John Fenn
Tłum.: Tomasz S.
Kiedy byłem duszpasterzem akademickim na Uniwersytecie Kolorado w Boulder, miałem kontakt z lokalnym zborem Kościoła Chrystusowego, który nauczał, że jeśli ktoś nie został ochrzczony przez zanurzenie właśnie w ich kościele, to nie dostanie się do nieba. Jedynym ustępstwem było to, że być może uznawaliby chrzest dokonany w innym zborze Kościoła Chrystusowego należącym do ich denominacji, ale i tak powiedziano mi, że gdy ktoś przeprowadza się do Boulder, powinien zostać ochrzczony ponownie – tak na wszelki wypadek.
Charyzmatycy mają swoje własne religijne zasady. Szczególnie dobrze posługują się strachem i różnego rodzaju formułami. Strach wykorzystuje się wtedy, gdy mówi się rzeczy w rodzaju: „Jeśli opuścisz jutrzejsze nabożeństwo, otworzysz drzwi diabłu”. Właściwie można tam wstawić cokolwiek: jeśli opuścisz jutrzejsze nabożeństwo, „twoje modlitwy nie zostaną wysłuchane”, „nie zostaniesz uzdrowiony”, „nie będziesz miał z czego opłacić rachunków”, „nie doświadczysz Bożego błogosławieństwa” i tak dalej.
Formuły obejmują między innymi „ogłaszanie i proklamowanie”, albo wkładanie pod poduszkę „namaszczonej chusteczki modlitewnej” telewizyjnego kaznodziei na siedem dni, a następnie odesłanie jej ósmego dnia wraz z dużą ofiarą, aby twe modlitwy zostały wysłuchane… Dochodzą do tego także „sądy nieba” albo „przykrywanie krwią”, zamiast po prostu z odwagą przystąpić do tronu łaski i być posłusznym temu, co powiedział Jezus, czyli wypędzanie demonów. Istnieje mnóstwo ludzkich formuł, które sprawiają, że ludzie zaczynają pokładać wiarę w tym, co sami robią, zamiast pokładać ją w Panu.






























