Gdy Jezus skończył ostatnią dyskusję ze swymi uczniami, poszedł zrobić to, co było konieczne, aby przygotować miejsce, które obiecał u Ojca (Jn 14:1-4). Jako ostatni Adam poszedł do ogrodu. To w ogrodzie pierwszy Adam zdecydował się pchnąć wszystkich swoich potomków ku alienacji od Boga Ojca. Teraz, ostatni Adam i doskonały Syn Boży zwycięży w bitwie za wszystkich, którzy przyjdą do Ojca przez Niego.

Pierwszy ogród jest obrazem Bożego zamiaru. On dostarcza swoim synom i Ojcu doskonałego środowiska, aby byli partnerami w działaniu na rzeczy produktywności stworzenia. Niemniej, Adam wypuścił przekleństwo grzechu. Teraz Syn Boży weźmie to przekleńśtwo na siebie, aby błogosławieństwo mogło zostać przekazane, nie zasługującym na to buntownikom. Ten ogród jest również miejscem radosnej pracy. Reprezentuje potencjał postępującego prowadzenia. Gdyby Adam i Ewa byli wierni Bożemu słowu, mogliby obserwować jak ich ogród wzrasta, aż oni i ich potomstwo pokryłoby całą ziemię. Teraz Syn wchodził do ogrodu, aby odkupić to, co Adam zniszczył i stworzy ludzi, którym ponownie zostanie dane misja pójścia na cały świat z dobrą nowiną o tym, że pojednanie jest możliwe.

W swym apokaliptycznym traktacie Jan pokazuje ostateczny stan ogrodu w ostatniej scenie historii odkupienia. Maluje obraz ogrodu owocującego co miesiąc. Jest tam rzeka wśród drzew pełnych liści, która niesie uzdrowienie narodom. Jest tam też drzewo życia (Obj. 22:1-5). Co Jan nam mówi? Mówi, że to co zostało stracone w pierwszym ogrodzie, znajduje się teraz w ostatnim ogrodzie. Zanim jednak pojawi się ten wieczny ogród, musiał zaistnieć ogród w Dolinie Kidron. Musiała nastąpić wielka transakcja dokonana przez Syna Człowieczego. Tym razem nie było już upadku, gdy kusiciel oddawał najlepsze strzały w stronę Jezusa. Na tym samym miejscu, na którym pierwszy syn przegrał konfrontację, ostatni Syn, zwyciężył.

Gdy patrzymy oczyma Jana możemy dostrzec chałę Jezusa. Jest nieustraszony. Zamiast ukryć się jak Adam, mówi głośno i konfrontuje tych, którzy na niego patrzą. Zamiast przykrywać wstyd, konfrontuje ich a oni padają przed nim na ziemię, choć ich nawet nie dotyka. To miała być wielka bitwa, wszystkie siły wroga przybyły na miejsce,. . . Jezus, ostatni Adam, zwyciężył,… jednak przez ból.

Później Jezus pośle swoich uczniów na ziemię. Nadal ich posyła. Oni mają zacząć od tego ogrodu, w którym stoją i iść na końce ziemi z ewangelią, która odnawia stworzenia i jedna człowieka z Bogiem. Możemy dokończyć dzieła, ponieważ Jezus zwyciężył tą bitwę dla nas. Nie będzie to bezbolesne, lecz będzie zwycięskie.

aracer.mobi

Przemiana z szeryfa na ogrodnika

Bob Mumford

„Każdą latorośl, która we mnie nie wydaje owocu, odcina, a każdą, która wydaje owoc, oczyszcza, aby wydawała obfitszy owoc” (Jn 15:2).

Swoje przejście z szeryfa na ogrodnika dokonałem, gdy dowiedziałem się, że Ojciec, Osobiście, jest Ogrodnikiem, a nie szeryfem. Ojciec rezerwuje dla Siebie prawo oczyszczania; nie pozwala tego robić nikomu innemu. Greckie słowo przetłumaczone tutaj jako 'winogordnik’ to georgos, inaczej rolnik czy gospodarz, który uprawia tą ziemię. Nasz Ojciec jest Rolnikiem, który wie coś na temat uprawiania i rozwijania ziarna. Gdybyśmy poddali naszą odznakę szeryfa i zamienili nasze kabury na narzędzia ogrodnicze, moglibyśmy skutecznie kochać tych, których ranimy. Z Bożą pomocą możemy nauczyć się jak być rolnikami, a nie szeryfami, ponieważ nasze przekonanie jest złożone w Ziarnie Królestwa.

Jesteśmy podatni na pielęgnowanie i Ojciec chce pielęgnować nas, abyśmy wydawali owoc. Jeśli mamy owoc, On chce więcej owocu. Mamy też zdolności do tego, aby pielęgnować; jest to nasze osobiste zadanie. Naszym zadaniem jako rolników jest pielęgnować i przynosić owoce w sobie i w innych, i robić to w prawdzie i łasce. Jeśli spróbujemy to zrobić jako szeryfowie, mają przyjętą na siebie władzą, dokonujemy nieracjonalnych osądów i odcinamy ludzi. Głównym pytanie jest: Czy Biblia jest torbą na amunicję czy workiem na ziarno?

Łukasz daje nam wspaniałą przypowieść o wadze pielęgnacji. Właściciel winnicy miał drzewo figowe, na którym nie było żadnego owocu przez trzy lata, więc powiedział: „Po cóż próżno ziemię zajmuje, wytnij je!”, lecz ogrodnik powiedział: „Pozostaw je jeszcze ten rok, aż je okopię i obłoże nawozem, może wyda owoc w przyszłości, jeśli zaś nie, wytniesz je” (Łk. 13:6-9). Jeśli podejdziemy do tego scenariusza jak szeryfowie powinniśmy spisać nazwiska wszystkich co bardziej prowokujących członków naszego kościoła i przesiedlić ich do innego stanu. Bóg daje nam ludzi, abyśmy odbywali praktyki i jako rolnicy powinniśmy powiedzieć: „Och, proszę nie wycinaj ich jeszcze. Wiem, że jeszcze nie dostają, wiem też, że naprawdę starają się iść za Chrystusem. Pozwól, że nasypię nawozu, podleję i dam im jeszcze jeden rok na przyniesienie owocu”. Błagam, okop wokół takie drzewo i pielęgnuj, zamiast je wycinać. Módl się i wstawiaj za innych, z Bożą łaską pojawi się owoc, jeśli nasze zaufanie złożone jest w Wiecznym Ziarnie.

Bóg oczekuje od nas tego, że będziemy wzrastać w naszej zdolności do błogosławienia, troszczenia się, strzeżenia i pielęgnowania Ziarna. Pan daje nam dziewięć narzędzie Ogrodnika do pielęgnacji owocu Królestwa:

1. Pisma: Boży list miłości do Jego Oblubienicy

2. Modlitwa: Odwzajemnianie Bożego uczucia w tak czystej formie, jak to tylko możliwe.

3. Kościół: Wzajemne zachęcania, łamanie indywidualizmu, tworzenie społeczności.

4. Stół Pański: Dawanie i przyjmowanie Chleba Bożego oraz wina przebaczenia.

5. Uwolnienie: Wolność od cyklicznego powracania do zachowań i nieopanowanych żądz.

6. Uwielbienie: Ogłaszanie naszej miłości prywatnie i zbiorowo.

7. Przebaczenie: Dobrowolne przyjmowania i udzielanie nieograniczonego przebaczenia.

8. Post: Uniżenie naszej duszy przez poskramianie żywności, mowy i aktywności.

9. Trwanie: Odpoczywanie w wierze i utrzymywanie siebie w miłości Bożej, Agape.

Myśli i Pytania:

v Wyjaśnij, dlaczego Ojciec jest raczej Ogronikiem niż szeryfem?

v Dlaczego musimy zwrócić nasze odznaki szeryfów i wziąć narzędzia ogrodcznie?

v W jaki sposób twój Ogrodnik pielęgnuje owoc w twoim życiu?aracer

Tolerancja; wyznaczanie granic

Kevin T. Bauder

Nie ma takiego społeczeństwa, które może tolerować wszelkie pomysły czy zachowania, ani też żadne dotąd tego nie robiło. Bez najmniejszego wyjątku każdy społeczny porządek ustanawia pewne granice akceptacji mowy i zachowania. Społeczność całkowicie pozbawiona państwowej interwencji w podejściu do tolerancji będzie przechodzić do anarchii i szybko przestanie istnieć jako społeczeństwo.

Jeśli nieograniczona tolerancja jest śmiertelnym zagrożeniem dla społeczeństwo to brak tolerancji jest równie śmiercionośny. Żadne dwie ludzkie jednostki nie zgodzą się w żadnej sprawie i co do żadnego zachowania. Brak tolerancji dla odchyleń od własnych zasad prawdy i prawa to skazanie się na funkcjonowanie jako samotna wyspa, czy nawet gorzej, jako jednoosobowa armia. Oznacza to ogłoszenie wojny z całą resztą ludzkiej rasy i dopuszczanie do społeczności tylko tych jednostek, które poddadzą się akceptowanym ideom i zachowaniom. To jest tyrania.

Istotne jest więc posiadanie pewnej miary tolerancji po to, aby uniknąć tyranii, lecz równocześnie konieczne są również pewne jej ograniczenia, aby uniknąć anarchii. Sprawiedliwość wymaga właściwej miary tego, co powinno być tolerowane, zatem wyznaczenie granic tolerancji jest ważnym przedmiotem troski każdego społeczeństwa.

Refleksja nad tym prowadzi do kilku odkryć. Tolerancja nie sugeruje zgody, a niezgoda nie buduje nietolerancji. Idee mogą być tolerowane w większym stopniu niż działania. Mimowolne społeczeństwa muszą być bardziej tolerancyjne; dobrowolne – mniej. Granice tolerancji muszą być określone przez dozwolone władze, a tym władzom nie wolno przekraczać ich ograniczeń.

Biorąc pod uwagę te odkrycia pozostaje zadać ważne pytanie: Jakie są właściwe granice tolerancji? Na jaki standard należy się powoływać, aby uznać, że granice są do przyjęcia lub nie? A ujmując to bardziej precyzyjnie, jakie granice i standardy są właściwe dla mimowolnych społeczności takich jak rządy?

Wielu chrześcijan usiłuje odpowiedzieć na to pytanie, odwołując się bezpośrednio do Biblii. Jeśli Biblia mówi, że jakieś zachowanie jest grzechem to, wnioskują, nie powinno ono być tolerowane przez społeczeństwo. Państwo powinno wymuszać wszelkie biblijne standardy moralności i sprawiedliwości.

Takie podejście do biblijnego objawienia jest formą teokracji. Ostatecznie, taki kształt przyjmie światowy rząd Mesjasza. Gdy Mesjasz przejmie panowanie nad politycznymi i społecznymi strukturami ziemi to posłuszeństwo boskiemu prawu będzie wymagane od wszystkich ludzi. Post-milenialiści chcą to boskie panowanie przyspieszyć, wierząc, że może zostać ono ustanowione przed powrotem Chrystusa na ten świat. Pre-milenialiści naciskają na to, że nie da się boskiego panowania wprowadzić przed powrotem Chrystusa i będzie sprawowane z Tronu Dawidowego w Jeruzalemie. Niemniej zwolennicy obu wersji tysiącletniego królestwa zgadzają się co do tego, że ta teokracje zostanie ustanowiona w jakimś historycznym okresie i obie zgadzają się na to, że reprezentuje to idealny społeczny porządek.

Co jednak z współczesnym wiekiem? Czy chrześcijanie powinni starać się ustanawiać biblijną moralność i standardy, które określają te granice tolerancji? Czy wszystkie niebiblijne idee i zachowania powinny zostać zakazane? Pozytywna odpowiedź na to pytanie wywołuje kilka poważnych problemów.

Po pierwsze: pojawia się problem praktyczny czyli fakt, że chrześcijanie nie zajmują pozycji, która umożliwia wymuszanie boskich praw na swoich społeczeństwach; brak im takich możliwości zarówno pod względem liczbowym na świecie, jak i wpływów jakie w nim mają. Oczywiście, post-milenialiści wierzą, że Chrystus ostatecznie te wpływy zdobędzie, lecz nie ma jasności w jaki sposób. Czy chrześcijanie zdobędą dominację nad społeczeństwem ponieważ lepiej myślą? Bo są lepszymi ludźmi? Ponieważ szybciej się rozmnażają niż świeccy? Czy też tylko dlatego, że lepiej strzelają? Różnią się między sobą w swym własnym obozie i nic dziwnego. Biblia nie oferuje żadnego sposobu przejęcia przez Bożych ludzi społeczeństwa. Ci, którzy decydują się na coś takiego, są skazani sami na siebie.

Po drugie, biblia sama nie daje nam wyraźnego mandatu do wymuszania biblijnej sprawiedliwości w ramach naszego obecnego społecznego porządku. Nie tylko Biblia nie artykułuje planu przejęcia społeczeństw przez Chrześcijan, lecz nigdy nawet nie mówi o tym, że chrześcijanie powinni to robić. Prawda, Bóg ustanowił teokrację w ramach starotestamentowego Izraela, niemniej byli to szczególni ludzi i unikalny naród. Bóg nigdy nie sugerował tego, aby Izrael wymuszał swoje prawa na wszystkich pogańskich narodach. Biblia nigdy nie daje najmniejszej wskazówki ku temu, aby uważać, że cały kod synajski był przeznaczony dla wszystkich ludzi.

Każdy przykład działania izraelskiej teokracji rozpada się przeniesiony do nowotestamentowego chrześcijaństwa. Wyraźnie widoczne jest dla każdego, że model i porządek Bożego ludu zmienia się wraz ze zmianą Testamentu. Nawet jeśli Izrael i Kościół to ci sami ludzie, kształt tej społeczności zmienił się i wszelkie próby ustanowienia teokracji muszą ograniczać się do społeczności rzeczywiście objętej przymierzem, a nie do społeczeństwa jako całości. To ograniczenie było niezmiennie respektowane przez apostolski kościół, który nigdy nie starał się wprowadzać chrześcijańskich wartości czy biblijnych praktyk odwołując się do cywilnych władz.

Po trzecie: sami chrześcijanie nie zgadzają się, i prawdopodobnie nie mogą zgodzić się, między sobą co do tych biblijnych granic tolerancji. Tak więc, gdyby jakakolwiek grupa chrześcijan zdobyła władzę musiałaby przymusić nie tylko niezbawiony świat, lecz również tych chrześcijan, którzy się nie zgadzają z nimi. Takie podejście jest wyraźnie widoczne w czasach purytańskiej teokracji Nowej Anglii. Z powodu swej wizji chrześcijańskiej sprawiedliwości purytanie zmietli baptystów a nawet skazali Rogera Williamsa na zagłodzenie i zamarznięcie na odludziu.

Oczywiście, największy problem z wprowadzeniem biblijnej sprawiedliwości przez cywilny rząd jest taki, że jest to po prostu nie do wykonania. Można podać najbardziej oczywisty przykład, najbardziej grzeszny akt jaki człowiek może popełnić czyli odrzucenie Jezusa Chrystusa jak Zbawiciela. Czy więc chrześcijanie powinni starać się o prawa sprzeciwiające się odrzuceniu Chrystusa, w tym silne represje przeciwko tym, którzy nie wyznają wiary? Bardzo niewielu, nawet wśród antynomistów, stanęłoby za takimi drakońskimi metodami.

Chrześcijanie, którzy chcą, aby państwo wymuszało biblijną moralność często powołują się na rozróżnienie między zewnętrzną uległością, którą możne wymusić, a wewnętrzną akceptacją, której nie można. Niemniej, takie rozróżnienie nie jest tak bezsporne jak się wydaje. W niektórych przypadkach jest to de facto zgoda tylko na to, aby niektóre biblijne moralne standardy zostały wprowadzone przez cywilne władze. Taka zgoda prowadzi bezpośrednio z powrotem do pierwotnego pytania: jaki jest standard według, którego określamy granice tolerancji, które powinny być wyznaczone. Jeśli tylko część biblijnej moralności może być wymuszona, to biblijne objawienie moralności nie jest samo standardem.

W teokracji Tysiącletniego Królestwa taka niejasność nie będzie stanowiła problemu. Kiedy Mesjasz będzie rządził z tronu, cały świat całkowicie przyłączy się do stosowania boskiego, objawionego prawa. Niemniej, dopóki nie przyjdzie Mesjasz, przyszłe próby wymuszenia biblijnej moralności przez władze państwowe nie przyniosą prawdopodobnie więcej sprawiedliwości i nie będą bardziej skuteczne niż było to w przeszłości.

Pewne wykroczenia muszą być tolerowane, inne nie mogą. Biblijne objawienie Bożych moralnych wymagań samo w sobie, nie określa, które są które. O ile chrześcijanie muszą wierzyć w Biblijne objawienie i żyć zgodnie z nim, o tyle nie mają zgody na wymuszanie go na swoich społeczeństwach kaptując sądym, należy znaleźć jakiś inny grunt.

Kevin T. Bauder jest dyrektorem Central Baptist Theological Seminary

—————————————————————————————

Kevin T. Bauder © 2007, „Tolerance: Deciding the Boundaries”.

Biorąc pod uwagę te odkrycia pozostaje zadać ważne pytanie: Jakie są właściwe granice tolerancji? Na jaki standard należy się powoływać, aby uznać, że granice są do przyjęcia lub nie? A ujmując to bardziej precyzyjnie, jakie granice i standardy są właściwe dla mimowolnych społeczności takich jak rządy?seo продвижение стоимость

Chodź w Duchu, chodź w Jezusie

Ron McGaltin

Wielu wierzących współcześnie coraz bardziej pragnie i potrzebuje pełnego mocy, nadnaturalnego życia Chrystusa a w bliskiej przyszłości te pragnienia i potrzeby będą jeszcze bardziej będą wzrastać. „Dzień Pański” zbliża się przeciwko wszystkiemu co wynosi siebie przeciw Bogu (Iz. 13.6-9).

Z biblijnej historii znamy dużo interwencji Bożych w rodzaju „dnia Pańskiego”. Mówi się, że „dzień Pański” ma przyjść przeciwko plemionom i narodom dla oczyszczenia ludu Bożego, przez ich pokutę i zwrócenie się do Niego. Oczyszczenie ziemi ma miejsce wtedy, gdy lud Boży i ci, którzy zwrócą się do Niego są oczyszczani. Pobożna resztka zawsze będzie trwać. Ziemia jest również oczyszczana przez zniszczenie złych, niepobożnych ludzi, plemion i narodów, które nie zwrócą się do Boga. Każdy „dzień Pański” ku oczyszczeniu zapisany w Piśmie jest potrzebny do oczyszczenia Jego ludzi i zniszczenia bezbożnych oraz wszystkiego, co zbudowali. (Więcej na temat „dnia Pańskiego” można znaleźć w 8 rozdziale „The Seventh Millennium” książki, którą można ściągnąć. Więcej na temat sądów ognia jest w rozdziale 7.)

W nadchodzącym okresie światowego zamieszania spowodowanego przez dzieło Bożego oczyszczenia i napomnienia, ważne będzie właściwe słyszenie i posłuszeństwo intymnej komunikacji z nami naszego Pana przez Ducha. Sprawiedliwi będą chcieli precyzyjnie słyszeć i iść za prowadzeniem Pana przez Jego Ducha we wszystkich dziedzinach życia i biznesu. Bardzo ważne będzie, aby być we właściwym miejscu, we właściwym czasie zarówno duchowo jak i fizycznie, aby otrzymać zaopatrzenie Pana.

Nieustanne trwanie

W czasie chrztu Jezusa zstąpił na niego Duch Święty w postaci gołębicy i pozostał na Nim. Nigdy wcześniej Duch Święty trwale nie przebywał w nikim. Przed Chrystusem Duch Święty zstępował na ludzi i uzdalniał ich do wykonania specjalnych zadań na określoną chwilę. Bóg często posyłał jako posłańców aniołów, a z nielicznymi, jak z Mojżeszem, spotykał się osobiście z dala od reszty ludzi. Niemniej, od upadku Adama Bóg nie mieszkał na stale w nikim, aż do Chrystusa Jezusa.

Gdy Chrystus Jezus chodził po ziemi w Duchu, chodziła z nim rzesza uczniów z miejsca na miejsce, gdzie czynił Boże dzieła przez Ducha Świętego. Chodząc za Jezusem, obserwując Jego służbę szli za prowadzeniem Bożym w Nim i przyglądali się jak Boża moc płynie przez Chrystusa. Słyszeli również Jego słowa niebiańskiej mądrości, nadnaturalnej wiedzy i zrozumienia, które wypowiadał i którym stworzenie było posłuszne. Gdy posłał ich samych i tchnął na nich Ducha, oni również zostali uzdolnieni do wykonywania dzieł Bożych.

Chodzenie z Jezusem

Każde narodzone na nowo, napełnione Duchem dziecko Boże ma potencjał do chodzenia w Duchu a zatem do chodzenia z Chrystusem teraz. Każdy czytający te słowa ma przed sobą taką możliwość, aby być naprawdę odrodzonym jako nowe duchowe stworzenie, aby chodzić z Chrystusem Jezusem w Duchu, obserwując Go, jak wykonuje dzieła Boże i mówi pełne mocy słowa niebiańskiej mądrości, które tworzą rzeczywistość w tym świecie. Ta potencjalna rzeczywistość chodzenia w Duchu, z zamieszkującym w nas Duchem Chrystusa jest jeszcze bardziej intymna niż wtedy, gdy uczniowie chodzili z Chrystusem. Jezus był z uczniami, lecz po Jego duchowym powrocie w Duchu Świętym w Dniu Pięćdziesiątnicy, był w nich, tak jak obiecał, a jednocześnie nadal zasiadał cieleśnie na tronie Bożym.

Czytamy w Jn 14:17-20: „Ducha prawdy, którego świat przyjąć nie może, bo go nie widzi i nie zna; wy go znacie, bo przebywa wśród was i w was będzie. Nie zostawię was sierotami, przyjdę do was. Jeszcze tylko krótki czas i świat mnie oglądać nie będzie; lecz wy oglądać mnie będziecie, bo Ja żyję i wy żyć będziecie. Owego dnia poznacie, że jestem w Ojcu moim i wy we mnie, a Ja w was„.

Duch Pański zamieszkujący w Jego ludzie jest przeświadczeniem oczekującej chwały Bożej na ziemi jak jest w niebie. Potencjał Królestwa Bożego teraz zamieszkuje Jego lud na ziemi. Kształtowane jest pokolenie, które będzie żyło przez Ducha, aby chodzić w Duchu realizując rzeczywistość Chrystusa w swym śmiertelnym ciele, aby wykonywać wolę i dzieła Boże na ziemi, jak to jest w niebie. Następuje przemiana pokolenia w miarę jak oglądamy chwały Pańską wewnątrz i manifestującą się na zewnątrz. Chwałę Pańską widzą jedni u drugich, gdy Pan manifestuje Swoje życie wśród nas.

2Kor. 3:18: „My wszyscy tedy, z odsłoniętym obliczem, oglądając jak w zwierciadle chwałę Pana, zostajemy przemienieni w ten sam obraz, z chwały w chwałę, jak to sprawia Pan, który jest Duchem„

Gal 5:25: „Jeśli według Ducha żyjemy, według Ducha też postępujmy„.

Chrystus naszym Liderem i Królem

Nasze życie musi być prowadzone w pełnym pokłonie przed Nim. Niezależne, egoistyczne życie nigdy więcej ma już nie podnieść głowy. To zmartwychwstałe życie Chrystusa Jezusa ma w nas zdecydowanie i mocno powstać wraz z całą miłością i pewnością pokoju, oraz wszelką mocą i pokorą, które służą niesieniu pokoju i dobrej woli ludzkości i Planecie Ziemi. Ludzie Boże będą oglądać chwałę Pańską nawet w postaci ognia Bożego niszczącego wszystko, co podnosi się przeciwko Bogu.

Światło Boże będzie świecić nad i przez dojrzałych synów Bożych i wszystkich, którzy całkowicie skłonili swoje życie przed Królem, nawet a głębokich ciemnościach ognistych kataklizmów sądów oczyszczenia ziemi, jakie przyjdą.

Iz. 60:1-2: „Powstań, zajaśnij, gdyż zjawiła się twoja światłość, a chwała Pańska rozbłysła nad tobą. Bo oto ciemność okrywa ziemię i mrok narody, lecz nad tobą zabłyśnie Pan, a jego chwała ukaże się nad tobą„.

Nikt z ludzi nie będzie mógł prowadzić nas przez te czasy, w których równocześnie będzie świat będzie doświadczał chaosu i chwały Bożej. Chrystus Jezus będzie nas prowadził przez Ducha Świętego w nas i pośród nas. Prawdziwi apostolscy i proroczy ludzie, obdarowani z dojrzałą obfitością Chrystusa Jezusa przejawiającą się w ich życiu, będą pomagać w fundamentalnym przywództwie. Każde dziecko Boże musi budować na tym fundamencie swoje życie w całkowitym posłuszeństwie dla Ducha Świętego w nim.

Chrystus w nas jest nie tylko ukrytą tajemnicą przeświadczenia o nadchodzącej chwale; jest również światłem tego świata. Idź za światłem Chrystusa w tobie i w posłanych przez Boga apostolskich i proroczych przywódcach. Nie idź za żadnym człowiekiem czy systemem, który nie jest światłem Chrystusa. Tą różnicę będziemy dostrzegać tylko wtedy, gdy nasze życie będzie prowadzone w pełnym pokłonie przed Chrystusem, a Jego zmartwychwstałe życie wzbudzone w nas.

Jeśli będziemy ufać jakiejkolwiek usystematyzowanej religii czy świeckim bezbożnym ludziom i ich nauczaniu, nie będziemy w stanie rozpoznać posłanych przez Boga nosicieli światła. Nie będziemy widzieli wyraźnego świat wzbudzonego w nich życia Chrystusa. Ulegniemy zwiedzeniu, zostaniemy szybko ukarani i będziemy musieli pokutować i skłonić się wyłącznie przed Panem i Królem Chrystusem Jezusem. Bóg wzbudza nowe pokolenie liderów królestwa.

Dążcie do miłości, Ona nigdy nie zawodzi

a Jego królestwu nigdy nie ma końca.

Ron McGatlin

basileia @ earthlink.net

раскрутка сайта