Stan Tyra
21 lutego
Przeciętny chrześcijanin rozumie Biblię w taki sposób, że „Jezus
umarł za nasze grzechy”, żeby zapłacić dług diabłu, albo Bogu Ojcu.
Często nazywa się to częścią teologii, która w najbardziej niefortunny
sposób osiągnął powodzenie. Ludzie płacili ogromną cenę, za to, co teolodzy nazywają „zastępczym zadośćuczynieniem”. Chodzi w tym o to, że
Bóg aby mógł kochać i zaakceptować swoje własne dzieci, potrzebował i
wymagał ofiary krwi Jezusa, aby spłacić ten dług.
Proszę, zatrzymajcie się nad tym na chwilę, a szczególnie ci, którzy
nadal czczą taką wersję Boga. Pomyśl o tym, jak bardzo małostkowy
i roszczeniowy staje się w ten sposób Bóg i jak redukuje to Jezusa do
zwykłego speca od rozwiązywania kosmicznego problemu??
Jeśli zaczniesz od czegoś negatywnego, rzadko się zdarza, abyś wrócił
z czymś rzeczywiście pozytywnym. Jeśli zaczniesz od czegoś pozytywnego to ta podróż będzie korzystała ze wszystkiego ku dobremu w miarę rozwiązywania problemów od wewnątrz.
Posłuchaj uważnie: Bóg NIGDY nie jest reakcjonistą. Wiem, że
chcielibyśmy, aby taki był, zazwyczaj wtedy, gdy służy to naszym celom,
a czasami potrzebne nam jest, aby taki był, jak na przykład wtedy, gdy
potrzebujemy zebrać mnóstwo ludzi do modlitwy o to samo. Minęliśmy
się z istotą celu autentycznej modlitwy, którym jest zmienić nasz umysł, a
nie Boga.
Tak więc „na początku” jest krytycznym miejscem startowym, który
determinuje wszystko to, co decyduje o twojej wierze w Boga. Jest to
początek wszelkiej głoszonej religii i jest początkiem, który decyduje
natychmiast, kim jest dla ciebie Bóg. Wszystko to sprowadza się do
jednego pytania: czy zaczynasz w Chrystusie, czy zaczynasz w Adamie?
Pomyśl o tym, a nieco więcej jutro. Znakomitego dnia!! Jest to ten
jedyny, który masz i za który jesteś odpowiedzialny. Zarządzaj nim
dobrze. To jest dzień twojego zbawienia!
Author Archives: pzaremba
Przerwa w „nadawniu”
Drodzy, co najmniej na tydzień wyłączam komputer z prądu, więc nie będzie nowych postów. Jutro z automatu zostanie wstawiony tekst Stana Tyry.
Pozdrawiam
Piotr Zaremba
Stan 19/20.02.2021
Stan Tyra
19 lutego
Jezus nie mógłby obiecywać nam zmartwychwstania (J 11:25-26), nie
pokazując nam w jaki sposób się tam dostać. Zwróć uwagę na to, że
„modlitwa grzesznika” nie należy do tego procesu, a On jest drogą,
prawdą i zmartwychwstałym życiem.
Wierzę, że są trzy istotne przesłania, które Jezus mówi z krzyża
bezpośrednio, a które muszą poprzedzać zmartwychwstałe życie:
- Musisz spotkać się z poczuciem odrzucenia.
- Musisz przebaczyć ludzkości za to, że umieściła cię w tym miejscu.
- Musisz dojść do miejsca zaufania Ojcu całym swoim jestestwem.
Dla większość dzieje się to w ostatnich chwilach.
Nie doświadczysz zmartwychwstałego życia wybierając właściwą
stronę. Dochodzisz do tego miejsca trzymając i rozumiejąc wszystkie strony, przemieniając ból zamiast go projektować. Ta mądrość jest głupotą
dla większość, w tym „kościoła”.
20 lutego
W pierwszym wersie Psalmu 24 czytamy: „Pańska jest ziemia i wszystko, co
ją napełnia”. Gdybyś się zastanawiał, co to znaczy „wszystko” to znaczy to „wszystko”. Dojrzała duchowość nigdy nie próbuje udowodnić komukolwiek, że to „kościół” czy jakaś religia jest wyłącznie „Ciałem
Chrystusa”.
Dojrzałość widzi Ciało Chrystusa wszędzie i w każdym.
Niedojrzałość krzyczy: „mój kościół jest lepszy od twojego” i nigdy nie
dociera do Ewangelii. Zastępuje kontenerem zawartość i zastępuje systemem wierzeń Królestwo. Podróż, której wymaga Chrystus to:
„niczego nie zabierajcie ze sobą”, a to obejmuje jakiekolwiek z góry określone dufne wnioski na temat Boga. Niestety, te wnioski wydają się być warunkiem wstępnym wszelkiego fundamentalnego ewangelizmu.
Każdy punkt widzenia jest patrzeniem z jakiegoś punktu widzenia, a być
„policjantem świata” nie ma nic wspólnego z boską przemianą,
ponieważ jeden grupowy prorok jest kolejnym grupowym heretykiem. Aby żyć życiem Chrystusa musisz znaleźć drogę obejścia wszelkiego dualistycznego i wyrachowanego myślenia.
Dlaczego umarł Jezus?
Brad Jersak
04/13/2017
W książce zatytułowanej: „The Day the Revolution Began” Tom Wright
uderzył w czuły punkt szczerością krytyki wszelkiej ewangelii, która
sugeruje, że „Bóg tak znienawidził świat, że zabił Swego jedynego
Syna”.
Oczywiście, Ewangelia naszego Pan Jezusa Chrystusa jest o wiele piękniejsza niż to, co Wright określa jako „spoganizowane”przesłanie uśmierzania gniewu przez boską przemoc. Niemniej ewangeliczne dzieci Reformacji zostały tak uwarunkowane tym etosem Krzyża, że często jestem pytany: „To po co Jezus umarł?”, tak jakby nic innego jak uzyskanie tego funta ciała, misja Bożego Wielkiego Piątku była bezcelowa.
W tym artykule odpowiem na to pytanie patrząc z trzech spójnych punktów widzenia.
- Dlaczego Jezus umarł? Ponieważ to my go zabiliśmy.
Ewangelia Świętego Jana i jego pierwszy list prezentuję Wcielenie jako
dar miłości z nieba. Bóg daje Swego Syna – co znaczy, że daje samego
siebie – na ten świat jako objawienie boskiej miłości i Jego
rozstrzygający akt zbawczy. Nieco więcej o tym. Ta Światłość życia i
miłości zstąpiła na ten świat, lecz nasze zaślepione serca ani nie
rozpoznały Go, ani nie przyjęły (J 1:9-12). Jezus umarł ponieważ to my
odrzuciliśmy Bożą miłość i zabiliśmy Bożego syna. Św. Szczepan
nazywa ukrzyżowanie zdradą i morderstwem (Dz 7:52) – zabójstwem i
bogobójstwem Boga-człowieka.
Nawet w tym przypadku Jan upiera się, że ciemność nie może pokonać
Światłości miłości i życia (J 1:5). Z pewnością ten religijno
polityczny establishment mógł odrzucić boską Miłość i zabić Chrystusa, lecz nie mógł odebrać mu życia (J 10:18). To raczej Chrystus oddał Swoje życie jako objawienie i akt Bożej miłości, po czym odbiera go po to, aby
udzielać światu.
Kenia, praca w sierocińcach
Poniższe zdjęcia zostały zrobione przez służbę pastora Moses’a Nyongesa (wysoki w brązowej koszuli), która zajmuje się 4 sierocińcami w czterech miejscowościach:
Mayanja, gdzie przebywa 150 sierot,
Mateka – 130 sierot,
Tabuti – 95 sierot,
Siboti – 75 sierot.
Zajmuje się nimi 20 pracowników opieki.
Dzieci otrzymują dwa posiłki dziennie, o ile są na to środki.
Oprócz żywności, oczywiści, potrzebne są także ubrania, buty, materace…
Jest prośba o wsparcie tej służby:
„Każdy (niech sieje), tak jak sobie postanowił w sercu, nie z żalem albo z przymusu, gdyż ochotnego dawcę Bóg miłuje” (2Kor 9:7).


Zdecyduj się
Barry Bennet
1. Co widzisz?
Zdecyduj się widzieć możliwości, a nie problemy. Nie patrz na brak, lecz na nasiona obfitości. Nie patrz na chorobę, patrz na to, ze twoja młodość odnawia się jak u orła. Nie dopuszczaj do zgorzknienia i zmagania w sercu. Patrz na siebie, jak na osobę kochającą, dającą i przebaczającą. Patrz na wspaniałą przyszłość i ciesz się nią! (2 Kor 4:18).
2. Dawanie
Dawanie jest sercem Boga. Wszelka łaska spoczywa na szczodrym sercu. Gdy my dajemy, sami otrzymujemy miarę „miarę dobrą, natłoczoną, potrzęsioną i przepełnioną” (Łk 6:38).
3. Oczekiwania
Duchowo nastawieni ludzie oczekują tego, co najlepsze. Koncentrują się na swej społeczności z Ojcem i Jego obietnicami. Duchowo nastawieni widzą Boga jako swoje źródło. Wybierają pokój i radość, miłość, dawanie i przebaczenie. Żyją z góry a nie z dołu (Rom. 15:13) Jeśli chcesz, aby świat Ducha pracował na twoją korzyść, zastanów się nad tymi obszarami. Zdecyduj się na współpracę z Duchem, a nie z ciałem.
Jeśli chcesz, aby świat Ducha pracował na twoją korzyść, zastanów się nad tymi obszarami.
Zdecyduj się na współpracę z Duchem, a nie z ciałem.
Nauka mądrej modlitwy
18.02.2021
Ostatnimi laty, kościół dużo uczy się na temat modlitwy deklaratywnej, modlitwy, która wydaje dekrety i deklaracje tego, co ma być (w przeciwieństwie do modlitwy, która błaga, a czasami skomli). Jak ze wszystkim, czego zaczynamy się uczyć, nie jesteśmy w tym jakoś wybitnie dobrzy jeszcze. Doszliśmy do tego (wielu z nas), że Jezus modląc się generalnie nie prosił Bóg o to, żeby coś się stało. Zazwyczaj nakazywał, aby coś się stało (J 11:43) bądź ogłaszał wynik, którego chciał (Mt 9:28). Nawet znajdując się w najbardziej skrajnych okolicznościach Jego modlitwy to były deklaracje, a nie pytania (Mt 26:36-46). Zaczęliśmy ostatnio, jako społeczności, całkiem sporo ogłaszać i nakazywać ogłaszać i nakazywać. Jest to jak pierwsze kroki dziecka i jest to całkiem urocze. (Nie zrozumcie mnie źle: również należę do tej społeczności dziecięcych kroków!). Ostatnio zastanawiałem się nad tym okresem przejściowym. Jest to całkiem dobra sprawa z kilku powodów:
• Zaczęliśmy brać odpowiedzialność za siebie w sprawach, w których odpowiedzialność została nam powierzona (p. Rdz 1:26). Spora część z tego, o co się modlimy, należy do naszej odpowiedzialności, nie Jego.
• Niewolnicy proszą bądź błagają – Synowie, dziedzice mogą prosić, lecz z pewnością oczekują (zastanów się nad Rzym 15:13, 16:20), bądź też mogą nie prosić, lecz po prostu brać to, czego potrzebują i iść dalej. Ty i ja nie jesteśmy niewolnikami, ani sługami.
• Wydaje się, że Bóg szanuje sługi, którzy proszą, wygląda na to, że synowie, którzy deklarują, bardziej wykonują. Z drugiej strony, gdy synowie są młodzi, wymagają więcej rodzicielskiej opieki, niż gdy dorosną. Brudne pampersy nie są bardziej zabawne w Duchu, niż w naturze. Na krótki czas są czymś normalnym, niemniej należą do brudów i nie są przydatne w niczym więcej jak w punkcie początkowym. Dla niemowlaka są one normalną, zdrową częścią wzrastania. Na przykład, jestem w grupie modlitewnej (proszę NIE dodawać mnie do kolejnych grup!), w której ludzie wysyłają swoje potrzeby, a grupa modli się o nich. Dużo można się nauczyć w takich grupach.
Oto kilka rzeczy, których się nauczyłem:

