Kiedy Hunny opuścił mnie – 12

CHWYTAJĄC ŚWIATŁO W CIEMNOŚCI
22.11.2022
Wsiąkając w ciemność smutku i poddania, uchwyciłam następny poziom światła Królestwa we mnie. To było szokiem, że ciągle całkowicie tego nie rozumiem i chwytam się. Lecz miało to związek z odkrywaniem Ojca tam, w dole, w ciemności totalnego cierpienia. Stojąc tam przede mną, w miejscu, o którym nie sądziłam, że może wejść z taką łatwością, jak to robi w światłości. Wtedy zdałam sobie sprawę z tego, że to również należy do Niego. Wszystko należy do Niego.
Tak więc, cierpimy generalnie tam, w głębi w ciemności. Niemniej okrywamy pewne ukryte zalety. Jakże cierpienie może wiązać się z czymkolwiek dobrym? Często się nad tym zastanawiałam, lecz było to zawsze prawdziwe w moim życiu. Gdy cierpię, gdy kończę podejmując krok do wewnątrz, ku wieczności. Krok, którego wydaje się nie jestem w stanie zrobić bez cierpienia. Podejrzewam, że jest tak dlatego, że mamy tak skrzywione pojęcie tego kim jest Bóg i gdzie przebywa, co nie różni się niczym od tego, kim byli ludzie od samego początku. Znajdujemy go zatem wtedy, gdy pozbędziemy się naszych ludzkich koncepcji i całkowicie poddamy się nie tylko temu, gdzie On jest i jaki chce dla nas być, lecz temu jaki rzeczywiście JEST.
Będę jednak mówić o tym personalnie, a nie jako o czymś uniwersalnym dla ludzkości, co wszyscy musimy robić. Szczególnie ze względu na to, że każdy z nas robi różne rzeczy inaczej. Nawet tą. A jednak, ironiczne,… doświadczenia pojawiają się te same.
Nie miałam pojęcia o tym, że trzymałam się tej percepcji Ojca, której nie pozbyłabym się, aby mógł Być w mojej świadomości, bardziej sobą. ZAWSZE jest więcej.

Continue reading

Święta wyobraźnia

Richard Murray
W Pierwszym Kościele czytano Pisma głównie przy pomocy krzepkiej wyobraźni dzięki czemu, widzieli Chrystusa w Starym Testamencie Chrystusa wszędzie. Skutek był taki, że skupiali się na Bożej miłości, świetle, lekkości bycia.
Niestety, wielu we współczesnym kościele dopuściło do tego, że ich wyobraźnia została wysterylizowana i nie widzą Chrystusa w Starym Testamencie nigdzie. Zamiast tego, wydaje się, że widzą wyłącznie prawo, potępienie i gniew.
Te dusze potrzebują leczenia bezpłodności, aby ożywić i przywrócić im do życia świętą wyobraźnie, aby zrodziła w nich wizjonerskie wejrzenie miłości i światłości Jezusa.

Hemingway napisał kiedyś krótkie opowiadanie składające się z sześciu wyrazów.
„Na sprzedaż: dziecięce buciki. Nigdy nie używane”.
Zwróć uwagę na to, jak szybko wyobraźnie jest pobudzana do „wtargnięcia” i wypełniania dziur w narracji, zarówno przed, w trakcie jak i po tych sześciu wyrazach. Zaczynają one żyć i pulsować w nas. W rzeczywistości stajemy się współautorami, którzy rozbudowują wyrazy w sobie i kształtują nową wersję tej historii. Oczyma naszego umysłu zaczynamy odczuwać rozpaczliwe tony i ból cierpienia aktorów tej tragicznej narracji, sama zaś historia staje się żywa poprzez dodaną głębię i znaczenia.

Continue reading

Nigdy nie zapominaj o Krzyżu i Krwi!

Daniel Pontious
W miarę jak się zbliżamy do istoty świątecznego okresu tego roku, Duch Święty obudził mnie szepcząc mi do ucha: „NIGDY NIE ZAPOMINAJ O KRZYŻU I KRWI!” Gdy to usłyszałem, Pan wlał poniższe słowa w mego Ducha.
Usługujący na całym świecie są skupieni na tym co Nadnaturalne, na obdarowaniach, powołaniach, namaszczeniach itp.; wielu całkowicie odeszło od Fundamentu, z którego to wszystko wynika.
Przesłanie Ewangelii było tak ważne dla apostoła Pawła, że gdy udawał się do kościoła w Koryncie napisał do nich (1Kor 2:2-4):
POSTANOWIŁEM BOWIEM, BĘDĄC WŚRÓD WAS, NIE ZNAĆ NICZEGO WIĘCEJ, JAK TYLKO JEZUSA CHRYSTUSA, I TO UKRZYŻOWANEGO.
Stanąłem przed wami w słabości i w bojaźni, i z wielkim drżeniem.
A mowa moja i moje głoszenie nauki nie miały nic z uwodzących przekonywaniem słów mądrości, lecz były ukazywaniem Ducha i moc
y”.

O ile cała służba Pawła stała mocna na tych fundamentalnych zasadach, wydaje się, że współcześnie wiele przekazywanych przesłań zatraciło się w krętactwie (dosł.: SHUFFLE). Wygląda na to, że ludzie bardziej są zainteresowanych popularnością, zdobywaniem sobie imienia czy nawet miejsca w programie Sid Roth’a, czy jakimś innym popularnym chrześcijańskim telewizyjnym show.
Perspektywa bycia UKRZYŻOWANYM WRAZ Z CHRYSTUSEM stała się mało atrakcyjna i nieważna, podczas gdy służby uwalniania pojawiają się nieoczekiwania na każdym miejscu, czego nigdy wcześniej nie było.
Nie zrozumcie mnie źle, zdecydowanie jest właściwe miejsce na uwolnienie, dary, powołania, namaszczenia itd., lecz nie można dopuszczać do tego, aby zastępowały Wagę Krzyża Jezusa Chrystusa, Krwi Jezusa Chrystusa czy wewnętrznej pracy Świętego Ducha Bożego.
Pośród Koryntian Paweł nie chciał przekazywać niczego poza Jezusem Chrystusem, Jego Krzyżem i Krwią, kiedy jednak przybył głosząc te rzeczy, szła za tym w niesamowitym sposób Demonstracja Ducha Świętego i Jego Mocy.
Pragnę widzieć, że Jezus Chrystus jest wynoszony zamiast człowieka i Moc Zmartwychwstania zstępującą pośród ludzi jako dowód na to, że On jest Wzbudzony z Martwych i zasiada po Prawicy Ojca, oglądać jak życie ludzkie jest Przemieniane przez Moc Bożą i jak On Zamieszkuje, zamiast tego jak tylko odwiedza!

A Ja, gdy zostanę nad ziemię wywyższony, PRZYCIĄGNĘ WSZYSTKICH DO SIEBIE” (J 12:32).
Nigdy nie wolno nam zapominać o tym, że poza Krzyżem, Krwią i Duchem Święty, żadna z tych pozostałych rzeczy nie działa poprawnie. Zawsze wszystko dotyczyło i zawsze będzie dotyczyło Jezusa Chrystusa i Jego Ukrzyżowania, ponieważ w przeciwnym razie nie jest to Ewangelia Jezusa Chrystusa.
Na czym jest skupiona twoja uwaga czasach, w których przyszło nam żyć? Czy Jezus Chrystus ciągle jest istotą tego, Kim ty jesteś, czy też coś innego zajęło Jego miejsce? Czy starasz się, aby Jego Imię było największe, czy też chcesz samemu być uznanym? Tylko ty możesz odpowiedzieć na te pytania.
Jeśli o mnie chodzi, jestem Ukrzyżowany wraz z Chrystusem i już więcej nie ja żyję, lecz Chrystus, który żyje we mnie.
Jego Krzyż, Jego Krew i prawdziwa Relacja z Nim są wszystkim! Kocham dary, powołania, Szaty, Namaszczenia i Objawienia Ducha Świętego, lecz nic (dla mnie) nie jest ważniejsze od Poznania Go i Mocy wypływającej z Jego Zmartwychwstania!!

     Czy Wiesz Kim Jesteś???❤❤❤

Czasy ostateczne, typy i cienie – część 1

John Fenn
Tłum.: Tomasz S.

Kiedy mieszkaliśmy z Barb w Kolorado, uwielbialiśmy chodzić po górach i prerii. Chodziliśmy wraz z trzema naszymi chłopcami – dwóch chodziło samodzielnie a Chrisa nosiłem na plecach, ponieważ nie chodził. I tak szliśmy przez pustkowie.

Przed wyruszeniem studiowałem mapę, którą potem zabierałem ze sobą. W czasie drogi wynajdywałem na szlaku poszczególne góry i znaki, które wcześniej zaznaczyłem sobie na mapie. Idąc miałem w swojej głowie zapisane wszystkie charakterystyczne miejsca jak jeziora czy skały, co upewniało mnie, że idziemy we właściwym kierunku.

Widok wszystkich charakterystycznych znaków utwierdzał mnie w przekonaniu, że jesteśmy na właściwej drodze. Tak samo jest z rodzajami i cieniami wydarzeń dotyczących czasów ostatecznych, które odnajdujemy w Piśmie Świętym. Oczywiście mamy tylko zarys tego, co będzie się działo, jednak nasze przekonania na ten temat opieramy na typach i cieniach pokazanych w Piśmie Świętym. Oderwane od reszty, są to tylko poszczególne wydarzenia historyczne, lecz gdy są zebrane razem tworzą wtedy ogólną wiedzę, która wspiera i potwierdza naukę dotyczącą Bożych planów.

Poniższe, dość ograniczone studium pokaże nam niektóre z biblijnych „punktów orientacyjnych” na naszym szlaku – szczególnie w kwestii 7000 lat danych ludzkości. Powinno to pomóc upewnić nas, jaki jest ogólny plan Ojca dla naszego życia, ponieważ jesteśmy tylko małym fragmentem o wiele większej historii, która rozgrywa się na naszej planecie.

Właściwie, to dlaczego 7000 lat?
Żydzi od zawsze tak wierzyli, opierając to na tym, że Bóg potrzebował 6 dni na stworzenie świata, a następnie siódmego dnia odpoczął. Dlatego też człowiek będzie żył 6000 lat, a potem świat wejdzie w siódmy „dzień” – 1000 lat odpocznienia. My nazywamy to czasem Millenium. Liczba człowieka wynosi więc 6 a liczba Boga i dopełnienie całości to 7.
(Piotr był Żydem i wyrósł w takim właśnie zrozumieniu, co stwierdza w 2 Ptr. 3:8, że „1 dzień u Pana jest jak 1000 lat, a 1000 lat jak 1 dzień”.)
Chociaż werset ten mówi generalnie o tym, że Ojciec jest poza czasem, że może być jednocześnie w przeszłości, teraźniejszości jak i przyszłości, to jednak zasada, że 1 dzień równa się 1000 lat i 1000 lat równa się 1 dzień jest widoczna w całym Piśmie Świętym.

Continue reading

Job nie jest dla nas wzorem!

Barry Bennett
Jeśli Jezus zasiadł po prawicy Boga jako nasz Adwokat i Wstawiennik to, to co zdarzyło się Jobowi, nie może mieć miejsca nigdy więcej.
Bóg pojednał świat ze Sobą (2Kor 5:19) przez krew krzyża, zatem doświadczenia Joba nie dotyczą nas.
Jeśli Jezus przyniósł „pokój światu” i „dobrą wolę wobec ludzi” to Job nie jest podstawą dla naszej wiary.
Jeśli mamy obecnie autorytet do sprzeciwiania się diabłu i on musi uciec (czego Job nie miał) zatem historia Joba nie jest dla nas.
Księga Joba ujawnia to, w jak chrześcijanie, którzy nie znają Boga i nie znają swego przymierza, żyją w ignorancji, przesądach i strachu. Księga Joba może być użyteczna do demonstrowania mocy ignorancji i strachu nawet u chrześcijan, którzy nie znają Boga.
Jeśli zaczynamy naszą teologię od Joba to już straciliśmy to, od czego uwolnił nas Jezus.

Job nie narodził się z dziewicy.
Job nie został napełniony Duchem Świętym.
Job nie uzdrawiał chorych i nie uwalniał więźniów.
Job nie pokonał diabła.
Job nie umarł za moje grzechy.
Job nie zstąpił do najgłębszych części ziemi i nie zabrał kluczy do piekła i śmierci.
Job nie zmartwychwstał.
Job nie zaniósł swojej krwi do Świątyni Bożej.
Job nie zasiadł po prawicy Boga.
Job nie posłał Ducha Świętego, aby umocnić kościół.
Job nie dał ludziom darów.
Job nie obiecał, że wróci w przyszłości, aby osądzić swych nieprzyjaciół.

To wszystko uczynił Jezus.
Gdy ludzie pytają mnie: A co z Jobem?” odpowiadam: „A co z Jezusem?”. Z kim się utożsamiasz? Z człowiekiem, który pokutował ze swego barku poznania, czy z Tym, który przyszedł dać obfite życie?
Nie jestem Jobowy. Jestem Chrystusowy.
(dosł.: I am not a Jobian. I am a Christian.)

Kiedy Hunny opuścił mnie – 11

FaithLivingNow

29.11.2022
W niezgodzie z przyjętym duchowym nauczaniem
Moje życie wśród cudów zaczęło się, gdy zaczęłam prowadzić życie niezgodne z akceptowanym biblijnym nauczaniem i to nie dlatego, że zdecydowałam się iść wbrew, być buntowniczką czy niezależną.
To wszystko, czego nas uczą, aby NIE robić

Nie była to żadna z tych przyczyn, lecz jedna rzecz. Moje biblijnie solidne życie zawiodło mnie – żadna z tych tych rzeczy, które obiecywało, nie stała się, lecz zostałam dźgnięta w plecy, aby oberwać kopniaka.
Jednak jako dobra chrześcijanka wyobrażałam sobie, że to moja wina. Nie poddałam się wystarczająco Bogu. Tak więc, po rozwodzie, bankructwie i zajęciu mi obciążonej nieruchomości… poddałam wszystko. Powiedziałam Bogu, że najwyraźniej nie mam pojęcia jak cokolwiek robić właściwe, więc od teraz nie zamierzam podejmować żadnych decyzji. On musi to wszystko robić. Jeśli on tego nie zrobi, to po prostu odpadnę ze ściany, bo co za różnica. Już siedziałam na samym dnie zniszczenia.
Powiedziałam: „Boże, zamierzam pytać cię o wszystko, a cokolwiek mi powiesz jako pierwsze, zamierzam to zrobić. Zamierzam ufać twoim odpowiedziom pomimo wszystko. Wszystko teraz spoczywa na tobie”.

Tak więc, zadałam mu pytanie i powinien się rozświetlić billboard z odpowiedzią. Może jakaś piosenka z radia. Przyszła do mnie do biura pewna ateistka, która paplała nieustannie o czymś. Pośród tej paplaniny dała mi bezpośrednią odpowiedź na pytanie, które zadałam Bogu. Po czym kontynuowała swoją tyradę, nie mając pojęcia o tym, co właśnie powiedziała.
Odpowiedź przychodziła z różnych niepodobnych zupełnie źródeł.
Skutek tego był taki, że skończyłam wychodząc za alkoholika, spędzając czas każdego dnia w barze. Gdybym wam opowiedziała o wszystkim co zrobiłam dla Huny’ego prawdopodobnie przestalibyście czytać. Wszystko to działo się z całkowitym zaprzeczeniem wszystkiego, czego byłam nauczana z pism. Na szczęście, nie chodziłam w tym czasie do kościoła, ponieważ prawdopodobnie zgromili by mnie i próbowali wypędzać jakieś demony.

Continue reading

Wieczerza Pańska – 3

John Fenn
Tłum.: Tomasz S.

Skończyliśmy ostatnio poruszając niektóre z problemów w Koryncie.
Po tym wszystkim Paweł musiał uporać się z ich uprzedzeniami wobec innych ras, statusu i różnic kulturowych.
Była grupa, która nie chciała jeść z innymi, o czym mowa w 11:17-34. W wersecie 22 Paweł pyta:
Czy nie macie domów, aby jeść i pić? Albo czy zborem Bożym gardzicie i poniewieracie tymi, którzy nic nie mają?” Słowo przetłumaczone jako „gardzić” oznacza gardzić, pogardzać, znieważać. Pochodzi od słów „kata” (zły, negatywny) i phroneo (być emocjonalnym). Krótko mówiąc jest tu mowa o postawie człowieka. Jednak ich postawa wobec ludzi odmiennych od nich samych była postawą wobec samego Chrystusa.

Czuli się lepsi od innych
Nie lubili osób X, więc usprawiedliwiali się tym, że tak właśnie czuli. Własne emocje podpowiadały im, jak podejmować decyzje i jaką postawę przyjąć. Pismo Święte mówi nam, że mamy mówić własnym emocjom, co mają myśleć – mamy poddać je kontroli naszej woli. Może ich mama nienawidziła grupy X – tak zostali wychowani, więc także ich nienawidzili. Bycie w Chrystusie i kochanie innych ludzi stanowiło dla nich wyzwanie.
W dużym międzynarodowym porcie morskim, którym był Korynt, właściciele statków i sklepów zwykle nie obcowali z tymi, którzy dla nich pracowali. Podobnie jak Żydzi nigdy nie jadali z poganami (Gal. 2:12-14). Jednak wszystkie trzy grupy ludzi spotkały się w domu rzymskiego Justusa (Dz. 18: 7-8), aby świętować Jezusa.

Musieli nauczyć się skupić na tym, co ich łączy a nie co dzieli. Musieli nauczyć się „dostrzegać łaskę” w sobie nawzajem i „wyciągać rękę na znak wspólnoty”, tak jak Piotr uczynił to wobec Pawła w Gal. 2:9.

W wersetach 23-27 Paweł przytacza, często powtarzane, słowa Jezusa wypowiedziane podczas Ostatniej Wieczerzy, a następnie mówi: „Przeto, ktokolwiek by jadł chleb i pił z kielicha Pańskiego niegodnie, winien będzie ciała i krwi Pańskiej. Niechże więc człowiek samego siebie doświadcza i tak niech je…”
W języku greckim brzmi to tak:
Ten, kto je i pije, nie rozróżniając Ciała (tj. Kościoła) w tym zgromadzeniu, je i pije sąd dla siebie; bo gdybyśmy ocenili siebie samych, nie bylibyśmy sądzeni”.
„Ocenić siebie” oznacza uczciwą ocenę własnego serca. To nie jest sąd w kategorii niebo czy piekło, lecz sąd na ziemi, ponieważ wiedzieli, jaką ofiarę zapłacił Pan, aby im przebaczyć, lecz oni w swej hipokryzji nie chcą przebaczyć innym.

Pamiętaj, że pierwszym poziomem osądu jest osądzanie samego siebie
Kiedy uczyniłeś Jezusa swoim Panem, osądziłeś siebie samego, przez co unikniesz gorszego sądu. Kiedy przyznajemy się do grzechu przed Panem, osądzamy sami siebie. Kiedy przepraszamy tych, których skrzywdziliśmy, osądzamy samych siebie. Te rzeczy, za które już się osądzaliśmy, nie będą wspomniane w dniu, w którym staniemy przed Panem.

Jeśli tego nie zrobimy, następnym poziomem osądu jest poniesienie konsekwencji naszych działań. Jeśli nie wyciągniemy wniosków z naszej lekcji, później zmierzymy się z tym samym problemem. Bóg jest sprawiedliwy i jeśli mówimy, że Go znamy, ale nie postępujemy we właściwy sposób, to słuszną rzeczą jest to, że pozwala doświadczyć nam konsekwencji naszych uczynków.

W tym kontekście osoby, które trzymają się swoich uprzedzeń i nie chcą osądzić samych siebie, pozbawiają się tym samym dobrodziejstw ofiary Pańskiej. Wystawiają się na konsekwencje własnych uprzedzeń, które są formą nieprzebaczenia. Paweł ujął to tak, że nie przebaczając wystawiają się na słabości i choroby.

Dlatego jest między wami wielu chorych i słabych, a niemało zasnęło (zmarło przedwcześnie). Bo gdybyśmy sami siebie osądzali, nie podlegalibyśmy sądowi. Gdy zaś jesteśmy sądzeni przez Pana, znaczy to, że nas wychowuje, abyśmy wraz ze światem nie zostali potępieni” (w. 30-32).

Continue reading