Art Katz
Tłum.: B.M.
„Oto idą dni, mówi Wszechmogący Pan, że ześlę głód na ziemię, nie głód chleba ani pragnienie wody, lecz słuchania słów Pana” (Amos 8:11).
Uderzyła mnie taka myśl, że ten głód nie pojawia się z powodu braku mówienia, lecz niedosytu słuchania. Wzrastało w mnie przekonanie, że lud Boży nie wie, jak słuchać Słowa Bożego albo, w przeciwieństwie do nawróconych z pogaństwa Tesaloniczan, nie wierzy, że słowo, które słyszą jest rzeczywiście Słowem Boga.
Dlatego Słowo przyjmowane jest od niechcenia, jeśli nie obojętnie, jako słowo człowieka, to znaczy, bez efektu. Być może jesteśmy napełniani pokarmem tanim i niezdrowym, który tłumi nasz apetyt na prawdziwy pokarm, co czyni nas z kolei sprawia, że jesteśmy nienasyceni, nabrzmiali i dlatego cierpimy na niedożywienie pomimo pozorów najedzenia. Bez wątpienia brak nam dowodów rozwoju i zmian, jakich powinniśmy doświadczać na skutek działania Słowa Bożego. Wydajemy się być utwierdzeni w naszej niedojrzałości i powierzchowności.
Musimy wiedzieć, że słuchanie jest tak samo aktem łaski jak samo mówienie. Z pewnością Słowo Boże wymaga uwagi i zachowywania go, czego to świat nas nie uczy. Przestroga „kiedy słyszycie mój głos, nie zatwardzajcie serc waszych” oznacza, że Słowo Boże nie zezwala na obojętność. Jeśli nie ma posłuchu, to na pewno będzie hartowaniem!
Continue reading →