Stan Tyra
20 maja
Tylko obecna chwila jest wszystkim, co jest realne. Przeszłość minęła, a przyszłości jeszcze nie ma. Rzeczywistość zawsze jest w obecnej chwili i nie przeżywać Boga w takim właśnie momencie to nie doświadczać Boga wcale, ponieważ można Go doświadczać wyłącznie w tej chwili. Gdy to robisz, przemieniasz zwykłe chwile w święte momenty. Każda chwila może być nowym początkiem.
Pierwszą intelektualną reakcją na to, jest to, że to niemożliwe. Myślimy tak dlatego, że zostały nam wyprane mózgi przekonaniem, że fizyczny świat jest realny, a święty jest jakimś segmentem czasu w tym „realnym” świecie. Faktem jest, że wierzymy w Boga, lecz nie jest on dla większości z nas realny przez cały czas. Większość z nas żyje życiem funkcjonującego ateisty: Bóg jest częścią tego, w co wierzymy, lecz rzadko kiedy, o ile w ogóle, jest doświadczany. Możemy czasami modlić się czy uwielbiać Boga, lecz są to datki z czasu, a nie życie ofiarowane czy przyjmowane.
Oddzielamy to, co święte od reszty naszego doświadczenia i dlatego tak wielu jest „uzależnionych” od chodzenia do kościoła. Ponieważ serce pragnie społeczności z Ojcem a nie uznajemy Go w 99 procentach naszego życia, potrzebujemy tej 1 procentowej szprycy, aby spowodować reakcję na pustkę niezauważanej obecności. Pytaniem nie jest to, „czy” narodziłem się na nowo, lecz to czy rodzę się na nowo ponownie dzisiaj. „Dziś jest dzień waszego zbawienia”.
Nie ma znaczenia to czy przeszedłem wzdłuż nawy, powiedziałem modlitwę, podpisałem kartę czy zaprosiłem Jezusa do swego serca, Jedynym wartościowym pytaniem jest to, czy doświadczam Boga dzisiaj? Czy rozeznaję tego ducha we wszystkim i wszystkich ludziach, a szczególnie w tych najmniejszych, ponieważ, jak powiedział Jezus, „czy miłujesz bliźniego swego?”
Chodzenie w duchu to poznanie Boga w doświadczeniu i obecności, a nie ideologii czy teologii.
Continue reading
