J. Lee Grady
Tłum.: BM
Największych zmian swoich postaw doświadczam, gdy widzę ubóstwo Trzeciego Świata.

Pan często sprawia, że podczas moich zagranicznych podróży stykam się z dużą dawką rzeczywistości. Stało się tak też w tym tygodniu w Indiach, kiedy spojrzałem w przerażone oczy Divyi, wątłej 4-letniej dziewczynki. Zaledwie kilka dni temu jej ubodzy rodzice porzucili ją w Tanuku, we wschodniej Andhra Pradesh, bo już mieli trzy córki. A chcieli mieć syna.
Więc wyrzucili swoje dziecko na ulicę.
Kiedy spotkałem mała Divyę nie chciała się uśmiechać bez względu na to, jak bardzo ją namawiałem. Była w szoku. Mój przyjaciel Raja, który ją znalazł i zabrał do domu dziewcząt, który prowadzi wraz z żoną, powiedział, że Divya nic nie mówiła przez cztery dni.
„Ona zwykle popłakuje sobie w nocy”, powiedział Raja. „Nie rozumie, co się dzieje”.




