Tłum:BM
Jestem dobrej myśli, co do przyszłości kościoła po spotkaniu z młodymi przywódcami.
Każde pokolenie ma wyjątkowe cechy. Urodziłem się w latach 50-tych, jednakże myślę, że ludzie, którzy wychowali się w latach 70-tych z dyskoteką, Watergate i Soul Train zasługują na swoje miejsce. Po nich mamy Gen X, sławne „pokolenie MTV”, ci, których kształtowało nadejście komputerów osobistych. Po nich, z kolei, idzie pokolenie milenijne (urodzeni po 1992 roku), które było najbardziej dotknięte faktem zburzenia nowojorskich wież WTC.
A obok mamy iGeneration, dzisiejsze nastolatki, których życie zostało na zawsze zmienione przez smartfony. Typowy nastolatek wysyła i odbiera 3146 wiadomości tekstowych miesięcznie. Piszą smsy, tweetują, wysyłają i pobierają swoją drogę do nowej ery mediów konsumpcji 24h na dobę.
Słyszę dzisiaj tak wiele negatywnych rozmów wśród chrześcijan o zwyczajach i wartościach dzisiejszego młodego pokolenia. Często jesteśmy skłonni uwierzyć, że dzieciaki są dziś bardziej apatyczne, bardziej niemoralne i mniej duchowe niż poprzednie pokolenia. Ale statystyki faktycznie pokazują coś przeciwnego. Dzisiejsze nastolatki są mniej aktywne seksualnie niż w latach 90-tych, ciąża nastolatek i aborcje spadają, a Narodowy Instytut do Spraw Nadużywania Narkotyków twierdzi, że nadużywanie alkoholu wśród nastolatków zmniejsza się, tak samo jak kokainy.
Moje osobiste doświadczenie z kilkoma młodymi chrześcijanami pełnymi pasji spowodowało, ze zrobiłem krok w tył i przemyślałem swoje stanowisko w tej sprawie. Czuję się rzeczywiście bardziej zachęcony, co do przyszłości kościoła niż kiedykolwiek z powodu moich spotkań z tymi młodymi przywódcami.


