Podejście emocjonalne, a podejście intelektualne – część 2

The Church Without Walls

John Fenn
Tłum.: Tomasz S.
(Podejście…1)

Kiedy starożytny Izrael osiedlił się już w swej ziemi, zbudował świątynię. Wraz z rozwojem miast potrzeby ich mieszkańców do zakupu zwierząt na ofiarę stworzyły całkiem spory przemysł. Jeśli żyjesz pod starotestamentowym prawem i mieszkasz w mieście, to skąd bierzesz baranka na Paschę? Jeśli zgrzeszyłeś lub chciałeś złożyć inną ofiarę – skąd wziąłbyś gołębie, jagnię lub kozła na ofiarę?

Lewici byli plemieniem kapłańskim, jednak w obrębie świątyni istniała ograniczona liczba miejsc pracy, więc gdy to plemię rozrastało się i coraz więcej ludzi zaczęło mieszkać w miastach, Lewici zajęli się hodowlą zwierząt na ofiary dla tych mieszkańców. Najwięcej hodowli było w okolicach Betlejem, gdzie istniało wiele pastwisk. Gdy lewickim pasterzom ukazali się aniołowie, ogłaszając narodziny w mieście ostatecznego Baranka ofiarnego, uczynili to zgodnie z porządkiem – najpierw ogłosili to kapłanom.

Gdy mieszkańcy miasta przybywali do świątyni, znajdywały się tam targi ze zwierzętami potrzebnymi do złożenia ofiary, a także byli też tam wekslarze zajmujący się „wymianą waluty” – czytamy o tym w Ew. Jana 2: 13-19 i w Mateusza 21: 11-13. Tą właśnie grupę ludzi zaatakował Jezus, gdy poprzewracał stoły i biczami skręconymi ze sznurków wypędził ich wykrzykując: „Napisano:„ Mój dom będzie domem modlitwy a wyście uczynili go jaskinią zbójców”.

Według wymogów zgodnych z księgą Wyjścia 30: 11-16, wymagano „podatku świątynnego” – połowy szekla, który ludzie płacili przybywając celem złożenia ofiary. Ewangelie mówią nam, że było to w czasie Paschy, więc przybyli tam Żydzi z całego Cesarstwa Rzymskiego. To oznaczało, że posługiwali się oni walutą na której widniały wizerunki pogańskich bogów, a to było nie do przyjęcia. Musieli więc wymienić pogańską walutę na żydowskiego pół-szekla.

Wekslarze i sprzedawcy zwierząt naliczali mieszkańcom miasta i przybywającym doń na Paschę wygórowane ceny, co właśnie wywołało oburzenie Jezusa. Było to jedno wielkie wymuszenie, bo ludzie musieli przecież złożyć ofiarę, jeśli chcieli być w porządku wobec Boga. Wekslarze po prostu wykorzystywali całą sytuację.

Uzasadniony gniew nie jest emocjonalnym podejściem – nie jest też grzechem.

Jezus był usprawiedliwiony w swoim gniewie, ponieważ miał do czynienia z wymuszeniem i to jeszcze na terenie świątyni. Świątynia, zamiast być miejscem skupienia na Bogu i modlitwy, stała się kawiarnią… przepraszam – targowiskiem na którym wykorzystywano ludzi, którzy przyszli oddać cześć Bogu i złożyć ofiarę, pobierając od nich wyżyłowane ceny. Jeśli ty lub ja jesteśmy świadkami czegoś niesprawiedliwego i zdenerwujemy się tym, to jest to sprawiedliwy gniew. Ale w dzisiejszych czasach granice między gniewem opartym na odwiecznych zasadach dobra i zła zostały zastąpione gniewem opartym na „ponieważ mam na to ochotę”.

Przyjaźń zakończyła się, ponieważ jedyna kobieta nie usprawiedliwiła ani też nie zaakceptowała cudzołóstwa popełnionego przez swoją przyjaciółkę. Przyjaciółka ta miała romans z żonatym mężczyzną i usprawiedliwiała się tym, że nie był on szczęśliwy, że jego małżeństwo już się sypało i że planował wystąpić o rozwód. Ich romans uszczęśliwiał oboje, więc tłumaczyła sobie, że to cudzołóstwo było stworzoną przez Boga drogą ucieczki przed nieszczęśliwym małżeństwem….

Kiedy kobieta powiedziała swej przyjaciółce, że to jest niczym innym jak cudzołóstwem i wyraziła zdumienie jej pokrętnym tłumaczeniem, ta obróciła się i wyszła zrywając z nią wszelki kontakt. Cudzołożnica posłużyła się podejściem emocjonalnym – zezłościła się na swoją przyjaciółkę, która rozróżniała dobro od zła. Usprawiedliwiała swoje cudzołóstwo na podstawie swoich własnych odczuć odnośnie całej sytuacji i jeszcze wmówiła sobie, że to Bóg do tego doprowadził.

Pokłady zatwardziałości serca

Inna sytuacja, w której Jezus się rozgniewał, miała miejsce w Ew. Marka 3: 1-5 i dotyczyła uzdrowienia człowieka z uschniętym ramieniem. Jezus zadał religijnym przywódcom pytanie, czy słusznie jest w Sabat czynić dobro, ale oni odmówili mu odpowiedzi.

Czytamy tam, że „spojrzał na nich z gniewem i zasmucił się z powodu zatwardziałości ich serca”. Użyto tu Greckiego słowa „poroo” aby opisać zatwardziałość serc. W powszechnym użyciu był to termin budowlany, używany do opisania kolejnych warstw zaprawy nakładanych na ścianę. Najpierw nakładano jedną warstwę, po czym musiała wyschnąć. Po tym kładziono kolejną warstwę i zostawiano do wyschnięcia. Używano go też do określenia pęcherza na skórze, który z czasem twardnieje.

Jezus był zły na przywódców, że mogli prezentować taki sposób myślenia i postępowania. Znali przecież właściwą odpowiedz, że dobrą rzeczą jest czynić w sabat dobro – ale nie chcieli rozprawić się z nieprawością swoich myśli i emocjonalnego podejścia, więc milczeli. Aby odpowiedzieć właściwie, musieliby uporać się najpierw z pokładami zatwardziałości swych serc a to wymagało by od nich zbyt wiele wysiłku. Musieliby przyznać się i obnażyć swe zatwardziałe, pełne złych emocji serca, a tego uczynić nie chcieli.

Jezus nie oglądał się na nich i tak zrobił to, co było słuszne – uzdrowił tego człowieka. Dał nam przykład, abyśmy zawsze postępowali właściwie, bez względu na to, jak inni to przyjmują. Jak czytamy w Jana 3: 20: „Każdy bowiem, kto źle czyni, nienawidzi światłości i nie zbliża się do światłości, aby nie ujawniono jego uczynków.”

To, co chcę, abyś dzisiaj z tego wziął, to abyś sam sprawdził, czy twój gniew jest usprawiedliwiony (sprawiedliwy), czy też nie. Czy nasz gniew opiera się na emocjach, ponieważ pod tą naszą gwałtowną reakcją kryje się nielogiczne myślenie i problem, który chcemy ukryć atakując każdego, kto się do niego zbliży?

A może jest to coś prostszego, jak np. kopnięcie psa po powrocie do domu, bo ktoś cię rozzłościł w pracy? Czy jesteś zły na kogoś innego, ale odbijasz to sobie na swoich dzieciach? Czy gniewasz się tylko dlatego, że tak czujesz, czy też jesteś w stanie zbadać swoje serce i zobaczyć, co jest istotą problemu?

Podejście emocjonalne, a podejście intelektualne – 3

John Fenn

Najszybciej rosnący kościół…

… nie ma budynków, scentralizowanego przywództwa i przeważnie prowadzony jest przez kobiety.

11 wrzesień 2019

Mark Ellis
Oryg.: TUTAJ

Zakryta burką Iranka w cieniu (z filmu „Owce między wilkami”)

W ciągu ostatnich kilku lat badacze przypisali podziemnemu kościołowi w Iranie najszybszy na świecie wzrost chrześcijańskiego kościoła. Jego unikalne cechy przeciwstawiają się porównaniom z kościołami Ameryki czy Europy a w opinii tych, którzy znają go dobrze, to zachodni kościół mógłby się wiele od nich nauczyć.

„Najszybciej wzrastający na świecie kościół zapuścił swoje korzenie w najbardziej nieoczekiwanych i radykalnych narodach Ziemi” można usłyszeć w znakomitym dokumencie na temat przebudzenia, które ma miejsce w Iranie. „Irańskie przebudzenie jest ruchem gwałtownie powielanego uczniostwa, który nie posiada budynków, centralnego przywództwa i głównie jest prowadzony przez kobiety”. Dokument został wyprodukowany przez Frontier Alliance International (FAI), które wspiera zespoły „czyniące uczniów” i jest nakierowane na „niezdobytych” i „niezaangażowanych” w ramach okna 10/40.

Według FAI w Iranie następuje obecnie masowy exodus wychodzenia z islamu i przechodzenia na chrześcijaństwo.

„Co by było, gdybym ci powiedział, że islam jest martwy?” mówi na filmie jeden z niezidentyfikowanych liderów irańskiego kościoła. „Co by było, gdyby ci powiedział, że meczety w Iranie są puste? A gdybym ci powiedział, że nikt w Iranie nie idzie za islamem? Czy uwierzyłbyś mi? A właśnie dokładnie to dzieje się w Iranie. Bóg porusza się tutaj w potężny sposób?”

Scenka z ”Sheep Among Wolves”

Wielu z rządzącej klasy nadal podąża za islamem, „ponieważ tutaj są najlepiej płatne stanowiska”, lecz większość zwykłych ludzi kocha Boga i uznaje to, że to islam jest problemem.

„Jak byś zareagował, gdybym ci powiedział, że najlepszym ewangelistą  Jezusa był Ajatollach Homeini?” pyta mnie lider irańskiego kościoła. Twierdzi, że ajatollahowie pokazali prawdziwą twarz islamu i ludzi odkryli, że to kłamstwo, zwiedzenie. „Po 40 latach rządów islamskiego prawa, mamy do czynienia z największymi zniszczeniami w całej, liczącej 5000 historii Iranu”. Starania ajatollahów o to by zniszczyć chrześcijaństwo odniosły odwrotny skutek, lecz posłużyły do oczyszczenia kościoła. „Prześladowania zniszczyły kościół, który nie polegał na uczniostwie i ten, w którym chodziło o 'nawróconych” zwrócił uwagę irański lider. „Wszyscy ci zakładający kościoły zobaczyli, że ci nawróceni uciekają przed prześladowaniami, lecz uczniowie gotowi byli w wyniku tych prześladowań umrzeć dla Pana”.

„Tak więc nasz wewnętrzny model w Iranie jest taki, że nie nawracamy, aby czynić uczniów, lecz czynimy uczniów, aby mogli się nawrócić”.

Zwykle ruch czynienia uczniów (disciple making movement DMM) zaczyna się z chwilą, gdy ktoś wejdzie w kontakt z niewierzącym. „Wszystko opiera się na modlitwie. Przez modlitwę znajdujemy ludzi pokoju, nawet lokalizację znajdujemy przez modlitwę”.

„Gdy czynimy uczniów, Jezus jest szybszy od nas. Już pojawił się u nich w snach bądź w jakiś cudowny sposób znalazł się w ich życiu. Gdy słyszymy takie rzeczy, wiemy, że Jezus był przed nami”.

Zdumiewające, nie kładą nacisku na zakładanie kościołów, lecz na czynienie uczniami. „On pozwala niewierzącym prowadzić innych niewierzących do Siebie i do Królestwa Bożego. Jeśli zakładasz kościoły, możesz czynić uczniów, lecz jeśli czynisz uczniów, zakładasz kościoły”.„Wspaniałe w DMM jest to, że jest to uczniostwo opierające się na posłuszeństwie. Buduje się na autorytecie Pisma i za każdym razem, gdy czytasz Pismo, musisz mu być posłusznym. W taki sposób ludzie są kształtowani na obraz Chrystusa i uświęcani. Nie tylko czytają Biblię szukając w niej informacji, czytają ją po to, aby poddać się przemianie”.
Jak informuje irański lider, koło 55% tych, którzy czynią uczniów to kobiety,

„Fascynujące jest obecnie to, że najmocniejszymi liderami w Iranie są kobiety, nie robią tego w jakiś napuszony, humanistyczny sposób.,.. tak naprawdę są najbardziej łagodnymi kobietami. Prowadzą ten ruch wychodząc na autostrady i poboczne drogi, dzieląc się z prostytutkami, narkomanami, z każdym, kto się zbliży, a to wymaga odwagi. To są odważne kobiety”. Liderki w Iranie nie przyjęły feministycznej teologii, jak podaje jeden z liderów działających z USA z FIA: „W biblijny sposób są poddane właściwej strukturze i porządkowi kościoła, lecz jeśli chodzi o to, co robi Szatan, są bezwzględne. Nie są takie, jak współczesne rozgniewane liberalne kobiety, które są po prostu przygnębione. Nie, jest w tym łagodność i poddanie. One są wspaniałe i idą za biblijnym wzorem”.

Jednym ze stereotypów propagowanych w nocnych wieściach to tłumy gniewnych muzułmanów potrząsających pięściami i wołających „Śmierć Ameryce” czy „Śmierć Izraelowi”, lecz film pokazuje zupełnie inną rzeczywistość funkcjonującą pod tą powierzchnią.

Najbardziej szokującym aspektem kościoła w Iranie jest ich odkupieńcza teologia, zrozumienie nie tylko tego kim jest Jezus, co przyszedł zrobić i po co wróci, lecz również teologia przymierza, w której centrum jest Izrael.
„Jeśli zapytasz o to, co jest największym zagrożeniem dla Izraela, większość odpowie, że Iran i to jest prawda. Tymczasem za tą kurtyną Bóg wzbudza jeden z najszybciej rosnących ruchów byłych muzułmanów, którzy zakochują się  nie tylko w Bogu Izraela, nie tylko w Królu Izraela, izraelskim Mesjaszu, lecz również w Żydach. Skutkiem tego jest w Iranie ruch modlitewny, który woła o zbawienie Izraela”.

W filmie znajduje się rozmowa z irańskim małżeństwem, które przeprowadziło się do USA. Po kilku miesiącach żona zdecydowała, że chce wracać do Iranu, mówiąc zdziwionemu mężowi: „Tuta jest jakaś diabelska kołysanka. Wszyscy chrześcijanie są śpiący, i ja też tak się czuję”.

Jeden z liderów FIA zwraca uwagę na jej alarmujący wniosek: „Ta historia niepokoi, ponieważ kobieta rozeznała, że to zagrożenie dla jej wiary jest groźniejsze niż prześladowania, które mają miejsce w Iranie. Zobaczyła, że ta duchowa senność jest groźniejsza dla jej wiary niż prześladowania”.

Film zwraca uwagę na to, że jedynym kościołem, któremu w Księdze Objawienia nie należała się jakaś krytyka ze strony Jezusa był kościół prześladowany i cierpiący. „Jeśli wolność jest tak wielką sprawą dla Królestwa, to dlaczego Europa i Stany są takim stanie, w jakim są?” pyta irański wierzący.

„Gdy wychodzimy z domu nie obchodzi nas to czy zostaniemy aresztowani, nie jesteśmy przygnębieni po aresztowaniu. Co znaczy 50 lat wiezienia wobec wieczności z Jezusem?”

Twórcy filmu utrzymują, że kościół w Iranie oferują mądrość, którą należy zastosować: „Wierzę, że to, co dzieje się w kościele w Iranie będzie stawało się miarą dla globalnego ciała Chrystusa. Nie jest to nic, co moglibyśmy podziwiać z daleka, lecz coś, w czym będziemy musieli uczestniczyć, co poważnie zakłóci nasze życie” mówi jeden z liderów FIA przebywający w USA.

„Wierzę, że Pan zamierza wziąć to świadectwo wiary, historię kościoła w Iranie i umieścić je w sercach globalnego ciała Chrystusa, abyśmy szli w ich ślady i uczyli się od nich. Wierzę, że Pan przekazuje to przesłanie, abyśmy się przygotowali na nadchodzące dni.

Więcej o FAI:

ŚWIECIE, ZWRÓĆ UWAGĘ!”: ludobójstwo chrześcijan w Nigerii

Raymond Ibrahim
07.10.2019

Muhammadu Buhari

Gatestone Institute

Jak informują nigeryjscy liderzy chrześcijańscy, muzułmański prezydent Nigerii, Muhammadu Buhari, który uzyskał tą pozycję dzięki Barakowi Obamie, dalej rozpala „ludobójstwo” chrześcijan w swym kraju.

Ostatnio, ojciec Valentine Obinna, kapłan diecezji Aba w Nigerii, przypisał stałe mordowanie chrześcijan zaplanowanej „islamizacji Nigerii”:
Ludzie przeczytali napis na ścianie. To oczywiste. To jest podziemne. To próba stworzenia całkowicie muzułmańskiego kraju. Niemniej, próbują to zrobić w kontekście dużej obecności chrześcijan i dlatego staje się to dla niego [Buhari] trudne.

Nigeria składa się niemal po połowie z muzułmanów i chrześcijan. Sprawozdanie wiadomości ABC z 2011 roku daje pewien wgląd w kontekst i to, dlaczego gniew muzułmanów osiągnął punkt wrzenia:

Obecna fala rozruchów [muzułmańskich] została wzbudzone przez Krajową Niezależną Komisję Wyborczą (National Election Commission’s (INEC)), która ogłosiła po wstępnych obliczeniach głosowania w poniedziałek [18 kwietnia 2011r. ] zwycięstwo urzędującego prezydenta /chrześcijanina/ zwycięzcą. Fakt, że wybuchły rozruchy na przeważająco muzułmańskich północnych stanach, gdzie porażka Muhammadu Buhari była nie do przyjęcia, nie był zaskoczeniem. Mieszkańcy północy (muzułmanie) uważali, że mają prawo do prezydentury, ponieważ prezydent Jonathan przejął przywództwo po nagłej śmierci muzułmańskiego prezydenta, Umaru Yar’Adua, i radykalne grupy na północy (Boko Haram) postrzegały jego wyniesienie jako sprawę chwilową, do naprawy w tegorocznych wyborach. Obecnie są rozzłoszczeni, pomimo że eksperci i obserwatorzy są zgodni co do tego, że były to najbardziej uczciwe i niezależne wybory we współczesnej historii Nigerii”.Szczegółowe informacje na ten temat”Obecna fala rozruchów [muzułmańskich] została wzbudzone przez Krajową Niezależną Komisję Wyborczą (National Election Commission’s (INEC)), która ogłosiła po wstępnych obliczeniach głosowania w poniedziałek [18 kwietnia 2011r. ] zwycięstwo urzędującego prezydenta /chrześcijanina/ zwycięzcą. Fakt, że wybuchły rozruchy na przeważająco muzułmańskich północnych stanach, gdzie porażka Muhammadu Buhari była nie do przyjęcia, nie był zaskoczeniem. Mieszkańcy północy (muzułmanie) uważali, że mają prawo do prezydentury, ponieważ prezydent Jonathan przejął przywództwo po nagłej śmierci muzułmańskiego prezydenta, Umaru Yar’Adua, i radykalne grupy na północy (Boko Haram) postrzegały jego wyniesienie jako sprawę chwilową, do naprawy w tegorocznych wyborach. Obecnie są rozzłoszczeni, pomimo że eksperci i obserwatorzy są zgodni co do tego, że były to najbardziej uczciwe i niezależne wybory we współczesnej historii Nigerii”.

Continue reading

Stan 27/28.09.2019

Stan Tyra

27 września
Jest to nieskończona podróż drobnymi krokami. Wielką tajemnicą duchowej przemiany jest to, że nie musisz robić wielkich kroków, musisz podejmować tylko małe kroczki. Niemniej, chcemy wiedzieć, jak robić duże, a to tak dlatego, że cenimy odpowiedź bardziej niż podróż. Lubimy łatwe odpowiedzi i szybkie rozwiązania. Tak naprawdę to nie chcemy „iść” za Nim, krok za krokiem, lecz chcemy wiedzieć jak zasiąść po Jego prawicy czy lewicy, czy też mamy jakąś własną wersję tego egoistycznego nonsensu.

Obfite życie przychodzi przez obfite dawanie, przez wypuszczanie i rozdawanie. Pięć chlebów, dwie ryby pomnażają się wyłącznie, gdy są dawane. To zaś, czego się trzymamy ubywa. Większość ludzi natychmiast myśli o tym w kategoriach finansów i z pewnością ma to również tutaj zastosowanie, lecz jest to coś znacznie więcej. Tak naprawdę, jest wiele rzeczy do których się przyczepiamy, a które są znacznie ważniejsze od pieniędzy. Jak miłość, przebaczenie, współczucie, miłosierdzie i nadzieja. Można rozdawać mnóstwo pieniędzy i mieć zatwardziałe serce, ponieważ to nie wymaga oddania siebie samego. Wydaje się, że łatwiej jest dać nam dolara, niż uśmiech.

To, co dajemy wzrasta, to czego się trzymamy bądź co powstrzymujemy ubywa. Jest to wielka nielogiczność logiki Królestwa. Ubodzy posiądą ziemię.

W Królestwie Bożym, królestwie wywróconym do góry nogami, aby mieć więcej, musisz dawać. Jeśli chcesz przeżywać więcej miłości, musisz więcej kochać. Jeśli chcesz doświadczać przebaczenia, musisz przebaczać. To, co nazywamy „Modlitwą Pańską” mówi: przebacz, jak my przebaczamy”.
W każdym kroku wypuszczania i dawania jest obfitość.

Przebaczenie jest tylko jednym przykładem tego, że wolimy podejmować wielkie kroki, o ile w ogóle chcemy zrobić jakiś krok. Myślimy: „jak mogę przebaczyć im za to co zrobili?”, lecz nie zwracamy uwagi na odpowiedź małego kroku: „przestań o nich plotkować”. Przestań opowiadać wszystkim, którzy chcą słuchać, jak straszna osobą, grupą, są ci ludzie! To jest wielki mały krok! Problemem jest to, że nasze ego bardzo nie lubi tego, co nie przyciąga do niego uwagi i nie zyskuje publicznej aprobaty. Ono potrzebuje tego, aby inni wiedzieli, jak bardzo źle zostało potraktowane i jaka ofiarą jest. Dlatego właśnie ego nienawidzi ciszy.

Naśladowanie Jezusa nie wymaga wielkich odpowiedzi ani dramatycznych gestów. Po prostu jeden mały, pozbawiony aplauzu, pozornie nieznaczący gest. Jeden krok wielkoduszności. Nie musisz rozwiązywać równania, po prostu podejmij następny krok, który jest przed tobą. Taka jest waluta Królestwa.

28 września
To, co nazywamy naśladowaniem Chrystusa jest przejściem z „Ja” ku „my” czy „inni”. Wzywa nas do odejścia od bezcelowej włóczęgi i pojedynczej bierności. Niemniej Iść za Chrystusem to nie imitowanie Chrystusa. Co gadasz!!!??? Długo uważaliśmy, że imitowanie Jezusa to to samo co „idź za mną”, lecz tak nie jest. Możesz imitować kogoś, w ogóle go nie znając, bądź zupełnie nie zmieniając się wewnątrz. Obawiam się, że w tragiczny sposób nazwaliśmy imitację „naśladownictwem”.

Imitacja to forma odizolowanego lenistwa. Żadnego ryzyka, inwestycji w osobę, nie ma potrzeby wewnętrznej przestrzeni, po prostu imitacja. Iść za Chrystusem pozwala nam odkryć prawdziwe ja W Chrystusie , a nie zewnętrzne próby duplikowania Jego zachowań.

Iść za Chrystusem to kochać swoich nieprzyjaciół. Nie da się tego imitować, jest to coś osobistego, interpersonalnego i jest udzielane z najgłębszego wnętrza istoty, gdzie „głębina przyzywa głębinę”. Jest to pójście za duchem, a nie duplikowanie zachowania i uznawanie tego za coś duchowego.

Podejście emocjonalne a podejście intelektualne – 1

John Fenn
Tłum.: Tomasz S.

Podejście emocjonalne a podejście intelektualne – część 1

Pozwólcie mi zdefiniować, co mam na myśli mówiąc o „podejściu emocjonalnym”. Jest to proces w którym dana osoba uważa, że jej reakcja emocjonalna jest prawdziwa, niezależnie od dowodów przed nią leżących. Jest to proces, w którym formujemy myśl, opinię, pomysł lub przekonanie w oparciu o to, jak się właśnie czujemy. Oznacza to, że logika, dowody i fakty nie mają wpływu na to, jak osoba myśli, ponieważ ona wierzy w to, co czuje, a zatem myśli, że musi to być prawdą. Żadne argumenty, żadne dowody nie są w stanie zmienić jej zdania. Jeśli dowody przeczą temu, co czuje, nie akceptuje ich – celowo odrzuca logikę na korzyść swych odczuć.

Tak czujemy, więc jest to prawdą. Koniec. Kropka.
Osoba kierująca się emocjami odtrąca logikę i proces myślowy obejmujący analizę i wyciąganie wniosków na korzyść tego, jakie ma odczucia na temat drugiej osoby czy danej sytuacji. Kierowanie się odczuciami prowadzi do dysfunkcji, a czasem nawet do samo-destrukcji.

Pozwólcie, że będę szczery: Nigdy nie wzrośniesz duchowo bardziej ponad to, jaki jest poziom twego zdrowia emocjonalnego.

Pismo Święte wielokrotnie mówi nam, abyśmy kontrolowali nasze myśli, myśleli o dobrych rzeczach, wierzyli w najlepsze rzeczy a nawet więcej, jednakże chrześcijański świat pełen jest „emocjonalistów”. Mimo często wielu lat z Panem, są oni duchowymi dziećmi – tkwią w emocjonalnej stagnacji spowodowanej wydarzeniami w życiu.

Ich problemy nie wynikają z tego, co czują, ale z tego, co myślą. Wielu decyduje się pozostać w tej emocjonalnej dziurze, ponieważ zbyt często byli zranieni i po prostu nie mają w sobie chęci, aby zmierzyć się z tym, co czują. Niektórzy nigdy nie nauczyli się jak myśleć, jak poddawać swoje emocje Chrystusowi, Jego drogom, Jego myślom – nigdy nie nauczyli się wyższych dróg Pana.

To nasze myśli mają kontrolować nasze emocje a nie na odwrót. Paweł  nie powiedział, żebyś my kontrolowali to, jak myślimy, ale naszą wyobraźnię – tj. emocje.

Mała uwaga – oczywiście są sytuacje, gdy trzeba słuchać się własnych emocji, a najlepiej by było, gdyby emocje szły ręka w rękę z rozsądkiem. Np. gdy trafiasz do szpitalnej izby przyjęć, chcesz aby lekarze i pielęgniarki mieli uczucia, aby widzieli naglącą potrzebę ratowania cię, ale chcesz także, aby wiedzieli, co trzeba zrobić, aby uratować twe życie.

Kilka przykładów

Przykłady obejmują niezdolność lub niechęć do podejmowania decyzji:
Pozwólcie, że będę szczery: Nigdy nie wzrośniesz duchowo bardziej ponad to, jaki jest poziom twego zdrowia emocjonalnego.Osoba może borykać się z poważnymi trudnościami finansowymi, ale nie może zmusić się do wyjścia i poszukania pracy, ponieważ, prawdę mówiąc, bardziej lubi zajmować się Facebookiem lub innymi mediami społecznościowymi. To, co nasi dziadkowie nazywali lenistwem, my nazywamy duchowym problemem (lub jeszcze inaczej), nie patrząc na fakty – że po prostu tej osobie się nie chce.

 „Jestem przygnębiony, dlatego też moje małżeństwo się sypie”. Taka osoba czuje się całkiem bezpiecznie w swej depresji, stawiając ją ponad swym małżeństwem, zamiast to poszukać pomocy specjalisty i zawalczyć z przeciwnościami. Jej uczucia sprawiają, że zastanawia się, czy warto zapłacić cenę, aby uratować swe małżeństwo. Emocje uniemożliwiają jej zrobienie trudnej rzeczy, która pomogłaby odmienić i uratować jej związek. Woli pozostać z tym, co czuje, ponieważ jest to bezpieczne, zna to i nie ponosi wielkiego ryzyka, że się nie uda. Faktycznie, jej życie to porażka, ale ona tego nie dostrzega.

Jeśli kiedykolwiek ktoś wyrzucił cię ze znajomych na Facebooku, to może to być przykład takiego „emocjonalisty”.  Może jakoś nacisnąłeś mu na odcisk i za chwilę stwierdzasz, że już nie jesteście „znajomym”…  To samo dzieje się również w prawdziwym życiu – możecie spierać się z przyjacielem, gdzie starasz się przedstawić logiczne argumenty, lecz spotykają się one z jego emocjami, które nie nic wspólnego z logiką i nagle przyjaźń się kończy.

Ktoś podekscytowany osobistym proroctwem otrzymanym od tak zwanego „proroka”, który powiedział mu, że Pan posyła go do Chin, nagle pakuje się i w ciągu dwóch tygodniu jest już w Chinach. Zrobił tak, „ponieważ Bóg tak chciał”. Nie przemyślał  wszystkiego, odłożył na bok całą logikę, planowanie, potrzebne wsparcie i znalazł się w Hong Kongu. Miesiąc później kościół starał się kupić jej bilet powrotny do domu. Kierował się emocjami nazywając to wiarą. To nie była wiara, tylko jakieś przypuszczenie i głupota.

W prawdziwym życiu, czy też w mediach społecznościowych, możesz sprawdzić, czy osoba podchodzi do rozmowy emocjonalnie, obserwując, czy jej reakcja na daną sytuację nie jest przesadna, czy nie wyciąga na ciebie całego arsenału, gdy sytuacja w najmniejszym stopniu tego nie wymaga, czy gdy naciśniesz zbyt mocno, wybucha na ciebie lub zalewa łzami czy też szasta oskarżeniami.  Tak właśnie postępują osoby kierujące się odczuciami.

Innym znakiem kierowania się emocjami jest unikanie odpowiedzi na pytanie. Nie chcąc tłumaczyć swej pokrętnej logiki osoba taka mówi tylko o tym, jak się czuje, jak inni ją skrzywdzili itd. – taka zmyłka, aby nie być zmuszoną do udzielania odpowiedzi na niewygodne pytanie.

Czasami dana osoba, w czasie dyskusji, nie jest w stanie wystarczająco szybko przetworzyć swoich myśli i uczuć w temacie rozmowy, więc wybucha w emocjach, co kończy całą dyskusję.

„Nie czuję się zbawiony, dlatego nie jestem zbawiony (a Bóg jest na mnie zły)”. Osoba taka potrafi czytać i zna rozdział i werset mówiący, że jest zbawiona, ale wybiera poleganie na swych emocjach zamiast na Bożym Słowie.

Jak Jezus był w stanie oczyścić świątynię, poprzewracać stoły, ukręcić bicze a mimo to nie popełnił grzechu? W jaki sposób Paweł i Barnaba poróżnili się tak bardzo, że rozstali się tylko po to, aby pozostać przyjaciółmi, a po czasie dalej współpracowali? Jak Piotr musiał poradzić sobie z tym, że zaparł Jezusa, aby mógł stać się wielkim apostołem?

Wszystko to kolejnym razem.

Podejście… 2

John Fenn ++

Dlaczego mężczyźni zmagają się duchowo?

J. Lee Grady

W naszych kościołach mężczyźni cierpią i musimy to rozpoznać

Prowadziłem w zeszłym tygodniu trzydniowe rekolekcje dla 125 mężczyzn z Pittsburgha. Ci chłopcy przyjechali z ponad 10 stanów, a nawet z Kanady. Byli nastolatkowie, studenci, 20 latkowie, hipsterzy, Szkoci, młodzi ojcowie, biznesmeni i kilku emerytów, a etniczna mieszanina sięgała od Ugandyjczyków, przez Koreańczyków, Etiopczyków, Rosjan, Hiszpanów i Ghańczyków.

Pomimo naszej etnicznej różnorodności i skali wieku, wszyscy ci mężczyźni mieli bardzo podobne potrzeby duchowe. Po tym, gdy w piątek wieczorem 35 letni pastor Daren Duncan głosił pełen współczucia, lecz konfrontacyjnie przesłanie na temat pornografii, wyszli do przodu mężczyźni z każdej grupy, aby modlić się o uwolnienie ze wstydu za minione grzechy.

Wspaniale było widzieć jak niektórzy z nich, zarówno młodzi jak i starsi, otwarcie płakali, wyznając swoje błędy innym braciom w Chrystusie. Gdy to spotkanie skończyło się w sobotę po południu ci mężczyźni nie chcieli wychodzić, ponieważ znaleźli tak wiele pociechy wśród nowych przyjaciół.

To, co wydarzyło się w Pittsburghu musi być powtarzane w całym kraju, ponieważ jest kryzys wśród wierzących mężczyzn. Ich małżeństwa są chwiejne, rodziny oblężone, a sami mężczyźni zmagają się duchowo — a jednak rzadko mówią komukolwiek o tym, co się dzieje pod ich na cal grubą ochronną zbroją. Zbyt wielu chrześcijan, mężczyzn, jest zablokowanych, cierpi w milczeniu lub boi się przyznać, że cierpią.Po 10 latach prowadzenie tego typu spotkań dla mężczyzn, określiłem cztery główne powody , dlaczego mężczyźni w naszych kościołach cierpią.

1. Mamy rany pozostawione po ziemskich ojcach.
Samo słowo „ojciec” dotyka do żywego wielu chłopaków. Liczni mężczyźni cierpią na coś, co można by nazwać „ojcowskim bólem”. Mają oni głęboką próżnię w sercach, ponieważ ich ojcowie albo byli całkowicie nieobecni w ich życiu, gdy byli młodzi, albo emocjonalnie oddaleni, agresywni bądź uzależnieni. Jest to bardzo poważna przyczyna tego, że nie potrafią zrozumieć bezwarunkowej miłości Ojca.

2. Nie mamy pozytywnych, wspierających relacji.
Gdy byłem chłopcem wszyscy znali Marlboro Man, najbardziej rozpoznawalną ikonę amerykańskiej reklamy. Ten surowy cowboy zawsze siedział na koniu w scenerii Zachodu i zawsze palił papierosa. Ten obraz hardego chłopaka niósł w sobie podprogowe przesłanie mówiące, że prawdziwy mężczyzna jest zawsze sam.

Pokazywanie tej reklamy papierosów jest już całkowicie zakazane w mediach, lecz idea, że mężczyzna powinien być odizolowany jest nadal powszechnym przekonaniem. Faktem jest, że amerykańscy chłopcy roku 2019 są jeszcze bardziej odizolowani niż ci sprzed 50 lat z powodu technologii, pornografii i gier wideo. Jesteśmy świadkami epidemii samotności w naszej kulturze i jest to również oczywiste w kościele.

Dawid Smith, autor książki „The Friendless American Male” („Pozbawiony przyjaciół Amerykanin”), pisze o współczesnych wierzących mężczyznach: „rozbicie społecznego życia; presja korporacji, rozbicie rodziny zarówno bliższej jak i dalszej; pęd do sukcesu i stopień mobilności ogromnie wpłynęły na ilość bliskich przyjaźni, które uzyskujemy i utrzymujemy”.

3. Zmagamy się ze znalezieniem własnej tożsamości w światowym sukcesie.
Wielu mężczyzn ma dziś coś do udowodnienia. Są sfrustrowani i brak im poczucia bezpieczeństwa, ponieważ nie otrzymali aprobaty ze strony rodziców, a w szczególności ojców. Tak więc, są napędzani i zorientowani na działanie. Chrześcijanie, którzy są pod wpływem tego kierunku opierają swoją tożsamość na tym, co robią, a nie na tym, kim są.

Nastawienie na działanie prowadzi do wszelkiego rodzaju dysfunkcji. Niektórzy mężczyźni mają szalone harmonogramy pracy, co rozpala konkurencyjną atmosferę. Popycha mężczyzn do wspinania się po drabinie kariery, aby móc sobie kupić najnowsze zabawki. Mężczyźni często rozwijają w sobie taką tendencję, ponieważ nie byli w stanie przypodobać się swoim ojcom. Kończy się to tak, że kościół jest przepełniony umęczonymi nadmiernie ambitnymi mężczyznami, którzy goniąc bez względu na cenę za swym sukcesem, ranią innych, a w szczególności swoje własne rodziny.

4. Wolimy leczyć nasz emocjonalny ból.
Bóg stworzył nas dając nam emocjonalne ujście. Dał nam usta, abyśmy mogli szczerze porozmawiać o naszych zmaganiach. Dał nam łzy, abyśmy mogli płakać, gdy to konieczne. Dał nam uszy, abyśmy słuchali innych, gdy cierpią. Dał nam też ręce i dłonie, abyśmy byli w stanie uspakajać i obejmować siebie nawzajem, gdy zmagamy się z żalem czy tragedią.

Boga nie wolno obchodzić z daleka. Co się dzieje, jeśli nie korzystamy z tych danych przez Niego ujść? Kiedy mężczyzna zakopuje swoje problemy, niemal zawsze znajdzie sposób na leczenie swego bólu. Właśnie dlatego tak wielu mężczyzn, w tym chrześcijan, uzależnia się od alkoholu, nikotyny, pornografii, narkotyków i leków.

Czy są w twoim kościele cierpiący mężczyźni? Czy są sparaliżowani wstydem, samotnością, ukrytymi uzależnieniami i brakiem duchowej pasji? Nie jesteśmy w stanie budować zdrowych kościołów, jeśli nie będziemy mieli zdrowych mężczyzn. Niestety kościoły są obecnie źle wyposażone do zaspokajania wymienionych tu potrzeb.

Prośmy Pana, aby udzielił nowej łaski ku uzdrowieniu męskich serc.

Stan 25/26.09.2019

Stan Tyra

25 września
Aby Królestwo było Królestwem, a zatem przemieniającym doświadczeniem, musi wychodzić poza logikę i poza to samo, co już było. Uczniowie Jezusa, którzy osobiście słuchali kazań, wrócili do starego życia, jak było zawsze. Możemy zostać zachęceniu, rozpaleni czy nawet emocjonalnie podekscytowani, lecz nic się nie zmienia. Królestwo musi wywrócić to życie, jakie znamy, do góry nogami. Gdzie więc jest to Królestwo? U drzwi, u twoich drzwi. Jest właśnie tutaj, gdzie ty jesteś, a jednak widziane przez zupełnie inne okulary.

Kiedy uczniowie po całej nocy pracy niczego nie złowili, Jezus, który nie był rybakiem, udziela im rady. Ci mężczyźni byli rybakami, znali swój zawód i wiedzieli, że tej nocy byli nieskuteczni. Po czym ten nie-rybrak mówi im: „zarzućcie sieć po drugiej stronie łodzi”. Musimy myśleć sobie, jakże to jest głupie! „Co ty sobie wyobrażasz?”

Kiedy jest mowa o duchowych rzeczach, wydaje nam się, że wiemy, co robimy. Zakładamy, że zawsze mamy kilka rzeczy do nauczenia się, lecz zasadniczo jesteśmy doświadczonymi teologami. Wtedy pojawia się ktoś i zaprasza nas do czegoś tak prostego i nielogicznego, że również myślisz: „Co za głupiec! Co ty sobie wyobrażasz?”

Królestwo musi wywrócić naszą logikę wynikającą z wieloletniego doświadczenia do góry nogami. To Królestwo zawsze zaprasza cię poza to, co ma dla ciebie sens. Musisz usłyszeć zaproszenie do nakarmienia tysięcy, kiedy patrząc do koszyka widzisz pięć chlebów i dwie ryby. Aby doświadczyć obfitości wiary musisz metaforycznie łowić całą noc, niczego nie złowić, aby chcieć łowić ryby na nielogiczne zaproszenie do zmiany. To przenosi nas z logiki ludzkiej do nielogicznej logiki Bożej.

W Królestwie twoje słabości są bardziej wartościowe niż silne strony. Wydawało mi się, że Bóg ceni moje dobre cechy i toleruje słabości. Taka była moja osobliwa teologia łaski. Teraz wiem, że jest dokładnie odwrotnie. On ceni moje słabości, a toleruje silne strony.

26 września
Większość ludzi żyje z pewną dozą strachu. Strach wywołuje poczucie braku i stąd wydaje nam się, że przeciwnik chce zabrać nam to, czego i tak nie mamy na tyle, ile trzeba. Jezus bardzo wyraźnie mówił, że On reprezentuje obfitość. „Przyszedłem, abyś miał obfite życie” (J 10:10).

Boimy się siebie samych, innych, i boimy się Boga. Strach powoduje, że myślimy o tym świecie jako o czymś ograniczonym i straszny, a nie czymś pełnym chwały i obfitości. Jednak w Księdze Izajasza 6:3 czytamy, że cała ziemia jest pełna chwały. Podobni do Marty jesteśmy tak rozproszeni wieloma rzeczami, które uważamy za ważne, że tracimy to jedno, co jest rzeczywiście ważne i co daje wolne, pełne, obfite i radosne życie. Troszczymy się o to, co napawa nas strachem po czym gromadzimy i strzeżemy to, co uważamy za ograniczone.

Rozmawiam z takie wielu osobami, które nie są w stanie wyjść poza to, gdzie znajdują się duchowo, ponieważ gromadzą to, co mają i narzekają, że mają za mało. Za mało wiedzy, za mało zrozumienia rozumienia, za mało wszystkiego. A przecież Pismo mówi nam, że „otrzymaliśmy wszystko, co jest potrzebne do życia i pobożności” (2Ptr 1:3) oraz, że zostaliśmy „pobłogosławieni wszelkim duchowym błogosławieństwem w Jezusie Chrystusie” (Ef 1:3). Czy to brzmi dla ciebie jak królestwo niedostatku? O co więc prosisz Boga i o co Go błagasz? Czy Jego milczenie nie jest faktycznie odpowiedzią dla ciebie? Czemu prosisz o coś, co zostało ci już obficie dane?
Jezus nieustannie i na wiele sposobów przedstawiał Królestwo przy pomocy obfitości, a jednym z nich było nakarmienie tłumów. Szkolił uczniów w obfitości przez potężny połów ryb! Pokazywał również, że łaska jest obfita i tam „gdzie grzech obfituje tam łaska jest jeszcze bardziej obfita” (Rzm 5:20).

Fundamentalizm jest zakorzeniony w braku. Pośrednio mówi, że „jest niewystarczająco dużo miłości Bożej, za mało przebaczenia, niewiele miłosierdzia czy łaski dla wszystkich, a starcza tylko dla nielicznych”. Tak naprawdę to powiedziano nam, że przebaczenie jest tak bardzo ograniczone, że nawet wśród tych nielicznych, którym przebaczono, są pewne rzeczy, które pozostają nie do przebaczenia.

Tam, gdzie brak jest przyjmowany jako rzeczywistość, strach szaleje i wznosi ściany. To podział na: my i oni. Tak wygląda małe i pozbawione obfitości życie. Strach powoduje, że mocno trzymamy się naszych pozycji i posiadłości.

Miłość to wypuszczenie się i zaufanie królestwu obfitości, które sięga poza ściany logiki.

Pan chce zrobić dla nas nie tylko wystarczająco, lecz „ZNACZNIE WIĘCEJ niż możemy poprosić czy pomyśleć” (Ef 3:20).

Jezus zaprasza nas do wyjścia z więzienia, który sami sobie zbudowaliśmy i pozbycia się naszych „klamotów” ku obfitemu życiu. Każdy powód jest dla nas dobry, aby opóźnić to zaufanie. Podobni do tych ludzi zaproszonych na przyjęcie przedstawiamy jedną wymówkę za drugą, podczas gdy to dziś jest dobry dzień, aby zaufać czy prawdziwie żyć (Łu 14). Przez cały ten czas Pan mówi: „nie pamiętacie tej obfitości chleba?” (Mt 16:7-10).

<|>