John Fenn
Podróż do Kalifornii
Ostatnio dzieliłem się tym, jak życie Chrisa zostało uratowane, gdy byliśmy w Kanadzie. Zespół opiekujący się nim i innymi pracuje w tej chwili nad ogrodzeniem terenu, aby ich zabezpieczyć przed dalszymi wycieczkami. Tuż po powrocie z tej podróży, miałem maleńkie okienko czasu na wyjazd naszym starym zaufanym truckiem do Civtorville, w Kalifornii, aby odebrać przekazaną na nasz użytek przyczepę. Waży 3 tony a to maksymalna waga jaką można ciągnąć naszym truckiem. Jak pisałem poprzednio, modlę się językami spokojnie, równocześnie śledząc w umyśle drogę, będąc wrażliwym na świadectwo w moim duchu czy coś idzie źle, co zaznacza się 'ociężałością” bądź tym, że moja uwaga zwraca się czy zatrzymuje na jakimś punkcie.. Jeśli tak, to zatrzymuję się, trwam przy tym chwilę i szukam dalszych informacji. Drogi Ducha i Ojca są takie, że zazwyczaj, gdy dłużej zaczekasz na objawienie, On daje więcej szczegółów, które chce, żebyś znał, lecz nic więcej.
Prześledziłem w umyśle całą drogę, ok 2250km wzdłuż drogi I-40 z Tulsa do Flagstaff, w stanie Arizona, następnie z Mojave Desert do obszaru Victorville na pustyni powyżej Los Angeles. W swym duchu nie odbrałem żadnych spraw, lecz było raczej lekkie „obciążenie” jeśli chodzi o drogę powrotną do domu. Gdy modliłem się i w umyśle jechałem całą drogą, wiedziałem, że stanie się coś poważnego z przyczepą zaraz po wyjeździe z Kalifornii, a następnie znowu 2 godziny przed dojazdem do Tulsa wyczułem jakąś mniejszą sprawę dotyczącą trucka. Podobnie Barbara czuła, że coś będzie źle z przyczepą, więc miałem czuwać. Mieliśmy myśli Ojca.




