Category Archives: Autor

Autorzy artykułów

Znaki prawdziwego przebudzenia_02

logo

Julio Ruibal, został zabity za swoją wiarę 1995 roku, pozostawiając nam spuściznę przebudzenia. Wdowa po nim, Ruth, dzieli się w tym wywiadzie tym, w jaki sposób ewangelia przemieniło Boliwię wlatach 70tych, a następnie Kolumbię w latach 90tych.

W zeszłym tygodniu dzieliłem się z wami pierwszą częścią wywiadu z Ruth Ruibal, wdowy boliwijskiego ewangelisty Julio Ruibal – który znany był jako „apostoł And”. Ruth opisywała w jaki sposób ewangelia przemieniła Boliwię w latach 70tych. W drugiej części opowiada o porywających nawróceniach, które działy się w czasie tego przebudzenia i o tym, jak to rozpaliło wzrost kościoła. Przekazuje również kilka słów ostrzeżenia dla  amerykańskiego kościoła.

Charisma:
Żyłaś w czasie wspaniałego okresu przebudzenia w Boliwii. Co do tego doprowadziło? Czy było dużo modlitwy i postu?

Ruth Ruibal: przed przebudzeniem największy ewangeliczny kościół w La Paz, w Boliwii, liczył 90 członków. Misjonarze z różnych denominacji pracowali przez dziesięciolecia z małym skutkiem. Wiem, że Pan uczcił te lata pracy, wytrwałości i modlitwy.

Rozpaczliwie potrzebujemy przebudzenia w Stanach Zjednoczonch. Niemniej historycznie, przebudzenie zaczyna się od pokuty.

Julio przeżył nawrócenie w Kalifornii jako bardzo głęboką pokutę, uwolnienie i wewnętrzne uzdrowienie. Gdy wrócił do Boliwii w rok później, znalazł kilku misjonarzy, lecz oni myśleli, że oszukuje, ponieważ dzielił się obietnicą jaką otrzymał do Pana, że „nawet stadiony będą za małe, aby pomieścić tłumy”. Przede wszystkim, to oni byli tu od dziesięcioleci, a rezultaty nieliczne.

Julio był mężem modlitwy, postu i posłuszeństwa nawet w wieku 19 lat, gdy przebudzenie się zaczęło. Gdy założyliśmy w 1974 roku kościół, uczyliśmy młodych ludzi, po czym oni szli wieczorem do domowych grup i uczyli tego, czego się nauczyli. Potem schodziliśmy się znowu razem na spotkania i modliliśmy się o ludzi ze zgromadzenia. To znaczy modlitwa trwała od 22.0 do 2.30 czy 3.00 rano, codziennie. Było mnóstwo modlitw.

Charisma:
Oczywiście, gdy wybuchło przebudzenie, było wiele nawróceń. Opowiedz nam o tych liczbach ludzi, którzy przychodzili do Pana.

Ruibal:
To się zaczęło na stadionie w La Paz, gdy tysiące przyszły. Po spotkaniach, policja brała Julio ze stadionu w ambulansie dla jego bezpieczeństwa. Wracał do domu, aby słuchać radia jeszcze przez kilka godzin. Słyszał wtedy o wszystkich cudach, które jeszcze się działy na stadionie! Za sceną on spędził wiele dni na poście i modlitwie.

Pewnego dnia spotkanie miało zacząć się o 10 rano, lecz policja zadzwoniła do Julio, aby prosić o radę. Tłum zjawił się około 5.00, aby zająć miejsca na stadionie, lecz gdy dotarli, okazało się, że stadion jest już pełen. Ludzie spędzili tutaj całą noc i cały tłum liczył teraz 40.000. Policja obawiała się rozruchów. Tego dnia Julio głosił do tłumu na stadionie, a potem ze ściany stadionu do tych na zewnątrz. Cuda działy się, gdy ludzie pokutowali i przychodzili do Jezusa.

Od tej chwili stadiony były za małe, aby pomieścić tłumy. Spotkania prowadzono na wzgórzach i placach. Nie było takiego systemu nagłaśniającego w tym czasie, aby dotrzeć do tysięcy ludzi. Przynosili więc radia tranzystorowe i włączali je tak głośno jak tylko się dało.

Ponieważ spotkania były przekazywane drogą radiową, każdy mógł usłyszeć, co głoszono. Zbory Boże (Assemblies of God – amerykański  kościół zielonoświątkowy) sprzedały 33.000 Biblii i Nowych  Testamentów w zaledwie w ciągu 2 tygodni. W końcu Argentyńskie  Towarzystao Biblijne i inne sklepy również musiały wysyłać swoje zapasy magazynowe.

Charisma:
Jakie był najbardziej zdumiewający cud, jaki zdarzył się w tamtych latach?

Ruibal:
Zwykle Julio przychodził do domu i mówił, do mnie i córek:  „Dziewczyny nie uwierzycie, co dziś Jezus zrobił!” i  opowiadał nam, w jaki sposób Pan dotykał niektórych  potrzeb ludzkich. Niemniej, dla Julio największym, najbardziej  niezwykłym cudem było to jak Pan może wejść w nasze życie i przemienić nas.

Nawrócenie  jest rzeczywiście największym cudem. Czyż nie tak powiedział Jezus?  Powiedział nam: „Nie radujcie się z tego, że duchy są wam  podległe, lecz cieszcie się z tego, że wasze imiona są zapisane w  niebie” (Łk. 10:20). To cieszyło go najbardziej – cud przemienionego życia, nie tylko fizyczne cuda.

Charisma:
Zakładanie kościołów również było produktem ubocznym  przebudzenia. Czy masz jakieś pojęcie, jak wiele nowych kościołów zostało zapoczątkowanych w wyniku tego, co działo się w Boliwii?

Ruibal:
Ekklesia, kościół, który zaczął się w La Paz ma obecnie  ponad 23.000 członków. Ma ona już kościoły-córki w  każdym stanie kraju. Są również kościoły w Stanach  Zjednoczonych, Kolumbii i myślę, że w Argentynie, które  wyrosły z niego. Mogą nie być one organizacyjnie powiązane z La Paz,  lecz wyszły one z tego kościoła. Jest około 15 kościołów,  które zostały zapoczątkowane w samym La Paz w wyniku tego przebudzenia.

Charisma:
Wraz z mężem przeprowadziliście się do Kolumbii i wtedy został zabity  w 1995 roku. Prześladowania i męczeństwo są również produktami  ubocznymi przebudzenia, o czym nie chcemy mówić. Jak śmierć twojego męża rozpaliła przebudzenie w Kolumbii.

Ruibal:
Gdy Julio został zabity, kościół w Cali, zjednoczył się w  modlitwie, najpierw w koloseum z udziałem 20.000 ludzi w marcu 1995  roku, a następnie z 40.000 w sierpniu i 45.000 w listopadzie. Gdy zaczęliśmy się modlić razem, miało miejsce kilka rzeczy:

Kościoły  zaczęły rosnąć i ewangelia sięgnęła po następna grupę społeczną –  biznesmeni, prawnicy, nauczyciele, politycy, nowi osiedleńcy i wielu  innych przychodziło do poznania Pana. Generalnie atmosfera w mieście  zmieniła się i był świeży głód Pana wśród większej  populacji. W pierwszych dziewięciu miesiącach (marzec – listopad)  sześciu z siedmiu głównych narkotykowych panów w Cali  zrezygnowało, a ostatni nawrócił się w dziewięć miesięcy  później. Przestępczość w mieście spadła i było to zupełnie inne miasto.

Jedno z  najbardziej historycznych zdarzeń miało miejsce na pogrzebie Julio.  Prezes stowarzyszenia duchownych poprosił, że skoro Julio był tak  silnie nastawiony na jedność, żebyśmy właśnie tam razem zawarli  przymierze jedności. Wyszli wszyscy pastorzy, chwyciliśmy się  nawzajem i wypowiedzieli krótkie przymierze, którego  słowa są wpisane głęboko w nasze serca nawet dziś: „Jesteśmy jedno i nic nas nie podzieli”.

Generalnie  Cali przeżywa nowy dzień. Widzieliśmy jak przestępczość spada,  widzieliśmy jak ludzie przychodzili do Pana w ogromnych ilościach i  widzieliśmy mocnego chrześcijanina na urzędzie. Niemniej wiemy, że Pan ma dla nas znacznie więcej.

Charisma:
Co powiedziałabyś o amerykańskim kościele dziś, w czasie gdy szukamy prawdziwego przebudzenia?

Ruibal:
Rozpaczliwie potrzebujemy przebudzenia w Stanach Zjednoczonych.  Myślę, że większość z nas zgadza się z tym. Niemniej, historyczne  przebudzenia zaczynają się od pokuty. Musimy przejść ponad ogólnymi  potrzebami kościoła i bardziej osobiście zaangażować się w szukanie  Jego oblicza. Gdy już raz ujrzymy Jego świętość, wtedy możemy prawdziwie pokutować.

Żyjemy w  czasach, gdy wiele ze świata przeniknęło do kościoła. Paweł mówi  nam, że te ostatnie dni są niebezpieczne, lecz nie jest to  niebezpieczeństwo w rodzaju terroryzmu. Niebezpieczeństwo ostatnich  dni to ludzkie serce, które jest egoistyczne, miłujące siebie,  wywyższające siebie, niezależne i nieposłuszne. Serce człowieka kocha  Pana, lecz jeszcze bardziej światowe przyjemności. W dniach ostatnich ludzie będą religijni (możesz ich spotkać w kościele i na chrześcijańskich spotkaniach!), lecz będą odrzucać moc życia prawdziwym chrześcijańskich życiem.

Słowo  mówi nam, że świętość nie jest opcjonalna. Nie chodzi mi tutaj  o listę, co robić, a czego nie robić, lecz o serce. Gdy wchodzimy do  Jego obecności i widzimy więcej Jego świętości, zdajemy sobie sprawę  z tego, jak niegodni i grzeszni jesteśmy i jak wielka jest Jego  miłość. Gdy przeżywamy głęboką pokutę, możemy poznać Jego moc  uzdrowienia – najpierw wewnętrznego człowieka, a potem i zewnętrznego.

Musimy  nauczyć się szukać Go tylko dla Niego samego, a nie dlatego, co może  nam dać. Gdy już nasze priorytety są właściwe, gdy już raz  rzeczywiście padniemy na kolana w pokucie, wierzę, że przebudzenie  przyjdzie, a za nim pójdą znaki i cuda, i to przebudzenie wpłynie na całe społeczeństwo i uzdrowi również naszą ziemię.

Prawdziwe przebudzenie zmieni kierunek naszego kraju. Jeśli nie mamy takiego przebudzenia, obawiam się, że jesteśmy na drodze do zniszczenia.
Niech Bóg błogosławi Amerykę i ma dla niej miłosierdzie.

deeo

Znaki prawdziwego przebudzenia_01

logo

Julio Ruibal, któr został zamęczony za swoją wiarę 1995 roku, pozostawił nam spuściznę przebudzenia. Wdowa po nim, Ruth, dzieli się w tym wywiadzie tym, w jaki sposób ewangelia przemieniło  Boliwię w latach 70tych.

Większość amerykańskich chrześcijan zna Julio Ruibal, pokornego kaznodzieje z Boliwii, który był znany w Płd. Ameryce jako „apostoł Andów”. Został zabity w 1995 roku w Cali, Kolumbia, gdzie wraz z żoną, Ruth, zakładali kościół i mobilizowali kościoły do jedności po to, aby powstrzymać potężne kartele narkotykowe kontrolujące miasto.

Wiele lat przed tym, zanim kryminaliści zastrzelili Julio na ulicach Cali, był on używany przez Boga do rozpalenia duchowego przebudzenia, które wstrząsnęło jego rodzinną Boliwią po same fundamenty. Na początku lat 70tych, po swym nawróceniu w Los Angeles, Julio wrócił do miasta La Paz w Boliwii i zaczął dzielić się Chrystusem. Kiedy zasadnicza grupa młodych ludzi przyszła do Pana, nawrócenia zaczęły się pomnażać, aż do chwili gdy było ponad 5000 nowych chrześcijan.

Gdy wieści o tym duchowym wybuchu rozszerzyły się po tym przeważnie katolickim kraju, Ruibal spotkał się z prezydentem Boliwii, Hugo Bánzer Suárez. Prezydent wraz z żoną modlili się z Julio i pozwolili mu na ewangelizowanie całego kraju – dając mu do wykorzystania stadiony i prosząc burmistrzów, aby ogłaszali dni wolne, gdy młody ewangelista przybędzie do ich miast, aby głosić.

Kościoły wyrastały
wszędzie, a ubóstwo zmniejszało się, szczególnie wśród
chrześcijańskich rodzin, które nauczyły się dawać dziesięcinę.

W ciągu następny kilkunastu lat, setki tysięcy ludzi nawróciło się do Chrystusa. Ci, którzy badają historię misji, tutaj stawiają wyraźną linię między czasem „przed Rubial’em” i „po Ruibal’u”. Dziś, ewangeliczna populacja Boliwii wzrosła do ponad 11%.

Ruct Ruibal niesie dziś pochodnię swego męża. Oprócz tego, że prowadzi ich służbę w Kolumbii, przemawia na całym świecie o potrzebie prawdziwego przebudzenia i jego przemieniającej mocy. W tymdwuczęściowym wywiadzie, dzieli się z magazynem Charisma tym czego, jak wierzy, należy sie spodziewać, gdy modlimy się o to, aby  przebudzenie zalało nasz kraj.

Charisma:
Wydaje się, że pokuta jest znakiem charakterystycznym prawdziwego przebudzenia. Jaki poziom pokuty oglądaliście w czasie  przebudzenia w Boliwii?

Ruibal:
Nawrócenie Julio była bardzo dramatyczne a jego pokuta głęboka. Leżał w pokoju na podłodze mówiąc: „Jezu, znalazłem Ciebie, znalazłem wszystko”. Aż do tej pory Julio zarabiał na prowadzeniu akademii jogi. Wszystkim swoim studentom powiedział o swym nawróceniu i połowa studentów nawróciła się, a połowa odeszła. Zamknął akademię i od tego dnia przez całą resztę życia, żył z wiary.

Większość ludzi starałaby się zachować akademię lub czekać, aż będą mieli coś innego do zrobienia, lecz Julio był radykalnie posłuszny. Widziałam owoce nawrócenia w Boliwii. Ludzie jednali się ze sobą, naprawiali wyrządzone szkody i radykalnie odstępowali od grzechu
Ponieważ pokuta była częścią życia Julio, ludzie zbawieni pod jego usługą również to widzieli. Pokuta była jego stylem życia.

Charisma:
W jaki sposób przebudzenie wpłynęło na kraj i kulturę?

Ruibal:
To było suwerenne działanie Boże w tym kraju, nie jakiegoś jednego kościoła, który został przebudzony. Aż do tego czasu, Boliwia miała więcej prezydentów niż lat niezależności. Było tak wiele przewrotów, że w pewnym momencie było czterech prezydentów jednego dnia.

Niemniej, wraz z prezydentem Bánzer otworzyły się drzwi dla ewangelii i on był u władzy przez osiem lat. Tak było po raz pierwszy w Boliwii. Kraj przeżył ekonomiczny boom. Kościoły wyrastały wszędzie, biedy ubywało, szczególnie wśród chrześcijańskich rodzin, które nauczyły się dawać dziesięcinę.

Charisma:
Wielu wierzy, że nadnaturalne znaki i cuda muszą towarzyszyć prawdziwemu przebudzeniu. Jakie cuda miały miejsce w czasie boliwskiego przebudzenia.

Ruibal:
Cuda były tak charakterystyczne i obfite, że trudno to właściwie opisać. Jednym z wyjątkowych cudów był przypadek kobiety umierającej na raka kości. Przykuta do łóżka i nie można było ruszyć już jej ręką z powodu braku kości. Jej syn poprosił Julio o modlitwę o nią. Przyprowadził ją do Pana a następnie modlił się o uzdrowienie. Wtedy Julio odczuł, że Pan mówi mu, aby postawił ją na nogi. Pomógł jej przekręcić się i stanęła. Bóg zastąpił zżartą przez raka kość!

Inny rodzaj cudu miał miejsce w Santa Cruz mieście o gorącym klimacie. Tego szczególnego dnia tłumy oczekiwały na rozpoczęcie spotkania, lecz był bardzo gorący dzień i wielu zaczęło mdleć, a karetki wywoziły ich. Widząc to, Julio został poruszony współczuciem i modlił się, aby Pan zmienił pogodę. Pan posłał z północy chmury, aby potwierdzić, że to On przynosi tą ulgę. (Normalnie w ten  rejon docierają chłodne wiatry z południa, z Anatarktyki, a nie z północy). Pan posłał również lekką mgłę, jako swego rodzaju klimatyzację. Było to tak zdumiewające, że świeckie gazety pokazywały zdjęcia chmur i informowały o tym cudzie.

Widzieliśmy  jak koślawe stopy były prostowane, chromi chodzili, garbaci ludzie prostowali się, ludzie przynoszeni w kocach i dywanach wstawali i wychodzili zdrowi, ślepi otrzymywali wzrok, głusi słyszeli, wszelkie choroby były uzdrawiane i otrzymywano na to medyczne poświadczenia, niemi mówili, nogi wydłużały się, a ludzie byli uwalniani od demonów. W pewnym czasie ludzie byli uzdrawiani nawet wtedy, gdy cień Julio padał na nich.

Były też i innego rodzaju cuda. Jedzenie rozmnażało się. W czasie obiadu ryby pojawiły się na talerzach przed kilkunastoma starszymi. Kiedyś, pieniądze tak się rozmnożyły, że mogliśmy nakarmić liderów, którzy przybyli usługiwać

Charisma:
Bardzo wielki nacisk kładzie się współcześnie wśród charyzmatyków na oglądanie aniołów i komunikację z nimi. Czy ten czynnik był obecny w przebudzeniu w Bliwii?

Ruibal:
Wierzę, że wszyscy doświadczamy usługiwania aniołów znacznie częściej niż mamy tego świadomość. Jak często widzimy to, że zostajemy uratowani przed niemal pewnym wypadkiem samochodowym i nagle zdajemy sobie sprawę z tego, że to był cud. Prawdopodobnie aniołowie zostali posłani, aby nam pomóc. Julio opowiadał mi o kimś, kto zaoferował mu za darmo drzewo do budynku, przy którym pracował. Gdy poszedł tam ze swym przyjacielem, aby je zabrać, okazało się, że znajduje się ono na samym dole stosu, który sięgał niemal do sufitu sklepu. Julio i ten młody człowiek rozmawiali o tym, co zrobić i pomodlili się. Wydawało się, że nie uda się wydostać drewna bez poświęcenia kilku dni na usunięcie sterty z góry, aż do tych bali, których potrzebowali. Gdy wrócili ponownie, aby rozważyć sytuację, okazało się, że ich drewno było teraz na górze sterty, nad całym pozostałym! Mogli tylko przypuszczać, że anioł przesuną je tam. Niemniej, nigdy nie widzieli aniołów, nigdy z nimi nie rozmawiali, a nie nie potwierdzili ich obecności – co najwyżej komentowali, jak w tym przypadku, że mógł to być anioł, który poprzestawiał drewno. Wszelka chwała i dziękczynienie kierowane były do Jezusa, On jest Tym, którego kochali u uznawali.

Charisma:
Jest współcześnie również nacisk na egzotyczne manifestacje takie jak złoty pył, pióra, olej pojawiający się na Bibliach, szlachetne kamienie pojawiające się na podłogachkościołów. Czy działy się takie rzeczy w Boliwii?

Ruibal:
Od samego początku działo się mnóstwo różnego rodzaju cudów i trwały one przez całą służbę Julio, aż do końca. Były to głównie znaki i cuda, wszelkiego rodzaju uzdrowienia. Czasami ludzie padali w czasie modlitwy, lecz nie było to coś, czego szczególnie chcieliśmy. Nie było złotego pyłu, piór, klejnotów, kul, czy oleju wyciekającego z rąk czy czegokolwiek w tym rodzaju, nie szukaliśmy tego. Szukaliśmy Jezusa i Jego woli

aracer

BC_01.07.08 Dobre dla nas

logo

01 lipca 2008

Dzisiejsze rozważania zaczerpnięto z::
DOBRE DLA NAS
Chip Brogden

http://www.theschoolofchrist.org/articles/good.html

Ja zbuduję Kościół Mój (Mat. 16:18 in.).

My nie możemy zbudować kościoła, ponieważ buduje go Jezus. Podobnie, nie możemy zebrać się razem; Pan również to musi zrobić. Nie chodzi mi o to, że nie możemy mieć spotkania, lecz o to, że jakieś spotkanie nie stanowi Kościoła. Wiele jest takich spotkań, które możemy prowadzić czy brać w nich udział, lecz to nie stanowi Kościoła. Ludzie często pytają mnie czy wiem, gdzie mogą udać się na społeczność. Po dłuższej rozmowie stwierdzam, że to czego im rzeczywiście potrzeba to spotkanie. W porządku, spotkania są wszędzie. Nie potrzebujesz do tego mnie. Obawiam się, że nie mogę polecieć „spotkań”, mogę polecić tylko braci i siostry, którzy kochają Pana.

Pan chce nas gromadzić razem w duchową Świątynię, lecz jeśli rozejrzymy się wokoło to staje się jasne, że jesteśmy podzieleni w kilku sprawach. Możemy zrobić listę i wymienić je wszystkie. Możemy poświęcać czas na dyskutowanie o denominacjach, organizacjach, doktrynach, wierzeniach i temu podobnych. Możemy sporządzić spis stu czy tysiąca różnic, lecz istota sprawy jest taka: Czy widzieliśmy Pana? Jeśli widzieliśmy Pana wtedy nie potrzebujemy niczego innego: to objawienie od Niego wystarcza. A jeśli nie widzieliśmy Pana, to tracimy czas próbując dyskutować cokolwiek innego w doktrynie czy nauczaniu.


Subscribe to these daily messages:
http://www.TheSchoolOfChrist.Org/join.html

интернет реклама продвижение

BC_30.06.08 Wiedza ukryta

logo

30 czerwca 2008

Dzisiejsze rozważania zaczerpnięto z:
MĄDROŚĆ UKRYTA
Chip Brogden

http://www.theschoolofchrist.org/articles/wisdom.html

i uczyniłeś z nas dla Boga naszego ród królewski i
kapłanów, i będą królować na ziemi
(Obj. 5:10).

Zazwyczaj gdy myślimy o królu, mamy na myśli jakąś ludzką władzę, które wykonującą swoją wolę na swoich poddanych w twardy sposób. Bez względu na to czy ten „król” zwany jest pastorem, kapłanem, papieżem, prorokiem, czy prezbiterem, nazbyt często właśnie w taki sposób spotykamy się z ludzką władzą. Możesz być pewien, że taka władza nie reprezentuje Pana Jezusa ani Kościoła, który ON buduje, bez względu na to jak sama siebie nazywa, ponieważ nie przystaje ona do Samego Pana. Prawdziwa władza nie znajduje się w tytule czy pozycji. Jezus, Królów Król, pokazuje nam, że prawdziwe rządzenie jest usługiwaniem, a nie panowaniem nad kimś. Psalm 72 mówi nam jaki ma być prawdziwy król – ktoś, kto służy ludziom, zaspokaja potrzeby biednych i broni tych, którzy sam i siebie obronić nie mogą.

Jesteśmy przygotowywani do królestwa, lecz nasze przygotowania nie polega na tym, aby się uczyć w jaki sposób nosić koronę czy jak poruszać się we wspaniałej szacie i z berłem. Pewien brat śpiewa: „On sprowadził mnie w dół, aby poznać mógł jak osiągnąć wysokości”. W Królestwie Bożym, aby iść wyżej, musimy schodzić w dół. To jest Mądrość Ukryta.


Subscribe to these daily messages:

http://www.TheSchoolOfChrist.Org/join.html

раскрутка

Odnów nas, Panie_02

Logo_TaylorWade E. Taylor

Ps.80:19

(BW)
Panie, Boże Zastępów, spraw nam odnowę, Rozjaśnij oblicze swoje, a będziemy zbawieni.

(BG)
O Panie, Boże zastępów! nawróćże nas zasię; rozjaśnij nad nami oblicze twoje, a będziemy zbawieni.

Nawróć nas, Panie. (W ang. wersji jest: „zawróć nas znowu” – przyp.tłum.). Pan zawsze odpowie, gdy chcemy odwrócić się od tych rzeczy, które są miłe dla oka, dobre do jedzenie i godne pożądania i wyrażamy pragnienia, aby patrzeć na nowo na Pana Jezusa Chrystusa w pełni Jego obecności, pomimo że może aktualnie wyglądać tylko jak korzeń wystający z wyschłej ziemi.

Rozjaśnij oblicze swoje. To modlitwa wychodzi wyłącznie z głębi naszego najgłębszego jestestwa. Zostaliśmy stworzeni do przeżywania i cieszenia się manifestacją Jego obecności. Gdy dajemy upust takim pragnieniom, Pan odpowie i pozwoli nam poznać Swoją obecność

Kilka lat temu musiałem nagle wyjechać na Florydę i byłem tam tylko jeden dzień. Gdy wróciłem, wspomniałem komuś, że właśnie wróciłem z Florydy i usłyszałem: „A gdzie twoja opalenizna?”. Ponieważ byłem w krainie słońca, spodziewano się zobaczyć tego dowody. Jest lepsze słońce, które wymawia się jak „Syn” (Angielska gra słów: „Sun” znaczy: Słońce; „Son” znaczy: Syn – przyp.tłum.). Gdy jestem w obecności „Syna” i On świeci na mnie to powinny być widoczne dowody tego.

Jak widzimy w Liście do Efezjan 6:12, że: Gdyż bój toczymy nie z krwią i z ciałem, lecz z nadziemskimi władzami, ze zwierzchnościami, z władcami tego świata ciemności, ze złymi duchami w okręgach niebieskich.

Ta ciemność jest wokół nas i poważnie ogranicza świecenie światła „Syna” na nas, dopóki świadomie nie otworzymy niebios i nie rozgarniemy ciemności. Tak więc, nie ma nic lepszego niż zwykłe dobre nabożeństwo. Wtedy jest możliwość otwarcia niebios przez ciemności, co sprawia, że obecność Pana przychodzi osobiście między nas. Jeśli tak się dzieje, będą dowody otrzymania „duchowej opalenizny”.

Czy jestem Bogiem tylko z bliska – mówi Pan – a nie także Bogiem z daleka? Czy zdoła się kto ukryć w kryjówkach, abym Ja go nie widział? – mówi Pan. Czy to nie Ja wypełniam niebo i ziemię? – mówi Pan. Jer. 23:23-24

Jeśli On napełnia niebo i ziemię, to On obecnie napełnia ten obszar, który my zajmujemy. Bez względu na to, gdzie jesteśmy, Pan tam jest. Lecz zostaliśmy stworzeni do czegoś więcej niż to, nam potrzebna jest manifestacja Jego obecności, Jego aprobata i przychylność spoczywające na naszym życiu, światło Syna, ciepło Jego, chwały święcącej na nas i zmieniającej nas tak, że jej refleksy są widziane przez innych. Sam fakt Jego obecności nie wystarcza, Pan pragnie, abyśmy posiadali pełnie Jego obecności.

Gdy dzieci Izraela wyszły z Egiptu, zostały wyprowadzone na pustynię. Jest to Boskie zarządzenie, aby mógł pokazać im wartość Swojej obecności. Tak więc wśród trudności pustyni, Pan dał im objawienie „obłoku w dzień”, aby ich chronić przed gorącem pustyni i „słupem ognia” w nocy, aby dać im światło i ciepło w zimne pustynne noce. Pan bardzo pragnął, aby Izrael patrzył na Niego i polegał wyłącznie na Nim, więc dał im widzialne świadectwo Swojej obecności wśród nich: słup ognia w nocy i obłok w dzień. To Boże zaopatrzenie było manifestacją, mieli pozostawać w miejscu lub iść wyłącznie wtedy, gdy On stał w miejscu lub poruszał się.

A chcę, bracia, abyście dobrze wiedzieli, że ojcowie nasi wszyscy byli pod obłokiem i wszyscy przez morze przeszli. I wszyscy w Mojżesza ochrzczeni zostali w obłoku i w morzu, I wszyscy ten sam pokarm duchowy jedli, I wszyscy ten sam napój duchowy pili; pili bowiem z duchowej skały, która im towarzyszyła, a skałą tą był Chrystus. 1 Kor. 10:1-4

Czy zauważyliście, że ta duchowa skała towarzyszyła im? Skała, Pan Jezus Chrystus, miał ich prowadzić, gdy szli za nim. Zamiast tego, stało się coś złego, oto teraz Pan idzie za nimi. Wyszli poza Jego obecność. Stąd Jego wołanie „zawróć znowu”.

A to stało się dla nas wzorem, ostrzegającym nas, abyśmy złych rzeczy nie pożądali, jak tamci pożądali I Kor. 10:6

Te rzeczy są dla nas przykładem. Tak jak oni mieli trwać w Jego obecności, tak i my mamy trwać w obecności Pana. Czasami mówimy: Panie, właśnie to robimy, prosimy, przyjdź i błogosław to. Robimy tak, zamiast powiedzieć zawróć nas znowu i powiedzieć: Panie, poddajmy się twojemu programowi, pragniemy dojść do miejsca, w którym przebywa Twoja obecność, skąd będziemy mogli iść za Tobą.

Dziś, jak nigdy dotąd, lekko traktujemy Jego obecność, nie zdając sobie sprawy z tego, że nie przyjmujemy duchowej opalenizny. Jeśli pragniemy tej „opalenizny” to musimy siedzieć tam, gdzie słońce jasno świeci. Nie możemy siedzieć w pokoju i mówić: Pan zna moje serce a ja chcę opalenizny, więc po prostu będę wierzyć. Musimy walczyć o Jego obecność, o otwarte niebiosa.

Pierwszym krokiem jest rozpoznanie problemu. Po lewej od siebie będą szedł własną drogą i traktował Pana lekko. Większość kościołów ma tendencję do wprowadzania liturgii tam, gdzie brakuje obecności Pańskiej, zamiast szukać powodu tego, że nie doświadczają Jego obecności.

Dusza moja przylgnęła do prochu, Ożyw mnie według słowa twego. Psalm 119:25

My jesteśmy świątynią Pana. W Ewangelii Mateusza 21:12 czytamy, że: Jezus wszedł do świątyni.

Był tam już obecny w sensie swojej „wszechobecności”, lecz w Swej manifestującej się obecności, wszedł do środka.

Odpowiedział Jezus i rzekł mu: Jeśli kto mnie miłuje, słowa mojego przestrzegać będzie, i Ojciec mój umiłuje go, i do niego przyjdziemy, i u niego zamieszkamy. Jn. 14:23

Jego wszechobecność jest absolutna, lecz manifestacja Jego obecności jest warunkowa. To „jeśli” stawia przed nami warunek, który musi zostać spełniony, abyśmy otrzymali obietnicę.

I wszedł Jezus do świątyni, i wyrzucił wszystkich, którzy sprzedawali i kupowali w świątyni, a stoły wekslarzy i stragany handlarzy gołębiami powywracał Mat. 21:12

Gdy Pan wchodzi do środka, On zrobi ze Swoją obecną świątynię (nami) to samo, co zrobił wówczas. On rozprawi się z tymi rzeczami, które przeszkadzają przebywaniu Jego obecności.

Jeżeli zechcecie być posłuszni, z dóbr ziemi będziecie spożywać. Iz. 1:19

W życiu każdego z nas i w każdym miejscu społeczności powinniśmy mieć taką silną obecność Pańską, że ci, którzy przychodzą powiedzą: Czuję obecność Pana, tutaj jest coś innego. Jeśli tak się nie mówi to czegoś brakuje.

Już czas na to, abyśmy „zawrócili” i starali się, aby Jego oblicze świeciłona nas tak, jak nigdy dotąd.

topod.in

BC_26.06.08 Powrót do Krzyża

logo

26 czerwca 2008

Dzisiejsze rozważania zaczerpnięto z:
POWRÓT DO KRZYŻA
Chip Brogden

http://www.theschoolofchrist.org/articles/oneanother.html

Czy nie mam wypić kielicha, który mi Ojciec dał (Jn. 18:11b).

Krzyż jest środkiem przez który Bóg redukuje nas do Chrystusa, abyśmy mogli powstać do nowego Życia. To czego nie da się osiągnąć przez całe życie własnych starań, z łatwością staje się dostępne w Bogu przez Krzyż. Możemy wchodzić na różne skróty wzdłuż drogi i próbować uniknąć tego, co nieuniknione, lecz w dniu w którym rezygnujemy ze zmagań i łagodnie akceptujemy Krzyż odkrywamy, że wszystko już zostało dla nas zrobione.


Subscribe
to these daily messages:

http://www.TheSchoolOfChrist.Org/join.html

продвижение сайта в москве

BC_25.06.08 Służba jedni-drugim

logo

25 czerwca 2008

Dzisiejsze rozważania zaczerpnięto z:
USŁUGIWANIE JEDNI DRUGIM
Chip Brogden

http://www.theschoolofchrist.org/articles/oneanother.html

Ktokolwiek chce być pierwszy musi stać się sługą wszystkich (Mk 10:44)

Teraz, gdy ktoś przychodzi do mnie po radę w sprawie „pójścia” do służby, pierwsze co robię to wywracam wszelkie idee na temat służby i rozmawiam z taką osobą o byciu sługą, o zajmowaniu ostatniego miejsca, o ukrywaniu się przed oczyma ludzi, uniżaniu samego siebie i praktykowaniu usługiwania jedni-drugim.

Służba jedni-drugim nie wymaga kazalnicy ani platformy, budynku ani budżetu czy rady zborowej. Możesz zacząć natychmiast, bez ćwiczenia i bez doświadczenia, a na dodatek nie musisz rezygnować z pracy czy robić cokolwiek dramatycznego. Nie można na ciebie zagłosować, ani nie możesz zostać przegłosowany. Życie, które posiadasz kwalifikuje cię do pełnoetatowej służby jedni-drugim. Twoje rany są twoimi referencjami. Możesz iść do brata i siostry już teraz. „Pan powołał mnie do służby i zaczynam ją dzisiaj”. Miłość, modlitwa, zachęta, służenie świętym.

Tak często obserwujemy ludzi, którzy twierdzą, że zostali powołani do wielkiego dzieła, lecz lekceważą najbardziej podstawową zasadę jedni-drugim. Nie ma żadnej konkurencji w ubieganiu się o najniższą pozycję, tak więc, niech wszyscy, którzy kochają Pana najpierw tam się udadzą i staną się sługami.


Subscribe to these daily messages:

http://www.TheSchoolOfChrist.Org/join.html

продвижение сайта