Category Archives: Autor

Autorzy artykułów

Gdzie jest głos prawdziwych mężczyzn Bożych?

J. Lee Grady

(dosł.: Where Is the Roar of the Real Men of God?)

30 marca 2011

Bóg szuka duchowych lwów, którzy okażą odwagę, współczucie i prawdziwą świętość.

W czasie gdy miliony mężczyzn oglądały weekendową rywalizację koszykówki NCAA (gratulacje dla Virginia Commonwealth), byłem na trzy dniowej konferencji w Concord, w stanie North Carolina z mężczyznami z ośmiu krajów. Nazwaliśmy to Bold Venture i dla nas, Amerykanów, była to okazja do tego, aby stanąć wobec odwagi wiary mężczyzn z krajów rozwijającego się świata.

Jedliśmy wspólnie, uwielbiali Boga z pasją (dzięki trzem zespołom uwielbienia, w tym grupy chłopaków z chrześcijańskiego koledżu z Georgii), i dostaliśmy również kilka kopniaków w siedzenie od paru pokornych, rozstawionych w wojennym boju duchownych z Ugandy, Nigerii, Etiopii i Indii.

„Wśród mężczyzn tego kraju pojawia się nowy ruch Boży, lecz nie chodzi tu o „przejmowanie kontroli” czy o ciskanie dookoła testosteronem, lecz o pełne odzwierciedlenie natury Chrystusa: pokory,współczucia, integralności, łagodności i siły”.

Celem naszego spotkania Bold Venture było kształtowanie nowotestamentowej pokory. Co najmniej jedna trzecia uczestników była w wieku dwudziestu kilku lat co znaczy, że mieli

bardzo niską tolerancję dla fałszywej religii. Nie było pomieszczeni dla VIP ów, limuzyn, garniturów, krawatów ani orszaków. Wszyscy byli na tym samym poziomie. Tematem głównym była 'autentyczność/prawdziwość’ i mężczyźni z Afryki i Azji dali nam posmak przebudzenia, które zalewa ich kraje. Wzbudziło to głód prawdziwego duchowego przebudzenia w naszym kraju.

W czasie tego weekendu poruszyliśmy pięć dziedzin do których wierzący mężczyzna, chrześcijanin, powinien dążyć. Dzielę się tym z wami, ponieważ wierzę, że amerykańscy chłopcy potrzebują zdrowej dawki szczerości i surowej duchowej pasji, co przeżyliśmy w Concord.

1. Prawdziwi mężczyźni potrafią współczuć. Biju Thampy dzielił się tym, jak Bóg wezwał go do pracy z 300.000 ulicznych dzieci, które żyją w slamsach Bombaju, w Indiach. Gdy zobaczył zdjęcie hinduskiego dziecka, ssącego mleko suki, serce złamało mu się i od tej chwili postanowił być kanałem współczucia Chrystusa. Dziś on i jego zespół karmi, ubiera i kształci ponad 1000 dzieci dziennie.

Mężczyźni często uważają, że współczucie, to niewieścia cnota, lecz Biju przypomniał nam, że Jezus był poruszany współczuciem przez całą Swoją służbę, a to wydawało nadnaturalne wyniki. „Jeśli chcesz widzieć cuda w swoim życiu, proś Boga współczucie” – powiedział Biju.

 

2. Prawdziwi mężczyźni czynią uczniów. Barry St. Cair, gdy go spotkałem w 1973 roku, był zajętym młodzieżowym przywódcą swojej denominacji. Podróżował po kraju ze Słowem, lecz podjął się nauczenia grupy 10klasistów, jak spędzać czas z Bogiem. Jestem dziś chrześcijańskim przywódcą dzięki oddaniu Barry’ego „zasadzie 2Tym 2:2” osobistego uczniostwa. Barry przypomniał nam w Concord o tym, że nigdy nie było Bożym zamiarem, abyśmy tworzyli tłumy czy monolityczne kościelne struktury. „Dziś prowadzimy kościół jak biznes. – powiedział. – Biznes daje pieniądze, a pieniądze budują budynki. Tworzymy publiczność, a nie armię”.

Tak wielu amerykańskich chłopców tydzień w tydzień siedzi w ławkach w ogóle nie zdając sobie sprawy z tego, że Bóg powołał ich do udzielania duchowej zachęty ludziom wokół nich. Zastanawiam się, co by się stało, gdyby nastąpił gwałtowny zwrot priorytetów i gdybyśmy zaczęli inwestować nasze życie w siebie nawzajem. Mogłoby się okazać, że w końcu zaczęlibyśmy przypominać nowotestamentowy kościół!

 

3. Prawdziwi mężczyźni dzielą się Jezusem. Etiopski ewangelista, Daniel Haile, głosił w 50 krajach i wydział niezliczone ilości cudów dziejących się w pierwszych szeregach. Nie oczekiwał jednak, że na naszej konferencji będzie inaczej traktowany i mieszkał razem z nami w tym samym Hampton Inn (niektórzy zatrzymali się w domach). Życie tego pokornego mężczyzny napędza jego pasja dla dusz.

Daniel przypomniał nam, że każdego dnia umiera 200.000 ludzi, z czego około 180.000 to niechrześcijanie. Są dziś w kościele tacy, którzy kwestionują istnienie piekła, Daniel powiedział nam, że piekło pojawia się w dramatycznym zestawieniu w Jn 3:16 : „Piekło jest w Jn 3:16, ponieważ mówi: „każdy kto uwierzy w Niego, nie zginął/uległ zniszczeniu”. W najlepszym „wersie miłości” w Biblii, widzimy piekło”.

 

4. Prawdziwi mężczyźni żyją świętym życiem. Niektóre współczesne denominacje całkowicie straciły swój moralny kręgosłup. Nawet tak zwane kościoły „napełnione Duchem” („Spirit-filled” churches), rzadko kiedy podejmują sprawę grzesznych nawyków tych kalekich mężczyzn. Nie konfrontujemy sprawy plagi pornografii, ukrytego bólu seksualnego wykorzystania, szalejącej epidemii cudzołóstwa i wszeteczeństwa. Mężczyźni kryją się w swoich „męskich grotach” i żyją w nieustannej duchowej porażce.

Daliśmy możliwość podzielenia się czterem chłopakom świadectwem uwolnienia. Dwóch braci opowiedziało nam o tym, jak pokonali uzależnienie od pornografii; młody mężczyzna powiedział o tym, jak wpadł w pokuszenie i zaczął współżycie z narzeczoną przed ślubem (jak poczucie winy niemal zniszczyło go); a drugi odważny mężczyzna przyznał się po raz pierwszy publicznie, że był seksualnie wykorzystany przez duchownego. Dzięki przejrzystości tych dwóch, dziesiątki mężczyzn wyszło do modlitwy i zostało uwolnionych tych z ukrytych grzechów.

 

5. Prawdziwi mężczyźni są odważni. Pewien pastor z Ugandy (nie wymieniam nazwiska ze względów bezpieczeństwa) powiedział nam, że odwaga jest czymś więcej niż śmiałym świadczeniem. Potrzebujemy stalowego kręgosłupa, aby sprzeciwiać się grzechowi. Ten brat musiał wzbudzić taką odwagę w zeszłym roku, gdy dowiedział się, że jego pastor sypia z kobietami i zaraża je wirusem AIDS.

Ten afrykański brat, na podstawie Przyp. 28:1 („Sprawiedliwy jest nieustraszony jak młody lew„), udzielił nam kilku informacji na temat lwów i rzucił nam wyzwanie, aby nasz głos był słyszalny. Lew jest najgłośniejszym zwierzęciem w dżungli. Bóg chce usłyszeć ryk, który zostanie wzbudzony przez mężów Bożych, którzy są pełni Ducha Świętego.

Najwyższy czas na to, aby Boże lwy wyszły ze swoich klatek wstydu, pokonania, potępienia i uzależnienia. Wśród mężczyzn tego kraju pojawia się nowy ruch Boży, lecz nie chodzi tu o „przejmowanie kontroli” czy ciskanie dookoła testosteronem, o pełne odzwierciedlenie natury Chrystusa: pokory,współczucia, integralności, łagodności i siły – przekazywanie dalej, jako ojcowie, tym, którzy są powołani na mentorów i uczniów.

– – –

J. Lee Grady is contributing editor of Charisma. You can follow him on Twitter at leegrady. His newest book is 10 Lies Men Believe (Charisma House).

 сайт

Codzienne rozważania_05.04.11

Chip Brogden

Bo jeśli wrośliśmy w podobieństwo jego śmierci, wrośniemy również w podobieństwo jego zmartwychwstania” (Rzm.6:5;  Dz. 14:22).

Nie ma takiej możliwości, abyśmy wzięli Krzyż i nie zostali wzbudzeni z martwych. Obawiam się, że przedstawię to tak prosto, że utracimy możliwość docenienia tej tajemnicy, lecz to wszystko jest w Piśmie. Nie możemy wstąpić, jeśli wcześniej nie zstąpimy. Czy możemy uchwycić Krzyż i kochać ręce, które nas przybijają do niego i nie mieć niczego przeciwko Temu Który nas tam umieścił? Czy możemy oddać naszego ducha w Jego ręce i zrezygnować z Siebie, patrząc poza obecne cierpienie, aby zobaczyć to, co jest przed nami przygotowane? Takie jest życie Zwycięzców.

aracer.mobi

Ostry zwrot ku rzeczywistości Królestwa Bożego

Ron McGatlin

To, co obecnie przeżywamy jest prawdopodobnie jednym z okresów zmian o największym nasileniu i znaczeniu, jakie miały miejsce od pierwszego wieku. Prawdopodobnie są to dla Ciała Chrystusa zmiany o największym znaczeniu od czasów, gdy Chrystus Jezus chodził po ziemi. Bóg łączy prekursorów w zgromadzeniach podobnych do mikrokosmosów Ciała Chrystusa, wracającego do rzeczywistości Królestwa Bożego. Prawdziwi synowie Boży wracają do naszego Ojca, do Jego dróg, Jego planów, Jego woli, Jego prawdziwego królestwa na ziemi jak jest w niebie.

Bardzo długo większość kościoła jako zbiorowość żyła podobnie do syna marnotrawnego w świecie Babilonu. Kościół zostawił gospodarstwo Ojca (Królewskie życie) wiele wieków temu i zmarnował swoje dziedzictwo na upiększanie swego religijnego i głupiego życia w babilońskim stylu. W tym czasie, gdy ewangelia Królestwa ponownie jest powszechnie głoszona po raz pierwszy od pierwszego wieku, Boży zwiastuni wracają do szukania Królestwa. Babilon upada a zmarnowane dziedzictwo wycieka.

Jeśli chodzi o prawdziwe Królestwo, prawdziwi synowie żyjący jako marnotrawny kościół, zaczynają wracać do Ojca i prawdziwego Królewskiego życia. Prawdziwi synowie Boży dochodzą do swoich zmysłów, podobnie jak syn marnotrawny doszedł do rozsądku, karmiąc świnie i napełniając swój brzuch tymi samymi łupinami.

Znaczeniem słowa „marnotrawny” jest: 'rozrzutny’ bądź 'nierozsądnie ekstrawagancki’. Nie mówimy tutaj o osobistym grzechu i wracaniu do kościoła, jak to jest nauczane zazwyczaj o tej przypowieści do tej pory. To było dobre nauczanie na tamten czas.

Jest jednak bardziej obszerne zrozumienie tej historii, mające zastosowanie do Królestwa.

Mówimy o zbiorowym Ciele Chrystusa dochodzącym do ostrego zwrotu z przeszłości ku prawdziwemu objawieniu Królestwa Bożego, które zmienia nasze życie. „Podobnie jak syn marnotrawny jako ciało Chrystusa zaczynamy być odnawiani w duchu naszych umysłów ku naszej ujawnionej tożsamości. To ujawniona tożsamość, ponieważ oto stare rzeczy przeminęły, a wszystko stało się nowe”.

W naszej podróży otrzymaliśmy objawienie Chrystusa, krzyża, zbawienia, chrztu Duchem Świętym i znacznie więcej, a to wszystko spowodowało, że w podróży ku dojrzałości wzrastamy i jesteśmy stale poddawani przemianie. Niemniej, wielu, jeśli nie większość z nas, nigdy w pełni nie przyjęła prawdziwego objawienia i udzielenia Królestwa Bożego teraz na ziemi. Wielu z nas uwierzyło, że życie według zasad Królestwa Bożego nie jest możliwe aż do następnego wielkiego działa Bożego w przyszłości.

Nigdy nie przeżywaliśmy pełni życia Chrystusa Jezusa manifestującej Jego królewski styl życia w nas i poprzez nas. Wartościowe dziedzictwo Królestwa, które było dla nas potencjalnie możliwe do osiągnięcia, zostało zmarnowane. Straciliśmy ten królewski potencjał, ponieważ nie słyszeliśmy prawdziwej ewangelii królestwa. Rozpuściliśmy dary i zaopatrzenie Królestwa Bożego na egoistyczne religijne i głupie życie.

Nie mówimy o naturalnym potencjale i zasobach. Ogromny potencjał dostępny dla nas u naszego Ojca w Królestwie Niebios na ziemi obejmuje takie rzeczy jak duchowe uprawomocnienie, miłość, mądrość, zrozumienie królestwa i znacznie więcej.

W sercach Bożego ludu rozwija się silne pragnienie powrotu do tego, do czego zostaliśmy stworzeni – prawdziwych synów i córek Boga.

My, zbiorowość prawdziwych synów Boga, tęsknimy do powrotu do Ojca, czując, że nie jesteśmy już więcej godni być synami Boga Ojca, że chcemy być sługami w Jego domu – w Jego Królestwie. To spowodowało, że wybraliśmy się w drogę z Babilonu przez pustynię ku domowi naszego Ojca, prawdziwemu Królestwu.

Miłość, moc i mądrość Boga mające moc zmienić ten świat były tutaj dostępne cały czas. Niemniej, byliśmy tam, w Babilonie, karmiąc świnie i pragnąc rzeczywistości Królestwa. Zmarnowane życie, stulecia marnowanego potencjału sprawiedliwości, pokoju i radości na ziemi, jak jest w niebie mają się w tym okresie ku końcowi.

Nie chodzi tutaj o podejmowanie emocjonalnych decyzji o powrocie do Ojca i Jego Królestwa, nie chodzi nawet głównie o nasz grzech czy pójście do nieba. Istotą jest uświadomienie sobie, że jesteśmy drobną częścią światowego zwrotu ku prawdziwemu Królowi i prawdziwemu Królestwu, które przychodzi na ziemię w nas.

W naszych dniach przychodzi prawdziwe Królestwo a my mamy być jego częścią, Chwała Bogu! Bóg i Jego ludzie mogą wywrócić świat właściwą stroną ku górze.

 

Jako zwiastuni, zaczynamy podnosić się.

Marnotrawni synowie Królestwa są w drodze, porzucając życie marnowania dziedzictwa Królestwa naszego Ojca. Jesteśmy w powrotnej podróży przez pustynię, aby włączyć się do miłości, prowadzenia i umocnienia, które zawsze były tam dla nas przygotowane.

Otrzymałem duchowe wizje, które pomogą zrozumieć gdzie obecnie jesteśmy w tej podróży. Widziałem syna wędrującego wąską górską drogę do domu. Spoglądał w dół, schodząc lekko śliską ścieżką. Miał spuszczoną głowę, wstydząc się zmarnowanego życia. Ćwiczył sobie to, co miał powiedzieć Ojcu, aby pozwolił mu zostać choćby tylko jako sługa Królestwa. Przed nim jest ślepy zaułek, skały uniemożliwiają zajrzenie co dalej. Zaraz za tą skałą jest pełny widok na całe Królestwo Ojca, zaraz na końcu krótkiej prostej ścieżki do Królestwa. Pierwsze co widzi po wyjściu zza rogu jest jego tęskniący Ojciec, który stoi i spogląda na drogę, obserwujący i czekający na syna Swej miłości (prawdziwy kościół- synowie Boży) w nadziei, że wróci do Jego Królestwa.

Ojciec patrzy wzdłuż drogi, na której jesteśmy, oczekując, że miniemy krytyczny punk i ruszymy na ostatnią prostą do Królestwa Niebios na ziemi. Podobnie jak ojciec z przypowieści, nasz Ojciec kochał nas cały czas, oczekując, wyglądając i pragnąc zobaczyć nas wychodzących zza ostatniego rogu. Nigdy nie przestał nas kochać i przez wiele stuleci wyczekiwał, że wrócimy do tego, do czego nas stworzył. Nigdy już nie będziemy tacy sami, stajemy się tym, kim rzeczywiście jesteśmy w Chrystusie, i tym co znaczy „Chrystus w nas nadzieja chwały”.

W Chrystusie jesteśmy posadzeni w okręgach niebieskich. Chrystus w nas zasiada w tym świecie wprowadzając Jego Królestwo. Nigdy już nie będziemy utożsamiać się z pasjami przeszłości.

  • W Chrystusie – doznanie zasiadania w okręgach niebieskich.
  • Chrystus w nas – doznanie nieba zasiadającego w nas na ziemi.

W innej wizji szedłem ulicą, która wydawała mi się być znana. Wszystko wzdłuż było proste i nieco jakby przestarzałe. Wyglądało to tak, jakbym był już na tej drodze od dłuższego czasu. Ulica kończyła się skrzyżowaniem, gdy skręciłem w drugą, wszystko się zmieniło, wszystko było inne, ekscytująca atrakcyjne. Było jaśniej i bardziej ozdobnie. Na tej ulicy odczuwało się zupełnie inne świeże życie, choć nie miało to nic wspólnego z nieustającym karnawałem. Wrażenie było przyjemne i dawało poczucie bezpieczeństwa, tak jakby tutaj interesy nie miały na celu kusić ludzi, lecz ich błogosławić. Odczuwało się radosny pokój, pozbawiony strachu czy zmagania. Nagle czuło się bezpieczną więź ze wszystkimi i ze wszystkimi na tej nowej ulicy.

 

Zgromadzenie w Liberty

To wszystko otrzymałem przed spotkaniem, które odbyło się w zeszłym tygodniu w Hinesville, w stanie Georgia, USA. Czułem, że tam pojawi się to wszystko do samego początku. Wiedziałem, że Bóg będzie prowadził to zgromadzenie w kierunku ostrego zwrotu ku Królestwu. Wierzę, że byłem świadkiem większej ilości zmian u większej ilości ludzi, niż widziałem na jakimkolwiek spotkaniu przez ostatnie 30 lat. Wiem, że zostało tam zawartych więcej trwałych relacji, niż widziałem na jakimkolwiek spotkaniu przez całe moje życie. Relacyjne zgromadzenia są bardzo realne.

Przed tym zgromadzenie, sądziłem błędnie, że ja i większość, jeśli nie wszyscy, inni już zostawiliśmy rzeczy z Babilonu i jego drogi za sobą. Zapomniałem o tym, że nie wystarczy wyjść z Babilonu lecz, po wyjściu, konieczne jest wyrzucić Babilon z siebie. Myślałem, że jak tylko się pokażemy to zaraz zacznie się coś dziać dobrego, lecz tak nie było. Pierwszy dzień nie był taki jak ostatni.

Pierwszego dnia wydawało się, że niemal wszystko wróciło do przeszłości i niewiele bądź wcale nie oczekiwano na to, że pojawi się rzeczywistość nowego Królestwa. Nie mogłem uwierzyć, że mówiłem prawdziwe słowo od Boga, lecz wszystko odbywało się w starym stylu. W jakiegoś rodzaju oszołomieniu przestałem mówić z własnego serca i zacząłem głosić w dawnym stylu. Mówiłem właściwe słowo od Boga, lecz w niewłaściwy sposób i ono leciało na ziemię, a nic innego nie wyglądało lepiej. Wiem, że niektórzy przyjmowali to i rzeczywiście pojmowali, będąc błogosławieni, dziękuję Bogu również za to.

Po tym pierwszym spotkaniu, większość, jeśli nie wszyscy, byliśmy zniechęceni i bardzo rozczarowani, niemal chorzy i złamani. Wyglądało to tak samo, jak większość tego samego starego towaru, który stracił smak jakiś czas temu. Nasze szukanie i oczekiwanie tego nowego gasło. Nie mogłem zrozumieć, dlaczego stało się tak, a zupełnie nie to, czego spodziewaliśmy się.

Musiało to być Bożą wolą, abyśmy wszyscy zobaczyli i poczuli. Wierzę teraz, że ta pierwsza noc było prezentacją twarzą w twarz tego, co odchodzi, abyśmy się od tego całkowicie odwrócili. W tym nowym okresie, nie mamy już apetytu na to, co było dobre i świeże nawet całkiem niedawno. Zostaliśmy stworzeni po to, abyśmy zobaczyli, że aby wejść do tego nowego dnia, który nadchodzi, absolutnie wszystko stare musimy zostawić za sobą. Nasze serca były złamane i odczuwaliśmy pustkę.

Następnego dnia rano było jakoś podobnie. Niemniej, Bóg przerwał, zatrzymał to, co się działo. Wielu nie mogło mówić, padło na twarze wylewając na podłogę kałuże łez w bardzo głębokiej pokucie. Bardzo prawdziwa śmierć przyszła na wszystko co pochodzi z poprzedniej ery, dokładnie na wszystko funkcjonujące aż do dnia poprzedniego. Umarły i odpadły nonsensy, o których nawet nie wiedzieliśmy, że ciągle tam były.

Trzeciego dnia dla wielu, którzy jeszcze tam byli, nastąpiło prawdziwe zmartwychwstanie.

Dla mnie, i myślę, że dla innych, staliśmy się Jednym Duchem z Chrystusem. Bezwzględnie moje życie i innych nigdy już nie będzie takie samo. Źle smakują nawet dobre rzeczy z wczoraj.

Wydaje mi się, że zapomniałem jak nieporządna i bolesna może być śmierć, niemniej, nie istnieje zmartwychwstanie, jeśli nie było śmierci.

Powtórzę: wierzę, że byłem świadkiem większej ilości zmian u większej ilości ludzi, niż widziałem na jakimkolwiek spotkaniu przez ostatnie 30 lat. Wiem, że zostało tam zawartych więcej trwałych relacji, niż widziałem na jakimkolwiek spotkaniu przez całe moje życie. Relacyjne spotkania są prawdziwe.

 

Dążcie do miłości. Ona nigdy nie zawodzi a Jego Królestwo nigdy się nie kończy

Ron McGatlin

basileia  @ earthlink.net

topod.in

Codzienne rozważania_04.04.11

Chip Brogden

[Paweł i Barnaba szli] „utwierdzając dusze uczniów i zachęcając, aby trwali w wierze, i mówiąc, że musimy przejść przez wiele ucisków, aby wejść do Królestwa Bożego” (Dz. 14:22).

Nasze wyobrażenie o pokonywaniu (trudności -przyp.tłum) to raczej unikanie ucisków, a nie przechodzenie przez nie. Z pewnością nie łączymy wejścia do Królestwa z przechodzeniem przez uciski. Myślimy, że zwycięstwo oznacza usuwanie wszelkich ucisków – nic bardziej błędnego. Aby wejść do Królestwa, musi następować wzrost Chrystusa i ubytek Ego. Jest to stały proces i tylko w ten sposób mierzymy, jak daleko zaszliśmy już tej Drodze. Lecz w jaki sposób pozbywamy się Ego? Nie zrobimy tego, powtarzając w kółko: „Muszę umrzeć. Musi ubywać mnie. Muszę wziąć mój krzyż”. Im bardziej próbujemy umniejszać siebie, tym bardziej wzrastamy. Każda uwaga, jaką kierujemy na siebie, nawet próba umniejszenia siebie, służy tylko temu, że rośniemy. Odpowiedź znajduje się w naszych okolicznościach i próbach. Wystarcza tych prób, aby nas ubywało. Nie musimy robić niczego, jak tylko oczekiwać, aż te próby przyjdą i postrzegać je jako dobrą sposobność do tego, aby ubywało Ego, a przybywało Chrystusa.

 продвижение

Nie ma odwrotu

Kriston Couchey

THE POINT OF NO RETURN

MONUMENTALNE ZMIANY

Odbywają się monumentalne zmiany zarówno we mnie jak i w tych, którzy szukają w pierwszej kolejności Królestwa Bożego. Wszystko, cokolwiek Duch Święty objawił co do Jego celów i planów na ten nowy okres, pojawia się tak, jak zapowiedział. Stary porządek przemija a Jego nowy porządek nadchodzi. Nie jest to coś, co ludzie uważają za porządek, lecz porządek Królestwa Bożego, rząd synów Bożych, którzy są objawiani. Jesteśmy świadkami kulminacji tego wszystkiego za czym całe stworzenie tęskni i wzdycha. Duch Święty wypowiada zrozumiałe świadectwo tego, co czyni. Mówił bardzo wyraźnie w czasie Zgromadzenia w Liberty, w Hinesville, w stanie Georgia.

Dostaliśmy wyraźnie do zrozumienia, że osiągnęliśmy punkt spoza którego nie ma już powrotu. Chciałbym się podzielić kilkoma rzeczami, które wynikają z tego spotkania, i które są „znakami” okresu, w który weszliśmy.

 

1# MOJŻESZ NIE ŻYJE.

Mojżesz nie żyje i teraz Jozue (Jezus Chrystus) prowadzi drogą do Ziemi Obiecanej. Mojżesz reprezentuje hierarchiczną strukturę przywództwa, w której ludzie są zależni od człowieka, który ich prowadzi i który słucha Boga za nich. Koniec z ludźmi zależnymi od ludzkiej mądrości i ludzkiego namaszczenia, które mają ich nieść do przodu. Samo Słowo bierze nas do Ziemi Obiecanej. Jego przywództwo jest widoczne w komunii i relacji z braćmi i siostrami, a nie choince/piramidzie przywódczej z przeszłości.

Gdy dochodzimy do Bożej relacji z braćmi i siostrami, Pan mówi do nas również przez nich, lecz to On mówi do każdego z nas indywidualnie i prowadzi nas poprzez wewnętrzne świadectwo Ducha Świętego.

 

#2 ARKA RUSZYŁA.

Wędrówka po pustyni zakończyła się. Arka i Chwała poruszają się w poprzek rzeki Jordan i nie ma łaski dla tych, którzy pozostaną po drugiej stronie. Jego błogosławieństwo jest tam, gdzie On jest, a On wyszedł z metod i struktur przeszłości, które przez pewien czas niosły Arkę Jego Obecności. Wypełnienie obietnic przewyższa tamto zrozumienie i metody działania z poprzedniej epoki i NIE BĘDĄ przeniesione do tego NOWEGO DNIA Pana. Organizacje, przywódcy, uczniowie, którzy nie będą chcieli ruszyć z miejsca, jeśli nie ruszą razem z Duchem, pozostaną bez łaski. Ojciec nadal pokazuje drogę tym, którzy chcą pokutować, lecz Arka jest już w Jordanie i będzie opuszczała suche dno rzeki. Ludzie muszą odpowiedzieć i iść, lub zostaną na drugiej stronie.

 

#3 OPUSZCZENIE GROT ZAPOMNIENIA.

Podobnie jak było z Dawidem, zostawimy naszą izolację na pustyni, aby znaleźć powiązania z innymi, których Ojciec ukrył gdzieś daleko właśnie na tą godzinę. On łączy Swoje ciało: kości i ciało schodzą się razem, aby dotrzeć do miary wielkości według Pełni Chrystusa (BT) na ziemi. Chrystus jest prezentowany na ziemi przez Jego uczniów, którzy manifestują na ziemi Jego naturę i widoczny w Chrystusie autorytet. Chrystus pojawia się na ziemi w miarę jak Jego ludzie umierają dla starego życia i stają się uczestnikami zmartwychwstałego życia, które uprawomocnia, porządkuje i łączy ich z tymi, którzy są przeznaczeni, aby być JEDNO ze sobą.

 

#5 ODDZIELENIE ISMALEA OD IZAKA.

Dochodzi do wyraźnego rozróżnienia tego, co pochodzi z ciała, a co pochodzi z tchnienia Ducha. Następuje separacja tych, którzy działają ramieniem ciała, a chodzącymi w Duchu. Synowie służebnicy nie dziedziczą razem z synami wolnej; w tym nowym dniu Ojciec nie toleruje w Swoim domu egoistycznych ambicji. Nie ma już tolerancji dla podobania się ludziom i zjednywania sobie ich na rzecz pokoju. Ciało walczy przeciwko Duchowi i jest narzędziem przeciwnika, aby hamować dzieło Boże. Przyszedł czas na to, aby Jego synowie zajmowali się sprawami Ojca i nie tolerowali zakłóceń ze strony tych, którzy mają i promują ludzkie plany. Już czas na to, aby odciąć się od tych, którzy rozpraszają nas swoimi ambicjami i planami, i utrudniają skupienie się na celach Bożych.

 

#5 IZAAK ZNAJDUJE SIĘ NA OŁTARZU.

Bóg nie kazał Abrahamowi złożyć w ofierze Ismaela lecz Izaaka. Izaak jest obietnicą, wizją, przyszłością, przeznaczeniem. Wszystko, cokolwiek 'uważaliśmy’ za naszą wizję i przeznaczenie musi zostać złożone. Nie byliśmy jeszcze na tej drodze i wszelkie z góry wyrobione opinie z poprzedniego wieku tylko ograniczają nas. Jest tylko sprawą wiary to, że Pan może wzbudzić Izaaka z martwych, i że zrobi to, aby wypełnić obietnicę w taki sposób jaki On uważa za właściwy. Ojciec doprowadził nas do miejsca złożenia wizji naszego przeznaczenia i celu w Jego ręce, abyśmy mogli przyjąć klarowną i czystą wizję oraz zrozumienie dni, w które wchodzimy.

 

#6 OD NAUCZYCIELI DO ŚWIADKOW.

Nauczyciele przekazują wiedzę a świadkowie czynią uczniów. Faryzeusze nauczali wiedzy i zrozumienia, lecz Jezus przyszedł czynić uczniów, którzy są świadkami tego, co widzieli i słyszeli. Teraz jesteśmy świadkami tego, co widzimy i słyszymy, że Ojciec czyni i MY jesteśmy tym, co Ojciec mówi i czyni. Jesteśmy świadkami Mocy i Obecności Bożej, która zmienia ludzi dokładnie na Jego podobieństwo, jako synów. Królestwo to nie tylko słowa lecz moc, a moc jest częścią synów, którzy są Jego świadkami.

 

#7 JEDNO Z BOGIEM.

Podobnie jak oblubienica jest zjednoczona z oblubieńcem, tak my dochodzimy do jedności z naszym Bogiem. Ruszyliśmy od Człowieka pracującego dla Boga (Zewnętrzny Dziedziniec) do człowieka pracującego z Bogiem (Miejsce Święte), do działającego TYLKO BOGA (Święte Świętych). Działania w przeszłości były mieszaniną ludzi wykonujących pracę dla Boga i wykonujących pracę z Bogiem. Ten nowy dzień charakteryzuje działanie Samego Boga. NIKT NIE BĘDZIE CHLUBIŁ SIĘ W OBECNOŚCI BOŻEJ (ang.: żadne ciało nie będzie się chlubić w Jego obecności -przyp.tłum.). W miarę jak Pan ustanawia Swoje królestwo w „JEDNOŚCI” ze swymi synami, przechodzimy od widzenia „Chrystusa we mnie” do wiedzenia „Chrystusa”. To już więcej nie my, lecz „Chrystus w nas”. Już więcej nie szukamy Go „gdzieś na zewnątrz”, lecz odpoczywamy w UNII/ JEDNOŚCI z Nim wewnątrz. W tym miejscu inni ludzie widzą Go i to On manifestuje się temu światu. Jest to dzień Świątyń czy inaczej, zamieszkiwania Boga w Jego Świątyni (ludziach).

 

PUNKT SPOZA KTÓREGO NIE MA POWROTU

Tak jak Jezus przyszedł, aby przynieść nowy dzień, tak dziś jest dzień, gdy my wchodzimy w pełnię Jego celów, co zmienia wszystko. Nie ma już powrotu do wczorajszego namaszczenia. Nie ma powrotu do ery kościoła. Era Królestwa jest TUTAJ. Dzień Pański jest u drzwi. Nasza wizja i przeznaczenie zostały złożone u stóp Króla i On daje nam oczyszczoną wizję Jego celów i przeznaczenia w nas. Pan sprowadza niebo na ziemię, rzeczywistość nieba zderza się z ziemią w taki sposób, który zmienia wszystko na zawsze. To miejsce nieba na ziemi zostało zrodzone w ludziach, lecz teraz wzrasta do pełnej manifestacji Chrystusa w Jego ciele dla całego stworzenia.

Nie ma już powrotu, a tylko radosne oczekiwanie.

jak napisano: Czego oko nie widziało i ucho nie słyszało, i co do serca ludzkiego nie wstąpiło, to

przygotował Bóg tym, którzy go miłują

 

W Jego Miłości

Kriston Couchey

kcouchey04  @    earthlink.net

 

 aracer.mobi

Codzienne rozważania_02.04.11

Chip Brogden

Błogosławieni cisi, albowiem oni posiądą ziemię” (Mt. 5:5).

Idea dziedziczenia ziemi przez łagodnych znajduje się w całej Księdze Psalmów. Gdy ktoś jest ubogi w duchu i narzek nad grzechami swoimi i innych, usuwane są pych i arogancja. Człowieka, która wie, że nie jest lepszy niż cała reszta nie będzie łatwo wynieść ponad braci i siostry. Lecz łagodność nie oznacza braku mocy czy pozbawionej silnej woli bierności. Jest to moc, lecz moc znajdujaca się pod kontrolą miłości i bez trucizny egoistycznych interesów i szukania własnych korzyści.

Aby mieć moc i używać jej wyłacznie ku dobru i doborobytowi innych – to jest łagodność. Jezus w doskonały sposób demonstruje to, że moc, która działa  przez łagodność jest nie do powstrzymania, podczas gdy chwilowa moc i ludzie, którzy bawią się w politkę, zawsze mają swój koniec.

aracer.mobi

Codzienne rozważania_01.04.11

Chip Brogden 

Jezus wziął więc chleby i podziękowawszy rozdał uczniom, a uczniowie siedzącym, podobnie i z ryb tyle, ile chcieli,..i wszyscy się nasycili…. pozbierali wiec, i z pięciu chlebów jęczmiennych napełnili dwanaście koszów okruchami, pozostawionym przez tych, którzy jedli” (Jn. 6:11,13 in.).

Nigdy nie chodzi o to ile mamy czy o to, co robimy, lecz raczej, o to czy mamy błogosławieństwo Pańskie?

Z Pańskim Błogosławieństwem mamy Nieskończone Zaopatrzenie. Praktycznie rzecz biorąc, oznacza to, że zamiast starać się przekonać Pana, aby błogosławił to, co chcemy zrobić czy to, co wydaje nam się konieczne do zrobienia, powinniśmy odkryć najpierw to, co Bóg chce BŁOGOSŁAWIĆ i zrobić TO, zamiast tego pierwszego. Pamiętaj: Jezus wiedział bowiem, co miał (zamiar) robić (Jn 6:6b). Tak więc, módlmy się: „Nie moja, lecz Twoja Wola niech się stanie; nie moje, lecz Twoje Królestwo niech przyjdzie”, a wtedy radujmy się Błogosławieństwem Pańskim spoczywającym na naszej pracy.

сайт