Author Archives: pzaremba

Stan_07.04.2019

Stan Tyra

Większość z nas przeżywa całe swoje życie w stałym strumieniu świadomości, nieustannym przepływie idei, obrazów i uczuć. W każdej chwili trzymamy się tych idei, obrazów i przekonań, aż do skrajności, w której to nie my je mamy, ale one nas – uczucie panuje nade mną. Musimy odkryć kim jest ta osoba, która ma te odczucia, kim jestem ja za tymi wszystkimi myślami i uczuciami? Zdałem sobie sprawę z tego, że większość ludzi nigdy nie spotkało się z tą osobą, którą rzeczywiście są.

Pozytywne myślenie jest równie uzależniające jak negatywne myśli, jeśli tylko przylgniemy do nich. Dlatego Jezus powiedział, że „błogosławieni w duchu”. Ci, którzy są ubodzy w duchu, nie karzą siebie samych za negatywny obraz, ani nie chronią swego pozytywnego obrazu siebie. Prawdziwa duchowość prowadzi nas poza miejsce, w którym potrzebny nam jest jeden z tych obrazów. Jeśli nie musimy dowodzić niczego czy chronić czegokolwiek, jesteśmy wolni od siebie samych i uwolnieni od innych. Podobnie jak Jezus, wychodzimy z tego kryzysu tożsamości (pustynia) w mocy.

W 8 rozdziale Ewangelii Łukasza znajduje się historia Gerazeńczyka, który nie nosił ubrań i mieszkał między grobowcami. Fascynujące jest dla mnie to, że gdy ten człowiek spotkał Jezusa prosił go, mówiąc: „Proszę, nie dręcz mnie”. Wydaje się, że już był dręczony. Chcę krótko skomentować tą wspaniała opowieść pełną objawienia: gdy brak wolności ( dosł.: „niewolność” – przyp. tłum.) to wszystkim, co jest nam znane, wolność może wyglądać na dręczenie. Wyuczyliśmy się niewolnictwa w miejscu śmierci (groby) i wolność oznacza, że musimy podjąć odpowiedzialność za to, kim staliśmy się. Zniewolenie oznacza, że zawsze jest ktoś, kogo można oskarżyć o naszą sytuację.

Jeśli przyjmiemy projekcje jakie inni na nas kierują, stajemy się po pewnym czasie ich wizją dla nas. Gdy Jezus uwolnił tego mężczyznę, ludzie w mieście nie byli zbyt szczęśliwi z tego powodu, rozzłościli się i obawiali się dwóch rzeczy. Po pierwsze: wpłynęło to na ich kieszeń (stracili stado świń). Po drugie: nie mieli już kogo zawstydzać, ani oskarżać! Współ-zależność polega na tym, że wzajemnie usiłujemy wiązać i krępować siebie nawzajem swoimi myślami, uczuciami i projekcjami. Z chwilą, gdy został uwolniony od tego „legionu” (ogólnik, bez szczególnej nazwy) przybranych projekcji, Jezus wysłał, aby uzdrowił źródło – ludzi w mieście.

Egoistycznie nastawione ego chce prywatnego zbawienia, niezależnego od innych, lecz prawdziwe zbawienie uwalnia cię tak, żebyś uwolnił innych. Tak naprawdę niewielu z nas rzeczywiście chce zbawienia. Chcemy wolności w Chrystusie tylko dopóty, dopóki nie wpływa to na naszą kieszeń, zbierając nasze „świnie”, nie każe nam kochać i przebaczać ludziom, którzy nas związali, dopóki nie jest szargana nasza reputacja i nie wymaga to od nas wyjścia z grobów (dobrze znanych miejsc). Dla wielu cmentarz na długo przed śmiercią, zanim się tam fizycznie dostaną, staje się zadowalającym miejscem zamieszkania.

Nigdy nie zapominajmy, że to religijni ludzie nazwali Jezusa „diabłem” (J 8:48) – nie prostytutki czy celnicy. Ci nie oskarżali Go to, że jest Belzebubem. To pobożni „kościelni” ludzie, którzy chcieli zachować bezpiecznie swój własny obraz siebie, zachować swoją teologię i ustrzec kościelny system.
Odizolowanie ciebie na cmentarzu ich własnych oskarżeń i projekcji wydaje się logiczne, ponieważ w ten sposób mogą cię tam trzymać w bezpiecznej odległości, równocześnie określając mianem grzesznika, heretyka i kogoś pochodzącego od diabła.

O tym, jak Dawid poruszał się w nowotestamentowej łasce_2

John Fenn

Ostatnio spytałem, jak Dawid mógł złamać Prawo Mojżeszowe poprzez umieszczenie Arki Przymierza w otwartym namiocie i tańczenie przed nią i nie został za to uśmiercony przez Pana? Oto odpowiedź.

W 1Sam 13:14 czytamy, że Bóg znalazł Dawida – „człowieka według Jego serca”, aby został królem. Jednak Dawid, w takim samym stopniu jak był namaszczony, miał mnóstwo wad.

Pełen wad jak my

Zwróćmy uwagę, że Dawid wziął sobie żonę innego mężczyzny, którego następnie zabił. Obie te rzeczy zataił. Był tak okropnym ojcem, że jego syn przejął rządy nad królestwem, wygnał go a nawet szukał sposobności, aby go zabić. To niektóre z jego wad.

Jednak w swoim sercu był człowiekiem według Bożego serca. Jego Psalmy, które udostępnił ludziom, są przejrzyste i uczciwe – dają wgląd w jego emocje i serce. To daje nam nadzieję, ponieważ my również mamy dużo wad i mylimy się w naszych osądach, decyzjach, nawet dotyczących naszych rodzin. Jednak pomimo tego kochamy Boga i postrzegamy samych siebie jako ludzi według Bożego serca. (Zwróćmy uwagę np. na Psalm 51 – napisany w następstwie sytuacji, w której Bóg skonfrontował Dawida w kwestii cudzołóstwa z Batszebą).
Jego zewnętrzne działania i decyzje nie zawsze odzwierciedlały to, że w swoim sercu był człowiekiem według Bożego serca.

Continue reading

Stan_06.05.2019

Stan Tyra

W trzecim rozdziale Księgi Wyjścia znajdujemy pierwszy i najlepszy opis odkupienia: Bóg obiecuje szczególną ziemię mlekiem i miodem opływającą, której nie stworzyłeś, ani nie możesz sobie przypisać za nią uznania. To szczególne miejsce, zwane Ziemią Obiecaną, nazywamy duszą. Nie zbawiasz swej duszy, lecz podróżujesz ku niej i odkrywasz ją. Nie idziesz tam, aby uczynić ją świętą, lecz uświadamiasz sobie fakt, że zawsze była miejscem świętym, od chwili gdy wyszedłeś z Boga.

Główną sprawą jest zaufanie. Jest to „pozwolenie” Bogu na to, aby, bez mojego udziału, bez zarabiania i zasługiwania, dał mi samego Siebie. Jakkolwiek cudowne to jest, jest to bardzo upokarzające dla ego. Tak więc, kusi nas, aby znaleźć sposoby i metody budowania własnych osiągnięć godności, bądź tworzenia „przyczyn” (iluzji „giganta”), które stają nam na przeszkodzie, aby wejść do tego specjalnego miejsca. Może uda się zamieszkać w pobliżu bez wiary. To taki krótki podskok z pozycji dziecka Bożego na pozycję szarańczy. Chcemy przeciwnika, którego możemy pokonać naszymi własnymi siłami, aby udowodnić, że warci jesteśmy, aby tam się znaleźć.

Wszystko zamieniamy na transakcję „kupna i sprzedaży” z Bogiem i jest to jedna z tych przyczyn, które powodują, że jesteśmy tak bardzo uzależnieni od kościoła jako instytucji. Nie przyjmujemy do wiadomości tego, że jesteśmy w pełni kochani przez Boga, który niczego nie oczekuje w zamian.

Przestań szukać „ziemi”, na której nie ma wrogów. Czy zwróciłeś kiedykolwiek uwagę na to, że Bóg dał im tą ziemię, na której było 5 wrogich ludów? Pięć jest liczbą łaski. Jest oczywiste, że potrzebujesz kilku wrogów, którzy pomogą ci odkrywać łaskę, ponieważ gdyby tak nie było, to Bóg nie pozostawiłby ich tam. Czemu by, zamiast chęci pokonania czy zniszczenia ich, nie przebaczyć im i nie patrzeć na to, czego uczą nas o iluzjach, strachu i wierze?


Nowo nabyty szacunek dla Słowa Bożego

[Dużymi literami są oznaczone różne wersje anglojęzycznych tłumaczeń Biblii – przyp. tłum.]

Zwykle dumnie i niezachwianie trzymałem się pewnych szczególnych standardów wiary, które teraz, jak się okazuje, poddaję w wątpliwość. Niektórzy szybko nazwą mnie za to heretykiem. Wtedy, cholera, też nazwałbym te wątpliwości heretyckimi!

Powód tych pytań jest prosty: Żyję w XXI wieku, wśród wysoko uprzemysłowionej, agresywnie świeckiej społeczności. Nie mieszkam pośród rolników z I wieku w zdominowanej religijnie kulturze ani wśród koczowniczych plemion ery brązu. Zdumiewa mnie to, że nie zauważyłem tego wcześniej.

Mając to na myśli, doszedłem do wniosku, że to „najbardziej literalne tłumaczenie” Biblii tak naprawdę nie będzie mi pomocne. Zrezygnowałem z poszukiwania najbardziej literalnego tłumaczenie z kilku powodów:

* Oryginalne teksty w Biblii pełne są historii, przypowieści i metafor; nie były pisane po to, aby je literalnie odczytywać. Szukanie „najbardziej literalnego” tłumaczenia uderza mnie jako z gruntu przeciwne do stylu pisarskiego i sposobów pisania jej autorów.

* Aby mieć skuteczne „literalne” słowo-w-słowo tłumaczenie, musielibyśmy dysponować równoznacznym angielskim słowem – i to TYLKO jednym angielskim słowem – na każdy hebrajski, grecki czy aramejski wyraz z oryginałów. Nawet nie zbliżamy się do tego ideału. Te języki są całkowicie inne od korzenia w górę.

* Literalne przekazywanie rolniczych metafor i religijnych aluzji nie tłumaczy się za dobrze (o ile w ogóle) na Wiek Informacji. Myśli są wartościowe, lecz my musimy tłumaczyć metafory albo w czasie przenoszenia ich na angielski, albo w czasie czytania angielskiego tłumaczenia. Na przykład: wiedza o szczepieniu winorośli nie jest szeroko rozpowszechniona w moim świecie.

Continue reading

Stan_05.04.2019

Stan Tyra

Jeśli chodzi o moje poprzednie komentarze dotyczące trzech „kwasów”, przed którymi ostrzegał nas Jezus – faryzeuszy, saduceuszy i Heroda – chciałbym dziś nieco więcej wyjaśnić.

Reprezentują one religię sprawowaną według prawa, politykę oraz Świątynię. Współcześnie może to dla nas brzmieć tak: zachowania opierające się na fundamentalizmie, polityka oraz „kościół” jako instytucja. Ludzie, którzy dużo zainwestowali w któryś z nich, bądź wszystkie, mają wielkie trudności z odkryciem swojej tożsamości i życia w jej centrum. Wymagania tych systemów choć są dobrze ukryte to wywierają wielki wpływ, na cały „bochenek”, na ciebie i twoje życie. Nieustannie domagają się więcej, oczekują więcej, nawet jeśli nie jest to wypowiedziane.

Im bardziej projektujemy pragnienia naszych dusz na rzeczy bądź ludzi, tym bardziej rozczarowani i zniechęceni stajemy się, aż w końcu otoczą nas cynizm i zgorzknienie. Wtedy poszukujemy bardziej stymulujących doświadczeń, co wpędza nas w jeszcze silniejsze uzależnienie i współuzależnienie. Szczęście i zadowolenie zawsze są „robotą od wewnątrz”.

Wygląda na to, że im bardziej pragnienia naszych dusz są projektowane na zewnątrz, tym mniej miewamy miłości i mądrości, ponieważ zarówno rzeczy jak i ludzie stają się jednostkami konsumpcyjnymi. Stale pytamy: „co ten system, czy osoba, mogą mi zaoferować, bądź co mogą dla mnie zrobić”? To tak, jakbyśmy mieli zawsze gotową listę potrzeb i wyceny każdego i wszystkiego. Nawet z Boga uczyniliśmy konsumenta i posiadłość własnego ego. Jak niedojrzałe dziecko stale wrzeszczymy: „ja” lub „moje”!!! Ja wierzę, mój kościół, moje wyjaśnienia, ja myślę, ja potrzebuję, ja chcę, mnie mi i moje!!

Jezus nauczał, że w królestwie to inni są na pierwszym miejscu, powiedział nam, abyśmy kochali ludzi i używali rzeczy. Wydaje się, że staliśmy się całkiem sprawni w kochaniu rzeczy i używaniu ludzi.

Stan_04.04.2019

Stan Tyra

Nigdy nie będziesz wolny, dopóki nie uwolnisz się od siebie samego, a żaden system czy to religijny, czy polityczny nie jest wstanie nauczyć nas takiej wolności. W rzeczywistości są to systemy nazwane „kwasem Heroda i faryzeuszy”, których, jak nam polecono, mamy unikać. Być może dlatego właśnie Jezus stale pyta: „czy Syn Człowieczy, gdy przyjdzie, znajdzie wiarę na ziemi?” (Łk 18:8)

Tak rzadko można spotkać kogoś, kto nie ufa jakiegoś rodzaju systemowi. Zbyt łatwo dajemy się kupić przez systemy oferujące nam szybkie i łatwe rozwiązania. Chcemy, aby Jezus zabrał od nasz brak poczucia bezpieczeństwa.
Będąc w miejscu wiary nigdy nie jestem pewien tego, że jestem totalnie pewien. To właśnie w miejscu wiary, a nie pewności, wzrastam w mądrości. Nie zapominajmy o tym, że to duch religijnej pewności zabił Jezusa. Zdumiewające jest dla mnie to, że za każdym razem, gdy Jezus kogoś uzdrowił, mówił: „Twoja wiara uzdrowiła cię”, a nigdy nie powiedział: „twoja poprawna doktryna uzdrowiła cię”.

Zrobiliśmy z Jezusa religię jako przeciwieństwo do „naśladowania” Go po drodze w dół ku pokorze, która staje się mostem pojednania (Ef 2:13-18), które pozwala ludziom z obu strony chodzić po nas. Zawsze rozjemcy są ukrzyżowani, ponieważ nie wybierają żadnej ze stron. Tak więc, droga krzyża wygląda jak niepowodzenie w przeciwieństwie do udanego kościelnego nabożeństwa.

Pierwsze przykazanie mówi o tym, że nie mamy czcić bałwanów. Bałwany to próby wyjaśnienia, które dają nam poczucie absolutnej racji a zatem zachęcają do czczenia tychże wyjaśnień. W ten sposób buduje się z Jezusa Totem, co jest przeciwieństwem naszej drogi, a co z kolei buduje „kościół” wielbiący idee.

Czy ociekasz namaszczeniem Ducha?

Fire In My Bones

J. Lee Grady


https://www.charismamag.com/images/stories/2019/blogs/Fire_in_My_Bones/GettyImages-oil.jpg


Gdybyś mógł cofnąć się w czasie i odwiedzić świątynię Mojżesza, jedna rzecz zwróciłaby uwagę natychmiast: poczułbyś silną woń oleju do namaszczania. Wszystko wewnątrz namiotu było nasączone tą słodko pachnącą mieszaniną, którą robiono z rozdrobnionego cynamonu, mirry oraz innych składników wymieszanych z oliwą z oliwek.

Bóg powiedział Mojżeszowi, aby ten olej do namaszczanie wylał na wszystko w tym świętym miejscu. Powiedział, że sam namiot ma być namaszczony, jak też arka przymierza, stół na chleby pokładne, świecznik, ołtarz kadzidlany, umywalnia, ołtarz ofiarny i wszystkie przyrządy używane w czasie kultu (p. Wyj 30:26-28).

Bóg polecił Mojżeszowi namaszczenie również kapłanów (Wyj 30:30). Nie wystarczyło, aby cała struktura i jej wyposażenie był pokryte świętym namaszczeniem, ale namaszczony miał być również każdy, kto miał zgodę na wejście do miejsca świętego.

Kościół powinien być dzisiaj współczesnym odpowiednikiem tej starożytnej świątyni. W wieku Nowego Przymierza Bóg chce, aby Jego kościół ociekał, nie fizycznym olejem, lecz Nadnaturalną mocą Ducha Świętego!

W większości kościołów nie widzimy tego obecnie. Bóg powiedział Mojżeszowi, aby przygotował olej do namaszczanie w ciężkich 6 litrowych zbiornikach. Dziś, trzymane na naszych kościelnych ołtarzach, delikatne buteleczki z olejem są właściwym odbiciem niskiego poziomu naszego namaszczenia. Jesteśmy zadowoleni z odrobiny oleju, a nawet jej braku. Jesteśmy wysuszeni i bezsilni.

Od chwili, gdy jako młody człowiek zostałem napełniony Duchem Świętym moim życiowym mottem jest wers z Listu do Efezjan 5:18: „Nie upijajcie się winem, lecz bądźcie napełnieni Duchem”. Bóg chce, abyś był napełniony Jego namaszczeniem aż do przelewu. Dlaczego być suchym, skoro można być nasyconym?

Oto sześć rzeczy, które w naszym życiu ograniczają Ducha Świętego:

Continue reading