Obronić Boga przed koronawirusem

17 mar 2020,

Życie toczy się dalej.

To paskudztwo to drozd północnoamerykański, któremu zrobiłem zdjęcie zeszłej wiosny, choć po wykluciu z pewnością nie wygląda na drozda.

Nie sądźcie z wyglądu, ponieważ rzadko kiedy sprawy mają się tak, jak wyglądają.

Nie, to jeszcze nie jest koniec świat, nawet nie jesteśmy jeszcze blisko.

Gdybyśmy jednak byli u końca świata, to brawo – gdy już nastanie powiedziano by o tym pokoleniu, że walczyliśmy o papier toaletowy.

O ile media bez wytchnienia relacjonują każdy negatywny przypadek dotyczący konoronawirusa, wiedzcie o tym, że niektórzy z nas, którzy obserwują i modlą się, przedyskutowali już na wyższych poziomach Wszechświata ten rozwój sytuacji w połowie stycznia, zanim nastała nadzwyczajna sytuacja i strach zawładnął światem.

W tym autorytecie, wieść i słowo są dobre: 'Radujcie się, bądźcie cierpliwi w ucisku, wytrwali w modlitwie” (Rzm 12:12).

Poza tymi podstawami obecna sytuacja daje nam możliwość lepszego zrozumienia tego, w jaki sposób Bóg działa.

Po pierwsze: zrozumcie, proszę, że COVID -19 nie jest Bożą wolą, ani nie jest Bożym sądem.

Również HIV, grypa, przedawkowanie opioidami, wypadki samochodowe czy naturalne kataklizmy nie służą jakimś tajemniczym boskim celom.

Bóg pragnie zbawiać, uzdrawiać, uwalniać i jednać wszystkich ludzi ze Sobą.

Jest jednak ktoś inny, kto stara się okradać, zabijać, niszczyć i zwodzić.

Właśnie dlatego Jezus zachęca nas, abyśmy codziennie modlili się o to, aby Boża Wola działa się „na ziemi, jak to jest w niebie”. Gdyby Jego Wola zawsze była wykonywana to taka modlitwa byłaby zbyteczna.

Generalnym celem Modlitwy Pańskiej jest to, żebyśmy codziennie sprzymierzali się z Bogiem i stawali wraz z Nim przeciwko temu, co kradnie, zabija i niszczy ludzi, których Jezus zbawił przez swoją śmierć; jest to zarówno modlitwa poddania się (Bogu), jak i modlitwa sprzeciwu (diabłu).

Czy, jeśli sprzeciwiamy się złu we wszystkich formach, nie wyjaśnia to dlaczego w Księdze Objawienia plagi – jakkolwiek niszczące – mimo wszystko ograniczone są tylko do jednej czwartej czy jednej trzeciej Ziemi? Czemu nie rozciągają się na całą?

Z pewnością Niszczyciel chce zabić i zniszczyć tak dużo, jak to jest tylko możliwe, nie jest więc żadnym aktem dobroci z jego strony oszczędzić większość Ziemi. To Boża łaska, jak też wstawiennictwo Zwycięzców, ogranicza to zniszczenie.

Mamy tą moc teraz. Możemy coś ZROBIĆ.

Jeśli jednak postrzegasz to wszystko jago Boga „wylewającego Swój gniew” to nie będziesz się sprzeciwiał wcale; i rzeczywiście, większość myśli, że Bóg porwie ich w ostatnich chwili, tak więc te sprawy nie są w kręgu ich zainteresowania.

Jakże sprytne i kuszące zwiedzenie: przyjąć to, czemu powinniśmy się sprzeciwiać i przypisać Bożemu sądowi to, co słusznie powinniśmy przypisać czynnikom wrogim Bogu, które zniszczyłyby całą Ziemie i ludzi.

Oskarżanie Boga o każdą złą rzecz, jak się dzieje jest wprowadzaniem w błąd, lecz chwalenie Boga za każdą złą rzecz jest równie błędne. W obu przypadkach Bóg staje się odpowiedzialny za zło czy to spowodowane przez Niego bezpośrednio, czy przez dopuszczenie do niego, czy też przez pozwolenie na to jako część jakiegoś tajemniczego planu ku większemu dobru.

Choroba, śmierć i kataklizm nie są jakimiś nieuniknionymi składnikami natury, możemy się im sprzeciwiać jako przeciwnikowi przychodzącemu kraść, zabijać i niszczyć Boże Stworzenie i tych, za których zbawienie i uwolnienie Jezus umarł.

Nie dopełniać tego obowiązku to wyrzec się pierwotnego planu Bożego dla człowieka, aby ten „poddał sobie Ziemię”, jak też napomnienia, aby zło dobrem zwyciężać, modlić się za wszystkich, aby byli zbawieni i współpracować z Bogiem w uzdrowieniu całego stworzenia.

Zdaję sobie sprawę z tego, że jest tutaj dużo do przemyślenia, szczególnie jeśli osobiście przechodzisz trudności – rozumiem to.

Być może zobaczenie „większego obrazu” zachęci cię i pomoże zrozumieć, że po pierwsze: nie jesteś samo, po drugie: masz więcej mocy niż sobie zdajesz sprawę.

Jeśli rezonuje to w tobie, zapraszam cię na studium biblijne, na którym przyjrzymy się tym rzeczom z biblijnej perspektywy

Jeśli ktoś ma czas około północy na webinar w j. Angielskim na ten temat to zapraszam do rejestracji:

DEFENDING GOD FROM CORONAVIRUS

Thursday, March 19, 2020

7:00 p.m. Eastern Time (New York)

Go here to register (if you haven’t already):

http://chipbrogden.com/bible

Stan 10/13.03.2020

Stany Tyra
10 marca
Dla fundamentalistycznego kościoła pokuszeniem jest myślenie, że jest zgromadzeniem zbawionych, narodzonych na nowo, tych, którzy są po właściwej stronie granicy wieczności. Tak, Jezus powiedział, że Królestwo nie jest czymś, co można zaobserwować i działa z niewidzialną skutecznością jak kwas. Jak już powiedziałem wielokrotnie: nie tyle my posiadamy Królestwo, co ono nas.

Skutek jest taki, że wiesz o tym, że jesteś częścią jakiejś większej, globalnej tajemnicy podróży doświadczenia, w której naszym zadaniem jest wskazywać na coś poza to, co widać i słychać. Zamiast tego, mamy w zwyczaju pokrzykiwać: „to jest to!” czy „Oto jest!” co zazwyczaj ma miejsce wszędzie tam, gdzie my jesteśmy. Jeśli kościół nie wskazuje na coś ponad sobą i tylko na siebie, nie jest niczym więcej jak tylko kolejną formą bałwochwalstwa, budującym lojalność wobec siebie w imieniu Jezusa.

Jesteśmy wezwani do tego, aby być solą. Sól ma smak i konserwuje wyłącznie wtedy, gdy jest rozsypana i zastosowana. Najbardziej jest nieskuteczna i najbardziej widoczna, gdy znajduje się w solniczce, bez celu istnienia poza sobą.

Continue reading

Strach przed koronawirusem jest gorszy od samego wirusa

16 marca 2020
Keith Giles

W obecnej chwili  sposób w jaki media przedstawiają informacje o koronawirusie jest bardziej niebezpieczne od wirusa.
Innymi słowy: ton strachu, który przenika każdą wiadomość tworzy więcej szkody niż sam wirus.
Na przykład: Czytamy o tym, że NBA odwołuje wszystkie mecze, że NCCA gra przy pustych trybunach, Disney zamyka parki; w niektórych stanach zostały zamknięte restauracje i bary, zamykane są kina, linie lotnicze odwołują loty, kościoły nabożeństwa itd.
To wszystko powinna wszystkich prowadzić do jednego: poczucia bezpieczeństwa [nie strachu]

Dlaczego?
Ponieważ te wszystkie aktywne działania mają razem na celu pokonanie wirusa i uniemożliwienie mu rozprzestrzeniania się na większą liczbę podatnych ludzi.
Tak więc, to zamykanie powinno stworzyć poczucie ochrony – jak wielki ciepły koc otaczający nasze ramiona, będący jeszcze jedną barierą między nami, a wirusem.
Media, natomiast, przedstawiają te wieści w tonie strachu. Nadają oślepiającymi tytułami, które kierują nas ku „Końcowi tego Świata”, zamiast zapewniać nas, że te kroki są potrzebne dla naszego bezpieczeństwa. A jacy ludzie są najbardziej poddani przez to szaleństwo strachu? Ci, którzy na co dzień zmagają się z emocjonalnymi i psychologicznymi sprawami. Szczególnie sparaliżowani czują się ludzie, którzy walczą o to, aby przeżyć wtorkowe popołudnie bez ataku paniki, oraz ci, którzy na co dzień niepokoją się. Nie tyle z powodu wirusa, co z powodu sposobu w jaki media uzbrajają swoje relacje, aby podkreślać niebezpieczeństwa, a bagatelizować właściwe kroki, które podejmujemy, aby zapewnić wszystkim bezpieczeństwo.

Po prostu: Strach dobrze się sprzedaje, i nie łudzmy się, nasze media sprzedają strach 24/7, 365 dni w roku.
Jeśli jesteś bojaźliwy, łatwiej tobą manipulować. Jeśli obawiasz się, będziesz siedział przyklejony do monitora w oczekiwaniu na kolejne nowości o zbliżającej się zagładzie i polegał na ich ratujących życie informacjach, które pomogą ci przetrwać ten surrealistyczny, apokaliptyczny sądny dzień, w którym właśnie się znaleźliśmy.
Niemniej, nie jest to sądny dzień. Jeszcze nie. [I nie chcę tutaj lekceważyć niebezpieczeństwa). Wiem, że ten wirus jest potencjalnie śmiertelny, rozumiem to, że musimy podejmować takie działania, poważnie. Na sto procent.

Niemniej, media działają tak, jakbyśmy już znaleźli się na 5 stopniu Gotowości Obronnej, a tak naprawdę nie jesteśmy.
Zrób krok wstecz i zapytaj sam siebie: „Jak wielu ludzi znasz, którzy zostali rzeczywiście zdiagnozowani na koronawirusa?”
Zapytałem o to na moim Facebooku wczoraj i otrzymałem 136 komentarzy. Większość odpowiedzi była negatywna, a tylko około 15 osób odpowiedziało: „tak”. Teraz, powtórzę, nie chodzi mi o to, żeby powiedzieć: „Widzicie? Nie ma się czym rzeczywiście przejmować?”, lecz aby spróbować całą sytuację umieścić we właściwej perspektywie.

Czy jest to coś, czym należy się przejmować? Tak.
Czy jest to co powinno martwić? Tak.
Czy jest to coś, czym należy się przerazić? Nie, nie jest.

Czy powinniśmy poważnie traktować te ostrzeżenia: myć ręce, unikać tłumów ludzi, zakrywać usta, gdy kichamy czy kaszlemy, zostawać w domu w chorobie? Tak, bezwzględnie tak!

Powiedziawszy to wszystko, chcę również podkreślić: Musimy zatrzymać się i zdać sobie sprawę z tego, że to pandemiczne pandemonium stworzyło o wiele więcej toksycznego stresu dla tych, którzy zmagają się wewnętrznym niepokojem, niż kiedykolwiek będziemy wiedzieć.

Jeśli masz przyjaciela, który walczy ze strachem czy niepokojem, poświęć chwilę czasu, dzwoń do niego często. Niech wie, że wszystko będzie w porządku. Rozmawiaj z nim, pomóż mu utrzymać równowagę wobec niekończących się wiadomości, które tylko pobudzają jego strach i zwiększają poziom niepewności.
Pamiętaj też o tym, aby za każdym razem, gdy przeczytasz coś na społecznych mediach czy usłyszysz w wiadomościach, zrobić krok wstecz.  Zapytaj sam siebie, czy to, co słyszysz jest prawdą – to krok pierwszy. Następnie zapytaj siebie czy jest to coś, czym rzeczywiście warto się podzielić z innym (nie wszystkim warto). Czy nie dodajesz swojego udziału do burzy strachu? Czy faktycznie pomagasz dzieląc się dobrą informacją?
Przede wszystkim staraj się zachowywać zdrowy rozsądek za każdym razem, gdy słyszysz o kolejnych zamknięciach – to są pozytywne informacje, a nie negatywne. Bez względu na to, jak media chcą to przedstawić, dzięki takim działaniom przetrwamy to.

Oczywiście, powinniśmy również robić, co tylko możemy, aby obserwować bliźniego [wiesz, tych ludzi, którzy mieszkają tuż obok, bądź po drugiej stronie ulicy]. Na tym początkowym etapie, im bardziej będziemy w stanie pokazać swoją twarz i uśmiech oraz dzielić się z bliźnim tym, co mamy, tym łatwiej będzie utrzymać uśmiech i postawę „ jak możemy sobie nawzajem pomóc”, jeśli później to wszystko przeskoczy na następny poziom.
Innymi słowy: lepiej będzie nam jutro, jeśli zaczniemy się dzielić tym, co mamy dziś.

Ta globalna pandemia może obrócić się dla nas w wyjątkową okazję, aby  „być kościołem” w naszej społeczności (szczególnie w sytuacji, gdy „chodzenie do kościoła” nie jest już możliwe).  To będzie liczyło się najbardziej: Czy jesteśmy prawdziwymi Ambasadorami Pokoju i Pojednania.
Teraz jest czas na to, by tego dowieść. Tak możemy się przekonać czy kochamy Boga czy nie – kochając siebie nawzajem tak, jak zostaliśmy ukochani.

Pamiętaj: doskonała miłość usuwa wszelki strach.

Nie wiem, jak to jest u ciebie, ale ja myślę, że potrzebujemy teraz znacznie więcej miłości i znacznie mniej strachu.

Jak głęboka jest nasza wiara

Wayne Jacobsen
Oryg.: TUTAJ

Rozmawiałem w piątek z przyjacielem z drugiej strony kraju o wprowadzonym w Kalifornii zakazie zgromadzeń powyżej 250 osób, co ma na celu spowolnienie rozprzestrzeniania się koronawirusa w naszym stanie. Powiedział, że zna pastora, który już ignoruje ten nakaz. Zamierza prowadzić nabożeństwa w niedziele jak zwykle, twierdząc, że: Kościół jest dla każdego najbezpieczniejszym miejscem pobytu!”
Ta deklaracja jest tak bardzo błędna. Po pierwsze: traktowanie kościoła jako swego budynku zaprzecza mocy nowego przymierza, w którym każdy z nas jest świątynią, w której mieszka Bóg. Po drugie: przekonanie, że zebranie chrześcijan nie będzie narażone na potencjalne rozprzestrzenianie się wirusa jest tragicznym absurdem. Po trzecie: ignorowanie możliwości służenia pracownikom służby zdrowia i starszym w społeczności jest beztroską i brakiem odpowiedzialności. W końcu: jeśli rzeczywiście uważa, że instytucjonalne zgromadzenie chrześcijan jest bezpieczne, to nigdy nie poznał bólu zdrady, plotki i osądu, postaw religijnych ludzi jakie kwitną w takich środowiskach.

Najbezpieczniejszym miejscem pobytu jest ręka Ojca a to nie znaczy, że niektórzy nie będą dotknięci przez tą pandemię, lecz że On w nich będzie zachowywał pokój i prowadził ich przez wszelkie wyzwania. Porównanie tego z tym, że nabożeństwo musi się odbywać wbrew wszelkiej mądrości, mówiącej, aby tak nie było, jest nieodpowiedzialne.

Podejrzewam, że mamy tu do czynienia ze sprawą zależności. Ktoś albo obawia się, że rezygnacja z nabożeństwa może ujawnić fakt, że ludzie nie są tak bardzo uzależnieni od tego czy od niego, jak chciałby, żeby byli przekonani. Tacy ludzie wiedzą, że nawyk jest krytycznym elementem zachowywania rytuału. Jeśli nabożeństwa zostaną zatrzymane na miesiąc czy dłużej, ludzie mogą zdać sobie sprawę z tego, że nie są tak uzależnieni od nich, jak sądzili. Bądź, być może, problemem jest to, że bez nabożeństwa nie można zebrać ofiary a on jest gotów zaryzykować zdrowie całego zgromadzenia po to, aby mieć pewność zebrania pieniędzy, których potrzebuje. Ach, oczywiście, ludzie mogą zameldować się z darowizną telefonicznie, lecz wszyscy wiemy, że to, co rzeczywiście powoduje wrzucanie pieniędzy to „dolary poczucia winy”, ponieważ ludzie mają przed nosem tacę i wiedzą, że inni obserwują. Oczywiście, żaden pastor nigdy nie przyzna się do tych rzeczy nawet przed sobą samym. Ja też tego nie robiłem, gdy stałem na tym miejscu. Tak łatwo jest przekonać innych, że ludzie, aby radzić sobie z obecnym kryzysem, potrzebują zgromadzenia czy mojego kazania.

Continue reading

Nepal – prześladowania kościoła

Drodzy przyjaciele i partnerzy w dziele Królestwa

Piszę to jako dyrektor ds. nauczania, z prośbą o wsparcie  kościoła w Mulpani ,który potrzebuje naszej pomocy.

Kościół Mulpani zaczął swoją działalność w czasie gwałtownego trzęsienia głośnym wołaniem do Pana o nadzieję dla tych pozbawionych nadziei społeczności. Bóg pobłogosławił ten kościół i uruchomił kilka następnych.

W lutym  podczas zgromadzenia do budynku wtargnęła duża grupa ludzi, grozili i prześladowali kościół. Zostałem wyrzucony z kościoła, a grupa ludzi podeszła do mnie. Zadawali wiele agresywnych pytań, grozili mi i kościołowi, jeśli będziemy dalej kontynuować pracę. Społeczności fundamentalnych hinduistów zmusiły wkrótce nas do opuszczenia tego miejsca. Mulpani wraz z Living Hope Gonngabu prowadzi zbiórkę pieniędzy na zakup niewielkiego kawałka ziemi znajdującego się między miastem, w którym znajdują się obecnie a następnym. Jest tam miejsce na sprzedaż o powierzchni ok 240 m2. Celem jest zakup małego kawałka ziemi w listopadzie, tak aby przeprowadzić cały kościół. Nasi bracia i siostry stali się celem ataków i gróźb, i potrzebują naszego wsparcia. Nawet niewielkie kwoty są w stanie pomóc im zakupić kawałek ziemi, aby zbudować tam kościół, w którym będą mogli wspólnie uwielbiać Boga.

Living Hope
W naszym kościele zbieramy fundusze dla Mulpani w ten sposób, że sprzedajemy cukierki. W tym tygodniu dotarły do nas i ludzi z kościoła  groźby pochodzące od różnych nie chrześcijańskich społeczności. Niemniej, dobrą rzeczą jest to, że wraz z tym, pojawiła się możliwość poprowadzenia gospodarstwa rolnego, z którego będzie można wspierać możliwość zakupu własnej ziemi. Myślę, że Bóg daje strategie działania na rzecz Królestwa Bożego. Wspaniałe jest to, że w tym kościele stosuje się Discovery Bible Study do studiowania Biblii i kształtowania uczniów wśród trudności. Jestem dumny i szczęśliwy z tego, że ich serca są oddane Panu.
Oczekuję informacji od Was oraz modlitwy.
——–
Darowizny można przekazywać na konto z informacją „Nepal”
KONTAKT

Członkowie kościoła Mulpani
Continue reading

Nowe badania wykazują związek autyzmu ze skażeniem szczepionek ludzkimi płodami

Featured Image

Steve Weatherbe
Tłum.: Mariola S-K
Oryg.: TUTAJ

Od czasu, gdy liczba przypadków autyzmu potroiła się od 2000 r., Centers for Disease Control zaprzecza jakimkolwiek powiązaniom ze szczepionkami. Niemniej jeden z naukowców twierdzi, że nowe badania potwierdzają mało znaną teorię powiązania szczepionki z autyzmem: wzrost przypadków autyzmu nie jest spowodowany stosowaniem przy hodowli szczepionek metali, lecz ludzkich linii komórkowych płodu.

Theresa Deisher, założycielka Sound Choice Pharmaceutical Institute w Seattle, mówi, że nadszedł czas, aby CDC obudziło się i spojrzało na wszystkie dane łączące wzrost przypadków autyzmu ze szczepionkami, zwłaszcza nowe badanie Sound Choice pokazujące silny związek między autyzmem dzieci a szczepionkami przeciwko ospą wietrzną i wirusowym zapaleniem wątroby typu A.

Szczepionki skażone ludzkimi płodami są nie tylko związane z zaburzeniami autystycznymi na całym świecie, ale także z epidemiczną białaczką i chłoniakami u dzieci” – powiedział Deisher w komunikacie prasowym.

Dodała, że ​​istnieje „duża liczba publikacji” łączących retrowirus HERV „z chłoniakiem wieku dziecięcego” oraz że szeroko stosowane szczepionki przeciwko ospie wietrznej i wirusowemu zapaleniu wątroby typu A „wytwarzane z linii komórkowej płodu WI-38 są zanieczyszczone tym retrowirusem”.

Continue reading

Uzdrowienie z krzywd moralnych 1

John Fenn
Tłum.: Tomasz S.

Czym jest krzywda moralna?

Dziś zaczynam serię dotyczącą „krzywd moralnych” oraz tego, jak je uleczyć. Krzywdy moralne powodują w duszy człowieka głębokie rany. Taka krzywda jest jak głęboki siniak na naszych emocjach, jak fizyczny siniak, który jest w miejscu, gdzie go nikt nie widzi, a powoduje silny ból, który zawsze odczuwamy, bez względu na to, co robimy, co utrudnia naszą zdolność do funkcjonowania.

Krzywda moralna to …

Szkoda dla ustalonych standardów moralnych danej osoby. Standardy moralne pomagają określić nas jako ludzi, zapewniają ramy naszego rozumowania, dzięki któremu możemy funkcjonować w społeczeństwie z innymi ludźmi. Dzięki nim w określony sposób postrzegamy Boga. Dla chrześcijanina, aby jego życie miało sens,  jego postrzeganie Boga jest nierozerwalnie splecione z jego moralnymi standardami. Kiedy doznaje krzywdy moralnej, czasem myśli, że to Bóg go zawiódł, że w jakiś sposób to Bóg jest winny tej sytuacji.

Tak więc krzywda zadana naszej własnej normie moralnej wstrząsa nas do głębi, dotyka tego kim i czym jesteśmy. Nie wiemy już jakie są zasady – emocjonalnie błąkamy się po pustkowiu czując, że nigdzie już nie należymy, że jesteśmy inni od otaczających nas ludzi, że Bóg staje się odległy i  nie jesteśmy już Go pewni.

Pierwszy raz zaczęto używać tego określenia w wojsku, gdzie młodzi mężczyźni i kobiety musieli robić innym ludziom okropne rzeczy, gdzie działania te naruszyły ich moralne standardy i zadały wielkie rany ich duszy. Ich światopogląd rozpadł się. Robili lub widzieli rzeczy, które nie były grami wideo lub filmem – widzieli i uczestniczyli w prawdziwym horrorze – lub uczynili niewyobrażalne rzeczy innym. PTSD (Post Traumatic Stress Disorder) – zespół stresu pourazowego lub, moimi słowami, „silny stres dla duszy będący następstwem czegoś, pojawiający się w wyniku traumatycznego wydarzenia, którego ktoś był świadkiem lub uczestnikiem”. PTSD nie dotyka tylko żołnierzy.

Continue reading