Niektórzy musza przeczytać przed głosowaniem

logo

Pat Boone

Jest to fragment całości artykułu znajdującego się na:

http://www.wnd.com/index.php?fa=PAGE.view&pageId=73139

…………… ……………

To, co mnie rzeczywiście porusza – i co chciałbym abyście przeczytali – to inna książka, o której nic nie słyszeliście. Jest to elektryzujące spotkanie z reżymem Saddama Husseina w Iraku, napisane przez prawą rękę Saddama, marszałka sił powietrznych, generała Georges Sada. Książka zatytułowana „Saddam’s Secrets” (Tajemnice Saddama) opublikowana została przez Integrity Publishers i jest dostępna na Amazon.com.

Co takiego szczególnego znajduje się w tej książce? Jest to relacja naocznego świadka, szczegółowa i niemal bezdyskusyjna, o tym, że broń masowego rażenia istniała, została przez lejtnantów Saddama ukryta, aby uniemożliwić znalezienie jej przez ONZ i przesłana lotniczo do Syrii, gdy oddziały aliantów zbliżały się do Bagdadu! Ten człowiek był tam i był zaangażowany w całe przedsięwzięcie. Podaje daty, samoloty (pasażerskie samoloty Boening 727 i 747 pomalowane przez Arabów znakami Czerwonego Krzyża) oraz mnóstwo szczegółów 56 bojowych lotów, które przeniosły wiele ton nuklearnych i biologicznych materiałów do północnej Syrii.

Generał Sada był niezastąpionym pomocnikiem Saddama, jako szef jego znacznych sił lotniczych i ekspert wojskowy. Był, i jest, również chrześcijaninem, pomimo, że będąc wysoko postawionym człowiekiem w Iraku czuł się lojalny wobec swego przełożonego i swego kraju. Stał na podobnym stanowisku jak Tariq Aziz, ambasador Saddama dla Stanów Zjednoczonych, również chrześcijanin, lecz tak lojalny, jak tylko możliwe wobec swego kraju i dyktatora, który kontrolował ten kraj.

O ile Sada był zobowiązany przysięgą służby, aby wykonywać wiele ze zła z rozkazu Husseina, interweniował również w sprawie uratowania 24 alianckich pilotów, którzy zostali schwytani. Ryzykując wybuchem maniakalnej furii syna Saddama, Qusay’a, generał utrzymywał, że rzeź więźniów zwiększy determinację aliantów, aby zabić Saddama i jego synów – lecz uwolnienie ich uzyskało by dobrą opinię i być może zmniejszyło by ataki na Bagdad, które w tamtym czasie sięgały tysięcy dziennie. Mimo nieuchronnego zagrożenia dla swego życia, wymógł on uwolnienie żołnierzy.

Jeden z tych, których życie zostało uratowane jest pułkownikiem Lotniczych Sił Powietrznych USA, David Eberly, który napisał wstęp – i gwarantuje całkowitą wiarygodność wszystkiego, co Sada mówi:

Przyjacielu, tam było mnóstwo broni masowego rażenia i Saddam Hussein zamierzał znacznie rozbudować ją i wykorzystać przeciwko Izraelowi, Ameryce i Anglii. Gen. Sada, ze względu na miłość do swego kraju, był zadowolony, gdy alianckie siły rozpoczęły atak zwany „szok i zdumienie” przeciwko Hussainowi; wiedział, że jest to jedyny sposób na powstrzymanie diabolicznych planów szalonego dyktatora. Czuł, że końcowym wynikiem planów Saddama mogło być wieczne zniszczenie Iraku i sporej części Środkowego Wschodu. Nie było szans na to, żeby mały Irak, nawet z miliardami i uzbrojeniem Saddama mógł wygrać – czy raczej przetrwać odwet, jaki z pewnością nastąpiłby.

Dlaczego tak zdecydowanie czuję, że każdy Amerykanin powinien przeczytać książkę generała Sada’a? Ponieważ, dzięki naiwnym mediom i liberalnej opozycji, miliony z nas zaakceptowały kłamstwo, że nie było broni masowej zagłady – a zatem Irak został zaatakowany niepotrzebnie i niesprawiedliwie.

Zmierzamy do wyborów, w których jeden z kandydatów dumnie ogłasza, że „był przeciwko wojnie od samego początku”, zdradzając swoją skrajną ignorancję i naiwność, a inny mówi, że „popiera skok” i jest oddany zwycięstwu w tej wojnie i zapewnieniu demokracji na Środkowym Wschodzie.

Książka gen. Sada „Saddam’s Secrets” pomoże każdemu obiektywnemu Amerykaninowi głosować z mądrością i wiedzą. Czyż nie tego właśnie ogromnie teraz potrzebujemy? A czego nasi ojcowie założyciele oczekiwali od nas?

раскрутка

Właściwa dorga do żądanego celu

A.W. Tozer

Ewangelizm: Właściwa droga do żądanego celu

Wiem Panie, że droga człowieka nie od niego zależy, i że nikt, nawet gdy idzie sam, nie kieruje swoimi krokami. Jer. 10:23

Prorok zwraca się tutaj ku figuratywnej mowie, która tak często pojawia się w Piśmie, że nie jest łatwo pamiętać o tym, że jest   to tylko pewna ilustracja.. Człowiek jest postrzegany tutaj jako   podróżnik, podejmujący trudną drogę z przeszłości, którą   może sobie tylko niedoskonale przypominać ku przyszłości, o której   zupełnie nic nie wie. Nie może zatrzymać się, lecz każdego ranka musi   poskładać swój wędrowny namiot i iść dalej – i tu właśnie jest ten trudny problem: dokąd?

Jest tak prosta zasada podróży,   mówiąca, że jeśli chce się dojść do właściwego miejsca, należy   wybrać właściwą drogę. Nie jest ważne jak daleko zajdzie; lecz liczy   się to czy idzie właściwą drogą czy nie, to czy drogą, którą   podąża doprowadzi go w końcu do właściwego miejsca. Czasami może   okazać się, że droga kończy się szybciej niż się tego spodziewał;   lecz gdy dotrze do ostatniego kroku tej drogi czy obudzi się jutro w   świetle i pokoju, czy też dzień ku któremu podróżuje będzie dniem utrapienia i ucisku, dniem nieszczęścia i nędzy,dniem ciemności i mroku, dniem chmury i wichru?

Tozer A.W. The Set of the Sail, pp. 105-106

– – – – – – – – – – – – – –

„Rozglądam się wokół,   Panie, i wszędzie widzę nie mających celu tułaczy, których   kurs wiedzie ku wiecznemu zniszczeniu. Pomóż mi, abym był bardziej wierny, nawet dziś, i wskazał im właściwy kierunek. Amen.”

aracer

Aniołowie, zwiedzenie i wołanie o Biblijną prawdę

 

Aniołowie, zwiedzenie i wołanie o biblijną prawdę.

Dziwaczne nauczania na temat aniołów stały się dziś normą w niektórych charyzmatycznych kręgach. Już czas, aby zażądać zdrowego podejścia w tym temacie. W pewnym wzrastającym brazylijskim zborze w Bostonie, pastor powiedział zgromadzeniu, że regularnie rozmawiał z aniołem.
Kilka tygodni później postawił na scenie krzesło dla niebiańskiego gościa, twierdząc, że odwiedza niedzielne nabożeństwa, pomimo że nikt go nie widzi. Pastor w końcu wydał książkę, w której spisał przesłania, rzekomo otrzymane od tego anioła. Nauczanie tego człowieka stało się tak dziwaczne, że ostatecznie został usunięty ze swej denominacji ze głoszenie herezji.

Taka sytuacja wydaje się skrajnością, lecz jest to tylko jeden przykład z szeroko rozpowszechnionego w charyzmatycznych kręgach nacisku, jaki kładzie się na nauczanie o aniołach i anielskich spotkaniach. W przypadku tego brazylijskiego kościoła, pastor odszedł od teologicznej głębi i jego kościół skończył stając się kultem.

Widać, co wydarzy się w innych sektorach naszego ruchu,
gdy liderzy promują nauczanie o aniołach,
a zakres tego nauczania sięga
od łagodnie dziwnych do całkowicie kopniętych:

  • Ewangelista, Todd Bentley, lider przebudzenia z Lakeland rozbudził zainteresowanie aniołami, gdy napisał o Emmie, anielskim bycie, kobiecie, który nosi długą białą szatę, unosi się nad podłogą i przypomina Kathryn Kuhlman.

  • Młody ewangelista, który głosił w Kanadzie zeszłej wiosny, pokazywał słoik z piórami i powiedział zgromadzeniu, że należą one do anioła, który go odwiedza. Powiedział, że anioł przychodził na nabożeństwa, aby przekazać bogactwa i uzdrowienie tym, którzy potrzebują modlitwy.

  • Liderzy proroczego ruchu często mówią o aniołach, które przynoszą uzdrowienie, bogactwo i szczególne namaszczenie. Niektórzy opisują anioły jako istoty wysokie jak drapacze chmur, a inni mówią, że widzieli małe anioły wielkości insektów. Jeden prorok opowiadał o aniele, który śpi wewnątrz budynków kościelnych. Inna grupa wierzących twierdzi, że jarzące się kręgi światła często pojawiające się na zdjęciach to anioły w postaci „kul”.

Gdy pojawiają się tak egzotyczne nauczania, dramatycznie potrzebujemy biblijnych wskazówek. Jeśli przyjmiesz we wszystko, co w tych dniach usłyszysz to aniołowie mogą być potężni, malutcy, sferyczni, męscy, kobiecy, upierzeni i bez piór. Co będzie następne? Anioły syrenki z płetwami? Anioły błazny dworskie z dzwonkami na kapeluszach?

Od pierwszych dni mojej obecności w ruchu charyzmatycznym byłem uczony, że Biblia jest naszym przewodnikiem przez doktryny i praktyki, i że doświadczenia pierwszego kościoła z Księgi Dziejów Apostolskich powinny być dla nas wzorem. To prowadziło by nas do wniosku, że jeśli jakieś duchowe przeżycie nie znajduje się w Biblii, to nie powinno być ono uważane dziś za normatywne. Gdy patrzę na to, czego Nowy Testament naucza nas o aniołach, a w szczególności co księga Dziejów mówi o nich, o to co znajduję:

  • Aniołowie, wyglądający jak mężczyźni powiedzieli pierwszym uczniom, że Jezus pewnego dnia wróci (p. Dz. 1:11)

  • Aniołowie aktywnie działali za sceną, aby usługiwać świętym, w szczególności oferując ochronę (p. Dz. 12:7-11)

  • W jednym przypadku anioł skierował Filipa do miejsca, gdzie miał głosić (p. Acts 8:26)

  • Aniołowie czasami pojawiali się w wizjach, aby dać polecenia, jak to było w przypadku Korneliusza (p. Acts 10:3,7,22)

  • Anioł przyszedł do Pawła, aby wzmocnić go i zapewnić, że będzie głosił Cezarowi (p. Acts 27:23-24).

Jeśli patrzymy na listy Pawła, znajdujemy tylko nieliczne odniesienia do aniołów – i w większości są to ostrzeżenia pierwszego kościoła przed złym podkreślaniem wagi aniołów.
Paweł ostrzega Galacjan, że fałszywi aniołowie przyniosą zwiedzenie (p. Gal. 1:8)
Paweł ostrzega Koryntian przed „aniołami światłości”, które są posłańcami Szatana (p. 2 Cor. 11:14)
Paweł ostrzega Kolosan przed wprowadzonymi w błąd ludźmi, którzy czczą anioły oraz przed nadmiernym naciskiem zwiedzonych ludzi na mistyczne przeżycia, które są zakorzenione w ich nadmiernie rozdętym ego (p. Col. 2:18).

List do Hebrajczyków został napisany do grupy chrześcijan, którzy zastanawiali się na powrotem do czczenia Starego Przymierza. W pierwszym rozdziale autor wyraźnie mówi, że anioły mają niższe miejsce w Bożej ekonomii w porównaniu do Jezusa Chrystusa.

Wielu biblijnych naukowców wierzy, że czytelnicy tego listu byli kuszeni do powrotu do starotestamentowego paradygmatu, w którym aniołowie grali znacznie ważniejszą rolę. Możemy zrobić kilka podstawowych założeń na temat aniołów dotyczących nowotestamentowej ery:

 

  1. Aniołowie pomagają kościołowi wypełnić misję, chronią i prowadzą świętych. Każdy z nas prawdopodobnie doświadcza działalności anielskiej w naszym życiu – nawet nie wiedząc o tym, ponieważ zazwyczaj są one niewidoczne.

  2. Czasami aniołowie wkraczają, mając bezpośrednie przesłanie, lecz nie ma w Nowym Testamencie przypadku, aby kościół otrzymał jego takiego anioła czy, aby anioł zwrócił uwagę na siebie.

  3. Aniołowie nie nauczają, ani nie wyjaśniają doktryn. W naszym współczesnym ruchu, niektórzy liderzy sugerują, że pewne szczególne anioły (takie jak „Winds of Change” – „Wiatry przemian” ) przybywają, aby wprowadzać nowe poruszenia. Emma została opisana jako „kształcący anioł” (dosł.: „nurturing angel”), który przynosi prorocze poruszenie. Lecz nigdzie Biblia nie wskazuje, aby aniołowie przynosili poruszenia Boże. Jezus upełnomocnił kościół, aby dokonywał postępu Królestwa, głosząc ewangelię. Aniołowie wiedzą o tym i oczekują od nas, że wykonamy naszą pracę.

  4. Aniołowie nie przynoszą uzdrowienia. Nowotestamentowy kościół został uprawomocniony do przynoszenia uzdrowienia „przez imię Jezusa” i Jezus zawsze jest w centrum dla każdego, kto został w cudowny sposób uzdrowiony. Historia o sadzawce Betezda znajduje się pod systemem Starego Przymierza, ponieważ ten fenomen zdarzał się przed służbą Jezusa. Gdy Jezus przyszedł nad sadzawkę udowodnił, że On jest lepszym rozwiązaniem dla tych wszystkich oczekujących na poruszenie wody.

  5. Aniołowie są podobni do ludzi i w każdym przypadku jaki znajdujemy w Piśmie, wydają się być mężczyznami. Niemniej, w niektórych sytuacjach ich wygląd był przerażający, ponieważ nieśli oni na sobie chwałę niebios i bojaźń Bożą.

  6. Fałszywi aniołowie głoszą inną ewangelię. Jedną z diabelskich strategii jest posłać
    podrabianego anielskiego posłańca, który przynosi nauczanie sprzeczne z biblijną prawdą.

 

Jest wiele fałszywych, dziwacznych i głupich koncepcji krążących w naszym ruchu, które należy poprawić. Jeśli nie będziemy trzymać się ściśle Pisma, możemy nieświadomie zrodzić kult, który zrobi ogromne zniszczenie i podział w kościele na całym świecie. Już czas, aby wrócić do Biblii!

раскрутка

Święty musi iść samotnie

Większość najwybitniejszych dusz była samotna. Samotność wydaje się być ceną, którą święty musi zapłacić za swoją świętość. O poranku świata (czy jak powinniśmy powiedzieć, w tej dziwnej ciemności, która przyszła na świat wkrótce po świcie stworzenia człowieka) pobożna dusza, Enoch chodził z Bogiem i go nie było, bo zabrał go Bóg. Choć nie jest to tutaj stwierdzone w wielu słowach, właściwy wydaje się wniosek, że Enoch chodził drogą całkowicie oddzielną od dróg jemu współczesnych.

Innym samotnym mężczyzną był Noe, który spośród wszystkich żyjących przed potopem znalazł łaskę w oczach Boga; i wszystko wskazuje na to że spędził swoje życie w samotności, pomimo że wielu go otaczało.

Abraham miał Sarę i Lota, miał wielu sług i pasterzy, lecz któż może przeczytać jego historię i apostolski komentarz do niej bez nagłego uczucia, że było to mąż „którego dusza była jak gwiazda i zamieszkiwała z dala”? O ile dobrze wiemy nigdy, nie zdarzyło się, aby Bóg przemówił do niego, gdy znajdował się w towarzystwie innych ludzi. Jak słodka i głęboka jest scena z tej nocy gdy składał ofiarę i gdy zobaczył pochodnie przesuwające się między częściami ofiary. Tam, samotny bojąc się wielkiej ciemności wokół, usłyszał głos Boga i wiedział, że jest mężem naznaczonym boską przychylnością.

Również Mojżesz był mężem samotnym. Pomimo, że należał do pałacu faraona, podejmował długie samotne wędrówki i w czasie jednego z takich spacerów, z dala od tłumów, zobaczył bijących się mężczyzn, Egipcjanina i Hebrajczyka, i przyszedł z pomocą rodakowi.
Gdy wyszło to na jaw, zamieszkał niemal w całkowitym ustroniu na pustyni. Tam, gdy samotnie doglądał owiec, pojawił się przed nim cud płonącego krzaku, a później na szczycie góry Synaj przykucnął samotnie, aby przyjrzeć się z fascynacją Obecności znajdującej się w chmurze i ogniu częściowo ukrytej, częściowo jawnej.

Prorocy przedchrześcijańskich czasów bardzo różnili się między sobą, lecz jedno wspólne, co charakteryzowało ich wszystkich to wymuszona samotność. Kochali swój lud i chlubili się religią ojców, lecz ich lojalność wobec Boga Abrahama, Izaaka i Jakuba oraz ich żarliwość w walce o Izraela prowadziła ich z dala od tłumów i spędzali długie okresy obciążenia. Stałem się obcy braciom i nieznany synom matki mojej, wołał jeden z nich i niechcący mówił za wszystkich pozostałych.

Najbardziej odsłania tajemnicę to, że Ten, o którym pisał Mojżesz i prorocy, samotnie stąpał na Swej drodze do krzyża. Jego głęboka samotność nie była łagodzona przez obecność tłumów.

Umarł samotnie w ciemności, ukryty przed widokiem śmiertelników, i nikt Go nie widział, gdy powstał zwycięsko z martwych i wyszedł z grobu, choć wielu widziało Go później i przekazało świadectwo tego, co widzieli.

Są pewne rzeczy zbyt przerażające dla każdego oka, lecz Bóg patrzy na nie. Ciekawość, wrzawa, dobre chęci lecz błędne wysiłki, aby pomóc, mogą tylko utrudnić oczekującej duszy i doprowadzić do tego, że prawie niemożliwe staje się przekazanie świętego przesłania Bożego czczącemu sercu.

Czasami reagujemy w taki religijny sposób, powtarzamy sumiennie właściwe słowa i zwroty nawet pomimo tego, że one nie wyrażają naszych prawdziwych uczuć i brakuje im autentyczności osobistego przeżycia. Teraz jest właściwy czas. Pewna szczególna konwencjonalna lojalność może prowadzić niektórych z czytających tą nieznaną prawdę wyrażoną po raz pierwszy do jasnego powiedzenia: „O, ja nigdy nie jestem sam. Chrystus powiedział „nigdy was nie opuszczę, ani nie porzucę” i „Zawsze jestem z wami”. Jakże więc mogę być sam, gdy Jezus jest we mnie?”

Nie chcę zastanawiać się nad szczerością jakiejkolwiek chrześcijańskiej duszy, lecz takie świadectwo jest zbyt eleganckie, aby było prawdziwe. Zazwyczaj w ten sposób wyraża się myśl, że tak powinno być, a nie to, co mówiący ma doświadczalnie sprawdzone jako prawdziwe. To radosne wyrzeczenie się samotności dowodzi tylko tego, że mówiący te słowa nigdy nie chodził z Bogiem bez wsparcia i zachęty udzielanych mu przez społeczność. Poczucie towarzystwa, które on błędnie przypisuje obecności Chrystusa może wynikać, i prawdopodobnie wynika, z obecności przyjaznych ludzi. Zawsze pamiętaj: nie możesz nieść krzyża w towarzystwie. Choć człowiek jest otoczony przez wielkie tłumy, jego krzyż jest wyłącznie jego, a niesienie go naznacza go jako człowieka samotnego. Społeczeństwo odwraca się od niego; w przeciwnym wypadku nie miałby krzyża. Nikt nie jest przyjacielem człowieka z krzyżem. Wszyscy Go opuścili i uciekli. Ból samotności wynika z budowy naszej natury: Bóg stworzył nas dla siebie nawzajem.
Pragnienie ludzkiego towarzystwa jest całkowicie naturalne i właściwe. Samotność chrześcijanina wynika z jego chodzenia z Bogiem w bezbożnym świecie, chodzenie, które musi go często prowadzić z dala od społeczności dobrych chrześcijan, jak i z dala od nieodrodzonego świata. Udzielony mu przez Boga instynkt domaga się towarzystwa innych przyjaciół w jego typie, innych, którzy by rozumieli jego tęsknoty, aspiracje, zaabsorbowanie miłością Chrystusa. Ponieważ w jego kręgu przyjaciół jest tak niewielu, którzy mają podobne wewnętrzne przeżycia on sam jest zmuszony do chodzenia w samotności. Niezaspokojona tęsknota proroków, aby ludzie zrozumieli ich, powoduje, że wołają, narzekając; nawet sam nasz Pan Jezus cierpiał tak samo.

Człowiek, który przeszedł do boskiej Obecności, który ma rzeczywiste wewnętrzne doświadczenie, nie będzie szukał wielu, aby go zrozumieli. Pewien rodzaj towarzystwa oczywiście będzie dla niego dostępny, jako że miesza się z religijnymi ludźmi w regularnej działalności kościelnej, lecz będzie trudno znaleźć prawdziwą duchową społeczność. Lecz nie należy oczekiwać czegoś innego. Przede wszystkim, jest on obcym i pielgrzymem, a podróżuje nie piechotą, lecz w swym sercu. Chodzi z Bogiem w ogrodzie swej duszy i któż oprócz Boga może wejść tam razem z nim? Jest innego ducha od tego, który mają tłumy depczące przedsionki domu Pańskiego. On widział coś, o czym inni tylko słyszeli, on przechodził pośród nich jak Zachariasz po powrocie od ołtarza, gdy ludzie szeptali: „Miał widzenie. Miał widzenie”.

Prawdziwie duchowy człowiek jest rzeczywiście czymś osobliwym. Nie żyje dla siebie, lecz promuje interesy kogoś Innego. Stara się namawiać ludzi, aby wszystko oddawali jego Panu i nie prosi o nic dla siebie. Cieszy się, gdy nie jest czczony, lecz gdy widzi, że jego Zbawiciel jest czczony w oczach ludzi. Sprawia mu radość, gdy jego Pan jest wynoszony, a on sam lekceważony. Niewielu znajduje takich, którzy by chcieli rozmawiać o tym, co jest jego nadrzędnym obiektem zainteresowania, tak więc często milczy i jest pochłonięty w samym środku hałaśliwych, rozmów prowadzonych religijnym żargonem. Z tego powodu zdobywa sobie reputację nudziarza i nadmiernie poważnego, kogoś kogo się unika, tak więc przepaść między nim społecznością pogłębia się. Szuka przyjaciół, w których szatach może znaleźć woń mirry, aloesu i kesji pochodzących z pałacu z kości słoniowej i znajduje ich niewielu lub wcale, i podobnie jak Maria, zachowuje te rzeczy w swym sercu.

To właśnie ta samotność rzuca go z powrotem ku Bogu. Choćby ojciec i matka mnie odrzucili, jednak Pan mnie przygarnie.
Niezdolność do znalezienia ludzkiego towarzystwa prowadzi go do szukania u Boga tego, czego nie może znaleźć nigdzie indziej. Uczy się w wewnętrznej samotności tego, czego nie może nauczyć się w tłumie – że Chrystus jest Wszystko we Wszystkim, że On jest naszą mądrością i sprawiedliwością, i poświęceniem, i odkupieniem, że w Nim mamy i posiadamy życiowe dobro najwyższe.

Należy dodać jeszcze dwie rzeczy.

Po pierwsze: że samotny człowiek, o którym mówimy, nie jest wyniosłym, świętszym od ciebie, surowym świętym, tak zgorzkniale wyszydzanym w popularnej literaturze. Prawdopodobnie czuje, że jest najmniejszy z ludzi i z pewnością sam siebie wini za tą swoją samotność. Chce dzielić się z innymi swymi uczuciami i otworzyć swoje serce na kilka podobnie myślących dusz, które go zrozumieją, lecz duchowy klimat wokół niego nie zachęca go do tego, więc trwa w milczeniu i opowiada o swoich smutkach wyłącznie Bogu.

Po drugie: taki samotny święty nie jest człowiekiem zamkniętym, który zatwardza się na ludzkie cierpienie i spędza całe dnie rozmyślając o niebiosach; jest dokładnie przeciwnie. Jego samotność wywołuje współczucie w podejściu do tych, których serca są złamane, do upadłych i poranionych przez grzech. Ponieważ jest odłączony od świata, ma o wiele większe możliwości pomóc mu.
Mistrz Eckhart nauczał swoich uczniów tak, że gdyby w czasie modlitwy przypomniało im się, że jakaś uboga wdowa potrzebuje jedzenia, powinni natychmiast przerwać modlitwę i iść zatroszczyć się o nią. „Bóg nie pozwoli, abyście cokolwiek przez to stracili – powiedział im. – Możecie podjąć modlitwę tam, gdzie ją przerwaliście i Pan sprawi, że będzie dla was zbudowaniem”.
Jest to typowe podejście wielkich mistyków i mężów wewnętrznego życia zaczynając od Pawła, aż po dziś dzień.

Słabością tak wielu współczesnych chrześcijan jest to, że w świecie za bardzo czują się jak w domu. W swych wysiłkach zdobycia kojącego „dopasowania” do nieodrodzonego społeczeństwa, stracili swój charakter pielgrzyma i stali się istotną częścią właśnie tego moralnego porządku, przeciwko któremu ich zadaniem było przeciwstawiać się. Świat uznaje ich i akceptuje to, kim oni są i to jest najsmutniejsza rzecz, jaką można o nich powiedzieć. Nie są oni samotni, lecz nie są również świętymi.

продвижение

Tęsknota za wiecznością

A.W. Tozer

Ewangelizm: Tęskniąc za wiecznością

Wszystko pięknie uczynił w swoim czasie, nawet wieczność włożył w ich serca… Kzn. 3:11

Lekceważymy   sobie i nie dziwi nas wcale wieczna natura Boga, lecz jeszcze   większym cudem jest to, że Bóg uznał za właściwe włożyć Swoją wieczność w sercach mężczyzn i kobiet…

Wierzę,  że taka jest prawda dotycząca naszych problemów i kłopotów:   Jesteśmy zaniepokojeni, ponieważ Bóg włożył w nasze serca   wieczność. Włożył tęsknotę za nieśmiertelnością w naszą istotę.   Włożył w mężczyzn i kobiety coś, co domaga się Boga i niebios –   a jednak zbyt ślepi i grzeszni jesteśmy, aby Go znaleźć a nawet szukać Go!…

Mężczyźni  i kobiety muszą słyszeć całkowicie wyraźnie i stale powtarzane o tym,   dlaczego są zaniepokojeni i dlaczego są smutni. Muszą usłyszeć o tym,   dlaczego są zgubieni i że jeśli nie będą pokutować to z całą   pewnością zginą. Lekarze i doradcy będą mówić zaniepokojonym   mężczyznom i kobietom, że ich problemy są natury psychologicznej,   lecz czasami jest coś głębszego w ludzkiej istocie, co niepokoi i zasmuca – jest to tęsknota za wiecznością!

Tozer A.W. Christ the Eternal Son, pp. 52-54

– – – – – – – – – –

„Panie, tęsknimy do wieczności, lecz jest tak wiele zamieszania, aktywności i hałasu w naszym świecie, że ta tęsknota często jest tłumiona. Pomóż mi przełamać to szaleństwo przesłanie Chrystusa. Amen”.

сайт

Duchowy Kościół – Ekklesia

oh_logo

Ron McGatlin

(Ekklesia to greckie słowo, które w Nowym Testamencie jest tłumaczone jako „kościół.)

Jesteśmy podróżnikami, którzy dzień po dniu, jak odkrywcy wchodzący w głąb nowej ziemi – ziemi, która jeszcze nigdy nie była oglądana – mają coraz więcej nieznanych sobie rzeczy. Niemal każdy dzień naszej podróży ukazuje zdumiewające widoki, o których być może słyszeliśmy, lecz nie byliśmy w stanie pojąć czy może wyobrazić sobie, dopóki nie spoczęły na nich nasze oczy i wszystkie nasze zmysły nie zostały ożywione, tym co oglądamy w wielkiej ekscytacji. Nagle to, o czym tylko czytaliśmy i czego nie mogliśmy w pełni zrozumieć, zaczyna nabierać pełnego sensu, ponieważ bierzemy w tym udział i doświadczamy rzeczywistości tego, co wcześniej było tylko obietnicą.

Przyszła do nas przyszłość. Wspaniała rzeczywistość Boża i rzeczywistość Jego Królestwa prezentuje się nam coraz bardziej, gdy sięgamy ku nowym horyzontom i wchodzimy we wcześniej nie oglądaną duchową rzeczywistość Bożą. Nasze oczy wznoszą się w ku górom Bożym, ponad ciemności upadłego świata, ku niebiańskiemu porządkowi zstępującemu z wysokości. Zaprawdę, co Bóg przygotował dla tych, którzy Go kochają, co nigdy dotąd nie dotarło do naturalnych umysłów, aż do błogosławionego dnia, w którym Duch Święty ujawnia to nowemu pokoleniu dojrzewających synów Bożych.

Dzieje się coś więcej niż ożywianie nas. Jesteśmy ożywiani w tych dziedzinach, w których nigdy wcześniej nie byliśmy żywi. Nasze duchowe zmysły i duchowe życie zostało tak ogłuszone przez stulecia życia według natury i naturalnego wnioskowania, i zrozumienia, że choć żyjemy, funkcjonujemy jak martwi będąc głusi i ślepi na duchową rzeczywistość.

Nadnaturalne działa Boże były nam obce i wydawały się niemożliwe dla nas. Usunęliśmy wszystko co nadnaturalne do sfery demonicznego wróżbiarstwa. Nadnaturalne dary Ducha, które powinny być częścią naszego codziennego życia, nie funkcjonują. Nasz naturalny, zwierzęcy instynkt życia wiódł nas naszymi własnymi ścieżkami, wymyślonymi przez nasz pyszny naturalny umysł, aby zaspokoić nasze naturalne żądze, podczas, gdy świat umierał duchowo i dryfował w stronę głębokiej ciemności z dala od światła i życia duchowym życiem w Bogu.

Wyprodukowaliśmy kościół według ludzkich starań naturalnego funkcjonowania i rozbudowaliśmy religię próbując przystąpić do Boga przy pomocy naszych naturalnych wysiłków. Podejmowaliśmy przebiegłe skróty do życia i rozwinęliśmy religijne formy i sposoby eliminowania kosztownej prawdziwej drogi krzyża, samo wyrzeczenia i akceptacji duchowej rzeczywistości. Omijając osobiste przeżycie krzyża, straciliśmy zmartwychwstałe życie Jezusa, które przyszło po to, aby nas wybić z naszych naturalnych sposobów i przenieść do nadnaturalnych dróg zmartwychwstałego życia w Bogu.

Chwała Bogu, doszliśmy do nowego horyzontu i pojawiła się jasność światła Bożego. Zwiadowcy wrócili do obozu badaczy ze wspaniałymi sprawozdaniami rzeczywistego duchowego życia Bożego tuż z przodu i poruszamy się w pierwszych promykach światła ku przeżyciu tego, czym jest prawdziwe zgromadzenie Boże z Jego.

Kościół Ekklesia nie jest niczym naturalnym, lecz należy do duchowej rzeczywistości. Ekklesia składa się z duchowych bytów wywołanych z naturalnego świata do duchowej rzeczywistości, zgromadzonych dla Boga w Duchu – duchowego zgromadzenia żywych kamieni – zgromadzenia Ducha Bożego, Jezusa, wielu aniołów i duchów ludzi, którzy dojrzeli w Jezusie. Wszystkie nasze pytania dotyczące przywództwa, struktury i organizacji kościoła znikają, gdy schodzi się Ekklesia razem w Duchu w niebieskim Nowym Jeruzalem na ziemi, jak to jest w niebie.

Heb. 12:22-24: Lecz wy podeszliście do góry Syjon i do m9iasta Boga żywego, do Jeruzalem niebieskiego i do niezliczonej rzeczy aniołów, do uroczystego zgromadzenia i zebrania pierworodnych, którzy są zapisanie w niebie, i do Boga, sędziego wszystkich, i do duchów ludzi sprawiedliwych, którzy osiągnęli doskonałość, i do pośrednika nowego przymierza, Jezusa, i do krwi, którą się kropi, a która przemawia lepiej niż krew Abla.

Przez wiele stuleci kościół był w większości zgromadzeniem naturalnych istot, wyłącznie z okazjonalnymi nawiedzeniami Ducha dotykającego ducha w ludzkości. Przez większość historii to naturalne wysiłki kierowały się w stronę wykonywania religijnych rytuałów i modlenia się przeważnie modlitwami bez wiary, aby odczuć odległego Boga. Kościół stał się letni przede wszystkim skupiony na społecznym porządku  dobrobycie. Uzdolnieni mówcy głoszą z poziomu kasty wyższej niż zwykły laikat, który cicho siedzi na co tygodniowych spotkaniach. Niektórzy mają poczucie winy i potrzebują pokuty ze swoich grzechów, podczas gdy inni ucinają sobie letnią drzemkę lub walczą, aby nie przysnąć.

Prawdopodobnie nikt nawet nie pomyślał, ani nie zamarzył o zgromadzeniu duchowych istot na ziemi wraz z niezliczonym towarzystwem aniołów, Boga sędziego wszystkich, Jezusa pierworodnego i duchów ludzi sprawiedliwych. Jesteśmy tak przyzwyczajeni do życia w naturalnej, ziemskiej części naszej naturalno-duchowej istoty, że koncepcja duchowego, niebiańskiego zgromadzenia Jeruzalem na ziemi jest nie do pomyślenia.

Wierzę, że Bóg mówi do Swoich ludzi, aby wyszli z tej naturalnej części do duchowej i spojrzeli na następny horyzont, gdzie widoczne jest zgromadzenie duchowych istot z Chrystusem Jezusem, Bogiem Ojcem, świętymi aniołami i duchami innych odkupionych przez krew, oraz życie w lepszych rzeczach duchowej rzeczywistości. Duch Święty sprawia, że to wszystko dzieje się. Nasze duchy schodzą się razem z Duchem Świętym i całą Bożą rodziną i tłumami aniołów.

Czy dostrzegamy to? Czy możemy pozwolić na to, aby rzeczywistość duchowego Ekklesia zajęła swoje miejsce w naszych umysłach? Czy możemy przygotować się na nasze następne spotkanie jako duchowe istoty, a nie naturalni ludzie? Spotkanie już więcej nie napełnione rozmowami i zastanawianiem się nad naturalnymi sprawami, lecz napełniony sprawami duchowymi – oczekiwaniem na Ducha, zamiast naturalnego planowania. Jest to przejście do następnego horyzontu rzeczywistości chodzenia w Duchu, przebywania w Nim i Jego w nas. Jest to Bóg zamieszkujący w swym ludzie. Blask Jego chwały będzie napełniał pomieszczenie, a nasze serca będą złączone razem z Bogiem i ze sobą nawzajem.

2 Kor
6:16: ….. Myśmy bowiem świątynią Boga
żywego, jak powiedział Bóg: „Zamieszka w nich i będę się
przechadzał pośród nich, i będę Bogiem ich, a oni będą ludem
moim.

Obj. 21:3: I usłyszałem donośny głos z tronu mówiący: Oto przybytek Boga między ludźmi! I będzie mieszkał z nimi, a oni będą ludem jego, a sam Bóg będzie z nimi.

Obj. 21:23: A miast nie potrzebuje ani słońca ani księżyca, aby mu świeciły; oświetla je bowiem chwałą Boża, a lampą jego jest Baranek.

Nadnaturalność stanie się naturalna na duchowych spotkaniach i nie będzie potrzeby pompowania ich ani robienia szumu, nie będzie potrzebna ludzka interwencja czy kontrola. Duch Boży będzie rządził, gdy panowanie Chrystusa Jezusa będzie w pełni oczywiste. To jest rodzina Boże z nieba i ziemi schodząca się razem, uwielbiająca w doskonałej harmonii Tego, który siedzi na tronie – tłumy aniołów łączących swoje głosy razem z duchami ludzi usprawiedliwionych w niebiańską melodię wznoszącą się do wielkiego crescendo i ulatującą lekko jak górski potok przez doliny, nagle spadającą z wielką siłą i radością we wspaniałych wodospadach, aby ponownie wpłynąć na głębokie zatoki świeżego, słodkiego, czystego życia w doskonałym pokoju – niebo i ziemia w doskonałej harmonii wielbiące Boga na tronie.

Mat. 18:20: Albowiem, gdzie są dwaj lub trzej zgromadzeni w imię moje, tam jestem pośród nich.

Jn. 4:23-24: Lecz nadchodzi godzina i teraz jest, kiedy prawdziwi czciciele będą oddawali Ojcu cześć w duchu i w prawdzie; bo i Ojciec takich szuka, którzy by mu tak część oddawali. Bóg jest duchem, a ci, którzy mu cześć oddają, winni mu ją oddawać w duchu i w prawdzie.

Dążcie miłości

Ona nigdy nie zawodzi.

Ron McGatlin

basileia@earthlink.net

продвижение сайта оплата за результат

Zbyt łatwo nawrócony

A.W. Tozer

Ewangelizm: Zbyt łatwo nawrócony

Mówił  więc Jezus do Żydów, którzy uwierzyli w niego: „Jeżeli   wytrwacie w słowie moim, prawdziwie uczniami moimi będziecie, i poznacie prawdę, a prawda was wyswobodzi. Jn 8:31-32

Najpierw zastanówmy się nad   osobą, która staje się uczniem Chrystusa z impulsu.   Prawdopodobnie jest to ktoś, kto wszedł na fali entuzjazmu, a ja   jestem nieco podejrzliwy wobec każdego, kto się zbyt łatwo nawraca.   Mam takie uczucie, że jeśli taki ktoś łatwo da się nawrócić to   również może być łatwo odwrócony w drugą stronę. Martwi   mnie ktoś, kto się po prostu poddaje i nie ma w ogóle odporności nabywcy….

Tak naprawdę,   bywam z mężczyznami i kobietami, którzy są na tyle myślący,   aby powiedzieć szczerze o swojej decyzji: „Chciałbym mieć jeden   dzień, aby to przemyśleć”, czy „Chciałbym mieć jeden  tydzień na czytanie Biblii i zastanowienie się nad tym, co ta decyzja   oznacza”. Nigdy nie uważałem za komplement dla chrześcijańskiego   kościoła tego, że entuzjazmujemy się tak krótką uwagą. Im   mniej wody w czajniku tym szybciej zaczyna się gotować. Są tacy, którzy nawracają się z entuzjazmu i odstępują dla zasady!

Tozer A.W. Faith Beyond Reason, pp. 55-57

– – – – – – – – – – –

„Panie, to jest sprzeczna z   naszym zwykłym myśleniem. Jesteśmy świadomi ponaglania czasu,   potrzeby zaufania Chrystusowi zanim będzie za późno, lecz   dziękuję Ci za takie spojrzenie, że ważniejsze jest poważne zastanowienie niż nonszalancka zgoda. Amen”.

topod