Category Archives: Autor

Autorzy artykułów

TGIF_08.02.07 Co mam zrobić?

Today God Is First

Logo_TGIF2

…Zapuście sieć po prawej stroni łodzi, a znajdziecie Jn 21:6a

Uczniowie łowili ryby, a było to po ukrzyżowaniu Jezusa. Piotr przeszedł przez udrękę wyrzeczenia się Go trzy raz, stracił przyjaciół i niewątpliwie zastanawiał się czy ostatnie trzy lata nie były snem. I  co teraz? Był przez trzy lata przygotowywany, lecz nie poszedł głosić; wybrał się na ryby. Wrócił do zawodu z poprzednich lat. Nikt inny nie mógł się poszczycić takim poziomem doświadczeń z Panem, jak on i właśnie stał przed trzecim spotkaniem z Panem Jezusem po Jego zmartwychwstaniu. Jezus spojrzał na Piotra i Jana znajdujących się w łodzi zasugerował coś.

Przyjaciele, macie jakieś ryby? Nie – odpowiedzieli Aon im rzekł: Zapuście sieć po prawej stroni łodzi, a znajdziecie (Jn.21:6a).

Gdybyście byli wytrawnymi rybakami, jak ci mężczyźni, to czy nie bylibyście trochę zaskoczeni, gdyby jakiś obcy sugerował wam, że wystarczy wrzucić sieć po drugiej stronie, aby złapać trochę ryb? A jednak widzimy, że poważnie potraktowali radę obcego i wtedy Pan ujawnił Siebie Sam.

Gdy usłuchali rady Jezusa, złapali ogromną ilość 153 ryb. W większości przypadków taki połów rozerwałby sieci. Jezus zaprosił ich na śniadanie z Nim – ryba i chleb, ogień już był rozpalony. Mogę sobie tylko wyobrazić tą scenę, że mogło to przypominać wspólne obozowisko kilku kumpli.

Tak wiele możemy się nauczyć z tego fragmentu na temat Bożych dróg. Jako pracujący wierzący, musimy rozumieć to, że po latach spędzonych z Jezusem, nie zawsze oznacza to, że musimy zmienić swój zawód po to, aby w pełni iść za Nim. Piotr wrócił do swego starego zawodu – rybactwa. To właśnie tutaj Jezus zadał mu proste pytanie: Czy mnie kochasz i będziesz pasł moją trzodę? Nie powiedział Piotrowi: „Marnujesz czas łowiąc ryby, Piotrze”. Ten powrót był obszarem jego pierwotnego powołania – jego praca. Nie musimy czuć, że trzeba iść na „misyjne pola”, aby podobać się Jezusowi. Nasza praca jest naszą misją, lecz musimy zrobić pewną zmianę systemu myślenia o naszym miejscu pracy. Musimy mieć nadrzędne poczucie misji i służby, które wynika z naszej pracy. Takie jest właśnie znaczenie tego powiedzenia, że wszyscy musimy zostać obrzezani, zanim wejdziemy do Obiecanej Ziemi. Gdy to się stanie, możemy oczekiwać, że Bóg napełni sieci Swoim błogosławieństwem. Pan chce to robić, ponieważ teraz On jest właścicielem sieci i może nam powierzyć zarządzanie nimi.

самостоятельное продвижение

TGIF_07.02.07 Podejmowanie decyzji

Today God Is First

Logo_TGIF2

Zaufaj Panu z całego serca i nie polegaj na własnym rozumie. Przyp. 3:5

Jest to jeden z najczęściej cytowanych wersów z Biblii odnoszący się do zdobywania mądrości i szukania kierunku u Boga. A jednak nigdy nie słyszałam ani jednego nauczania o tym fragmencie, które wskazywało by na to, co, jak wierzę, psalmista tutaj mówi. Pierwsza część jest całkiem prosta; mamy ufać z całego serca. Lecz dalej już nie jest tak jasne. Nie mamy polegać na własnym rozumieniu spraw. Jeśli nie mamy polegać na naszym, to na czyim? Na Bożym!

W całym Starym Testamencie widzimy, że Bóg ustanowił pewne formy działania, przez które ludzie władzy podejmowały decyzje. Bóg zawsze ustanawia zasady, dzięki którym mamy szukać Go, gdy musimy podejmować decyzje, aby tak naprawdę to on On je podejmował. Kiedyś kapłan podejmował decyzje opierając się wynikiem rzucania losami tummim i urim, według tego, jak padły w jego napierśniku. W Księdze Przypowieści (16:33) czytamy: Losem potrząsa się w zanadrzu, lecz jego rozstrzygnięcie należy do Pana. Innym sposobem podejmowania decyzji było uzgodnienie sprawy przez dwie lub trzy osoby. Nikt nie mógł zostać skazany za przestępstwo bez świadectwa złożonego przez dwóch lub trzech świadków. To był biblijny sposób potwierdzania sprawy. Były jeszcze inne sposoby, jak na przykład podejmowanie decyzji w oparciu o liczne porady.

Jaki dla nas z tych wszystkich przykładów płynie wniosek? Biblia nam przez Jeremiasza (17:9a): Podstępne jest serce, bardziej niż wszystko inne. Co więc tak naprawdę chroni nas przed zwiedzeniem naszego własnego serca? Wierzę, że jest to jakaś kombinacja tych wszystkich powyższych sposobów. Gdy w naszym marszu z Bogiem dochodzimy do miejsca, w którym za nasze decyzje jesteśmy odpowiedzialni przed innym, czy to będzie współmałżonek, grupa zarządzania czy kilku bliskich przyjaciół zebranych wokół wspólnej Bożej idei, wtedy jesteśmy chronieni przed podstępnością naszego serca. Jest to jedna z najtrudniejszy do poddania Bogu dziedzin – prawo do podejmowania naszych własnych decyzji. A jednak, jest to też najbardziej podstawowa zasada, której przestrzegania Bóg wymaga od nas, abyśmy otrzymali Jego błogosławieństwo w życiu.

Sporo czasu zajęło mi przyswojenie sobie tej zasady. Niemniej, dziś mogę wam powiedzieć, że nigdy już nie podjąłbym ważniejszej decyzji bez porady innych, którzy są blisko mnie. W pędzie za niezależnością, straciliśmy w naszej kulturze wzajemną odpowiedzialność. Zbyt często przychodziło mi doświadczać twardej rzeczywistości podjętych decyzji, za którymi nie stał Bóg. Chodzenie w posłuszeństwie jest jedyną rzeczywistą wolnością w Chrystusie.

продвижение

TGIF_06.02.07 Czarna dziura

Today God Is First

Logo_TGIF2

 „…Wystarczy ci łaski mojej …” 2 Kor. 12:9 (BW-P)

Jeśli masz więcej niż 35 lat to możesz sobie przypomnieć czasy programu kosmicznego. Ja pamiętam pierwszy lot kosmiczny Johna Glenna. Jednym z najbardziej ekscytujących i pełnych napięcia momentów jego powrotu na ziemię było ponowne wejście w atmosferę. Przypomina mi się rysunek pokazywany w telewizji rozgrzanej powierzchni kapsuły, która, aby uniknąć całkowitego zniszczenia, musiała wytrzymać ogromnie wysoką temperaturę. Następowała też krótka chwila całkowitego braku kontaktu z centralą kontroli lotu. Znajdował się wtedy w „czarnej dziurze”. Panowało wtedy wielkie napięcie: przejdzie to czy też pojazd kosmiczny spali się w atmosferze. Te kilka minut ciszy wydawało się być wiecznością, po czym z kontroli lotów odezwał się krzyk radości, gdy ponownie ustabilizował się kontakt – to był czas radości.

Czy kiedykolwiek przeżywałeś taki czas przebywania w duchowej czarnej dziurze swego życia? Ja tak. Presja była nie do uniesienia, żadnego poczucia Bożej obecności, żadnego poczucia, że cokolwiek się wokół mnie dzieje. Bóg był równie daleko jak człowiek na księżycu – przynajmniej z mojej perspektywy.

Myślę, że każdy chrześcijanin, który jest powołany do tego, aby
wywrzeć znaczący wpływ na ten świat, doświadcza takiego czasu. To jest ten czas, gdy kwestionujemy realność Boga, miłość Bożą i Jego osobistą troskę o nas, a Pan demonstruje nam, że On był z nami przez cały czas. To są „doświadczenia wiary”, którymi Bóg dotyka tych, którzy zostali wezwani do wyższego poziomu społeczności z Nim. Te okresy są konieczne po to, aby było wiadome, że mamy „płaszcz termiczny”, który wytrzyma niewiarygodne temperatury, powstający, gdy idzie się za Panem z całego serca – serca, które jest radykalne w pełnym oddaniu postępowanie Jego drogami. Elizeusz miał tego ducha. Zabił swoje 12 wołów i spalił je na uprzęży i sprzęcie do orki, aby nie było możliwości powrotu, gdyby Bóg nie przeszedł (p. 1 Król. 19:21 z wersji angielskiej nie wynika tak jak z polskich tłumaczeń, że była to „para wołów”).

Apostoł Paweł prosił Boga, aby usunął to gorąco z jego życia, lecz Boża odpowiedź nie była tym, co chciał usłyszeć. Lecz Pan powiedział do mnie: Wystarczy [wystarcza przeciw wszelkiej złości i pozwala na to, aby twoje serce znosiło trudności godnie] ci łaski mojej (moja przychylność, moja dobroć i miłosierdzie). Moc bowiem doskonali się (wypełnia i uzupełnia) w słabości [twojej]. Najchętniej więc będę się chełpił z moich słabości, aby spoczęła [tak, rozbiła nad tobą i zamieszkała] na mnie moc Chrystusa. (2 Kor. 12:9 AMP – rozszerzone tłumaczenie, z j.ang.)

Jak się ma twój płaszcze termiczny dziś? Czy zniesie gorąco, które będzie chciał spalić wszystko w twoim życiu, co nie jest oparte na Nim? Chrystus powiedział: „wystarczy ci łaski mojej”.Czy rzeczywiście tak jest w twoim życiu? Nie Jego łaska będzie dziś twoim płaszczem.

aracer

TGIF_05.02.07 Zrozumieć swój dar

Today God Is First

Logo_TGIF2

A co do darów duchowych to nie chcę, abyści byli ignorantami 1 Kor. 12:1 (w wersji ang.)

12 rozdział 1 Listu do Koryntian i 12 rozdział Listu do Rzymian zawiera nauczanie ap. Pawła na temat roli duchowych darów w kościele. Porównuje te dary do ludzkiego ciała, mówiąc nam, że każdy z tych osobistych darów pomaga całemu Ciału. Ta zasada
jest niezwykle ważna i każdy powinien się jej nauczyć. Muszę powiedzieć, że nauczyłem się tego w odniesieniu do mojego własnego daru w czasie bardzo twardej lekcji.

„Bóg nigdy nie będzie do ciebie mówił tak mocno, jak do innych”. – powiedział mi kiedyś mój mentor.

„Ależ o co chodzi?” – spierałem się z nim.

„Twój duchowy dar zarządzania/prowadzenia jest jednym z najbardziej niebezpiecznych darów w całym Ciele Chrystusa. Jest tak dlatego, że jesteś w stanie dostrzec duży obraz lepiej niż ktokolwiek inny i jesteś człowiekiem tak nastawionym na wykonywanie zadań, że będziesz ścierał ludzi na proch, aby wykonać swój projekt,
ponieważ myślisz, że widzisz to tak wyraźnie. To dlatego twoim najlepszym przyjacielem będzie ten, kto będzie obdarowany proroczym darem rozeznania czy wielki obraz, który widzisz jest rzeczywiście drogą, po której kieruje cię Bóg. Jest to ten dar, który może być lepszy od wszystkich pozostałych – w końcu jest to opinia kogoś, kto ten dar posiada”.

O, jakże ciężka była droga nauczanie się tej lekcji! Tak bardzo miał racje. Było wiele grup przywódczych w kościołach zniszczonych przez osobę z darem zarządzania. W czasie moich lat pracy jako właściciela agencji, dostrzegałem to jak bardzo stresowałem mój zespól ludzi, z powodu ogromnego ciężaru jaki kładłem na nich licznymi projektami. Dla mnie było to tak łatwe, ponieważ im większą ilością piłek żonglowałem tym lepiej się czułem. Nie byłem świadomy tego, jak moja wielozadaniowa osobowość wpływała na tych wokół mnie.

Dziś utrzymuje pewne szczególne więzi ze wstawiennikami i proroczymi ludźmi, na których polegam w dziedzinie potwierdzenia kierunku działania. Nauczyłem się tego, że ich duchowy dar rozeznawania ma ogromną wartość w określaniu strategicznego kierunku. Nauczyłem się tego, że Bóg umieścił w każdym jakiś duchowy dar, którego celem jest lepsze funkcjonowanie Ciała Chrystusa, zgodne z Jego celami. Gdy odkryjemy te duchowe dary, których Bóg udzielił wokół nas, będziemy w stanie lepiej widzieć funkcjonowanie Ciała jako rzeczywistego ciała – całkowicie uzależnionego od poszczególnych członków. Niektórzy z nas są bardziej wrażliwi na Boży głos, ponieważ Bóg obdarował nas w taki sposób. Inni są mniej wrażliwi, ponieważ Bóg chce, abyśmy byli zależni od innych w Ciele, ze względu na ich dary. Zobacz kogo Bóg umieścił wokół ciebie i odkryj nowy wymiar duchowej skuteczności.

продвижение сайта поисковики

Dlaczego współczesna kultura młodzieżowa oszalała?

 

Kupelian David

Oryginał:
http://www.worldnetdaily.com/news/article.asp?ARTICLE_ID=36599

16 stycznia 2004

Uwaga wydawcy:jest to druga i ostatnia część raportu na temat współczesnej kultury młodzieżowej napisana przez wice-prezesa WND David’a Kupelian. W części pierwszej ujawniony zostały cyniczny i bezduszny marketing psucia młodzieży na kształt „pokolenia MTV” przez Viacom, Diseny, AOL/Time Warner i inne potężne firmy. Część druga zabiera czytelnika na wycieczkę po psychologicznym a nawet duchowym spustoszeniu jakie jest wywierane na dzisiejszej młodzieży oraz wskazuje sposoby wyjścia z tego. Część tego materiału jest szokująca i może nie być właściwa do czytania dla dzieci, zalecane jest więc rodzicielskie rozeznanie.

– – – – – – – – – – – – – – – – – –

Czy pamiętacie klasyczne biblijne filmy z lat 50-tych, pokazujące Sodomę i Gomorę? Pijani mężczyźni z licznymi kolczykami w ciele, w jasno czerwonych ciuchach, z rozwiązłymi kobietami pod pachami, swawolących w orgiastycznych zabawach z irytującą muzyką podobną do brzęczenia moskitów? Może z jakąś kością wbitą przez nos? Hollywood zatroszczył się o opis tych zgubionych dusz w najbardziej rozpustny i beznadziejny sposób – aby usprawiedliwić nadchodzące zniszczenie ogniem i siarką jako karę za ich ogromną grzeszność. I wiecie co? Te Hoolywoodzkie obrazy nawet wstępnie nie uchwyciły szokującej rzeczywistości tego, co obecnie dzieje się w amerykańskiej kulturze – chodzi mi o to, że nawet nie zbliżyły się do tego.

Przede wszystkim, chodzi o seks. Po prostu wydaje się, że nie ma już więcej żadnych granic czy tabu w tej dziedzinie. Wszystko jest dostępne – od heteroseksualizmu do: homoseksualizmu, bitrans-, poli- i cokolwiek-jeszcze-zechcesz seksualnych przeżyć. Seks stał się wszechobecnym, tanim i nie mającym znaczenia wyścigiem do zawsze silniejszego dreszczyku. Jak żartuje dr Laura Schlessinger chłopaki już nie muszą okłamywać dziewcząt, udając, że je lubią, nie muszą zabierać je na obiad, aby zaangażować się seksualnie – wystarczy, że się pojawią.

Co więcej, wraz z ewolucją internetowej pornografii, każdy rodzaj erotycznych doświadczeń literalnie został wepchnięty, wbrew ich woli, przed nosy milionów amerykanów, którzy codziennie odkrywają, że ich skrzynki poczty elektronicznej przepełnione są hard-korowymi obrazkami erotycznymi. Stąd ostanie alarmujące wołanie dobrze znanego ewangelisty Chuck’a Swindoll, który rozpacza nad tym, że jeden na dwóch członków kościoła w Ameryce jest związany internetową pornografią.

A co z nakłuwaniem ciała? Czy nastąpił jakiś postęp od tradycyjnych kolczyków w uszach kobiet do kolczyków w uszach mężczyzn (żarliwie ujawniających swoją „kobiecą stronę”, co w latach 60-tych sprzedała im kulturalna rewolucja), do licznych kolczyków zarówno mężczyzn jak i kobiet w dosłownie każdej części ciała – na języku, nosie, brwiach, policzkach, wargach, pępku, piersiach, genitaliach – rzeczy, o których wolałbyś tak na prawdę nie wiedzieć.

Taki sam postęp ku skrajności nastąpił w dziedzinie tatuaży. Ale po co zatrzymywać się przy „konwencjonalnym” piercingu i tatuażu? Rytualne nacinanie i implanty 3D-art są znakomite. Tak więc są paciorki na genitalia, naciąganie i wycinanie, implanty transdermalne, implanty na mosznie, sztuka na zębach i rzeźba twarzowa.

A co z nacięciami? Piętnowanie? Amputacjami? Tak, naprawdę – amputacjami. Niektórzy ludzi odkryli, że takie działania jest rzeczywiście „odpalające”. Nie ma żadnych granic – niższych ograniczeń. Cokolwiek jesteś w stanie sobie wyobrazić, nawet na ułamek sekundy w najmroczniejszej pogoni twego umysłu, wiedz, że ktoś już to rzeczywiście robi, chwali to, pociąga ku temu innych przez internet.

Najdziwniejsze w tym wszystkim jest to, że wszelkie zachowania, wszelkie wierzenia – bez względu na to w jak oczywisty sposób oszalałe – są racjonalizowane tak, aby brzmiały sensownie, a nawet duchowo. Sam satanizm, a szczególnie różne jego odmiany, czci Lucyfera (dosłownie „Anioła Światłości”) można tak obrobić, aby brzmiało to jak oświecenie – oczywiście, wyłącznie w przewrotny sposób. Lecz jeśli jesteś wystarczająco zamieszany, buntowniczy i pełen gniewu – jeśli zostałeś tak ustawiony przez okrucieństwo czy hipokryzję (lub oba naraz), aby sprzeciwiać się wszystkiemu co „dobre” – wtedy to co zabronione, staje się tajemniczo atrakcyjne.

Przyjrzymy się jednemu z tych dziwacznych zachowań. Co z . . . wieszaniem się za swoją skórę na hakach? Jest to nazywane „zawieszaniem”. W każdym innym kontekście było by to traktowane literalnie jako makabryczna tortura, lecz dla wielu ludzi, którzy często robią „zawieszana imprezy” (suspension parties), to jest duchowe przeżycie. Zastanów się uważnie nad tym, co strona „Body Modification Ezine” (www.bmezine.com) – premierowa strona o modyfikacji ciała – mówi na temat „zwieszania”

 

Jakie zawieszanie?

Akt zawieszenia to powieszenie ludzkiego ciała na hakach (lub częściowo na nich) wbitych w skórę w różnych miejscach na ciele. Dlaczego ktokolwiek miałby chcieć robić takie zawieszanie? Jest wiele różnych powodów, od czystego pędu za adrenaliną czy endorfiną, po łamanie swego strachu, do prób osiągnięcia nowego poziomu duchowej świadomości i wszystko innego pośrodku. Generalnie, ludzie zawieszają się, aby zdobyć pewnego rodzaju „doświadczenie”. Niektórzy szukają możliwości odkrycia głębszego poczucia siebie i rzucenia wyzwania zdeterminowanemu wcześniej systemowi wierzeń, które mogą nie być prawdziwe. Niektórzy szukają rytualnego przejścia czy duchowego zdarzenia, aby uwolnić się od strachu przed chorobą, czy utratą zdrowia. Inni chcą zyskać pełną kontrolę nad swoim ciałem, czy udowodnić sobie samym, że są czymś więcej niż tylko ciałem, albo że nie są swoimi ciałami wcale. Inni po prostu starają się badać nieznane.

Wielu ludzi wierzy, że wiedza o tym, jak żyje się wewnątrz swego ciała i jak ciało adaptuje się do stresu – przechodzi przez niego – pozwala poddać się życiu i zbadać nowe obszary możliwości.

Na Boga – „kontrola nad swoim ciałem”, „odkrycie głębszego sensu siebie”, „pokonanie swego strachu”, „próba zdobycia nowego poziomu duchowej świadomości”. Co może być w tym złego?

No, a co powiecie nad rozcinaniem języka – dosłownie doprowadzenie się do wyglądu ludzkiej jaszczurki – jak może to być pozytywnym, duchowym doświadczeniem?
„Język – wyjaśnia strona BME – jest jednym z najbardziej unerwionych struktur w twoim ciele. Mamy niewiarygodnie precyzyjną kontrolą nad nim i odbieramy całe mnóstwo sygnałów przez niego. Jeśli w sposób radykalny zmienisz jego strukturę i uwolnisz siebie od fizycznych ograniczeń, jakie nakłada na ciebie biologia, to u niektórych ludzi wywołuje to ogromne uwolnienie ku duchowej rzeczywistości”.

Oto jeszcze jedno doświadczenie i założę się, że nie zdawałeś sobie sprawy jak bardzo budujące – łapanie AIDS.

No, nie słyszałeś jeszcze o „bug-chasing” (polowanie na robala)? Rolling Stone zrobili ogromny wyłom ukazując w lutym ten nowy podziemny ruch. Po prostu „bug-chasing” to ludzie, dla których zarażenie się wirusem AIDS jest skrajnym erotycznym doświadczeniem. Dobrze usłyszałeś: głównym celem ich życia jest aktywne poszukiwanie seksualnych przygód, które spowodują ich zarażenie HIV.

Reporter Gregory A. Freeman wyjaśnia ten fenomen, skupiając się na bug-chaser” (łowcy robala) o imieniu Carlos:

„Carlos jest częścią zawiłego podziemnego świata, który wykiełkował i jest wiedziony niemal całkowicie przez internet, gdzie mężczyzna, który chce być zarażony HIV zbiera się z tymi, którzy będą chcieli go zarazić. Mężczyźni, którzy chcą wirusa nazywani są „bug chasers”, a ci, którzy chcą za darmo przekazać im wirusa nazywani są „gift givers” (dawcami daru). Podczas, gdy cała reszta świata walczy z epidemią AIDS i większość ludzi boi się zarażenia HIV, ta subkultura celebruje owego wirusa i erotyzuje go.

Zarażona HIV sperma jest traktowana jak płynne złoto. Carlos ścigał robala przez ponad rok w świecie imprezowni, gdzie wszelkie konwencje dotyczące HIV są wywrócone do góry nogami. Wirus nie jest straszliwy i przerażający, lecz piękny i seksowny – przekazywany w taki sposób, który daje największe prawdopodobieństwo zarażenia. W tym świecie mężczyzna z HIV jest najbardziej pożądany, a „łowca robala” zrobi wszystko, aby dostać wirusa – aby „oberwać”, być „hodowcą” czy zostać „wprowadzonym do braterstwa”.

 

Co rzeczywiście motywuje Carlosa i jego kolegów ścigających robala?

„Dla Carlosa ściganie robala to przede wszystkim podniecenie czymś, co wszyscy uważają za zwariowane i złe. Utrzymywanie tej części swego życia w tajemnicy jest częścią „włączania się” Carlosa (to nie jest jego prawdziwe imię). Ten zakazany aspekt zarażenia HIV jest ogromnie ekscytujący dla niego, tak bardzo, że teraz szuka erotycznych przygód wyłącznie z mężczyznami zarażonymi HIV. 'To coś, czego nikt oprócz mnie nie wie. – mówi Carlos. – To moje, to mój mały, brudny sekret'”. Dobrowolne zarażanie siebie – wyjaśnia Freeman – jest „skrajnym taboo, najbardziej skrajnym seksualnym aktem na tej planecie i ma silny erotyczny urok, dla tych mężczyzn, którzy spróbowali już wszystkiego innego”.

Nie ma wątpliwości: To, co zakazane jest bardzo atrakcyjne. Jak przyznała gwiazda popu Britney Spears w ostatnim wywiadzie: „Kiedy ktoś mówi mi, żebym czegoś nie robiła, to właśnie to robię, to jest właśnie moja buntownicza natura”. Podobnie jest z Carolsem, dreszcz emocji wywoływany posiadaniem „małego brudnego sekretu” to bardzo powszechnie udzielane przez ludzi wyjaśnienie, dlaczego mają nakłute niektóre części ciała. Dlaczego tak wielu jest pociąganych do tego, co zakazane? Dlaczego jest to tak ekscytujące?

 

Zakochani w śmierci

Zdumiewa nas na Zachodzie, nastawiona na śmierć muzułmańska kultura dżihadu, która w pewnych dziedzinach, szczególnie wśród Palestyńczyków, stała się kulturą dominującą, kulturą śmierci. Wstrząsamy smutno głową, gdy zastanawiamy się nad dziećmi dorastającymi w pragnieniu, ponad wszystko inne szahad’y – dosłownie męczeństwa – co oznacza dla niech wysadzenie się w powietrze i zabicie tak wielu Żydów jak tylko możliwe, sądzących, że idą do nieba.

Ci młodzi ludzie, porwani przez napędzaną nienawiścią islamską kampanię marketingową globalnego dżihadu, potrafią spojrzeć ci prosto w oczy i wyrazić z głęboką pasją swoje przekonanie, że popełnienie masowego morderstwa otwiera mistyczne drzwi o wiecznego życia. W podobny sposób ścigający robala mężczyźni, szukający AIDS, ludzie wieszający się pod sufitem z haki wbite w mięso, ci którzy literalnie rozcinają sobie języki na dwoje – a nawet na znacznie bardziej subtelnym poziomie, „zwykli” ludzie ogarnięci obsesją założenia następnego kolczyka czy nałożenia nowego tatuażu – również czują to, że poruszają się, nie w kierunku śmierci, lecz w kierunku życia, większej duchowości i bardziej unikalnego i autentycznego zrozumienia siebie. W jakiś sposób rytualny ból i okaleczenie, a w skrajnych przypadkach śmierć, usuwa z ich świadomości wewnętrzny konflikt i zastępuje go iluzją wolności i indywidualizmu.

Oto w jaki sposób psychoterapeuta Steven Levenkron, autor bestsellerowych książek i jeden z krajowych najbardziej znanych ekspertów w dziedzinie anoreksji i innych chorób związanych z emocjami człowieka, wyjaśnia w swej książce: „Nacinanie: Zrozumienie i pokonania samookaleczenia”: „Ktoś, kto się sam okalecza to osoba, które odkryła, że fizyczny ból jest lekarstwem na ból emocjonalny”.

Po latach prowadzenia poradnictwa wśród pacjentów, głównie młodych kobiet, które celowo nacinały swoje ciała scyzorykami, nożami, aby uzyskać uwolnienie od emocjonalnego konfliktu, Leverkron dochodzi do wniosku:

„Ludzie dokonujący samookaleczenia mają wiele licznych powodów do takiego postępowania i są dręczeni przez duże spektrum różnych uczuć. Niemniej, systematycznie spotykałem dwie cechy charakterystyczne wśród nich:

1. Uczucie umysłowej dezintegracji, niezdolność do myślenia. 2. Gniew, który nie może zostać wyrażony czy nawet świadomie postrzegany, wobec jakiejś ważnej postaci (czy wielu), zazwyczaj rodzica. Przeżywanie jednego lub obu powyższych uczuć jest nie do zniesienia i musi zostać, jak przekazują, „rozładowane” w jakiś natychmiastowy sposób. Fizyczny ból i widok własnej krwi staje się rozwiązaniem, ze względu na silniejszą naturę tych uczuć. Zazwyczaj pierwszy incydent zaczyna się przy silnych uczuciach złości, gniewu czy paniki. Jeśli uczucie nie jest zbyt intensywne to rzucanie przedmiotami, łamanie ich czy uderzenie czegoś może taką osobę uspokoić. To wtedy, gdy człowiek zostaje tak przytłoczony, że żaden z tych „środków” nie pomaga, możemy zaobserwować jak wbijają pięść w ścianę, czy przez okno, tłuką głową o ścianę czy ostatecznie używają jakiejś broni przeciwko sobie.

Ktoś, kto natknie się na samookaleczenie w taki sposób i odkrywa, że przynosi to ulgę w którymś z powyższych rodzajów bólu, będzie kierował się w tą stronę w przyszłości. Ludzie, którzy potrzebują tego rodzaju rozwiązań to osoby nie potrafiące usunąć żalu wobec innych, bojące się dyskutować, artykułować swojego gniewu. Dokonujący samookaleczenia wstydzi się swojego psychicznego bólu, który przeżywa i nie ma odpowiedniego języka, aby opisać to innym. Bez względu na to w jaki sposób do tego dochodzi, okaleczający się człowiek odkrywa, że fizyczny ból może leczyć ból emocjonalny. Gdy ktoś atakuje swoje ciało przy pomocy narzędzia raniącego je, lub często jeszcze gorzej, znaczy to, że nie potrafi stosować żadnych innych środków radzenia sobie ze swoim psychicznym cierpieniem i chaosem, który zrodził się z niemożliwych do opanowania uczuć”.

Pomimo, że Levernkron opisuje psychiatryczny syndrom gnębiący młode dziewczyny, które nacinają sobie ciało w rytualnych obrzędach, aby uwolnić wewnętrzny ból, bardzo wiele z tej dynamiki funkcjonuje w pewnym stopniu u ludzi, znajdujących pocieszenie i tożsamość w bólu i zniechęceniu. Oto jak, na przykład, młoda kobieta wyjaśnia na stronie BME nakłucie swego języka:

Uwielbiam piercing i chce go sobie robić, lecz chłopak, którym się interesuję nie pochwala tego. Byłam więc niechętna przez pewien czas, nie chcąc zaczynać związku i mieć piercing w takim miejscu, że wpływało by to na nasze fizyczną aktywność. W końcu okazało się, że gnojek przespał się z moją najlepszą przyjaciółką i wiedziałam, że nowy piercing musi się pojawić. Niesamowite, lecz nowy piercing pomógł mi skupić się na psychicznym bólu, po czym rozładować go przez fizyczny ból, a jeszcze do tego pozostał ładnie wyglądający kawałek biżuterii!.

Innymi słowy, jej gniew został stłumiony, co najmniej chwilowo, przez piercing na jej ciele.

Piercing (przekłuwanie) zasłony

Gdyż bój toczymy nie z krwią i z ciałem, lecz z nadziemskimi władzami, ze zwierzchnościami, z władcami tego świata ciemności, ze złymi duchami w okręgach niebieskich.

Ef. 6:12

Wcześniej, w niniejszym badaniu kultury młodzieżowej „przekłuliśmy” korporacyjną zasłonę, odkrywając haniebną marketingową rzeczywistość, stojącą za współczesną kulturą młodzieży. Przejdźmy dalej tą drogą i przekłujmy duchową zasłonę.

Historia pełna jest czasów i miejsc, gdy coś – nazwij to duchem, jeśli chcesz – przewiewa jakąś szczególną grupę społeczną. To coś jest przyciągane, jakby do próżni, do grup, które zgubiły swoją drogę i przylgnęły do głosu zwodniczych liderów i filozofii. W XX wieku wrogi duch przelał się przez Niemcy, w imię postępu prowadząc do niewysłowionych zbrodni popełnionych przeciwko milionom Żydów i innych „niepożądanych”. W późnych latach ’70-tych demoniczny duch marksistowskiego „oczyszczania” przelał się przez Kambodżę jak wściekły błędny ogień, powodując brutalną śmierć być może nawet 2 milionów ludzi. A dziś, widzimy jak na świecie maniakalnie rozlewa się samobójczy kult, który przyciąga dosłownie miliony muzułman.

Lecz to zjawisko jest oczywiste nie tylko w ludobójczym szale. Kontr kulturalna „rewolucja” lat 60-tych była dla wielu duchowym zjawiskiem z głębokimi reperkusjami dla współczesnego świata. Podobnie ruch New Age, zaabsorbowanie „channelingiem” i UFO, oraz inne podobne ruchy mają osobliwie duchowy, religijny wymiar, który nie może być ignorowany.

Zaprawdę, masowy konformizm, prowadzący nawet do dziwacznych wierzeń może być wyjaśniony w jakiś sposób przez czystą presje wywieraną przez rówieśników, lecz jest w tym coś więcej. To jest coś więcej niż pokrewieństwo z masową hipnozą, gdy ogromne ilości ludzi w podobny sposób adoptują takie same dziwaczne postawy, wierzenia i praktyki. W takich przypadkach duchowe „opanowanie” połeczności, ludzi przygotowanych do takiej idącej ku dołowi transformacji przez ich grzech i bunt przeciwko Bogu, jest oczywiste wszędzie w historii.

A teraz spójrzmy, to już tylko moja wyobraźnia, czy jest coś we współczesnej celebracji piercingu, tatuażu ciała i wolności seksualnej, które przesiąkają naszą kulturę, co literalnie wywołuje ducha Sodomy i Gomory? Wygląda na to, że buntowniczy duch rozpusty, pogańskich cywilizacji z przeszłości został wylany (śmiem powiedzieć „skanalizowany”? – 'channeled’) przez współczesną kulturę pop.

„No, bez przesady – możesz mówić – nie zgadzając się. Po prostu adorują ludzkie ciało, aby było jeszcze piękniejsze i unikalne. Niech się bawią. Komu oni szkodzą?” Takie słodkie wymówki z łatwością obfitują wśród nas, jak też z pewnością było w Sodomie i Gomorze czy innych zboczonych społecznościach.

Faktem jest, że to co w dzisiejszym świecie wynurzyło się „z otchłani” przypomina wiecznie młodego ducha wyzywającego pogaństwa, ducha zamieszkującego teraz w milionach ludzi „karmionego” traumą (narkotyki, zakazany seks, kaleczenie ciała, itd.) pochodzącą z bólu ich własnej świadomości – co oznacza, uwolnionych od Boga i boskich praw wypisanych głęboko w sercu każdego. Dlaczego? Z tego samego powodu, co zawsze: aby mogli stać się bogami dla samych siebie i tworzyć swoje własne reguły.

Oczywiście, w bardzo realnym sensie są również ofiarami – zostali w to wszystko wplątani. Ponieważ to nie tylko współczesna popkultura – ze swym zdumiewającym zamieszaniem płci ku perwersji i potężnymi muzycznymi środkami wyrazu – stała się w sposób bezprecedensowe w historii toksyczna, ale też większość rodziców nie ochroniła swoich dzieci przed tym.

W poprzednich erach, jeśli rodzicie byli niedoskonali czy nawet zepsuci, ich dzieci ciągle miały rozsądną szansę na „zdrowe dorastanie”, ponieważ pozostała część społeczności w mniejszym lub większym stopniu odzwierciedlała judo-chrześcijańskie wartości. Młodzież mogła przywiązać się do nauczyciela, sługi, mentora czy organizacji, które prowadziły w tym samym zdrowym kierunku i dawały stabilizację. Lecz dziś, z powodu niemal wszechobecnego zepsucia „na zewnątrz”, jeśli rodzice nie prowadzili i nie chronili właściwie swoich dzieci, to one zostały pochłonięte przez molestującego dzieci potwora, którego my zwiemy kulturą.

O co mi chodzi? Po prostu o to: całe twoje życie, które jest prowadzone z dala od prawdziwej prawości – nie doskonałości, rozumiesz, lecz szczerego, cierpliwego starania się o to, aby zawsze robić to co prawe – doprowadzi twoje dzieci do tego szaleństwa. Oto w jaki sposób się to szaleństwo objawia: dzieci zasługują i rozpaczliwie potrzebują stanowczości, cierpliwości, uczciwości, granic, dobroci, wglądu; dobrego i nieobłudnego przykładu. Innymi słowy, potrzebują prawdziwej rodzicielskiej miłości i prowadzenia. Jeśli tego nie otrzymają, czują się urażeni. Nawet jeśli tego nie widzisz, nawet jeśli one tego nie widzą i odrzucają, to będą gniewać się na ciebie o to, że nie otrzymały prawdziwej miłości.

A ta uraza – która staje się stłumionym gniewem – jest destrukcyjnym, nieprzewidywalnym, radioaktywnym i obcym elementem ich charakteru, który przekształca się w każdego rodzaju problem, kompleks i wszelkie możliwe do wyobrażenia zło. Powoduje, że dzieci czują się przymuszone do buntu przeciwko tobie i wszelkim autorytetom z zemsty za to, że zawiodłeś ich. A to prowadzi do wszystkiego co zakazane – od seksu, do narkotyków, ćwiekowania języka, do jeszcze gorszych rzeczy – które wydają się atrakcyjną drogą do osobistej wolności. Racjonalizacja i filozofie, z których kiedyś naśmiewaliby się, teraz mają dla nich sens. Praktyki, których unikaliby w bardziej niewinnych czasach, teraz nie tylko chwytają, lecz celebrują. To wszystko dzieje się poniżej poziomu świadomości.

Dzisiejszy bunt młodzieży jest skierowany nie tylko przeciwko rodzicom, którzy zawiedli, lecz przeciwko całemu dorosłemu społeczeństwu – przeciwko dzieciom kulturalnej rewolucji lat 60-tych, które dorosły, aby stać się ich rodzicami. Niestety, wielu z nas nigdy nie strząsnęło z siebie skutków narodowej traumy, która zrodziła „seks, narkotyki i rock’n’roll”, kontrkulturę młodzieży, lewicowy ruch nienawiści do Ameryki, ruch wyzwolenia kobiet i, oczywiście, pustoszącej wszystko seksualnej rewolucji.

Tak więc, dorośliśmy po to, aby wybrać naszego własnego – straumatyzowanego, amoralnie socjopatycznego baby-boomer (dziecko rewolucji lat ’60-tych – przyp.tłum.) zwanego Bill Clinton. (Jego żona i wspólnik w przestępstwie, Hillary, jest najbardziej popularnym Demokratą we współczesnym życiu publicznym Ameryki i jest dobrym kandydatem na prezydenta). Jeśli uważasz, że eskapada Bill’a Clinton’a z Moniką – opisana przez media jak Super Bowl ( finałowa rozgrywka o mistrzostwo amerykańskiej zawodowej ligi National Football League) – nie ma nic wspólnego wybuchem seksualnej swobody w szkołach średnich w całej Ameryce, to otwórz swoje oczy. My, rodzice tego pokolenia, wraz ze zdegradowanymi mediami rozrywkowymi, krzywymi dziennikami, kłamiącymi politykami, rządowym systemem szkolnym wypranym z mózgu i całą resztą społecznych, kiedyś wielkich instytucji, których degradacje tolerowaliśmy, jesteśmy odpowiedzialni.

Nic dziwnego, że nasze dzieci są buntownicze a dzisiejsza szalona kultura Sodomy i Gomory, do której dopuściliśmy, a w wielu dziedzinach sami stworzyliśmy, stoi na rogach oczekując na nich z otwartymi ramionami.

 

Droga wyjścia

Współczesna kultura jest tak trująca, że waszą jedną nadzieją jest dosłownie stworzyć kulturę (lub włączyć się w) całkowicie inną – subkulturę. Podobnie jak na przykład, dzisiejsza kultura homoseksualistów, która niegdyś była ponurą subkulturą czyhającą w publicznych toaletach i podniszczonych klubach, teraz stała się wyszukaną kulturą „pięknych ludzi” i Hollywood, tak też musi być z twoją prawdziwą amerykańską kulturą; jeśli w ogóle ma wrócić, musi zacząć się jako podkultura. W tej sytuacji najlepszym ratunkiem jaki znam, jest uczenie dzieci w domu i sieciowa współpraca myślących podobnie rodziców na danym obszarze. Zaufajcie mi, to już się dzieje, nie wymyślamy koła. Sport, muzyka, pantomima, skauci, 4-H (rodzaj młodzieżowego wolontariatu – przyp.tłum.) i wszelka nadprogramowa działalność jaką chcesz, wszystko to jest również dostępne w ramach nauczania dzieci w domach (Homeschooling). Ty dosłownie decydujesz i wybierasz tą „kulturę”, w której twoje dzieci dorastają i możesz aktywnie uczestniczyć w jej tworzeniu. Wierzę, że dziś homeschooling reprezentuje jedną z najważniejszych i najbardziej obiecujących dróg do prawdziwego odrodzenia amerykańskiej Judeo-chrześcijańskiej kultury. W rodzinach, w których dzieci są wychowywane z prawdziwym zrozumieniem i mądrością, są chronione przed szaleństwem popularnej kultury, aż do czasu, gdy są wystarczająco dorosłe i silne w swoich przekonaniach, aby wyjść na świat i kopnąć go w tyłek w imię prawości – prawdziwa Ameryka teraz odradza się. Niech wzrasta.

 

A co z tymi dziećmi, które już zostały złapane przez młodzieżową subkulturę? Czy jest już z późno?

Nie, nie jest za późno, lecz może być nieco trudniej i zająć więcej czasu. Znacznie łatwiej jest zostać zepsutym, niż się z tego oczyścić. Wiedz o tym, że: jest coś niemal magicznie uwalniającego w wyznaniu. Szczere wyznanie przez rodzica swoich błędów, zaniedbań, niepowodzeń, egoizmu, ślepoty, żalu i skruchy przed swoim błądzącym potomstwem jest duchowym przeżyciem dla obu stron. Oczywiście, gdy młodzieniec został „nawrócony” na nową lojalność i wierzenia, utrzymywane przez nieświadomy gniew i bunt (i być może pragnienie zemsty), może nie zechcieć od razu stanąć po twojej stronie. Niemniej przez prawdziwą pokutę ze swojej winy za ich problem, otwarte i szczere wyznanie tego – i od tego momentu bycie takim rodzicem jaki zawsze powinno się być – dajesz mu najlepszą ze wszystkich możliwych szansę na przebaczenie tobie i znalezienie ratunku dla siebie.

Nawet jeśli nie od razu zbliży się, lub zajmie to sporo czasu, twoje szczere zbadanie siebie i wyznanie jako rodzica uwolni go od twojej winy i przeszłych grzechów. Ponad tym wszystkim, potrzebujemy wiary, że z Bogiem, wszystko jest możliwe.

 

Podążając za wyższym prawem. . .

„Skaut jest wierny, . . . lojalny . . . pomocny . . .przyjacielski . . .odważny . . . dobry”.Gdy stoję i patrzę na mojego 12 letniego syna Jozue i 24 innych chłopaków Skautów (p. Część pierwsza „Jak sprzedaje się seks dzieciom”) recytujących wspólnie Prawo Skauta, wiem, co widzę. Te dzieciaki – w rzeczywistości młodzi mężczyźni – ich ognisty grzmot niewiarygodnej wybuchowej mieszaniny młodzieżowej energii, figlarność, inteligencja, testosteron, oddanie wyższym normom, naprawdę są przyszłością Ameryki. Jestem wdzięczny za to, że co najmniej kilka instytucji w dzisiejszym świecie wywiera pozytywny wpływ na dzieci. Zdumiewa mnie ogromy pociąg jaki skautowska etyka ma dla nich. Wiąże ich niskie impulsy, obszywa je dookoła i odwołuje się do „lepszych aniołów” ich natury. Teraz cytują przysięgę Skautów: „Na mój honor, zrobię wszystko, co mogę, aby wykonywać moje obowiązki wobec Boga i mojego Kraju, aby być posłusznym Skautowskiemu Prawu, aby zawsze pomagać ludziom, utrzymywać tężyznę fizyczną, umysłową i moralny kręgosłup”. Oczywiście, ci skauci, jak i inne dobre instytucje takie jak nasz kościół, a nawet samo małżeństwo – są niemiłosiernie rozszarpywane na zewnątrz przez bezdusznych aktywistów. Są też rozrywane czasami od wewnątrz – przez chwilowych zepsutych „liderów”, których krańcowym celem jest molestowanie dzieci. Również nawet wśród skautów dzieci wnoszą odrobinę szalonej kultury do środka. Jak dotąd, przysięga, prawo skautów, dorośli przywódcy, wypróbowane programy i pozytywna presja rówieśników – to wszystko pociąga chłopców ku wyższemu powołaniu. Obyśmy wszyscy robili podobnie. Jeśli tak będzie, możemy uratować naszą bezmyślną kulturę – po jednym dziecku, jednej rodzinie. A te drobne próbki rzeczywistej amerykańskiej kultury, okruchy nieba na ziemi w domach i te domy, kościoły, grupy skautów któregoś dnia rzeczywiście, proszę Boże, złączą się razem, aby ukształtować strukturę odrodzonej amerykańskiej kultury moralności. Każdy z nas musi podjąć tą samotną wysoką drogę, w przeciwnym wypadku handlarze złego poprowadzą nas w dół do jeszcze większych ciemności i głębszych poziomów piekła na ziemi.

Przeczytaj część 1: „Jak sprzedaje się seks dzieciom„.

aracer.mobi

TGIF_04.02.07 Kosztowne posłuszeństwo

Today God Is First

Logo_TGIF2

Wszak od tej chwili, gdy poszedłem do Faraona, aby mówić iw imieniu twoim, gorzej postępuje z tym ludem, Ty zaś nie wyratowałeś ludu swego. II Moj. 5:23

Czy czułeś się kiedyś tak, że byłeś posłuszny Panu w czymś do czego cię powołał, a skutkiem tego była większa blokada? Tak czuł się Mojżesz. Gdy poszedł powiedzieć faraonowi, aby wypuścił lud, ponieważ Bóg tak powiedział, faraon wściekł się i kazał ludziom robić cegły nie dając im słomy. Mojżesz został za to oskarżony przez ludzi, uczył się tego, czym rzeczywiście jest posłuszeństwo w Królestwie Bożym. Widzisz, plagi jeszcze nawet nie pojawiły się w Egipcie, on sam jeszcze nie zaczął tego, do czego został powołany a narzekał na okoliczności. Miało być znacznie więcej spotkań z faraonem i wiele więcej plag z uwolnieniem jeszcze nie widocznym na horyzoncie. Dlaczego Bóg miałby powiedzieć Mojżeszowi, że zamierza uwolnić lud i nie robił tego?

Wszystko było kwestią czasu. Bóg nigdy nie powiedział, kiedy to zrobi. Po prostu stwierdził, że zrobi. W następnym rozdziale czytamy, że Mojżesz sprzeczał się z Bogiem twierdząc, że nie nadaje się do tej pracy, którą mu Bóg zlecił:

Mojżesz zaś wymawiał się przed Panem: Oto synowi izraelscy nie usłuchali mnie, jakże więc usłucha mnie faraon, zwłaszcza że jestem niewprawny w mówieniu? Wtedy odezwał się Pan do Mojżesza i Aarona i dał im rozkaz do synów izraelskich i faraona, króla egipskiego, aby pozwolił wyjść synom izraelskim z ziemi egipskiej. (II Moj. 6:12-13).

Czy nie wydaje ci się, że Bóg stracił cierpliwość?

Bóg miał konkretne powody, aby opóźniać ich wyjście. Powiedział:

I poznają Egipcjanie, że żem Ja Pan, gdy wyciągnę rękę swoją nad Egiptem i wyprowadzę synów izraelskich spośród nich. (II Moj. 7:5).

Bógnie tylko chciał, aby izraelici, lecz również Egipcjanie poznali Go. Miał to być największy pokaz Bożej mocy na ziemi.

Bóg często powoduje opóźnienia, których nie rozumiemy. Czasami wydaje się, że nasze posłuszeństwo nie jest nagradzane. Jezus powiedział, że nauczył się posłuszeństwo przez to, co wycierpiał (Hbr. 5:8). Wyobraź sobie – Jezusa muszącego nauczyć się posłuszeństwa. Co nam to dziś mówi? Czasami Boże opóźnienia są spowodowane po prostu tym, że chce większej chwały w danej sytuacji, więcej uznania, więcej podobieństwa do Chrystusa w tobie i we mnie, przez większą cierpliwość i posłuszeństwo. Nie rezygnuj, ponieważ obietnica może już się zbliżać.

раскрутка

TGIF_03.02.07 Puste żłoby

Today God Is First

Logo_TGIF2

Gdzie wołów brakuje, tam i w żłobie nic nie ma, a siła bawołów zapewnia plon obfity. Przyp 14:4 (B. W-P)

Gdy Jezus przyszedł na ten świat, wybrał na miejsce narodzin najbardziej niezwykłe miejsce – żłób. Nie było to nic więcej jak zwykła stajnia z kozłami, wołami i innym żywym inwentarzem. Jest pewna cecha charakterystyczna w takim właśnie miejscu. Jest ono wypełnione odorem i łajnem zwierząt. Wydaje się, że Bóg najlepiej działa w najbardziej nieprzyjemnych okolicznościach. Faktycznie „gdzie wołów brakuje, tam i w żłobie nic nie ma”. O co tutaj faktycznie chodzi? Wierze, że jest tutaj mowa o tym, że aby Jezus był gdzieś obecny, musimy przyjąć te rzeczy, które niosą ze sobą „nieporządek do wysprzątania”. Bóg działa wśród zamieszania w naszym życiu i z tego zamieszania pojawia się obfity plon. Tak właśnie się działo ze wszystkimi Jego bardzo przydatnymi sługami w Biblii. Bóg jest pełen paradoksów. Dlaczego życie nie może być gładkie i bez kantów? Ponieważ Bóg lubi pokazywać się w samym środku życiowego zamieszania. To właśnie doprowadza nas do żniw. Bardzo często im większe zamieszanie, tym większe żniwo.

Gdy jakieś poważne prace drogowe są podejmowane w zatłoczonym mieście, wydaje się, że jest totalny chaos. Jest to niewygodne, idzie pomału i zazwyczaj irytuje, ponieważ musimy poruszać się wolniej, niż byśmy chcieli. Jest to nieprzyjemnie, a co najczęściej widać to bałagan. Lecz gdy spojrzymy na to samo miejsce po kilku miesiącach czy latach, widzimy, że ta budowa była konieczna. Całe zamieszanie miało swój sens i tak naprawdę bardzo poprawiło życie tych, którzy z drogi mieli korzystać.

W czasie największego mojego życiowego i biznesowego zamieszania Bóg objawił mi swoja moc i siłę. To właśnie wtedy, gdy „wół” trudności wszedł do mojego żłobu, zamanifestowało się też największe żniwo. Niemniej, wtedy gdy starałem się tego „woła” usunąć i odsunąć siebie samego od odoru i zamieszania, walczyłem z największym dziełem Bożym.

Bóg pracuje w żłobach.

topod