Author Archives: admin

TGIF_11.04.07 Ewangelia Królestwa

Today God Is First

Logo_TGIF2

Po tym poznajemy, że w nim jesteśmy, kto mówi, że w nim mieszka, powinien sam tak postępować, jak On postępował.
1 Jn 2:5b-6

Jezus przyszedł na ziemię po to, aby przynieść ludzkości ewangelię królestwa. Przez stulecia Kościół miał tendencję do podkreślania tylko tej części ewangelii, która jest ewangelią zbawienia. Niemniej jednak, Jezus przyszedł po to, abyśmy mieli coś więcej niż zbawienie. Przeszedł, aby dać nam nowe życie, któremu mają towarzyszyć znaki, cuda i Jego Duch żyjący w nas i objawiający nam Jezusa codziennie. Przyszedł, abyśmy mogli chodzić po ziemi tak, jak On chodził. Jeśli nasze życie nie jest odbiciem tych samych rzeczy, które Jezus robił, to musimy zapytać dlaczego?
W ciągu mojego 24 letniego chodzenia z Panem, zauważyłem, że są trzy rodzaje wierzących.
Po pierwsze, wielu z nas przyszło do Chrystusa z potrzeby zbawienia. Nasze serca zostały dotknięte przez Jego powołanie nad naszym życiem. Zastanawiamy się i analizujemy Jego żądania i podejmujemy decyzję pójścia za Nim. Jest to dogodny czas do przyjęcia Go do naszego życia. Pierwszy poziom często charakteryzuje się postawą wobec Boga, mówiącą: „Błogosław mnie, Panie”. To ten pierwszy poziom przede wszystkim wprowadza zbawienie do naszego życia. Niektórzy nigdy tak naprawdę nie przechodzą poza ten pierwszy poziom.

Drugi poziom to kryzys. W naszym życiu pojawia się kryzys, co motywuje nas do szukania Chrystusa z całego serca. Niemniej, motywacją nie jest czysta miłość do Pana, a raczej pragnienie pozbycia się bólu życia. Ten stan najlepiej charakteryzuje postawa: „Pomóż mi, Panie”.

Na trzecim poziomie zaczynamy przeżywać ewangelię Królestwa. Jest to miejsce, w którym Jezus spoczywał w Swym chodzeniu z niebieskim Ojcem, to jest miejsce przeświadczenia. Niewielu ludzi funkcjonuje na tym poziomie, lecz oni właśnie przeżywają taką rzeczywistość chodzenia z Bogiem, która jest obca innym. Codziennie widzą przypadki Bożego zaangażowania w ich życie; są motywowani przez głęboką miłość do Niego; znają Go. Motywacja tych ludzi może być scharakteryzowana takimi słowami: „Wybierz mnie, Panie; choćbyś mnie zabił, nie przestanę ufać Tobie”.

Gdzie dziś jesteś? Czy po prostu zaakceptowałeś Jego zbawienie, aby unosić  się na powierzchni? Czy też szukasz Go z całego serca tylko wtedy, gdy przychodzi kryzys? On pragnie dla ciebie i dla mnie życia pełnego przekonania, motywowanego miłością dla Niego i Jego miłością do nas. To tutaj właśnie doświadczysz ewangelii Królestwa.

topod

Aż śmierć nas nie rozłączy#All About Families

#

Nie
jesteśmy w stanie zliczyć w ilu ślubach braliśmy ostatnio udział. Śpiewaliśmy
pieśni z tymi, co między nami, „wstawaliśmy”
wraz z narzeczonymi, odprawialiśmy ceremonie, zarządzaliśmy całymi imprezami,
serwowaliśmy ciastka, a nawet odgrywaliśmy jeden czy dwa teatrzyki, aby wysłać
parę na życie małżeńskiej rozkoszy.


Zauważyliśmy też jak przez lata zmieniają się ceremonie. Rzadko kiedy usługujący
mówi: „Jeśli ktoś zna jakieś powody, dla których to małżeństwo
nie powinno być zawarte, niech odezwie się teraz, lub na zawsze już zachowa
milczenie”. Nie jesteśmy sobie w stanie przypomnieć, kiedy ostatni raz słyszeliśmy,
aby narzeczona czy narzeczony mówili: „Od teraz ślubuję ci moją wierność”.
To jest dobra sprawa.

Niestety
zaczynamy też zauważać brak niektórych zwrotów, które
nie powinny zostać usunięta. W tym:


  • „Poniecham  wszystkich innych”


  • „Ślubuję  wierność, aż śmierć nas nie rozłączy”


  • „Zachować czystość dla ciebie.

Wydaje
się, że te pominięcia są powszechne – brak oddania. Od samego początku
małżeństwo było przewidziane jako oddanie się na całe życie. Gdy faryzeusze
próbowali złapać Jezusa w długą teologiczną debatę na temat rozwodu,
powiedział: Czy nie
czytaliście w waszej Biblii, że Stwórca początkowo stworzył mężczyznę
i kobietę dla siebie nawzajem, męża i niewiastę? I dlatego, opuszcza mąż
ojca i matkę i jest silnie związany z żoną swoją, stają się jednym ciałem
– już nie dwa, lecz jedno. Ponieważ Bóg stworzył organiczną
jedność między tymi dwoma płciami, nikomu nie wolno profanować Jego dzieła
rozdzielaniem ich
(Mat.
19:4-6 – wg. wersji ang. The Message – przyp.tłum.).

O
ile nie jesteśmy gotowi na traktowanie ofiar rozwodów tak, jakby jakaś
radioaktywna trucizna ich skaziła, to jesteśmy zaalarmowani, gdy ludzie wchodzą
w małżeństwo bez oddania. Zatrważa to, że niektórzy wydają się nawet
uważać, że małżeństwo jest pierwszym krokiem do rozwodu. O ile uprzednia
umowa może mieć ekonomiczny sens dla ludzi posiadających dużo pieniędzy,
to cała idea opiera się na założeniu, że małżeństwo niekoniecznie musi być
trwałe.

Nie
jest tajemnicą, że wielu ludzi decyduje się na życie ze sobą bez małżeństwa.
Dlaczego? Ponieważ mówią: „Mogę odejść,
kiedy tylko zechcę”.
Takie samo założenie może funkcjonować, gdy para
małżeńska przysięga bez oddania (zaangażowania). Jeśli prawnie można zabezpieczyć
się w wygodny spadochron przed zawarciem małżeństwa, po co przejmować się
zawieraniem małżeństwa w ogóle? Uważamy wspólne życie ze sobą
za praktykę społecznie niszczącą i duchowo nie do zaakceptowania, ale jaka
jest różnica w tym, że wchodzi się w małżeństwo bez oddania? Jeśli
nie zamierzasz się oddać, wspólne życie wydaje się wyglądać bardziej
atrakcyjnie. Rozbicie relacji nie jest wtedy nawet tak skomplikowane.
Wierzymy, że jest przyczyna małżeńskiego oddania. Nie to nic wspólnego
z zakochaniem
. Co więcej, nie gwarantuje to wiecznego szczęścia, lecz wnosi stabilizację
do życia tych ludzi i ich dzieci.

G.
K. Chesterton mógł mówić o nas, gdy napisał te słowa do poprzedniego
pokolenia:
Gdy bronimy rodziny, nie chodzi o to, że będzie to zawsze rodzina pełna
pokoju; gdy utrzymujemy tezę o małżeństwie, nie mamy na myśli tego, że będzie
zawsze szczęśliwa. Chodzi nam o to, że jest to teatr duchowego dramatu, miejsce,
gdzie dzieje się wiele, a szczególnie tego, co jest ważne

.

aracer

TGIF_10.04.07 Planowanie z powodzeniem

Today God Is First

Logo_TGIF2

Wiem, Panie, że droga człowieka nie od niego zależy, i nikt, gdy idzie sam, nie kieruje swoim krokiem.
Jer. 10:23

W świecie biznesu bardzo dużo słyszy się o planowaniu. Co roku w styczniu słyszę jak pracujący zawodowo wierzący ustalają plany na nowy rok. Korporacje planują nawet na okresy pięcioletnie, poszczególni ludzie robią osobiste plany, ale z tym wszystkim jest tylko jeden problem, który widzę, jeśli chodzi o wszystkie plany czynione przez wierzących o dobrych intencjach. Jeśli plan nie pochodzi od Boga i nie jest przez Niego kierowany to jest on przeznaczony na niepowodzenie. Jakże często pracujący chrześcijanie spisują plan czegoś, co wydaje się być dobre w ich własnych oczach. Zalety tego, co jest planowane mogą wyglądać wspaniale i może to być nawet godne wysiłku, lecz nie to jest ważne. Gdy Jezus powiedział, że przyszedł, aby wypełnić Bożą wolę, nie mógł zastanawiać się nad niczym, co nie było zgodne z Bożą wolą, bez względu na to jak dobrze i sprawiedliwe mogło to wyglądać.

Serce człowieka obmyśla jego drogę, lecz Pan kieruje jego krokami  (Przyp. 16:9). Bóg musi dać nam wizję tego, do czego nas powołał. Gdy mamy już wizję, musimy pytać Go, czy jest Jego wolą, abyśmy podejmowali działania ku wypełnieniu jej i jakie to mają być kroki. Pan chce kierować każdym krokiem planowanego procesu. Dawid nauczył się tej lekcji, gdy poszedł na bitwę z Filistynami. Któregoś dnia zapytał Pana czy ma wyruszyć przeciwko nim, a Pan powiedział: Tak, lecz tylko wtedy, gdy usłyszysz odgłos stąpania po drzewach balsamowych.

Błędem jest rozsądzać i analizować po to, aby dojść do jakiejś decyzji w danej sprawie. Pan zawsze zna odpowiedź. Do naszej odpowiedzialności należy szukanie Go i odkrycie, co On myśli na dany temat. Nasze planowanie musi być osadzone w Nim. Tylko wtedy, gdy trwamy w łączności ze źródłem będziemy mogli mieć pewność, że wprowadzamy Boży plan na właściwe miejsce. Również potwierdzenie tego planu przez innych będzie upewniało nas, że nie podążamy za zwodniczymi wskazówkami naszego własnego serca.

Gdy następnym razem przystąpisz do planowania, proś Boga o mądrość do wprowadzenia wizji i podjęcia działania. Będziesz zdumiony tym, jak dobrze Pan planuje.

seo как раскрутить сайт

Czym jest sabatowy odpoczynek

Zaremba Piotr

Moim zdaniem cala sekwencja mówiąca o odpocznienieu sabatowym, uznawana przez niektórych za nowotestamentowy dowód na kontynuację przestrzegania sabatu, zaczyna sie znacznie wcześniej tj. w 3 rozdziale. Zacznijmy wiec od Hebr. 3:7, gdzie jest napisane, o jakim dniu będzie dalej mowa:


w: 3:7 –
Dlatego, jak mówi Duch Święty: dziś, jeśli glos jego usłyszycie, nie zatwardzajcie serc waszych jak podczas buntu, w dniu kuszenia na pustyni, Gdzie mnie kusili ojcowie wasi i wystawiali na próbę, chociaż oglądali dzieła moje przez czterdzieści lat.
….
Tutaj jest określone o jaki dzień będzie cały czas dalej chodziło: O dzień, w którym usłyszy człowiek głos Boży, a dalej o tym, ze Izrael przez 40 lat słuchał tego głosu i nie przyjął niczego (wersy 9-11)

W wersie 13 jest potwierdzenie takiego znaczenia tego słowa „dziś”: jak czytamy:

w. 13:…. dopóki trwa to, co sie nazywa „dziś”, aby nikt z was nie popadł w zatwardziałość przez oszustwo grzechu .. trwa to, co sie nazywa „dziś” czyli czas, w którym Bóg przemawia, a czego nie wykorzystali Izraelici. Od wersu 15 ponownie mowa jest o tym samym dniu nazwanym na początku „dziś”: Najpierw powtórka z w.13, a potem ponowne wyjaśnienie tego samego (uwaga: cały czas ani krzty o sabacie!!)

w.16: kto to byli ci, którzy usłyszeli, a zbuntowali sie? czy nie ci, którzy wyszli z Egiptu pod wodza Mojżesza? czyli widzieli (lub inaczej słyszeli glos Pana) i nie uwierzyli.

Ale ciekawie robi sie dopiero w wersie

w.18: A komu to przysiągł, że nie wejdą do odpocznienia jego, jeśli nie tym, którzy byli nieposłuszni? Widzimy wiec, ze nie mogli wejść z powodu niewiary.

Kiedy popatrzymy na referencje do tego fragmentu – IV Moj. 14.22-23, jak najbardziej właściwie dobrana do kontekstu – to widzimy, że użyty tutaj zwrot  wejść do odpocznienia jego nie ma niczego wspólnego z sabatem, lecz z Ziemią Obiecaną, co jeszcze jest później ponownie potwierdzone. Ten fragment tylko przybliża ten termin, który później jeszcze sie pojawia, ale nigdy jako sabat.


IV Moj. 14.22:
żaden z tych mężów, którzy widzieli moja chwale i moje znaki, jakich dokonywałem w Egipcie i na pustyni, a …. nie zobaczy ziemi, którą przysiągłem ojcom..


O jakie wiec odpocznienie chodziło? O ziemię mlekiem i miodem płynącą; o ziemie, którą deszcz zrasza we właściwej porze i pory orku są zawsze w swoim czasie; o ziemię, na której są gotowe miasta i domy, których nie budowali, i sady, których nie sadzili itd., itd…Tu zaczyna sie rozdział 4, który dalej mówi o odpocznieniu, ale nic o sabacie.

4:1. gdy tedy obietnica wejścia do odpocznienia jego jest jeszcze ważna . . . .

Następuje jakaś zmiana chyba, bo przecież nikt nam nie proponuje Ziemi Obiecanej Izraela, ale nadal aktualna jest obietnica wejścia do „odpocznienia Jego”. i tu czytamy:

w.3.: do odpocznienia wchodzimy my, którzy uwierzyliśmy, zgodnie z tym jak powiedział… Jak przysiągłem w gniewie moim, nie wejdą do odpocznienia mego. chociaż dziel jego od założenia świata były dokonane. Widzimy, ze cały czas jest nacisk kładziony na odpocznienie, a nie na jakiś szczególny dzień odpoczywania. Jeden jedyny werset, który tłumaczy na czym polega zmiana z początku 4 rozdziału również kładzie nacisk na ODPOCZNIENIE i nie jest tutaj istotą siódmy dzień, który jest wspomniany tylko „przy okazji” cytowania tego fragmentu.


w.4:
O siódmym dniu zaś powiedział bowiem gdzie tak: I odpoczał Bóg dnia siódmego od wszystkich dziel swoich a werset 5 znowu podkreśla, ze chodzi o odpocznienie, a nie o siódmy dzień, mówiąc:


w.5:
a na tym miejscu znowu: nie wejdą do odpocznienia mego.


Dalszy fragment (wersy 5 i 6) ponownie wracają do początku rozważań, czyli dnia „dzisiaj” ale nie dnia sabatowego odpoczynku, lecz dnia „dziś” w którym „słyszymy glos jego”.


Wers 8 jeszcze bardziej to podkreśla,mówiąc:

w. 8: Gdyby bowiem Jozue wprowadził ich do odpocznienia, nie mówiłby Bóg później o innym dniu.

1. Przecież to nie Jozue „wprowadził” Prawo, w którym był sabat – w ogóle tutaj nie rozważany – lecz Mojzesz. Izrael, lepiej lub gorzej cały czas przestrzegał sabatu, a jednak do odpocznienia nie wszedł, tak wiec i dalsze przestrzeganie sabatu nas do tego nie doprowadzi. Po co zawracać do czegoś, co sie już raz nie sprawdziło? Czy nie o tym mowa kawałek dalej Hebr. 8:7 gdyby bowiem pierwsze przymierze było bez braków, nie szukano by miejsca na drugie. I drugie przymierze nie namawia nas do przestrzegania sabatu, który odpocznienia nie przyniósł, lecz do stałego chodzenia w odpocznieniu od „dziel swoich, „jak Bóg odpoczął od swoich” i wszystko. Każdy dzień może być dniem odpocznienia2. Jakby sie ktoś nadal bardzo upierał to wyraźnie jest tutaj napisane o „INNYM DNIU”. Nawet jeśli ktoś sie upiera przy sabacie to od tej pory jest juz mowa o tym, ze Bóg „mówi o innym dniu„.
No i zakończenie tej części jest juz ostatnim gwoździem do „sabatowej” trumny (choć i tak do tej pory nic o dniu sabatu nie było):


w. 9:
in.: a tak pozostaje jeszcze odpocznienie dla ludu Bożego; kto bowiem wszedł do odpocznienia Jego, ten sam odpoczął od dziel swoich, jak Bóg od swoich. No, to teraz wrócimy do tego „jak Bóg odpoczął od dziel swoich”. Czytamy „I odpoczął Bóg dnia siódmego od wszystkich dziel swoich”. I co? Od pierwszego dnia następnego tygodnia zabrał sie znowu do roboty??? Oczywiście, że nie. Odpoczął i już w tym stanie „odpoczynku od dzieł swoich” pozostał i taka jest idea odpocznienia, do którego mamy wejść (nie znaczy to oczywiście, ze nie mamy w ogóle pracować). Dlatego sabat był tylko starotestamentowym cieniem, bo był to tylko jeden dzień odpoczynku, czy odpocznienia, a Bóg nie poprzestał na tym i to samo proponuje nam dziś. To jest odmiana nie tylko w stosunku do odpocznienia w Ziemi Obiecanej z 3 rozdziału, lecz i do jednego dnia odpocznienia „sabatu”.


Dziś nie chodzi o to, aby „żadnej pracy nie będziesz wykonywał w tym dniu”, lecz o to, abyś nie wykonywał „własnych dziel”.


kto bowiem wszedł do odpocznienia Jego, ten sam odpoczął od dziel swoich, jak Bóg od swoich.

Kiedy człowiek wierzący przestaje wykonywać swoje dzieła (np. budowanie swojej służby, dążenie do pastorowania, głoszenia kazań, drukowania książek……) to wtedy dzieje sie to, o czym mówił Jezus (Mat11:29-30):


Weźcie na siebie moje jarzmo i uczcie sie ode mnie, ze jestem cichy i pokornego serca, albowiem jarzmo moje jest mile, a brzemię moje lekkie.

Tu polecam
tekst:

http://www.poznajpana.org/articlebody.asp?id=117

продвижение

Święta,jajka, pogaństwo i my

Zaremba Piotr

Wydaje się, że dla wielu wierzących nie całe „Pismo przez Boga natchnione jest” a to jest problemem i powodem licznych nieporozumień i podziałów. Prawdopodobnie, spora też ich część dostałaby zawału, gdyby miała się zastosować do niektórych poleceń Pawła.

Tak sprawa niedzieli, tzw. Bożego Narodzenia, tudzież choinki, wielkanocnego jajka i jeszcze paru innych tematów stoi zawsze na ostrzu noża przez zwykłe niezrozumienie duchowej natury i brak, jak pisze ap. Paweł „właściwego poznania” (1 kor. 8:1).

Paweł zajmuje się pogańskim praktykami i bałwochwalstwem w bardzo konkretnym oraz praktycznym wymiarze, z jednej strony wskazując na liczne upadki Izraela spowodowane tym grzechem, a z drugiej strony na wolność jaką mają chrześcijanie, którzy mają „właściwe poznanie”. Przypuszczam, że to, co poniżej napiszę da się zastosować do wielu różnych spraw związanych z tym tematem i przypuszczam również, że wielu może wyjść o wiele za daleko, „poza to, co napisano”.

Pamiętając cały czas, że ostatecznie chcę się zająć tzw. „pogańską niedzielą” czy „Świętem Słońca”, zwanym współcześnie Bożym Narodzeniem, przejdźmy do „Pisma, które przez Boga natchnione jest i pożyteczne do nauki, wykrywania błędów, do poprawy, do wychowywania w sprawiedliwości, aby człowiek był doskonały do wszelkiego działa przygotowany ” (2 Tym. 3:16).

Pierwszy list do Koryntian

8:1
A co do mięsa, składanego w ofierze bałwanom, wiemy, że wszyscy mamy właściwe poznanie. Poznanie nadyma, ale miłość buduje.
. . . .
8:4
Co więc dotyczy spożywania mięsa, składanego w ofierze bałwanom, wiemy, że nie ma bożka na świecie i że nie ma żadnego innego boga, oprócz Jednego.

8:5
Bo chociaż nawet są tak zwani bogowie, czy to na niebie, czy na ziemi, i dlatego jest wielu bogów i wielu panów,

8:6
Wszakże dla nas istnieje tylko jeden Bóg Ojciec, z którego pochodzi wszystko i dla którego istniejemy, i jeden Pan, Jezus Chrystus, przez którego wszystko istnieje i przez którego my także istniejemy.
.
. . .
8:8Zapewne, pokarm nie zbliża nas do Boga, gdyż nic nie tracimy, jeśli nie jemy, i nic nie zyskujemy, jeśli jemy.

I wstawmy tutaj fragment z dalszej części tego listu, który wyjaśnia o co chodzi Pawłowi (tam oczywiście znajduje się w innym kontekście, ale akurat znaczy dokładnie to samo co w powyższym):

10:19
Cóż tedy chcę powiedzieć? Czy to, że mięso składane w ofierze bałwanom, jest czymś więcej niż mięsem? Albo że bożek jest czymś więcej niż bałwanem?

10:20
Nie, …….

Zatem oczywisty jest wniosek końcowy

10:25
Wszystko, co się sprzedaje w jatkach, jedzcie, o nic nie pytając dla spokoju sumienia;
10:26
Albowiem Pańska jest ziemia i to, co ją wypełnia.

Mało tego nawet jeśli masz pełną świadomość, że to jest mięcho poświęcone bałwanowi, to nadal możesz go swobodnie zjeść nie szkodząc sobie zupełnie, ale lepiej jest go nie jeść, lecz ze względu na sumienie tego, który ci o tym powiedział, bo:

10:28
A jeśliby wam ktoś powiedział: To jest mięso złożone w ofierze bałwanom, nie jedzcie przez wzgląd na onego, który na to wskazał, i dla spokoju sumienia;

10:29
Mówię zaś nie o twoim sumieniu, lecz o sumieniu bliźniego; bo dlaczegóż by moja wolność miała być sądzona przez cudze sumienie?

Czyli mięcho poświęcone nawet przez jakiegoś afrykańskiego szamana w najprawdziwszym demonicznym kulcie (takim samym jak te za czasów Pawła), a jakże o tym też Paweł pisze:

10:20
… chcę powiedzieć, że to, co składają w ofierze, ofiarują demonom, a nie Bogu; ja zaś nie chcę, abyście mieli społeczność z demonami.

Czyli istota jest w duchowym akcie ofiarowania, a nie w mięsie, ono się nie nasącza demonami, czy jakimś „ukrytym grzechem”, a społeczność z demonami ma się przez duchowy akt składania czci w ofierze. Nie ma się tej społeczności przez mięso czy z mięsem – tym, co składają – lecz przez akt składania. Zarówno wcześniej, w trakcie i jak i „po wszystkim” jest to ciągle tylko mięso i nic więcej.

Nadal jest tylko mięsem, z którego żaden demon ci na plecy nie wskoczy, albo, jeszcze gorzej, nie sponiewiera żołądka:

1 Tym. 4:4Bo wszystko, co stworzył Bóg, jest dobre, i nie należy odrzucać niczego, co się przyjmuje z dziękczynieniem;
4:5Albowiem zostają one poświęcone przez Słowo Boże i modlitwę.

I spoko. A, swoją drogą, zastanawiam się jak wielu byłoby stać na to, aby z całkowitym pokojem w sercu (czyli PO PROSTU mając właściwe poznanie) zjeść takie mięcho. Kiedyś w Krakowie był festiwal zorganizowany przez wyznawców Kriszny i było to mnóstwo wegetariańskiego jedzenia, ale słyszałem, że jeść tego nie wolno, bo to jest poświęcone ich bożkom. No i . . .

Co więc ze starotestamentowych bałwochwalstwem? Zwykle, jako przykłady podaje się mnóstwo cytatów ze Starego Testamentu tyle, że nie mają one nic wspólnego z dzisiejszą rzeczywistością. Wtedy to faktycznie było bałwochwalstwo i to w pełni świadome. Oni rzeczywiście oddawali cześć bożkom i wszelkiej maści bałwanom, posągom, w świątynkach i na dachach swoich domów. Dlatego Paweł pisze:


— — — — — — – – –

10:14 Przeto, najmilsi moi, uciekajcie od bałwochwalstwa.

.. . . .

10:19 Cóż tedy chcę powiedzieć? Czy to, że mięso składane w ofierze bałwanom, jest czymś więcej niż mięsem? Albo że bożek jest czymś więcej niż bałwanem?
10:20
Nie, chcę powiedzieć, że to, co składają w ofierze, ofiarują demonom, a nie Bogu; ja zaś nie chcę, abyście mieli społeczność z demonami.

— — — — — — — — — — –

Tak więc to było bałwochwalstwo i oddawanie czci demonom, do czego Paweł nawiązuje wcześniej (10:5-10):

Lecz większości z nich nie upodobał sobie Bóg; ciała ich bowiem zasłały pustynię. A to stało się dla nas wzorem, ostrzegającym nas, abyśmy złych rzeczy nie pożądali, jak tamci pożądali. Nie bądźcie też bałwochwalcami, jak niektórzy z nich; jak napisano: Usiadł lud, aby jeść i pić, i wstali, aby się bawić. Nie oddawajmy się też wszeteczeństwu, jak niektórzy z nich oddawali się wszeteczeństwu, i padło ich jednego dnia dwadzieścia trzy tysiące, Ani nie kuśmy Pana, jak niektórzy z nich kusili i od wężów poginęli, Ani nie szemrajcie, jak niektórzy z nich szemrali, i poginęli z ręki Niszczyciela.

Pamiętając o tych złych przykładach, „abyśmy złych rzeczy nie pożądali”, wróćmy do niedzieli i Bożego narodzenia.

10:19
Cóż tedy chcę powiedzieć? Czy to, że mięso składane w ofierze bałwanom, jest czymś więcej niż mięsem? Albo że bożek jest czymś więcej niż bałwanem?

Czy nie moglibyśmy tego napisać; Czy dzień, oddany bałwanowi jest czymś więcej niż dniem? Albo bożek jest czymś więcej niż bałwanem. NIE . . .

Taki czy inny dzień jest dniem i tyle. Czy były w nim kiedyś praktykowane pogańskie kulty czy nie, nadal pozostaje zwykłym dniem i niczym więcej – można go spokojnie skonsumować – czyli wykorzystać na Bożą chwałę w inny sposób. Bo skoro na Bożą chwałę można zjeść mięso poświęcone bałwanowi (czy jecie czy pijecie czy cokolwiek czynicie, na chwałę Pańską to czyńcie i wszystko jest dobre, co się spożywa dziękczynieniem ), to na chwałę Pańską można wykorzystać każdy dzień – nawet taki dawniej używany przez pogan – do święcenia chwały Pańskiej. To jest zwykły dzień, a nie jakiś pogański „dzień słońca”, bo zmieniło się jego przeznaczenie, skoro jest to zwykły dzień.

8:8 Zapewne, pokarm nie zbliża nas do Boga, gdyż nic nie tracimy, jeśli nie jemy, i nic nie zyskujemy, jeśli jemy.

Zobaczmy, nawet pokarm poświęcony demonom nie zbliża, ani nie oddala nas od Boga. Jest tylko pokarmem, żaden zysk z powstrzymywania się i żaden z korzystania. Dlaczego? Bo samo w sobie nie ma niczego godnego uwagi, ale to, co z nim zrobimy. Nawet mięso poświęcone demonom może być zjedzone na chwałę Pańską, ponieważ: Kto ofiaruje mi dziękczynienie, czci mnie (Ps. 50:23)

Podobnie i z dniem takim czy innym. Przeżycia dnia samo w sobie niczego nie zmienia, ani nas nie zbliża do Boga, ani od Niego nie oddala, bo jest to dzień taki sam jak każdy inny. Natomiast to jak go przeżyjemy już robi różnicę. Jeśli przeżyjesz ten dzień dziękując Bogu za przyjście Chrystusa to jest to dzień przeżyty NA BOŻĄ CHWAŁĘ, bo sam Pan takie prawo ustanowił (p. wyżej), a nie na chwałę demonów, które były czczone 1000 lat wcześniej w tym dniu, dzień pozostaje dnie i sam w sobie nie jest niczym skażony przez starożytne obrzędy.

Być może nawet pierwotnym założeniem było wykorzystanie pogańskiego święta, do głoszenia Jezusa, ale Paweł jakoś nie przejmował się tym mówiąc:

Fil. 1:18Lecz o co chodzi? Byle tylko wszelkimi sposobami Chrystus był głoszony, czy szczerze, czy obłudnie z tego się raduję i radować będę.

Tak więc mając właściwe poznanie, nie widzimy żadnego problemu w tym czy innym dniu poświęconym Panu, nawet jeśli wcześniej poświęcony był przez jakiś kult bożkowi.

Gdzie jest więc problem?

Kiedyś było to sumienie bliźniego, jak pisze ap. Paweł

1 Kor.

10:25 Wszystko, co się sprzedaje w jatkach, jedzcie, o nic nie pytając dla spokoju sumienia;

10:26
Albowiem Pańska jest ziemia i to, co ją wypełnia.
10:27A jeśli was kto z niewiernych zaprosi, a chcecie pójść, jedzcie wszystko, co wam podadzą, o nic nie pytając dla spokoju sumienia.
10:28
A jeśliby wam ktoś powiedział: To jest mięso złożone w ofierze bałwanom, nie jedzcie przez wzgląd na onego, który na to wskazał, i dla spokoju sumienia;
10:29Mówię zaś nie o twoim sumieniu, lecz o sumieniu bliźniego; bo dlaczegóż by moja wolność miała być sądzona przez cudze sumienie?

A dziś? Czy dziś sumienie bliźniego, który nie ma żadnych skojarzeń z pogaństwem rzeczywiście kala się?

Wątpię, ale to już zupełnie inna historia.

сайт

TGIF_09.04.07 Duch Izabel

Today God Is First

Logo_TGIF2

Lecz mam ci za złe, że pozwalasz niewieście Izebel, która się podaje za prorokinię, i naucza, i zwodzi moje sługi, uprawiać wszeteczeństwo i spożywać rzeczy ofiarowane bałwanom.
Obj. 2:20

Jednym z dominujących duchów sprzeciwiających się Królestwu Bożemu dziś jest duch Izebel. Dominuje nad wielu aspektami społecznymi włącznie z miejscami pracy i przemysłem rozrywkowym. W przeważającej części mieszka w kobietach, lecz nie zawsze jest to sprawa płci. Duch Izebel stara się zniszczyć prawdziwe uwielbienie, rodziny, moralność i Boże przywództwo. Sprowadza na manowce i psuje kościoły, stara się neutralizować działanie proroków, pastorów i innych przywódców.

Duch Izabel najlepiej jest widoczny w historii zagrabienia winnicy Nabota z 21 rozdziału Pierwszej Księgi Królewskiej. Król Achab zapragnął nabyć ziemię znajdującą się w pobliżu jego pałacu, lecz jej właściciel, Nabot, odmówił sprzedania. Gdy Izebel usłyszała o tym wprowadziła w zakłopotanie Achaba, mówiąc mu, że powinien się wstydzić tego, bo jest królem i ma prawo do każdej ziemi. Szybko uknuła spisek przeciwko Nabotowi, aby zdobyć tą ziemię dla króla, co prowadziło do zamordowania właściciela winnicy. Achab nic nie wiedział o spisku swej żony, lecz gdy pojawił się, aby objąć winnicę na własność, przyszedł prorok Eliasz i ogłosił sąd nad królem i jego żoną. W tym fragmencie Pisma widzimy, że Bóg całą odpowiedzialność za śmierć Nabota złożył na Achaba.

Ostatecznym celem Izebel zawsze jest kontrola. Izebel powoduje strach, walki, zniechęcenie. Często są obdarowanymi w naturalny sposób przywódcami; subtelni i zwodniczy, są pyszni, niezależni i buntowniczy. Izebel nie może funkcjonować bez Achaba, który pozwala jej na skuteczne i niekwestionowane działanie. Tacy Achabowie nie funkcjonują jako pobożni, pełni miłości liderzy, lecz raczej poddają się presji Izebel, często z powodu swego braku poczucia bezpieczeństwa i zgodnie z seksualnymi potrzebami.

Odpowiedzią pozwalającą na zniszczenie ducha Izebel dla człowieka poddanego jego wpływom jest prawdziwa pokuta, pokora i złamanie przed Bogiem. Osoba, która została przez tego ducha dotknięta musi zdecydowanie stanąć przeciwko seksualnemu wykorzystaniu przez niego.

Jeśli okaże się, że stajesz do walki naprzeciw tego ducha, proś Pana, aby dał ci rozeznanie i mądrość. Będzie konieczny post i modlitwa, aby wygrać tą bitwę. Mężczyźni nie powinni wykorzystywać tej wiedzy jako licencji na panowania czy kontrolowania kobiet, lecz rozumieć to, że jest to duch sprzeciwiający się Bożemu projektowi dwóch równych, lecz różnych ról przeznaczonych dla kobiet i mężczyzn.

сайт

TGIF_08.04.07 Przyjaciel w niedoli

Today God Is First

Logo_TGIF2

Przyjaciel zawsze okazuje miłość; rodzi się bratem w niedoli.
Przyp. 17:17

„Znowu tu jestem – powiedziałem przyjacielowi. – Mam doła”.
Taki czas, gdy nie ma nikogo, kto dodałby ci otuchy i zastanawiasz się czy w ogóle był, czy jest jakiś Bóg. Przechodziłeś już to? Zniechęcenie może być dewastujące nawet dla najlepszych świętych. Może sprowadzić nas 'do parteru’. Autor Przypowieści wyraził to w taki sposób:  Przewlekłe oczekiwania sprawia sercu ból (Przyp. 13:12). Gdy tak bardzo dołujemy, że tracimy nadzieję naszej wiary, możemy utożsamić się z prorokiem Eliaszem, który będąc bardzo zniechęcony życiem, chciał umrzeć.

„Przyjeżdżam”. – odpowiedział.
„Eee, nie musisz tego robić”. – powiedziałem.
„Przyjeżdżam, pomodlimy się”.

Po 30 minutach stanął w drzwiach. Siedliśmy na podłodze w pokoju i po prostu położyliśmy się na plecach i zaczął się modlić. W ogóle nie czułem modlitwy, byłem w zbyt głębokim dole, mogłem tylko słuchać. Po chwili zamilkł. Obaj siedzieliśmy w ciszy przez 10-15 minut, modląc się sami. Nagle wstał i powiedział: „1 Tes. 5:24!”

„Co to za werset” – zapytałem.
„Nie wiem” – powiedział. – „To jest wers, który mi Pan przekazał”.

Złapałem za swoją Biblię i spojrzałem na słowo: Wierny jest ten, który was powołał, On też tego dokona.

Zaśmialiśmy się. Czy Pan może być osobisty? Czy może troszczyć się aż tak bardzo? Tej nocy bardziej pokochałem moich dwóch przyjaciół, nie wspominając o tym, że wyszedłem z dołu. Czy masz przyjaciela, który stoi przy tobie, gdy potrzebujesz kogoś w dowolnej godzinie dnia? Czy jesteś takim przyjacielem dla kogoś? Pytaj Pana, aby ci pokazał w jaki sposób możesz być dla kogoś lepszym przyjacielem.

продвижение